Rozkosz w burzy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Konstanty Damrot
Tytuł Rozkosz w burzy
Pochodzenie Wianek z Górnego Śląska
Wydawca Ignacy Danielewski
Data wydania 1867
Druk Ignacy Danielewski
Miejsce wyd. Chełmno
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Rozkosz w burzy.

Ocknij z marzenia
Zniewieściałego,
Ze snu martwego
Serce, do życia!
Burza i wiatry
Wichrzą po dębach,
Walą się dęby,
Łamią się lipy;
Gromy i groty
Szybkie, ogniste
Padają, biją
W skały i wody.
Pienią się rzeki
Jak morskie bałwany,
Ryczą i szumią,
Mięsza się piana
Z obłoków strugami.
Z płaczliwym jękiem
Ptastwo się kryje
W głąb ciemnych lasów,
Błądząc w powietrzu
Szuka schronienia
Próżno i wraca
Z płaczliwym jękiem.


Ocknij z marzenia
Zniewieściałego,
Ze snu martwego,
Serce, do życia, —
Burza to rozkosz!
Burza przytłumi
Wrzące w nim żale,
Ona wygasi
Gorące bóle;
Ona wymyje
Ślady i znaki
Ran zabolałych,
Ona wytępi
Ostatnie szczątki
W niem pozostałej
Bolesnej łuny —
Miłości...

Ocknij z marzenia
Zniewieściałego,
Ze snu martwego
Serce do życia!
Burza i gromy
Jasne, ogniste
Złamią i skruszą
Serce niewiernej.

I już się może
I ptak spłoszony
Serca jej lęka,
Szukając spokoju,
Przytułku w przestrachu,
Zgryzocie i trwodze,
Lecz darmo — darmo!
O niechaj je znajdzie,
Ale złamana.
Wierność i słowo
Są jakby kwiaty,
Co burza złamała.
Nigdy już, nigdy
Się nie podniosą,
Nigdy już, nigdy
Nie kwitną na nowo.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Konstanty Damrot.