Rozłąka (Napierski, 1937)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stefan Napierski
Tytuł Rozłąka
Pochodzenie Elegje
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1937
Druk B-cia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
ROZŁĄKA

Zaznałem sielskiej rozkoszy, agonji pod niebem otwartem,
W drgawkach, na piachach ławicy, wśród krzyku ptactwa wodnego,
Nad okiem w sennych otchłaniach wrzeszczały spłoszone, rybitwy.
W wiklinach szumiało podmuchem, który osuszał nam wargi.
Ku śmiertelnym niechętnie wracałaś, oślepłym z zachwytu.
O, zwlekająca! i palcem wstrzymując słońce, jak pasterz;
Nawiało chłodem zmierzchania, twarze zwrócili ku sobie,
Spóźnieni, z trudem, jak oczy zapatrzonych posągów.
fafle gładkie marmurów, sprzęgnięte, jak nóż i osełka,
Piersi toczone, czerepy, jękiem spajane pieszczoty,
I nogi, gwałcące gorzko, nożyce, rozwarte rozpaczą...
Przestwór czysty nad nurtem! Piana opływa nam kostki.
W zwierciadle, jak dłonie rozluźnić? ziół szorstkich dotknąć z wieczora?
Ku brzegom mroku prostować? w rozłące błogiej nie umrzeć?
Odejdź! Nie wracaj, o, gwiazdo! Odpłyń, miła, na zawsze..
Gdy czajka kwili w szuwarach, tleją kręgi nawodne;
Z gałązek wierzby mi splatać, z odbić giętko złamanych.
I patrzeć, i patrzeć, jak niknie wianuszek bezradny i lira.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stefan Marek Eiger.