Przejdź do zawartości

Ranek tragiczny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Tuwim
Tytuł Ranek tragiczny
Pochodzenie Rzecz czarnoleska
Wydawca Wydawnictwo J. Mortkowicza
Data wyd. 1929
Druk Drukarnia Naukowa T-wa Wydawniczego
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tomik
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

RANEK TRAGICZNY


Wysoki, kryształowy ranek.
Ciepło błękitne jak mróz.
Muzyka skrzydlatych muz.
Trącają się obłoki brzękiem cienkich szklanek.

Konie białe, konie duże, konie wzburzone
Wierzgają pełnokrwistym nadmiarem.
Grzbiety falują sprężone,
Rwą się konie i dyszą gorącym oparem.

Za wielką szybą, jak w szklanem jeziorze,
Rumiane, skończone jabłka.
Żadne już więcej nie może, nie może!!
Teraz tylko między zęby, pod noże.
Słońce grzmi. Konie rżą. Walka!
Nad spienionemi domami
W strasznej pustce niebieskiej pogody
Trzeszczy samolot: motorem, skrzydłami,
Śmigłem i blaskiem,

Wytężonem wszystkiem
Prąc przez powietrze,
Jak przez nawał zbuntowanej wody.

I jeszcze wiele innych
Zjawisk, dziejów i rzeczy.
Nie będę o innych już pisać słowami,
Bo mnie każde śmiertelnie męczy.

Tyle tylko, że Świetlisty, Wysoki
Naciągnął okrutną sprężynę
I rozpręża się niepojętym czynem,
O którym dzwonią obłoki.

O którym warczy motor,
Słońce grzmi, wierzgają konie,
Jabłka miotają ciężarne jabłonie,
A ja słowa światu miotam.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Tuwim.