Róże (Leśmian)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Bolesław Leśmian
Tytuł Róże
Pochodzenie Łąka
Data wydania 1920
Wydawnictwo J. Mortkowicz Towarzystwo Wydawnicze
Druk Drukarnia Naukowa
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


RÓŻE.


Ocknął się rycerz, snem zatrwożony,
Mówi po ciemku do swojej żony:
— „Sen miałem, jakom zwykł,
„Był tu, był tam — i znikł.

„Widziałem we śnie róże i róże,
„I twoją siostrę i noc w lazurze,
„Tuż obok w sennych mgłach
„Szedł ku niej nawprost gach.

„Spłyń-że mi cicho, jak krew po nożu,
„Do jej alkowy, by tuż przy łożu,
„Co dźwiga ciała znój,
„Sen sprawdzić mój — nie mój!”

Zwlekła się pani z leż na kolana,
Z kolan powstała wyprostowana,
I poszła przed się w mrok,
Za krokiem głusząc krok.

Gdy do siostrzynej wnikła alkowy,
Szukała głowy obok jej głowy,
Obok lic — innych lic,
Lecz nie znalazła nic.


Ujrzała tylko róże i róże,
Wszystkie szkarłatne i bardzo duże,
Bo śpiąca, trwając wzdłuż,
Sen pasła jawą róż.

Upadła pani w mrok na kolana.
— „Tak będę trudniej zowąd widziana!” —
Tamuje wonny dech,
Nocnych się bojąc ech.

Gdy północ wzmogła sny nieomylne,
Słyszy stąpanie bose i pilne, —
Ściągnęła czujne brwi:
Ktoś wręcz otworzył drzwi.

Na klęczkach pani wzroku natęża,
Na klęczkach widzi, że duch jej męża
Idzie, drzwi tłumiąc ruch, —
Śpi ciało — czuwa duch!

Idzie ku śpiącej w ogień i burzę,
Pomiędzy róże, pomiędzy róże!
Od róż ją bierze w pół,
W uścisku zwarł i skuł.

— „Śpijmy oboje — i duch i ciało,
„Niech żadne nie wie, co się z niem działo!”
Przegina śpiącą w znak,
By docałować tak!


Nad ranem pani powraca blada.
— „Czy śpisz, mój mężu?” — Nie odpowiada.
— „Różami sen twój czuć!
„O zbudź się, zbudź się, zbudź!”

Budzi się rycerz i w oczy pyta:
— „Cóżeś widziała, w mroku ukryta?
„Czy mówić nie masz sił?
„Był-że gach w łożu?” — „Był”. —

— „Czy szedł ku śpiącej w ogień i burzę,
„Pomiędzy róże, pomiędzy róże?
„Czy przegiął białą w znak?”
— „Tak — szepcze pani — tak” —

— „A czyli widział ciebie, jak w mroku
„Z dłonią na piersi, ze zgrozą w oku
„Klęczałaś, zgięta w łuk?” —
— „Widział i on i Bóg!” —

Porwał się rycerz ze swej łożnicy:
— „Uchyl, śnie złoty, złotej przyłbicy!
„Jam jest! Poznajesz mnie?”
— „Nie inny byłeś w śnie!” —

— „Spędzałem noce na sennej strawie,
„Odtąd chcę żywą pieścić na jawie!” —
— „Już — szepcze pani — już
„Skonała wpośród róż!


„We śnie zabiłam ciało bezszumne,
„Złożyć kazałam w podwójną trumnę,
„Dwie trumny — trzeci grób, —
„Trudny z nią będzie ślub!” —

A rycerz na to: „Zmarła zawcześnie!
„Znowu ją muszę nawiedzać we śnie,
„Do trumien wkroczę dwóch
„Ja — pan, ja — sen, ja — duch!”




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Bolesław Leśmian.