Psalmodia polska/Psalm XXXIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXXIII.

Usque quo Domine oblivisceris me in finem. Ps. 12.

Dzięka za dolegliwości ojcowskiego nawiedzenia.


Dokądże Panie zapomnisz mię na końcu, i czemu odwracacz oblicze Twoje od ciebie, już już ginącego.
Ratunek Twój, kiedy najpotrzebniejszy odszedł mię; a moc ukrzepiająca Twoja, tak się ze mną obchodzi, jak gdy w ciężkim głodzie matka dziecko porzuci.
Acz ci ja tak opuszczony uważam w duszy mojej sądy Twe sprawiedliwe, i na nikogo, tylko na porywczy pochop mój do złego narzekam.
Czegom sam chciał, to mam; a jakom robił, taka mię też i kara za grzechy potyka.
Bo gdy rozmyślam przeszłe dni młodości mojej, przypominam że tam włosów piększenie, nie mogło być bez obrazy bożej, i zgorszenia bliźniego.
Zato teraz zrosły się w kupę jako strąki bobu rozkwitłego, a nierosplecione kędziory, uczyniły ze mnie Nazarejczyka.
I ztąd mniemam czasem, żem zasiągnął od Samsona stroju, albo żem tym znakiem na sędźtwo ludu jest bożego naznaczony.
Jakoż widzę, że chociem od tego proroka laty daleki; do własności jednak włosów jego, i moje wielką mają relacyą.
Bo jako w tamtych skryta moc taiła się ludzką niezmożona; tak i w moich uznawam niewypowiedzianej choroby ostrość, której żadne nie pomoże lekarstwo.
I tak nietylko podniósł róg nieprzyjaciel na głowie mojej; ale też i wewnątrz różnemi dolegliwościami ścisnął mi serce.
Rzadka choroba, żeby mi nią nie dokuczył; i szczęśliwa część ciała, któraby wolna była od uprzykrzonej afekcyi.
Temi paroxyzmami pomięszana głowa, niedosyć czyni funkcyi swojej; a co godzina alteracyą pomięszany rozum, prawie odchodzi od siebie.
Wierzę, jeżeli czemem zgrzeszył, to mi się w karę grzechu obraca; o jakoż słusznie z kołtonem rzekę: sprawiedliwyś Panie gdy sądzisz, a dobrotliwy gdy karzesz.
Jużże tedy siecz, pal, i według upodobania Twego dotykaj o Najwyższy; jeno ukarawszy docześnie, racz przepuścić na wieki. Oświeć oczy moje, abym kiedy nie zasnął w śmierci, i żeby nie rzekł trapiący mię nieprzyjaciel: przemogłem.
A ja i w najostrzejszych boleściach śpiewać Ci, i wielbić imie Twe święte będę, ufając, że w tem nawiedzeniu ręki Twej, choć się zachwieję, podżwigniesz upadłego. I tak rozraduje się duch mój w Zbawicielu swoim; a ja wyznawać będą Panu, że który mię nawiedził bólem, ten mi dodał i cierpliwości.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi św. etc.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.