Psalmodia polska/Psalm XXIX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wespazjan Kochowski
Tytuł Psalmodia polska
Data wydania 1859
Wydawnictwo Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
P S A L M XXIX.

Dixit insipiens in corde suo, non est Deus. Ps. 13.

Sumnienie tysiąc świadków..


Rzekł głupiec w sercu swojem: Niemasz Boga.
Usadził się syn ciemności niezgaszone światło zatłumić, a przewrotna fantazya nie chce znać nad sobą zwierzchności.
Ale im bardziej niezbożnik tego wnętrznego robaka morzy; tem bardziej nieuśpiona gadzina wewnątrz gryzie i tyranizuje.
Kto tem światłem? Bóg, o którym zatrzeć pamięć ateista usiłuje, chcąc się ubezpieczyć od należytej występków kary.
Kto tym robakiem? Sumnienie, które z jednę od złego odwodzi, z drugą stronę pokazuje, że winnemu nie być bez chłosty.
Cóż to jest sumnienie? Mieszkanie jedno z wierzchu ciemne, zewnątrz jasne, w której bez okien wszystko widać; choć bez drzwi, pełno przychodzących i odchodzących.
W tem mieszkaniu dobrem, dobra i ulubiona ojczyzna; przeciwnym sposobem, złym złe i uprzykrzone mieszkanie.
Sumnienie jest: pamiętne książki od natury każdemu dane, w które przeszłe sprawy wpisano, teraźniejsze wpisują, przyszłe wpisywać będą.
Sumnienie, jest prawo rozumu wolą naszą rządzące, które występną karci, niedbałą napomina, upiorną kłopoce, upadłą sądzi i karze.
A lubo niebiosa opowiadają chwałę bożą, i ziemia zna Stwórcę swego; szczególnie jednak i osobliwie to prawo rozumu dowodzi, że jest Pan nieogarnionego majestatu.
Jest Elohim, sędzia, dobrym łaskawy, złym straszny; którego niezbożnik widzieć nie chce, aby trwożliwe ubezpieczył sumnienie.
I ztąd pospowało się co żywo w drogach swoich i prawidła cnót odstąpiło; i niemasz ktoby czynił dobrze, niemasz aż do jednego.
Potentaci poszli za złotem, które usprawiedliwia, więcej ważąc depozyta w skarbcach, niż chwałę Boga, dającego bogactwa.
Córki syońskie przyczyniają w sercu wyniosłości, a nowy Babel na głowie stawiając, chcą, żeby nie na ołtarz pański, ale na nie patrzano.
Cześć w Izraelu Bogu upodobana: Lewitowie przy obrzędach w świątyni drzymią; a zatem i Filistyn przemaga, i pod prałatami krzesło trzeszczy.
Rada i senat, cymbał głośny i spiża brzęcząca, kształtują wota, żeby ich słyszano; mówią, żeby swoje przewieść; kontrowertują, żeby co wytargować.
Rycerstwo znikczemniało, męża walecznego nie pytaj; a żołnierz pod dachem siedząc, jakby nie słyszał płaczu, w niewolą zabranego pospólstwa.
Masz Boga w sercu, kto sfałszował monetę? kto podatki nienależycie zabiera? i tą krwią z ubogich wyciśnioną, siebie i dom swój bogaci.
Po miastach lusztyk ustawiczny i stroje zbyteczne, a pospólstwo drą aż do czopa, żeby były zbytkom nakłady.
Widzi to wszystko przezornem okiem Pan z nieba, i w najgłębsze serce skrytości wgląda, jeżeli też kto jest prawdziwie szukający Boga.
Porachujmy się z sobą, przyznać musimy, żeśmy wszyscy odstąpili zakonu, i niemasz ktoby dobrze czynił, niemasz aż do jednego.
Jeżeli też pochlebiać sobie chcemy, zawiedziemy się; bo sumnienie jako w pugilares pokaże każdemu, co to jest odwrócić się od Stwórcy, a obrócić się za rzeczą stworzoną.
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi ś. etc.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wespazjan Kochowski.