Psalm XLI

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Psalm XLI
Pochodzenie Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy
Data wydania 1901
Druk Drukarnia A. T. Jezierskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Wiktor Gomulicki
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera) Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Z PSAŁTERZA DAWIDOWEGO.
I.

Quemadmodum desiderat cervus
ad fontes aquarum: ita desiderat
anima mea ad te, Deus.
(Psalm XLI).

Jako jeleń do zdroju, gdzie woda cieknie żywa,
Tak się do Ciebie, Panie, dusza moja wyrywa.

Żądzy ujrzenia Boga nie zgaszę w sercu niczem;
Kiedyż, ach! kiedyż stanę przed świętem Twem obliczem?

Łzy, to mój pokarm wszystek — codzienny i conocny —
A wrogi moje szydzą: „I gdzież on, Bóg twój mocny?”

Uciszyłem się w sobie, bo wiem, że doba blizka,
Gdy wstąpię w miejsce święte, zkąd Boża moc wybłyska.


W dom wejdę mego Pana, i miejsce z Nim podzielę,
Gdzie pieśni brzmią i hymny, gdzie święto i wesele.

Czemuś, o duszo moja, smutkiem się omroczyła?
Czemu w tobie przygasły: dawna ufność i siła?

Ocknij się, wierz i ufaj — bo rychło przyjdą chwile,
Kiedy czoło przed Panem, jak przed Zbawcą, pochylę,

Dusza moja się lęka — przeto wspomnę na Boga,
By na puszczy i w górach odstąpiła mnie trwoga.

Otchłań przyzywa otchłań — więc nawałnicą wściekłą,
Na moje serce spadło udręczeń całe piekło.

Wszystkie burz okropności i wszystkie zniosłem gromy,
Gdyś, Panie, swego gniewu dawał mi znak widomy.

Dziś, za dnia, w walce z losem Twa łaska jest mi zbroją,
A pokrzepieniem nocnem: pieśni na chwałę Twoją.

Modlić się będę w sobie, modlitwą płosząc cienie,
I powiem Stwórcy swemu: Tyś port mój i zbawienie.

Kiedyś, Ojcze i Panie, wyrzucił mnie z pamięci,
Wrogowie dom mój naszli, zuchwali i zawzięci.

Od złości ich i szyderstw omdlała we mnie dusza,
Stałem się pastwą smutku, który kości wysusza.

Lecz, gdy mię gawiedź pyta o Boga i moc Jego,
Czemu trwożysz się, duszo, urągania lichego?

Ocknij się, wierz i ufaj — bo rychło przyjdą chwile,
Kiedy czoło przed Panem, jak przed Zbawcą, pochylę.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: anonimowy i tłumacza: Wiktor Gomulicki.