Przez zamieć wiosenną
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Przez zamieć wiosenną |
| Pochodzenie | Grom Powszedni |
| Wydawca | Biblioteka Poetycka BTKN |
| Data wyd. | 1937/1944 |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały zbiór |
| Indeks stron | |
Znowu drobniutki świergot
gałęzi jak śniegu leniwej
i twarzy białej lusterko
w obłoku włosów sennych
spada dzień jak złocona śliwa,
a my ciągle przez zamieć idziemy
z cieniem prędkiej młodości za ręką.
Deszcz wiosenny kuleje w powietrzu
i spryskana obłoków łąka,
a my jeszcze ściśnięte pięści
jak karabin dźwigamy po bokach.
I gdy wiatru zawiły flet
stado rybne w rzece roztrąci
jak do strzału składamy brew
wciąż zdziwieni, nierozumiejący.
A gdy chmura wypukłym hełmem
błyśnie w słońcu i koloru grot
niby tęcza przystanie znienacka,
wtedy w piersi jak w nawie kościelnej
ciężkie serce jak brzemię plecaka
schyla ciało i myli nasz krok.
Znowu głos przywołuje
i słonecznik instrument skręca
nad pejzażem wtulonym w niebo,
a my ręką jak żóraw nad studnią
pochyloną nad mroczną pamięcią
powiadamy: nie można, nie trzeba.
Z domów białych, zakrzepłych jak z lodu
kwiat olbrzymi z dymu się wspina
pod zielony obłoków pierścień —
a my czoło pokryte przez młodość
odwracamy, gdzie bliska ojczyzna
grom wygasły jak krzyż czarny niesie.