Przemówienie na piątym Światowym Kongresie Esperantystów, 1909

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Czwarty Kongres, 1908 Przemówienie na piątym Światowym Kongresie Esperantystów, 1909 • Ludwik Zamenhof Szósty Kongres, 1910
Czwarty Kongres, 1908 Przemówienie na piątym Światowym Kongresie Esperantystów, 1909
Ludwik Zamenhof
Szósty Kongres, 1910
Przekład: Wikiźródła (lista tłumaczy na stronie historii) (z esperanta).
Źródło oryginału: Johannes Dietterle: Originala Verkaro, s. 389-392 (skany na Commons)

Przemówienie na piątym Światowym Kongresie Esperantystów

Ludwik Łazarz Zamenhof

¤ ¤ ¤ ¤

Wygłoszone na otwarciu Kongresu 6 września 1909 r. w Barcelonie
Ludwik Zamenhof podczas otwarcia Kongresu.

Drodzy współideowcy i przyjaciele! — Każdego roku, kiedy rozpoczyna się nowy rok międzykongresowy, każdy esperantysta, który planuje sobie nieco wolnego czasu i może zaoszczędzić trochę pieniędzy, zaczyna przygotowania do kolejnego kongresu esperanckiego, do najbliższego wielkiego wspólnego święta ludu esperanckiego. Przyjaciele, których łączy ta sama idea, te same aspiracje i nadzieje, ze wzruszeniem powiedzieli sobie „do zobaczenia”, i z radością oczekują tego spotkania. Jak kochające się wzajemnie rodzeństwo, które ma możność spotykania się tylko on czasu do czasu w domu swoich rodziców, tak esperantyści z tęsknotą oczekują tej chwili, gdy będą mogli spotkać się w centrum Esperancji, z miłością pozdrowić się nawzajem, gorąco uściskać sobie dłonie i powiedzieć: „żyjemy, sumiennie pracowaliśmy przez rok, rzetelnie broniliśmy honoru naszego domu, możemy z czystym sumieniem uczestniczyć we wspólnym święcie naszej rodziny.”
Gdy jednak każdy z was przygotowuje się do naszego wspólnego święta z sercem pełnym radości, ja to samo czynię zawsze z nieco ciężkim sercem, ponieważ na naszych kongresach los wyznaczył mi rolę choć bardzo pochlebną, to jednocześnie ciężką: jestem zmuszony przyjmować zaszczyty, które nie należą do mnie. Słusznie albo niesłusznie świat widzi we mnie zawsze naturalnego przedstawiciela grona esperanckiego, symbol esperantyzmu, esperanckiej lojalności i jedności; a ponieważ ludzie nie potrafią wyrażać swoich uczuć względem czegoś abstrakcyjnego, przeto wszelkie wyrazy sympatii i entuzjazmu dla esperantyzmu kierują się pod mój adres.
Istnieją jednak osoby, które tego nie rozumieją lub rozumieć nie chcą; zazdroszczą fladze honorów, które się jej oddaje; widzą we mnie osobę, która niby odgrywa rolę jakiegoś króla. Oto przyczyna, dla której zawsze z ciężkim sercem jadę na nasze kongresy. Mocno, bardzo mocno chciałbym odrzucić swoją zbyt dręczącą mnie rolę i stanąć nie przed, ale pomiędzy wami; jednak sprawa nie zależy od mojej woli, zależy ona od rozmaitych okoliczności, przed którymi muszę pochylić głowę, jeśli nie chcę zaszkodzić naszemu ruchowi. Dlatego również dzisiaj stoję przed wami jako symbol waszej sprawy i waszej jedności, jako wasz konkretny przedstawiciel; przyjmuję wszystko, co przeznaczone jest dla was, i wszystko wiernie przekazuję wam, ludu esperancki.
W tej mojej roli waszego przedstawiciela zwracam przede wszystkim waszą uwagę na wielki zaszczyt, który sprawił nam Jego Królewska Wysokość Król Alfons XIII uprzejmie akceptując rolę honorowego przewodniczącego naszego kongresu. W waszym imieniu wyrażam z wielkim szacunkiem podziękowanie Jego Królewskiej Wysokości. Niech długo żyje Król Alfons XIII!
Zwracam waszą uwagę na wielką sympatię, którą okazali naszej sprawie rządzący w tym kraju, w którym się obecnie znajdujemy; nie tylko wszyscy ministrowie wzięli na siebie patronat nad naszym kongresem, ale rząd kraju we własnym imieniu za pośrednictwem swoich ambasadorów oficjalnie zaprosił rządy innych krajów, aby przysłały delegatów na nasz kongres. Za tę wielką i ważną przysługę wyrażam w waszym imieniu najgorętsze podziękowania rządowi Królestwa Hiszpanii.
Wiecie, jak energicznie i starannie miejscowy komitet organizacyjny pracował dla pięknego i owocnego przygotowania naszego obecnego kongresu. Wiecie, iż nie stracili oni odwagi, nawet pomimo nieszczęśliwych wydarzeń barcelońskich[1], które nas wszystkich musiały skłonić do myśli, iż kongres w Barcelonie jest już absolutnie niemożliwy do zrealizowania. Część tego, co zrobił komitet, już widzieliście, pozostałą część ujrzycie na samym kongresie i w czasie dni pokongresowych. Pod adresem komitetu, który tak mocno pracował, a szczególnie jego przewodniczącego, wyrażam w imieniu nas wszystkich serdeczne dzięki.
Widzieliście, jak niezwykle chwalebne i pełne sympatii przyjęcie zgotowało nam miasto Barcelona. Wiecie, że jedynie szczególne, nieprzewidziane okoliczności przeszkodziły miastu w pokazaniu nam, z całym entuzjazmem i w pełnym zakresie, swojej sympatii dla was, ludu esperanckiego, za wasze usiłowania i pracę, za wasze cele i nadzieje. W waszym imieniu wyrażam miastu nasze najgłębsze i szczere podziękowanie.
Na naszych dotychczasowych kongresach miałem wam coś do powiedzenia, przeto na otwarciu kongresów mówiłem długo; dziś nie mam wam niczego ważnego do przekazania, dlatego mówić będę krótko. Wiecie, jaki jest nasz cel; wiecie, jaka jest jedyna droga, po której możemy ten cel osiągnąć; maszerujmy więc naprzód pilnie i w harmonii. Kiedy zapytamy siebie, czego dokonaliśmy we właśnie zakończonym roku międzykongresowym, będziemy mogli odpowiedzieć: „Żyliśmy zdrowo, rośliśmy, umocniliśmy się pod każdym względem”. Jak wielkie ma to znaczenie zrozumieć mogą jedynie ci, którzy pojmują całą wagę i trudność naszej sprawy, i którzy sami na jej rzecz pracowali. Jak w latach poprzednich, tak i we właśnie zakończonym roku wielu z was pracowało dla naszej wspólnej sprawy z dużym zapałem i oddaniem; im wspólnota esperancka wyraża serdeczną wdzięczność. Ale podczas Kongresu nie tylko będziemy sobie opowiadać o wykonanej pracy, będziemy musieli zrealizować kilka wspólnych zadań, które wymagają wspólnej narady i zgody.
Rozpocznijmy w szczęśliwą godzinę nasze kongresowe prace i zabawy, pierwszym postarajmy się przynieść największy sukces, z drugich czerpmy odwagę i siłę do prac w roku przyszłym.


Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Tragiczny Tydzień (26 lipca – 2 sierpnia 1909) – seria krwawych konfrontacji pomiędzy armią a robotnikami w Barcelonie.
Przekład może być udostępniony na innej licencji niż tekst oryginalny.
Oryginał


Znak domeny publicznej
Tekst lub tłumaczenie polskie jest własnością publiczną (public domain), ponieważ prawa autorskie do niego wygasły (expired copyright).
 
Przekład


Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
Dodatkowe informacje o autorach i źródle znajdują się na stronie dyskusji.