Przedwiośnie (Boyé, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Edward Boyé
Tytuł Przedwiośnie
Pochodzenie Sandał skrzydlaty
Data wydania 1921
Wydawnictwo Spółka wydawnicza „Vita Nuova“
Druk J. Burian
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Przedwiośnie

Nacinam na drzewach korę
I czekam wiosny...
Noce są blado błękitne,
A świty purpurowe.

...Jeszcze nic wokół nie kwitnie,
A już czasami wiatr polny
Uderza w sady nadzieją,
Dalekich woni...

Sady się wówczas płomienią:
Jabłonie, grusze, czereśnie,
Przeszyte złocistym grotem,
Pachnącym sokiem nabrzmiałe...

...Zawcześnie, zawcześnie, zawcześnie
Nacinam jabłonki białe,
Chcąc odkryć spragnionym oczom
Tajemne, odżywcze tętno!

Jak te misterjum czarowne,
Mocą nieznaną a świętą,
Jak te przedwiośnie w ogrodach,
Tyś się w mem sercu ukryła...

...Noce mi schodzą na myśli
O złotych, złotych niewodach,
Któremi łowi się gwiazdy,
Gwiazdy na chwałę kochania!

Sad, drzewa, wiatry pachnące,
Olśnienia i niepokoje

Wszystko się chwieje i słania,
Wszystko omdlewa i drży...

Czasami budzę się z krzykiem,
Gdy wiatr otworzy drzwi.
I patrzę, patrzę, czy we drzwiach,
Prócz woni staniesz i ty!

Smutne, niezmiernie smutne
Jest te czekanie przez łzy!
— — — — — — — — —
Po polach chodzi przedwiośnie,
W sukience z niebieskiej mgły!





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Edward Boyé.