Przeżycie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Hugo von Hofmannsthal
Tytuł Przeżycie
Pochodzenie Poeta i świat
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1932
Druk „Monolit“
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Stefan Napierski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tomik
Pobierz jako: Pobierz Cały tomik jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tomik jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Hugo von Hofmannsthal
PRZEŻYCIE.

Srebrzysto-szarą wonią wypełniona
była dolina zmierzchu, jakby księżyc
przez chmury się przesiewał. Lecz nie była noc to.
Wraz z szarosrebrną wonią tej doliny
ciemnej, zmierzchając, myśli me spływały
i cichom tonąć począł w tem przędzącem,
przezroczem morzu — opuszczałem życie.
Jakżeż cudowne były tutaj kwiaty
płonące kielichami! Gąszcz roślinny,
w które blask żółto-krwawy, jak z topazów,
w strugach przenikał ciepłych, żarzył się. A całość
sute, głębokie wypełniało tlenie
smętnej muzyki. I otom ja wiedział,
choć nie pojmuję, ale to wiedziałem:
że to jest zgon. Przemienił się w muzykę,
potężnie tęskniąc, słodki, ciemno-płonąc,
krewny najgłębszej melancholji.
Dziwne!
Nostalgja bezimienna cicho łkała
w duszy mej, pragnąc życia, łkała,
jako ten szlocha, który na korabiu
w żaglach olbrzymich, pożółkłych, z wieczora
na toni modro-głębokiej swe miasto,
miasto ojczyste mija. Tedy widzi
zaułki, słyszy studzien szum i wdycha

woń bzowych krzewów, postrzega sam siebie,
jak stoi na wybrzeżu dzieckiem, z czułym wzrokiem,
co jest zlękniony i płakać pragnie, widzi
poprzez otwarte okno blask w swej izbie —
lecz wielki korab unosi go dalej,
na toru modrej, głębokiej, bez szmeru
sunąc w pożółkłych, niepojętych żaglach.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Hugo von Hofmannsthal i tłumacza: Stefan Marek Eiger.