Polacy i polskość ziemi złotowskiej w latach 1918-1939/Rozdział I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zieliński
Tytuł Polacy i polskość ziemi złotowskiej w latach 1918-1939
Pochodzenie Prace Instytutu Zachodniego nr 12
Wydawca Instytut Zachodni
Data wydania 1949
Druk Państw. Pozn. Zakł. Graf. Okręg Północ
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

ROZDZIAŁ I.
POŁOŻENIE I PRZESZŁOŚĆ POWIATU ZŁOTOWSKIEGO
(Położenie i obszar pow. złotowskiego — jego kresowy charakter — rzut oka w dalszą przeszłość — okres niewoli — rok 1918/19).

Powiat złotowski, położony między 53°13’ a 53°34’ szerokości geograficznej północnej oraz 16°45’ i 17°45’ długości geograficznej wschodniej był między I i II wojną światową powiatem nadgranicznym, którego granica wschodnia była zarazem granicą polsko­‑niemiecką.
Na południu sąsiadował on z okręgiem pilskim, na zachodzie z powiatem wałeckim i szczecinieckim, na północy z pow. człuchowskim. Naturalną granicą na zachodzie była rzeka Głda, na północy Dobrzynka i Kamionka, na wschodzie Nica (albo Łobzanka), na południu częściowo Jezioro Sławianowskie. Większych miast w pobliżu nie było. Piła, odległa prawie o 33 km w kierunku południowo­‑zachodnim, liczyła zaledwie 40 tys. mieszkańców. Od Bydgoszczy, oddalonej, o około 70 km w linii powietrznej na południowy wschód, Złotów odcięty był granicą, tak samo od Poznania, leżącego na tym samym niemal południku co Złotów w odległości około 100 km.
Do roku 1918 obszar powiatu wynosił 153.093,49 ha, po traktacie wersalskim przyłączono z tego do Polski 61.616.87 ha czyli około 40% pow. z trzema miasteczkami: Więcborkiem, Sępólnem i Kamieniem. Niemcy zatrzymały kadłubowy powiat o obszarze 91.436,70 ha ze Złotowem i Krajenką. Amputowany powiat powiększono na mocy ustawy z 21 lipca 1922 r. o gminę Skórkę i leśnictwo Zelgniewo, tj. o 6.046.08 ha, tak, że obejmował on ogółem 97.482.79 ha[1]. W ten sposób ukształtowane granice powiatu i obszar nie ulegały już do 1939 r. żadnym zmianom.
Głównym zajęciem w powiecie było rolnictwo. Około 65% ziemi stanowiły pola uprawne względnie ogrody, mimo że gliniasta, często piaszczysta gleba do urodzajnych nie należała. Dużo większym bogactwem Ziemi Złotowskiej były wspaniałe lasy, pokrywające 24% powierzchni. Lasy te poza bezpośrednią wartością gospodarczą przyczyniały Ziemi Złotowskiej wielu walorów krajoznawczych, zwłaszcza, że nie brakowało jej i sporej ilości jezior (ok. 60), jak też pomniejszych rzek i rzeczułek (Głda, Nica — dopływy Noteci, Kamionka — dopływ Brdy) przerzynających i urozmaicających nizinny, lekko falisty krajobraz. Liczniejsze wzgórza i wzniesienia spotykamy na północy; najwyższe z nich osiąga wysokość 208 m (koło Krzywej Wsi)[2].
Cechą charakterystyczną Ziemi Złotowskiej jest jej przejściowy, kresowy charakter. Nadała go jej zarówno przyroda jak i historia, zaliczając Złotowskie do wiecznie spornej krainy, terenu bezprzestannych walk.
Już samo położenie na dziale wodnym dorzeczy Wisły i Odry jest elementem tej przejściowości. Ten sam wniosek wyciągnąć należy także z faktu, że Pogranicze, a zwłaszcza powiat złotowski stanowią teren, na którym zbiega się z różnych kierunków szereg elementów roślinnych, znajdujących tu granice swego rozprzestrzenienia. Tak np. linia rzeki Głdy, tj. zachodniej granicy powiatu, jest wschodnią granicą niektórych roślin flory atlantyckiej, inne zaś rośliny posiadają w pow. złotowskim swych najbardziej zachodnich przedstawicieli. Jeszcze inni reprezentanci rozmaitych światów florystycznych mają absolutną granicę swego występowania w powiatach sąsiadujących ze Złotowskiem[3].
Kresowość Ziemi Złotowskiej zaznacza się w prehistorii. W III okresie epoki brązu (1300—1100 przed Chr.) do wschodniej granicy międzywojennego powiatu złotowskiego sięga zwarte osadnictwo ludności środkowo­‑pomorskiej grupy kultury łużyckiej. W IV i V znowu okresie brązu (1100—700) pow. złotowski, część sąsiedniego człuchowskiego i tereny od nich na zachód odbijają od ziem okolicznych z północy i południa, zamieszkałych przez ludność prasłowiańską grupy zachodnio­‑wielkopolskiej i kaszubskiej, pustką i wyludnieniem, wywołanych może jakimiś wojnami lub innymi kataklizmami, jakich dzieje tak mało oszczędzały tej kresowej ziemi. W epoce żelaza, w okresie halsztackim (700—400), lateńskim (400—0) i rzymskim (0—400) cechują tę ziemię również znamiona kresowości. Stanowiska lateńskich grobów kloszowych, najdalej na zachód wysuniętych, występują w powiecie złotowskim. Później, kiedy powiat zasiedlony był przez ludy grupy oksywskiej kultury grobów jamowych, nad dolną Głdą, niedaleko granic powiatu zatrzymał się najazd Burgundów[4].
I w nowszych już czasach, w chwilach wielkich rozstrzygnięć dziejowych, Ziemia Złotowska zwracała na siebie szczególną uwagę i często była terenem spornym. Gdy po pokoju kaliskim przeprowadzano rozgraniczenie (1343) między przypadłym Krzyżakom Pomorzem a terytorium Polski, Ziemię Złotowską wyraźnie wyłączono z Pomorza i przydzielono Polsce, której północną granicę na tym odcinku ustanowiono na rzekach Kamionce i Dobrzynce. Po pokoju toruńskim linia tych rzek odgraniczała Wielkopolskę od Pomorza. W r. 1772 Prusy przyłączyły Złotowskie, ale już w 1807 r., kiedy ustalano granice między Księstwem Warszawskim a Prusami, powstała kwestia sporna właśnie w odniesieniu do Ziemi Złotowskiej[5], w wyniku czego drobna część ówczesnego powiatu złotowskiego przypadła Księstwu, większa zaś Prusom. I znowu południowa tym razem jego granica była granicą dwóch państw.
Okres rozbiorów i niewoli domaga się baczniejszej uwagi. Już wtedy bowiem dokonały się przeobrażenia natury narodowościowej, gospodarczej i administracyjnej, które w wielu względach zaważyły zasadniczo na biegu wydarzeń późniejszych i w niejednym wypadku postawiły problemy, żywe i aktualne jeszcze w okresie międzywojennym.
Wchodząc w r. 1772 w skład państwa pruskiego, Ziemia Złotowska przedstawiała obraz zniszczenia, niedostatku i anarchii. Chętnie to podkreślają historycy niemieccy, aby tym lepiej uwypuklić osiągnięcia cywilizacyjne Fryderyka II i jego następców, szczególny nacisk kładąc na fakt uporządkowania stosunków prawnych, usuwającego dotychczasowy stan niepewności, wprowadzenia nowych metod gospodarki rolnej, ożywienia handlu, zaopiekowania się szkolnictwem itd. Wszystkie te fakty, choć niewątpliwie polegają na prawdzie, niemniej jednak stanowią tylko jej część. Ta prawda bowiem nie obejmuje innych okoliczności równie istotnych, jak np. że właśnie sąsiedztwo o miedzę z Prusami najwięcej się przyczyniło do tej anarchii na ziemiach przygranicznych Rzeczypospolitej. Powszechnie znane są metody, jakimi posługiwał się Fryderyk II, aby jak najskuteczniej zdezorganizować życie prywatne i publiczne w kraju wschodniego sąsiada. Porywanie dziewcząt polskich, ten pierwowzór łapanek XX wieku, „pobór“ rekruta na ziemiach polskich, „pobór“ podatków, czyli zwyczajny rabunek przedsiębrany przez oddziały pruskich dragonów itp. — oto niektóre z tych metod. Oczywiście najdotkliwiej dały się one odczuć na terenach przygranicznych. Ale i zmieniony porządek prawny mający wedle uroczystego przyrzeczenia Fryderyka II w jego patencie z 25 września 1772 zapewnić nowym poddanym, że odtąd „prawo i sprawiedliwość będzie w tym kraju udziałem każdego, bez względu na jego osobę“ — i ten porządek prawny nie wprowadzał równości wobec prawa ani tak potrzebnej zmaltretowanym ziemiom praworządności. W dziedzinie językowej np. obserwujemy natychmiastowe wyparcie języka polskiego z urzędów. W sądach uznawano wyłącznie język niemiecki — jedynie w wyjątkowych wypadkach dopuszczano tłumacza. Co lepsi Polacy („Stockpolen“ wedle wyrażenia Fryderyka II) byli obciążani w krzywdząco nierówny sposób rozłożonymi obowiązkami podatkowymi[6].
Powiat złotowski nie istniał początkowo jako powiat samodzielny, lecz należał do powiatu kamieńskiego, Kamień bowiem był jedynym miastem w okolicy nie prywatnym, lecz królewskim. Dopiero w r. 1817 na podstawie rozporządzenia pruskich ministrów spraw wewnętrznych i finansów przeprowadzono podział terytorialny Krajny i utworzono powiat złotowski. Poddano go władzy regencji w Pile, tj. zaliczono do tzw. Prus Zachodnich. Obejmował on 5 miast: Złotów, Krajenkę, Więcbork, Sępólno i Kamień i w wyznaczonych wówczas granicach utrzymał się do r. 1918[7].
Już za Schöna i Fryderyka II powiat wyróżniał się charakterem bardziej polskim niż inne okoliczne tereny[8]. Jeszcze silniejsze stało się to piętno polskości w latach dwudziestych XIX stulecia dzięki napływowi Polaków na często jeszcze odłogiem leżące ziemie powiatu[9]. Ten dopływ elementu polskiego z warstwy chłopskiej znajdował swe brzemienne w skutki przeciwieństwo w zachowaniu się wielkich posiadaczy ziemskich. Najlepszy znawca dziejów Ziemi Złotowskiej Otto Goerke pisze: „Bardzo wielu wielkich posiadaczy ziemskich, którzy mieli swe siedziby na terenie powiatu, sprzedawało wkrótce (po roku 1772, przyp. aut.) swe położone w nim dobra i przeprowadzili się do swych posiadłości w Polsce lub zakupili tam grunt. Na ich miejsce przyszła szlachta niemiecka. W 11 lat po przejściu powiatu złotowskiego pod panowanie pruskie była tam już duża część wielkiej własności ziemskiej w rękach niemieckich. To było też powodem, że w powiecie złotowskim nie zaznaczyły się powstania polskie, poprzedzające drugi i trzeci rozbiór; brakowało baz i przywódców“[10]. Tak więc już wtedy zarysował się na terenie Ziemi Złotowskiej problem, który tak dalece miał zaciężyć na tamtejszym polskim życiu narodowym zarówno w okresie zaborów jak i jeszcze w okresie międzywojennym: problem braku polskiej inteligencji. Tym się tłumaczy, że kampania napoleońska w r. 1806 nie pobudziła Polaków ze Złotowskiego do poważniejszej reakcji. Wynikało to poza tym i z faktu, że choć powiat nie leżał na głównym szlaku maszerujących w kierunku Prus Wschodnich wojsk francuskich i polskich, to jednak przewaliło się przezeń tyle oddziałów, że przemarsz ich dotkliwie dał się we znaki miejscowej ludności, pociąganej do najrozmaitszych ciężkich świadczeń materialnych[11], co ją jak najgorzej usposobiło do francuskich zdobywców. W r. 1813, gdy szczątki „wielkiej armii“ wycofywały się na zachód, Ziemia Złotowska gościła składający się z 1.500 ludzi oddział zwyciężonych uczestników wyprawy na Moskwę. Niejeden z nich spoczął w niej na wieki[12]. Za pobitymi przyszli zwycięzcy i znowu zwaliły się na mieszkańców powiatu ciężary i świadczenia. Były to już ostatnie odgłosy wielkiej burzy.
Wkrótce po jej umilknięciu nastąpiły dwa ważne dla Ziemi Złotowskiej wydarzenia. Na mocy bulli pap. Piusa VII „De salute animarum“ z 16 lipca 1821, sankcjonowanej przez Fryderyka Wilhelma III 23 sierpnia 1821, przyłączono powiat złotowski do diecezji chełmińskiej, znosząc przy tym istniejący od 1512 r. i podległy arcybiskupstwu gnieźnieńskiemu archidiakonat kamieński, do którego należała i Ziemia Złotowska[13]. W ten sposób zerwaniu uległy pierwszorzędnej wagi dla działalności narodowej więzy kościelne z Poznańskiem, tym najsilniejszym i najbliższym Ziemi Złotowskiej źródłem polskości.
Niemałej również wagi dla omawianych okolic był fakt nabycia kluczów dóbr złotowskich i krajeńskich (obejmujących kilkadziesiąt wsi wraz ze Złotowem i Krajenką) przez dom Hohenzollernów. Dobra złotowskie przeszły w ich posiadanie w r. 1820, krajeńskie w r. 1839[14]. W ten sposób mniej więcej czwarta część powiatu stała się prywatną własnością pruskiego domu królewskiego — co na razie nie miało poważniejszego znaczenia, lecz tragicznie przesądziło los mieszkańców powiatu w r. 1919.
Przeobrażenia w strukturze powiatu przypadły na okres powstania listopadowego i Mierosławskiego. Nie odbiły się one na tym terenie głośniejszym echem. Mała tylko garstka ludności miejscowej była w stanie wziąć udział w walkach powstańczych na odległych terenach Królestwa w r. 1830—31. 5 października 1831[15] 24 tys. powstańców z 95 działami przeszło granice Prus i zostało rozbrojonych. Wielu z nich pozostało już w Prusiech, między innymi osiedlając się także na Ziemi Złotowskiej. Przy panujących w owym czasie w Niemczech nastrojach przyjaźni i współczucia dla Polaków umożliwiono im uzyskanie obywatelstwa pruskiego i pracy. W pow. złotowskim to ustosunkowanie się znalazło swój wyraz w okólniku landrata złotowskiego z 23 grudnia 1836[16].
Diametralnie różne było nastawienie władz pruskich do powstania i powstańców z r. 1848. W obwieszczeniu rządowym z 2 kwietnia 1848 inny brzmi ton, niepozbawiony miejscami nuty groźby[17]. Na terenie samego powiatu także wówczas nie zanotowano poważniejszych rozruchów. Doszło natomiast do większych, krwawych starć tuż nad ówczesną jego wschodnią granicą we wsi Wąwelno[18]. Od r. 1845 począwszy ziemie te wchodzą w okres nieprzerwanego pokoju, trwającego aż do r. 1914. Nie oznacza to bynajmniej pokoju polityczno­‑narodowego. Posiew wiosny ludów a jeszcze bardziej bismarkowskiego „ausrotten“, praktyk Komisji Kolonizacyjnej, hakaty, wreszcie praw wyjątkowych nie dopuszczał do pokoju. Sprawy te należą do dziejów ogólnych Polski, w okresie niewoli; tu wypada tylko nadmienić, że historia powiatu złotowskiego nie wykazuje większych odchyleń od doli całości zaboru pruskiego. I tu od Fryderyka Wielkiego z coraz większym natężeniem realizowano plan, do którego dobrze przystaje określenie Hitlera „germanizacja ziemi“. Plan ten polegał na wykupywaniu ziemi z rąk polskich i parcelowaniu jej między niemieckich kolonistów, ściąganych daleko idącymi przywilejami. Doskonałą ilustracją tego rodzaju postępowania są m. in. stosunki rolne w powiecie złotowskim, gdzie szereg polskich wsi otoczony jest osadami i osiedlami niemieckich kolonistów, usiłujących z tych baz wypadowych przenikać z kolei w sam rdzeń wsi polskich z większym lub mniejszym skutkiem. Tę metodę stosowali Niemcy przez cały czas trwania zaborów, tak że Komisja Kolonizacyjna niewiele tu miała do dodania. Wiadomo, że działalność jej nie tylko nie dała spodziewanych rezultatów, proporcjonalnych do nakładów środków, ale zamieniła się w zwycięstwo pobudzonego do czujności i oporu żywiołu polskiego[19]. Dostępniejszym terenem dla zamierzeń niemieckich była jedynie wielka własność. Tutaj już na początku akcji Komisji Kolonizacyjnej w r. 1886 stan posiadania polskiego przedstawiał się niepomyślnie. O ile bowiem w Poznańskiem sięgał on prawie 50% ogólnego obszaru wielkiej własności ziemskiej, o tyle w Prusiech Zachodnich wynosił zaledwie 36%[20]. W powiecie złotowskim było w tej dziedzinie zapewne jeszcze gorzej, zważywszy, że największe posiadłości (klucz Złotowski i Krajeński) już od dawna znajdowały się w rękach niemieckich[21].
Niemniej drobny rolnik polski i kupiec, nie kapitulując przed ofensywą niemczyzny, rozejrzał się za środkami obrony i kontrataku, znajdując je w spółdzielczości. W r. 1902 powstaje Bank Ludowy w Złotowie, który w ciągu kilkunastoletniego istnienia coraz silniej ugruntowywał swoją popularność wśród ludności polskiej Pogranicza. Liczba członków podniosła się z 64 w r. 1902 na 598 w r. 1914, udziały wzrosły z 506 marek w r. 1902 do 15.918,28 marek w r. 1914[22]. W roku 1915 Bank był w możności nabyć na własność trzypiętrową kamienicę. Drugą ważną instytucją, którą zorganizowali Polacy w r. 1906, był „Rolnik“ w Złotowie[23], spółdzielnia rolnicza o równie zasadniczym znaczeniu jak Bank Ludowy. Ponadto w r. 1909 założono „Bank Parcelacyjny“ w Zakrzewie, w r. 1915 przemianowany na „Bank Ludowy“[24] w Zakrzewie.
W parze z rozwojem świadomości narodowej na polu gospodarczym szedł i rozwój w dziedzinie politycznej. Już w r. 1879 ks. Polachowski z Głubczyna był głównym kontrkandydatem landrata złotowskiego von Weihera w wyborach do izby posłów sejmu pruskiego w okręgu wyborczym VIII (pow. wałecki i złotowski[25]. W r. 1912 zaś ks. Pellowski ze Złotowa, nieustępliwy Polak, wraz z baronem Knigge­‑Grunau uzyskał największą ilość głosów w wyborach do Reichstagu i dopiero w dodatkowym głosowaniu został przez Niemca pokonany (otrzymał on 15.067 głosów, ks. Pellowski zaś 7.018[26].
Zapoczątkowane w ten sposób tradycje walki o prawo do ziemi i języka ojczystego zostały godnie uzupełnione przez mieszkańców Z. Złotowskiej w krytycznych miesiącach ustalania zachodnich granic odrodzonej Polski przez konferencję pokojową w r. 1919 i przez Międzynarodową Komisję Graniczną[27].
Początkowo tzw. Rada Czterech w pierwszym projekcie traktatu pokojowego z 7 maja 1919 przyznała Polsce nie tylko Ziemię Złotowską, ale i Piłę, oraz pierwszorzędnej dla Polski wagi linię kolejową Piła—Chojnice, stanowiącą nie tylko naturalny łącznik szeregu torów bocznych Poznańskiego i Pomorza, ale i najlepszą arterię komunikacyjną między Poznaniem a Gdańskiem i w ogóle morzem (gdy dla Niemiec kolej ta, wskutek oddzielenia Gdańska i Prus Wschodnich, miała walor linii czysto lokalnej). Na podstawie tego projektu otrzymałaby dalej Polska cenne lasy, przedstawiające olbrzymią wartość. Przede wszystkim jednak odzyskałaby kilkanaście tysięcy Polaków — element w pełni narodowo uświadomiony i niezwykle patriotyczny.
Wiadomość urzędowa o tym projekcie, podana przez lokalne gazety niemieckie, wywołała niekłamaną radość wśród ludności polskiej Pogranicza. Jednocześnie jednak uśpiła jej czujność w obliczu mających nastąpić zmian.
Na wiadomość bowiem o przyznaniu Pogranicza i Ziemi Złotowskiej Polsce zaczęły działać prywatne wpływy Hohenzollernów na dworze angielskim. Trzeba pamiętać, że — z jednej strony — 100 tys. morgów ziemi (w tym prawie połowa lasów) na terenie powiatu było własnością księcia pruskiego Fryderyka Leopolda Hohenzollerna i — z drugiej strony — że był on z dworem angielskim spokrewniony przez swoją żonę i siostrę Ludwikę Małgorzatę, szwagierkę króla Edwarda VII. Przy tych filiacjach nie trudno wytłumaczyć sobie nagłą zmianę stanowiska Anglii, zwłaszcza, że na czele delegacji angielskiej stał Lloyd George. Wytłumaczenie to przyjmowane jest także przez stronę niemiecką, czego znamiennym potwierdzeniem jest m. in. artykuł pod tytułem „O wartościowy niemiecki teren leśny (Złotów­‑Krajenka)“, który się ukazał w numerze 57 niemieckiego czasopisma fachowego „Der Holzmarkt“ z 8. III. 1921. W artykule tym czytamy: „...Międzynarodowa Komisja Graniczna uregulowała granicę między Polską a Niemcami w ten sposób, że przebiega ona obecnie tuż przy majątkach Złotów­‑Krajenka, tak iż ów wartościowy okręg leśny w całości pozostał przy Niemczech. Nie bez słuszności widziano w tym wpływ miarodajnych kół angielskich (wiadomo, że książę Connaught jest szwagrem księcia Ludwika Leopolda)“. I rzeczywiście: w ostatecznej redakcji traktatu pokojowego granicę przesunięto o kilkanaście kilometrów na wschód, tak iż Hohenzollernowie nie stracili na rzecz Polski na tym odcinku ani metra kwadratowego ziemi. W tym stanie rzeczy raczej podrzędne znaczenie miała zdyscyplinowana manifestacja mieszkańców Piły Niemców, zorganizowana dla celów propagandowych w obecności dziennikarzy angielskich, przybyłych na zaproszenie prasy i rządu niemieckiego, aby się przekonać o „niemieckości“ Pogranicza.
Wiadomość o zmianie pierwotnych postanowień w sprawie granicy polsko­‑niemieckiej na terenie Pogranicza spotkała się wśród Polaków z niedowierzaniem. Dopiero po pewnym czasie, gdy rzecz przestała budzić wątpliwości, Polacy z tym większą energią przystąpili do ataku na krzywdzącą ich koncepcję nowej granicy.
Powstała wkrótce po kapitulacji Niemiec Powiatowa Rada Ludowa w Złotowie wysłała protest do Podkomisariatu dla Prus Zachodnich w Poznaniu i niezależnie od tego dwunastu delegatów do Warszawy, którzy interweniowali u ówczesnego Naczelnika Państwa Piłsudskiego, premiera Ignacego Paderewskiego, wiceministra spraw zagranicznych Władysława Skrzyńskiego oraz w Naczelnym Dowództwie Wojsk Polskich. Sejm Ustawodawczy uchwalił wezwać rząd polski do poczynienia energicznych starań celem odzyskania Z. Złotowskiej. Min. Skrzyński oświadczył wówczas, iż komisarz polski w Międzynarodowej Komisji Granicznej otrzyma polecenie wypracowania projektu zamiany Ziemi Złotowskiej na inne terytorium, bardziej zniemczone a przypadłe Polsce. — Aby ułatwić zadanie komisarzowi polskiemu, delegaci ze Złotowskiego przedstawili mu konkretny projekt takiej zamiany. Zaproponowali mianowicie przyłączenie do Niemiec w zamian za Ziemię Złotowską tzw. Koszneiderii[28], tj. silnie zniemczonej okolicy Chojnic przyznanej Polsce. Niezależnie od tego M. Kom. Gran. zaczęły zasypywać protesty ludności polskiej ze Złotowskiego i innych ziem Pogranicza, również wbrew woli ich polskich mieszkańców przyłączonych do Niemiec. Niestety, traktat pokojowy w art. 27 aż nadto wyraźnie określił granice. M. Kom. Gran. miała prawo wprowadzić nieznaczne zmiany, nie przekraczające 6 km. Jedynym wynikiem starań Polaków z Pogranicza było przybycie komisji granicznej na teren powiatu złotowskiego. Mimo rozlicznych szykan władz niemieckich, a w szczególności osławionego Grenzschutzu, Niemcom nie udało się przeszkodzić w urządzeniu potężnej manifestacji polskiej w Złotowie, dnia 1 marca 1920 r., której świadkami byli członkowie komisji. Jej przewodniczący, gen. Dupont przyrzekł ponownie przesłać sprawę do rozpatrzenia Radzie Ambasadorów w Paryżu.
Tymczasem w lecie 1920 rozpoczęła obrady konferencja w Spa. Ludność Złotowskiego zdobyła się na jeszcze jeden wysiłek i wysłała tam delegację z zadaniem bezpośredniej interwencji u przedstawicieli mocarstw. Po rozmowie z delegatami polskimi na tę konferencję a także z Ign. Paderewskim przybyli ze Złotowa reprezentanci ludności polskiej musieli odstąpić od swego zamiaru, aby nie utrudniać pracy delegacji polskiej w innych, ważniejszych dziedzinach. Wiadomo bowiem, że przedmiotem gorących dyskusji na wspomnianej konferencji była m. in. sprawa Śląska. W związku z tym delegacja polska, zachowująca się w tej sprawie defensywnie, nie mogła się zgodzić, by ze strony polskiej wysuwana była myśl jakiejkolwiek rewizji granic. Przedstawiciele Polaków ze Złotowskiego wynieśli tylko ze Spa radę, by udać się do Paryża i przedstawić sprawę osobiście Radzie Ambasadorów. Wobec nieobecności przedstawicieli głównych mocarstw delegacja udała się do bawiącego właśnie w Paryżu gen. Dupont. Od niego otrzymała informację, iż jedyna możliwość przyłączenia Ziemi Złotowskiej leży w bezpośrednich pertraktacjach między rządem polskim a niemieckim o zamianę.
Odpowiedni memoriał złożono w Warszawie, później kilkakrotnie ponawiano prośby o przyłączenie do Polski, lecz wszystkie zabiegi i starania rządu polskiego rozbijały się o twardy opór Niemiec. Gospodarcze walory Ziemi Złotowskiej przedstawiały dla nich większą wartość niż etniczna niemieckość proponowanych na zamianę innych ziem, przyłączonych do Polski. Podpisany 28 czerwca 1919 r. traktat pokojowy wszedł w życie i nie uległ zmianie.


Przypisy

  1. Andrzej Krajna-Wielatowski: „Ziemia Złotowska“, Poznań 1928, str. 16 i 19.
  2. Tamże, str. 38 i 157.
  3. Schmitz-Frase: „Landeskunde der Provinz Grenzmark Posen-Westpreussen“, Breslau 1929, str. 77.
  4. J. Kostrzewski: „Prehistoria ziem polskich“, Kraków 1939 (mapki).
  5. Mimo tego rozstrzygnięcia nawet osoby urzędowe nie wiedziały, czy Złotowskie należy do Księstwa Warszawskiego, czy do Prus. Burmistrz Złotowa, Hube, udał się w miesiąc po zawarciu pokoju, w sierpniu 1807 do siedziby polskiej lokalnej władzy administracyjnej w Bydgoszczy i złożył na jej ręce przysięgę wierności. (Otto Goerke: „Der Kreis Flatow“. Flatow 1918, str. 99—100).
  6. H. J. Schmitz: „Geschichte des Netze-Warthelandes“. Leipzig 1941, str. 188.
  7. Otto Goerke: „Der Kreis Flatow“, str. 101.
  8. H. J. Schmitz: „Geschichte des Netze-Warthelandes“, str. 224.
  9. Tamże, str. 226.
  10. Otto Goerke: „Der Kreis Flatow“, str. 93.
  11. Tamże, str. 94 i 95.
  12. Tamże, str. 96.
  13. Tamże, str. 141.
  14. Tamże, str. 219 i 222.
  15. Tamże, str. 102. Pomyłka, że nastąpiło to 5. X. 1830.
  16. Tamże, str. 102.
  17. Tamże, str. 103.
  18. Tamże, str. 102.
  19. Pierre Chartier: „La colonisation allemande“, Paris—Lwów—Poznań 1921, str. 47 i 48.
  20. Pierre Chartier: „La colonisation allemande“, str. 25.
  21. Brak dokładniejszych danych uniemożliwia szczegółowe przedstawienie polskiego stanu posiadania w pow. złotowskim.
  22. „Bank Ludowy“, pismo pamiątkowe r. 1927.
  23. A. Krajna-Wielatowski: „Ziemia Złotowska“, str. 134.
  24. Tamże, l. c.
  25. Otto Goerke: „Der Kreis Flatow“, str. 188.
  26. Tamże, str. 191.
  27. Fakty i dane zawarte w poniższym ustępie pochodzą w największej części z cennej pracy A. Krajny­‑Wielatowskiego: „Ziemia Złotowska“, str. 15—71.
  28. Pochodzenie tej nazwy jest niewytłumaczone mimo szeregu prób naukowych w tym kierunku.


Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0.
Dodatkowe informacje o autorach i źródle znajdują się na stronie dyskusji.