Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego/Lasek

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tomasz Kajetan Węgierski
Tytuł Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego
Data wydania 1837
Wydawnictwo Jan Nep. Bobrowicz
Drukarz Breitkopf et Haertel
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło skany na Commons
Indeks stron

Lasek.

Zarzekłem się prawdy mówić,
Będę sobie pisał bajki:
Już mnie nikt nie potrafi za słowo ułowić
Nie rozgniewam kokietki, ni wstrętnej niedajki.
Bo mnie też djabeł sam musiał odurzyć!
Nikt mię do tego nie pędził
Ażebym prawdę gawędził,
Gdyż pożyteczniej jest kadzidło kurzyć.
Ale się uspokójcie, już tego nie będzie;
Odtąd wszystkich będę chwalił,
Do wszystkich perory palił
Jak Bernardyn po kolędzie.
Przedtym mnie to kosztowało
Niesprawiedliwą dać pochwałę komu:
Na to uważałem mało,
Że kto brał zaszczyt z wysokiego domu.
Ale każdy mędrszy z wiekiem
Sposób myślenia odmieni,
I tego wielkim być powiada człekiem,
Kogo wewnętrznie nieceni. —
Na jednej wielkiej łące
Wzrastał sobie gaik młody;
Choć liczył drzewek tysiące,
Nie wszystkie jednakowej mogły być urody.
Były jedne
Których natura prostym wzrostem obdarzyła,
Drugie biedne
Które krzywo potworzyła;

Były sosenki garbate
I olszynki sękowate,
Rzadko dąbka było widać
Żeby się mógł na co przydać.
Pan tego lasku był tokarzem pono;
Robić mu laskę zlecono
Którą się wiek sędziwy kiedyś miał podpierać,
Przyszedł więc drzewka wybierać;
Wszedł w gaik: Dąbki proste i hoże
Co się wartemi tego honoru sądziły,
Ani mu się ukłoniły,
Wiedząc, że ich los taki ominąć nie może:
Ale te drzewka, co były krzywemi,
Schyliły się aż do ziemi:
W twojej mocy rzekły, Panie
Dziś jest nas na pniu zostawić,
Czyli przez twoje staranie
Szczęścia naszego poprawić:
Ale jakkolwiek rozrządzisz
Pewnie nigdy niepobłądzisz.
Nie daj się uwieść tą mową obłudną
Rzekły mu dąbki szczerze,
Między nami wybór ci uczynić nie trudno
W tej mierze;
Twój ci pokaże rozsądek
Które się z nas zda na laskę,
A gdy w tym przyzwoity zachowasz porządek,
Powinność swą uczynisz, nie zaś żadną łaskę.
Rzadko się komu ambit szlachetny podoba,
Rzadko prawdziwą zasługę kto ceni:

Z mocą czynienia dobrze, rzadko chęć się żeni,
Nie jedna tego dowodem osoba.
Tokarza ten ton obruszył;
Pochlebną sosen ujęty przemową,
Uciął jednę ze pnia zdrową
I do roboty ją suszył.
Zaraz ją uciąwszy zoczył
Że mu się ten kij nie raz będzie krzywić,
Ale każdy swój wybór chce usprawiedliwić,
I on z niej laskę wytoczył:
Lecz mu się na nic nie zdała,
Bo się na sęku złamała.
Dąbki zaś w cudze ręce się dostały,
Laskami ich porobiono,
I nie dawno mi mówiono,
Że nie jedno na świecie ramie podpierały.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tomasz Kajetan Węgierski.