Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego/Do Alexandry z Lubomirskich Potockiej, w dzień jej imienin

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Tomasz Kajetan Węgierski
Tytuł Poezye Tomasza Kajetana Węgierskiego
Data wydania 1837
Wydawnictwo Jan Nep. Bobrowicz
Drukarz Breitkopf et Haertel
Miejsce wyd. Lipsk
Źródło skany na Commons
Indeks stron
DO
ALEXANDRY Z LUBOMIRSKICH
POTOCKIEJ,

w dzień jej imienin.

Dzikaż to rzecz jest grzeczne kobiety,
Kobiety rozumne, zacne;
Szlachetne wprawdzie są ich zaszczyty,
Lecz ich pochwały niełacne!
Gdybym dziś której Kasztelanowy
Musiał obchodzić dzień święty,
Składałbym rymy, niełamiąc głowy,
Zapałem wzgardy zajęty.
Pięknieby dla niej było powiedzieć:
«Życzę uprzejmie Jejmości,
«Żeby Jegomość mógł w radzie siedzieć,
«Choć pełen głupstwa, podłości;
«Żeby po stokroć w przeciągu roku
«Mógł świętą złamać przysięgę,
«A za nieprawe danie wyroku
«Wart kary, otrzymał wstęgę.
«Żeby szukając zysków, nie chluby,
«Świadomy szalbierskiej sztuki,
«Pomimo płaczu bliźnich i zguby,
«Wyrabiał sobie kaduki.
«Żeby do śmiesznych użyta braków
«Gorliwość jego nieszczera,
«Panosząc obcych, krzywdząc rodaków,
«Dała mu imie Nekera.»

Te mając źródła płynnej wymowy
Trudu bym w rymach nie znosił:
Żeby podchlebić Kasztelanowej
Przestępstwa męża bym głosił.
Lecz Pani, twoich pochwał wyrazy
Przykre są i niewygodne,
I trzeba zaraz krócić Pegazy
Chcąc myśli ciebie mieć godne.
Na twe wzgląd mając sprawy i cnoty
Wnet tkliwość człowieka wzruszy,
A chcąc twe wszystkie wielbić przymioty
Rozumu trzeba i duszy.
Wy więc o sławne córki pamięci
Co te łączycie udziały,
Stosując pienia moje do chęci,
Raczcie me zdobić pochwały.
Nie głosem jakim na Sejmach krzyczą
Kasztelanowie smutni,
Lecz dajcie brzmiącej z wdziękiem, z słodyczą
Anakreontowej lutni.
A gdy już skończą wesołe strony,
Ślubione wdziękom jej pienia,
Niech poważniejszym głosem uczony
Felbus me wesprze wielbienia.
Nie szukam ja tu rodu wywodów,
Boby to wzięła za żarty,
Plemie to idzie z różnych narodów
Imie ma z Polski, a krew ze Sparty.
Mijam jej skromność, jej obyczaje,
Każdy jej chwałę w tym przyzna:

Lecz co jej chlubę Spartanki daje
Wolność i święta Ojczyzna.
Z niezmiennym Polki obliczem znoszą
Że los ich naród uciska,
Jej umartwienie i żal przynoszą
Smutne ojczyzny zwaliska.
Nie wiele ceni hołd mężczyzn tkliwy
Co sam wdzięk wielbi niewieści,
Lecz kto jest doli kraju życzliwy,
W pięknem się sercu jej mieści.
Gorliwa Polka, matka starowna,
Synowi ślady toruje
Jak przodków sława każe szanowna,
Tak młody umysł wzoruje.
Uczy poczytać cnotę za bóztwo,
Śmiać się z fortuny dziwactwa,
Więcej szacować zacne ubóstwo
Niż źle nabyte bogactwa.
W najwyższym srogich losów ucisku
Obywatelem być zawdy:
Dla marnych ozdób podłego zysku
Serca nieprzedać ni prawdy.
Cieszyć będących w smutnej przygodzie,
Zapędy dumy hamować,
Poważać równość w wolnym narodzie
I tylko cnotą górować;
Śmiałemi usty wynurzyć zdanie
Które sumienie wskazuje,
Tym przyjaźń oddać i obcowanie
Których się umysł szacuje.

Czarne bezecnych Sejanów czyny,
I brzydkie gromić fortele,
Gnębić Werresy, gnieść Katyliny,
A naśladować Marcele.
Tak chowan, dzielne wróci nam męże:
W Annibala idąc ślady
Wiecznie ojczyznę kochać przysięże
A nieprzenosić sąsiady.
Matki! niech wzór ten w was ducha wznieci
Obywatelek przykładnych,
Lub takie dajcie Ojczyznie dzieci,
Albo nie dajcie jej żadnych.
Podłość, podległość, niedbanie chwały,
Wady wyniosłej obłudy,
Te, ach te! dolę naszą zrównały
Z niedolą wygnańców Judy.
Niegdyś u świata zazdrości celem
Był Polak z wolności hardy,
Przestał być wolnym obywatelem
I stał się celem pogardy.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Tomasz Kajetan Węgierski.