Poezye T. 1 (Adam Asnyk)/Oda

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Asnyk
Tytuł Poezye
Podtytuł Tom I
Data wydania 1898
Wydawnictwo Nakład Gebethnera i Wolffa.
Drukarz Gubrynowicz i Schmidt.
Miejsce wyd. Lwów
Indeks stron
Oda.

Adam Asnyk grafika 15.jpg

W ciemności czasów,
Wśród krzywd i gwałtów kolei złowrogiej,
Wśród krwawych o łup zapasów,
Wśród nienawiści i trwogi,
Nad grozą powszechną bytu,
Nad dzikim żyjących zgiełkiem,
Jak gwiazda na tle błękitu,
Niebiańskiem płonie światełkiem
Miłość, co, całej królując naturze
I słodsze budząc pragnienia,
Ucisza walki... i burze
W jasność przemienia.

Cichą ponętą,
Pociągiem zmysłów i czarem rozkoszy
Srogość łagodzi zawziętą,
Zajadłość zemsty rozproszy...
Gdy usta ogniem zapali
I pocałunkiem połączy,

To z ust płonących korali
Do serca słodycz przesączy,
I z miłosnego kochanków uścisku
Wytwarza węzeł wśród świata,
Który przy wspólnym ognisku
Wrogów pobrata.

Z namiętnych zmysłów upojeń,
Z cielesnych pragnień i szału,
Dnieje świt uczuć i rojeń,
Brzask ideału;
I płomień żądzy znikomej
Blaskami coraz jaśnieje czystszemi,
Ogarnia światów ogromy,
Niebiosa zbliża ku ziemi.
Coraz-to głębiej w sferę ducha sięga
I w sercu, co zwolna mięknie,
Rozmiłowanie w nieśmiertelnem pięknie
Szczepi miłości potęga!

Coraz-to wyżej i daléj
Chór duchów wiedzie skrzydlaty
I na kształt świetlanej fali
Przenika światy;
Tchnieniem harmonii i zgody
Boski porządek z zamętu dobywa,

Wiąże plemiona i rody
W jednej całości ogniwa;
Nietylko samą rozkoszą nietrwałą
Sercom napawać się każe,
Lecz uczy wznosić dla Bóstwa ołtarze
I jego oddychać chwałą.

Po szczeblach stopniowych przemian,
Na idealnej podnosząc się zorzy,
Zwycięska miłość dla ziemian
Najsłodsze dary swe mnoży.
W stubarwne mieniąc się blaski,
Cierpiącej, znękanej rzeszy;
Litości, pociechy, łaski
Promienie rozsyłać śpieszy.
Z pod stóp jej wszystkie uczucia wykwitną,
Zdobiąc owiane jej tchnieniem istoty —
I poryw serca staje się już szczytną
Miłością prawdy i cnoty.

Świat się zaludnia powoli
Orszakiem czystych, szlachetnych postaci,
Co cudzej służą niedoli,
Dla szczęścia pracują braci.
Synowie światła i chwały,
Jasne półbogi się wznoszą,

Którym kochanką świat cały
A poświęcenie — rozkoszą...
I idą własną ofiarować mękę, —
Z wielkiej dla istot cierpiących miłości
Dobra i prawdy zapalać jutrzenkę
W ogniu duchowej wolności.



Adam Asnyk grafika 42.jpg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Asnyk.