Poezja i cyfry

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Wiktor Gomulicki
Tytuł Poezja i cyfry
Podtytuł Feliksowi Jezierskiemu
Pochodzenie Poezje Wiktora Gomulickiego, cykl Innym i sobie
Wydawca Księgarnia A. Gruszeckiego
Data wydania 1866
Druk Bracia Jeżyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały cykl
Pobierz jako: Pobierz Cały cykl jako ePub Pobierz Cały cykl jako PDF Pobierz Cały cykl jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
POEZJA I CYFRY.
(Feliksowi Jezierskiemu)



Była chwila, w której o mą duszę
Dwie kochanki spór z sobą toczyły...
Jednej i dziś cześć oddawać muszę,
Ale z drugą pójdę do mogiły.
Ona dzisiaj, jako gwiazda złota,
Myślom moim świeci dniem i nocą —
Żem ją wybrał na drogę żywota,
Tyś to, mistrzu, sprawił słów swych mocą.

Czy pamiętasz hrabiów pałac stary,
Ręką losu zmieniony w uczelnie?
Ty z duchami czyniłeś tam czary,
I tam głos twój brzmiał słodko a dzielnie.
Margrabinek pudrowane główki
Z pośród fresków patrzyły w zdumieniu
Na skrzypiące w seksternach stalówki,
Na rząd ławek zatopiony w cieniu,
Na katedrę ubieloną blaskiem,
Na tablice ubieloną kredą...
A tłum chłopiąt przestraszał je wrzaskiem,
Gdy się z ławek wyroił czeredą.

Jako bursztyn po wyjęciu z morza,
Byłem wówczas do rzeźbień podatny;
I dłoń na mnie, czy ziemska czy boża,
Odciskała deseń delikatny;
A gdy serce rwało się ku górze,
Mary w ludzką oblekając postać,
Drobne chłopię w uczniowskim mundurze
Chciało ręką stropów nieba dostać.

Lecz duch, zanim kształt dla się obierze,
Buja nakształt błędnego ognika —
W równej też mię przynęcały mierze
I Poezja i Matematyka.
Dwom boginiom paliłem kadzidła,
Jak zwątpiali na pustyni żydzi;
I od jednej miałem dostać skrzydła,
A od drugiej — wzrok, co wszystko widzi.

Przez wysłańców fałszu i herezji,
Bóstw tych para została zwaśniona;
Jednak cyfry, to szkielet poezji,
A poezja, to cyfer korona.
Każdy mędrzec, dróg duchowych miernik,
Czyni cyfrę natchnień przewodnikiem —
Jakże wielkim poetą Kopernik!
Jakże wielkim Daut matematykiem!
Cyfra, gdy się zapałem rozgrzeje,
Wkracza śmiało w wieszczych marzeń światy,
Tworzy fabryk huczne epopeje,
I misterne machin poematy.

Ona, w linjach biegnących w harmonji,
Każe głazom sławić stwórcy imię;
I katedrą wystrzela w Kolonji,
I wyrasta bazyliką w Rzymie.

Lecz tych cyfer, królujących światu,
Nie wskazała nam dłoń pedagoga...
Badał drzewo — nie pokazał kwiatu,
Wznosił kościół — nie pokazał Boga.
Na tablicy, palcami krzywemi,
Ciężkich „równań“ wciąż kreślił łańcuchy,
I krępował młode serca niemi,
I zakuwał niemi młode duchy;
I to sprawił formuł swoich nudą,
Że nam zapal wystudził wśród łona,
I jałową uczynił nam grudą
Niwę, która wydała — Newtona!

Więc umysły w inną poszły stronę —
Tam, gdzie brzmiało twoje, mistrzu, słowo...
Słowo szczere, rozważne, natchnione,
Sercem cieple, hartowane głową...

Ze mgły wspomnień i zapomnień tylu
Dzisiaj jeszcze wyraźnie mi błyska:
Twarz o chmurnym, dantowym profilu,
Wzrok, co cielic błyskawice ciska,
Czoło mędrca razem i asecty,
I skroń, włosem siwiejącym biała...
Dzisiaj jeszcze szukałbym podniety
I pięknego dla marzeń swych ciała,

W ową m głosie, co płynął spokojny,
Z przestankami, jako skalne zdroje,
I malował starych Indów wojny
I odtwarzał homerowe boje,
I poezji wspaniałe brylanty
Rozsypywał słuchaczów gromadzie,
Dobywając je z kart Damajanty
I szperając za niemi w Iljadzie...

Nawet hrabin drużynie prześlicznej,
Co kleiła do snu oczy duże,
Na „Wykreślnej” i „Analitycznej” —
Twarz się śmiała na „Literaturze”...
Rozmarzone strofami Torkwata,
I pieszezonem kwileniem Petrarki,
Wspominały miłosne swe lata,
Pudrowanych Pilonów fujarki,
I prawdziwem drgać się zdały życiem,
Z murów wabne rzucając spojrzenia...
Ach, bo słowo serc kieruje biciem
Gdy posiada potęgę natchnienia!

Jako ptaszę za słodką przynętą,
Za poety pobiegłem myślami;
I schyliłem czoło przed tą świętą,
Która rządzi fantazji światami.
Przeważyła się mych losów szala,
Jednej wierny-m pozostał bogini —
I dziś cyfry wielbię tylko zdala,
A pieśń cuda z sercem mojem czyni...

Wy, co mistrzów władzą obdarzeni,
Wyruszacie na ducha podboje!
Świętym ogniem, co lica rumieni,
I miłością złoćcie słowa swoje!
Dla umysłów niech nie będzie głazem
Wasza mądrość i nauka wasza,
Lecz niech świeci i porywa razem,
Jako rydwan ognisty Eljasza.
Życiodawcze wiedzy waszej ziarno
Niech zapłodnień chowa w sobie siły-
Duchy tylko za tymi się garną,
Których kochać wprzód się nauczyły!







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Wiktor Gomulicki.