Poeta i świat (Kraszewski, 1929)/Część I/XX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Józef Ignacy Kraszewski
Tytuł Poeta i świat
Część Część I
Rozdział XX
Pochodzenie Poeta i świat
Data wydania 1929
Wydawnictwo Księgarnia Wilhelma Zukerkandla
Miejsce wyd. Złoczów
Źródło Skany na Commons
Inne Cała część I
Pobierz jako: Pobierz Cała część I jako ePub Pobierz Cała część I jako PDF Pobierz Cała część I jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
XX.
O miłosnych przysięgach.
Skąd tę niestałość białogłowy mają,
Że się jako wiatr letni odmieniają?
Kochanowski, Ks. I. XV.
— Ale co komu rzecze białogłowa,
Pisz jej na wietrze i na wodzie słowa.
Tenże, Fraszki Ks. I.

Tu zastanowić się musim nieco nad rzeczą dotąd prawie nieroztrząsaną, a jednak wielkiej wagi będącą: nad miłosnemi przysięgami, ich świętością, wagą i trwałością. Zaczem proszę o chwilę cierpliwości, a zaręczam, że długo mówić o tem nie będę, bo wiem, jakie to moim czytelnikom przykre może wzbudzić wspomnienie. Przysięgi te uważane są pospolicie w jednym stopniu z temi, które codziennie z ust człowieka wychodzą: bez żadnego celu i wagi; i bardzo słusznie, bo w wszystkich przysięgach miłości niema ani kropli sensu. Można komuś przysiądz wierność, ale miłość!?... Ona wchodzi i wychodzi z serca niewiadomym sposobem, wzrost jej nietylko od człowieka zależy. Jest to rodzaj gorączki pochodzącej z przyczyn zewnętrznych i schodzącej podobnież. Możnaż przysięgać, że będziem całe życie mieli gorączkę? Przysiądz, że się będzie kochało, jest to przysięgać po pijanemu, że się nigdy nie wytrzeźwi, a wytrzeźwienie, nie pytając człowieka, samo przychodzi z ustaniem przyczyny. Kiedy dwoje dzieci kocha się serdecznie, z całym ogniem swemu wiekowi właściwym, powinny sobie przysięgać, że się będą kochać, póki tylko będą mogły; nigdy, że się będą kochać zawsze, bo w takiej przysiędze niema sensu, jakeśmy tylko co dowiedli. Toż samo jest przysiądz komuś szacunek, bo ten także póty się tylko w sercu trzyma, póki nań ktoś zasługuje. Wierność jest zupełnie co innego: być wiernym zależy, a przynajmniej powinno zależeć od człowieka, można więc przysiądz na wierność, ale nigdy na miłość i szacunek wieczny. Między erotologami wielkie jest i nierozwiązane pytanie jak zadanie kwadratury koła. Od czasu królowej Bianki, do panny Scuderi, nic stanowczego nie mamy, nikt tego gordyjskiego węzła nie przeciął. Co zrobić, kiedy jedna strona kocha, a druga zapomniawszy przysiąg, przestaje? Nasz wiek XIX. łatwo na to odpowie. Naprzód przysięga złamana z jednej strony, drugą obowiązywać przestaje, a jeśli jej serce tak będzie uparte, że się odwiązać natychmiast nie potrafi, może sobie narzekać na niewiarę ludzką, co jest wielką osłodą w takiem położeniu, kląć cały podsłoneczny świat i zalewać się łzami, póki czas, to panaceum powszechne, nie zabije gorączki, lub człowieka.
A propos przysiąg dodajem jeszcze, że Filip, król macedoński (którego mocno przepraszam, że go z grobu wyciągam), powiedział bardzo rozumnie, że dzieci cackami, a ludzie dorośli przysięgami się bawią. Jest to dosyć dobra zabawka, szkoda tylko, że się łamie tak często. Wieczne odpocznienie Filipowi Macedońskiemu!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Józef Ignacy Kraszewski.