Podróż na wschód Azyi/11 stycznia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Paweł Sapieha
Tytuł Podróż na wschód Azyi
Podtytuł 1888-1889
Data wydania 1899
Wydawnictwo Księgarnia Gubrynowicza i Schmidta
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Lwów
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

Jeszcze Bang-kok, 11 stycznia.

Jutro mamy wyjechać do Ajutii. Przygotowań niewiele, bo tylko naturalnie płócienne się rzeczy bierze — z przeproszeniem, koszule zostają w domu, niepotrzebnieby zawadzały. Tylko Biegeleben nie może mimo skwaru zdecydować się na porzucenie kołnierza krochmalonego. Admiruje go — ale go nie naśladuję.
Przybywa photoman, czyli fotograf. Dużo niezłych, wiele ciekawych fotografij posiada; rozumie się, że najciekawszych i najpiękniejszych rzeczy wcale nie odfotografował. Zawsze ta sama historya; przypomina mi się ów fotograf w Mostarze spotkany, który na żądanie, by przyniósł co ma widoków i typów krajowych, wystąpił z całą kolekcyą reprodukcyj 2–giej kompanii, 2-go batalionu 53-go pułku piechoty, przybyłego przed dwoma laty z okolic Berna do Mostaru. Co prawda, die Officiersmenage z ogródkiem i panią majorową w trzech pozach rozmaitych, arcy-wiernie była przedstawiona. Pod wieczór jedziemy zwiedzić ogród królewski. Naturalnie, że wegetacya cudowna, ale mogłoby to być wszystko piękniejsze — z Paradenią ani porównania.
Ku końcowi już pokazują nam cały szereg nieco zaniedbanie wyglądających, o jakiś mur tyłem opartych bud drewnianych: to menażerya nadworna. Oczywiście pędzimy, żeby menażeryę zobaczyć. Dwie pierwsze klatki puste, trzecia także wydawała się pustą. Ledwie jednak Biegeleben, idący naprzód, stanął przed kratą, aż tu z ciemnej głębi owej budy ryknęło coś okrutnie i o parę cali od naszych nosów zobaczyliśmy rozwścieczoną widokiem białych panterę. Jednym skokiem była przy nas; łapą sięgała poza kraty; smrodliwy jej oddech buchał nam w twarz; a kraty się uginały pod jej ciężarem — bo były drewniane. Dalsze klatki zwiedzaliśmy już à distance, a Phya Smuth radził wogóle, żeby dać spokój zwiedzaniu menażeryi.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Paweł Sapieha.