Podróż na wschód Azyi/11 grudnia

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Paweł Sapieha
Tytuł Podróż na wschód Azyi
Podtytuł 1888-1889
Data wydania 1899
Wydawnictwo Księgarnia Gubrynowicza i Schmidta
Drukarz W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Lwów
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

Jeszcze na Posejdonie, 11 grudnia.

Jutro więc raniutko mamy nareszcie stanąć w Bombaju. Niestety, tylko 2 czy 3 dni będziemy mieli na zwiedzenie; ja osobiście może już więcej tego kontynentu nie zobaczę, a to z powodu szalonego planu, który mi podano: jechać z ministrem naszym aż do Tokio, a potem albo na Pekin, Kiachtę, albo na Władywostok, Irkutsk, Jekaterynburg, Moskwę do domu wracać! Szalona ta podróż trwać ma dwa miesiące z czubem, ale ciekawa! Straszą mnie, że okropnie monotonna! Z Yokohamy, jak mi dziś mówił kapitan, ma być do portu w Tien-tsin 2 do 3 dni; potem się przesiada na statek chiński i nim płynie aż do Pekinu. Stąd 14 dni do Kiachty. Zobaczymy! Niestety musiałbym w tym razie poświęcić zupełnie Indye. Właśnie napisałem do Petersburga, gdzie proszę o przysłanie rozlicznych rekomendacyj i paszportów do sybirskiej podróży potrzebnych, do Yokohamy.
Na okręcie naszym czuć już zbliżanie się do lądu. Gorąco znowu dokuczliwsze. Ruch ogromny, wszyscy się pakują. Wczoraj był znowu bal dany przez nas i Anglików. Hasałem jak waryat, choć okropnie gorąco. «Czy Monseigneur (tj. mój tytuł na statku) zechce tańczyć kontredansa z panną Mackenzie?» Na moją odpowiedź, że ja jej nie znam, powiada, że to nie przeszkadza, i pędzi angażować pannę dla mnie. Mija dobrych 10 minut, zaczynają nareszcie grać kontredansa; mój kapitan przylatuje po mnie, prezentuje wszystkim paniom, qui font des révérences de cour; paniątko biedne nie czeka nawet na to, żebym ją zaangażował, tylko sama wstaje i idzie za mną cała drżąca, tak, że jak przyszło nareszcie do podania ręki przy tańcu, ona ledwie dwa paluszki wyciągnęła, i to tak trzęsące, że mi się aż śmiać chciało. — Oto ciekawości statkowe.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Paweł Sapieha.