Podróż na Jowisza/Księga II/Rozdział IV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor John Jacob Astor
Tytuł Podróż na Jowisza
Podtytuł Powieść fantastyczno-naukowa
Wydawca Nakład Redakcyi "Niwy"
Data wydania 1896
Druk Druk Rubieszewskiego i Wrotnowskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Maria Milkuszyc
Tytuł orygin. A Journey in Other Worlds
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


ROZDZIAŁ IV.
Przed przybiciem do lądu.

Tego dnia po obiedzie Ayrault przedstawił swoim towarzyszom podróży kilka tablic statystycznych, ułożonych po zbadaniu wielu książek traktujących o tym przedmiocie, oraz wykaz porównawczy wielkości planet.
— Wiele trudu wywołały w mojej pracy sprzeczności, jakie znajduję pomiędzy najlepszymi pisarzami; wśród wielu zaledwie dwóch zgadza się na jedno, a co lat dziesięć widzimy teorye przyjęte i obalone na nowo.
To mówiąc, rozłożył na stole swą pracę, a towarzysze jego zajęli się jej przejrzeniem.

Planety
Oddalenie
od słońca
w milio­-
nach mil
Oś pół-
maxymal-
na podług
oddalenia
ziemi
Stopień
krążenia
Pochyłość
ekliptyki
Światło
najdalsze
Światło
najbliższe
Stopień
ciepła
Merkury     . 3,60 0,387 0,2056 7°0’8” 10,58 4,59 6,67
Wenus ... 6,72 0,723 0,0068 3°23’35” 1,94 1,91 1,91
Ziemia ... 9,29 1,000 0,068 0°0’0” 1,03 0,997 1,00
Mars .... 14,15 1,524 0,0933 1°51’2” 0,52 0,360 1,43
Asteroidy  .{ 20,44 do 2,200 do 0,4 do 5° do 33°
32,52 3,500 0,34
Jowisz ... 48,33 5,203 0,0483 1°18’41” 0,04 0,034 0,037
Saturn ... 88,60 9,539 0,0561 2°29’40” 0,012 0,0099 0,011
Uranus ... 178,19 19,183 0,0463 0°46’20” 0,0027 0,0025 0,003
Neptun ... 279,16 30,055 0,0090 1°47’2” 0,0011 0,0011 0,001
Planety
Krążenie
Szybkość
podług
obliczeń
ziemi
Średnica
w milach
Powierzch­-
nia podług
wymiarów
ziemi
Objętość w
porównaniu
z ziemią
Bryła po­-
równawcza
z ziemią
Peryodycz-
ne odmiany
w latach
i dniach
Szybkość
krążenia w
milach na
sekundę
Merkury     . 0,88 25 do 35 1,6 3,000 0,14 0,056 0,13
Wenus ... 0,224½ 21,9 1,17 7,700 0,94 0,92 0,78
Ziemia ... 1,00 18,5 1,0 7,918 1,00 1,00 1,00
Mars .... 1,88 15,0 0,81 4,230 0,28 0,139 0,124
Asteroidy  .{ 3,29 do 300
do 6,56
Jowisz ... 11,86 8,1 0,44 85,500 118,3 1309,000 316,0
Saturn ... 29,46 6,0 0,32 71,000 80,4 760,0 95,0
Uranus ... 81,2 4,2 0,23 31,900 16,3 65,0 14,7
Neptun ... 164,78 3,4 0,18 34,800 19,0 90,0 17,1

Planety
Gęstość
Siła ciężkości na
powierzchni planety
Długość dnia
Długość pór roku
Pochy-
łość osi
W porów­-
naniu
z ziemią
W porów­-
naniu
z wodą
W porów­-
naniu
z ziemią
Upadek ciał
w przeciągu
sekundy
Merkury     . 1,24 7,17 0,85 13,7 g. m. s.
Na Ziemi
Wiosna     93
Lato          93
Jesień       90
Zima         85
Wenus ... 0,92 5,21 0,85 13,4 23 21 22   53 +
Ziemia ... 1,00 5,67 1,00 16,9 23½
Mars .... 0,96 2,54 0,38   6,2 24 37 23
Na Marsie
Wiosna   191
Lato        181
Jesień    149
Zima       147
27½
Asteroidy  ..
Jowisz ... 0,22 1,29 2,55 40,98   9 55 28    1½
Saturn ... 0,13 0,63 1,15 18,53 10 29 17 27   
Uranus ... 0,18 1,41 0,91 14,6   102 (?)
Neptun ... 0,20 0,94 0,88 14,2  

— Jak widzicie — rzekł Ayrault — że na Jowiszu potrzebować będziemy przyrządów apergetycznych, jeżeli zechcemy dłuższe piesze odbywać przechadzki, podczas gdy na Saturnie będą nam one zupełnie zbyteczne, ponieważ powiększenie ciężaru naszego ciała, wynikające z rozmiarów planety, będzie o wiele mniejsze, niż ciężar dźwigany w marszach przez każdego żołnierza w armii rzymskiej.
— Nie sądzę, aby ciężar naszego ciała mógł być dla nas zbyt uciążliwym nawet na Jowiszu, choćby bez pomocy siły apergetycznej, bo jakkolwiek ma on się tam podwoić, trzymając się okolic sąsiednich równika, utracimy z niego czwartą część dzięki szybkiemu krążeniu planety — mówił Cortlandt.
— Jakkolwiek po uwolnieniu ogromnych przestrzeni ziemi od gniotącego je jarzma lodów, Archipelag-Północnej Ameryki, Alaska, Syberya, północne ziemie Wilkes staną się dla coraz liczniej wzrastającej ludności przyjemnem miejscem pobytu, spodziewać się jednak można, że przy coraz dogodniejszych warunkach bytu za lat sto niespełna znów grozi przeludnienie, a wtedy, jakże miło pomyśleć o tem, że dzięki naszej wycieczce zdobędziemy nowe lądy, gdzie znów osiadać będą mogli ludzie, — dorzucił Bearwarden.
Przed udaniem się na spoczynek dnia tego podróżni postanowili wstać bardzo rano nazajutrz, aby zająć się studyowaniem Jowisza, który coraz jaśniej występował w przestrzeni.
Przygotowali się, aby uregulować szybkość biegu swego statku, zwiększoną teraz i tak przez atrakcyę Jowisza. Gdy znajdowali się już tylko w odległości 2 milionów mil od tej wielkiej planety, znajdującej się przed nimi w bok na lewo, spostrzegli jej satelitę Kalisto, posuniętego cokolwiek na prawą stronę; to zjawisko zgadzało się w zupełności z obliczeniami Deepwates’a. Wystosowawszy w stronę tego ciała prąd, lekko odpychający, zregulowali szybkość biegu statku, wiedząc, że niezadługo Jowisz pociągnie go do siebie.
Tego dnia postanowili, że jeden z nich czuwać będzie podczas snu dwóch drugich, gdyż bliskość celu podróży wymagała większej baczności; czuwający zdejmował fotografię w miarę, jak planeta ukazywała się bliżej; w odbiciu ukazały się dwa lądy w formie półksiężyców, okolica plamista i wielka ilość wysp.
O godzinie siódmej rano znajdowali się już tylko w odległości piędziesięciu mil od Jowisza, a ogromna jego kula zajmowała teraz połowę horyzontu.
Zaczęli robić przygotowania, niedługo bowiem mieli wylądować, ubrali się stosownie, nabili broń, opatrzyli baterye statku. Zapasy elektryczności repulsyjnej zaledwie były napoczęte; wogóle nie zbywało im na niczem. Barometr posunął się o 29, co było dowodem, że nie utracili wiele powietrza pomimo dość częstego otwierania klapy przysionka. Ciśnienie, jakie dawało się uczuwać, nie było większe, niż dające się uczuwać na wysokości kilku stóp; poczęści lekkie rozrzedzenie powietrza spowodowane było tem, że wznosząc się od ziemi, nie dość prędko zamknęli okno.
Wypadało im zapuścić statek w okolicy, gdzie widniał wschód słońca. Wierzchołki wysokich gór lśniły się niby złote kaski w jasnych wschodu promieniach.
Nagle statek zatrzymał się; podróżni zrozumieli, że znajdują się już w pasie atmosfery planety; słońce i gwiazdy przybierały odmienną barwę.
Zapewne Krzysztof Kolumb, gdy po raz pierwszy ujrzał z swej fregaty Santa Maria wybrzeża upragnione Ameryki, nie mógł poczuć większej radości i zachwytu, niż ci trzej odważni podróżnicy, których śmiałe zamiary doprowadziły do pożądanego celu: stworzenia nowych ziem mieszkalnych dla wzrastającej ludności XXI wieku.

Na początku tej książki zaznajomiliśmy czytelników z pierwszemi zdarzeniami po wylądowaniu podróżnych.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: John Jacob Astor i tłumacza: Maria Milkuszyc.