Podróż do Turcyi i Egiptu/List XIX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Potocki
Tytuł Podróż do Turcyi i Egiptu
Podtytuł Z wiadomością o życiu i pismach tego autora
Wydawca Żegota Pauli
Data wydania 1849
Drukarz Drukarnie D. E. Friedleina
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


LIST XIX.
8. Października, Z Aleksandryi.
Pierwszego października przyjechaliśmy do Bułak; następującéj nocy rozbójnicy morscy krążyli koło nas, lecz że gorzéj byli uzbrojeni jak my, nie śmieli na nas uderzyć. Tegoż samego dnia przybiliśmy do Rozetty. Nazajutrz Arabowie wpadli zbrojno aż na same przedmieście. Kawaler Kownacki, który się na ów czas przechodził, ledwie w ręce ich nie wpadł.
Aleksandryja, w któréj od dwóch dni bawiemy, ledwie nie doznała równego jak sam głód nieszczęścia; mieszkańcy ledwie nie poumierali z pragnienia, a to takim sposobem: miasto to położone jest wśród piaszczystéj pustyni, o dwie mile odległe od Nilu i od wszelkiéj wody słodkiéj. Aleksander chcąc w tém miejscu stolicę państwa swego założyć, zapobiegł téj niewygodzie wykopaniem kanału, który sprowadzał wody Nilu i razem służył do spławu wszelkich towarów. Kanał ten zatkany powoli przez niedbalstwo mieszkańców, wtenczas się tylko napełnia, kiedy wody znacznie wzbiorą. Na ten czas każdy przekopuje sobie rowy dla napojenia gruntu swego; że zaś wszystkim udzielić téj wody potrzeba: spustu tego do Aleksandryi czynić nie można jak tylko przez tydzień, co ledwie wystarcza do napełnienia ich studni, i do tego potrzeba posyłać żołnierzy: bo Arabowie, których role leżą odłogiem, gdy nie są skropione, zaraz ją do siebie zwracają. Tą razą Kiaszef, przełożony nad tą robotą, bardzo był przywiązany do Ibrahim Beja, dowiedziawszy się o nieszczęściu pana swego, pobiegł natychmiast złączyć się z nim w wyższym Egipcie i kanał cały zostawił na łup Arabom. Ci natychmiast porobili przekopy, i nieszczęśliwi Aleksandryjczykowie, widząc przez trzy czyli cztéry godziny biegącą wodę do ich studzien i razem zatrzymującą się, w okropną wpadli rozpacz. Cudzoziemcy chcieli się przenieść do Rozetty; lud narzekał, powstała wojna domowa między przedniejszymi miasta, gdyż jedni chcieli uderzyć na Arabów, drudzy posłać do nich z podarunkami. Szczęściem Murad Bej zawczasu dowiedział się o tym przypadku, i kazał powtórnie napełnić kanał tyle, ile spadek Nilu pozwalał. Kiedyśmy przybyli do Aleksandryi, obywatele już z pierwszéj ochłonęli bojaźni, lubo i mało i złéj tylko spodziewali się wody, już się umrzeć z pragnienia nie lękali.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Potocki.