Podróż do Turcyi i Egiptu/List XIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Potocki
Tytuł Podróż do Turcyi i Egiptu
Podtytuł Z wiadomością o życiu i pismach tego autora
Wydawca Żegota Pauli
Data wydania 1849
Drukarz Drukarnie D. E. Friedleina
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


LIST XIII.
16. Sierpnia. Z Aleksandryi.
Powietrze silne bardzo było na wyspie Kos, cały prawie dom konsula wymarł: łatwo zatém sądzić możesz, że nie wysiadając na brzeg w dalszą puściliśmy się drogę. Nazajutrz 21 lipca płynęliśmy blisko bardzo miasta Rodu: uczułem tam najpierwszy paroksyzm febry, który tak mię osłabił, że w 24 godziny potym z łóżka wstać nie mógłem; wkrótce potym kawaler Kownacki na tęż samą zapadł chorobę; potym wszyscy moi służący i misyjonarz który się był złączył z nami, w tymże samym znaleźli się stanie. Nie wiem nic, co się działo w przeciągu podróży mojéj z Rodu do Aleksandryi. Przybywszy do miasta tego nie miałem siły wyniść na wierzch okrętu: powlókłem się ku sztabie, lecz zamiast cobym miał widzieć port, słabość moja biały obłok dała mi tylko widzieć; z trudnością powróciłem nazad do łóżka. Porzuciłem okręt za odgłosem armaty, z któréj na honor mój wystrzelono, i która mi tak wzruszyła głowę żem ledwie nie zemdlał. Przyszedłszy do domu konsula, dowiedziałem się, że roskoszne okolice góry Idy którem ci tyle wychwalał, pod najzdradliwszém położone są niebem. Przepędziłem tam niedziel dwie, co więcéj było niżeli potrzeba do chwycenia wszystkich na świecie feber. Lecz nie moja w tém wina, nikt mię nie przestrzegł. Znaleźliśmy tu pomoc jakiéj tylko żądać można: dobrego bardzo lekarza, i w domu konsula tyle starania, ilebym w własnym twoim mógł znajdować; jakoż wkrótce przyszedłem do siebie. Pan Kownacki wraz po mnie ozdrowiał; lecz ludzie moi zaczęli odpadać, i żaden nie był w stanie jechać ze mną do Kairu. Gotuję się teraz do téj podróży, którą w pięć lub sześć dni przedsięwezmę. Już byś mię nie poznała: noszę wielki turban sposobem Druzów; mam głowę ogoloną i suknie egipskie, które różne są wcale od tureckich. Nie mówię Ci ani o kolumnie Pompejusza, ani o wieży Kleopatry, ani o Katakumbach, ani o żadnych starożytnościach aleksandryjskich, o których wszyscy podróżni tyle już mówili.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Potocki.