Pod syreną (1926)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Artur Oppman
Tytuł „Pod syreną”
Pochodzenie Poezje tom I Stare Miasto
Data wydania 1926
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Zakł. Graf. „Nasza Drukarnia“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

„POD SYRENĄ”.



I.

Doskonale zna Warszawa
Zacną knajpkę „Pod syreną” —
Tam się gada z animuszem
Oraz pije z wielką weną.

„Pod syreną” nie są w cenie
Szumne blagi, modne szychy:
Stare meble, stare ściany,
A na ścianach stare sztychy.

W głębi izby zadymionej,
Pod brudnemi kuchni drzwiami,
Nęcąc oczy i żołądki,
Stoi bufet z przekąskami.

Za bufetem sprzęt nad sprzęty:
Pełna flaszek szafa wielka,
Przy niej czuwa nieustannie
Sama knajpy właścicielka.


II.

Właścicielka, co ma z dawna
Nazwę „ciotki Magdaleny,”
Nie odznacza się zupełnie
Podobieństwem do syreny.

Zato kuchnię jadłodajni
Reklamuje świetnie ona:
Tryska zdrowie z jej postaci,
Jest pękata i czerwona.

Do obsługi licznych gości
Są w zakładzie dwie dziewice —
Obie pulchne mają kształty,
Oraz wdzięczne mają lice.

Znajomemu kundmanowi
Dając kufel pełen trunku,
Nie obrażą się za uścisk,
Nie odmówią pocałunku.


III.

Wieczór miasto mgłą otula,
Bladem światłem gaz się pali —
W jadłodajni „Pod syreną”
Siedzą tłumnie goście stali.

Brzęczą kufle i kieliszki,
Wre gawędka ożywiona,
W kłębach dymu połyskuje
Gospodyni twarz czerwona.


Przy stolikach ciągną piwo
Staromiejskie przednie typy,
Na ulicę płyną śmiechy
I rubaszne mkną dowcipy.

Wśród kundmanów się krzątają
Dwie dziewice, dwie syreny,
A na wszystkich patrzy czujnie
Oko „ciotki Magdaleny.”


IV.

Już dwunasta na zegarze,
W knajpce z wolna lampy gasną.
W głowach gości z „Pod syreny”
Także nie jest bardzo jasno.

Nawpół drzemiąc przy stolikach,
Siedzą szewcy i stolarze,
W rembrandtowskich toną cieniach
Chwiejne głowy, senne twarze.

Za bufetem gospodyni
Zysk oblicza całodzienny,
W kącie izby sam do siebie
Jakiś kundman mówi senny.

Już ostatni gość się żegna
Z grubą „ciotką Magdaleną.”
Jutro wszyscy przyjdą znowu
Pić i gadać „Pod syreną.”






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Artur Oppman.