Pocieszne wykwintnisie (1926)/Scena pierwsza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Molier
Tytuł Pocieszne wykwintnisie
Pochodzenie Bibljoteka Narodowa Serja II Nr. 43
Data wydania 1926
Wydawnictwo Krakowska Spółka Wydawnicza
Druk Drukarnia Ludowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Tadeusz Boy-Żeleński
Tytuł orygin. Les Précieuses ridicules
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
SCENA PIERWSZA [1]
LA GRANGE, DU CROISY

DU CROISY

Mości la Grange!

LA GRANGE

A co?

DU CROISY

Popatrzno się na mnie, bez żartów.

LA GRANGE

No i...?

DU CROISY

I cóż powiesz o naszej wizycie? Bardzoś zadowolony?

LA GRANGE
A tobie jak się zdaje, czy mamy z czego być kontenci?
DU CROISY

Prawdę mówiąc, niebardzo.

LA GRANGE

Co do mnie, wyznam otwarcie, jestem poprostu oburzony. Słyszane to rzeczy, aby dwie prowincjonalne gąski drożyły się z sobą w ten sposób i traktowały tak z partesu przyzwoitych ludzi! Ledwie krzesła raczyły podać! A co się naszeptały do ucha, naziewały, naprzecierały oczu, pytając się wzajem: „Która godzina?“ Ledwie raczyły wybąkać tak lub nie, na wszystko cośmy do nich mówili. Przyznaj, że najostatniejszych wywłoków nie możnaby przyjąć z większem lekceważeniem!

DU CROISY

Bardzo, widzę, wziąłeś to do serca.

LA GRANGE

A wziąłem, i to tak dalece, że pragnę się pomścić. Wiem dobrze, co jest przyczyną tej niełaski. Atmosfera, jaką stworzyły nasze „wykwintnisie“, zatruła swemi wyziewami[2] nietylko Paryż, ale i zaścianki: zdaje się, że nasze dzierlatki dobrze się nią zachłysnęły. Obie nibyto „wykwintnisie“ a w gruncie prowincjonalne lafiryndy; zgaduję też dobrze, czegoby trzeba aby im przypaść do smaku. Jeśli zechcesz, wypłatamy im sztuczkę, która okaże dosadnie całą ich niedorzeczność i nauczy je na przyszłość znać się trochę na ludziach.

DU CROISY

Cóż za sztuczka?

LA GRANGE

Mam służącego, imieniem Maskaryla, który uchodzi w wielu oczach za pięknoducha: toć, w dzisiejszych czasach, niema nic tańszego pod słońcem! Hultaj namiętnie lubi odgrywać rolę dystyngowanej osoby; bawi się w wytworne maniery i czułe wierszyki, i ma pogardę dla reszty służby, którą nazywa wprost bydłem.

DU CROISY

Bardzo ładnie; cóż więc zamierzasz?

LA GRANGE

Co zamierzam? Pragnę... Ale wyjdźmy stąd lepiej.



Przypisy

  1. La Grange, du Croisy, Jodelet, to były poprostu nazwiska (przynajmniej sceniczne) aktorów grających te role. Było to przyjęte w niższej farsie. Magdusia, Kasia, to imiona aktorek Magdaleny Béjart i Katarzyny La Brie. Mimo to dopatrywano w tych imionach złośliwości pod adresem Katarzyny de Rambouillet i Magdaleny de Scudéry.
    Mascarille, tradycyjne miano dla roli komika, którą w starym teatrze grywało się w masce, tak iż imię Mascarille pozwalało już widzom zgadywać, z kim mają do czynienia. Już w dawniejszej komedji Moliera Wartogłów lokaj nosi miano Mascarille. Zdaje się, iż Molier, który grał tę rolę, też występował w masce. Spotykamy je u Moliera w poprzednich jego farsach: Zazdrość Kocmołucha, Latający Lekarz, oraz jeszcze raz później w Rogaczu z urojenia. Później porzuca je, w miarę jak marjonetki komedjowe zmieniają się w indywidualne typy.
  2. Zatruła swemi wyziewami... Z tego wyrażenia możnaby wnosić, iż mimo wszelkich ostrożności Przedmowy, Molier dobiera się nietylko do naśladowczyń ale i do wzorów.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Molier i tłumacza: Tadeusz Boy-Żeleński.