Przejdź do zawartości

Pochwała głupoty (zbiór, 1875)/Rada kobiet

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Erazm z Rotterdamu
Tytuł Senacik czyli γυναικοσυνεδριον to jest: Rada kobiet
Pochodzenie Pochwała głupoty (zbiór, 1875)
Redaktor anonimowy
Wydawca Nakładem tłumacza
Data wyd. 1875
Druk Drukarnia „Dziennika Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Senacik
czyli
γυναικοσυνεδριον
to jest:
Rada kobiet[1].
Kornelia, Małgorzata, Perotta, Julia, Katarzyna.

Kor. Żeście się i liczne i wesołe dziś tu zebrały, mam to za dobrą wróżbę dla dobra i szczęścia tego stanu i całej społeczności kobiet; poję się więc najpochlebniejszą nadzieją, że Bóg miłosierny każdą z was tem natchnie, czego wymaga wspólna wszystkich nas godność i pożytek. Wszystkie, sądzę, wiecie, wieleśmy na tem straciły, że, gdy mężczyźni na codziennych swoich naradach tak czynnie chodzą koło swojej sprawy, my tymczasem, zajęte, tylko igłą i pończoszką, zgoła nie dbałyśmy dotychczas o siebie. Ztąd wynikło, że między nami żadnej nie ma karności, i mężczyźni patrzą na nas jak na jakie bawidełka, ledwo racząc przyznawać nam miano człowieka. Jeżeli tak i nadal, jak dotąd, będziemy postępowały, same pomyślcie do czego to dójdzie, boję się bowiem wymówić słowo złej wróżby. Jeśli nie dbamy o naszą godność, dbać powinnyśmy przynajmniej o naszą całość. Już najmędrszy ów król[2] napisał: tam tylko ocalenie, gdzie wiele rady Przyp. r. 12. Biskupi mają swoje synody[3], zakony swoje kapituły, żołnierze swoje placówki, złodzieje swoje schadzki, nakoniec kupcy a nawet i mrówki swoje spółki. My tylko kobiety jedne ze wszystkich stworzeń nigdy nie spółkujemy[4]. Mał. Częściej jak przystało. Kor. Nie czas mi przerywać mowę, dajcie mi się pierwiej nagadać, i na każdą z was przyjdzie potem kolej. Nic w tem nowego, co robimy, odświeżamy tylko dawny zwyczaj. Bo przed tysiącem trzema stami lat, jeśli się nie mylę, Heliogabal[5], wiekopomny Cesarz.... Pe. Jak to wiekopomny, on, o którym wiemy, że krukiem ciągniony został wrzucony do rynsztoku? Kor. Znowu mi przerywają. Jeśli z tego tylko względu mamy kogo chwalić lub ganić, to i Chrystusa nazwiemy złym, ponieważ przybity był na krzyż, a cnotliwym Domicjana[6], że umarł w domu. Ależ Heliogabala potępiają najwięcej za to, że święty ogień strzeżony przez Westalek[7] cisnął na ziemię, i że w swojej pokojowej bożnicy[8] miał wyobrażenia Mojżesza, i Chrystusa, którego wtedy przez pogardę nazywano Chrestem[9]. Ten mówię Heliogabal, Panie świeć nad duszą jego, postanowił, żeby, jak on, jako imperator, stanowił ze swoimi senat, z którym się naradzał o publicznych sprawach, tak i jego matka Augusta[10] miała swój także senat, w którym rozbieranoby sprawy kobiet, a który mężczyźni czy dla żartu, czy dla różnicy nazywali senacikiem. Przykład ten przez tyle już wieków zaniedbany sam rozum każe nam odnowić. Nie patrzcie na to, że Paweł Apostol broni kobiecie mówić w zebraniu, które on nazywa Kościołem: bo on mówi o zebraniu mężczyzn, tu zaś jest zebranie kobiet. Inaczej bowiem jeśliby zawsze należało milczeć kobietom, na cóż nam przyrodzenie dało i języki nie mniej wyprawne, jak języki mężczyzn, i głos równie donośny, chociaż głos mężczyzn jest chrypliwy i bardziej niż nasz podobny do oślego. Ale nam wszystkim o to się starać należy, aby rzecz tę odbywać z powagą, by mężczyźni znowu nie nazwali senacikiem, lub nie wymyśleli innego jeszcze jakiego haniebniejszego imienia, bo względem nas bywają zazwyczaj bardzo wymowni. Chociaż mówiąc prawdę, ich sejmiki[11] zdają mi się godne nazwy więcej niż kobiecych. Monarchów[12] od tylu już lat widzimy zajętych tylko wojną między teologami, księżmi, biskupami i ludem nie ma zgody[13], co głowa to rozum[14], a niestałość ich gorsza niż kobiet. Państwo kłóci się z państwem i sąsiad z sąsiadem. Gdyby w nasze ręce powierzone były wodze rzeczy[15], jeśli się nie mylę poszłyby one daleko lepiej. Być może skromność nasza nie pozwala przypisywać głupstwo tak ważnym i znakomitym ludziom, mojem wszakże zdaniem można przytoczyć to, co napisał Salomon w 13 r. w. 10. swoich przypowieści: między pysznemi zawsze są swary, a który wszystko czynią z poradą, rządzą się mądrością. Ale nie zajmując was dłuższą przedmową, żeby wszystko szło porządnie, przyzwoicie i bez nieładu, trzeba naprzód rozstrzygnąć, które mają mieć udział w naszem zebraniu, a które nie. Bo zbyt wielka ciżba, więcej podobna do zgiełku niż do zebrania, i znowu posiedzenie zbyt nie wielu tchnie despotyzmem. Ja głosuję nie przyjmować naprzód żadnej dziewicy, bo przyjdzie się mówić o wielu rzeczach, o których im nie wypada słyszeć. Ju. A poczem że poznać dziewic? Czy za dziewic mają się uważać wszystkie które tylko nie noszą czepka? Kor. Nie. Mojem zdaniem do rady powinny być dopuszczone tylko mężatki. Ju. Ale i między mężatkami są takie, których mężowie są eunuchy[16]. Kor. Ale sam już honor małżeństwa wymaga uważać za kobiet wszystkie mężatki. Ju. Wszak jeśli jednych tylko wyłączymy dziewic, będzie jeszcze niezmierna ilość i o niewiele zmniejszy się liczba. Kor. Będą wyłączone i więcej niż potrójnie zamężne. Ju. A to czemu? Kor. Bo im jako wysłużonym należy się dymisja[17]. Toż samo rozumiem o mających już za 70 lat. Trzeba też postanowić, żeby żadnej nie wolno było mówić zbyt zuchwale i wyraźnie o swoim mężu: w ogóle można i to zawsze z umiarkowaniem, a nigdy zbytnio. Ka. Czemuż nam tu przynajmniej nie wolno mówić otwarcie o mężach, kiedy oni wszędzie lada co o nas gadają? Mój Tycjusz, zwłaszcza kiedy się w kompanji podchmieli, opowiada jak się ze mną bawił w nocy, co ja jemu gadałam, a nieraz nawet wiele i zmyśla. Kor. Prawdę mówiąc, godność nasza zależy od mężów; jeśli z nich będziemy się naśmiewały, czyż nie same siebie zhańbiemy? Lubo zaś nie mało słusznych mamy do narzekań powodów, dobrze atoli wszystko zważywszy, nasz los lepszy jest niż ich. Oni bowiem kłopocą się o utrzymanie się, nie bez niebezpieczeństwa puszczają się we wszystkie kraje i morza; jeśli także wypadnie wojna, oni spieszą na hasło trąby, stają uzbrojeni w bojowym szyku, wtedy, kiedy my bespiecznie siedzimy w domu. Jeśli w czem przeciw prawom przekroczą, cięższej ulegają karze, naszej płci przebacza się. Nakoniec wiele od nas samych zależy mieć dobrych i uległych mężów. Pozostaje wskazać porządek posiedzenia, żeby nas nie potkało to, co się często zdarza królewskim i papiezkim mowcom, że na zebraniu kłócą się całe trzy miesiące, nim usiądą. Pierwsze więc miejsce należy się szlachetnym, a w tych rzędzie będą na czele, mające cztery oznaki szlachectwa, po nich te, co trzy, nareszcie dwa, potem które mają jeden, a nakoniec te, co połowę. A i w każdym rzędzie miejsce się wyznaczy wedle starożytności rodu. Bękartki[18] w każdym rzędzie zajmą ostatnie miejsce. Drugi oddział składać będą z niższej klasy czyli mieszczanki. W nim pierwsze miejsce zajmą te, co liczniejsze na świat wydały potomstwo. Między równemi spór rozstrzygnie wiek. Trzecią klasę stanowić będą te, co jeszcze nie rodziły. Ka. Cóż zrobisz z wdowami. Ko. Słusznie przypomniałaś. Dla nich miejsce między mężatkami, jeśli tylko mają, lub miały dzieci. Ostatnie miejsce zajmują niepłodne. Ju. Jakież miejsce naznaczysz żonom księży i mnichów? Kor. O nich pomówimy na następnem posiedzeniu. Ju. Cóż o tych, co żyją ze sprzedaży swych wdzięków? Ko. Takim nie dozwolimy kalać powagę tego senatu. Ju. Cóż o nałożnicach? Ko. Ich nie jeden jest rodzaj, o nich przy zdarzeniu także pomówimy. Oznaczyć też należy jakim sposobem mają się urządzać nasze postanowienia[19], czy przez kreski[20], czy ustnem podaniem zdań t. j. głosowaniem, czy podjęciem palców[21], czy nareszcie przechodzeniem[22]. Ka. W kreskach bywa oszukaństwo; przejściem zaś, ponieważ długie nosimy ogony, wiele narobimy kurzawy, najlepiej więc żeby każda swoje zdanie wypowiedziała ustnie. Ko. Ale trudno jest zliczyć głosy. A przytem lękać się trzeba, żeby zamiast rady nie wyszła wrzawa. Ka. Żeby się coś podobnego nie zdarzyło, na to będą wyznaczone notarjuszki[23]. Ko. Tym sposobem rzecz się ułatwi tylko co do liczby. Ale jakże zapobiedz wrzawie? Ka. Każda ma mówić tylko zapytana i z kolei. W przeciwnym razie usuniętą zostanie z senatu. Przytem jeśli która przez świegotliwość wygada się gdzie na stronie z tem, co się tu dziać będzie, zostanie ukaraną trzydniowem milczeniem. Ko. Dotąd o sposobie odbywania posiedzeń. Teraz posłuchajcie, o czem się naradzać mamy. Najpierwiej dbać powinnyśmy o godność, a ta najwięcej się wykazuje w ubiorze. Ta zaś rzecz w takim jest zaniedbaniu, że dzisiaj trudno odróżnić szlachetną od prostaczki, mężatkę od panny lub wdowy, poważną damę od nierządnicy. Wstyd zatarł się do tego stopnia, że każda stroi się, jak się jej podoba. Dają się widzieć nie tylko mieszczanki, ale i najniższe prostaczki i nikczemnego rodu odziane w czyste jedwabie, w suknie fałdziaste, w kwiaty i różne desenie, w bławaty przetykane złotem i srebrem, podszyte gronostajami, sobolami, kiedy mąż tymczasem w domu dratwą i szydłem się bawi. Palce ich świecą się szmaragdami, rubinami i diamentami, bo perłami teraz już gardzą, na szyi i ręku pełno bursztynu, korali, trzewiki szyte złotem. Dla biednych dosyć byłoby, dla utrzymania honoru płci, używać jedwabnego pasa i suknie mieć ogarnirowane jedwabiem; a teraz podwójne ztąd złe i mienie się trwoni, narusza się stan, który jedyny jest rodowitej godności i strażnik. Jeśli mieszczki rozjeżdżają w karetach lub kabrioletach ozdobionych rzeźbioną słoniową kością i wybitych bławatami, cóż pozostanie szlachetnym i znamienitym. A kiedy żona lada szlachcica ciągnie ogon[24] na piętnaście łokci, i nosi krynolinę szeroką na kilka sążni i o kilku piętrach, cóż będzie robiła żona księcia lub hrabiego? A rzecz ta tem jest nieznośniejsza, że z dziwną płochością zmieniamy strój. Dawniej wiszące z głowy kwefy odróżniały szlachetnych od mieszczanek, krom tego pierwsze nosiły kapelusze i gronostaje. Wnet i mieszczański gmin jął się tego. Tamte znowu dla różnicy wzięły czarne kwefy z bławatu. Gminne też kobiety nie tylko śmiały to naśladować, ale nawet dodały do swego stroju złote falbany a nakoniec i drogie kamienie. Dawniej szlachetne włosy swoje ze skroni i czoła zebrane na wierzchu głowy zaplatały w stożek. Nie zadługo i każda zaczęła robić to samo. Wreszcie tamte spuściły włosy na czoło, natychmiast i mieszczki poszły za ich przykładem. Dawniej jedne tylko szlachetne miały lokajów i kamerdynerów, a z nich jednego ugrzecznionego, któryby wstającej podawał rękę, lub na którego prawem ramieniu idąc opierałaby lewą swą rękę, i ten honor robił się tylko dla dobrze urodzonego. A teraz wszystkie bez różnicy mężatki to robią, i do tego obowiązku, równie jak i do noszenia z tyłu ogona, lada kogo używają. Dawniej także tylko szlachetne witały się pocałunkiem, i nie każdego nim uszczęśliwiały, a nawet i nie lada komu podawały rękę. Dziś ci nawet, od których smołą i skórą trąci, rzucają się do pocałunku kobiety znamienitej herbami. I w małżeństwach nie zachowuje się godność. Senatorki, jenerałówny wychodzą za mąż za ludzi z mieszczańskiego gminu, mieszczki, prostaczki za senatorów i jenerałów, i tak u nas wyrodziło się bez liku mieszańców[25]. Nie ma zgoła żadnej, by najniższego stanu nawet, któraby się nie poważyła używać wszelkich ubarwień[26], kiedy dla mieszczki lub prostaczki dość byłoby świeżego chmielowego kwiatu, lub świeżego soku ze zdartej kory z drzewa, albo czego innego wcale nie kosztownego; barwiczkę, bielidła, czernidła i inne ważniejsze kolory należało zostawić dla dam znamienitych. A także na balach, przechadzkach jakiż porządek? Nieraz bywa, że żona kupczyka nie raczy ustąpić drogi szlachetnej po mieczu i kądzieli. Dawno już więc trzeba coś w tej mierze postanowić pewnego. To zaś jako tyczące się samych tylko kobiet, łatwo można będzie urządzić. Dosyć też nam będzie do czynienia i z mężczyznami, którzy nas usuwają od wszelkiej godności i uważają ledwo nie za pokojówek i kucharek, sami wedle swego widzimi się wszystkiem rozrządzają. Zostawmy im wszelkie urzędy i prowadzenie wojny, ale któż być może obojętnym na to, że na tarczach herb żony zawsze się mieści po lewej stronie, chociaż we troje ważniejszy od herbu męża? Nareszcie słuszność wymaga, żeby w kojarzeniu małżeństw dzieci i żona miała równe prawa. A, być może, dokażemy i tego, że i publiczne urzędy kolejno pełnić będziemy, przynajmniej te, które mogą się odbywać w mieście i bez broni. Oto wszystko, o czem, mojem zdaniem, warto się naradzić. Niech każda u siebie to dokładnie obmyśli, ażeby o każdej rzeczy można było pewne zrobić postanowienie; a jeśli co której z was jeszcze przyjdzie na myśl, jutro przedłoży. Zbierać się bowiem będziemy codzień, póki nie zakończym naszych posiedzeń. Do zapisywania wszystkiego, co się będzie mówiło, cztery naznaczą się notarjuszki. Przytem dwie kwestorki[27], co będą dawały prawo mówić, lub je odbierać będą. Niech to posiedzenie będzie miasto zagajenia.








  1. O tej rozmowie Erazm w rozprawie o pożytku rozmów (de utilitate colloquiorum) tak mówi: In senatulo traducturus eram vitia quaedam mulierum, sed civiliter, nequis expectet tale quippiam, quale habet Juvenalis: verum hoc agenti, obortus est quidam ἱππέυς ἄνιππος, lupus, ut ajunt, in fabula etc. W senaciku miałem zamiar wyśmiać niektóre przywary kobiet, wszakże grzecznie i bez obrazy, żeby nikt nie czytał nic podobnego, co mamy w Juwenalisie, ale gdym się wziął do tego, zjawił mi się jeden jeździec bez konia, czyli szlachcic bez szlachectwa t. j. z kłamaną rodowitością, słowem, jak mówią, gdyby wilk w bajce, zaniechałem przeto mego przedsięwzięcia. Ztąd się okazuje, że ta rozmowa nie jest wykończoną, jest to tylko szkic do niej.
  2. Salomon, którego gdzieindziej (w religijnej pogadance) nazywa owym mądrym żydem.
  3. Synodus z gr. zebranie, sobor, narada.
  4. Nie spółkujemy t. j. nie składamy spółek, jak się tylko co mówiło; Małgorzata zaś odpowiada rozumiejąc to w innym sensie i znaczeniu.
  5. Heliogabal Antoninus, tak potem nazwany od syryjskiego bałwana Heliogabala (słońca), którego był kapłanem, gdyż przedtem zwał się Varius, przez zabiegi szczególnie swej matki Symiamiry, zostawszy rzymskim Imperatorem, potem wraz z matką przez żołnierzy zabity i krukiem przez ulice i rynsztoki ciągany, nakoniec do Tybru został wrzuconym. Był to najrozwiązlejszy i najwystępniejszy potwor, a swojem okrócieństwem i zbrodniami przewyższył wszystkich, jacy byli do niego, Imperatorów. Tu więc autor wprowadza kobietę najgłupiej mówiącą, bo to istne bydlę nazywa wiekopomnym Cezarem.
  6. Domicjan Cesarz, wedle Swetoniusza, przez kilku spiskowych w sypialni zabity; znowu ironicznie nazywa go cnotliwym.
  7. Westalki były to u Rzymian panny przeznaczone do obrzędów bogini Westy i strzeżenia ustawicznego jej ognia, poświęcone na wieczne dziewictwo, tak dalece, że te, które ten ślub naruszyły, z początku smagane były do śmierci rózgami, później zaś żywcem grzebane. Niezliczone inne zbrodnie tego potworu, czytaj u El. Lampridiusza w jego życiu i u Herodiana ks. 5.
  8. Bożnice, lararia czyli domowe ołtarze, na których odbierały hołd Lary i opiekuńcze bóstwa. Co zaś tu Erazm przypisuje Heliogabalowi, to Lampridiusz twierdzi o Aleksandrze Sewerze, który po Heliogabalu panował, chociaż i tam żadnej nie ma wzmianki o Mojżeszu, a tylko o Apolloniuszu, Chrystusie, Abrahamie i Orfeuszu.
  9. Chrystus z gr. znaczy pomazaniec; chrestus zaś pożyteczny, wygodny commodus, także dobry, chrestos.
  10. Od Augusta następni Imperatorowie przyjęli sobie przezwisko Augustów, a kobiety należące do ich rodu Augustae. Matka Heliogobala wedle Greków była Soemis, u Lacinników zaś zowie się Symiamira.
  11. Sejmy, comitia, narodowe zebrania dla wyboru urzędników, stanowienia praw i roztrząsania spraw Rzeczypospolitej, jak to miało miejsce u Rzymian.
  12. Monarcha z gr. jedynowładzca czyli samowładzca, w którego jednego ręku spoczywa najwyższa władza. Biskup z gr. Episcopos znaczy nadzorcę, którego pieczy powierzona pewna wiernych owczarnia czyli dyecezja.
  13. Mówi tu Erazm o religijnych zawichrzeniach swego czasu z powodu rodzącej się Reformacji Lutra.
  14. Słowa są wyjęte z Terencjusza. Form. akt. I. sc. 4. Quot homines tot sententiae, suus cuique mos.
  15. Metafora od kierowania końmi, za rządzenie Rzecząpospolitą, a rzecz za państwo.
  16. Eunuchi, spadones, rzezańcy.
  17. Dimissja po łacinie missio, jaka się dawała żołnierzom, którzy przepisaną ilość lat wysłużyli.
  18. Bękartki po łacinie nothae, zrodzone nie z prawej żony; spurius, którego ojciec niewiadomy, t. j. bękart.
  19. Rzymianie na sejmikach czyli komicjach długi czas w głos objawiali swe zdanie, potem wyrażali takowe punkcikami na tablicach. Ztąd owo wyrażenie Horacego omne tulit punctum i Cycerona in orat. pro Mur. Recordor quantum hac quaestiones in senatu habitae punctorum nobis detraxerint.
  20. Kreski czyli gałki, jakowych czarnych i białych używali dawni Rzymianie szczególnie w sprawach kryminalnych, jak to widzimy z Owidjusza Met., ks. 15. fat. 1.

    Mos erat antiquis, niveis atrisquae lapillis;
    His damnare reos, illis absolvere culpa etc.
    Był zwyczaj, że kamyki wyrok oznaczały,
    Każdy czarny potępiał, uniewinniał biały.

    Te kamyki opuszczano w urnę, ztąd wyrażenie: Errori album calculum adjicere.

  21. Podawano głos wyciągnięciem palców, kiedy siedzący z tyłu senatorowie podniesieniem ręki potwierdzali, czyli zgadzali się na zdanie siedzących przed nimi.
  22. Przez przejście per discussionem objawiały się zdania kiedy senatorowie wpisani pod koniec spisu, nie byli zapytywani o zdanie, ale przechodzili na stronę gdzie siedzieli ci, z zdaniem których się zgadzali, a którzy do nich już takowe objawili. Ztąd owo wyrażenie: pedibus in sententiam ire. Temi więc dwoma sposobami robiło się postanowienie (senatus consultum), to jest przez przejście, kiedy była zgoda; kiedy zaś była rzecz wątpliwa: zbierając głosy od każdego w szczególności. Pytano każdego zosobna wedle godności, zaczynając od godności konsularnej, w jakowym rzędzie zapytywany był pierwiej ten, kto pierwsze w senacie zajmował miejsce, (qui princeps in senatu factus est), to jest przeszły, były konsul.
  23. Notarjusz (notarius) zapisywał naprędce, co każdy mówił. Tacy notarjusze obecni byli i w senacie. Seneca in Apocolocynthosi Claudiana mówi: Multa diserte dixit in senatu Deorum, quae notarius persequi non poterat. Wiele też wymownie mówił w senacie bogów, czego notarjusz nie był w stanie schwycić i zanotować.
  24. Grecy nazywają συρμα. Erazm w rozmowie: Frańciszkani, tak mówi: Quis enim non ridet, quoties videt feminos onustas longa vestis coronide, quae nobilitatem generis caudae longitudine metiuntur. Któż się wstrzyma od śmiechu widząc jak kobiety obciążone długim w sukni ogonem zdają się swoją rodowitość mierzyć jego długością. Można byłoby i dziś to powtórzyć.
  25. Mieszańce hybridae, zowią się tak między zwierzętami, jak i między ludźmi dzieci spłodzone z różnych rodziców, to jest między zwierzętami jednego dzikiego a drugiego przyswojonego, między ludźmi zaś jednego znakomitego, drugiego z niskiego stanu.
  26. Ubarwień pecos to jest fałszywych podrobionych kolorów, jakiemi są: rumienidło, bielidło.
  27. Kwestor u Rzymian był urzędnik dochodów skarbu, a potem nazywali się kwestorami i ci, co w sądowych sprawach robili indagacje czyli doznania, qui questionum judicia exercebant, chociaż tacy właściwie zwali się quaesitores.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Erazm z Rotterdamu i tłumacza: anonimowy.