Pochwała głupoty (zbiór, 1875)/Przedmowa/V. Przedmowa do Tomasza Morusa
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Przedmowa do Tomasza Morusa |
| Pochodzenie | Pochwała głupoty (zbiór, 1875) |
| Redaktor | anonimowy |
| Wydawca | Nakładem tłumacza |
| Data wyd. | 1875 |
| Druk | Drukarnia „Dziennika Polskiego“ |
| Miejsce wyd. | Lwów |
| Tłumacz | anonimowy |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały zbiór |
| Indeks stron | |
Wracając przed kilku dniami z Włoch do Anglji, nudnego skądinąd czasu, który trzeba było siedzieć na koniu[2], żeby nie stracić całkiem bez korzyści na pustej i wszelkiej nauki pozbawionej[3] gawędzie, wolałem nieraz już to rozmyślać o zwykłych swoich studjach, już z rozkoszą przypominać sobie najuczeńszych i dla serca mojego najdroższych przyjaciół, których tu byłem zostawił, a których wkrótce miałem uścisnąć. W tych rzędzie, ty, mój Morusie, stawałeś mi pierwszy w pamięci, którego nieobecnego równie jest słodkie dla mnie wspomnienie, jak obecnego drogie towarzystwo i przyjaźń, a które w mem życiu, wierzaj mi[4], cenię nadewszystko. A że chciało mi się koniecznie czemkolwiek się zająć, czas zaś podróży do ważnych pomysłów i uczonych studiów wcale nie był dogodny, przyszło mi na myśl naszkicować w pamięci Pochwałę Głupoty. Zdziwiony pewnie zapytasz, jak mi to przyjść mogło do głowy, lub jaka mi Pallada[5] tę myśl nastręczyła? Zachęciło mię do tego naprzód familijne twoje nazwisko, które tak jest podobne do imienia głupoty[6], jak ty i zdaniem wszystkich i rzeczą samą jesteś od niej najbardziej dalekim. Powtóre pochlebiałem sobie, że ta mojego dowcipu igraszka szczególnie ci się podoba, lubisz bowiem tego rodzaju żarty[7], jako, jeśli się nie mylę, nie zupełnie pozbawione dowcipu, i patrzysz na życie ludzkie jak drugi Demokryt[8]. A chociaż bystrym swoim i wysokim rozumem celujesz nad ludzi pospolitych i gminnych, przez szczególną jednak słodycz i giętkość swego charakteru ze wszelkiego rodzaju ludźmi i możesz i umiesz być zawsze i każdej chwili człowiekiem[9], jak mówią, choć do rany przyłożyć. Tuszę więc sobie, że i tę pióra mojego zabawkę nie tylko przyjmiesz uprzejmie, jako upominek od swego przyjaciela[10], ale weźmiesz ją nawet i przed swoją opiekę, jako poświęconą tobie i odtąd już nie moję, lecz twoję. Bo się znajdą, być może, potwarcy[11], co ją okrzyczą za płaskie brednie, teologa niegodne i za przekąsy przeciwne chrześćjańskiej miłości, a nawet ogłoszą za przedrzeźniacza starej komedji[12], albo drugiego Lucjana[13] i nazbyt złośliwego krytyka. Ale, kogo obraża małoważność przedmiotu i śmieszność, ten niech sobie przypomni, że nie ja to pierwszy jestem w tej mierze przykładem; mogę bowiem wskazać wielu i dawnych znakomitych pisarzy, co także podobnych pozwalali sobie igraszek: i tak, przed tylu wiekami opiewali wierszem: Homer[14] wojnę żab z myszami, Maron[15] komara, a podobno nawet i jakieś chłopskie bliny, Owidjusz[16] orzech, Polykrates[17] zaś i jego przedrzeźniacz Sokrates[18] wystąpili z pochwałami Buzyrisa, Glaukon[19] niesprawiedliwości, Faworyn[20] Tersytesa i febry kwarciannej, Synezjusz[21] łysiny, Lucjan muchy i pochlebstwa, Seneka[22] pisał apoteozę, czyli ubóstwienie Cesarza Klaudjusza, Plutarch[23] rozmowę Grylla (świerszcza) z Ulissem[24], Lucjan i Apuleusz[25] osła; a, nie wiem, ktoś nawet testament prosięcia Grunniusza Korokotty, o którym i św. Hieronim[26] wspomina. Taki przeto niech sobie przedstawi, żem czasem dla rozrywki[27] grał w cetno i licho, lub nawet, jeśli się podoba, jeździł na kiju[28]. Gdy bowiem każdemu stanowi pozwalamy niejakichsiś rozrywek, czyż słuszna zgoła ich odmawiać ludziom ślęczącym nad księgą, zwłaszcza gdy ich fraszki uczą czegoś ważnego i tak są pisane, że czytelnik, jeśli mu tylko nie brak klepki w głowie[29], nieraz większą z nich odnosi korzyść, niż z drugich mozolnie naciąganych dowodów i wyślęczonych foliałów? Gdy kto naprzykład w żmudnie skleconej mowie[30] zaleca pod niebiosa retorykę i filozofją[31] [32] [33] [34], drugi sypie jak z rękawa pochwały dla jakiego króla[35], inny zapala do wojny przeciw Turkom[36], lub przyszłe przepowiada rzeczy[37], albo nakoniec o niebieskich rozprawia migdałach[38] lub o żelaznym wilku. Jako bowiem nic nie ma nudniejszego, jak o rzeczach ważnych rozprawiać bez sensu i ładu, tak przeciwnie nie przyjemniejszego jak pisać fraszki tak, żeby się jak najmniej być niemi zdały. Co do mnie niech sądzą drudzy; chociaż, jeśli mię nie uwodzi miłość własna[39], chwaliłem głupotę, ale nie zupełnie głupio. Co się tycze zarzutu uszczypliwości, niech każdy pamięta, że zawsze wolno było karcić w ogóle ludzkie przywary, byle bez przesady. Dziwię się wreszcie, jak to w nasze czasy zdelikaciały i stały się drażliwemi uszy, tak nawykłe do szumnych tytułów[40], że już o niczem innem i słyszeć nie chcą. Nie mało także jest takich świętoszków, tak przewrotnie religijnych, że prędzej zniosą obojętnie bluźnierstwa przeciwko samemu Chrystusowi, niż najmniejszy żarcik z papieża, lub króla, zwłaszcza co do ich powszedniego chleba[41] to jest dochodów. Ale kto tak ludzi karci, że niczyjej nie obraża osoby, nikogo, że tak powiem, nie wytyka palcem, ten zda się więcej nauczać i napominać, niż kąsać. A ileż to razy przymawiam ja samemu sobie? Wreszcie kto żadnego rodzaju ludzi nie oszczędza, ten się zapewne nie na człowieka, ale na jego przywary i występki gniewa. Kto więc siebie tem pismem policzy dotkniętym, ten sam siebie wyda, że ma nieczyste sumienie, a przynajmniej boi się za takiego być mianym[42]. Daleko więcej pozwalał sobie w tej mierze ś. Hieronim, bo nieraz nawet wytykał i same osoby. Ja zaś nie tylko, że wszędzie całkiem ich zataiłem imiona, ale nawet styl mój tak miarkowałem, że rozsądny czytelnik łacno się przekona, że mi więcej szło o rozrywkę, niż o przekąsy. Nie tknąłem się bowiem, jak Juvenalis[43], tajemnego owego steku zbrodni, i starałem się wystawić na widok rzeczy więcej śmieszne, niż brudne. A kogo i to nie przebłaga, ten niech sobie przynajmniej pamięta, że zaszczytem jest być od głupoty zganionym[44], którą ponieważ przedstawiłem mówiącą tu samą, musiałem się koniecznie stosować do jej właściwego charakteru i takowy stale zachować[45]. Ale na cóż mam to mówić tobie, tak osobliwszemu obrońcy[46], że nawet i nienajlepszej sprawy najlepiej bronić potrafisz? Bywaj więc zdrów, mój uczony i wymowny Morusie, i dzielnie broń tej, już nie do mnie, lecz do ciebie należącej głupoty.
Ze wsi 9. czerwca 1508 roku.
- ↑ Tomasz Morus (Moore), jeden z największych ludzi swego wieku i narodu ur. w Londynie 1480 ukształceniem swojem dziwnie podobny do Erazma, co właśnie złączyło ich najściślejszą przyjaźnią, jenialny, wspaniałomyślny, pobożny, słodki, uprzejmy, wesoły, uprzedzający, lubiący dowcip i żartobliwość, sławny nauką w 18 już roku życia, pisarz łacińskich epigramatów, autor Utopji czyli obrazu idealnej społeczności na wzór rzeczypospolitej Platona, prawnik, adwokat, mąż stanu, z początku ulubieniec Henryka VIII. i wielki kanclerz państwa, potem gdy ten król zerwał z katolickim kościołem, że się wzbraniał złożyć mu przysięgę jako głowie angielskiego kościoła, osadzony w więzieniu, gdy ani groźbami, ani prośbami, ani wszelkiego rodzaju surowościami nie dał się zachwiać w swojej stałości w wierze, wielki ten mąż skazany na śmierć z niezachwianym, nawet wesołym umysłem poniósł ją pod toporem 1535 r. wieku 62. Ob. Rudhardt Thom. Morus nach den Quellen Nuremb. 1829. Przyjaciel Ludu rok szósty 1839, z wiernym portretem Morusa malowanym kiedyś przez jego przyjaciela Erazma Roterdamskiego w r. 1519, o co nań ze wszech stron nalegano.
- ↑ Erazm zwyczajem owych wieków podróżował konno w towarzystwie sługi swego Mikołaja Kanniusza, którego nawet i do swojej wprowadził rozmowy pod tytułem: Evangeliophorus sine Cyclops, w której ostro szydzi z luteranów, że Ewanielią mają tylko w ustach, ale nie w sercu i obyczajach. Miał w niej na celu szczególnie Lutra i znakomitego uczonego katolickiego księdza w Bazylei Ekolampadjusza, który jak Luter i każdy zresztą ksiądz, co zmienia swoją religję, ożenił się, w liście bowiem do swego przyjaciela (Arivulo Ep. 951 pag. 1071) tak pisze: „ożenił się on (Ekolampadjusz, czyli właściwie Hausschein) z ładną panienką, zapewne by na niej grzeszne swoje ciało krzyżować. Mówiąc o Lutra tragedji, byłoby sprawiedliwiej to nazwać komedją, w której wszyscy się żenią w ostatnim akcie — Reforma więc, jak pokazuje się, nie miała innego celu, prócz zreformowania mnichów i mniszek na małżonków i małżonek“. Przypiął tu mianowicie Lutrowi, który będąc mnichem z mniszką się ożenił.
- ↑ W oryginale wyraz grecki ἀμουσος złożony z przeczenia α i muza, t. j. nienależący do Muz, obcy wszelkiej nauki, ztąd w 1. mn. ἀμοῦσα — brednie, rzeczy nieuczone.
- ↑ W oryginale dispeream, jak u Horacjusza 1. Sat. 9, 47. Dispaream ni summosses omnes — uręczam wszystkich odsadzisz — jak emoriar, niech zginę, u nas klnę się, dalibóg, uręczam, rodzaj potocznej przysięgi.
- ↑ Pallada, to samo co Minerwa a u Greków Atene, bajeczna starożytnych bogini mądrości, córka Jowisza, z którego głowy miała wyjść całkiem uzbrojona — twórczyni i opiekunka sztuk pięknych i kobiecych robót, tudzież wojny. Tu alluzja do zwyczaju Homera, który ją wszędzie wprowadza dającą rady jego bohaterom a szczególnie Ulissowi i Penelopie, jak mamy w Odyssei: myśl tę podała mu (Ulissowi) bogini mądra Minerwa. Gdyż trudno dać przyczynę, jak to mogło przyjść do głowy Erazmowi chwalić głupotę.
- ↑ Głupota po grecku μωρία, przez dowcipną więc, ale nie bardzo w miejscu paronomazją, upatruje tu Erazm w tem słowie podobieństwo z familijnem nazwiskiem Morusa, dla tego i pismu swemu podwójny dał tytuł grecki i łacińsk: μωρίας ενκώμίον id est: Stultitiae laus.
- ↑ Alluzja do wspomnianego (3
odnośnik do przypisu 3 wydania) dzieła Morusa: Utopia Mori Thomae de optimo reipublicae statu de que nova insula Utopia, libellus vere aureus etc. Epigrammata Th. Mori pleraque e graeco versa Des. Erasmi Roterod. edid. Basileae Froben in 4o 1518 mense Martio z drzeworytami rysunku sławnego Holbejna.
- ↑ Demokryt z Abderu sławny grecki filozof, na dalekie na wschód podróże straciwszy otrzymane po ojcu więcej sta talentów, czyli 75.000 talarów, wróciwszy do rodzinnego miasta bez grosza, wedle jednych z głodu, wedle drugich w ostatniej umarł nędzy mając 109 lat. Rozległe swe wiadomości we wszystkich gałęziach nauk wyłożył w licznych pismach, które do nas nie doszły, a że w nich wiele naplótł o tajemnicach natury, rozumieniu mowy ptaków i o tem co się dzieje na tamtym świecie, ztąd baśnie Demokrytowe, t. j. niezasługujące wiary, weszło w przysłowie. Wedle późniejszego podania śmiał się ustawicznie nad próżnością, głupstwem świata i całego ludzkiego życia. Ztąd mówi Juvenalis: Jamne igitur laudas, quod de sapientibus alter ridebat, quoriens a limine moverat unum, Protuleratque pedem: Czyż się więc zachwycasz tem, z czego jeden z mędrców śmiał się szczerze, ile razy przestąpił próg swego domu.
- ↑ Cesarz rzymski Tyberjusz, jak świadczy Swetoniusz w jego życiu rozd. 22., dwóch swoich serdecznych i jemu oddanych przyjaciół nazywał ludźmi każdej chwili omnium horarum homines — że się we wszystkiem umieli znaleźć i zastosować.
- ↑ W originale gr. μνημοῦσνον upominek, alluzja do półwiersza Katulla XII. 13. ad Asinium: Verum est mnemosinon mei sodalis. Tuby się dała zastosować i sama dedykacja Katulla, w której Korneliuszowi Neposowi poświęca ulotne swe wiersze:
Komuż me dziełko ucieszne poświęcę,
Którem w usilnej ogładził już ręce?Tobie, Korneli! tyś bowiem me fraszki
Więcej być mienił od płochej igraszki. Cat. I. - ↑ Potwarcy, w originale vitilitigatores, wedle Pliniusza, tak nazywani przez Katona wyrazem złożonym z vitium przywara i litigo, kłócę się, spieram się, zowią się też zoilami i Homeromastiges, że uwłaczali sławie Homera, jako poety.
- ↑ Której wynalazcą i twórcą był Susarion z Megary, a w której wszystkich bez względu nawet po imieniu wytykał, gdy zaś tego zabroniono prawem, powstała nowa komedja karcąca w ogóle ludzkie przywary. U Rzymian miejsce starej, dawnej komedji zastąpiła Satyra.
- ↑ Lucjan, retor Samozateński w Syrji, sławny grecki filozof, w licznych pismach najwięcej w kształcie djalogów, czyli rozmów, bez względu na przyjęte swego wieku opinje dowcipnie i bez litości wyśmiewa skażone ówczesne obyczaje, błędy bajecznej mitologji i samych nawet bogów, skąd przezwany ateuszem to jest bezbożnym. W rzędzie tych rozmów jest i pochwała muchy, tudzież pochlebstwa (parasitica), także podagry, tę ostatnią Alan Bardziński Dominikan wierszem przełożył na język polski Toruń 1680. Niektórzy twierdzili bezzasadnie jakoby Lucjan był chrześcjaninem a potem odstępcą i od psów został pożartym. Umarł 90 r. wieku będąc rządzą Egiptu za Marka Aureliusza. O pismach jego takie daje zdanie Bekler: „Lucjan w wysłowieniu tak jest czarujący, w wynalezieniu szczęśliwy, w żartowaniu przyjemny i słodki, w przyganie ostry, tak fraszki z rzeczami poważnemi, a poważne z fraszkami przeplata, śmiejąc się i żartując tak mówi prawdę, a mówiąc prawdę karci ludzkie obyczaje, ze się zdaje nie czytasz, ale na nie patrzysz, tak że żadna komedja, żadna satyra tak pod względem przyjemności jak i pożytku nie może iść w porównanie z jego djalogami“. W 7. Tomie dzieł Krasickiego mamy wiadomość o życiu i pismach Lucjana, jak i przekład niektórych jego rozmów.
- ↑ Homer najdawniejszy grecki poeta, o którego czasie i miejscu urodzenia, życia i śmierci nie ma pewnej wiadomości, najprawdopodobniej żył na 900 lat przed Chrystusem i wedle podania miał być ślepy, przynajmniej w starości. Dwa jego najsławniejsze epiczne poemata, każde we 24. księgach, czyli rapsodach, Iliada i Odyssea, każdemu znajome, zjednały mu nieśmiertelność. Jemu też przypisują żartobliwe pismo w 300 wierszach wojna żab z myszami, jako parodyjne naśladowanie Iliady, ale przez krytyków za płód późniejszych wieków poczytane.
- ↑ Maron Wirgiljusz, najsławniejszy rzymski epiczny poeta złotego augustowskiego wieku zmarły 19. r. przed Chrystusem w Neapolu, autor nieśmiertelnej Eneidy, o której mówi Propercjusz Eleg. 2, 34. w. 65. Cedite Romani scriptores, cedite Graecii: Nescio quid majus nascitur Iliade: Ustąpcie mu Rzymianie, ustąpcie Grekowie, coś większego od samej Iliady powie. Za młodu pisał pomniejsze pisma: Bukoliki czyli Sielanki, Georgiki to jest o wiejskiem gospodarstwie ks. 4. a także niewielkie bohatyrskie opowiadanie Komar, o śpiącym jednym pasterzu, zagrożonym ukąszeniem żmii, ale zbudzonym przez ukłócie komara: tudzież Moretum, dziwne jakieś wieśniacze jadło, właściwie placek złożony z wonnych roślin, czosnku, twardego solonego sera z dodaniem oliwy i winnego octu, że nie umiałem znaleść na to odpowiedniego polskiego wyrazu, a znający się na sztuce kucharskiej, możeby takowy i znalazł, a ważność przedmiotu nic na tem nie traci, oddałem przez wyraz bliny, znajome u nas prawdziwie wieśniacze jadło.
Uczony jezuita Jan Harduin, rodem z Normandji, sławny niezmierną nauką, zadziwiającą pamięcią i literackiemi paradoksami, dowodził, że większa część pism noszących imię starożytnych pisarzy, nie jest ich pióra, ale płodem późniejszych wieków. On to wydał: Pseudo-Virgilius, Pseudo-Horatiana i inne. Umarł to dziwo uczoności i bredni r. 1729. Po śmierci taki mu krytyczny położono nagrobek: In expectatione judicii, Hic jacet: Hominum paradoxotatos, Natione Gallus, religione Romanus, Orbis litterati portentum, Venerandae antiquitatis cultor et destructor, Docte febricitans, somnia et inaudita commenta vigilans edidit. Scepticum pie egit: Credulitate puer, audacia juvenis, deliriis senex. To jest: „W oczekiwaniu na sąd tu leży dziwotwór człowiek, rodem Francuz, religją prawowierny. Uczonych dziwowisko, starożytności wielbiciel i prześladowca, uczenie szalejący. Na jawie niesłychanym sposobem marzył. Pobożnie niedowiarek, łatwowiernością dziecię, śmiałością młodzian, baśniami starzec.“ - ↑ Owidy, także znamienity złotego augustowskiego wieku erotyczny i epiczny rzymski poeta ur. 43 r. przed Chr. za jakieś podejrzenie przez Cesarza Augusta wygnany na brzegi Czarnego morza, teraźniejszego powiatu temeswarskiego, a jak nie pomnę, ktoś niedawnemi czasy w r. 1861 czy 1862 w jednem z pism perjodycznych usiłował dowieść, w okolice Pińska, gdzie z tego niby powodu i podziśdzień znajdują rzymskie pieniądze i nie które miejsca noszą Owidego imię, umarł 17. r. po Chr. wieku 60. Prócz najsławniejszych metamorfoz czyli Przemian w 15. księgach, oraz Trenów czyli Tristia, pisanych na wygnaniu, i niedokończonego dzieła Fasti pisał pomniejsze utwory między innemi Orzech, treścią którego jest narzekanie na zepsucie obyczajów owego czasu. Jemu też przypisują i inne ulotne poezje: elegją o pchle, o wszy, o pierścieniu, o staruszce, które zdają się być płodem późniejszych wieków. O życiu i pismach Owidego patrz: Przemiany Owidyusza przełożone wierszem przez Brunona Kicińskiego, Warszawa 3. Tomy 1828 r.
- ↑ Polykrates, ateński retor, sofista, nieprzyjaciel Sokratesa, na którego oskarżenie napisał mowę, także przydługą pochwałę Buzyrysa, okrótnego króla Egiptu, który dla odwrócenia dziewięcioletniej suszy i w skutek jej nieurodzaju, z porady greckiego wieszcza Taziusza, czy Traziusza, co rok jednego z cudzoziemców przynosić na ofiarę Jowiszowi, kazał zabić naprzód samego proroka doradźcę, a potem jednego co rok z przybywających cudzoziemców. Ale z tych pojmany i stawiony przed ołtarzem Herkules skruszył kajdany, zabił samego Buzyrisa wraz z jego synem Amfidamusem i heroldem Chalbesem (Apollodor. 2, 15). Mimo to Strabon zaprzecza bytności tego imienia króla Egiptu.
- ↑ Izokrates, jeden z najsławniejszych greckich mowców w r. 436 przed Chr. w Atenach urodzony, chociaż przez słabość głosu i wrodzoną bojaźliwość nigdy publicznie nie występował z mową, oprócz jednego razu we własnej obronie, napisał jednak 21 mów, a w tym rzędzie na upokorzenie i wyśmianie Polikratesa, który w nędznej mowie traktował tenże przedmiot, pochwałę Buzyrisa, deklamacją, to jest sofistyczną igraszkę. Po bitwie przy Cheronei 338 r. przed Chr. niechcąc przeżyć wolności swojej ojczyzny ten stóletni starzec sam siebie głodem umorzył.
- ↑ Plato w 2. księdze swojej rzeczypospolitej wprowadza rozprawiającego o niesprawiedliwości niejakiegoś Glaukona, czy swego brata (Diogen. Laert. 3, 4) czy innego z Aten (Laert. 2, 124) autora dziewięciu djalogów stanowiących jeden tom, które jednak do nas nie doszły. Inny także Glaukon Ateńczyk pisał objaśnienia na Homera.
- ↑ Faworyn (Favorinus) filozof i krasomowca za Adrjana, często przez Gelliusza w jego Nocach ateńskich 17, 12. wspominany, jako pisarz o Pindarze i Wirgiliuszu, największe miał upodobanie pisać o rzeczach niezwyczajnych, które Grecy zowią niespodziewane i niedorzeczne, jak np. pochwałę febry kwarciannej czyli czterodniowej, oraz pochwałę Tersytesa, wedle Homera jednego z Greków pod Troją najnikczemniejszego, najszpetniejszego i paplacza, że lżył królów i bohaterów, skarconego za to od Ulissa, a zabitego od Achillesa. Ztąd poszło przysłowie o człowieku brzydkim na ciele i podłym na umyśle to prawdziwy Tersyt (Inven. Sat. 7), Homer tak go maluje:
Zezowaty, kulawy potwór w świecie rzadki,
Garb mu spycha skręcone na piersi łopatki,
Głowa długa, spiczasta, rzadkim kryta, włosem i t. d.(
fragment księgi II Iliady w przekładzie Franciszka Ksawerego Dmochowskiego)
- ↑ Syneziusz z Cyreny ur. prawdopodobnie 380 r. lub z Ptolemaidy, dzisiejszej Tolomety uczeń sławnej w Aleksandrji Hipatii, którą w swych listach pełnych słodyczy, wdzięku i gruntownego rozumowania zowie siostrą, matką nauczycielką, mistrzynią w filozofji i dobrodziejką. W 400 r. od ziomków posłował do konstantynopolskiego Cesarza Arkadjusza w celu wyjednania pomocy przeciwko libijskiemu pokoleniu i ulżenia podatków, w 403 r. ożenił się, a w 410 po długiem opieraniu się został biskupem Ptolemaidy i wykorzenił w swej dyecezji Arianizm. Zostawił dość znaczną liczbę dzieł, wysoko wprawdzie w ogóle cenionych, ale pisanych stylem górnym, nadętym i noszących na sobie ślady platonizmu i przypomnienia pogańskich pojęć, gdyż chciał platonizm pogodzić z chrześcjaństwem. Najwięcej mu jako chrześcjańskiemu pisarzowi zjednały sławy hymny, na wzór Grzegorza Nazjanzeńskiego, w wierszach pełno harmonji i piękności, ognia i zapału. Jego pochwała łysiny pełna dowcipu i nauki. Nadto zostawił mowę do Arkadyusza Cesarza o obowiązkach panującego, tudzież Dion czyli o ukształceniu samego siebie, Egipcjanin, czyli o Opatrzności. Rok jego śmierci naznaczają około 431 r. Dzieła jego w zbiorze OO. kościoła Greckiego. O nim ob. Kolbe biskup Synezjusz, po niemiecku Berlin 1850. — Kraus observationes criticae in Synesii Cyrenaei Epistoles 8o Regensburg 1863. Przegląd katolicki, Warszawa 1863 Nr. 36. 10. Września. Ostatnie wydanie dzieł Syneziusza po grecku i po łacinie przez Krabingera we 2. Tomach, Lipsk. 1851. 8o.
Od tego Syneziusza odróżniają niektórzy drugiego platońskiego filozofa, o którego czasie, kiedy żył, niewiadomo. — Ob. Klausen de Philosopho Synesio Copenhagae 1831. 8o.
W ślady Syneziusza poszedł Benedyktyn Hakbalda, który Karolowi łysemu ofiarował poema łacińskie (in laudem Calvitii) na pochwałę łysiny, w którem każde słowo zaczyna się od litery c (calvitium). Jego naśladując Placentius (Jan Leo) Dominikan, wydał bardziej pracowite niż dowcipne poema: Pugna porcorum, walka wieprzów, a w którem podobnie każde słowo zaczyna się od litery p. żył ten Placentius około r. 1536. a więc prawie współczesny Erazmowi Roterdamskiemu. W polskim języku także mamy Odę do łysiny Tadeusza J. w Fraszkach Franciszka Kowalskiego. Lwów 1839. str. 22. nn.
Hypatia, córka Teona Aleksandryjskiego matematyka około r. 370. surową cnotą ozdoba, wykształceniem i uczonością cud płci swojej, tak się odznaczyła w naukach matematycznych i filozofji, że stąd nazwano ją filozofką, a aleksandryjski magistrat wezwał ją do dawania publicznych lekcyj w owej szkole, co dopełniła z najświetniejszym skutkiem i wielki wpływ miała na Oresta gubernatora miasta. Mimo to jednak, że, jako poganka, nieprzychylna była chrześcjanom, za poduszczeniem biskupa Cyrilla 415 r. w czasie krwawych między stronnictwami zaburzeń rozjuszony przeciw tej kobiecie motłoch ujął ją w kościele, okrótnie zamordował i poszarpane jej członki włóczył po ulicach. Pisma jej spłonęły podczas pożaru aleksandryskiej bibljoteki. Tragiczna jej śmierć jest przedmiotem pięknej świeżo napisanej przez anglika Kingsley’a tragedji. - ↑ Seneka (Lucius Annaeus) sławny rzymski filozof, rodem Hiszpan, nauczyciel Nerona od niego potem jako cesarza niezmiernemi osypany bogactwami, dla poprawienia złych skłonności swego ucznia, mnóstwo napisał tak czystej i wzniosłej moralności traktatów, że gdyby był chrześcjaninem, zasłużyłby na imię Ojca kościoła, ale wkrótce posądzony o uczestnictwo w spisku Pizona na życie tego tyrana, zhańbił siebie dobrowolną śmiercią. Błędne bowiem miał przekonanie, że sobie życie odjąć można, gdyż w liście 70. i de Providentia cap. 6. tak mówi: „Mamże oczekiwać ciosu zzbójczej choroby, lub razu z ręki człowieka, kiedy sam mogę się wydostać z tej męczarni i los przeciwny zakończyć. Chcesz? żyj! Nie chcesz? możesz wrócić skąd przyszedłeś“. Tenże Seneka śmiesznie i dowcipnie opisał, jak imperator Klaudjusz, wój Kaliguly, poprzednika Nerona, chciał być zaliczonym w poczet bogów, co się nazywało apoteozą, czyli ubóstwieniem jakowym uroczystym obrzędem u pogan, zwłaszcza u Rzymian, zrazu ludzi zasłużonych krajowi, a potem przez pochlebstwo, na pohańbienie jakby ludzkości i cnoty, panujących największych tyranów zaliczano, jak mówi Horacy (ks. 3. Oda 3. w. 35) do orszaku bóstw i szczęśliwych, quietis ordinibus deorum i odtąd oddawano im cześć boską. Uroczysty ten obrząd opisuje Herodjan na początku księgi 4. Ob. Piotra Raba Dissertati uncula de imperatorum romanorum consceratione w końcu jego belgijskiego tłómaczenia Herodjana.
- ↑ Plutarch, uczony i znakomity Grek, autor wielu pism filozoficznej i historycznej treści, z których porównawcze życiorysy są najważniejsze; w nich dwie osoby Greka i Rzymianina, podobne do siebie w jakichkolwiek względach, stawi obok i porównywa. W rzędzie takich życiorysów jest i Ulissa, a w nim rozmowa jego z Gryllem Grekiem, czarami Cyrcy zamienionym w świnię, ten wiedzie spór z Ulissem twierdząc, że los bydląt daleko jest szczęśliwszy od ludzkiego.
- ↑ Ulisses, gr. Odysseusz, król Itaki, najwymowniejszy, najchytrzejszy i najprzebieglejszy ze wszystkich greckich bohaterów pod Troją. Jego rozsądek i męstwo słyną w Illiadzie Homera, a Odyssea o nim tylko mówi. Żona jego Penelopa, wzór małżeńskiej wierności, syn Telemak.
- ↑ Apuleusz (Lucius Saturantius) z Medaury w Numidji, najoriginalniejszy filozof szkoły nowoplatońskiej, uczony wymowny okresu Antoninów, pod Markiem Aureliuszem wróciwszy z podróży do oddalonych krajów osiadł w Rzymie i ożenił się z niepiękną ale bogatą wdówką Pudentillą. Pisał ksiąg wiele, w tych liczbie Przemiany albo o złotym ośle, humorystyczną powieść, dowcipną satyrę obyczajów swojego wieku, ale zbyt otwarcie wytykając cudze zdrożności przeciw skromności i przystojności wykroczył. W tym czarodziejskim romansie opowiada dziwne przygody Lucjusza, jak ten sztuką czarownicy (sagi) przemieniony w Tessalji w osła, pod jego postacią ludzki zachował rozum, gdy inni w ludzkim kształcie istnemi są osłami, po wielu nakoniec nieszczęściach od zjedzonych z rąk egipskiego kapłana róż przy blasku księżyca znowu odzyskał obraz człowieka. Piękny ustęp w tej powieści stanowi opowiadanie o Psysie i Amorku, który La Fontaine przerobił po francuzku, a Bohdanowicz po rusku swoję Duszeńkę, ta jest przełożoną i na język polski.
- ↑ Ś. Hieronim, doktor kościoła, ze Strydonu na pograniczu Dalmacji i Pannonji, terazniejszych Węgier około 340 r. biegły w językach dalmackim, greckim, łacińskim, chaldejskim i hebrejskim, którego się nauczył od jednego uczonego żyda, nie szczędząc na to kosztu i trawiąc noce na nauce, mnóstwo dzieł budujących zostawił, poprawił łaciński przekład pisma ś. używany powszechnie w zachodnim kościele pod imieniem Wulgaty, którego pierwotny tłumacz niewiadomy. Święty ten ojciec w 5. Tomie do Eustochii, w przedmowie do wykładu Izajasza proroka i w 3. Tomie przeciw Rufinowi wspomina o testamencie prosięcia Grunnjusza Korokotty, lecz nie wymienia kto był jego autorem.
Do tych humorystyczno-sofistycznych pism starożytnych pisarzy należy zaliczyć i pochwałę dymu i pyłu, oraz pochwałę leniwstwa (laus fumi et pulveris — laus negligentiae). Frontona, z Cyrcy w Afryce, żyjącego za Adrjana i Antonina pobożnego. Pisma jego przypadające na czas panowania Kommoda, mające więcej listowej barwy, w nowszych dopiero czasach na jednym Palimpsesie ambrozjańskiej bibljoteki w Medjolanie, wyczytał kardynał Anioł Maji i dopełniwszy z podobnegoż Palimpsestu bibljoteki watykańskiej wydał w Rzymie 1823 r. Potem te dzieła z tłumaczeniem i objaśnieniem wyszły w Paryżu 1830 r. i tegoż roku przez Orellego w Zuryku. - ↑ Dla rozrywki. Alluzja do Bajki Fedra 3, 13. Jakiś błazen widząc Ezopa bawiącego się w orzechy, śmiał się z niego, ale mądry Ezop, położywszy naciągniony łuk, zapytał go, dla czegoby to uczynił, i gdy ten, długo się męcząc próżno, nie mógł odgadnąć, rzekł Ezop: jeśli ciągle będziesz miał łuk napięty, prędko pęknie, ale gdy będziesz odpuszczał, w potrzebie będzie użyteczny; tak i umysł trzeba rozrywać fraszkami, by zawsze był zdolny do myślenia.
- ↑ Alluzja do Horacego 1. Sat. 3, 248. ludere par impar, equitare in arundine longa. W originale zamiast w cetno i licho, latrunculi, gra podobna do naszych warcabów, lub zdaniem Listrjusza do szachów. Że zaś Erazm wymieniając tę grę chciał tylko wyrazić zabawę dla rozrywki, przełożyłem to przez cetno i licho, jakowa także dziecinna zabawa, równie jak i jeżdżenie na kiju znajoma już była Rzymianom, jak i nowożytnym narodom.
- ↑ W originale naris obesae, tępego węchu przenośnie, jak u nas smarkacz, w łacińskim języku stosowano do człowieka tępego, głupiego (Hor. Epod. 12, 3.) jak emunctae naris (Hor. 1. Sat. 4, 8.) wysmarkanego nosa, do człowieka rozumnego i zdrowo sądzącego o rzeczach; ale pierwszemu dobrze odpowiada nasze brak mu klepki w głowie.
- ↑ W żmudnie skleconej mowie, to jest którzy układają mowy nie własną pracą i nie z swojej głowy, ale z cudzych zewsząd nazbieranych, nakradzionych i że tak powiem wyżebranych z drugich pisarzy kawałków zszywają, co właśnie Grecy zowią rapsodą a całe dzieła centronami. Ob. wyżej przypis 21. pod koniec.
- ↑ Podobne mowy, więcej dla popisu ze swoim dowcipem niż dla pożytku słuchaczy, zwykle bywają miewane przy rozpoczęciu kursu nauk, lub ich zamknięciu. Dla przykładu nie mogę tu nie przytoczyć dla swej oryginalności, choć w skróceniu, długiej mowy, którą w obec licznie na ten cel uprzednio uproszonych gości miał jeden dyrektor gimnazjum, przy zamknięciu rocznych szkolnych kursów na publicznym akcie w ten sposób: „Łaskawi panowie i Łaskawe Panie! Powołany od rządu, który, mogę sobie nietylko pochlebiać, ale, i publicznie wyznać, nie zawiódł się w tym swoim wyborze do kierowania ukształceniem tutejszej młodzieży, a wielu z was waszychże dzieci, panowie, korzystam z tak upragnionej dla mnie okoliczności i waszego zaufania, któregoście dowiedli swem tu licznem zebraniem się i mam dziś przemówić do was o przeszkodach, jakie z waszejże samych strony stawały mi i dotąd jeszcze stają na przeszkodzie wykształcić wedle moich pojęć i widoków to młode powierzone mi pokolenie. Dożyliśmy, nareszcie, dzięki opatrzności, tych szczęśliwszych i błogich czasów kiedy już niczem nie krępowani możemy nie tylko myśleć, co chcemy, i mówić co myślimy, ale nawet i robić, co się nam podoba. I dlatego to prawdziwa oświata olbrzymim naprzód postępuje krokiem, tak iż się prawie obawiać należy, by doszedłszy ostatnich krańców, nie była znaglona stanąć jak wryta, albo nawet wstecz się cofnąć, gdyż wszystko na świecie ma swoje granice. Inne wieki słyną wynalazkiem papieru, druku, prochu, kompasu i tym podobnych rzeczy, bez których wszakże tyle najuczeńszych starożytnych narodów wygodnie się obchodziło; naszemu wiekowi szczególnym losem zostawiona była cześć i sława większych nierównie i praktyczniejszych wynalazków, z tych wspomnę tylko wam celniejsze, które ile z jednej strony zdumiewają, tyle z drugiej przykładają się do prawdziwego szczęścia ludzkiego żywota. Żelazne koleje sieciami dziś pokrywające nie tylko ucywilizowaną Europę, ale nawet dzikie odludne kraje, a ułatwiające widzenie się i rzucenie się w objęcia drogich dla serca naszego osób; dagierrotypy i doskonalsze dopiero od nich fotografje czyli światopisy, które dają nam możność zawsze mieć przed oczami wierne oblicza ubóstwianych przez nas kochanek, z któremi los zawistny lub niepokonane życia okoliczności okrótnie nas rozłączyły, a z których obrazów możemy sobie domowe urządzić ołtarze, jakowym chociaż coś podobnego mieli już owi słynni z umienia żyć Rzymianie i Grecy, ale czemże ustawione, oto kilku niezgrabnemi jakiemiś i przytem zimnemi dla serca i niemogącemi obudzić w niem żadnego tkliwego uczucia, wymarzonych swoich bóstw bałwankami, kiedy my możemy na nich ustawić i liczniejsze i prawdziwsze bóstwa naszego serca, których sam już widok gorączkowem jakiemś uczuciem przejmuje nie tylko członki, ale przenika aż do szpiku kości i przepełnia serce najrzewniejszem uniesieniem; lecz mówić o tem bez dreszczu i najsilniejszego wzruszenia nie jestem w stanie. Owe znowu cudowne krynoliny, podnoszące kibić niewieścią do nimf nadobnych, lub bajecznych bogiń, jedyne powiernice prawdziwe strażnice tajemnych wdzięków, z któremi nieraz igra swawolnie lada zefirek i ciekawemu przechodniowi odkrywa do nieopisania widok, owe, mówię, krynoliny nieraz najbespieczniejszy zbawczy port kochanków przez zazdrośnych i strupieszałych mężów pochwyconych na najsłodszych uściskach, o! gdyby je znali owi grecy i Rzymianie, zalotny do Wenery Mars nie byłby wpadł w siecie Wulkana 136 (
to odnośnik do późniejszego przypisu ze strony 331); niezliczone nowe kosmetyki, których tak próżno szukał wynalazczy genjusz starożytnych i jakie Owidemu i do głowy nie przyszły, a służące nie tylko do utrzymania co chwila ulatującej i niknącej młodości, ale zgładzające nawet wszystkie ślady kościstej ręki starości, co więcej zaniecające wygasłe już przez wiek najtkliwsze uczucia, ubielonego wiekiem starca przywracające do junackiej rzezkości i ognia; unikczemniające te obmierzłe plechy, łysiny, zmarszczki, piegi, siwizny i wszelkie bijące w oczy ciała ułomności i przywary; owe nareszcie wynalazki zabezpieczające kobiety od prozaicznej ciąży i tej następstw bolesnych i niebezpiecznych połogów, a mężczyzn od zgubnych chorób i rozmnożenia się nad potrzebę licznej familji: dróciane ogniste telegrafy, za pośrednictwem których w każdej chwili możemy rozmawiać z drogiemi nam osobami i wylewać uczucia, chociażby one były i na końcu świata, a to bez najmniejszej obawy być pochwyconemi, jak to na nieszczęście bywało dotąd nieraz ze zwyczajnemi pismami: a cóż powiew o udoskonaleniu sztuki kucharskiej w nasze czasy? zaiste litować się przychodzi nad starożytnymi owymi smakoszami Apicjuszem, Lukullem, Heliogabalem, i któż ich wszystkich wyliczy, którzy tracąc do nieuwierzenia bajeczne prawie, ogromne sumy pieniędzy dla dogodzenia swemu podniebieniowi, nigdy się z gustem ani najedli, ani napili, bo wreszcie i jakież mieć mogli przysmaki? a jeśli i były jakie, co łechtały ich grubą jeszcze i niewykształconą, nieuszlachetnioną gębę, a które w nas budzą tylko ckliwość i obrzydzenie, tedy czyż one mogą iść w porównanie z temi, jakiemi nas dzisiaj obdarzają pięć części świata i twórczy genjusz naszych kucharzy, których powołanie słusznie dziś w społeczności pierwsze zajmuje miejsce. Zaiste będzie to zawsze wiekami niepożytą dla kraju naszego chlubą, że nawet i miernej, ograniczonej prawie fortuny obywatele, ale znający właśnie co to jest żyć a żyć, gdy tam jednego jakiego, że tak powiem, groszowego utrzymują bakałarza, dla nauczenia swych dzieci czytać tylko i pisać, kucharzy, chociaż drogo opłacanych całe mają pułki, osobnego dla zup, drugiego dla pieczystego różnych gatunków nazw i przypraw, innego dla niezliczonych rodzajów ciast, innego dla cukrów i lodów, słowem osobnego dla każdego wymysłu, a to wszystko dla uszczęśliwienia życia. Od takich to rodziców dobrze wychowany młodzieniec brać przykład powinien, takich mieć wzorem w swem życiu. A czyż owi miłośnicy roskoszy życia, nie mówię znali, ale czy kiedy nawet słyszeli, lub czy się im kiedy śniło o naszych strazburskich pasztetach, westfalskich szynkach i kiełbasach, kremach, kompotach, biskwitach, niezliczonych buljonach i zupach, makaronach, lodach, oraz tych całych, że się tak wyrażę szwadronach win, likierów, wódek, limonjad i innych już chłodzących już ogrzewających trunków i sorbetów, które gdyby się dziś przyszło wyliczać właściwem każdemu imieniem z oznaczeniem ich dobroci czyli bukietu, wartości i różnych odcieniów, trzeba byłoby spisać całe foljały. Nie dziwię się, kiedy na samo wspomnienie tego wszystkiego płynie z ust ślinka, a i komużby ona nie pociekła? pewny jestem, że i sam pogański Jowisz, jakkolwiek, jako bóg wybrednego smaku, z całym swym niebianów orszakiem, pewnieby rzucił swoją ambrozję i nektar, gdyby choć zakosztował tych darów sztuki, któremi my aż do przesytu możemy się napawać, kecz najwybitniejszą cechą naszego wieku, stawiącą go na równi ze złotym owym dawnych marzycieli wiekiem, jest i będzie przez wieki wieków tylu usiłowaniami i trudami zdobyty nareszcie kommunizm, ten prawdziwy postęp, to istne hesperyjskie jabłko i złote runo, którego z tylu ofiarami szukali i znaleźć nie mogli starożytni, a w porównaniu z którym czemże jest cała owa marzona Platona rzeczpospospolita, mówię tylko marzona, bo jej nikt z dawnych nigdy nie dożył. My, my to możemy tem się poszczycić. I możeż być większa kiedykolwiek spólność dóbr, gdy dzisiaj niema by najlichszego urzędniczka, ciura nawet, któryby na pieniądze skarbu nie patrzał jak na swoje własne? Zaiste, jest to owo złote Kolchów runo, które od najwyższego dygnitarza, aż do ostatniego budnika, wszyscy strzygą i to, mojem zdaniem, stanowi prawdziwy postęp, więcej powiem ową wolność i swobodę, do których rodzaj ludzki wraz od swego stworzenia z takiem utęsknieniem i tak gorąco wzdychał, tak usilnie szukał i niezmordowanemi dobijał się trudami? gdyż bogatemu to i pieniężnemu wszystko wolno, bo złoto przenika najeżone bagnetami zastępy i niedobytych fortec granitowe ściany (Hor. Od. ks. 3. Od. 16. w. 9.), żadne go nie krępują ustawy, które dziś dzięki postępowi, i jak należało, stały się czczą tylko i martwą literą: złoto właśnie zamienia cnotę w zbrodnię, a zbrodnię w cnotę i otacza ją aureolą honorów, czci i hołdów; wszyscy w postępu osobie składają najwyższe hołdy złotemu cielcowi, któremu się kiedyś naród żydowski, niesprawiedliwie przez wielu niebacznych miany za ciemny, pierwszy, dobrze pojąwszy warunki bytu człowieka na ziemi, przenikniony najrzewniejszemi uczuciami tak szczerze i uroczyście bił czołem, i przeto ten złoty cielec statecznie jego się trzyma. Czyż niesłusznie więc zdaniem mojem i nasi patrjoci, szerzyciele oświaty i wyznawcy postępu nie tylko na giełdzie, rynku i w wekslarniach, ale na rogach niemal ulic i publicznych placach wołają w niebogłosy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy, i rwą gdzie tylko co mogą. Widzimy siebie samych jak w zwierciedle, kiedy czytamy u Horacego owe dawnych Rzymian słowa: troszczcie się nadewszystko naprzód o pieniądze, a po nich dopiero o cnotę. Głos to jest wszystkich od pierwszego do ostatniego lichwiarza: słowa, te powtarzają i mali i starzy, żaki z książkowym w ręku workiem i rachunkową marmurową pod pachą tabliczką. — O cives, cives! quaerenda pecunia primum est virtus post nummos, Haec Janus summus ab imo Prodocet; haec recinunt juvenes dictata senesque, Laevo suspensi loculos tabulamque lacerto. 1. Epist. 1, 53—56. Bo, zdaniem tych praktycznych ludzi, pieniądze to istna bogini, dają posażną żonę, kredyt i przyjaciół, świetne urodzenie i wdzięki: pieniężnego zdobi wymowa i piękność (kto pieniężny ten i wymowny i piękny). — Scilicet uxorem cum dote, fidemque et amicos, Et genus et formam regina Pecunia donat, Ac bene nummatum decorat suadela Venusque. 1. Epist. 6, 36—38. Jowisz najpierwszy z bogów alboż nie szacował złota, gdy się w nie przemienił i Danai dostał! słusznie więc cenimy ten kruszec On posiadaczom nadaje rozum, wziętość, powagę a nawet wdzięki. On dzielniej niż stawa wieńczy i wznosi, a gdzie błyśnie wszystko oświeca. (Micyl u Łucjana w rozmowie Sen — Micyl i kogut.) Z tej przyczyny i wiara największy odniosła tryumf, z którą wątpię, czy wiara jakiejby nie była religji, iść może w porównanie, bo dziś nie tylko na nikczemny, niby miedny kruszec, ale i na najlichszy podarty, poćwiertowany, zatłuszczony, ledwo czytelny i owinięty w pieluchy szpargalik, każdy z niezachwianą wiarą, uderzony nadpisem, pogląda jak na istne srebro lub złoto. Dzięki też tej prawdziwej oświacie, temu naszemu bóstwu postępowi, nie ma już dziś tych tetrycznych i zazdrosnych mężów, co to, jak niegdyś smok, złote hesperyjskie jabłka, strzegli dotychczas argusowemi oczami wdzięków swych młodych żon, a nieraz, jak pies leżący na sianie, i sami ich nie używali i drugim do nich wzbraniali przystępu. Dziś mąż zadowolony zaszczytem tego poważnego miana, dającego mu w społeczności pierwszeństwo i przewagę, niedroży się już z wdziękami swej miluchnej żony, nie broni ich, nie mówię już dla zwierzchnika, za co cześć jemu, ale nawet i dla przyjaciela, a dla drugich z nieprzebranej swej dobroci i ludzkości już sama żona hojnie je szafuje, właśnie jak owe ucywilizowane wyższego tonu Rzymianki, tylko nie przykładem ich dorywczo i zgasiwszy świece, i kiedy mąż zajęty czarą, jak mówi Horacy (Od: ks. 3. Oda 6), ale już otwarcie w obec świadków i w oczach samego męża (trzy obecne panie dały oznaki swego zadowolenia). Dziewice te z niemowlęcych już lat i, że tak powiem, z pieluch, uczą się, a uczą wszystkiego i muzyki i tańców i zalotów i żartów, żeby, gdy dojdą dojrzałości z częścią dopisać godności płci swojej, jak mówi Horacy: Motus doceri gaudet Jonicos Matura virgo et fingitur artibus: Jam nunc et incestos amores De tenero meditatur ungui: Mox juniores quaerit adulteros Inter mariti vina, neque eligit, cui donet inpermissa raptim Gaudia luminibus remotis. Ibid.; a i młodzież też nasza pogmyrzywszy i pobudziwszy się chwilkę nad książką, ochoczo bierze się do kieliszka, bilardu, kart i czy chcesz w preferansika, mołczankę, pałki lub stosika, wszędzie zadziwia i niemal zdumiewa swoją biegłością i zręcznością, jak ów Horacego dobrze wychowany młodzian ludere doctior, seu graeco jubeas trocho, seu malis vetita legibus alea. Od ks. 3. oda 24. w 57. nn.; traktjery, cukiernie, kawiarnie bilardowe, sale i domy nocnych uścisków i pieszczot, są to jej świątynie, w których szuka muz swoich i hojne im składa ofiary. A cóż mówić o owem porównaniu dziś stanów pochodzącem zapewne z dobrze pojętej prawdziwej chrześcjanskiej miłości. Ów złowrogi przedział, jaki dotychczas na nieprzyjazne sobie obozy dzielił stany, znikł bodaj na zawsze i już więcej nie wróci; poszły dziś w niepamięć świetne tytuły i herby i najwyższe godności, pleśnieją i butwieją przywileje, bo już odżyły swój czas; dziś w obec ludzkości wszyscy są równi i wzgardzona dotąd brudna kucharka nieraz dziś dzieli łoże najwyższego dygnitarza, śród najczulszych uścisków odbiera hołdy jego miłości, przelewając czasem i świetność krwi jego w swoje potomstwo. Nie dziw więc, że w skutek tak szeroko rozlanej oświaty okrzesały się, złagodniały i ogładziły nasze obyczaje, zaszczepiły się i zakwitły prawdziwe społeczne cnoty miłości i wdzięczności; bo co dawniej zbywano, nie mówię już z obowiązku wypływające usługi, ale nawet i prawdziwe dobrodziejstwa lada jakiemi fraszkami, datkiem nieraz jakichś bredni, a czasem tylko owoców, że nie powiem kartofli i kapusty, a rzadko kiedy niekiedy lichego grosza, dziś prawdziwa wdzięczność, zwłaszcza ku zwierzchnikom, objawia się, jak i słuszna, paczkami tęczowych oznaków. Że nie wspomnę o innych, bo i czyż podobna wszystkie wyliczyć, oto są wynalazki, oto są zdobycze na drodze postępu, to prawdziwe udoskonalenie i uszlachetnienie człowieka, którego pozazdroszczą i najpóźniejsze wieki. Mimo tak olbrzymi, a może i ostatni krok, bo i czegóż nam już więcej brakuje, jaki w obecnym czasie zrobiła oświata, wielu i na nieszczęście bardzo jeszcze wielu z was nie umie z niej korzystać. I wy, panowie, dbacie jeszcze nie wiem o jakieś tam nauki swych dzieci, które kosztując dla nich długiego piekielnego mozołu, a wam z ujmą prawdziwych życia słodyczy, niezmiernego i marnie rzuconego wydatku, wątpię by się na co w życiu przydały, a przynajmniej przyłożyły się do jego uprzyjemnienia. Ale grubo się mylicie i zwichnione mieć musicie pojęcie o prawdziwej oświacie. Jeżeli wszystkie nasze usiłowania, wszystkie zabiegi i dążności ten cel mieć powinny, aby, ile można, uprzyjemnić, osłodzić tę nieszczęsną naszę na tym padole płaczu pielgrzymkę, powiedźcie mi, proszę, na cóż się przyda wiedzieć naprzykład z jeografii, tej prawdziwie godnej furmanów nauki, wszystkie kraje i okolice, w których wam i być nigdy się nie zdarzy, chyba tylko dla tego, żeby wiedzieć, gdzie rośnie wanilia, ale wszakże są prawdziwi przyjaciele i dobroczyńcy ludzkości, którzy nam jej aż nadto dostarczają, na cóż, powiadam, znać tyle i w takich szczegółach zamorskich stron, do których jak mówią, nigdy i kruk waszych nie zaniesie kości, a gdyby się wam i zechciało zajrzeć do nich, nie możecie inaczej jak się narażając na niebezpieczeństwo morskiej żeglugi. Nie traćcie tego z pamięci, że i najzawołańsi krajoznawcy, czyli jeografowie, najwięksi, że ich słusznie tak nazwę uczeni awanturnicy, mimo całą swoję mniemaną uczoność, musieli i muszą sami w tej mierze zawsze się spuszczać i polegać na znajomości i doświadczeniu ostatnich furmanów i majtków, którym przeto czyż niesprawiedliwie należy się pierwszeństwo w znajomości krajów, chociaż nigdy się nie uczyli jeografji, a nawet jej imienia nie znają, a bez których przysług i, marzcie sobie, wiele chcecie, a skończycie tylko na marzeniach i nigdy się nie dostaniecie do tego mniemanego edenu, do owych obiecanych krajów roskoszy. Cóż za korzyść z tej, nie mówię już tak szumnie nazywanej wyższej matematyki, gdzie najważniejszą, ale głupią i śmieszną grają rolę jakieś tylko hieroglify i litery bez sensu, jakieś iksy i greckie y, ale nawet i z prostej arytmetyki; czyż te płonne pędzania liter i liczbowych znaków po tablicy przyprawiły choć lichy barszcz komu, i dorzuciły choć grosz do sakiewki, kiedy przeciwnie podsiębiorcy, liweranci, kupcy a nieraz i urzędnicy, z pomocą tylko palców umieli sobie nazbierać i zliczyć całe swoje krocie. Do czegoż fizyka, astronomia i umiejętność niby zgadywania pogody, kiedy prosty wieśniak z humoru i ruchu domowych swych bydląt, ba nawet nieraz samych tylko świń, często pewniej jej zmianę przepowiedział, niż najzawołańszy astronom z całym rynsztunkiem dziwnych jakichsiś, że nie rzekędziwacznych i potwornych, swoich narzędzi. Cóż po agronomji, kiedy i każdy chłop wie dobrze, że nie zaprawiwszy ziemię nawozem, chleba z niej jeść nie będziesz. A ta znowu historja naturalna, osobliwie obrzydliwych owadów, rozpatrująca rojące się robactwo w miejscach, do których nie zatknąwszy nosa i zajrzeć nie można, cóż z sobą przynosi króm największej ckliwości, obrzydzenia i odrazy? Na cóż gramatyka, zabijająca tylko najlepsze młodocianego umysłu zdolności, a szczególniej pamięć, tak że nieraz zaprzątniona nią głowa zapomina nie tylko ojca i matkę, ale nawet zaspokojenie i najpierwszych życia potrzeb, a przytem, na prawdziwe jakby ukaranie i męczarnią, gramatyka tylu razem języków, takich nawet, któremi już dzisiaj i nie mówią ludzie, z których naprzód żadnego nie nauczą dokładnie, a powtóre i do czegożby się one przydały, kiedy język serca jest inny, nie dający się ująć w wyrazy i każdemu, by najlichszemu szewcowi lub kucharce, mimo różność ojczyzny i mowy, dobrze zrozumiały? Na cóż nauka wymowy, kiedy uczucia serca same przez się i bez języka są wymowniejsze od wszelkich retorycznych figur i ozdób? Kiedy wreszcie człowiek otrzymawszy od Twórcy dar mowy, otrzymał razem i zdolność wyrażania swych myśli? Pocóż poezja, w której prócz brzmiących, dźwięcznych, w pewne formy i szyk ujętych wyrazów, wątpię, czy się spotkacie z jaką ważną myślą, bo w niej ster trzymają czyste marzenia, że nie powiem obłąkanie. Ale doczegóż mam dowodzić wam prawdy jaśniejszej od słońca? o której, jak się spodziewam i sami w gruncie przekonani jesteście, i że oddając swe dzieci na nauki, uwodzicie się tylko zgubną modą. Nie przeczę wreszcie, że w tych szkolnych więzieniach, po długich i mozolnych trudach i męczarniach, dzieci wasze może się nakoniec i nauczą rozprawiać, a nawet gładko i układnie pisać, ale czyż o tem, co osładza życie, albo czyż po tylu napróżno a okrutnie zabitych najpiękniejszych latach, bo samej wiośnie życia, potrafią w społeczności zwrócić na siebie oczki płci pięknej, czy będą w stanie należne jej oddawać hołdy i palić kadzidła, czy której posażnej panieneczki zdobędą rękę, by potem wolni od piekielnych trosk utrzymania nędznego tego bytu swojego, mogli się prawdziwie w roskoszy rozpływać i nią się napawać, a przejęci chrześcijańską bez granic miłością, nie zaryglują swego serca i dla drugich, bo bez tego, zawierzcie memu doświadczeniu, jest to nie żyć ale codzień umierać? (głośne oklaski ze strony uczniów); czy przeciwnie skazani będą, jak ja, ustawicznie pędzić życie kukawki, co to swoje jaja w cudze tylko zawsze składa gniazda. Zwracam teraz moję mowę do ciebie wybrana, kochana młodzieży, nadziejo przyszłego pokolenia, przeniknij się tą prawdą, że gdyby żyć prawdziwie, trzeba żyć umieć, już starożytni mówili życie krótkie ale sztuka długa i nielada vita brevis, ars longa, a umiejąc żyć tylko i żyć, a takiej życia umiejętności nie wysmażysz ty z tych nudnych i jałowych nauk, raczej andronów, któremi dotąd, zapewne przez najgrubszą niewiadomość, dręczono młodociane umysły, a które już niejednego, bez zakosztowania słodyczy życia przed czasem wtrąciły do grobu. Pomnij, że wtedy tylko będziesz szczęśliwą i panią ubiegłego dnia, kiedy w końcu jego będziesz mogła z Horacjuszem powiedzieć do siebie: dziś użyłam życia, a jutro niech sobie Jowisz by i piorunującemi chmurami zasępi niebo, ale, jakby nie wszechmocny, już nie przerobi tego, co minęło, i nie odbierze mi tego, com użyła; ille potens sui Laetusque deget, cui licet in diem dixisse, Vixi: crasvel atra Nube polum pater occupato, Vel sole puro; non tamen irritum, Quodcumque retro est, efficiet, neque Diffinget infectumque reddet Quod fugiens semel hora vexit, ks. 3. od. 29. w 42. nn. A jeżeli w ludzkiem życiu najważniejszą rzecz stanowi doświadczenie, nabycie zaś jego kosztuje wiele mozołu, przykrości i ofiar, pewnie go nie nabędziesz z tych jałowych i próżnych nauk, bo one nie uczą łączyć korzyść z roskoszą, utile dulci, ale porzuciwszy te gramatyki, algebry, historje, fizyki, wymowy i poezje, czytaj raczej, że ci z mnóstwa niezliczonych wskażę tylko jednego, czytaj, mówię, pisma niezrównanego, nieśmiertelnego Pawła de Koka, w nich bez najmniejszego z twej strony kosztu, bez narażenia się na niebespieczeństwo suchot i ślepoty, jakie zwyczajne nauki niosą z sobą w zysku, wyczerpniesz ty naukę prawdziwego życia. Niemowlęce ty jeszcze stawisz kroki na ciernistej drodze żywota, zawierz tedy w końcu z całem zaufaniem memu doświadczeniu i przewodnictwu, mnie, mówię, na którego i rząd i sumienie wkładają obowiązek nauczyć ciebie jak żyć potrzeba, żeby nie umierać codzień. Ja cię zaprowadzę do owego przybytku prawdziwej życia nauki, do którego cię po szkołach mylnemi dotąd prowadzono manowcami. Wreszcie matki wasze i ojcowie, przekonawszy się własnem, acz gorżkiem, doświadczeniem, jak wszystko w życiu, prócz samego życia, jest marnem, posłużą ci pewnie swoim przykładem i t. p.“ (Głośne oklaski). W końcu mówca chcąc zgrać rolę Demostenesa, zakończył swoją mowę wyrazem dixi. A że przydłuższą tę mowę przeplatał dla popisu francuzczyzną, której lubo nie posiadał należycie, a nawet ją barbarzyńsko wymawiając strasznie kaleczył, lubił jednak z nią występować i w potocznej rozmowie, gdy jeden ze słuchaczy do obok siedzącego rodowitego Francuza, w te się odezwał słowa: szkoda żeś pan nie rozumiał tego, co ten złotousty mówił w swoim języku, Francuz trafnie, choć uszczypliwie, odpowiedział: co mówił on w swoim języku, wszystko rozumiałem, ale co mówił po francuzku zgoła niczego pojąć nie mogłem. Po wyjściu z sali oczarowani słuchacze wymową nowego Demostenesa zapytywali jeden drugiego, o czem mówca mówił i do czego zmierzał, tu znowu ktoś odpowiedział: jużci o pożytku i zamiłowaniu nauk, jak przystało na przewodnika szkoły, ale drugi na to odparł: mowy jego nie tak ciasne były ramki, mówił on bowiem o wszystkiem, jak człowiek uniwersalny, de omnibus rebus et quibusdam aliis. Mowa jego wszakże pożądany miała skutek, bo odtąd młodzież idąc za jego przykładem i pomna na zbawienne dane przestrogi z całym zapałem wrzącej młodości rzuciła się w odmęt życia, a ceniąc przy tem nadewszystko zdrowie ciągle miała do czynienia z lekarzami, chirurgami i apteką, do klas zaś zamiast szkolnych książek wszelkiej barwy nosiła romanse i niechcąc marnie tracić czasu pilnie się w czasie lekcyj zajmowała ich czytaniem. Nie mniej ciekawa jest mowa nauczyciela przy uroczystem otwarciu gimnazjum i szkół powiatowych w Wilnie 1833 r. 1. września, a umieszczona w ówczesnym kurjerze litewskim w Nr. 113 pod d. 25. września.
- ↑ których było wszystkiego trzy, i te jego, jako nieżonatego, faworytki.
- ↑ Przypiął tu wyrazy Tacyta (Histor. lib. 1. c. 1.) nieco przekręciwszy: Rara temporum felicitate, ubi sentire, quae velis, et quae sentias, dicere licet. Rzeczywiście dowiódł tego swoim zarządem, a ci, co byli pod jego zwierzchnictwem popamiętają go i nigdy nie zapomną, dał się bowiem dobrze we znaki przez swój płochy, pajacowski i bezsumienny charakter, którego, że już był w latach zmienić nie był w stanie.
- ↑ Owidy pisał o sztuce kochania czyli podobania się — de arte amandi — tudzież lekarstwo na miłość — remedia amoris — i o kosmetykach czyli upiększeniu twarzy — medicamina faciei.
- ↑ W tych bowiem zazwyczaj najwięcej jest pochlebstw, mało prawdy a najmniej pożytku. Stawny jest w rzymskiej literaturze panegiryk mówiony w rzymskim senacie Trojanowi przez Pliniusza młodszego; a że jest przydługi i od początku do końca pełen wyszukanej wymowy, jeden krytyk dał o nim takie krytyczne zdanie: „trudno wyrzec, czemu się tu bardziej dziwić należy, czy talentowi mówcy, który z tak świetną wymową tak długi napisał panegiryk, czy cierpliwości Trajana, że mógł go do końca wysłuchać“. Zaiste dziwić się przychodzi, z jakim czołem mogą słuchać królowie sypane sobie w oczy pochlebstwa i kłamane pochwały, i trudno powiedzieć, czy w tym razie nikczemniejszy jest ten, co takie pochwały przyjmuje z zadowolnieniem, a nawet dumą, jakby sprawiedliwe, czy ten, co je bezczelnie zmyśla i wygaduje nie zakrywszy oczu.
- ↑ Za czasów Erazma wielu starało się w swoich mowach skłonić panujących do nowej przeciw Turkom krucjaty, celem wyrzucenia ich z Europy i wydarcia z ich rąk ziemi świętej, a pod tym pretekstem samym obłowienia się pieniędzmi. I dziś jeszcze ze wszech stron dają się słyszeć sprawiedliwe poniekąd na to utyskiwania, ale na nieszczęście krzyżujące się widoki i interesa główniejszych państw podtrzymują i żywią ten istny polityczny wrzód cywilizacji i już nieraz to jabłko niezgody było powodem zażartej wojny, a w skutek jej przelewu tylko krwi chrześcjańskiej i wyczerpania skarbu. Czy nie byłoby lepiej zachęcać raczej chrześcjan do wojny przeciw występkom i zbrodniom, które mimo świętość chrześciańskiej religji, tak się szeroko rozgnieździły i coraz głębiej wkorzeniają się i szerzą we wszystkich warstwach społeczności.
- ↑ Ma tu na myśli wróżbitów, astrologów, a szczególniej, jak się zdaje, znakomitego ówczesnego astronoma, profesora matematyki w Tubindze, Stoeflera, który w wydanych astronomicznych swoich postrzeleniach i zagmatwanych wyrachowaniach przepowiedziawszy mający się wkrótce powtórzyć powszechny potop, takiej trwogi nabawił całą Europę i nawet najoświeceńszych owego czasu ludzi, że we Francji wielu dostało pomieszania zmysłów, a mieszkańcy Tuluzy, z porady Oriola profesora kanonicznego prawa tamże, dla uratowania ludzkiego rodzaju od zupełnej zagłady zbudowali arkę podobną do arki Noego.
- ↑ W originale o koziej wełnie, jak u Hor. ks. 1. List 18, 15. jak u Demostenesa o cieniu osła, przysłowie to jest o rzeczy nic nieznaczącej, niewartej uwagi, któremu, zda mi się, dobrze odpowiadają nasze o niebieskich migdałach — lub o żelaznym wilku. Stosuje zaś to Erazm do pustych ówczesnych teologicznych sporów, kiedy się spierano o takie drobnostki i rzeczy, a jeszcze się i teraz spierają, których i sami teologowie dobrze nie rozumieli, jak np. jak Chrystus Pan składał palce, gdy lud błogosławił; czy Eucharystją na kwaśnym czy na praśnym ustanowił chlebie, czy chrzcić należy przez zanurzanie, czy polewanie wodą, czy Duch ś. pochodzi od Ojca, czy też i od Syna i t. p. a w których rzeczach więcej jest ciekawości i sporu, niż pobożności i zbudowania.
- ↑ W originale wyraz grecki Philantia, znaczący to samo co łaciński amor sui, a którą Horacy nazywa ślepą 1. Od. 18, 14. i bezrozumną, głupią i występną 1. tab. 3, 24. jako matkę dumy, zbyt wysokiego o sobie rozumienia i chełpliwości.
- ↑ Dotyka tu Erazm szumnych, uroczystych, zwyczajem jakby uświęconych tytułów: wielki, najpotężniejszy, najjaśniejszy, jaśnie oświecony i innych, jakie powtarzamy za każdem niemal słowem, zwracając mowę do królów i książąt, lub szanowny, czcigodny, najświętszy, venerabilis, reverendus, sanctissimus, jakiemi uraczamy opatów, biskupów, papieżów.
- ↑ W originale greckie wyrazy πρὸς τὰ ἄλφιτα w 1. mnogiej co do mąki, to jest pokarmu, utrzymania się, wzięte z Chmur Arystofanesa, gdzie czytamy: co mi liczby pomogą do mąki? to jest nie dadzą chleba. Wyrazy te jednak, zdaniem Listrjusza, dopisane kimś na marginesie, niewiadomo kto wtrącił do samego tekstu. Pewnie miano tu na myśli dochody z odpustów, jakie wtedy papież Leon X. ogłosił po całem chrześcjaństwie dla zebrania pieniędzy na dokończenie kościoła ś. Piotra w Rzymie, a które właśnie były powodem Lutrowi do odszczepienia się od katolickiego kościoła i wprowadzenia reformacji, a panującym podały zręczność zagrabienia dóbr duchownych, bez czego nigdyby nie poparli zamiarów Lutra i niemyśleliby o reformie.
- ↑ Prawie powtórzenie wyrazów Fedra z prologu do trzeciej księgi bajek w. 45. nn.
- ↑ Iuvenalis (Deciusz Junius) z Akwinu, rzymski poeta i ostry satyryk, zbyt uszczypliwie przyganiając swoim rodakom, wielu na siebie oburzył i przez Domicjana skazany na wygnanie do Egiptu, po jego śmierci dopiero wrócił do Rzymu już starcem i żył jeszcze za Adrjana.
- ↑ Ponieważ wprowadza mówiącą uosobioną głupotę, co tylko więc mówi się o królach, papieżach, księżach i innych, chociaż skądinąd więcej żartobliwie i przyjemnie, niż złośliwie i uszczypliwie, nikt się tem nie powinien obrażać, bo to przekonanie nie Erazma, ale głupoty, której wreszcie nagany służą raczej na pochwałę.
- ↑ Tak właśnie, jak w komedjach i trajedjach, wprowadzone osoby powinny swój charakter do końca wytrzymać, w czem największa sztuka (Hor. ad Pisones 99. 118.)
- ↑ Morus bowiem słynął jako biegły prawnik i adwokat wymowny. Alluzja do tego, co ktoś powiedział o Demostenesie, słysząc go mówiącego: tak wymówny, że i niewinnego potrafiłby obwinić. Niżej przypis 287 (
w tym opracowaniu z numerem wyższym).
Z nowszych podobnej treści, jak Erazma Pochwała Głupoty, sofistyczno-humorystycznych pism można byłoby przytoczyć nie mało. Sam Erazm pisał pochwałę małżeństwa i obronę tegoż pisma (declamatio in laudem matrimonii), tudzież pochwałę sztuki lekarskiej (emonium artis medicae); Pontanus Tryumf podagry (Triumphus Podagrae Francfurti 1605); Apologia seu laus Podagrae Amberg 1611. Pochwała osła Laus asini Lugd. Bat. 1623. W języku francuzkim: Pochwała piekła Eloge de l’enfer. Ouvrage critique, historique et moral 1764.; w niemieckim: Ody do osła, do koguta, do stolca i mnóstwo innych. Ob. Floegel: Die komische Litteratur seit der Mitte 18. Jahrhundert 8. Leipzig 1863. W polskim języku mamy: Krasickiego i Naruszewicza Satyry: Pochwała Głupstwa, Monachomachią; Węgierskiego Organy; Śniadeckiego Jędrzeja Pochwałę Próżniactwa i włóczęgi, jako ustęp do Podróży Próżniacko-filozoficznej; Obronę Sokołowa, śpiew bohatyrski w IX. pieśniach przez Morgenbessera Lwów 1854. w której przed każdą pieśnią wezwanie do osobnej muzy-rzemieślniczej; i wiele innych. Ody: do łysiny przez Kowalskiego (64); do bizuna; Kantobreja Tymowskiego: wiersz do golizny i odę do brzucha, którą tu umieszczam:Oda do brzucha:Magister artis ingeniique largitor
Venter. Pers. Prolog. Sat 10.Sztuk twórca i talentu podnieta brzuch.Sprężyno życia, wielowładny brzuchu,
Co ziemię całą utrzymujesz w ruchu,
Tobie, któremu hołdują i trony
Brzmią moje stróny.
Skroń się odchmurza olimpskiego pana,
Gdy piękna Hebe ugiąwszy kolana,
Boską prawicą leje ci nektary
Z Wulkana czary.
W obliczu twojem równemi są ludzie,
Ubogi wieśniak w pochylonej budzie,
Mocarz przed którym sto narodów klęka,
Ciebie się lęka.
Na twe rozkazy uniża się pycha,
Tyś jednym z celów dobrego jest mnicha
Nieraz on wspomni nawet przy ołtarzu
O refektarzu.
Ojcze przemysłu, ojcze twórczej pracy!
Daremnie z tobą walczyć chcą próżniacy.
Leniwa ręka, skoro głód dokuczy
Robić się uczy.
Napróżno miłość, gdy żołądek pusty,
Koralowemi odzywa się usty;
Kupido zimny i Cypryda niema
Skoro jeść nie ma.Kiedy poecie żołądek się ścieśni
Stygnie w nim zapał, przerywa swe pieśni
I z uniesieniem za kawał pieczeni
Dramę zamieni.
Niechże o tobie w boju Mars zapomni,
Rzucą oręże rycerze niezłomni,
Złotu i twardej niedostępny stali
Mur się obali.
Dyana srebrne rozprzęga już konie,
Puszcza dzień w nocnej ukryty zasłonie,
Twój rozkaz płoszy sen z leniwych powiek,
Budzi się człowiek.
Huczą siekiery, opadają dęby,
Krew ofiar płynie, dym wije się w kłęby
I przemyślnego jeniusz kucharza
Potrawy stwarza.
Ciągiem o tobie staraniem zajęty
Poci się rolnik, pracuje z bydlęty,
Tobie wybite silnym cepem ziarna
Trą ostre żarna.
Z twego natchnienia młoty iskry sypią,
Chrupią nożyce i podeszwy skrzypią,
Warczy kołowrót, sprzeczne śruby piszczą
I heble świszczą.
Wiatrak się kręci, prędkie szumią młyny,
Wrą kotły, płyną rozległe kominy,
Goreją piece, kołacz się rumieni
Garnek szepleni.
Tobie w haraczu od kolei świata,
Gdzie Indus płynie, Nil żyźny i Plata
Pławią ogromne przez ocean nawy
Drogie przyprawy.
Tobie poncz twórczy i chłodzące lody,
Jakich nie miały Pelejowe gody,
Pieni kakao i leje karmelki
Lessel nasz wielki.
Czy Rozengarta smakują pierogi,
Których zazdrościć mogą nam i bogi,
Czyli pieniste rozlewam szampany
Tyś wspominany.Tyś kęsy dzielił z bogami ofiarne,
Tobie polewki Spartan warzył czarne,
A żarłok Tybru na złotym obrusie,
Niósł moszczki strusie.
Gdy kartę dziejów odwrócę zbutwiałą,
Widzę Lukullów służących ci z chwałą,
Dziś ku czci większej przyjaźń chowa ścisłą
Sekwana z Wisłą.
Miejski pasibrzuch teraz już nie schudnie,
Nie rano tylko, wieczór i południe
Wzywa go usty Restauratora
Każda dnia pora.
Schnie gach z miłości błagając nieczułą,
Mędrzec nad księgą, skąpiec nad szkatułą,
Kiedy dwaj głupcy westfalską kiełbasą
Śmiejąc się pasą.
Wśród zgiełku miasta i w ustroniu wioski,
Kiedy ty łakniesz głuche rządzą troski;
Gdyś syt, swoboda i wesołość pusta
Otwiera usta.
Powszechne prawo twoje i potęga
Od mroźnej Zemli do Nigritów sięga,
Dzikie i światłe narody na globie
Podległe tobie.
Tobiem poświęcił język mój i zęby,
Służyć ci mojej roskoszą jest gęby,
Miło jej czyli parzy się czy dmucha
Byle dla brzucha.
<ref> zdefiniowany w <references> nie ma atrybutu name.