Pochwała głupoty (zbiór, 1875)/Pochwała głupoty
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Pochwała głupoty |
| Podtytuł | Deklamacja, czyli Próba krasomowska |
| Pochodzenie | Pochwała głupoty (zbiór, 1875) |
| Redaktor | anonimowy |
| Wydawca | Nakładem tłumacza |
| Data wyd. | 1875 |
| Druk | Drukarnia „Dziennika Polskiego“ |
| Miejsce wyd. | Lwów |
| Tłumacz | anonimowy |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały zbiór |
| Indeks stron | |
Znać głupiego
Po śmiechu jego. (Przysł.)
I. Mimo ludzkie o mnie języki i przekąsy samych nawet uprzywilejowanych głupców, że jednak ja tylko, ja mówię, jedna koję troski i uszczęśliwiam i bogów i ludzi, wy sami żywym tego jesteście dowodem. Zaledwom bowiem wstąpiła na to miejsce zagaić mową to poczesne i liczne wasze zebranie, chociażem jeszcze ust nie otworzyła, już na sam tylko widok mój lica wasze tak niespodzianą i niezwyczajną jakąś zabłysły radością, wnet tak wypogodziliście swe czoła, i tak mię uprzejmym i radośnym powitaliście uśmiechem, że, gdy na was patrzę, tak mi się i zdaje, jakbyście wszyscy co do jednego, ile was tu widzę obecnych, pod dobrą byli datą, przykładem bogów Homera[2] hojnie się uraczywszy nepentowym nektarem[3], bo przedtem, spuściwszy nos na kwintę, siedzieliście smutni, jakbyście z jaskini Trofoniusza[4] wrócili. Jak wszystkie przedmioty nowy zazwyczaj kształt, nową barwę i świeżą, że tak powiem, przybierają młodość, skoro wchodzące słońce ukaże ziemi swoje okazałe i złote oblicze, lub gdy po przykrej i ostrej zimie świeża wiosna miłym tchnie zefirem, tak właśnie i wasze lica na widok mój nagle się zmieniły. I tak ja samem tylko mojem pojawieniem się rozprószyłam czarną waszę posępność, czego wielcy skądinąd mowcy zaledwo zdołaliby dokazać długą i z wielkim mozołem wyślęczoną mową.
II. Nie zataję przed wami, dla czego dzisiaj w tak niezwyczajnym występuję stroju i orszaku, jeśli tylko mej mowie nie odmówicie uszu; wszakże nie takich, jakiemi zwykliście słuchać kaznodziejów, lecz jakiemi właśnie włóczęgów, kuglarzy i błaznów i jakiemi niegdyś ów Midas[5], godny nasz koleżka, przysłuchiwał się melodyjnym dźwiękom bożka Pana[6]. Chce mi się bowiem przed wami wystąpić sofistą[7], jednak nie takim, proszę, co to dziś młodzieży nabija głowy nudnemi jakiemiś bredniami, i uczy ją kłócić się w dysputach[8], jak jakie (warszawskie[9]) przekupki, lecz postaram się pójść w ślady owych dawnych nauczycieli, co to unikając hańbiącego[10] imienia filozofów, woleli nazywać siebie Sofistami. Tych było dziełem opiewać w panegirykach pochwały bogów i ludzi. A więc i odemnie także posłyszycie panegiryk, tylko nie Herkulesa[11], ani Solona[12], ale mnie samej, to jest Głupoty.
Na czyjej się wartości drudzy nie poznali,
Ten, ile jego siła, niech sam siebie chwali[19].
Lubo skądinąd nie mogę się wydziwić niewdzięczności, czy raczej lenistwu ludzi, którzy, chociaż co do jednego wszyscy biją mi czołem i hojnie moich używają darów, jednak w ciągu tylu wieków żaden się nie znalazł, coby we wdzięcznej mowie wyłożył pochwałę głupoty, gdy tymczasem byli zapaleńcy, że nie powiem szaleńcy, którzy z wielką stratą i czasu i zdrowia[20], z szerokiemi rozpisali się pochwałami Buzyrysów, Falarysów[21][22] febry kwarciannej, muchy, łysiny i innych tego rodzaju bredni. Powiem tedy wam mowę, nie przygotowaną wprawdzie i niewypracowaną, ale improwizowaną i przeto prawdziwszą.
IV. Nie myślcie, że to robię dla popisania się tylko z moim dowcipem, jak to czynić zwykła szajka oklepanych mowców[23][24][25][26][27]. Oni to, jak wiecie, nieraz występują z mową, która im całych trzydzieście lat pracy kosztowała, a często nawet i z cudzą, chełpią się atoli i klną się, że ją właśnie przed trzema dniami dorywczo i dla własnej tylko napisali rozrywki, ba nawet czasem tylko podyktowali. Co do mnie, mam sobie za punkt honoru zawsze mówić to, co mi ślina do gęby przyniesie[28]. Nie oczekujcie też odemnie mojego określenia, tem bardziej żadnych podziałów. Możnaż bowiem określać bóstwo, żadnych nie znające granic, lub je dzielić[29], gdy mu bez wyjątku wszyscy biją czołem? I na cóżby się wreszcie przydało cień mój, lub słabe tylko przedstawiać wam rysy, gdy mię tu właśnie obecną oko w oko widzicie? Jestem bowiem, jak dobrze wiecie, owa dóbr wszelkich szafarka[30], którą łacinnicy zowią stultitia, a Grecy μωρία, to jest głupota.
VI. Chce mi się bowiem i w tej nawet mierze iść za przykładem owych to sławnych wieku naszego mowców, którzy się prawie bogami być sobie zdają, gdy jak pijawki[34] dwójęzycznymi się okażą, i poczytują za rzecz wielkiej wagi do ojczystej mowy, jakby jakich mozaikowych ozdób[35] napchać obcych greckich wyrazów, chociaż im tu nie miejsce[36], i przypadają, jak kwiatek do kożuszka; w braku zaś słów obcych, żeby otumanić czytelnika i umysł jego omroczyć, ze zbutwiałych szpargałów dobywają kilka poustarzałych wyrazów, zapewne dla tego, żeby je rozumiejącym szczególną sprawić przez to samo roskosz, nie rozumiejących zaś w tem większe wprawić podziwienie swojej uczoności. Nie poślednim bowiem jest rodzajem naszej roskoszy[37], jak najwięcej podziwiać obczyznę[38]. Nadęci zaś nieuki, chociaż nic zgoła z tego nie rozumieją, dla pokazania jednak, że z gruntu rzecz pojmują, uśmiechają się i przyklaskują trzepiąc jak osioł uszami,[39], jakby właśnie chcieli powiedzieć: tak, tak jest niezawodnie[40]. Teraz wracam do mego przedsięwzięcia.
VII. Znacie więc już moje imię, panowie, i jakiż wam dodam grzeczności i szacunku epitet[41], jeżeli nie arcygłupcy, głupcy na wybór. Jestże bowiem jakie uczciwsze miano, którem głupota mogła by uraczyć swoich powierników[42] i czcicieli? Lecz ponieważ nie przeto wszystkim i ród mój jest znajomy nie uciekając się do heroldji, przy pomocy muz łaskawych[43] i ten wam wywiodę. Nie Chaos, nie Pluton[44], ni Saturn[45], ani Japet[46], lub inny jaki z tych strupieszałych i cuchnących bogów był moim ojcem, lecz na przekorę Heziodowi[47], Homerowi i samemu nawet Jowiszowi[48] Πλοῦτος Plutus, to jest bogactwo[49], ów jedyny i prawdziwy ojciec bogów i ludzi, od którego jednego skinienia, jak zawsze, tak i teraz wszystkie święte i świeckie zależą sprawy[50]; w którego jednego ręku jest wojna i pokój, najwyższa władza i publiczne obrady, sądy i sejmy, małżeństwa i ugody, przymierza i prawa, sztuki, zabawy i rzeczy poważne, już mi i tchu nie staje, słowem wszystkie a wszystkie publiczne nie mniej jak i prywatne ludzkie sprawy, bez którego względów całego owego orszaku bóstw poetycznych, ba nawet samych najwyższych i majestatycznych bogów[51], albo wcaleby nie było, albo, co pewna, pozbawieni ofiar, jak piecuchy, z własnego tylko patrzaliby i smoktali garnka[52], nędzne, chude i prawie głodowe o chlebie i wodzie prowadząc życie, którego jeśli kto na siebie zagniewa, temu już nie poradzi i sama Pallada[53], a przeciwnie kto w jego jest łasce, ten, że nie powiem więcej, może nie dbać i o samego Jowisza, i mimo jego pioruny narzucić mu stryczek[54]; takiego to ja mam zaszczyt mieć ojca[55]. I to bóstwo spłodziło mię nie z mózgu swego, jak Jowisz ową straszną i wybredną Palladę, ale z najładniejszej i miluchnej nimfy[56] Neotety[57], to jest młodości, i przytem nie wprzężony w jarzmo nudnego małżeństwa, jak się rodził ów chromy kowal[58], lecz, jak powiada nasz Homer, nie wybredny w miłostkach pożądliwym uniesiony szałem, a więc, co nierównie jest słodszem, z jedynej miłości[59]. A kiedy wam mówię, że spłodził mię Plutus, nie myślcie, że to ów Plutus Arystofanesa[60], już bliski grobu[61][62] i ślepy, ale jeszcze rześki i wrzący młodością[63] a bardziej rozogniony nektarem, którego naówczas na biesiadzie bogów rzęsistemi uraczył się puhary.
VIII. A że dziś nie mało się przyczynia do świetności rodu, gdzie pierwsze wydasz kwilenie, zechcecie zapewne wiedzieć i miejsce też mojego urodzenia. Nie na błędnym Delosie[64], ani wśród bałwanów wspienionego morza[65], lub jakich innych ja-m się rodziła jarach i rozdołach[66], lecz na samych szczęśliwych wyspach[67], gdzie natura bez ludzkiej ręki ni siane ni orane[68], wszelkie swoje hojnie rozsypała dary, gdzie nie są znane ni praca, ni starość, ni żadna zgoła choroba, a na polach nie spotkasz ni pietruszki, ni sałaty, ni kapusty, ni cebuli, ni grochu, ni bobu[69], lub innych tego rodzaju bredni, ale wszędzie wabią oczy i łechcą twoje powonienie moly, ponak, nepent, amarant, ambrozja, lotus[70], drzewo chlebowe, róża, fiołek, hyacynt, słowem istny ogród samego Adonisa[71]. Śród tych zrodzona roskoszy nie płaczem, jak zazwyczaj zwiastowałam me życie, lecz natychmiast miłym i wdzięcznym ku matce uśmiechem[72]. Nie zazdroszczę też bynajmniej najwyższemu synowi Saturna[73], że go karmiła koza[74][75], mnie bowiem dawały swych piersi dwie najładniejsze nimfy[76]. Mete, pijatyka, córka Bachusa[77], i Apedia, nierozum, to jest ciemnota, córka bożka Pana[78], stojące tu właśnie w orszaku innych nieodstępnych moich towarzyszek, których imiona jeśli chcecie poznać, w greckim tylko posłyszycie języku[79]. —
X. Znacie już mój ród, moje wychowanie i nieodstępnych moich towarzyszek i towarzyszów; lecz żebyście nie sądzili, że niesłusznie przywłaszczam sobie imię bóstwa, z pilną teraz posłuchajcie uwagą, jakiemi to ja dobrodziejstwy, bogów, równie jak i ludzi darzę, i jak się daleko rozciąga ma władza. Jeżeli bowiem ktoś tam sprawiedliwie dobroczyńcę ludzi nazywa bogiem[84], jeśli w poczet bóstw słusznie są policzeni ci, co wskazali użytek wina, chleba, lub innych podobnych rzeczy, służących ku ludzkiej wygodzie, czemuż ja, ja nie mam się słusznie i sprawiedliwie nazywać i być alfą[85] to jest czołem bóstw wszystkich, ja, mówię, która jedna wszystkich i wszystkiem tak hojnie obdarzam?
XII. Ale mało tego, że jestem dawczynią i rozkrzewicielką życia, jestem oraz pokładnicą i szafarką i wszelkich jego wygód i powabów. Czyż nie prawda, że to życie bez roskoszy niegodne jest swojego imienia?[99] Przyklasnęliście[100]. Bardzo dobrze! wreszcie wiedziałem, że między wami żadnego nie ma do tego stopnia rozumnego, albo raczej głupiego[101], owszem słusznie mówię tak dalece mądrego, by innego był zdania. Stoicy nawet, chociaż przed gminem tysiącznemi potwarzami okrywają i poniewierają roskosz, a podobno dlatego, by odstręczywszy drugich[102], tem pewniej samym jednym nią się napawać i w niej rozpływać, chociaż mówię, starannie ukrywają swój do niej niepokonany pociąg, dziwna wszakże, jak w niej smakują. Niechże mi proszę powiedzą, któraż pora życia bez przyprawy roskoszy, to jest głupstwa, nie jest nudna, smutna, przykra, ba nawet nieznośna? A lubo w tej mierze najlepszym jest świadkiem nieporównany Sofokles[103], który wyrzekł na moją pochwałę: życie bez rozumu to prawdziwa roskosz, rzecz tę jednak rozważmy nieco bliżej i szczegółowiej.
XIV. Niechże teraz, kto chce, porówna to moje dobrodziejstwo z ową tak głośną i wielbioną innych bogów przemianą, czyli metamorfozą. Zgroza pomyśleć, jak się oni znęcają nad biednymi ludźmi, gdy się zapalą gniewem; lecz na kogo są łaskawi, tego zazwyczaj już to w drzewo, już w ptaka, już w polnego konika, albo nawet i w samego zamieniają węża[119], właśnie jakby stać się czem innem, nie jedno znaczyło, co zginąć! Ja zaś tego samego człowieka do najlepszej i najszczęśliwszej pory życia przywracam. O! jeśliby ludzie, całkiem unikając wszelkiego związku z mądrością, ze mną tylko jedną stale trzymali, żadnej zapewne nie doznaliby starości, ale szczęśliwi cieszyliby się niezmienną młodością. Alboż nie widzicie, jak ludzie zatopieni w rozmyślaniu i filozoficznym oddani badaniom, zajęci oraz ważnemi i trudnemi sprawami, jeszcze nie rozkwitłszy zupełnie, już się zazwyczaj starzeją, bo troski i wytężenie myśli po mału pozbawiają ich ducha, wysuszając ów sok, który jest życia żywiołem? Kiedy przeciwnie głupcy moi są pulchni, rumiani, dobrej zazwyczaj tuszy i lśniącej się cery; słowem, jak powiadają, karmne akarnańskie wieprze[120], i nigdyby żadnych bynajmniej nie doznali cierpień starości, gdyby, czego na nieszczęście nie mogą, nie zarazili się choć szczyptą mądrości. Tak to, niestety! życie ludzkie nigdy nie pozwala człowiekowi być zupełnie szczęśliwym.[121] Zdanie to potwierdza i owo znane przysłowie, że jedna tylko głupota zatrzymuje najdłużej, skądinąd bardzo prędko przemijającą młodość, i opróżnia dokuczliwą i obmierzłą starość. Słusznie mówią o Brabańczykach, że, gdy inni ludzie z postępem lat większego nabierają rozumu, oni tymczasem, im się bardziej starzeją, tem więcej głupieją[122]. A jednak nad ten naród niema w świecie ani przyjemniejszego w pożyciu, ani szczęśliwszego w starości. Do nich, jak miejscem, tak i sposobem życia najbliżsi są moi kochani Holendrzy[123]; i czemuż niemam ich nazwać moimi, ich, mówię, tak zapalonych moich wielbicieli, że stąd nawet otrzymali i swoje przezwisko, którego nietylko, że się nie wstydzą, ba nawet nim się pysznią? Nie szukajcie więc odtąd wy głupi biedacy, żadnej Medei[124], Cyrcy[125], Wenery, lub nie wiem, jakiego tam źródła[126], któreby wam ubiegłą przywróciły młodość, gdyż ja, ja to jedna tylko i mogę nią obdarzyć i zazwyczaj darzę. Ja to mam owe cudowne krople, któremi córka Memnona[127] dziadowi swemu Tytonowi przedłużyła młodość. Ja właśnie jestem ową Wenerą, z której łaski tak odmłodniał Faon[128], że go potem namiętnie pokochała Safo[129]. W mojem to ręku są owe zioła, jeśli tylko są jakie, ja znam owe czarodziejskie słowa i to źródło, które nie tylko ubiegłą przywracają młodość, ale, co więcej, ją zachowują niezmienną i wieczną. A jeśli się zgadzacie na to, że nic nie ma lepszego nad młodość, a nic dokuczliwszego nad starość, rozumiecie, zda mi się, ile winniście mnie, mnie, mówię, która tak nieocenionem darzę dobrodziejstwem, a chronię od tak wielkiego nieszczęścia.
XV. Lecz co tu mówić o ludziach! obejrzyjcie calutkie niebo, i, jeśli się podoba, złajcie mię mojem własnem imieniem[130], kiedy choć jednego jakiego znajdziecie tam boga, któryby bezemnie nie był opryskliwym i nieznośnym. I dla czegoż, proszę, Bachus jest zawsze bez brody[131], z długiemi i w pierścienie wijącemi się włosami? Dla tego, ani wątpić, że zawsze będąc głupim i pijanym, pędząc całe życie na biesiadach, tańcach, przechadzkach i zabawach bąki tylko strzela, najmniejszej z Palladą nie ma znajomości i nie tylko nie ma pretensyi, by go nazywano mądrym, lecz owszem chce być uczonym przez same głupstwa, śmieszności i żarty[132]. Nie obraża się bynajmniej owem przysłowiem. które mu głupca nadaje nazwę: Mορύχου μωρότερος głupszy od Morycha, to jest Bachusa. Dla tego nadano mu imię Morycha, to jest głupca, że psotni wieśniacy posąg jego, stojący u drzwi kościoła, nie musowanem zlewali winem i świeże figi kładli mu w usta. Jakichże oraz przycinków i uszczypliwych żartów nie wymyślili na niego starożytni komicy?[133]. O głupi bożek! mawiali, godny synal pomiotek Jowisza[134]. Ale któżby nie wolał być tym głupcem, tym śmiesznym, ale zawsze dla wszystkich miłym i rozkosznym, zawsze młodym, niż owym niezbadanym, skrytym w swoich zamiarach[135] i dla wszystkich strasznym Jowiszem, albo Panem[136], co tylko rzuca postrach i wszystko napełnia zgrozą i smutkiem, lub Wulkanem wiecznie osypanym skrami i pokrytym kurzem swej kuźni, albo nawet samą Palladą zabijającą swojem wejrzeniem z straszną swoją Meduzą i włócznią[137]? Czemuż Kupidyn[138] jest zawsze dzieckiem? czemu? jeżeli nie dla tego, że zawsze trzpiot, nigdy niczego rozumnego[139] ani pomyśli, ani powie, ani zrobi? Czemu u złotowłosej Wenery zawsze wiosenna piękność? Dla tego, że będąc spokrewniona ze mną stale zachowuje rysy twarzy i barwę mojego ojca: stąd Homer i zowie ją złotą Afrodytą. Przytem, jeśli mamy wierzyć poetom i ich naśladowcom snycerzom, zawsze się uśmiecha[140]. Jakież bóstwo z większą kiedykolwiek pobożnością czcili Rzymianie, jeżeli nie Florę[141], matkę wszystkich roskoszy? A nawet, wczytawszy się lepiej u Homera w życie samych majestatycznych bogów, przekonamy się, że i ci są pełni głupstwa. Na cóż mam przypominać postępki innych, kiedy dobrze znacie miłostki i wybryki samego piorunującego Jowisza? kiedy owa surowej niby cnoty Diana[142][143], na płeć swoję niepomna, ustawicznie tylko poluje, szalejąc z miłości ku Eudymionowi. Lecz niech im postępki ich wytyka Momus[144], jak to pierwej często od niego słyszeli; ale zagniewani strącili go niedawno z nieba wraz z boginią Ate[145], za to, że zatruwał ich szczęście, i biednemu temu wygnańcowi odmawiają gościnności nie tylko w pałacach królów, w tych bowiem zagnieździło się moje pochlebstwo[146] i wszystkim przewodzi, a tak życzliwe Momusowi jak wilk baranowi, ale nawet i nikt z ludzi nie daje mu przytułku. Po jego więc wygnaniu swobobniejsze teraz[147], wiodą życie bogowie, żadnego już swych postępków nie mając przyganiacza. Jakiemiż bowiem figlami nie śmieszy ich ów z figowego klocu wyciosany Pryap[148]! Jakiemiż matactwami i szalbierstwami nie bawi Merkury[149]. A nawet i sam Wulkan nieraz występuje pajacem[150], i już to swojem kuleniem, już żarcikami i pociesznemi dykteryjkami rozwesela ucztę. Przytem i Sylen[151], ów stary gach, wywraca koziołki i z Polyfemem[152] tańcuje swojego kozaczka[153], a wygorsowane półnagie nimfy, w króciutkich spodniczkach z gołemi nożkami uwijają się w balecie[154]. Satyrowie o kozich nogach grają wodewile[155]. Pan śmieszy karczemnemi swemi arjami[156][157], których bogowie chętniej słuchają, niż samych Muz pienia, zwłaszcza kiedy się już dobrze podchmielą nektarem. Nie pytajcie się, proszę, czem się po uczcie bawią bogowie, są to bowiem tak głupie rzeczy, iż sama nieraz pękam od śmiechu. Ale przypomnijmy sobie Harpokratesa[158], żeby i nas także nie podsłuchał jaki korycejski bożek[159] (szpieg), że opowiadamy to, co i samemu Momusowi nie uszło bezkarnie.
XVI. Lecz porzuciwszy niebo, gdzie, jak widzicie, nie ma bezemnie zgoła ani wesołości, ani szczęścia, czas już przykładem Homera[160] zstąpić na ziemię. A naprzód, któż nie widzi, z jaką to przezornością zastrzegło przyrodzenie, ta dobra matka i rządczyni[161] ludzkiego rodzaju, że nic się na świecie nie może obejść bez przyprawy głupstwa[162]. Gdy bowiem, wedle stoików pojęcia, być mądrym, jestto rządzić się rozumem[163], a przeciwnie być głupim, znaczy powodować się namiętnościami; Jowisz przeto, żeby życie ludzkie nie było całkiem smutne i przykre, wszczepił w nas więcej namiętności, niż dał rozumu, rzekłbyś w stosunku funta do łuta[164]. Ten bowiem uwięził w ciasnym głowy zakątku, resztę ciała poddawszy pod panowanie namiętności i uczuć. Dwóch przytem naprzeciw rozumowi postawił nieprzebłaganych wrogów, jakby jakich tyranów, chcę mówić gniew[165], zagnieżdżony w sercu, a więc w samem źródle i tętnie życia, i pożądliwość[166], panującą nad całą niższą częścią ciała[167]. Ile się rozum zdoła opierać tej podwójnej sile, już samo ludzkie życie aż nadto dowodzi, mimo bowiem gardłowe jego, co tylko jedno i może, aż do ochrypnienia[168], krzyki i wrzaski, i dyktowane moralności prawidła, ci niby jego poddani zarzucają stryczek swojemu królowi[169], z większym nierównie piorunując na niego hałasem, aż wysilony nakoniec im się podda i za ręce ująć się pozwoli[170].
XVII. Lecz ponieważ dla mężczyzny, jako zrodzonego do rządu, więcej nieco należało udzielić z tej szczypty rozumu, przyrodzenie nie umiejąc temu samo jedno poradzić, jak w innych rzeczach, mnie wezwało na pomoc, i wnet przysłużyłam się godną mnie radą, to jest żeby mężczyźnie przydało kobietę, głupie wprawdzie i nierozumne źwierzę[171], ale zabawne i pocieszne, a to żeby w domowem pożyciu swojem głupstwem zaprawiała i łagodziła szorstkość charakteru mężczyzny. Bo gdy Plato[172] wątpić się zdaje, do jakiego rzędu ma zaliczyć kobietę, czy do istot rozumnych, czy do nierozumnych zwierząt, chce tylko przez to właściwą tej płci okazać głupotę. I jeżeli która kobieta zechce na przekorę uchodzić za rozumną, podwójnie tylko przez to staje się głupią, jak gdyby kto właśnie wbrew zdrowemu rozumowi chciał wołu prowadzić w zapasy[173]. Kto bowiem wręcz przeciw przyrodzenia woli chce na się przybrać godności maskę i wrodzony sobie przetworzyć charakter, ten się podwójnego dopuszcza błędu[174]. Jako bowiem, wedle Greków przysłowia, małpa zawsze będzie małpą, chociażbyś ją odział w purpurę, tak i kobieta zawsze zostanie kobietą, to jest głupią, jakąby się nie okryła maską. Nie spodziewam się, żeby kobiety do tego stopnia były głupie, by się za to miały na mnie gniewać, że im przypisuję głupotę, sama będąc i kobietą i głupotą, jeśli bowiem bezstronnie rozważą swe życie, przekonają się niezawodnie, że mnie właśnie, to jest głupocie zawdzięczają, iż z wielu względów są szczęśliwszemi od mężczyzn. A naprzód, co do owego uroku piękności[175], którzy sprawiedliwie cenią nadewszystko, i którąto bronią właśnie samych podbijają tyranów[176], komuż go winne, jeśli nie mnie? Skądże bowiem ta mężczyzn marsowa postać, ta szorstkość skóry i zarost brody, słowem istne znamiona starości, jeżeli nie z łaski mądrości? gdy kobiet policzki zawsze są gładkie, głosek pieszczotliwy i dzwoniący, skóra mięciutka, jak atłas, słowem obraz wiekuistej młodości. I o cóż wreszcie dbają najwięcej w życiu, jeśli nie o to, by się jak najwięcej podobać mężczyznom?[177]. Alboż nie do tego służy tyle strojów, bielideł, umywań, wanien, przyczesań, fryzur, tyle olejków, pomad, pachnideł, tyle sztucznych sposobów układania, wygładzania, barwienia i przystrajania twarzy, oczu i skóry? Przez cóż, jeżeli nie najwięcej przez głupstwo ujmują sobie i niewolą mężczyzn? I czegóż ci im nie pozwalają, gdy w ich uściskach zechcą utonąć? Skądże ta kobiet przewaga, jeśli nie z głupstwa? Zaiste ujmują i czarują mężczyzn kobietki nie inną rzeczą, jedno tylko głupstwem. Nikt temu nie zaprzeczy, gdy zważy, jakichżeto głupstw, jakich bredni nie nagada się mężczyzna z kobietą, ile razy zbierze go chętka użyć jej — wdzięków!
XVIII. Widzicie tedy z jakiego to źródła wypływa pierwsza i główna roskosz ludzkiego życia. Są jednak niektórzy, a szczególniej podtatusiali, skorsi do kieliszka, niż do kobiety, ci największą roskosz czerpią w kuflu. Czy wystawna jaka uczta, lub balik mogą być przyjemne bez kobiet, niech sądzą drudzy; przynajmniej to pewna, że bez przyprawy głupstwa, wszelka uczta, każda hulanka jest tak dalece nudną, że, gdy nie ma komu rzeczywistem, czy udanem głupstwem rozweselać biesiadników i gości grono, natychmiast umyślnie najmują za pieniądze jakiego trefnisia, lub zapraszają pociesznego jakiego z profesji misoliza próżniaka, coby śmiesznemi, to jest głupiemi dykteryjkami przerywał pijących milczenie i rozpędzał nudy. Na cóż bowiem nadziewać sobie brzuch tylu przysmakami i łakociami, ładować go tylu wymysłami, skoro przytem nie tylko oczy i uszy, ale oraz i sam nawet umysł nie będą żywione przyjemnością i bawione śmiechem i żartami. Tych zaś wszystkich zabaw i wymysłów i, że tak powiem, wetów[178] życia, ja, mówię, jestem pierwszą i jedyną wynalazczynią. Wreszcie i inne w czasie uczt i balów niezbędne rzeczy, jako wybór króla[179], czyli gospodarza balu, gra w karty i fanty, picie kolejno kielichami zdrowia[180], śpiewy z puharem w ręku[181], tańce i skoki[182] nakoniec owe społeczności prawdziwe i jedyne ogniwa: pańszczyzna wielkiego świata, to jest różnych barw i nazwań wizyty[183], kluby, reduty, maskarady, pikniki, wieczory, teatra, i któż je wszystkie potrafi wyliczyć,[93] wymyślone są dla dobra i szczęścia ludzkiego nie przez siedmiu zapewne owych greckich mędrców[184], ale przezemnie, to jest przez moich próżniaków i głupców, i im one więcej są nacechowane głupstwem, tem więcej uroku dodają życiu, które, gdy smutne, niegodne jest swojego imienia[185], smutnem zaś koniecznie być musi, jeśli przed tego rodzaju rozrywkami nie pierzchnie nuda, ta smutku prawdziwa siostra[186].
XIX. Lecz, być może, są tacy, co gardząc tego rodzaju roskoszą największe dla siebie znajdują szczęście w kole przyjaciół, twierdząc, że przyjaźń jest największem dobrem i rzeczą potrzebniejszą od samego powietrza, ognia i wody[187], a przytem tak miłą, że ktoby ją odjął, odjąłby razem słońce, nakoniec tak uczciwą, chociaż nic w tem nie widzę ważnego, że najpierwsi nawet filozofowie, nie wahali się ją policzyć między największe dobra. A cóż? jeśli dowiodę, że i tego dobra, ja właśnie jestem i początkiem i końcem[188]. Dowiodę zaś nie przez krokodylyty, soryty, ceratyny lub jakie tam inne dyalektyków wykręty[189] lecz prosto, dotykalnie i, jak się mówi, na dłoni to wam pokażę[190]. Patrzeć przez palce na przywary swoich przyjaciół, mylić się, być przez nich, że tak powiem za nos wodzonym, wad ich, nawet bijących w oczy, nie widzieć, owszem samemu je podzielać, ba nawet podziwiać, i do cnoty wywyższać, nie jestże to rzeczą bliską głupstwa? Alboż, gdy gach okrywa całusami opryszczone usta lub krostawe ręce bogini swojego serca, drugi zachwyca się noskiem jak dula i odrażającym kozłem[191] swojej kochanki, kiedy zezowate jest dziecię, a ojciec mówi, że blaskookie[192], alboż to, powiadam, nie jest szczere głupstwo? Niechże teraz, kto chce, gardłuje, że to istotne i największe głupstwo, a jednak to jedno głupstwo i kojarzy i skojarzoną utrzymuje przyjaźń. Mówię o ludziach, z których nikt się bez przywar nie rodzi, a ten jest najlepszy, kto ma ich jak najmniej[193]: kiedy tymczasem między mądremi tymi bogami[194], albo się zgoła nie zawiązuje przyjaźń, albo ta jest suchą, zimną i raczej więzów godną imienia; wreszcie, jeśli się czasem i zawiązuje jaką, to tylko z bardzo niewielu, że nie powiem z nikim, a to dla tego, że przyjaźń kojarzy się tylko między podobnymi[195], większa zaś część ludzi jest głupią, owszem nie ma żadnego, coby w różny sposób nie dowodził głupstwa[196]. Jeśli zaś kiedy i zajdzie przypadkiem jaka zażyłość między tymi surowymi przestrzegaczami cnoty, ta nie jest ani stateczną, ani długotrwałą, jako między zrzędami i ostrowidzami, co to będąc ślepi na własne przywary i na wiszące na swym grzbiecie sakwy[197], wady swych przyjaciół tak jaśnie widzą, jak orzeł, lub wąż Epidauru[198]. A że takie jest przyrodzenie człowieka, że żadnego nie ma bez wad[199], a nawet i grubych, gdy przytem taka jest różność i sprzeczność charakterów, przekonani, skłonności i widoków, czyli dążności, tyle uchybień, tyle błędów, tyle w życiu przypadków, jakąż, proszę, koleją może choć na chwilę trwać urok przyjaźni między tymi argusami[200], jeśli się do niej nie przyłączy owa słodycz i miękkość charakteru, a nazwij ją, jak chcesz, głupstwem, czy pobłażaniem, którą Grecy tak trafnie oznaczają słowem εὐήθεια. Z przyjaźnią ma się rzecz tak samo, jak z miłością. A Kupidyn, ten wszelkich czułych związków sprawca nie zawiązaneż ma oczy?[138], a jak sam nieraz szpetność bierze za piękność[201], tak i was w błąd wprowadza i zaślepia[202], że każdemu to się zdaje być pięknem, co do niego podobne, stąd dziad babę, młodzik młodą swoję lalkę[203] szalenie kochają. Wszyscy to widzą i wyśmiewają, a jednak ta śmieszność łączy, zespala ludzi i wszystkim związkom dodaje uroku.
XX. Co się rzekło o przyjaźni jeszcze się bardziej stosuje do małżeństwa, tego nierozerwanego węzła życia. Przebóg! jakichżeby to nie było rozwodów, albo nawet czego jeszcze od nich gorszego[204], gdyby domowe mężczyzny z kobietą pożycie nie było wspierane i utrzymywane pochlebstwem, żartami, pobłażaniem, niewiadomością, udawaniem, słowem moim orszakiem? I jakby się niestety! mało kojarzyło małżeństw, gdyby narzeczony chciał się pierwej rozumnie dobadać, jakichto igraszek i swawoli, jeszcze przed zaręczynami, nie pozwalała sobie ta wcielona skromność, istne niewiniątko, a prawie aniołek? A jakby się mniej jeszcze już zawartych utrzymało, gdyby wiele postępków duszki, właśnie gdyby parawanem, niebyło osłonionych niedbalstwem lub głupotą i gapiowatością mężulka? Wszystko się to kładzie na karb głupstwa i sprawiedliwie[205], a tymczasem, dzięki temu głupstwu, mąż ubóstwia żonę, żona męża, w domu zgoda i jedność. A gdy mąż niewierną swoję duszkę, która mu codzień przystawia rogi, czule uściska i swemi ustami wysysa jej łezki[206], inni śmieją się z tego na stronie i nieboraka głupca mężulka nazywają rogalem, dudkiem, szlafmycą, pantoflem i, Bóg wie, jakiemi tam uraczają imionami[207]. Ale czyż nie większe dla niego szczęście zostawać w tym błędzie, niż się zżymać, dąsać, schnąć z podejrzenia i rozegrywać w domu tragedje?
XXI. Jednem słowem, nie ma w życiu ludzkiem żadnego stanu, żadnego towarzystwa, żadnego związku bezemnie: ani przyjemnego, ani trwałego, tak dalece, że ani naród króla, ani sługę pan, ani panię garderobianka, ani ucznia nauczyciel, ani przyjaciela przyjaciel, ani męża żona, ani gospodarz kwateranta, ani kolegę kolega, ani domownik domownika znieśćby dłużej nie mogli, gdyby się nawzajem nie oszukiwali, jeden drugiemu nie pochlebiali, jeden na drugiego nie patrzali przez palce, i jeden drugiemu, że tak powiem miodkiem głupstwa ust nie smarowali[208]. Są to rzeczy wielkiej zapewne wagi, ale posłyszycie jeszcze ważniejsze.
XXII. Możeż ten kochać drugiego, co nie na — widzi sam siebie? Będzieżże z drugimi żył w zgodzie ten, co sam z sobą wieczną prowadzi wojnę? Sprawiż komu przyjemność ten, co sam dla siebie przykrym jest i nieznośnym? Ten chyba tylko śmiałby to twierdzić, kto byłby głupszym od samej głupoty! Bezemnie bowiem nie tylko nikt nie mógłby znieść drugiego, ale obrzydłby nawet i samemu sobie, ze wzgardą poglądałby na wszystko swoje i w końcu znienawidziłby samego siebie. Gdyż przyrodzenie, w wielu względach macocha raczej, niż matka, wszczepiła w serce zwłaszcza nieco rozsądniejszych ludzi to zgubne uczucie, że każdy jest niekontent sam z siebie, a podziwia i zachwyca się tem, co cudze[209]. Ztądto wszystkie własne zalety, wszystkie życia powaby, wszelki osobisty blask i urok nikną we własnych oczach każdego! I na cóż się zda krasa piękności, ten szczególny dar nieśmiertelnych bogów, gdy przez wstydliwość ma zwiędnąć i zmarnieć? Nacóż młodość, jeśli się wdzięk jej zaszczepi i zatruje kwasem starcowskiej ponurości? A skoro nie tylko sztuki, ale i każdej czynności główną jest rzeczą przyzwoitość[210] będzieszże w stanie w jakiemby nie było powołaniu zrobić co godnie i jak należy, tak dla siebie jak i dla drugich, jeśli cię swoją pomocą nie wesprze miłość własna, ta istna moja rodzona siostra, gdyż tak dzielnie wszędzie popiera moją sprawę. Jestże zaś większe głupstwo, jak podobać się samemu sobie, zaślepiać się i samego siebie uwielbiać? A jednak żadna twoja czynność nie będzie miłą i przyzwoitą, kiedy sam z siebie nie będziesz kontent. Odbierz miłość własną, tę życia przyprawę, a natychmiast ostygnie zapał mowcy, wszystkich znudzi swojemi trelami muzyk, wygwizdają aktora z jego sztuką, wyśmieją poetę z jego natchnieniem i muzami, obrzydnie z całym swoim kolorytem malarz, zgłodnieje ze swemi lekami doktor. Słowem z Nireusza[211] staniesz się dla wszystkich Fersytesem, z Faona[127] zgrzybiałym Nestorem[115], z Minerwy świnią[212], z rozumnego dudkiem, z wymownego szkolarzem i prawie niemowlęciem, z grzecznego grubijaninem i gburem. Tak to konieczną jest rzeczą, żeby każdy pierwej rad był sam z siebie, sam sobie nawet pochlebiał, i pierwej sam sobie przyklaskiwał, nim zasłuży na oklaski drugich[213]. Nakoniec ponieważ do szczęścia koniecznie także potrzeba chcieć być tem, czem jesteś[214], to jest być zadowolonym z samego siebie, i w tym względzie cudów dokazuje miłość własna. Z jej to łaski każdy rad ze swojej piękności, rozumu, pochodzenia, stanu, skłonności, ojczyzny, tak dalece, że się nią nie chcą pomieniać Irlandczyk z Włochem, Trak z Atenczykiem, a Scyta i za szczęśliwe wyspy nie odda swych stepów[215]. O dziwna przezorność natury! która mimo tak uderzającą rzeczy rozmaitość i różnicę, wszędzie utrzymała równowagę. Gdzie bowiem poskąpiła swych darów, tam nieco więcej przydała miłości własnej; chociażem nie dorzeczy to powiedziała, bo miłość własna już sama przez się największym jest darem.
XXIII. Śmiało też mogę powiedzieć, że żadnego nie ma znamienitego i wielkiego czynu, któregobym ja nie natchnęła. Czyż nie wojna jest źródłem i najobszerniejszem polem wszystkich, tak uwielbianych bohaterskich czynów?[216]. A jestże co głupszego[217], jak nie wiem, dla jakichsiś tam wymarzonych przyczyn i pozorów, toczyć bój morderczy, który, pomijając już to, że ci, co jak muchy padają jej ofiarą na wzór Megareńczyków[218], za nic są miani, dla obu stron zawsze się kończy z większą stratą, aniżeli zyskiem[219][220]? Skoro z obustron zbrojne wystąpią szeregi i ozwie się straszne hasło do boju[221], jakaż tam, proszę, korzyść z tych mędrców, co to wywiędli nad księgą, snują się jak cienie i ledwo nie ledwo dają znaki życia? Nie, do tej sprawy trzeba sążnistych jak dęby, grubych i wytuczonych[222] ludzi, którzyby zuchwalstwa mieli jak najwięcej, rozumu jak najmniej. Któżby chciał mieć wojakiem owego Demostenesa[223], ile mądrego mówcę tyle tchórzliwego żołnierza, co to, jak niegdyś Archiloch[224], zaledwo postrzegł nieprzyjaciela, porzuciwszy tarczę, ratował się ucieczką (do sozy). Lecz może kto powie, że rozum rozstrzyga los wojny,[225]. Nie przeczę, że dla wodza jest on potrzebny, wszakże i to nie filozoficzny, lecz tylko rozum żołnierski, bo gdy rzecz przyjdzie do boju, któż go prowadzi, czy zawołani mędrcy? bynajmniej, owszem hultaje, pijacy, wszetecznicy, zbójcy, złodzieje, łajdacy, chami, głupcy, bankruci, słowem rodzaju ludzkiego wyrzutki. Biją się więc, kaleczą i zarzynają nawzajem, już otwarcie, już częściej podstępem, a im nikczemniejszym, tem lepszym; oszukaństwa, szpiegowstwa, zdrady, wszystko im na rękę, wszystko dla nich godziwe; słowem bohaterskich dokazują czynów, które uroczystym obchodzą tryumfem, po całym roztrąbiają świecie, wspaniałemi ze spiżu lanemi pomnikami uwieczniają ich pamięć i przekazują potomności; a właśnie te czyny, jak i wszystkie inne ludzkie sprawy, są wynikiem jednych i tychże pobudek, to jest czystego głupstwa, a prawie szaleństwa. Sprawia to wszystko nienasycona żądza panowania, rozboju i grabieży, tygrysie pragnienie krwi przelewu i pastwienia się nad ujętemi ofiarami, często owo urojone widmo honoru, a najwięcej próżnej sławy, czasem tylko zachcianka nowy sobie pozyskać tytuł, lud zmienić na inny, księcia na króla, króla na cesarza; oraz próżność upstrzenia się i świecenia dziecinnemi cackami. Bo za te krwawe mordy i rzezie, za te pożogi i zniszczenia obwieszają się wzdłuż i w poprzek, na szyi, piersiach, ramionach i brzuchu, z tyłu i z przodu, w prostych i krzyżowych linijach, różnobarwnemi, mozaikowemi, że tak powiem, szmatami, z uczepionemi do nich różnokształtnemi wyobrażeniami, zacząwszy od ś. Trójcy, Chrystusa i ś. Ducha i wszystkich świętych, aż do barana i całego zwierząt orszaku, a nawet gwiazd niebieskich, owszem podwiązek, a niemal pantofli i szlafmyc. Dźwigając więc na sobie słoni, baranów i osłów, jednego tylko brakuje, a którego najpierwej nie powinniby byli pominąć, chcę mówić osła; alem źle powiedziała: brakuje, bo gdy z mniemanych owych godności oznaków, na jedne wyłącznie tylko niektórzy już z pieluch otrzymują prawo, a drugie dostają inni z względnego tylko szafunku, na tę moją oznakę wszyscy a wszyscy bez wyjątku, chociaż bez wyraźnych zewnętrznych świecących się znaków, ale co ważniejsza, w całej swej wyrażając postawie, czynnościach i życiu, od samej już natury i jedynie z mej łaski, każdy niezaprzeczony otrzymuje przywilej. A gdyby ludźmi w tej mierze prawdziwa kierowała wdzięczność, na wyraz godności i ozdoby obraliby sobie to, skąd życie wzięli. Zaiste zgroza pomyśleć, jak nieraz daje się w tej mierze pierwszeństwo zwierzętom, umieszczając je na piersi i sercu, a poniewierany jest krzyż, godło naszego zbawienia, uczepiony gdzieś z boku, lub nawet z tyłu, ba na rękojeści u szpady. Wszyscy to przyznają za największe głupstwo, jak słuszna, a tymczasem to głupstwo zdobi i od innych odróżnia sam szczyt ludzkiej społeczności.[93]
XXV. Małe by to jeszcze było nieszczęście, gdyby ludzie uczeni i rozumni do publicznych tylko urzędów byli niezdolni, jak osioł do muzyki[253], lub niedźwiedź do tańca, lecz oni i w całem towarzyskiem pożyciu są do niczego. Zaproś uczonego na ucztę, siedzieć będzie u stołu albo niemy, albo cię nadoje drobiazgowemi swemi i niedorzecznemi pytaniami. Niechże się puści w taniec, rzekłbyś że to wielbłąd, lub niedźwiedź tańcuje. Poprowadź go na publiczne widowisko, a ten mądry Katon[241], jednem już swojem wejrzeniem, samą tylko swoją obecnością zatruje ci wspólną rozrywkę, i nieumiejąc wypogodzić ponurego swojego czoła, znaglony będzie co najprędzej wynieść się z teatru. Jeśli przyjdzie w czasie rozmowy, każdy niemieje, jakby wilka zobaczył[235], a gdy się w nią wścibi nieraz się wyrwie właśnie jak Filip z konopi[254]. Kiedy zaś przyjdzie mu co, czy kupić, czy przedać, słowem coś zrobić takiego, bez czego człowiek w codziennem życiu obejść się nie może, rzekłbyś, że ten człowiek istny kloc, a nie człowiek; nieobeznany bowiem ze zwykłemi sprawami, obcy wszelkich nawet pospolitych zwyczajów i sposobu myślenia, nie może nieborak ani sobie[163][232], ani ojczyźnie, ani swym przyjaciołom być użytecznym[255]. Z tej to właśnie przyczyny, chcę mówić, przez tę tak bijącą w oczy różnicę i swego życia i sposobu myślenia, musi koniecznie ściągnąć na siebie pogardę i nienawiść drugich[256]. Jestże bowiem jaka między ludźmi sprawa, któraby nie była nacechowana głupstwem? Wszędzie go pełno, wszędzie głupcy tylko i głupcy. A jeśliby ktoś jeden zechciał wszystkich na swoje, jak mówią, przerobić kopyto, temubym radził na wzór Tymona[257], osiąść sobie w jakiej jaskini i tam się cieszyć swoją mądrością.
XXVII. A znowu któreż kiedy państwo przyjęło prawa Platona lub Arystotelesa[266], albo maksymy Sokratesa[267]? Cóż pobudziło Decjuszów[268] dobrowolnej poświęcić się śmierci? Cóż Kurcjusza[269] wtrąciło w otwartą przepaść, jeżeli nie próżna sława, ta niby jakaś najpiękniejsza Syrena[270], a którą tak gardzą rozumni i mędrcy[271]? Bo cóż, powiadają, być może głupszego, jak podawszy się na kandydata[272] do jakiego urzędu, z największem własnem upodleniem płaszczyć się przez pochlebstwo przed zebranym ludem, ucztami[273] jednać jego względy, gonić za pochwałami tylu głupców, nie posiadać się z radości na odgłos okrzyków i oklasków, być podrzucanym na ręku, jakby jakie cacko, lub na widowisko ciżby, jakby jaki bałwan[274] być niesionym na tryumfalnym rydwanie[275], albo nakoniec na publicznym rynkowym placu stać wiecznym posągiem[276]? Dodajmy do tego mnóstwo szumnych tytułów[277], a prawie boskich hołdów okazywanych krewkiemu i znikomemu człowiekowi; nie przepomnijmy nakoniec że i najwystępniejsi nieraz tyrani byli zaliczeni w poczet bogów uroczystym obrzędem[278]. Każdy przyzna, że jest to największe głupstwo, do wyśmiania którego tysiąca trzeba Demokrytów? A jednak z tego właśnie źródła tyle wypłynęło bohaterskich czynów, wielbionych pod niebiosa piórem najwymowniejszych ludzi. To właśnie głupstwo jest rodzicem państw i podwaliną najwyższej władzy, urzędów, religij, wszelkich obrad i sądów, tak dalece, że całe ludzkie życie niczem innem nie jest, jak tylko niejakąś głupstwa igraszką.
XXVIII. Nie przemilczę i sztuk. Cóż, pytam, pobudziło ludzi wymyślić i potomności przekazać tyle tak pięknych, jak mniemają, i pożytecznych wynalazków, jeżeli nie żądza sławy? Zaiste najwięksi głupcy tyluto czuwaniami, tylu krwawemi trudami okupili sobie tę sławę, nad którą, wątpię, czy jest co marniejszego[279]? Lecz wy tymczasem cudzemu głupstwu tyle w życiu winniście osobistych wygód, i co jest najsłodszem, używacie owoców cudzego szaleństwa[280].
XXIX. Dowiodłem wam, że mi się należy sława męztwa i przemysłu; cóż powiecie, gdy wam teraz dowiodę, że mi się także należy i sława rozsądku? Ale, może kto powie, że takim sposobem i ogień z wodą pogodzić można[281]. Pochlebiam jednak sobie, że mi się to uda, jeśli tylko z równą jak dotąd raczycie mię posłuchać uwagą. A naprzód jeśli rozsądek jest wynikiem doświadczenia i przezeń się tylko nabywa, komuż jego honor właściwiej się należy, czy mędrcowi, co już to przez zbytnią skromność, już wygórowaną bojaźń[282], na nic się zgoła nie śmie odważyć, czy głupiemu raczej, którego od raz powziętego zamiaru nic już nie może odwieść, ani wstyd, bo go nie ma[283], ani niebezpieczeństwo, bo go nie przewiduje. Dla mędrca wyrocznią są starożytne księgi, w nich on szuka rozumu i ślęczy nad subtelnem ich wyrazów znaczeniem. Przeciwnie głupiec, zamrużywszy, że tak powiem, oczy, rzuca się na wszystkie przedsięwzięcia, i istotnego, jeśli się nie mylę, nabywa rozsądku[284]. Dobrze to widział, choć ślepy[285] ów Homer, gdy wyrzekł: głupi własnym kosztem staje się rozsądnym[286]. Dla nabycia bowiem doświadczenia dwie są główne zawady: wstyd, który mroczy i zaciemnia umysł[287], i tchórzostwo, które wskazując grożące niebezpieczeństwo, wszelką odbiera odwagę. Ale te zawady zgoła są dla głupiego obce, bo głupstwo, mimo nawet wiedzy, zwycięzko i świetnie je pokonywa. Nie wielu zapewne zna, jak to w życiu korzystną i ważną jest rzeczą nieumieć nigdy się zarumienić[288], chcę mówić, miedziane mieć czoło i być na wszystko odważnym[289]. A jeśli rozsądek[290] zależy na zdrowym o rzeczach sądzie, jakże, proszę, są od niego dalecy ci, co się nim tak chełpią[291]? Naprzód każdy wie, że wszystkie ludzkie rzeczy, właśnie jak owe Alcybiadesa Syleny[292], czyli pudełka, dwie mają całkiem sobie przeciwne strony, tak dalece, że co na pierwsze, jak mówiąc wejrzenie, zda się śmiercią, to przeciwnie, po pilnej rozwadze, okazuje się życiem, i na odwrót, co życiem, to i śmiercią; co pięknem, to brzydkiem; co bogatem, to ubogiem; co silnem, to słabem; co szlachetnem, to podłem; co wesołem, to smutnem; co szczęśliwem, to nieszczęśliwem; co miłem, to obmierzłem; co zbawiennem, to zgubnem; słowem, gdy otworzysz pudełko, wszystko znajdziesz na wspak. Być może, zda się to komu zbyt filozoficznie powiedzianem, wyłożę więc wam jaśniéj i jak na dłoni pokażę[293]. Któż króla nie ma za bogatego i pana? A w rzeczy samej jest on najuboższym, jeśli nie ma żadnych szlachetnych duszy przymiotów; gdy zaś jego chciwość jest nienasyconą[294], gdy przytem serce jego licznym hołduje przywarom, podłym jest niewolnikiem[295]. Tym samym sposobem mogłabym wam i na innych pokazać przykładach, lecz przestaję na jednym. Ale, powie kto: do czego to wszystko zmierza? Posłuchajcie, a przekonacie się. Jeśliby kto zamaskowanym na scenie aktorom pozdzierał maski i przedstawił ich widzom w rzeczywistej i naturalnej właściwej postaci, czyżby nie zepsuł całej maskarady, całej komedji, i czyżby go nie warto było, jak warjata[296] kamieniami wygnać z teatru? Nowy by się natenczas przedstawił widok, tak, że ten, co grał rolę kobiety, okazałby się mężczyzną, co był młodzieńcem, stałby się starcem, co przedtém był królem, zostałby tylko charłakiem ladaco[297]; co był bogiem, okazałby się słabym tylko i krewkim człowiekiem. Zaiste, odbierz tę ułudę, a całe zniweczysz widowisko, gdyż ta właśnie ułuda, to oszukaństwo mami i zachwyca widzów[298]. A czemże jest całe ludzkie życie, jeśli nie komedją[299], nie tą maskaradą? w której każdy w innej występuje masce i odegrywa swą rolę, póki ów najwyższy tego teatru dyrektor[300], nie każe im ze sceny ustąpić. Co nim ostatecznie nastąpi, nieraz on w rzeczy samej zmienia dekoracją, i jednéj i tejże osobie w coraz innym każe występować stroju, tak, że co przedtem grał rolę szkarłatem okrytego króla, wraz się zjawia jako biedny niewolnik. Słowem, wszystko jest ułuda, i życie nasze odegrywa się jak istotna komedja. Jeśliby jaki mędrzec zstąpił z nieba i zaczął na całe gardło ostrzegać ludzi, że ten, którego wszyscy czczą jak boga i pana[301], nie wart jest nawet i samego imienia człowieka, gdyż bydlęcym hołduje namiętnościom, a poddawszy się dobrowolnie tym, tak licznym i obmierzłym panom[302], w nikczemnej zostaje niewoli; lub gdyby drugiemu, opłakującemu zgon swego ojca, przeciwnie kazał radować się i cieszyć, że teraz to właśnie on żyć zaczął, gdyż życie teraźniejsze niczem innem skądinąd nie jest jak tylko niejakąś śmiercią[303]; gdyby nakoniec innego dumnego swemi herbami, nazwał nieszlachetnie urodzonym i płodem nieprawego łoża, ponieważ dalekim jest od wszelkiej cnoty, jako jedynego szlachetności źródła[304]; jeśliby mówię, ten człowiek i do wszystkich innych podobnym że przemówił językiem, czyżby, proszę, nie był on poczytany za obłąkanego i szaleńca[305]? Zaiste nie ma głupszego nad mądrość nic w miejscu[306], i nic nierozsądniejszego nad zwichniony i opaczny rozum; nierozsądnie zaś i opacznie postępuje ten, co się nie stosuje do obecnego stanu rzeczy[307], ten tworzy sobie udzielne jakieś prawo, a przynajmniej, nie pomny na owo przysłowie: wlazłszy między wrony, krakaj jak i one[308], chce żeby komedja nie była komedją; przeciwnie rozsądnego człowieka, ponieważ śmiertelny[309], cechą jest nie sięgać rozumem wyżej nad swój los, umieć zastosować się do ludzi, okoliczności i czasu[310], i czy to przez grzeczność[311], czy rzeczą samą być głupim, a przynajmniej błądzić jak drudzy. Lecz być może, kto powie, że to właśnie największe jest głupstwo. Nie przeczę temu, byleby się tylko zgodzono wzajemnie, że tym a nie innym sposobem odegrywa się komedja życia.
XXX. O nieśmiertelni bogowie! mamże teraz wyrzec, czy zamilczeć[312]? Ale pocóż taić najoczywistszą prawdę? Wszakże, być może, w tak ważnej rzeczy trzeba wezwać Muz z Helikonu[43], których tak często zwykli wzywać poeci[313] w szczerych swoich bredniach. Zstąpcież na chwilę, wy córy wielkiego Jowisza, natchnijcie mię, bym dowiodła ludziom, że do owego przybytku rozumu i szczęścia, niema dla nich innego wstępu, jak tylko przezemnie. A naprzód niezaprzeczoną jest rzeczą, że wybitnem piętnem wszystkich namiętności jest głupstwo[314]; człowiek bowiem rozumny tem się różni od głupiego, że pierwszym kieruje rozum, tym rządzą namiętności, i dlatego to stoicy chcą mędrca mieć wolnym od wszystkich namiętności, jakby od jakich chorób[315]. A jednak dla chcącego zawinąć do portu mądrości, te same namiętności nie tylko są przewodnikami jakby nauczycielami[316], ale oraz i wszystkich czynów cnoty silnymi bodźcami i jakby czynnikami wszystkich rozumnych postępków. Napróżno przeciwko temu powstaje zagorzały ów stoik Seneka, co mędrca koniecznie chce mieć wolnym od wszystkich namiętności. Tak bowiem postępując, nie tylko traci z pamięci człowieka, ale tworzy sobie nowe jakieś bóstwo, jakiego nigdy ani było, ani będzie na świecie, ba nawet otwarciej powiem, marzy sobie jakiś kamienny posąg człowieka, głupi, bezwładny i ze wszelkiego uczucia ludzkości wyzuty. Niechże sobie cieszy się takim wymarzonym mędrcem, nie mamy czego mu zazdrościć, niech się nim pieści i mieszka z nim albo w rzeczypospolitej Platona[317], albo, jeśli się podoba, w krainie idei, a raczej marzeń[318], lub w Tantalowych ogrodach[319]. Któż bowiem bez zgrozy może patrzeć na takiego upiora, któż nie będzie od niego uciekał, jak od jakiego potworu, głuchego na wszelki głos przyrodzenia, wyzutego ze wszelkich uczuć miłości i politowania, bardziej podobnego do głosu, co jak twardy krzemień, albo też Marpezu skała[320], niczem się nie wzrusza, co wszystko zna, nigdy się nie myli, nigdy nie błądzi, ale, jak drugi Lynceusz[321], wszystko przenika i widzi, co to wszystko waży na niemylnej szali swojego rozumu[322], niczemu nie przebacza[323], co to sam jeden kontent z siebie[324] samego, sam jeden bogaty[325], jeden rozumny, on jeden król, jeden wolny, słowem sam jeden jest wszystkiem, wszakże zdaniem tylko siebie jednego, co nie dba o niczyją przyjaźń[326], sam niczyim niebędąc przyjacielem, który śmie nawet drwić sobie z bogów[54], a w życiu ludzkiem same tylko widzi śmieszności i głupstwa. Alboż nie takiem jest zwierzem ów doskonały i wzorowy zawołany mędrzec? Gdyby przyszło do wyboru, któreż, proszę państwo chciałoby takiego mieć swoim królem, jakie wojsko swoim dowódzcą? ba nawet która kobieta obrałaby go sobie za męża, któż za biesiadnika, jakiż sługa życzyłby mieć sobie, lub znieśćby potrafił z takiemi zaletami pana? Któż nie wolałby raczej z tej zgrai głupców wybrać sobie którego, co to sam będąc głupim, umie i rządzić głupimi i sam ich słuchać, któremu wszyscy radzi, jako im podobnemu, który czułym jest mężem, miłym przyjacielem, wesołym biesiadnikiem, przyjemnym towarzyszem, słowem, który jest człowiekiem[327]. Lecz mię już znudził tego rodzaju mędrzec. Obaczmy więc dalej.
XXXI. Jeśliby kto z ludzi, jak to, zdaniem poetów, nieraz robi Jowisz, spojrzał z wysokości na ziemię i bacznie rozważył nędzę ludzkiego życia, jak śmieszne człowieka poczęcie, bo nieraz trivio ad parietem conceptus,[93] jak nieszczęsne i biedne urodzenie, jak mozolne wychowanie, jakim niebezpieczeństwom podległe dzieciństwo, na jakie trudy skazana młodość, jak nieznośna jest starość, jak straszna konieczność śmierci, jak liczne choroby[328] udręczają całe życie, na ile to przykrości i niebezpieczeństw jest ono wystawione, jak wszystko zaprawione jest piołunową goryczą, nie mówiąc już o krzywdach doznawanych od podobnych sobie, jakiemi są ubóstwo, więzienie, zniewaga, zawstydzenie, tortury, podejścia, zdrady, obmowy, potwarze, obelgi, procesa oszukaństwa! Ale byłoby to liczyć ziarnka piasku[329]. Zaiste, nie umiem wam na ten raz powiedzieć, za jakie to winy, czy występki zasłużyli na te klęski ludzie, lub jakie zagniewane bóstwo kazało im się rodzić na te niedole. Jednak, kto pilnie to wszystko zważy, czyż nie słusznie pochwali ów jakkolwiek smutny przykład dziewic Miletu[330]. I jacyż to, proszę, ludzie zmierziwszy to życie, śmierć sobie zadali? Byli to wszystko głośni owi i zawołani mędrcy, na których czele, że nie wspomnę Dyogenesa[331], Ksenokratetesa[332], Katona, Kassiusza i Brutusa, stoi ów Chiron[333], co wolał umrzeć będąc nieśmiertelnym. Widzicie więc, zda mi się, coby to było, gdyby wszyscy ludzie byli rozumni? Bezwątpienia trzeba byłoby nowego garncarza Prometeusza[334], coby innych ludzi z innej gliny ulepił. Ale ja, już to niewiadomością, już nierozmyślnością, nieraz zapomnieniem nieszczęść, a niekiedy nadzieją szczęścia[335], czasem też miodkiem roskoszy tak dzielną w tych nędzach przynoszę ulgę, że ludzie wtedy nawet nie chcą rozstać się z życiem, gdy to, po sprzędzeniu już nici Parek[336], dawno ich odbiegło, i czem mniej już powinniby go sobie życzyć, nie tylko niem sobie nie przykrzą, ale owszem tem więcej się do niego przywiązują, i, jak można starają się przedłużyć. Z mojej to łaski widzicie nieraz zgrzybiałych starców, rzekłbyś drugich Nestorów[115], zaledwie jak cień podobnych do ludzi, jąkających się, bredzących bezzębych, bielutkich jak śnieg, łysych jak kolano, czyli, że użyję słów Arystofanesa[337], brzydkich, zgarbionych, strupieszałych, zmarszczkami okrytych, łysych, bezzębych, ledwo się czołgających, a jednak tak dalece przywiązanych do życia i udających junaków[338], że jeden czerni sobie wiekiem ubielone włosy, drugi łysinę przykrywa peruką[339], inny wstawia sobie zęby, pożyczone, być może u jakiej świni, inny nakoniec szaleje z miłości ku jakiej dziewczynie i w swoich z nią wybrykach nie jednego przechodzi młodzika[340]. Bo, że bliscy już grobu, wątli jak trzcinka, wyschli, jak kamień[341] staruszkowie żenią się z szesnastoletnią panieneczką, chociaż nieposażną i drugich mającą obdarzać swojemi wdziękami, to dziś nietylko jest rzeczą zwyczajną, ale nawet skądinąd i chlubną, bo modną. Lecz to wszystko niczem jest w porównaniu z owemi staremi zalotnicami, co to przez starość będąc prawie martwe, podobniejsze do trupa, niż do obrazu człowieka, tak, iż się zdaje, jakby z tamtego wróciły świata, zawsze mają na języku: nic nad życie[342], płoną lubieżności ogniem, palą się jak suki, jak mówią Grecy[343], jakby nieukojoną cierpiały świerzbiączkę, rżą jak kobyły, drogo opłacają jakiego pięknego Faona[344], starannie tynkują twarz swoję, patrzą się bezustannie w lustro, siwe sobie wydzierzgają włosy[345], wdzięczą się, mizdrzą się, zwiędłe i obwisłe wystawiają piersi[346], a drzącem lecz lubieżnem skomleniem raczej[347] niż spiewem, silą się już stygnącą rozniecić pożądliwość, biorą się nawet do kieliszka, z młodzikami puszczają się w tany i miłośne piszą listy. Sprawiedliwie śmieją się z tego wszyscy, jak z największego głupstwa, a one z mojej tymczasem łaski przyklaskują sobie, największem poją się szczęściem i w miodowej[348] rozpływają się roskoszy. Lecz komu to wszystko zdaje się być śmiesznem, niech, proszę zważy, co z dwojga jest lepszem: czy w takiem głupstwie pędzić życie wcale miodowe, czy jak mówią, szukać stryczka, by się obwiesić[349]? Wszelkie zaś ztąd sarkazmy i szyderstwa zgoła nie obchodzą moich głupców, bo albo ich nie pojmują, albo mimo uszu puszczają. Gdyby spadł kamień i roztrzaskał głowę[350], byłoby to istotnem nieszczęściem, zresztą wstyd, hańba, szyderstwa, złorzeczenia, tyle nas obchodzą i martwią, ile się czują, a gdy się nie czują, złem nawet być przystają. Cóż to szkodzi, że wszyscy śmieją się z ciebie, bylebyś sam z siebie rad był i kontent[351]. A ten przywilej daje tylko głupota.
XXXII. Słyszę, zda mi się gardłujących filozofów, że być głupim, błądzić, mylić się i żyć w niewiadomości już samo przez się jest największem nieszczęściem. Ale, przepraszam, owszem jest to być właśnie człowiekiem. Nie widzę wreszcie, dlaczegoby to miało być nieszczczęściem, kiedy tak jesteście stworzeni, natoście się rodzili, wychowali i los ten wspólny jest wszystkim. Co zaś jest zgodne z naturą, to być nie może nieszczęściem, chyba że chciałby kto płakać nad losem człowieka, że nie może latać jak ptaki, ani chodzić na czworakach jak bydlęta, i niema rogów jak wół. Lecz takim sposobem i najpiękniejszego rumaka trzeba byłoby nazwać nieszczęśliwym, że się nie uczył gramatyki i nie je łakoci i cukierków, nieszczęśliwym byka, że ani do tańca, ani do pojedynku, ani do zapaśnictwa niezdatny. A jak koń nie jest nieszczęśliwym przeto, że nie zna gramatyki, tak i człowiek nie jest nieszczęśliwym dlatego, że głupi, bo się to całkiem zgadza z jego przyrodzeniem. Głupota bowiem jest udziałem, przywilejem ludzi. Lecz znowu nacierają wykrętni mądrale[352]. Właśnie udziałem ludzi, powiadają, jest poznanie nauk, za pomocą których mogą swym rozumem wynagrodzić sobie to, czego odmówiło im przyrodzenie. Jakoby temu można było wierzyć, że przyrodzenie, co z taką troskliwością czuwało nad przyszłym losem komarów, a nawet roślin i najdrobniejszych kwiatków, jednego tylko tworząc człowieka drzemało i tak dalece było niedbałem, że nawet trzeba było nauk, które na jego udręczenie wymyślił Teut[353], ów ludziom nieprzyjaźny genjusz, bo nietylko nie przykładają się do ludzkiego szczęścia, dla którego, jak twierdzą, wynalezione zostały, ale je nawet całkiem wywracają, jak tego pięknie dowiódł u Platona najmędrszy ów król we względzie wynalazku liter[354]. Nauki wraz z innemi ludzkiego życia niedolami rozprzestrzenili bezwątpienia ci, od których i wszystkie zbrodnie wzięły swój początek, chcę mówić, złe duchy, szatany, demonowie, których właśnie imię po grecku znaczy uczony[355]. Za złotego to wieku prosty rodzaj ludzki żył sobie szczęśliwie, żadnych nieznając nauk, kierowany jedynie przyrodzenia pochopem[356]. I na cóżby się wtedy przydała gramatyka, kiedy wszyscy jednym mówili językiem, a celem mowy było jedynie wzajemne porozumienie się? Nacóż dyalektyka? czyli sztuka dowodzenia i przekonywania, kiedy w zdaniach żadnej nie było różnicy? Na cóż wymowa, kiedy nikt na nikogo nie podawał pozwów i żadnych nie było procesów[357]? Na cóż znajomość praw, kiedy nie było złych obyczajów, którym to zapewne te wszystkie tak chwalone ustawy[358] winny swój początek? Zaiste, owi pierwsi ludzie daleko więcej od nas mieli skromności i poszanowania dla natury, bo z jej tajemnic nie zdzierali zuchwale zasłony[359], nie mierzyli odległości gwiazd, nie badali ich obrotów i wpływu, nie dociekali skrytych przyrodzenia sprężyn, licząc za największą zbrodnię śmiertelnemu człowiekowi rozumem swoim sięgać wyżej nad swoje położenie. Nikogo zaś jeszcze wtedy nie opętał szał badania tego, co było za niebem[360]. Z upadkiem dopiero niewinności złotego wieku pierwsze złe duchy, jakem rzekła, powymyślały nauki, zrazu wprawdzie nieliczne i przez niewielu tylko przyjęte; potem zabobonność Chaldejczyków[361] i próżniacka płochość Greków potworzyły ich tysiące, istne bicze ludzkiego umysłu, tak dalece, że jedna naprzykład gramatyka wystarczy na wiekuistą męczarnię całego żywota.
XXXIII. Wszakże i z tych samych nauk te są popłatniejsze i w największej cenie, które są przystępniejsze do pojęcia, czyli co na jedno wychodzi, dla głupstwa każdego. Mrą z głodu teologowie, chuchają w palce fizycy[362], w pośmiewisku są astrologowie, w pogardzie dyalektycy. Jeden tylko lekarz żyje za nich wszystkich[363]; on jeden w największej jest wziętości i poszanowaniu. Lecz i z tego rodzaju ludzi[364], im który mniej ma nauki, a więcej zuchwalstwa, płochości i szarlataństwa, tym go więcej szanują jaśniewielmożni panowie. Tymczasem sztuka lekarska[365], szczególnie jak ją dzisiaj wielu praktykuje, niemniej jak i wymowa niczem innem nie jest, jak tylko pochlebstwem i mydleniem oczu[366]. Pierwsze po nich miejsce, a może i równe należy się palistrantom[367], z których, że sama nic o nich nie powiem, jak z jakich osłów, śmieją się co do jednego wszyscy filozofowie[368]. A jednak wyrok tych osłów rozstrzyga wszystkie wielkie i małe, nic nieznaczące i najważniejsze, ba nawet gardłowe sprawy[369]. Wychodzą oni na wielkich panów, jedne po drugich nabywają majątki[370], gdy tymczasem teolog, zgłębiwszy wszystkie księgi święte, przewertowawszy całą bibliotekę boskiej nauki, bót gryzie[371], z wszami i pluskwami ustawiczną prowadząc wojnę. Jako więc nauki najbliżej spowinowacone i spokrewnione z głupstwem są popłatniejsze, tak nieskończenie są szczęśliwsi ci, co dalecy od wszelkich nauk, słuchają głosu jedynego przyrodzenia, które nie zawodzi nigdy, jeśli tylko człowiek nie przekracza granic[372] śmiertelnego swojego przeznaczenia. Zaiste nie cierpi ono żadnego ubarwienia, żadnego fałszu[373] i to wszystko jest najszczęśliwszem, czego ludzka nie skaziła i nie zwichnęła sztuka[374].
XXXIV. Alboż nieprawda, że nawet i ze zwierząt te są najszczęśliwsze, które są najbardziej dalekie ludzkiej nauki i karności, i krom przyrodzenia, żadnego innego nie znają przewodnika? Jestże co szczęśliwszego i godniejszego podziwienia nad pszczoły?[375]. A tymczasem nie wszystkie nawet mają one zmysły. Jakaż architektura może iść w porównanie z ich budownictwa sztuką? Jakiż kiedy filozof ustanowił podobną im rzeczpospolitą? Przeciwnie zaś koń, ponieważ jedne prawie i też same co i człowiek, posiada zmysły, pod jednym żyje z nim dachem, podziela także i jego niedole; nieraz bowiem na wyścigach unikając hańby ustąpić pierwszeństwa, ostatnich sił dobywa i staje się dychawicznym[376][377]; a w bitwie goniąc za zwycięstwem, często wraz z jeźdcem pada trupem[378]. Pomijam tu krygowe uzdy[379], kolące ostrogi, stajenne więzienie, bicze, kije, pęta jeźdzca, słowem cały ów smutny orszak niewoli, której się poddał dobrowolnie, chcąc obyczajem odważnych mężów[380] pomścić się na nieprzyjacielu doznanej krzywdy[381]. O, jakże godniejszy zazdrości los much i ptasząt, żyjących tylko wedle czasu i przyrodzenia, o ile im tego dozwalają nasze na nich sidła! A jeśli uwięzione w klatce nauczą się czasem dźwięku ludzkiej mowy, ach! jakże wtedy wiele tracą na swoim przyrodzonym uroku! Tak to w każdym względzie więcej się podoba prostota natury, niż wysilenia sztuki. Nigdy się przeto nie mogę dość nachwalić owego Pitagoresowego koguta[382], który jeden, gdy już był wszystkiem: filozofem, mężczyzną, kobietą, królem i prywatnym człowiekiem, rybą, koniem, a nawet, ile przypominam gąbką[383], kiedy się stał nakoniec kogutem, żadnego nie znalazł od człowieka nieszczęśliwszego stworzenia, ponieważ żadne z nich nie przekracza granic przyrodzenia, a tylko on jeden nie chce w nich pozostać.
XXXV. A między ludźmi znowu los prostaków i, jak ich nazywamy, idiotów, przekłada nad los uczonych i wielkich. I ów Gryll (świerszcz)[384] więcej miał rozumu od wielce mądrego Ulissa[385], bo wolał sobie kwiczyć w chlewie, niż z nim tłuc się po świecie i na tysiączne narażać się niebespieczeństwa. Jednego z nimi zdania jest zda mi się i Homer, ów wszystkich baśni twórca[386], bo wszystkich ludzi bez różnicy nazywa nieszczęśliwymi[387]. Ulissa, także tego wzorowego swojego mędrca, nieraz zowie godnym politowania[388], czego wszakże nigdzie nie wyrzekł o Parysie[389], Ajaksie[390] i Achillesie[116]. I dla czegoż to? Dlatego zapewne, że ten oszust i figlarz zawsze miał się na ostrożności, niczego nie robił bez porady Pallady, do zbytku był rozumny i gardził przewodnictwem natury. Jak przeto między ludźmi najnieszczęśliwsi są ci, co się poświęcają mądrości i już przez to samo podwójnie głupi, że rodziwszy się ludźmi, nie pomni na swoje przeznaczenie, gonią za udziałem nieśmiertelnych bogów i na wzór owych olbrzymów[391] machinami, jakby dźwigniami i rusztowaniem[392] nauk, podnoszą sztandar buntu przeciwko przyrodzeniu; tak przeciwnie najmniej są nieszczęśliwi ci, co swoim rozumem, a raczej głupotą zbliżeni do bydląt, z zakreślonych człowiekowi nie wykraczają granic. Obaczmy, czy, nieuciekając się do stoickich wykrętów, nie można tego dowieść prostymi przykłady? I o nieba! jestże co szczęśliwszego nad ten rodzaj ludzi, którym to zazwyczaj: gawronów, dudków, cymbałów, głupców, gapiów, błaznów, durniów[393] najszlachetniejsze, mojem zdaniem, nadają nazwiska? Być może, zda się to wam na pozór głupstwem i niedorzecznością, a przecie jest to prawda jaśniejsza od słońca. A naprzód całkiem są oni wolni od bojaźni śmierci, nie małego już zapewne w życiu nieszczęścia. Nie znają zgryzot sumienia. Nie trwożą ich powieści o nieboszczykach. Nie boją się widm i upiorów, nie dręczy ich obawa grożących niebezpieczeństw, ani ludzi nadzieja przyszłego szczęścia, słowem wolni są od tysiącznych trosk, nieodłącznych od tego życia. Obce są dla nich: wstyd, zarumienienie się, żądza honorów i dostojeństw, zazdrość i miłość. Nakoniec, jeśli swoją głupotą bardziej się jeszcze zbliżają do bydląt, zdaniem teologów, nawet nie grzeszą. Pomyślże teraz mój ty głupi mazgaju mędrku, ileż to trosk dzień i noc trawi twoje serce? Zbierz razem wszystkie nędze twojego życia i poznaj od jakich to nieszczęść ratuję ja moich wielbicieli. Nie dość na tem, że sami ciągle się radują, bawią, śpiewają, śmieją; lecz i wszędzie, kędy się nie obrócą, przynoszą z sobą roskosz, wesołość, śmiech i uciechę, właśnie jakby łaskawi bogowie na to jedynie ich stworzyli, żeby rozpraszali czarne troski ludzkiego życia. Ztąd to pochodzi, że gdy dla drugich każdy jest z innem uczuciem; ich, jak swoich, wszyscy znają, wszyscy szukają, żywią, pielęgnują, ściskają, i, gdy tego potrzeba, spieszą im na pomoc, nakoniec pozwalają im bezkarnie i mówić i robić, co się im podoba. Krzywdzić ich nikt sobie nie życzy tak dalece, że nawet zwierzęta[394], przez jakiś wrodzony instynkt, szanują ich niewinność. Są bowiem pod szczególną bogów, a nadewszystko moją opieką i przeto słusznie ten hołd wszyscy im oddają[395].
XXXVI. Sami nawet najpotężniejsi królowie taką w nich dla siebie znajdują roskosz, tak ich serdecznie kochają, że niektórzy bez nich ani zjeść obiadu, ani wyjść na przechadzkę, zgoła ani jednej chwili obejść się nie mogą[396]. I tych swoich głupców, tych błaznów przekładają nawet nad tetrycznych swoich filozofów, których, przez próżność, kilku czasem także utrzymują. I nie dziw, ci bowiem mędrcy samemi tylko nudnemi a nieraz i smutnemi rzeczami rażą i dręczą ich delikatne uszy[397], a dumni ze swej uczoności i gorzką czasem traktują prawdą[398]; błazny zaś moi to właśnie królom przynoszą, za czem jednym ci z takim gonią zapałem, chcę mówić: żarty, śmiechy, zabawę i roskosz. Nie przepomnijmy i tego ważnego głupców przywileju, że oni tylko jedni słyną szczerością i mówią prawdę? A cóż lepszego, cóż godniejszego nad prawdę? Chociaż bowiem, za świadectwem Platona[399] przysłowie Alcybiadesa przyznaje prawdomowność pijanym tylko i dzieciom, skąd i urosło: co u trzeźwego na myśli, to u pijanego na języku, ten atoli, przywilej właściwie mi się tylko jednej należy. Świadkiem jest Eurypides[400], który wyrzekł na moją pochwałę: głupi zawsze głupstwo mówi. Na głupiego to twarzy czytasz to, co ma on w sercu, a co w sercu to i na języku; rozumni zaś, jak mówi tenże Euripides, dwa mają języki[401], z których jednym mówią prawdę, a drugim to, czego wymagają okoliczności. Im to właściwa z czarnego robić białe[402], z ich to ust wychodzi i zimno i ciepło[403], oni wcale co innego myślą, a co innego mówią[404]. Królowie mimo całą swoję szczęśliwość, zdają mi się dla tego właśnie być godnymi politowania, że nie mają, ktoby mówił im prawdę i zamiast szczerych przyjaciół samych mieć tylko muszą pochlebców[405]. Lecz, może kto powie, że uszy królów nie cierpią prawdy i przeto stronią od tych mędrców z obawy, by który nie nadużył swojej śmiałości i nie zaczął im prawić rzeczy więcej prawdziwe, aniżeli przyjemne i pochlebne. Tak jest w rzeczy samej, królowie nie cierpią prawdy. Tymczasem głupcy moi dziwnie jak umieją mówić im nietylką nagą i gorzką prawdę, ale nawet otwarte nagany, i królowie słuchają ich z taką roskoszą, że za które słówko mędrca skazaliby na gardło, to od błazna przyjmują z dziwną przyjemnością i za dobrą, jak mówią, monetę. Prawda bowiem ma w sobie jakiś wrodzony niepojęty urok i moc przekonania[406], jeśli tylko jest wolną od wszelkiej goryczy, a ten przywilej dali bogowie samym tylko głupcom. Dla tego pewnie i kobiety, jako z przyrodzenia do roskoszy i głupstwa skłonniejsze, szczególniejsze także głupcom okazują względy, tak, że wszelkie ich z sobą żarty, chociażby te wcale nimi nie były[407], za żart tylko i zabawkę przyjmują; płeć ta bowiem aż nadto jest dowcipną w pokrywaniu swoich wybryków.
XXXVII. I tak wracając do szczęścia głupców, spędziwszy życie w niewymownej roskoszy, bez bojaźni a nawet bez uczucia śmierci, przenoszą się prościutko na elizejskie pola[67], żeby i tam pobożne i próżniackie dusze bawić swoimi żartami. Porównajmy dopiero los jakiego chcesz mędrca, z tym losem głupca. Przedstaw sobie sam wzór mądrości, człowieka, co to całe swoje dzieciństwo i młodość strawił ślęcząc nad księgami, i najprzyjemniejszą porę, bo wiosnę, swojego życia, zabił na ustawicznem czuwaniu, troskach i trudach, co i w całym dalszym biegu życia nie skosztował ani kropli roskoszy, zawsze oszczędny, ubogi, smutny, ponury, surowy i nieubłagany dla siebie, przykry i nieznośny dla drugich, wybladły, wycieńczony, schorzały, z pociemniałemi oczami, zawczesną starością, przed czasem już spieszy do grobu, chociaż raniej czy później umrzeć wszystko jedno dla tego, co nigdy nie żył[408]. Oto jest wierny obraz mędrca.
XL. Ale za to całkiem do mnie należą ci, jak się mówi, z naszej mąki[439] pieczeni bajarze, co lubią legendy, cuda i dziwne kłamane rzeczy albo sami opowiadać[440], albo rozdziawiwszy gębę z nienasyconą nigdy ciekawością słuchać powieści o strachach, upiorach, widmach, wilkołakach, rusałkach, djabłach i innych tysiącznych bredniach, które im mniej są podobne do prawdy, tem więcej znajdują wiary i bawią ucho[441]. A to wszystko służy nie tylko do zabicia nudnych godzin czasu, lecz nieraz nawet i do opatrzenia kieszeni i spiżarni kaznodziejów i księży[442]. Do tego też rzędu należą ci, co w fałszywem wprawdzie, ale miłem zostają przekonaniu, że, gdy uczczą statuę, lub olbrzymi obraz ś. Chrystofora[443], tego chrześcijańskiego Polifema, lub tylko na niego spojrzą[444], w ten dzień nie zginą; albo gdy przepisaną modlitwą uwielbią rzeźbiony obraz ś. Barbary[445], powrócą z bitwy cali i zdrowi; lub gdy w pewne dni, przy pewnych modlitwach, pewną ilość świec zapalą przed ołtarzem ś. Erazma[446], wkrótce się zbogacą. Świętego zaś Jerzego czczą jak drugiego Herkulesa[447], albo Hippolita[448], konia jego w bogate stroją rzędy[449], i ledwo nie ubóstwiają, a zawsze go nową jaką obdarzają i jednają ofiarą; przysięga zaś na złotą przyłbicę tego świętego, jak niegdyś bogów pogańskich na Styks[450], poczytuje się za najuroczystszą[451]. Jedni do ś. Antoniego, drudzy do ś. Mikołaja udają się jakby do jakich Merkurjuszów, świadomych wszystkich kradzieży, a postawiwszy przed ich ołtarzem pewną ilość świec, lub na ich cześć zakupiwszy mszą ś., ani wątpią o znalezieniu skradzionych swych koni, lub powrocie swych strat i dopięciu swoich zamysłów. A ś. Andrzej iluż to postami co rok bywa czczony od panien, chcących koniecznie wyjść za mąż.[93] Cóż mówić o tych, których sumienie zasypia spokojnie w słodkiej wierze za zmyślone odpusty[452], które długość kar czyśćcowych, jakby jaką klepsydrą[453], chronometrem lub astronomicznym zegarem, z logarytmowych, że tak powiem, tablic, bez najmniejszej określają pomyłki, wyliczając lata, miesiące, dni i godziny? albo o tych, co polegając na przypiętych do swej szyi jakichsiś magicznych talizmanach i amuletach[454], lub odszeptywaniu pewnych modlitewek[455], a które bądź dla zabawy, bądź dla wyłudzenia od nich miłego grosiwa, pobożny jakiś powymyślał oszust[456], wszystkiego się dla siebie spodziewają: bogactw, honorów, roskoszy[457], długiego życia, późnej i czerstwej starości, nakoniec obok samego Chrystusa krzesła w niebie, którego wszakże życzą sobie jak najpóźniej, a przynajmniej nie pierwej, aż chyba wtedy, kiedy roskosze tego życia ich niechętnych i opierających się same nareszcie całkiem opuszczą; wtedy i tylko wtedy dopiero gotowi oni przyjąć błogie owe w niebie roskosze. Zgoła każdy kupiec, każdy żołnierz, każdy sędzia przekonany jest w duszy, że, gdy z nakradzionych lub naździeranych tysięcy rzuci grosz na ofiarę, już tem samem oczyści i osuszy lernejską kałużę[457] brudów całego swojego uprzedniego życia, i tyle krzywoprzysięztw, tyle cudzołóztw, pijatyk, kłótni, bójek, zabójstw, oszukaństw, wiarołomstw, zdrad, właśnie jakby wedle jakiejś z niebem ugody, nie tylko okupi[458], ale nabędzie prawa do nowych przestępstw. Jestże zaś co głupszego, owszem co szczęśliwszego razem od tych, którzy odczytawszy codzień siedm owych cudownych wierszy psalmisty, obiecują sobie więcej, niż wieczną szczęśliwość? Wieść zaś niesie, że cudowne te wiersze wskazał ś. Bernardowi[459], jakiś wprawdzie żartobliwy, ale, gdy się ani postrzegł, jak został oszukanym, więcej pocieszny i płochy, niż przezorny djabełek. A lubo są to wszystko tak głupie brednie, że sama prawie nieraz się ich wstydzę, znajdują atoli wiarę nie tylko u gminu, ale nawet i u teologów. Nie zapomnijmy także, że każdy kraj, każda okolica, każdy pułk, każdy cech rzemieślniczy, każde sądownictwo, ba nawet każdy dom, familja i pojedyńcza osoba,[93] mają swego patrona, z których gdy każdy innemi obdarza łaskami, inne też i sobie tylko właściwe odbiera hołdy. Jeden uśmierza ból zębów, drugi położnicom spieszy na pomoc, pełniąc akuszerski urząd, inny rzecz skradzioną wraca, lub znajduje zgubioną; jeden ratuje tonących na morzu, drugi pasie bydło; słowem dla wszystkiego osobny jest święty, osobny patron, tak dalece, że wyliczyć wszystko byłoby rzeczą zbyt długą i prawie niepodobną. Są też i tacy święci, co jedni i wiele i różnych łask szafują, osobliwie matka Boska[460], której pospólstwo więcej prawie ufa, niż nawet samemu jej synowi[461].
XLI. I o cóż to ludzie tak gorąco proszą tych, świętych, o cóż, jeżeli nie o to, co w rzeczy samej jest głupstwem? i czem ja sama jedna obdarzam? Spojrzyjcie na te wszystkie wotowe tablice[462], któremi aż do sklepienia poobwieszane są ściany niektórych kościołów, znajdziecież tam choć jedną, która byłaby wyrazem wdzięczności za pozbycie się głupoty, a nabycie choć odrobiny rozumu? Zobaczycie tam rozbitka, co z morskiej toni wypłynął szczęśliwie[463]. Tam inny mieczem rozsiekany od nieprzyjaciela, ożył; ówdzie drugi dzielnie a razem szczęśliwie z niebespiecznej bitwy ratował się ucieczką, chwałę pobicia nieprzyjaciela zostawiwszy swoim towarzyszom. Inny powieszony na szubienicy, z łaski jakiegoś świętego, opiekuna złodziejów, urwał się ze stryczka, by się potem nanowo miłem zajął rzemiosłem uwalniania ludzi od uciążliwych bogactw. Inny rozłamawszy kraty więzienia umknął z niego szczęśliwie. Inny na przekorę lekarzowi[464], prędko pozbył się febry. Inny na złość swej żonie, w podanej sobie tajemnie truciznie[465], dostawszy rozwolnienie żołądka, znalazł lekarstwo a nie zgubę, a nieboga zawiedziona w swojej nadziei żałuje napróżno podjętych i kosztu i pracy. Inny wywrócony z pojazdem powstał zdrów bez najmniejszego szwanku, bez połamania nóg i skręcenia karku, i na swoichże koniach pomyślnie zajechał do domu. Inny z pod gruzów zapadłego domu wydostał się żywy i zdrowy. Inny schwytany przez męża przy żonie gracko z rąk mu się wyśliznął[466]. Jednem słowem żadnej zgoła nie znajdziesz dziękczynnej oferty za pozbycie się głupoty a nabycie rozumu. Zaiste głupota taki ma w sobie powab, taki urok i słodycz, że ludzie o wszystko proszą świętych, krom uwolnienia od niej. Ale pocóż się zapuszczam w to nieprzebyte i niezmierzone przesądów i zabobonów morze. Bo:
Chociażbym sto ust miała i języków tyle,
Choćby głos mój żelaza nie ustąpił sile,
Trudno abym wszystkie głupstw objęła odcienia,
Lub wyliczyła głupców różnego imienia[467].
do tego stopnia całe życie wszystkich chrześcijan[468] przepełnione jest tego rodzaju bredniami, które tymczasem księża nie tylko dopuszczają, ale nawet upoważniają i starają się jak najwięcej rozkrzewić, wiedząc ile nieraz dla nich stąd płynie korzyści. Wreszcie na jakże to liczne wręcz sobie przeciwne i nieprzyjaźne różnych nazw obozy podzielili się chrześćjanie, a jak się różnią między sobą religijnem swojem przekonaniem czyli wiarą, tak i zewnętrzną barwą, to jest samem życiem. A że każdy z nich sobie tylko przyznaje prawowierności miano i prawo na niebieskie królestwo, mimo więc to, że szczycą się wyznawcami jednego i tegoż samego ukrzyżowanego Chrystusa i znają jego najpierwsze braterskiej miłości przykazanie, mimo to, że pod jego wojują proporcami, jedni drugich śmiertelnie nienawidzą, potępiają, wyklinają i prześladują, gdyby można, aż do zupełnego wytępienia ogniem i mieczem. Katolicy wyklinają i potępiają luteranów i ich zwolenników za to, że nie wierzą w boskie ustanowienie papieztwa; luteranie potępiają katolików za to, że weń wierzą; sami nawet tak nazwani starokatolicy, jakie miano sami sobie nadali, niewierzący w nowo ukuty dogmat nieomylności papieża, nienawidzą i potępiają tych katolików, co weń wierzą, a ci wzajemną tamtym odpłacają się nienawiścią i potępieniem: prawosławni zaś jak luteranów, tak i tych jednych i drugich wyklinają i potępiają, że się daleko odstrychnęli od zasad prawowiernych pierwiastkowego kościoła, podobnie jak żydzi i mahometanie nienawidzą i potępiają wszystkich chrześćjan za to, że wierzą w Chrystusa, a chrześcijanie nienawidzą i wyklinają żydów i mahometanów za to, że weń nie wierzą. Patrząc na te zażarte waśnie między sobą chrześćjan ich nieprzyjaciele, sądzą, że słusznie za żadnymi z nich nie przemawiają prawdy, bo dotychczas, przez przeciąg dziewiętnastu wieków, nietylko się nie mogli zgodzić, ale coraz więcej i więcej jeszcze między sobą się dzielą, nowe coraz ustanawiając dogmata, im się bardziej oddalają od swego źródła, tem więcej zacierają prawdę a brną w nowe przesądy i błędy tak, że Pliniusz ma prawie słuszność gdy mówi: co do religji i po dziś dzień błąka się rodzaj ludzki i chodzi omackiem: ad religiones etiam nunc caligat genus humanum. Hist Nat. 30, 1, init. Zaiste niczem tak nie dowodzą ludzie swojej głupoty, jak swojem przekonaniem w najważniejszej sprawie, chcę mówić w sprawie religji, której jest na świecie nazw tyle rozmaitych wręcz nawet jednych drugim przeciwnych i sprzecznych zasad, że wszystkie niepodobna nie tylko wyliczyć, ale ani spamiętać, ani nawet znać. Śmiało powiem, że co człowiek, to inna religja; bo gdzież znajdziemy chociażby dwóch ludzi jednego i tegoż wyznania, czyli religji, którzyby mimo wspólne swe imię i jednostajność głównych zasad wiary, nie różnili się między sobą w pewnych względach i każdy po swojemu nie patrzał inaczej na jeden i tenże sam dogmat, na jedną i tęż samą rzecz? jeden całkiem nie odrzucał, a przynajmniej nie wątpił o tem, w co drugi najmocniej wierzy, i nie robił sobie żarcików z tego, co dla drugiego jest przedmiotem najgłębszego czci hołdu? Gdzież wreszcie znajdziemy chociażby jednego takiego, któryby o wszystkich prawdach, czyli dogmatach swojego wyznania, jednostajne miał zawsze przekonanie, a nie powątpiewał dziś czasem o tem, w co wczoraj niezachwianie wierzył? Z laty każdy niemal myślący zmienia i swoje religijne przekonanie. Dziecko i podlotek wierzy w to wszystko, w co mu wierzyć kazali rodzice. Młodzieniec i wąsal. porwany w wir świata, stając się wyznawcą materjalizmu zaczyna o wszystkiem powątpiewać, i w nic niewierzyć, oprócz tylko we własne siły i swój rozum. Dojrzały mąż, zakłopotany wyzyskiwaniem przyzwoitego sobie w społeczności stanowiska i zabespieczeniem swego losu i bytu swej familii, głównie zaprzątniony materjalną stroną, ogranicza się małem bardzo kołkiem religijnych dogmatów. Starzec nakoniec wraca prawie do początku i zalękany zbliżającą się przyszłością, wierzy znowu prawie we wszystko. O gminie nie ma co i mówić, jasnego i czystego pojęcia o wierze i religji nigdy on nie ma, nad jego credo zalega gruba pomroka i otacza go wieczna nierozwiana ciemność. Zewnętrzne przytem okoliczności, stosunki z ludźmi, powodzenia i nieszczęścia, jakże silny wpływ wywierają już to na podniesienie naszej wiary, już na jej zniżenie i ujmę. I tak jedni wierzą nie tylko w djabłów i szatanów, ale nawet w strachy, widma, upiory, wiedźmy, wilkołaki rusałki, guślarzy, szeptaczy i czarowników; drudzy, niemówiąc już o świętych, ledwo nie ledwo i to po swojemu i nie zawsze raczą wierzyć w Chrystusa; jedni znajdują i widzą Boga, aniołów i świętych na metalu, drzewie, płótnie, papierze, gruszkach i jabłoniach, ba nawet kamienicach i przy zdrojach, drudzy widzą Boga oczami tylko swojego rozumu, i, jak mówią, znajdują go li w swej duszy i sercu; jedni przy żywej wierze, tylko umartwieniem, dobremi działami, pokutą, postem i jałmużną spodziewają się osiągnąć niebieskie królewstwo, drudzy każą Chrystusowi siebie zbawić już za to jedno, że weń raczą wierzyć; jedni na potwierdzenie słów swoich nigdy nie wzywając boskiego imienia, Szczerą zawsze mówią prawdę; dla drugich zaklinania się, przysięga są chlebem powszednim, bo się za każdym bożą słowem, chociaż zawsze kłamią; jedni przeniknieni uczuciem chrześćjańskiej braterskiej miłości i marnością dóbr tego świata zdejmują z siebie suknię, by okryć nagiego i ostatni grosz oddają cierpiącej ludzkości; drudzy jedną i tąż samą ręką odzierają bliźniego, a nawet łupią kościoły i ołtarze i tuż rzucają grosz do skarbony i świętym stawią świece; jedni oddani pobożności i rozmyślaniu czczą Boga w duchu i prawdzie, drudzy całą pobożność zasadzają na dzwonach i pokłonach, żegnaniu się na każdym kroku i za każdem słowem, a popełniają kradzież, zdzierstwa, rozboje i topią zabójcze żelazo w piersi bliźniego; jedni oczepieni rozmaitemi amuletami, krzyżem zalegają stopnie ołtarzy i zimne marmury, tłuką się łbem o kościelne posadzki, od świtu do zmroku trzepią korunki, godzinki i rożańce, codzień się niemal z każdego nieskromnego, jak mniemają, które im się z ust mimowoli wyrwało, spowiadają słowa, noszą włosiennice i kolczate pasy, biczują się, dyscyplinują, suszą o chlebie i wodzie, lub poszczą przestając na oleju i zgniłych rybach; drudzy ledwo nie ledwo, kiedy niekiedy i to machinalnie, bez wiedzy, rzekłbyś dla odpędzenia much i komarów raczą się przeżegnać, do każdego słówka przypinają, jakby bukiecik, wyrazy nieznające druku i wszelką obrażające skromność, na spowiedzi i posty patrzą jak na ludzkie wymysły, do kościoła zaglądają chyba dla ciekawości i rozrywki i to pod sam koniec nabożeństwa, jak się mówi, świece gasić, od rana do wieczora żrą wszystko, tuczą i pielęgnują swe ciało, z prosięciem, szynką i kiełbasą dążą do raju.[93] Niechżeby się teraz zjawił jaki niewczesny i nieznośny mędrzec, i, jak przystało, zaczął głosić te prawdy: żyj poczciwie, a nędznie nie zgniniesz[469], grzechy swoje okupisz[470] do hojnej jałmużny łącząc szczery żal za nie i dzieła pokuty, modlitwę, post i poprawę swoich obyczajów; naśladując życie tego lub owego świętego zasłużysz na jego opiekę[471]; niechżeby mówię, ów mędrzec, i tym podobne zaczął spiewać rzeczy, jakiegoż to szczęścia pozbawiłby on natychmiast ludzi i jakążby zgrozą napełnił ich serca, przerwawszy ich letarg sumienia! Do tylko co wymienionych przezemnie głupców należy zaliczyć i tych, co to za życia jeszcze tak starannie i szczegółowie oznaczają całą wystawę i przepych swojego pogrzebu, że nawet określają, jaka ma być ilość zapalonych świec, wiele w żałobę ubranych tragarzy, wiele śpiewaków, wiele najętych płaczek, istnych aktorów żalu i smutku[472], właśnie jakby sami mieli patrzeć na to widowisko[473], jakby dla zmarłego było hańbą, gdy trup jego nie z takim przepychem, lub nie tak, a inaczej będzie pochowanym. Patrząc na to rzekłbyś, że to nowo wybrani rzymscy edylowie[474] troszczą się o wydanie igrzysk lub uczt dla ludu, albo nowo kreowany marszałek o uraczenie swoich powierników.[93]
XLIII. Ale przyrodzenie jak każdego z osobna człowieka, tak i każdy naród w szczególności, każdy kraj, każdą okolicę, każde miasto osobną i właściwą nacechowało miłością własną. Stąd to pochodzi, że Anglicy[488][489], dumni są ze swej urody, piękności, talentu do muzyki i wytworności swej kuchni. Szkoci ze swej pochodzistości od królów i subtelności dyalektyki. Francuzi przechwalają się swoją grzecznością i ogładą, a Paryżanie wyłącznie znajomością teologji, nieprzyznając takowej nikomu prawie innemu. Włosi szczycą się piękną literaturą, a szczególniej wymową i nadewszystko sobie winszują, że jedni oni[490] nie są barbarzyńcami, jak drudzy; to przekonanie stanowi największe ich szczęście, osobliwie Rzymian, którzy ciągle marzą sobie dawny swój Rzym[491]; Wenecjanie puszą się swoją znamienitością; Grecy sławą dawnych swoich bohaterów i że pierwsi oni byli twórcami nauk i oświaty; Turcy i cała owa muzułmanów tłuszcza, to istne jądro barbarzyństwa i ciemnoty, religję swoją pod niebiosa wynoszą, a Rzymian wyśmiewają jak zwolenników przesądu i błędu. Lecz nic nie może iść w porównanie z żydami, co to podziśdzień z taką pewnością oczekują swego Mesjasza[492] i oburącz trzymają się swojego Mojżesza; Hiszpani nikomu nie chcą ustąpić wojennej sławy; Niemcy winszują sobie olbrzymiej budowy ciała i znajomości tajemnic czarnoksięstwa[493] słyną wreszcie swoim kosmopolityzmem, gotowością i zdolnością przysiąść się do każdego narodu i kraju, gdzie tylko nie brak kartofli, piwa i kawy, tam zakładają swój Vaterland i wyśpiewują: Die Wacht am Rhein; Moskale chełpią się ze swej prawowierności, nieograniczonej tolerancji, prawdomowności, szanowania cudzej własności, szerzenia oświaty cywilizacji i nieśmiertelności swoich żołnierzy; Polacy chcą zadziwić świat cały niczem niepokonaną miłością ojczyzny i niepodległości, nadludzkiem poświęceniem się aż do tułactwa i męczeństwa dla wydobycia się z politycznej nicości.[93]
XLIV. Pomijając dalsze szczegóły, przekonaliście się zda, mi się, ile jak każdemu z osobna, tak i w ogóle wszystkim ludziom przyczynia roskoszy miłość własna i jej rodzoniuteńki braciszek pochlebstwo[81]. Jakaż bowiem między niemi różnica[494], chyba że pierwsza pochlebia sobie, a drugi innym. Dziś wprawdzie jest okrzyczane pochlebstwo[495], ale to przez ludzi, co się obrażają raczej wyrazami tylko, a na istotę rzeczy nie zwracają uwagi. Hałasują oni, że dobra wiara i poczciwość nie mogą się ostać z pochlebstwem; lecz takich powinienby oświecić i wyprowadzić z błędu już przykład samych nawet zwierząt. Gdzież bowiem znajdziemy większego pochlebcę, ale i wierniejszego razem od psa? Jestże co zabawniejszego, a obok tego i przyjaźniejszego dla człowieka, jak wiewiórka[496]? Chyba, być może, komu się więcej podoba okrucieństwo lwa, srogość tygrysa i krwiożerczość lamparta? Nie przeczę, że jest wprawdzie rodzaj udanego i obłudnego pochlebstwa, lecz to będzie raczej złośliwe oszczerstwo, które gubi wielu niebacznych. Ale co się tycze mojego, tchnie ono samą tylko dobrocią i szczerością, i nierównie bliższem jest cnoty, niż owa surowość, jak ją nazywa Horacy[497] opryskliwa, nieprzystępna i zrzędna. Moje bowiem pochlebstwo już zrospaczonych krzepi i ożywia nadzieją, cieszy stroskanych, zachęca leniwych, budzi ospałych, koi boleści chorych, zmiękcza i rozbraja pałających gniewem, jedna i nierozerwanym węzłem zespala przyjaciół. Ono to dzieci zapala do nauki[498], rozwesela starość, a królów pod pokrywką pochwał, bez najmniejszej obrazy karci i uczy[499]. Słowem robi to, że każdy jest kontent z siebie samego[500], każdy coraz więcej siebie kocha i ceni, a co właśnie pierwszym jest szczęścia warunkiem. Cóż bowiem uczynniejszego, jak kiedy ręka rękę myje,[93] muł muła czocha[501], pies psa wącha i liże,[93] wzajemnie jeden drugiemu schlebia i oba są z siebie kontenci? Pomijam tu, że pochlebstwo ważną gra rolę w chwalonej owej wymowie[502], ważniejszą w medycynie, a największą w poezji, nakoniec ono jest osłodą i przyprawą całego ludzkiego pożycia.
XLV. Lecz powiadają, być w błędzie jest wielkie nieszczęście. Grubo się mylą bowiem ci, co sądzą, że szczęście człowieka zawisło od otaczających go rzeczy. Bynajmniej, zawisło ono od przekonania każdego[503]. Rzeczy bowiem nas otaczające tak są liczne, tak rozmaite, tyle mają odcieni i pozorów, że wszystko jest dla nas zagadką[504], jak słusznie mówią moi Akademicy (uczniowie Platona[505]), ze wszystkich najmniej zarażeni dumą. A jeśli i można coś o nich wiedzieć z pewnością, to właśnie życie nasze zaprawia goryczą. Takie przytem jest przyrodzenie ludzkiego umysłu, że go łacniej uwodzi pozór, niż istota i prawda. Kto chce uderzającego w tej mierze przykładu, niech w czasie kazania zajdzie do kościoła, a przekona się, że gdy kaznodzieja naucza czegoś ważnego, wszyscy się nudzą, poziewają i drzemią, wymykają się za drzwi, jakby kto ich miotłą wyganiał; przeciwnie zaś, gdy jaki krzykacz i wrzaskun[506], co częściej bywa, babskie jakieś plecie powieści, z ciekawością a nawet wytężoną słuchają go uwagą podziwiają. Im także jaki święty jest bajeczniejszy[507], to jest więcej o nim naprawiono baśni i poetycznych wymysłów, jak naprzykład o ś. Jerzym, Chrystoforze i Barbarze, więcej taki odbiera hołdów niż śś. Piotr i Paweł, albo nawet Chrystus. Lecz tu nie o to rzecz idzie. A jakże mało kosztuje nabycie takiego szczęścia! Gdy bowiem dokładne poznanie samych rzeczy, nawet z siebie najbłahszych, jak naprzykład grammatyki, wiele nieraz kosztuje trudu mozołu, błędne tymczasem przekonanie daleko nabywa się łacniej, i tyleż, jeżeli nawet nie więcej, przykłada się do szczęścia. Gdy kto naprzykład jedząc gniłe solone ryby, których drugi nie może znieść i samego zapachu, tak w nich sobie smakuje, jakby w ambrozji, lub najwymyślniejszych łakociach, czyż to nie stanowi dla niego istotnego szczęścia? Przeciwnie będzieszże jadł z gustem jesiotra, do którego z natury czujesz odrazę? Gdy wzorowie brzydka żona zdaje się mężowi drugą Wenerą, czyż nie wszystko dla niego jedno, jak gdyby w rzeczy samej była ona piękną? Gdy kto patrząc na malowidło, wiechciem, że tak powiem, napaćkane czerwono i żółto, niem się zachwyca, będąc przekonanym, że to arcydzieło Apellesa[508], lub Zeuksysa[509], nie jestże w tym razie szczęśliwszy od owego wielbiciela obrazów, tych mistrzów, co z wielkim nabył ich kosztem, mniej, być może, czując z tego roskoszy? Znam jednego mego imiennika[510], który młodej swej żonie dał w upominku kilka fałszywych brylantów, a że był wielki i wymowny bałamut, potrafił jej wmówić, że nietylko były prawdziwe i najpiękniejsze, ale nawet nadzwyczaj rzadkie i drogie. Pytam się, nie byłaż ona w rzeczy samej szczęśliwa, pieszcząc się temi kawałkami szkła i strzegąc tych bredni, jak nieocenionego skarbu? Tymczasem mąż i grosza sobie oszczędził i skorzystał z łatwowierności swej żony, bo go nie mniej kochała, jak gdyby kosztowny od niego otrzymała podarek. Alboż jest jaka różnica między tymi, co wiecznie zamknięci w jaskini Platona[511], podziwiają tam przywidzenia tylko i cienie bez rzeczy, a tym mędrcem, który z niej wyszedłszy widzi na jawie same przedmioty? Czyż nierówny jest ich los i szczęście, zwłaszcza, że pierwsi przestając na jednym tylko podziwianiu, samych rzeczy nigdy nie żądają? Gdyby Lucyana Mycillus[512] mógł się wiecznie poić owem złotem swojem marzeniem, niemiałby potrzeby życzyć sobie innego szczęścia. Między szczęściem więc, a szczęściem albo żadnej zgoła niema różnicy, albo jeżeli i jest jaka, to los głupców nawet zazdrośniejszy już naprzód dla tego, że szczęście ich, jako oparte na samem tylko przekonaniu, nic ich nie kosztuje, a powtóre, że ono jest wspólne największej liczbie.
XLVI. Szczęście oraz traci cały swój urok, skoro niema z kim go rozdzielić[513]. A któż nie wie, jak mało jest mądrych, jeśli tylko są jeszcze jacy? Chociaż bowiem Grecy w tylu wieków kolei ledwo nie ledwo siedmiu ich naliczyć zdołali; lecz, przyznam się, gdyby się i tych przyszło dobrze pomacać, zaręczam w żadnym z nich nie znaleźlibyśmy nie tylko połowy, ale nawet ani trzeciej części mądrości. Jeśli zaś między najpierwsze dobrodziejstwa Bachusa liczą szczególnie to, że przed nim, choć na krótki czas, pierzchają wszystkie troski duszy[514], bo skoro sen rozproszy moc wina, wnet one wracają, że tak powiem czwórką, moje w tej mierze dobrodziejstwo jakże o wiele jest i większe i trwalsze, gdyż ja bez wszelkiego wysilenia trzymam umysły w ciągłem upojeniu, w nieprzerwanej roskoszy, ustawicznem marzeniu i oczarowaniu, i gdy inni bogowie, każdy inną i skąpo szafując łaską, w wyborze swoich ulubieńców uwodzą się stronnictwem, ja nikogo z ludzi nie wyłączam z mych względów. Nie każdy bowiem kraj rodzi owe szlachetne i szacowne winko[515], co rozprasza troski, a nieci nadzieję[516]. Nie wielu z łaski Wenery dostało się w podziale[517], piękności, mniejszej daleko liczbie wymowa dar Merkurego[149]. Herkules wybranych tylko swoich kochanków osypuje bogactwy[518]. Nie każdego skronie Homerowy Jowisz[519] wieńczy królewską koroną. Mars czasem na żadną stronę nie przechyla szali zwycięstwa[520]. Bardzo wielu smutni odchodzą od wyroczni Apolla[521]. Często syn Saturna miota pioruny[522]. Feb ciska jadowite strzały[523]. Neptun więcej ludzi topi, niż zachowuje[524][525]. A cóż mówić o złych duchach, złośliwych bogach, owych Wejowach[526], Plutonie[44], Ate[145], Karach, Febrach[527], katach raczej niż bogach. Ja tylko jedna, ja mówię, głupota i wszystkich bez różnicy i hojnie obdarzam niezrównanemi memi dobrodziejstwy.
XLVII. Nie wymagam przytem ślubów, ani ofiar[528] za opuszczenie w czci mojej jakiego obrzędu. Nie zapalam się gniewem i nie napełniam zgrozą i nieba i ziemi[529], że ktoś wezwawszy innych bogów, dla przyniesienia im kadzidła i dymiących się ofiar, o mnie zapomni. Inni bowiem bogowie tak są drażliwi, tak kapryśni i wybredni w tych bagatelach, że nieraz jest rozumniej i bespieczniej zostawić ich w pokoju i nie zagabać, niż składać im hołdy. Podobni są oni w tej mierze do owych ludzi tak nieprzystępnych, uraźliwych i kapryśnych, których lepiej jest nie znać, niż się z nimi bratać. Lecz, być może kto powie, nikt głupocie nie składa ofiar, ani stawi kościołów. W rzeczy samej, jakem to już powiedziała, dziwi mię mocno ta ludzka niewdzięczność. Lecz ja już sama przez się będąc szczęśliwą, zgoła o to nie dbam. Na cóż mi bowiem kadzidło[530], placki i świnie, kiedy mi wszędzie i wszyscy ludzie takie oddają hołdy, do jakich upoważniają sami nawet teologowie? Chybabym miała zazdrościć jednej tylko Dyanie, że jej ołtarze krwią się ludzką broczą[531]. Ja mniemam, że mi prawdziwie boskie składają hołdy, kiedy bez wyjątku wszyscy stale zachowują mię w swoim umyśle, wyrażają w swoich obyczajach i w całem wykazują życiu. Na jaką to cześć bóstwa nieraz i u samych chrześćjan trudno natrafić. Zgraja jest takich[532], co śród białego dnia, kiedy najmniej tego potrzeba, palą lampy, lub stawią Bogarodzicy zapaloną świecę[533], a przeciwnie jak mało tych, coby ją w niewinności życia, skromności i zamiłowaniu rzeczy niebieskich chcieli naśladować? A właśnie taka tylko cześć i prawdziwą jest i najprzyjemniejszą dla świętych[534]. I nacóżbym potrzebowała dla siebie osobnej świątyni, kiedy, jeśli się nie mylę, cały ten świat jest najwspanialszą moją świątynią[535]. Powierników też moich, czcicieli i kapłanów chyba tylko tam niema, gdzie niema ludzi. Nie jestem przytem tak głupią, bym wymagała dla siebie kamiennych statuj[536] i farbami ubarwionych obrazów; owszem wielebym przez nie na mej czci straciła, gdyż ci grubej plewy i zmysłowi ludzie zamiast świętych czczą ich tylko obrazy. Nie raz i nas bogów ten sam los, co i ludzi spotyka, że namiestnicy całkiem zajmują ich miejsce[537]. U mnie, co człowiek, to moja statua, każdy chce, czy nie chce, żywym jest moim obrazem. Nie mam więc czego innym bóstwom zazdrościć, że każdy z nich w osobnych miejscach ma swoje świątynie i w pewne oznaczone dni odbiera hołdy. Jak naprzykład Feb w Rodosie[538], Wenera na Cyprze[539], Juno w Argusie[540], w Atenach[541] Minerwa, na Olimpie[542] Jowisz, w Tarencie[543] Neptun, w Lampsaku Pryap[544]; moją bowiem świątynią jest cały świat i wszyscy bez wyjątku i lepsze, bo szczersze i nieustanne składają mi ofiary.
XLVIII. Żeby zaś kto nie sądził, że zbyt sobie w tej mierze pochlebiam i przesadzam nad prawdę, rzućcie, proszę, okiem na chwilę na samo ludzkie życie, a przekonacie się, ile mi wszyscy są obowiązani od dziecka do starca, od małego do wielkiego, od kmiotka aż do króla, i jak mi wszyscy biją czołem[545]? Nie będę tu rozbierała życia każdego w szczególności stanu, byłoby to nadzwyczaj długo, że nie powiem bez końca, lecz dla zrobienia wniosku o innych dość będzie spojrzeć tylko na ważniejsze[546]. Nie mam co mówić o gminie i podłej gawiedzi, ta bowiem całkiem do mnie należy. Gdyż w każdym względzie tyle ma odcieniów głupstwa i tyle ich codzień przybiera nowych, że do ich wyśmiania i tysiąca nie wystarczyłoby Demokrytów, chociaż i na tych Demokrytów innego znowu byłoby potrzeba Demokryta. Trudno zaiste przedstawić, ile to uciechy, rozrywki i śmiechu codzień biedni ludzie dostarczają bogom. Ci bowiem ranne godziny, dopóki jeszcze trzeźwi, poświęcają na dość ożywione i kłótliwe swoje narady[547], i wysłuchanie ludzkich prośb i życzeń. Skoro zaś podchmielają się nektarem i do ważnych zajęć już się staną ociężali, zasiadają sobie dla zabawy na najwyższych szczeblach nieba i z pochylonemi czołami bacznem i badawczem okiem przypatrują się ludzkim czynnościom. I w rzeczy samej niema zabawniejszego i przyjemniejszego widoku. Przebóg! jakaż to scena przedstawia się ich oczom, co za wrzawa i zgiełk tych różnobarwnych moich głupców! Nie raz bowiem i ja sama zasiadam obok poetycznych bogów. Tu jeden przepada za uliczną swoją kochanką, i im mniej jest kochany, tem szaleniej kocha; tam chciwy, łakomy i żminda bierze posag nie żonę; inny przedaje wdzięki swej młodej żony; ówdzie zazdrośnik, jak argus[200], stoi na czatach u łoża; inny odziedziczywszy po ojcu bogatą puściznę, jakże śmiesznie wygląda ze swoją żałobą? tysiąc głupstw i robi i mówi, ze łzami i nieukojonym niby żalem towarzyszy jego zwłokom, a tymczasem dla rozegrania tej smutnej komedji publicznych najmuje płaczek; inny zalewa się łzami u grobu macochy[548]; tu żarłok sprawia sobie bankiet i gdzie tylko co zarwie, wszystko pakuje do swego brzucha[549], niepomny, że głód mu znowu doskwierać będzie; dla leniucha sen i próżnowanie największą stanowią roskosz i szczęście[550]; są i tacy, co cudzym interesom poświęcają się z zapałem, zaniedbując własne; marnotrawca liczy siebie bogaczem, gdy dług opłaca nowo zaciągnionym długiem[551] i płaci procent na procent, póki nakoniec całkiem nie wyzuje się z mienia i nie zbankrutuje; sknera jedyne dla siebie znajduje szczęście, morząc siebie głodem, zbogacić swego sukcessora[552]; łakomy, goniąc za lichym a niepewnym zyskiem, wszystkie przebiega morza, wiatrom i morskim toniom poruczając swe życie, którego żadnemi nie okupi skarbami; awanturnik woli szukać bogactwa i szczęścia na wojnie, niż siedzieć spokojnie w domu; oszuści za najpewniejszy do zbogacenia się liczą środek nadskakiwać bezdzietnym staruszkom, lub udawać gachów starych zalotnic[344]; jedni i drudzy dziwnie bawią bogów, kiedy ci których chcieli oszukać[553], ich samych wyprowadzają na dudków. Lecz największymi głupcami, godnymi ostatniej pogardy, są to kupcy, tak przez swoje już samo przez się podłe rzemiosło[554], jak osobliwie przez obmierzłe i niegodziwe środki, chcę mówić, kłamstwa, krzywoprzysięztwa, kradzieży, wybiegi, oszukaństwa, złą miarę i wagę, a tymczasem mają siebie za coś bardzo ważnego i osób pierwszego rzędu, dla tego, że na wszystkich palcach świecą się u nich złote obrączki. Są też i godni braciszkowie[555] czyli mnisi, co w nadziei pochwycenia z ich kradzieży jakiej okruchy, wiedzeni pochlebstwem publicznie ich witają szumnymi tytułami. Gdzieindziej widzieć można godnych uczniów Pytagora szkoły[556] do tego stopnia kommunistów, że co tylko jest nie zamkniętem, lub wpadnie im pod rękę, spokojniuteńko i bez wszelkiego skrupułu zabierają jak swoje[557]. Nie zbywa i na takich, których jedna już nadzieja czyni bogatymi[558], a którzy już przez to samo są szczęśliwi, że się ciągle łudzą złotemi jakiemiś marzeniami. Inni za progiem swojego domu i przed ludźmi tylko chcą uchodzić za bogaczy i magnatów[559], a w domu morzą siebie głodem. Jeden trwoni co tylko ma, drugi łakomą ręką godziwie i niegodziwie, jak tylko może ogromne gromadzi zbiory[560]. Jeden ugania się za honorami i dostojeństwy, drugi znajduje szczęście siedząc przy kominku. Wielu bardzo żyć nie może bez procesów i, jakby na wyścigi bogacą sędziego dzień ode dnia zwlekającego wyrok[561], i przeniewiercę wygę swojego adwokata[562]. Jeden ciągle myśli o reformie, drugi ważne jakieś w swej głowie układa plany. Inny porzuciwszy dom, żonę i dzieci puszcza się na pielgrzymkę do Jerozolimy[563], Rzymu, lub ś. Jakóba[564] nie mając tam żadnego interesu. Słowem, jeślibyś na wzór owego Menippa[565], spojrzał z księżyca na te niezliczone ludzkie zabiegi[566], rzekłbyś, że widzisz przed sobą niezliczone roje much i komarów, które z sobą się kłócą, walczą, jedne drugim stawią sidła i czyhają na zgubę, wzajemnie siebie odzierają, oszukują, bawią się, swawolą, rodzą, starzeją i umierają. Trudno uwierzyć, jakie robi ruchy, jak się miota i jakie odegrywa komedje i tragedje[567], tak małe, słabe i chwilę[568] tyko żyjące zwierzątko. Nieraz bowiem lada wojna, lada zaraza krocie jego zmiata.
XLIX. Lecz sama byłabym zanadto głupią i godną śmiechu stu Demokrytów, gdybym chciała wyliczać dalej wszystkie rodzaje i odcienia zwyczajnych głupstw i niedorzeczności. Zwracam się teraz do tych, co za mędrców uchodzą i po mądrość, po tę, jak mówią złotą rószczkę[569] biegną w zawody. W tych rzędzie pierwsze trzymają miejsce filologowie i w ogóle wszyscy nauczyciele, rodzaj ludzi zaiste najnieszczęśliwszy, ze wszech miar godny politowania i w największej byłby niełasce u bogów, gdybym ja nieszczęścia ich stanu nie osładzała niejakimś rodzajem głupstwa. Dręczą ich bowiem nie pięć jędz, jak greckie niesie epigramma[570], ale tysiąc. Wiecznie głodni, oszargani, na piekielne, że tak powiem, skazani trudy w tych swoich szkołach, owszem kordygardach[571], a raczej więzieniach i istnych katownicach, starzeją się śród tłoku dziatwy, głuchną od przeraźliwych jej wrzasków i wrzawy i giną z suchot od zabijającej woni. Jakże dumni są, kiedy, jak kumejski osieł[572], we lwią przeodziani skórę jednym groźnym wyrazem[573], ba nawet samem tylko spojrzeniem rzucają postrach na trwoźliwą gromadę żaków, lub nareszcie uzbrojeni godłami swej władzy, chcę mówić liniją, rózgami, dyscypliną plażą ich i wedle swego widzi mi się srożą się wszelkimi sposobami[574]. Obok tego wytarte ze świecącemi się łokciami odzienie, podziurawione buty, z których ciekawe wyglądają palce[575], zdaje się im wykwintnym strojem, odrażająca zaś i dusząca woń najprzyjemniejszym zapachem[576], a ta nieszczęsna niewola istnem panowaniem, tak dalece że nawet za tron Falaysa, lub Syrakuzańskiego Dyonizjusza[577] nie oddaliby swej władzy. Ale nierównie szczęśliwsi są jeszcze przez osobiste przekonanie o swojej uczoności. Chociaż bowiem swym uczniom prawią czasem smalone duby i istnem głupstwem nabijają im głowę[578], mimo to jednak w porównaniu z sobą za nic mają Palemonów[579], za nic Donatów[580], i jakąś czarodziejską sztuką umieją za uczonych uchodzić w oczach głupich matulek i gapiów tatulów. A cóż mówić o owej roskoszy, kiedy z nich który w zbutwiałym szpargale znajdzie imię matki[581] Anchizesa, albo objaśni jakie przestarzałe i niekażdemu znajome słowo, jak naprzykład łacińskie busequa, bovinator, manticulator[582], albo nasze wżdy, wrzkomo, praszczę, owszeki i t. p. lub gdzie z pod gruzów wykopie kawał starego kamienia[583], ze szczątkami spełzłych na nim liter, o Jowiszu! co wtedy za radość, co za tryumf dla nich, co za nowy laur, właśnie jakby podbili Afrykę, lub dobyli szturmem Babylonu[584]. A kiedy im się uda skleić ckliwe i bez sensu wierszydła, każdemu z niemi się przechwalają, odczytują, nadojadają; a gdy się znajdą tacy, co je pochwalą, wtedy im, jak mówią, i szostem głowy nie dostaniesz, wtedy wyobrażają sobie, że im piersi rozpiera twórczy duch samego Marona[585]. Lecz nic w świecie, pocieszniejszego, jak kiedy na wyścigi puszczą się we wzajemne pochwały i jeden drugiego nawzajem pod niebiosa wynosić zaczną. Gdy zaś który z nich potknie się w słowie i zgrzeszy przeciw gramatycznym prawidłom, a postrzeże to taki baczny i światły ostrowidz, o Herkulesie[586], jakież tedy powstają sprzeczki, kłótnie i dają się słyszeć przycinki i łajanki! Jeśli to kłamię, niech mię wszyscy bakałarze rozsieką w kawałki. Znam jednego już sześćdziesięcioletniego starca, biegłego w greckim i łacińskim językach, zawołanego matematyka, filozofa, medyka, słowem całą gębą encyklopedystę[587]; ten porzuciwszy wszystko, już więcej dwudziestu lat męczy się i ślęczy, łamiąc sobie głowę nad gramatyką i jedynego tylko, jak największego życzy sobie szczęścia, by Bóg przedłużył mu i życia i zdrowia, aby mógł dokładnie określić i wykazać różnicę ośmiu części mowy, czego żadnemu dotąd z Greków i Rzymian nie udało się jeszcze dokazać. Właśnie jakby tu szło o los całej ludzkości i rzecz była godną otwartej i zawziętej wojny, jeśliby kto naprzykład spójnik do rzędu przysłówków zaliczył. Z tej to przyczyny lubo tyle jest gramatyk, ile ich nauczycieli[588], a nawet pierwszych większa daleko liczba, bo mój przyjaciel Aldus[589], sam jeden pięć już zrobił wydań gramatyki, niema z nich wszakże żadnej, by najgłupiej, i, że tak powiem, po tatarsku napisanej, którejby on nie przewartował, nie zgłębił, nie zgryzł, schnąc z zazdrości i obawy, żeby czasem kto inny, chociażby równie głupio pracując w tej mierze, nie wyrwał mu palmy i tym sposobem nie zginęła marnie mozolna jego praca. Znam i drugiego pedagoga, tem się różniącego od innych, że zawsze wymuskany, z bakami jak szpalery starannie ułożonemi, co to ma zawsze przymrużone a prawie przymknięte oczy i czy to nieracząc prosto patrzeć na świat boży i ludzi, czy z obawy, by z nich ktoś nie wyczytał, co się kryje w posępnej jego duszy, lub być może, żeby wszystko, krom cudzych zasług w zwiększonej widzieć postaci, chociaż bez koniecznej potrzeby, zawsze je osłania okularami; co chce uchodzić za uniwersalnego uczonego, bo i matematyk i fizyk, naturalista i astronom, lubo patrząc na gwiazdy wie, co i każdy i jak mówi Kochanowski:
Ziemię pomierzył i głębokie morze.
Wie jak wstają i zachodzą zorze;
Wiatrom rozumie, praktykuje komu,
A sam nie widzi, co się dzieje w domu[590]
L. Mniej mi są obowiązani poeci, jako wedle przysłowia, lud wolny[600], chociaż z powołania swego skądinąd całkiem do mnie należą, jedyny bowiem cel mają czystemi bredniami[601] i śmiesznemi wymysłami głaskać uszy głupców i bawić. Mimo to wszakże sobie i bohaterom swoim rokują, Bóg wie jaką nieśmiertelność i życie niemal boskie. Są to serdeczni i niedostępni przyjaciele miłości własnej i pochlebstwa[602], i nikt z ludzi nie oddaje mi ani szczerszych, ani stateczniejszych jak oni, hołdów. Mowcy też, lubo mi się przeniewierzają czasem i zakrawają na filozofów[603], że jednak moimi są wielbicielami, oprócz innych rzeczy, już to jest oczywistym dowodem, że pomijając inne ich brednie, tak obszerny i drobiazgowy napisali traktat o sztuce żartowania[604], i ktoby nie był autorem traktatu o wymowie do Herenniusza[605], ten kładnie głupstwo na czele środków bawienia. A Kwintyljan, ów rej mowców, napisał, dłuższy od samej Iliady, traktat o śmiechu. Są oni wszyscy do tego stopnia gorliwymi zwolennikami głupstwa, że czego zbić nie mogą żadnymi dowody, obalają to nieraz jednym tylko żarcikiem[606]. A któż zaprzeczy, że sztuka bawienia żartami i śmiesznemi dykteryjkami pobudzania do śmiechu na całe gardło, wyłącznie należy do głupstwa i jego jest darem? Do tegoż cechu należą i ci, co goniąc za nieśmiertelną sławą opętani są autoromanją, czyli piśmiączką i chętką wydawania dzieł swoich chociażby najgłupszych. A lubo wszyscy tacy są moimi ulubieńcami, ci jednak szczególnie doświadczają mych względów, co czyste głupstwa bazgrają i bazgrają. Bo oni to uczenie i dla uczonych tylko piszą i zdają się na sąd surowy Persjusza[607] i Leljusza[608] krytyki, zdaniem mojem, godniejsi są raczej politowania, niż zazdrości, gdyż ustawicznym dręczeni niepokojem, ciągle to coś dodają, to odejmują i wyrzucają, przerabiają, poprawiają, z jednego miejsca przenoszą na drugie, raz poraz przeczytują i, że tak powiem, przetrawiają, lat kilka[609] przechowują w tece, zawsze z siebie niekontenci, a ślęcząc całe nocy, pozbawiają siebie najsłodszej rzeczy, jaką jest sen[610]; tylu krwawemi brudami i męczeństwem tak drogo okupują sobie tak nikczemną i marną nagrodę, jaką jest pochwała, i to, niestety, zaledwo kilku znawców. Dodajcie do tego stratę zdrowia, piękności, wzroku, często i zupełną ślepotę, ubóstwo, zazdrość, wyrzeczenie się wszystkich, nie mówię już roskoszy, ale nawet przyjemności, przyspieszoną starość, zawczesną śmierć i inne tym podobne biedy. Tyluto nieszczęściami i prawdziwemi klęskami uczony ów mędrzec wartem być sądzi okupić sobie pochwałę jednego lub drugiego, równie jak on, ślepego także literata[611]. Jakże o wiele szczęśliwszy jest mój pismak! On to nie susząc sobie mózgu, niezadając zabójczej pracy, przy małej stracie tylko atramentu i papieru, co tylko przyjdzie na myśl, byle co się zamarzy, natychmiast wylewa na papier, będąc pewnym, że im niedorzeczniejsze napisze głupstwa, tem więcej znajdzie sobie wielbicieli, rozumie się wszystkich nieuków i głupców. Nie dba o zdanie dwóch, czy trzech tam jakich uczonych, jeśli go tylko jeszcze czytać będą. A wreszcie cóż znaczy nagana kilku uczonych, obok głośnej pochwały niezliczonych głupców? Rozumniej jeszcze postępują w tej mierze plagjatorowie[612], czyli literaci złodzieje, co cudze płody za swoje wydają i przywłaszczają sobie sławę cudzą nabytą pracą[613], w tej ufności, że lubo się kiedyś i wykryje ich literacka kradzież, przez czas jednak niejakiś spokojnie z niej korzystać będą. Trzeba widzieć, jak się oni nie posiadają z radości, kiedy ich chwalą i wśród ciżby wskazują palcem mówiąc: oto ten[614], gdy księgarze wystawują na sprzedaż ich dzieła, na których każdej stronicy biją szumne, zwłaszcza obce, cudzoziemskie i do magicznych podobne[615][616] potrójne imiona[617], które, niestety, czemże są, jeżeli nie czczem tylko brzmieniem? przytem na tak obszernym świecie, jakże dla niewielu tylko zrozumiałe, nakoniec dla mniejszej jeszcze liczby przypadające do smaku, bo też i nieuki i głupcy niejednostajnego są podniebienia, czyli gustu[618]. Imiona te są nieraz albo czysto zmyślone i niezgrabnie sklecone, albo ze starożytnych wykradzione pisarzy, gdy jeden zaszczyca siebie imieniem Telemaka[619], drugi Stelenusa[620], inny Laertego[621], ów Polykratesa, tamten Trazymacha[622] chociaż miasto ich równie dobrze mógłbyś położyć na dziele imię chameleona, lub dyni, albo jak filozofowie mówią, alfy i bety[623]. Lecz nic pocieszniejszego jak kiedy ci głupcy głupców, nieuki nieuków, nawzajem zaczną siebie darzyć listami, wierszami i panegirykami, nazywając jeden drugiego[624] to Alceuszem[625], to Kallimachem[626], to większym mowcą niż sam Cycero, i uczeńszym niż Plato. Są to zwyczajne komplementa i dawane i odbierane nawzajem. Nieraz nawet dla dodania większego blasku swej sławie, wyzywają w zapasy z sobą jakiego antagonistę przeciwnika[627], gmin zdumiały dzieli się na różne zdania[628], aż nakoniec oba szermierze, po dzielnej walce, świetny odnoszą tryumf i świeżym okrywają się laurem. Rozsądni, jak słuszna, śmieją się z tego głupstwa, któż bowiem zaprzeczy, że jest niem w istocie? a oni tymczasem z mej łaski szczęśliwe pędzą życie, którego nie oddadzą i za tryumf samych Scypjonów[629]. Zresztą i sami nawet uczeni, co w wyśmiewaniu cudzego głupstwa znajdują dla siebie roskosz, nie mało także są mi obowiązani, czemu zaprzeczeć nie mogą, jeśli nie chcą być miani za największych w świecie niewdzięczników.
LI. Między uczonymi chcą koniecznie rej wodzić prawnicy, bo też nie ma od nich ani zarozumialszych, ani bardziej w sobie zaślepionych, kiedy wiecznie tocząc skałę Syzyfa[630], na jeden i tenże przedmiot gromadząc całe stosy praw, mniejsza o to, że są dalekie od rzeczy[631], dodając oraz przypisy do przypisów, objaśnienia do objaśnień, tak gmatwają i tak grubą pomroką zaciemniają naukę prawa, że ta nie jednemu zdaje się zgoła niedostępną. Bo wedle ich pojęcia, im będą zawikłańsi i mniej zrozumiali, tem więcej przypisują sobie nauki i sławy. Do nich przyłączyć należy dyalektyków i sofistów, rodzaj ludzi hałaśliwy i gadatliwszy od samej Dodońskiej miedzi[632], każdy z nich mógłby walczyć o pierwszeństwo w gadatliwości z dwudziestu na wybór przekupkami, wszakże byliby jeszcze szczęśliwsi, gdyby byli tylko gadatliwymi, lecz oni przytem i tak dalece są kłótliwi, że nieraz spierają się jak mówią, o próżny wór[633], biorą się w czuby i tak się zaciekają w swoim uporze, że się całkiem rozmijają z prawdą[634], a w końcu i sami nawet nie wiedzą o co rzecz idzie. Tymczasem szczęśliwi są przez miłość własną, gdy uzbrojeni trzema[635] syllogizmami, gotowi bez zwłoki i namysłu w każdej chwili i w każdym przedmiocie odważnie na drugiego natrzeć. Zresztą upor robi ich niezwyciężonymi i sam Stentor[636] nie dotrzymałby im placu.
LII. Po nich następują filozofowie, poważni brodą i opończą, co to wyobrażają sobie, że jedni oni zdobyli mądrość, a na innych biednych ludzi wszystkich bez wyjątku poglądają jak na czcze tylko mary[637]. Jakże pociesznie bredzą, gdy roją sobie niezliczone światy, gdy słońce, księżyc, gwiazdy i inne niebieskie ciała mierzą, że tak powiem, łokciem i łańcuchem, gdy błyskawic, wiatrów, zaćmień i drugich[638] niedających się objaśnić[639] zjawisk, badają i wykładają przyczyny, a to z taką pewnością, jakby powiernikami byli przyrodzenia i zjawili się do nas właśnie z posiedzenia samych bogów; a przyrodzenie tymczasem dziwnie jak się śmieje z ich wszystkich hipotez i domysłów[640]. Że bowiem niczego u nas nie ma pewnego i stałego, już sama różność ich zdań[641] i wiekuiste spory o każdej niemal rzeczy są uderzającym dowodem. A chociaż zaś niczego z pewnością nie wiedzą, za znawców jednak wszystkiego siebie poczytują, i lubo sami siebie nie znają, tak że nieraz już to przez swoją ślepowatość, już przez zatopienie się w marzeniach aż do obłąkania umysłu, jamy ani kamienia nawet nie widzą przed swemi nogami[642], jakieś tam jednak ideje, wszechności, oderwane formy, pierwotne materje, tuteczności, tameczności, cóżności[643], toższości, tożsamości, formalności, słowem wszystkie subtelności, niedostępne nawet oczom Lynceusza[321], widzą jak na dłoni. A jakże się nadymają, z jakąż pogardą poglądają na tę, ich zdaniem niewtajemniczoną tłuszczę, kiedy kreśląc koła, kwadraty, trójkąty i inne jeometryczne figury, opisując jedne około drugich, lub wpisując[644] i nakształt jakiego labiryntu[645] między sobą mięszając i wiążąc, wystawują przytem całe pułki różnokształtnych liter, szykując je w coraz nowe jakby bojowe szeregi, i robiąc z niemi rozmaite ewolucje, prostaków tumanią tylko i mroczą[646]. Niektórzy z nich czytają nawet w gwiazdach przyszłe losy pokoleń, obiecując dziwniejsze od magicznych cuda, i szczęśliwi! znajdują potulnych i dobrodusznych głupców, którzy temu wszystkiemu jak najmocniej wierzą.
LIII. Teologów może byłoby lepiej pominąć i nie poruszać tego prawdziwie gniłego kamaryńskiego bagna[647][648] i śmierdzącej trawy[649], jako ludzi dumnych i obraźliwych, by czasem nie uderzyli na mnie całemi plutonami swoich konkturyj i wniosków, i nie znaglili do palinodji[650] czyli odwołania, pod karą wnet być obwołaną kacerką i spaloną na stosie. Skoro bowiem kto wypadnie z ich łaski, tego natychmiast dosięgają tą straszliwą bronią. A lubo są to ze wszystkich najniewdzięczniejsi ludzie, jako jawnie zaprzeczający moich dla siebie dobrodziejstw, mimo to jednak z wielu względów są mi obowiązani, bo mi zawdzięczają swą miłość własną, z łaski której będąc szczęśliwi sadowią się, że tak powiem aż na trzeciem niebie i z tego szczytu okiem politowania spozierają na innych ludzi, jakby na jakie nikczemnie czołgające się istoty, bo ja to ich z nóg do głowy uzbrajam całymi szwadronami owych mistrzowskich definicyj, wyników, wniosków[651], wyraźnych i domyślnych propozycyj, tyle im wskazuję szlaków, tyle manowców[652], że z pomocą swych dystynkcyj i niepojętych jakichsiś świeżo powymyślanych[653] potwornych wyrazów, któremi wszelkie węzły, jakkolwiek zawisłe, rozsiekają lepiej nawet od samej Tenedoskiej obosiecznej broni[654], i z sideł samego Wulkana[58] potrafiliby się wydostać. A cóż gdy, wedle swego widzimi się, zaczną wykładać tajemnice wiary, jak stworzony i urządzony ten świat; jakimi to kanałami spłynęła na całe Adamowe pokolenie owa skaza pierworodnego grzechu; jakim sposobem, w jakich rozmiarach i w jakim przeciągu czasu w łonie dziewicy dojrzał Chrystus; jakim sposobem w Eucharystji po poświęceniu pozostają same tylko przypadłości materji, niemając już jej własności. Lecz te rzeczy są zwyczajne. Najuczeńszych zaś teologów i jak mówią, same światła religji[655] zajmuje i ćwiczy ich dowcip rozwiązania następnych pytań: czy w boskiej generacji jest jaka chwila (instans)[656]? czy synowstw w Chrystusie wiele? czy można dopuścić taką propozycją: Bóg Ojciec nienawidzi Syna[657]? Czy urząd zbawienia ludzkiego rodzaju mógł poruczyć[658] Bóg kobiecie, czartu, osłowi, dyni, lub nawet kamieniowi? Jakżeby dynia opowiadała słowo Boże, czyniła cuda i była ukrzyżowaną? I co poświęciłby Piotr ś., gdyby poświęcił wtedy, kiedy ciało Chrystusa wisiało na krzyżu? i czy można powiedzieć, że Chrystus w tym samym czasie był i człowiekiem? I zawczasu już chcąc siebie zabezpieczyć od głodu i pragnienia, pytają, czy i po zmartwychwstaniu także ludzie będą jeść i pić. Niezliczone są inne jeszcze od tych subtelniejsze brednie[659] o chwilach, pojęciach, stosunkach, formalnościach, różnościach, tożsamościach i tysiącznych innych urojeniach, których żadne oko dojrzeć nie może, chyba już takiego Lynceusza[321], takiego ostrowidza, co to i przez największą pomrokę, ba nawet przez ściany widzi to, czego zgoła nie ma[660]. Dodajmy do tego ich żelazne moralności prawidła[661], obok których niczem są owe stoików wyroki, tak nazwane paradoksa, jako rzeczy wcale proste i gminne. I tak podług nich stokroć lżejszy jest grzech tysiąc zarznąć ludzi, niż w dzień niedzielny choć chwilę poświęcić na załatanie żebrakowi obówia[662]; i lepiej się zgodzić aby świat zginął z całym swoim, jak mówią, rynsztunkiem, niż jedno choć najmniejsze popełnić kłamstwo[663]. I te już przez się najsubtelniesze subtelności stają się jeszcze subtelniejszemi przez owe scholastyków niezliczone szlaki, któremi chcą do nich zaprowadzić czytelnika, tak, że prędzejbyś wybrnął z zakrętów labiryntu[645], niż z manowców, że głównych tylko wymienię: Realistów, Nominalistów, Tomistów, Albertystów, Okkanistów, Skotystów[664]; tyle w nich jest zawiłości, tyle erudycji, że samym nawet Apostołom, gdyby się im przyszło wdać w dysputę z tym nowym teologów orszakiem, powtórnego byłoby potrzeba zesłania ś. Ducha, a co pewna, wcale innego natchnienia i ducha niż mieli[665]. Ś. Paweł, ani wątpić, miał wiarę, ale określił ją wcale nie po mistrzowsku[666], gdy wyrzekł: wiara jest gruntem rzeczy tych, których się spodziewamy, wywodem rzeczy niewidzialnych. Żyd. 11. 1. On także, chociaż gorzał ogniem chrześćjańskiej miłości, ale musiał być słaby dyalektyk, kiedy w pierwszym liście do Koryntjan w rozdziale 13. nie dał jej ani defincji, czyli orzeczenia, ani podziałów. Cóż stąd, że Apostołowie z największą pobożnością i święcie sprawowali sakrament Eucharystji, kiedy zapytani o przeistoczeniu się, o terminach od jakiego i do jakiego nie potrafiliby, jak sądzę, z taką, jak Skotyści[667] odpowiedzieć dokładnością, jakim sposobem jedno i toż samo ciało Chrystusa, w jednym i tymże czasie, na rozmaitych znajduje się miejscach, nie wyłożyliby rozmaitych form tego ciała w niebie, na krzyżu i w Eucharystji, w jakiej chwili, w jakiej sekundzie następuje przeistoczenie się, gdy słowa, których się mocą ono dzieje, są wymawiane oddzielnie i w następstwie jedno po drugiem. Dobrze wprawdzie znali oni matkę Chrystusa, lecz któryż z nich z taką jak nasi teologowie dowiódł filozofją, jakim ona sposobem wyjętą została od skazy pierworodnego grzechu? Piotr ś. otrzymał klucze od tego, co nie mógł się omylić w swoim wyborze, i bezwątpienia powierzył je godnemu, a jednak wątpię, czy pojmował tajemnicę tego daru, a pewnie mu się w głowie zmieścić nie mogło, jakim sposobem może piastować klucze umiejętności[668] ten nawet, który z goła jej nie ma. To było nad jego pojęcie. Chrzcili wprawdzie Apostołowie wszędzie, a jednak nigdzie tego nie uczą, co stanowi formę, co materją, co istotę, a co skutek chrztu; a o charakterze mogącym się zgładzić i niezgładzonym[669] nie ma u nich ani nawet śladu wzmianki. Pomni na ów wyrok Ewanielji: Duch jest Bóg, a ci którzy go chwalą, potrzeba aby go chwalili w Duchu i prawdzie — Jan 4, 24. czcili oni Boga w duchu, tego jednak musieli nie mieć sobie objawionem, że taką samą[670] jak i samemu Chrystusowi, należy cześć oddawać i Jego obrazowi, chociażby węglem napaćkanemu na ścianie[671], skoro tylko ma dwa podniesione palce[672], długie włosy i trzy promienie wychodzące z jego aureoli, czyli kółka otaczającego jego głowę[673]. To bowiem ten tylko zdoła poznać, kto najmniej trzydzieści lat strawił na zgłębieniu zaświatowych światów, metafizycznych oderwanych pojęć Arystotelesa i Skotystów. Często Apostołowie wspominają o łasce, ale nigdzie nie odróżniają[674] łaski darem danej od łaski ułaskawiającej. Zachęcają wprawdzie oni do dzieł dobrych, ale nie dzielą na dzieła działające i dzieła zdziałane. Nieraz nauczają miłości, ale jej nie rozróżniają na natchnioną i nabytą, i nie objaśniają czy to przymiot czy istota, czy stworzon}a, czy niestworzona. Ohydzają grzech, a przysięgam, nie potrafiliby dać uczonej definicji, co to jest grzech, chybaby się pierwej oświecili w szkołach Skotystów i przejęli ich duchem. Zaręczam, że i sam ś. Paweł, z którego jednak erudycji można sądzić o uczoności reszty apostołów, gdyby znał te wszystkie dzisiejsze subtelności, nigdyby tak ostro nie zganił i nie potępił tych kwestyj, dysput, genalogij, i, jak je nazywa, logomachij[675] czyli pustego szermowania wyrazami, zwłaszcza że dysputy i spory jego czasów były wcale prostackie i, że tak powiem, chłopskie, w porównaniu z dysputami naszych mistrzów, tak subtelnemi, że nie pojąłby ich i sam Chryzypp[676]. Nie można wreszcie odmówić skądinąd tym ludziom skromności. Przez szacunek bowiem ku starożytności i imieniom Apostołów, nie odrzucają oni tego, co ci w prostocie ducha nieuczenie i niepomistrzowsku napisali; ale po swojemu wykładają ich pisma. I w rzeczy samej niesłuszną byłoby rzeczą wymagać od Apostołów wiedzy i znajomości tego, o czem od boskiego swojego mistrza ani słowa nigdy nie słyszeli. Przeciwnie, nie mają takich względów dla Chryzostoma[677], Bazylego[678], Hieronyma[679], tych bowiem czytając, dopisują nieraz ciemno, niezrozumiale. Nie przeczą, że oni gromili i rozbrajali pogańskich filozofów i żydów, najupartszych i najzaciętszych wrogów, ale to wszakże cudami i ostrą cnotą swojego życia, niż syllogizmami, a przytem tak ograniczonych wrogów, że żaden z nich nie potrafiłby zrozumieć ani jednego syllogizmu i quodlibetum Skota. A teraz któryż poganin[680], jaki heretyk nie pierzchnie natychmiast z placu przed tylu najsubtelniejszemi scholastyków syllogizmami, chyba do tego stopnia będzie głupi, że ich nie w stanie jest pojąć, lub tak zuchwały, że się poważy z nich naśmiewać, albo tak bezczelny, że uzbroiwszy się takimże rynsztunkiem ośmieli się zacięty prowadzić bój o zwycięstwo, rzekłbyś czarnoksiężnik z czarnoksiężnikiem, lub rycerz z rycerzem, oba posiadający cudowną i szczęśliwą zaczarowaną broń[681]. Wtedy byłaby to zaiste wiekuista Penelopy tkanina[426]. Mojem zdaniem rozumniejby zrobili Chrześćjanie, gdyby zamiast licznych pułków wytuczonych rycerze, co dotąd bez stanowczego skutku prowadzą wojnę, posłali na Turków i Saracenów tych raczej hałaśliwych Skotystów, nieprzepartych Okkanistów, niepokonanych Albertystów, razem z całą zgrają sofistów, a czego dotąd nigdy nie widzieli, pociesznąby ujrzeli bitwę i bezprzykładne zwycięstwo. Któż bowiem[682] tak jest nieczuły i zimny, któregoby nie zagrzał męstwem dowcip i zapał tych panów? tak ospały, żeby go nieocuciły ich żądła? tak przenikliwy i przewidujący niebespieczeństwo, żeby go nie omroczyły takie brednie? Wam się zdaje, że ja żartuję i szydzę. Nie dziwię się temu bynajmniej, gdyż i między samymi teologami nieco oświeceńsi z politowaniem i prawdziwem oburzeniem patrzą na te, zdaniem ich, puste i głupie brednie. Niektórzy nawet powstają na nich, jak na świętokradców i bezbożnych, że o tak świętych i tajemniczych rzeczach, które więcej należy szanować, niż wykładać[683], plugawemi i że tak powiem, nie mytemi ustami śmieją rozprawiać nikczemnemi pogańskich filozofów sofizmatami, tak zuchwale określać, a nawet głupiemi i nieprzyzwoitemi słowami i zdaniami kalać majestat teologji tej boskiej nauki. Lecz oni między tem szczęśliwi przez miłość własną tak są w sobie zaślepieni, takie w tych dubach mają upodobanie i z taką roskoszą i niejakąś dumą im się poświęcają, że dzień i noc zatopieni w tych czysto rabińskich bredniach, nie mają nawet chwili ani razu przeczytać Ewanielje, lub listy ś. Pawła[684]. I gdy takich marzeń i dubów uczą po szkołach, uważają siebie za jedyne filary kościoła, który runąłby niezawodnie, gdyby go nie podtrzymywali rusztowaniem swoich syllogizmów właśnie, jak, wedle poetów, barki Atlasa[685] podpierają niebo. A jakaż to dla nich roskosz, gdy wedle swego upodobania pismo ś. właśnie jakby z wosku było, lepią, przelepiają[686], jak szewc skórę naciągają i przekręcają; gdy swoje zdania i wnioski, którym już kilku przyklasnęło Scholastyków, wyżej stawią nad prawa Solona, ba nawet nad wyroki samego papieża; kiedy, jakby cenzorowie[687] całego świata, zdania społeczne, lub co do litery niezgodne z ich wyraźnemi i domyślnemi wnioskami, każą odwoływać[688] i jakby, z trójnoga[689], wyrokują: to zdanie jest gorszące, tamte zuchwałe i bezbożne, to herezją trąci, a to źle brzmi. W sądach ich taka trafność w wyrokach taka niemylność, że bądź sobie ochrzczonym, wierz w Ewanielją, przyjmuj naukę Piotra i Pawła i Ojców Hieronyma i Augustyna[690], a nawet i samego zaciekłego peripatetyka najarystoteleczniejszego anielskiego Doktora ś. Tomasza[691], mimo to wszystko niebędziesz jeszcze prawowiernym chrześćjaninem, jeśli tylko ci bakałarze[692], odmówią ci swojego zatwierdzenia. Gdyby nie ci wielcy mędrcy, któżby wiedział, że jest wręcz przeciwnem chrześćjańskiej nauce, ba nawet straszną herezją twierdzić naprzykład, że następne wyrażenie: wre garnek i garnek wre, jedno i toż samo znaczą[693]. Któżby wydobył Kościół z tak grubej pomroki błędów, o których, być może, niktby i nie wiedział, i które pozostałyby w wiecznem zapomnieniu, gdyby oni ich nie wytropili i nie wypiętnowali swojemi pieczęciami[694]? Wszystko to czyż nie stanowi największego ich szczęścia? Oni to znają wszystkie zakątki, wszystkie tajniki piekła[695], i tak dokładny dają topograficzny opis, jakby kilka lat w niem przeżywszy, tylko co wrócili z jego państwa, a tworząc wedle swego upodobania nowe światy[696], wynaleźli jeszcze jeden empirejski dla niebianów najobszerniejszy i czarujący, w którym po śmierci szczęśliwe duszyczki mogą się wygodnie przechadzać, dawać uczty i bale, a nawet grać w piłkę. Takiemi i tym podobnemi tysiącznemi bredniami do tego stopnia są nabite i napchane ich głowy, że nawet i mózg samego Jowisza nie był tak brzemienny Palladą, gdy prosił Wulkana pospieszyć mu na pomoc ze swoją siekierą[697]. Nie dziwujcie się więc, że podczas publicznych dysput różnemi szmatami i gałganami starannie obwiązują swe głowy[698], bez nich bowiem zbytek mądrości rozsadziłby ich biedne mozgownice. Nie raz ja sama[699] nawet nie mogę się wstrzymać od śmiechu, patrząc na nich, jak się tęgiemi być zdają teologami, kiedy tak dzikim bełkocą i paplają językiem, że chyba tylko należący do tegoż cechu może ich zrozumieć, a oni tę niepojętą zawiłość zowią wysoką i głęboką nauką, sądzą bowiem, że gdyby się ściśle trzymali prawideł gramatyki ubliżyliby tem samem świętej nauce teologji. Bredzić więc bez sensu i związku i łamać język sobie tylko jednym przywłaszczają przywilej, wspólny wreszcie z wielu partaczami. Przytem zdają się sobie być na szczycie majestatu i prawie równymi bogom. Kiedy kto przez grzeczność i szacunek nazwie ich mistrze nasi. Imię to tem jest dla nich, czem Jehowa dla żydów[700]. I dlatego tę nazwę Mistrz nasz nie godzi się pisać inaczej, jak tylko wielkiemi głoskami, a ktoby się ważył powiedzieć naodwrót nasz mistrz, dopuściłby się straszliwej obrazy doktorskiego ich majestatu[701].
LIV. Najszczęśliwsi są po nich tak nazwani zakonnicy, czyli mnisi, co znaczy samotni[702], lubo wcale niedorzecznie, bo wielka ich liczba daleką jest od chrześćjańskiego zakonu i wszędzie ich pełno[703]. Nie byłoby zaiste opłakańszego od ich losu, gdybym ja nie spieszyła im na pomoc i różnemi nie zaradzała środkami. Chociaż bowiem wszyscy tak od nich stronią[704], że nawet przypadkowe z nimi spotkanie się poczyta się za wróżbę niechybnego jakiego nieszczęścia, oni jednak cenią siebie bardzo wysoko. Naprzód największą pobożność zasadzają na tem, żeby niczego nieznać[705], a nawet nie umieć i czytać[706]. Przytem gdy swoje psalmy[707], które liczyć tylko umieją, ale nie rozumieć, oślim niemal głosem beczą w kościele, pochlebiają sobie, że Bóg, aniołowie i wszyscy święci zachwycają się ich spiewem. Są też z nich niektórzy, co dumni ze swych brudów i żebractwa włuczą się od drzwi do drzwi, od domu do domu, a nawet po karczmach, na publicznych drogach, na lądzie i morzu, i żałośnem skomleniem[708] wyłudzają bezczelnie jałmużnę, i tym sposobem jej pozbawiają prawdziwie ubogich. Ba nawet zgroza powiedzieć, każdemu chcą wmówić, że przez swe brudy, grubą niewiadomość, chłopstwo i bezczelność są naśladowcami i przedstawicielami samych Apostołów. Jestże co zabawniejszego, jak widzieć ich w rzeczach nawet najmniejszej wagi postępujących wedle pewnego przepisu i niemal matematycznych form, od których zboczyć byłoby godną potępienia zbrodnią. Wszystko u nich ściśle jest określonem: wiele powróz którym brzuch obwiązują, powinien mieć węzłów, i jak szeroki, wiele na obówiu zawiązek, jakiego koloru, z jakiej materji i z wielu szmat zszyty habit, jakiej miary i kształtu kapica, na wiele cali podgolone włosy, wiele godzin spać. Mimo tę na pozór jednostajność, któż nie wie jak liczne ich gromady różnią się między sobą rozmaitością tuszy i umysłu? A jednak dumni z tych głupstw[709] nietylko za nic mają drugich, ale nawet tak wzajemnie jedni drugimi gardzą, tak jedni drugich nienawidzą, że inaczej przepasany habit, nieco ciemniejsza jego barwa, tych, jak się sami chełpią, tchnących apostolską miłością ludzi, do zażartej zapalają wojny. Wierni przepisom swej reguły, jedni zwierzchnie odzienie mają z grubej siermięgi, a koszulę z batystu; drudzy przeciwnie habit mają lniany a koszulę wełnianą; inni nakoniec lękają się dotknąć pieniędzy, jak djabeł kadzidła[710], a między tem garncami żłopią wino i z kobietami zwodzą harce. Dziwnie przytem starają się odróżnić jedni od drugich sposobem życia, myśląc nie o tem, żeby się podobnymi stać Chrystusowi, ale żeby niepodobnymi jednym do drugich. Nazwy też cechujące każdą ich gromadę nie mało zapewne przyczyniają się do ich szczęścia. Gdyż jakby niedość było zwać się Chrześćjanami ponadawali sobie rozmaite nazwiska: powrozonosicielów[711] czyli Franciszkanów, Reformatów, braci mniejszych, inni najmniejszych, Bullistów, Benedyktynów, Bernardynów, Brygidystów, Augustynów, Wilhelminów, Jakobitów, i tym podobnych, które wszystkie wyliczyć nie jestem w stanie[712]. Większa ich liczba tak dalece ufa w swoje praktyki, i puste ludzkie tradycje tyle im przepisują wagi, że za te swoje zasługi jedno niebo liczą dla siebie zbyt małą nagrodą, niepomni, że Chrystus Pan, wzgardziwszy tem wszystkiem, zapyta ich tylko czy pełnili jego przykazanie miłości[713], i podług tego wyda na nich swój wyrok. I z czemże się oni przed Chrystusem pokażą? Oto jeden wystąpi z brzuchem, jak waliza nadzianym różnego rodzaju rybami[714]. Drugi wysypie sto korcy[715] odmówionych psalmów. Inny naliczy krocie swych postów[716], i za zasługę jeszcze sobie policzy, że tyle razy o jednym tylko będąc obiedzie tak się naładował, że mu ledwo brzuch nie pękł. Inny wywali taką kupę wypełnionych praktyk, że ich byś nie zabrał i na siedm największych kupieckich okrętów. Inny przechwalać się będzie, że pół wieku jak gąbka przesiedział w swej celi[717]. Inny, że ochrypł od ustawicznego śpiewania, zdziczał i zgłupiał w swej samotności, lub od wiekuistego milczenia stracił władzę języka[718]. Ale Chrystus Pan, przerywając te bez końca przechwałki, co to za nowy, rzecze, rodzaj żydów[719]? Nie znam innego zakonu, krom mego, o którym właśnie żadnej od was nie słyszę wzmianki. A wszakże kiedyś bez wszelkich przypowieści i ogródek przyrzekłem królewstwo niebieskie, dziedzictwo Ojca mojego, nie kapłanom, modłom i postom, ale dziełom wiary i miłości. Nie znam tych[720], co się tak bardzo znają na swoich zasługach. Niech ci, co się mają za świętszych odemnie, idą sobie do raju Mahometa, lub innego z Bazylidesem[696] szukają nieba, albo je nowe każą dla siebie stworzyć tym, których ustawy i tradycje więcej ważyli nad moje przykazania. Na te słowa, widząc oddane przed sobą pierwszeństwo furmanom i majtkom, jakże się zapłoną, jakiemi oczami jedni na drugich poglądać będą? A jednak tymczasem z mej łaski łudzeni nadzieją są szczęśliwi. Mimo wyłączenie ich ze społeczności, nikt ich nie śmie lekceważyć, a bardziej obrażać, osobliwie tak zwanych żebrzących[721], ponieważ ze spowiedzi wiedzą wszystkie tajemnice ludzkiego serca, których wszakże nie ważą się wyjawić, chyba gdy dobrze podchmieleni[722] puszczą się w pocieszną gawędkę; wtedy, niewymieniając wprawdzie osób, lecz dają bardzo łatwo domyśleć się każdemu, dla wspólnej rozrywki szczególnie rzecz całą opowiadają sobie nawzajem. Biada temu, kto tych rozdrażni szerszeni[723], to wtedy mszczą się nad takim sowicie w swych publicznych kazaniach i tak niby z ubocza na niego nacierają, tak go od niechcenia i nieznacznie wytykają, że nie pozna go chyba ostatni głupiec, i nie pierwej przestaną szczekać, aż zatkniesz im gębę jakim kęsem Sybilli[724]. A gdy wstąpią na kazalnicę, nie zabawi cię tak żaden komedjant, żaden kuglarz. Jakże to śmiesznie wysadzają się oni ze swoją wymową, małpują to wszystko, co uczeni ludzie o wymowie pisali. Przebóg! co za giesta, jak trafna zmiana głosu, jakie wysilenia podobne do śpiewu, jak się miotają, nadymają, inny coraz przebierają wyraz twarzy i swoim krzykiem zagłuszają wszystkich! I tę sztukę kazania, jakby jaką tajemnicę[725] jeden drugiemu przekazują w puściznie[726] prawie z rąk w ręce podając. A lubo mi, jako kobiecie i niewtajemniczonej[727], nie jest ona znajomą, ile się jednak mogę jej domyśleć, postaram się przedstawić. Naprzód, obyczajem poetów, robią jakieś wezwanie, potem mając mówić naprzykład o miłości, zaczynają od Nilu[728], rzeki Egiptu, lub rozprawiając o tajemnicy wcielenia, przytaczają powieść o Belu[729] babylońskim smoku; każąc o poście, o poście, biorą wstęp od dwónastu znaków zodyaku[730]; ucząc o wierze, długo się pierwej rozwodzą nad kwadraturą koła[731]. Słyszałam sama jednego wzorowego głupca, przepraszam, omyliłam się, chciałam powiedzieć uczonego, co to w zawołanem swojem kazaniu o ś. Trójcy, chcąc wyjaśnić tę tajemnicę, a razem się popisać z nadzwyczajną swoją erudycją i dogodzić teologom[732], zaczął je od głosek, syllab i całych wyrazów, przeszedł potem do zgody rzeczownika i słowa i przymiotnika z rzeczownikiem. Zdumiewali się wszyscy, nic z goła nie rozumiejąc, nie jednemu już nawet przychodziły na myśl owe Horacego słowa, a do czegoż te brednie zmierzają[733]. Nakoniec tem rzecz zakończył, że symbol ś. Trójcy w samych już początkach gramatyki wyraźniej bije w oczy, niż geometryczna figura najdokładniej nakreślona na piasku. To arcydzieło zawołanemu temu teologiście[734] kosztowało krwawego potu i żelaznej pracy całe ośm miesięcy, tak dalece że biedak przez zbytnie wysilenie swych ślepi wraz ze swoim dowcipem mając pierwej wzrok orli, stał się potem ślepszym od samego kreta[735]. Nie utyskuje atoli na to swoje kalectwo, sądzi owszem, że jeszcze małą ceną okupił swą sławę. Byłam także na kazaniu innego ośmdziesięcioletniego już starca, tak głębokiego teologa, że rzekłbyś widzisz przed sobą zmartwychwstałego Skota. Ten objaśniając imię Jezus, z dziwnym wywiódł dowcipem że, co tylko można opowiedzieć o Jezusie, wszystko to jaśnie bije w oczy już z samych liter tego słowa. Wyraz ten w łacińskim języku trzy tylko ma zakończenia przypadków, a więc oczywista, że jest symbolem ś. Trójcy. A że jedno, to jest pierwszy jego przypadek kończy się na s, drugi, to jest czwarty przypadek na m, trzecie, to jest wszystkie inne na u, kryje się w tem niewypowiedziana tajemnica[736], to jest trzy te litery jasno pokazują, że Chrystus jest summus, medius i ultimus to jest: początkiem, środkiem i końcem. Pozostawało jeszcze wykryć głębszą od tego tajemnicę, wyższą nad pojęcie każdego matematyka; imię Jezus rozdzielił na dwie równe części tak, że piąta środkowa głoska[737] s, jedna jak kół, pozostała na placu. A że ta litera po hebrejsku zowie się syn, co znowu w szkockim podobno języku znaczy grzech, rzecz więc jaśniejsza od słońca, że Jezus jest właśnie ten, który zgładził grzechy całego świata. Tym niezwykłym wstępem zdumiali słuchacze a szczególnie teologowie, rozdziawiwszy gęby stali jak wryci, tak że ich ledwo nie spotkał los Nioby[738], co z rozpaczy w głaz się obróciła. Co do mnie, o małom nie zrobiła tego, co ów figowy Pryap, który na swoje nieszczęście był świadkiem czarów Sagany i Kanidji[739] czarownic. I alboż niesłusznie? Czyż owemu Grekowi Demostenesowi i Łacinnikowi Cyceronowi udało się kiedy zdobyć się na podobny wstęp[740] do swej mowy? Pewnie wszelkie wstępy niemające związku z przedmiotem oni odrzucali i potępiali, i cóż w tem mądrego? Umieją to i pastusi, idąc tylko za mistrzynią naturą. Przeciwnie naszym uczonym kaznodziejom zdaje się, że cudów dokazują swojemi wstępami, tak nazwanemi prae ambula, jakby przechadzkami, zwłaszcza z założonym przedmiotem zgoła nie mającemi związku i nieraz zdumiały słuchacz zapytuje sam siebie a dokądże to kaci go niosą[741]? Na trzeciem miejscu w kształcie opowiadania i jakby nawiasem, i tylko dorywczo, wykładają kilka słów Ewanieli, kiedy właśnie temby całą swoję mowę zająć byli powinni. Potem nową przybierają rolę, wtrącają ni w pięć ni w dziewięć jaką teologiczną kwestią, potrzebną nieraz jak piąte koło u wozu, lub Piłat w Credo, albo djabeł w Częstochowie[742], a daleką od powziętego przedmiotu jak niebo od ziemi[743]. I to liczą oni za największą sztukę. Tu dopiero występują z całą dumą swej teologicznej godności, nadymają się jak żaby[744] lub kiszka w sobolach[93] i zagłuszają słuchaczy epitetami, któremi darzą swych współbraci: doktorowie przeważni, doktorowie, subtelni, doktorowie najsubtelniejsi, doktorowie seraficzni, doktorowie cherubiczni, doktorowie święci, nieomylni, niezbici. Popisują się dalej przed ciemnym gminem ze swojemi syllogizmami większemi i mniejszemi, tudzież wynikami, wnioskami, niedorzecznemi przypuszczeniami i więcej niż scholastycznemi bredniami, których zgoła nikt a nikt nie rozumie. W piątym nakoniec akcie[745] ci aktorowie przechodzą samych siebie. Tu to przypinają głupią jaką i trywialną powiastkę nieodmiennie z historycznego zwierciadła[746], lub rzymskich dziejów, i ją po swojemu wykładają[747] allegorycznie, figurycznie i mistycznie. Tym sposobem kazanie ich wygląda takim potworem[748], jakiego i sam Horacy nie mógł sobie przedstawić, gdy list swój do Pizonów od tych słów zaczął: Jeśliby jaki malarz na końskim karku osadził ludzką głowę i wyższą część kobiecego ciała pięknej urody upstrzył różnobarwnem pierzem, a połączywszy różnorodne członki wzięte z różnorodnych zwierząt, i zamiast nóg przyczepił rybi ogon i t. d.[749]. Słyszeli oni nie wiem od kogo, że wstęp powinien być łagodny i cichy, zaczynają więc swoją mowę tak, że sami siebie nie słyszą, jakby na tem cała zależała sztuka, żeby nikt nic nie słyszał. Zaleciało im także do uszu, że dla wzruszenia serca słuchaczów, głos niekiedy trzeba podnosić, od mowy przeto dotąd cichej i spokojnej, nagle, jakby szaleni, kiedy tego najmniej potrzeba, przechodzą do grzmiących i piorunujących wykrzyków, jakby to wszystko było jedno, kiedy masz wykrzyknąć. Przysiągłbyś, że dla uśmierzenia takiego szaleńca sporej dozy trzeba ciemierzycy[419]. Uczyli się też zapewne, że mowa stopniami powinna się ożywiać i nabierać ognia, po łagodnych więc i siako tako spokojnie wyłożonych pierwszych perjodach każdej części kazania dziwnie głos natężają o rzeczy chociażby najbłahszej i przestają dopiero wtedy, kiedy im tchu nie stanie i zdaje się, że już mają ducha wyzionąć. Ponieważ nakoniec znajdują u retorów wzmiankę o śmiechu, dla ujęcia więc i zaskarbienia sobie słuchacza i sami wtrącają do swego kazania płaskie uliczne koncepta. O miła Wenero[750]! jakże śliczne, zabawne i w miejscu użyte! Powiedzielibyście, że to osioł z lirą[751]. Czasem też szczypią i kąsają, ale tak, że zdaje się muskają raczej niż ranią. Lecz nigdy lepiej nie pochlebiają, jak kiedy chcą niby bez ogródek szczerą wypowiedzieć prawdę[752]. Patrząc od początku do końca na ich gesta i deklamację, zdaje się, iż się ich od ulicznych nauczyli kuglarzy[753], którym nie bardzo ustąpią pierwszeństwa, chociaż ci w tej mierze nad nich jeszcze celują. Zresztą tak są do siebie podobni, że trudno powiedzieć, czy ci od tamtych, czy tamci od nich tej się nauczyli sztuki wymowy. Mimo to wszystko jednak znajdują oni swoich wielbicieli, którzy słuchają ich z taką roskoszą i uniesieniem, jakby słuchali samych Demostenesa i Cycerona. Są to zazwyczaj kupcy i kobietki, których względy szczególniej starają się zjednać, gdyż pierwsi za szczyptę pochlebstwa nieraz składają w ich ręce cząsteczkę niesprawiedliwych swych zbiorów, drugie jak z wielu innych powodów tym gromadom serdecznie są oddane tak najbardziej dla tego, że przed nimi wynurzają gorzkie żale na swoich mężów, a czasem zwierzają się im i z czemś innem[754]. Rozumiecie teraz, jak mi wiele obowiązany jest ten rodzaj ludzi, co się mienią drugiemi Pawłami i Antoniami[755], za pomocą bowiem praktyk obłudnej swej pobożności, śmiesznych bredni i wrzasków, rządzą despotycznie światem.
LV. Ale mi się już serce kraje z oburzenia mówić więcej o tych komendjantach oszustach, co z taką niewdzięcznością wypierają się moich dobrodziejstw i tak bezczelnie udają pobożność. Dawno już czas wspomnieć o królach i ich dworakach i jak słuszna, za ich szczere i uroczyste oddawane mi hołdy wzajemnie szczerą o nich wywiązać się mową. A gdyby oni choć szczyptę mieli zdrowego rozumu, byłożby co smutniejszego nad ich życie i bardziej godnego pogardy? Żaden zapewne z królów nie zechciałby nabywać sobie tronu przez zbrodnie, krzywoprzysięztwa, lub nawet ojcobójstwo, gdyby pierwiej rozważył należycie, jak to ciężkie brzemię i odpowiedzialność leży na tym, co chce godnym być królem[756]; że kto przyjmuje ster państwa[757], ten publiczny a nie prywatny sprawuje urząd; że mu, wyrzekłszy się samego siebie, jedynie o publicznem tylko dobru myśleć należy; od praw, których sam jest i ustanowicielem i stróżem, sam ani na włos nie powinien odstępować[758]; że poczciwość ministrów i urzędników na jego leży sumieniu i za nich jest odpowiedzialnym; że na jego jednego, właśnie jakby na gwiazdę szczęścia, obrócone są wszystkich oczy i przeto albo prawością swych obyczajów poddanym swoim przyniesie szczęście[759], albo występnem swem życiem, jak złowieszczy kometa[760] największą zgubę[761]; że przywary poddanych nie tak się postrzegają i biją w oczy i mniej są zgubne niż przywary króla[762], bo przez samą godność, którą piastuje, najmniejsze jego wykroczenie jest najzgubniejszem dla drugich zgorszeniem i jakby zarazą, że, ponieważ los go otoczył największemi wrogami cnoty, jakiemi są: roskosz[763], wolność czynić wszystko co zechce[764], pochlebstwo[765], przepych, tem bardziej przeto czuwać mu należy, aby olśniony tym blaskiem nie dał się zwieść z drogi cnoty i nie uchybił swemu powołaniu; że nakoniec, pomijając już spiski, nienawiść, zazdrość i inne, już niebezpieczeństwa, już obawy, nieraz zasępiające blask jego tronu, ma nad sobą wielkiego owego rzeczywistego króla, nieprzekupnego sędziego, który niezadługo za najmniejsze uchybienie do tym surowszej powoła go odpowiedzialności, im większe w jego ręce złożył państwo. Gdyby, powiadam, każdy król te i tym podobne należycie rozważył troski, a rozważyłby je niezawodnie, gdyby miał choć odrobinę rozumu, zapewne nie byłby w stanie ani smaczno zjeść, ani spokojnie zasnąć. Lecz właśnie z mojej łaski te wszystkie troski zostawują królowie opatrzności[766], sami nurzają się w miękkości i samych tylko słuchają pochlebców[765], niedozwalając do siebie wstępu ludziom, coby mówiąc prawdę szczęście ich mogli zaprawić goryczą. Sądzą, że najlepiej pełnią obowiązki królewskiej godności, kiedy ciągle polują, piękne mają konie, za pieniądze rozdają honory i urzędy, nowe codzień wynajdują środki, jak zubożyć i złupić obywateli, a wszystko zgarnąć do swojej szkatuły[767] i dla zmyślonych powodów nowemi podatkami obciążają swoich poddanych, tak jednak, że to, mimo wołającą niesprawiedliwość, nosi na sobie słuszności pozór. Nieraz dla zjednania sobie, a raczej ułudzenia poddanych, umyślnie udają się do pochlebstw[768] i czasem tu i ówdzie kilka jedwabnych słówek do nich przemówią. Przedstawcież sobie teraz człowieka, jakim nieraz bywa król, nieznającego praw, wroga niemal publicznego dobra, własnym tylko zajętego interesem, zatopionego w roskoszach, nieprzyjaciela oświaty, wolności i prawdy[769], zgoła nie myślącego o bezpieczeństwie i losie państwa; zawsze i wszędzie mającego na widoku jedynie swój dobry byt i osobistą korzyść, dodajcie do tego złoty na jego szyi łańcuch[770], godło zjednoczenia wszelkich cnót, na głowie drogiemi kamieniami osypany wieniec, który mu właśnie napomina, że wszelkiemi heroicznemi cnotami jaśnieć i drugim powinien przyświecać; przytem berło, miano sprawiedliwości i nieprzedajnego serca; nakoniec purpurę, znak miłości i zupełnego poświęcenia się dla państwa, zaiste kiedy król znaczenie tych wszystkich ozdób porówna ze swojem życiem, musi bezwątpienia zarumienić się i przejąć słuszną obawą, by jaki ostry satyryk nie wyśmiał tego teatralnego stroju, jako czystą komedją.
LVI. A cóż powiem o tych jaśniewielmożnych królewskich dworakach? którzy, im są nikczemniejsi, podlejsi, głupsi, bezczelniejsi, tem się więcej nadymają swoją wielkością[771], i chcą się pokazać pierwszymi ludźmi, w tem jednak nie można im odmówić niejakiejś skromności, że przestając na tem, iż się sami złotem, purpurą, drogiemi kamieniami i innemi świecą ozdobami, cnót i mądrości godłami, istotę rzeczy, to jest wykonanie tych cnót zostawują innym. Za największe dla siebie liczą szczęście, że króla mogą osobiście nazywać panem, witać go króciutkiemi jedwabnemi słowy, za każdym wyrazem powtarzać: najjaśniejszy panie, wasza wielkość, wasza królewska mość, i z wytartem czołem na wyścigi puszczać się w pochlebstwa. Oto są talenta i przymioty cechujące prawdziwego dworaka. Zresztą, jeśli bliżej przypatrzycie się ich życiu, znajdziecie w nich istne głupstwo Feaków[772] i opilstwo zalotników Penelopy[773]; chcecie wiedzieć, co to są za ptaszki, resztę wam dopowie i lepiej odemnie opisze ich echo[774]. Ci wielcy ludzie spią do południa i gdy się jeszcze wylęgają tonąc w puchach łabędzich, nadworny kapelan czeka nim się ockną, potem, niemal przy ich łóżku, spiesznie odczytuje dla nich mszą św., której oni jeszcze nie umyci słuchają w szlafroku. Potem następuje śniadanie, a za śniadaniem wkrótce i obiad. Po obiedzie gra w karty, szachy, fanty, dalej błazny, kuglarze, kochanki, gryzetki, nierządnice i wszelkie sromoty są na ich zawołanie. Nareszcie wety i podwieczorek. Nakoniec wieczerza, a po niej pijatyka i, o Jowiszu! nie sama jedna aż do białego dnia[775]. Tym sposobem bez najmniejszej nudy życia lecą im godziny, dni, miesiące, lata i wiek cały. Nie raz mi samej rośnie serce, gdy spoglądam na te nadęte wielkości[776], jak jedna z ich nimf prawie się boginią być sobie zdaje, że o kilka piętrów ma wyższą i na kilka sążni szeroką krynolinę, lub[93] dłuższy u jej sukni, niż u drugich, ciągnie się ogon[777]; jak jeden dworak potrąca drugiego i łokciami rozpycha całą czeredę, by się bliżej podsunąć do swego Jowisza[778], jak każdy z nich tym się więcej nadyma, im się więcej świeci na szyi, piersiach i brzuchu, z tyłu i z przodu różnobarwnemi wstęgami, gwiazdami, czysto dziecinnemi bawidełkami, złotemi z tyłu, Bóg wie od jakich miejsc kluczami, lub[93] na swej szyi cięższy dźwiga złoty łańcuch, właśnie jakby chcieli wykazać nie tylko swoje bogactwa, ale i swoję siłę[779].
LVII. Godnymi naśladowcami i spółzawodnikami królów[780] od dawnego już czasu są papieże, kardynałowie i biskupi[781], ba nawet ich w tej mierze przechodzą. A gdyby który z nich zważył, że biała ich rokieta oznacza niewinność życia; dwuroga mitra, której dwa górne końce jednym są spojone węzłem, wyraża gruntowną znajomość starego i nowego testamentu; rękawiczki na ich ręku nieskazitelne i bezinteresowne spełnianie świętych sakramentów; pastorał czujną pieczę o powierzonej im owczarni; prałacki krzyż umartwienie wszystkich namiętności; te i tym podobne rzeczy, gdyby z nich, powiadam, który rozważył, czyż nie zaprawiłby życia swego goryczą? Tymczasem lepiej się nierównie sprawują, tuczą się śród wygód życia, a pieczę w swej owczarni zostawują albo Chrystusowi, albo swym suffraganom i officjałom, albo mnichom, których zowią braćmi. Niepomni, że imię biskupa znaczy pracę, czujność i troskliwość, myślą jedynie o zbieraniu pieniędzy i bogactw i przeto swoje owieczki skubią i łupią[782].
LVIII. Gdyby równie i kardynałowie[783] chcieli pamiętać, że właśnie są namiestnikami apostołów, których we wszystkiem naśladować powinni, że przytem nie są panami, lecz tylko szafarzami rzeczy duchownych i świętych, z których wkrótce najściślejszy zdać mają rachunek; gdyby wreszcie baczne zwrócili oko na swój ubiór i zapytali siebie samych, co znaczyła biała suknia, czy nie największą dziewiczą niewinność i świątobliwość życia?; cóż ta czerwona sutanna, czy nie gorącą miłość Boga?; cóż zwierzchnia i obszerniejsza mantyla, okrywająca całą szanowną ich tuszę wraz z pantoflami[784], a zdolna okryć nawet i wielbłąda, czy nie powszechną ku wszystkim, nikogo niewyłączającą miłość, która każdemu podaje rękę pomocy, naucza, zachęca, pociesza, napomina, gromi, odwraca lub wstrzymuje wszczęte już wojny, śmiało stawi czoło niegodnym królom i za owczarnię Chrystusa nie szczędzi nie tylko bogactw, bo zresztą na cóż bogactwa namiestnikom ubogich Apostołów, ale nawet gotowa przelać krew własną? Gdyby to, powiadam, zważyli, zapewne nie tylkoby się nie upędzali za tą godnością, owszem chętnie by się jej zrzekli, a przynajmniej, jak przystało na wiernych apostolskich zastępców, prowadziliby życie pracowite i czynne.
LIX. Gdyby nakoniec papieże, namiestnicy samego Chrystusa, zechcieli Go naśladować w swem życiu, to jest w ubóstwie, trudach, nauczaniu, krzyżu, czyli umartwieniu i wzgardzie świata, gdyby raczyli pamiętać na swe imię Papieża[785], to jest ojca, oraz na przezwisko najświętszy, byłożby co na świecie godniejszego od nich politowania? któryżby z nich wagą złota chciał kupować apostolską stolicę, a na kupionej trzymać się za pomocą miecza, trucizny i wszelkich zbrodni? Ach! jeśliby mieli oni mądrość, co mówię, mądrość, chociażby najmniejszą tylko szczyptę owej soli, o której mówi Chrystus, musieliby się zrzec tylu bogactw, tylu honorów i hołdów, takiej władzy, tego świeckiego państwa, tylu tryumfów, tylu beneficjów, tylu dyspensów, tylu dochodów, tylu koni, mułów, przy bocznej straży, tylu roskoszy, i któżby potrafił wszystko wyliczyć, a przeciwnie musieliby się poświęcić czuwaniu, postom, łzom, pokucie, modlitwom, kazaniom, nauce i tysiącznym innym aż nazbyt trudnym i przykrym dziełom. A cóżby się przytem stało z tylu pisarzami, kopistami[786], notarjuszami, adwokatami, promotorami, sekretarzami, koniuszymi, mastalerzami, sztolmejstrami, stolnikami, skarbnikami, rozpustnikami[787], chciałam otwarciej powiedzieć, ale bałam się obrazić uczciwe uszy, jednem słowem z całą tą gawiedzią, co to stolicę apostolską tak tłoczy, przepraszam, omyliłam się, chciałam powiedzieć zdobi, wszak ci wszyscy nieboracy z głoduby pomarli. Byłoby to naprawdę nieludzką rzeczą i straszną zgrozą, a same najwyższe głowy kościoła, te jego prawdziwe światła[788], wyprawić w świat o kiju i torbie, istnem świętokradztwem. Lecz teraz wszystkie trudy, wysokiej swojej godności zostawują oni śś. Piotrowi i Pawłowi, którym aż nadto jest czasu, bo i cóż mają robić? blask zaś i roskosze zatrzymują dla siebie. I moim to właśnie względom należy przypisać, że prawie żadnego nie ma między ludźmi stanu, któryby roskoszniejsze od nich i od wszelkich trosk wolniejsze prowadził życie. Zdaje się im bowiem, że aż nadto czynią zadość Chrystusowi i swemu powołaniu, gdy oblekłszy swą świętość w tajemniczy, mistyczny i niemal teatralny ubiór, z pontifikalnym przepychem, grzmiącemi witani tytułami sprawują niektóre obrzędy, rozdają błogosławieństwa, lub rzucają klątwy. Czynić cuda, rzecz to przestarzała, wyszła ze zwyczaju i minęły już dla nich czasy; nauczać lud, rzecz nudna i przykra; wykładać i objaśniać księgi ś., trąci scholastycyzmem; modlić się, jest to tylko tracić czas; opłakiwać swe grzechy, rzecz kobieca i mężczyzn wcale niegodna; żyć w ubóstwie, znaczy to samo, co żyć w ostatniej pogardzie; ustąpić drugiemu, jest tchórzowstwem i niegodnem tego, który najpotężniejszych nawet monarchów zaledwo dopuszcza do ucałowania błogosławionych stóp swoich; nakoniec umrzeć, rzecz arcysmutna; być przybitym do krzyża, największa hańba. Pozostają więc dla nich tylko oręż i słodkie owe błogosławieństwa, o których wspomina ś. Paweł[789], a które chętnie i hojnie szafują, bo ich nic nie kosztują: krom tego interdykty, suspenzy, pogróżki, obostrzenia, klątwy, malowidła zemsty[790] i exkomuniki czyli wyklęcia, ów straszny piorun, którym na jedno skinienie wtrącają biedne ludzkie dusze głębiej od samego piekła, a który najświętsi ojcowie, namiestnicy samego Chrystusa, na nikogo tak nie rzucają straszliwie, jak na tych, co poduszczani przez złego ducha[791], pokuszą się co urwać z dziedzictwa ś. Piotra. A lubo ten Apostół, odzywał się w Ewanielii do swego mistrza: oto my opuściliśmy wszystko, a szliśmy za tobą (Łuk. 18, 28,) dziś jednak obszerne włoście, prowincje, miasta, podatki, cła i całe państwa stanowią jego dziedzictwo. I kiedy następcy jego pałając żarliwością ku Chrystusowi, dla utrzymania tego wszystkiego uzbrajają się mieczem i ogniem, nie bez wielkiego zaiste przelewu krwi chrześcjańskiej, zdaje im się, że tylko wtedy po apostolsku, godnie i mężnie bronią kościoła, oblubienicę Chrystusa i istotnych Jego porażają wrogów, właśnie jakby można zgubniejszych znaleźć wrogów dla kościoła od tych samych bezbożnych papieżów, którzy przez głębokie swoje milczenie[792] puszczają w niepamięć Chrystusa, krępują go swojemi ustawami, mającemi na celu ich tylko osobistą korzyść, naciąganym i przewrotnym wykładem każą Jego świętą naukę, a gorszącem swem życiem powtórnie Go przybijają do krzyża. A że kościół Chrystusa krwią jest założony, krwią utwierdzony i roskrzewiony, oni też dobywają miecza dla krwi rozlewu, jakby już nie było Chrystusa, któryby bronił swoich wyznawców. A chociaż nic nie ma okropniejszego nad wojnę, tak dalece, że prowadzić ją przystało bardziej na drapieżnych zwierząt, niż ludzi[793], nic głupszego, gdyż ją i sami poeci przypisują natchnieniom jędz piekielnych[415], nic zgubniejszego, bo pociąga za sobą powszechne skażenie obyczajów, nic niesprawiedliwszego, bo najdzielniejszymi wojakami są najwięksi zbójcy, nic bezbożniejszego i bardziej obmierzłego w oczach Chrystusa, bo się wręcz przeciwi Jego duchowi, papieże atoli nieraz porzuciwszy wszystko[794] nią się tylko zajmują. Nie raz to widzieć można zgrzybiałych nawet starców[795] występujących z junackim zapałem, nieszczędzących ni kosztu ni trudów, narażających się na wszelkie niebezpieczeństwa dla podeptania wszelkich praw, pogwałcenia religii, zakłócenia pokoju i napełnienia świata zgrozą i spustoszeniem. Ba, nawet znajdują zręcznych uczonych pochlebców, którzy to straszne i oczywiste szaleństwo umieją przyodziać płaszczykiem gorliwości, pobożności i odwagi; owszem silą się dowieść, że utopić miecz w sercu brata i krwią jego zbroczyć swe ręce nie przeciwi się bynajmniej najpierwszemu owemu Chrystusa przykazaniu miłości bliźniego.
LX. Nie umiem wyrzec z pewnością, czy niektórzy niemieccy biskupi pierwsi dali w tej mierze przykład papieżom, czy go raczej sami od nich przejęli. Jakkolwiek bądź, to pewna, że oni postępują daleko prościej i otwarciej i jak się mówi, bez wszelkiej ceremonii. Nie wtrącają się w służbę bożą, porzuciwszy błogosławieństwa i inne tego rodzaju obrzędy, żyją sobie jak prawdziwi satrapowie lub baszy tak dalece, że nawet uważają za rzecz uwłaczającą swej biskupiej godności oddać Bogu swego ducha gdzieindziej a nie w bitwie i śród szczęku broni. Tym samym duchem przenikniona i czereda kapłanów, nieodrodnych od świątobliwości swoich pasterzy, gdy idzie o dziesięciny i datki, patrz jak czynni i dbali i jak z nieustraszonem męstwem bronią ich mieczem, kamieniami, pociskami i innym wszelkiego rodzaju orężem; umieją oni wtedy wyszperać i rozczytać zbutwiałe akta, zatrwożyć sumienie gminu, i najgruntowniej z nich dowieść, że się im więcej nawet niż dziesięcina należy. Ale co się tycze ich wzajemnych względem ludu obowiązków, chociaż o tych tak wiele i jasno napisano, dowiedzieć się o tem i na myśl im nawet nie przychodzi. Sama przynajmniej tonzura, czyli, jak się zowią, wygolona na głowie korona, powinnaby im przywieść na pamięć, że kapłani mają być wolni od wszelkich światowych zachcianek, myśleć tylko o niebie i ponieważ sługami są Boga, wszelki zerwać związek ze światem. Lecz ci pocieszni ludzie marzą sobie, że doskonale pełnią swój obowiązek[796], gdy jakkolwiek odmruczą lub odszeptają swoje pacierze, które wątpię, czy Bóg posłyszy lub zrozumie, bo i sami ich ani słyszą, ani rozumieją wtedy nawet, gdy wrzeszczą na całe gardło. Zaiste, w tem się księża zgadzają z ludźmi światowymi, że gdy idzie o własną korzyść, wszyscy czuwają, każdy wtedy zna swoje przywileje i prawa[797][798], przeciwnie cały ciężar swoich obowiązków spychają na barki drugich i gdyby piłką, z rąk do rąk jedni przerzucają drugimi. I tak królowie trudy rządów państwa zwalają na swoich ministrów, ci znowu na swoich towarzyszów i pomocników, a służbę bożą i wszelką pobożność, przez skromność[799], wszyscy zostawują gminom. Lud zwala ją na duchownych, jako sług kościoła[800], jakby sam zgoła do niego nie należał i na chrzcie świętym żadnych na siebie nie przyjął obowiązków. Kapłani świeccy, jakby poświęceni dla świata, a nie dla Chrystusa, zwalają ją na członków zgromadzeń, ci na zakonników[801] wolniejszej reguły, a ci znowu na zakonników reguły ściślejszej, wszyscy zaś razem na żebrzących, żebrzący znowu na kosturów, u których jednych tak się kryje zagrzebana pobożność, że jej dostrzedz i domagać się niepodobna. Równie papieże, niezmordowani w żniwie pieniędzy, trudy swojego apostolstwa zwalają na biskupów, biskupi na plebanów, plebani na swoich wikarjuszów, wikarjusze znowu na braci zakonników, a ci nakoniec na tych, którzy doskonale umieją strzydz owce; sami nurzają się w roskoszach, jedzą, piją, polują, pomni na owo przysłowie, kto śpi, ten nie grzeszy, dni trawią na śnie, a nocy na hulankach i orgijach i często od kart, kufla i miłostek prosto idą do ołtarza. Żeby zaś być godnymi szanownego miana ojca, jakim ich zaszczycają, serdecznie kochają młode swoje owieczki, hodują nawet dziatki i córki wydają za mąż[802]. W jakowych ciężkich trudach dopomagają im młode kucharki i ochmistrzynie, bo i cóż po starych? i nie zwinne i tylko swarliwe. Do praktycznego tego życia największą nauką służą im spowiedzi.<ref name="przypiswtekściegłównym"/> Ale zostawmy już papieżów, prałatów i kapłanów, nie rozbierajmy ich życia, by się komu nie zdało, że występuję z satyrą a nie z własną pochwałą, albo, że chwaląc złych królów[803], ganię dobrych. Dotknęłam zlekka tego przedmiotu dla pokazania wam, że żadnego nie ma człowieka, któryby niedopuszczony do moich tajemnic i bez moich względów, mógł szczęśliwe prowadzić życie.
LXI. I możeż to być inaczej, kiedy i sama fortuna[804], w której ręku są ludzkie losy[805], w tak ścisłej zawsze jest zemną zgodzie, że wiecznie była nieubłaganym wrogiem ludzi mądrych[806], a przeciwnie najgorliwszą opiekunką głupców wtedy nawet, kiedy ci smacznie sobie zasypiali. Znacie szczęśliwego owego Tymoteusza[807] i ztąd urosłe o nim przysłowie: sowa lata w nocy[808], lub nasze w czepku się rodzić.[93] Przeciwnie do mędrców stosują się owe wyrazy: rodzić się na czwartym dniu po nowiu[809][810] lub <span style="letter-spacing:0.15em">pod nieszczęśliwą gwiazdą,[93] albo jedzie na koniu Sejena[811], ma złoto z Tuluzy[812], lub wreszcie nasze: żyje jak groch przy drodze.[93] Lecz na cóż wam przysłowia? Powiedziałby kto, żem popełniła literacką kradzież[612] u kochanego mojego Erazma[813]. Wracam więc do mego przedmiotu. Szczęście sprzyja dudkom, lubi zuchwałych[806] i tych, co to mówią, jak Cezar, bądź co bądź, los rzucony[814]. Mądrość robi z ludzi prawdziwych tchórzów, dla tego widzimy ich w nędzy, ustawicznym poście, w kurnej żyjących chałupie, w zapomnieniu, pogardzie a nawet nienawiści przeciwnie głupców opływających we wszystko, trzymających ster państwa i wszelkim otoczonych blaskiem. Jeśli bowiem poczyta kto za wielkie szczęście być w łasce u jaśniewielmożnych panów[815] i obcować z temi mojemi bóstwami, świecącemi złotem i drogiemi kamieniami[816], niech pamięta, że mądrość żadnej u nich niema ceny, owszem w największej jest pogardzie. Czyż kupiec, chcąc się zbogacić, dopnie swojego celu, jeśli radząc się mądrości lękać się będzie krzywoprzysięstwa, rumienić się pochwycony na kłamstwie, jeśli nudne owe mędrków androny o kradzieży i lichwie będzie miał na uwadze? Kto wzdycha do kościelnych godności i bogatych beneficjów, jeśli zechce trzymać się rozumu, niech się z niemi na zawsze pożegna. Osieł lub lada pastuch[817], prędzej ich dopnie, aniżeli on. Nęcą ciebie, być może, rozskosze? Pamiętaj, że kobietki, co są jedynem ich źródłem, głupcom je tylko szafują, a od człowieka mądrego stronią i uciekają, jak od jakiego bazyliszka. Nakoniec gdzie się bawią i weselą, tam przed mądrym drzwi zamykają na rygle, wszelkie inne zwierzę[818], tylko nie on, znajdzie tam przystęp. Słowem, gdzie się nieobrócisz, u papieżów, królów, sędziów, zwierzchników, przyjaciół, nieprzyjaciół, wysokich i niskich, nic nie wskórasz bez gotowego grosza[819], którym ponieważ gardzi mędrzec[820][821], on też wzajemnie najczęściej go mija. Lubo zaś moje pochwały nie mają ni miary, ni końca, czas mi już wszakże i zakończyć, a zakończę krótkiem wspomnieniem znamienitych i sławnych pisarzy, którzy mię równie piórem jak i swojemi wsławili czynami, by jaki głupiec nie posądził mię niesłusznie, że ja tylko jedna sama siebię chwalę, a prawnicy żeby nie mogli zrobić zarzutu, że się na żadnej nie opieram autorskiej powadze. Ich tedy przykładem liczne porobię cytaty, chociażby, jak ich, równie niedorzeczne[822].
LXIII. Lecz, być może, powaga tych pisarzy żadnego nie ma znaczenia u chrześćjan; naprzód więc, za pozwoleniem teologów, poprę, czyli jak się podoba uczonym, ustalę i ugruntuję[831] moją sławę pismem ś., potem, ponieważ się do rzeczy dość nudnej zabieram i byłoby grubjaństwem wzywać powtórnie[832] Muz z Helikonu i utrudzać ich tą z nieba wędrówką, zwłaszcza w rzeczy całkiem dla nich obcej[833], biorąc się przeto do teologji i mając się zapuścić w kręte i cierniste jej manowce, lepiej być może wypada wezwać Skota[834], jako najciernistszego ze wszystkich[835], ażeby dusza jego choć na chwilę raczyła ze swej Sorbony wstąpić do mej piersi. Wolno mu będzie potem wrócić gdzie się podoba, chociażby i do stu djabłów[836]. Obym na ten raz mogła godnie przybrać na siebie i teologiczną minę i doktorską togę. Boję się tylko, żeby kto, widząc we mnie tak głęboką znajomość teologji, nie posądził mię o literacką kradzież pism naszych uczonych mistrzów. Lecz niech to tak bardzo nikogo nie dziwi, że przez długie i poufałe z teologami obcowanie, nie mało się od nich nauczyłam rzeczy, kiedy i ów nawet figowy Pryap[837], że pan jego ciągle czytał po grecku, kilka się też greckich wyuczył wyrazów, a kogut Lucjana[382] przez długie z ludźmi pożycie mowę ludzką znał najdokładniej. Ale czas już z dobrą wróżbą[838] przystąpić do rzeczy. Ekkleziastes w pierwszym napisał rozdziale w. 15. głupców jest poczet nieprzeliczony. Gdy więc niezliczoną kładzie ich liczbę, czyż nie wszystkich obejmuje ludzi, krom chyba kilku, których, nie wiem, czy się komu zdarzyło kiedy widzieć? Jaśniej jeszcze tłumaczy się Jeremijasz w rozdz. 10. w. 14. zgłupiał każdy człowiek przez mądrość swoją. Samemu tylko jednemu Bogu przyznaje mądrość, ludziom w udziale zachowuje głupstwo. I znowu nieco wyżej: niech się nie chlubi człowiek z mądrości swojej, 9, 23. Święty proroku! dobry Jeremijaszu! czemuż to zabraniasz chlubić się człowiekowi ze swojej mądrości? Rzeczesz zapewne, dla tego, że mu jej całkiem brakuje. Ale wracam do Ekkleziastesa. Ten gdy woła: marność nad marnościami i wszystko marność 1, 2. cóż sądzicie, chciał przezto powiedzieć, jeżeli nie to, że, jakom rzekła, całe życie ludzkie jest tylko głupstwa igraszką? a więc potwierdza wyżej przez nas przytoczone zdanie sławnego Cycerona: głupich pełno wszędzie. Mądry znowu ów Ekkleziastyk kiedy mówi: głupi zmienny jest jak księżyc, mądry stateczny jak słońce 27, 12. cóż innego przez to rozumie, jeżeli nie to, że wszyscy ludzie są głupi, a imię mądrego jednemu tylko należy się Bogu bo księżyc jest tu obrazem ludzkiej natury, a słońce, jako źródło wszelkiego światła, obrazem Boga. Potwierdza to: Jezus Chrystus, gdy mówi w Ewanielii: że dobrym, to jest mądrym, może się nazywać jeden tylko Bóg. Mark. 10, 18. Łuk. 18, 19. A że kto nie mądry, ten głupi, a kto dobry, ten, zdaniem stoików i mądry, jasna rzecz, że wszyscy ludzie są głupi, bo nie ma żadnego, któryby, wedle wyroku Chrystusa, mógł być sprawiedliwie nazwany dobrym. Salomon znowu w rozdz. 15. Przypowieści w. 12. gdy mówi: głupstwo jest wesele głupiemu, wyraźnie znać daje, że bez głupstwa nie ma przyjemności w życiu. Dobitnie to wyrażają i owe słowa Ekkleziastesa r. 1, w. 18. w wielkiej mądrości wiele jest kłopotu, a kto przyczynia umiejętności, przyczynia i pracy, to jest niepokoju. Nie potwierdzaż tego wyraźnie tenże Ekkleziastes, sławny ów kaznodzieja, w rozd. 7, w. 5. Serce mądrych, gdzie smutek jest, a serce głupich, kędy wesele. Dla tego też nie dość mu było poznać mądrość, chciał też koniecznie i ze mną bliżej się zapoznać. Jeśli nic nie wierzycie, posłuchajcie własnych słów jego, które czytamy w rozdziele 1. w. 17. I dałem serce moje, abym poznał mądrość i umiejętności i błędy i głupstwo. Zważcie, że wymieniając głupstwo na końcu, przyznaje mu tem samem pierwszeństwo. Mówi to Ekkleziastes, kaznodzieja, a wiecie, że i w obrzędach kościelnych taki jest porządek, że najpierwszy w godności ostatnie zajmuje miejsce, choć w tem zapewne pomny przynajmniej na ów ewanieliczny przepis (Mark. 9, 36.): Że zaś głupstwo ma pierwszeństwo przed mądrością Ekkleziastyków, ktoby on niebył, najwyraźniej potwierdza w rozdziale 20, którego wszakże wyrazy nie pierwej przytoczę, aż na wzór rozprawiających uczniów u Platona z Sokratesem odpowiedziami swemi na moje przypuszczenia[839] do wstępu utorujecie mi drogę. Pytam się was, co bardziej przystało skrywać, rzeczy rzadkie i kosztowne, czy zwyczajne i tanie? Próżno milczycie, chociażbyście w tej mierze i niechcieli wynurzyć swego zdania, aż nadto za was już odpowiada znajome owo greckie przysłowie: wiadro u drzwi, którem się nie godzi pomiatać, bo pomnijcie, że je przytacza sam Arystoteles[840], owa mistrzów naszych bożyszcze i wyrocznia. Jestże kto z was do tego stopnia nierozsądny, żeby swoje klejnoty i złoto rzucał na ulicę? Zapewne żaden. Chowacie je nietylko w bezpiecznym domu zakątku, ale nawet i w najskrytszych tajnikach dobrze okutych, zaryglowanych i niepalnych waszych kufrów, samo tylko, że tak powiem, śmiecie, zostawujecie na otwartem miejscu. A przeto jeśli tylko droższe rzeczy się chowają, a tańsze i podlejsze zostawują na widoku wszystkich, czyż nie jasna rzecz, że mądrość, którą nam bronią skrywać, gorszą i podlejszą być musi od głupstwa, z którem się każą taić? Posłuchajcie dopiero własnych słów jego: lepszy jest, który tai głupstwo swoje, niż człowiek, który kryje mądrość swoją w. 33. Ba nawet otwartość i szczerość pismo święte przyznaje głupiemu, a nie mądremu, bo ten nie widzi sobie równego. Tak bowiem rozumiem owe słowa Ekkleziastesa 10, 30. Ale i w drodze kiedy głupi chodzi, sam będąc szalonym, wszystkich zna za głupich. Jakaż to szczera, nie obłudna skromność! mimo własną wysoką opinję, jaką ma każdy o sobie, widzieć we wszystkich sobie równych i robić ich uczestnikami swych zasług. Dla tego to i najmędrszy z królów Salomon nie wstydził się tego imienia, gdy mówi: jestem najgłupszy między mężami. Przyp. 30, 2. I ś. Paweł, wielki ów Apostoł narodów, rad, zda się, nadaje sobie miano głupca, gdy pisząc do Koryntjan tak się wyraża: jako mniej mądry mówię, więcej ja 2. Kor. 11, 23, to jest, mówię to jako głupi, a większy jestem niż kto drugi, jakby to liczył sobie za największą chlubę, że nie ma większego od niego głupca, a hańbą było ustąpić w niem pierwszeństwa drugiemu. Lecz, zdaje mi się, słyszę wrzaski jakichsiś mądrych grekomanów[841], którzy przypisami swemi do pisma ś. i sofistycznemi jego wykładami, chcą drugich omroczyć i tylu dzisiejszym kolegom, gdyby gawronom oczy wyłupić[842]. W ich rzędzie jeśli nie pierwsze, to bezwątpienia drugie[843] zajmuje miejsce mój kochany Erazm[844], którego wysoko cenię i przez szacunek nieraz wspominam. Co za niedorzeczna cytacja, krzyczą oni, godna zaiste głupoty! Inna wcale, niż sobie marzysz, jest tu myśl Apostoła. Nie mówi on bowiem, że jest głupszym od drugich, ale, że pierwiej powiedział: słudzy Chrystusowi są, i ja, więc jakby jeszcze niekontent, że porównał siebie z drugiemi, chcąc poprawić zasłabe swoje wyrażenie, dodał więcej ja, niż oni, czując się w opowiadaniu Ewanielii nie tylko równym innym Apostołom, ale od nich nawet wyższym. A chociaż to mówił bez żartu, żeby jednak nie być posądzonym o zbytnią zarozumiałość, i tą prawdą niczyich nie obrazić uszu, pokrywa się płaszczykiem głupstwa: jako mniej mądry mówię, znając przywilej głupich, że oni tylko jedni mają prawo bez obrazy mówić w oczy prawdę. Jaka wreszcie była tu myśl ś. Pawła, niech sobie, jak chcą, wykładają; co do mnie, idę za powagą naszych wielkich, tłustych, grubych i powszechnie wielbionych teologów, istnych wyroczni, z którymi zaiste[845] większa część mistrzów naszych woli błądzić, niż zdrowo radzić, trzymając się owych trójjęzycznych[846] mędrców, gawronów raczej niż greków[847], co tyle umieją języków; wielka to rzecz! wszakże nie jedna papuga lub sroka mogłaby się z tem popisać[848]. Jeden szczególnie zawołany i głośny teolog[849], którego umyślnie nie wymienię, abo dla tego, żeby te nasze uczone sroki nie przypięły do niego natychmiast owego uszczypliwego greckiego przycinku osieł z lirą[850][851] po mistrzowsku i prawdziwie teologicznie[852] wykłada to miejsce, zaczynając od słów: jako mniej mądry mówię ja, i jako głęboki dyalektyk, dwa z nich tworzy zdania, w ten objaśniając sposób, (przytoczę bowiem jego zdanie nie w treści[853] tylko, ale dosłownie): Jako mniej mądry mówię, znaczy, jeżeli równając siebie z fałszywymi apostołami zdaję się być głupcem, tem bardziej jeszcze zdam się być obranym z rozumu, siebie nad nich wywyższając. Chociaż nieco wyżej uczony ten wykładacz, zapomniawszy się, w inną wcale rzuca się stronę.
LXIV. Ale pocóż mi się tak przywiązywać do jednego tego przykładu, gdy wszystkich teologów powszechnym jest przywilejem pismo ś. wedle swego upodobania, jak szewc skórę, naciągać. A że, jeśli mamy wierzyć pięciojęzycznemu owemu Hieronymowi[854][855], nieraz u ś. Pawła słowa pisma ś. niedokładnie przytoczone są z sobą sprzeczne i jakby wręcz sobie przeciwne, gdy na swojem miejscu ze związkiem rzeczy wcale są one zgodne, jak naprzykład, chcąc dowieść prawdziwości chrześćjańskiej wiary, nakręcił postrzeżony w Atenach napis na jednym z ołtarzów, bo opuściwszy to, co do jego zamiaru nie było stosownem, oderwał od niego dwa tylko ostatnie wyrazy Bogu nieznajomemu — Dzieje 17, 23, a i te nawet nieco sfałszował, gdyż cały napis tak brzmiał: bogom Azji, Europy i Afryki, bogom nieznajomym i obcym. Jego tedy, zda mi się, przykładem i nasza teologów dziatwa[856] wyrwawszy kilka słówek z jakiego miejsca pisma ś. a nawet, jeśli im tego potrzeba, czasem i przekręciwszy, naciągają je do swego zdania, lubo w związku z tem, co się wyżej i niżej mówi są one całkiem niestosowne, a nawet wręcz ich celowi przeciwne. Ta bezczelna wolność tak się im szczególnie udaje, że nieraz zazdroszczą im tego i sami prawnicy[857]. I czegoż to oni niedokazują! kiedy ów wielki teolog[858][851], ledwo mi się znowu z ust nie wyrwało jego nazwisko, lecz boję się, owego greckiego przysłowia, ze słów ś. Łukasza wyprowadził wniosek zgodny z myślą Chrystusa, jak ogień z wodą[859]. Kiedy bowiem przybliżała się krytyczna owa chwila, w którą wierni zwolennicy, dobrzy klienci, ile sił starczy, wspólnemi siłami zwykli[860] bronić swego patrona, Chrystus Pan, chcąc swym uczniom pokazać płonność ich w tej mierze nadziei na wszelką ludzką siłę, zapytuje ich, czy im czego nie brakło, kiedy wysyłał ich w podróż bez żywności, a nawet, mimo ciernistą i kamienistą drogę bez obówia, bez sakiewki i pieniędzy, i gdy uczniowie odpowiedzieli Mu, że nigdy w niczem nie mieli niedostatku; ale teraz, rzekł, kto ma mieszek, niech weźmie także i taistrę (sakiewkę), a kto niema, niech przeda płaszcz swój, a kupi miecz — Łuk. 22. 36. Ponieważ Chrystus Pan wszędzie nauczał łagodności, cierpliwości i wzgardy życia, któż nie widzi, co i w tem miejscu chce powiedzieć? to jest, żeby jeszcze bardziej rozbroić swych uczniów, zaleca im o nic się nietroszcząc porzuciwszy nietylko bóty i sakiewkę, ale nawet i suknię, puścić się na apostolski urząd nagim i pozbawionym wszystkiego, nie uzbroiwszy się niczem, krom miecza, zapewne nie miecza rozbójników i ojcobójców, ale miecza ducha[861], który przenika do tajników serca i tak odrazu wytępia wszystkie namiętności, że człowiek myśli tylko o samej pobożności. Posłuchajcież teraz, do czego to wszystko nakręca ów zawołany teolog. Miecz, zdaniem jego, znaczy bronić się do upadłego od prześladowania; miech, obfity zapas żywności na drogę, właśnie jakby Chrystus Pan żałując, że nie po królewsku[862][863] wyprawił swoich missjonarzy, zmienił swoje uprzednie zdanie, albo niepomny na to, co im pierwej mawiał, że szczęśliwi[864] będą, gdy ich potkają potwarze, złorzeczenia i kary, zabraniając zgoła[865] przeciwić się prześladowcom, gdyż wedle Jego nauki szczęśliwi są nie ci, co się mszczą doznanej krzywdy, ale cisi[866], co ją cierpliwie znoszą, niepomny, mówię, że na wzór ptasząt i lilij[867] kazał im pierwej spuszczać się na boską opatrzność, daje im teraz wręcz przeciwny rozkaz, zalecając uzbroić się mieczem, nawet kosztem sukni i iść raczej gołym, aniżeli bezbronnym. A jak pod słowem miecz, rozumie on to wszystko, co służy do odparcia napaści, tak pod słowem sakwy, całą spiżarnię, słowem wszystko, co jest potrzebnem do utrzymania życia. Tym sposobem ten tłumacz boskiego wyroku[868], idących na opowiadanie ukrzyżowanego[869] Apostołów wyprowadza[870] uzbrojonych w dzirity, sztylety, karabiny i sztućce; opatruje ich w tłomoki, torby i sakiewki[871], by czasem bez śniadania nie wyszli z oberży. Nie pomyślał[872], nieborak, że tenże Chrystus Pan, który tu, zdaniem jego, tak mocno zaleca apostołom kupować miecz, na innem miejscu gromi jego dobycie, i każe napowrót włożyć do pochwy (Jan 18. 11. Mat. 26. 52.) i rzecz niesłychana, żeby Apostołowie mieli kiedy używać na pogan tarcz i mieczów, czego bezwątpienia nie omieszkaliby zrobić, gdyby, jak chce ten tłumacz, taki był w tej mierze rozkaz Chrystusa. Inny też niepośledni teolog, którego imię także przez szacunek zamilczę, pod namiotami, o których wspomina prorok Habakuk 3. 7. Strwożą się skóry ziemi Madian, rozumie skórę biednego Bartłomieja, z której był żywy odarty[873]. Nie dawno moim zwyczajem byłam obecna na teologicznej dyspucie[874][875]. Gdy tam ktoś się zapytał, jaki to tekst pisma ś. każe wytępiać heretyków mieczem bardziej, niż drogą przekonania, jeden surowy starzec, a jak znać było po gęstej minie[876], głęboki teolog, zapyrzony gniewem, z wielkiem odpowiedział oburzeniem i gwałtownością, że to ś. Paweł wyraźnie rozkazał temi słowy: człowieka heretyka po pierwszem i drugiem upomnieniu strzeż się — Tit. 3. 10. co w tekście łacińskim tak brzmi: hereticum hominem post unam et alteram correptionem devita[877]. I gdy te słowa kilka razy z wrzaskiem powtórzył, tak że się wszyscy dziwili, co się z nim stało[878], objaśnił nakoniec, że heretyka zabić potrzeba, rozdzielając słowo devita strzeż się, stroń, na dwa oddzielne wyrazy de vita i domyślając się tolle, co znaczy z życia wyzuj[879]. Śmieli się niektórzy, byli jednak i tacy, co podziwiali w tem teologiczny gienjusz. Gdy się jeszcze dzieliły zdania, ów tenedoski sędzia[880], nieomylna wyrocznia, posłuchajcie, rzekł, napisano jest: złoczyńcy żyć nie dopuścisz. Exod 22. 18. a że każdy heretyk złoczyńca, a więc[881] i t. d. Ten jego dowcip zdumiał całe posiedzenie i wszyscy łapciarze[882] poszli za jego zdaniem. A żadnemu z tych panów nie przyszło do głowy, że owe prawo ściąga się bardziej do czarowników, czarnoksiężników i wróżbitów, których żydzi w swoim języku machaszefim. Deut. 18. 10, Jerem. 27. 9. Malach. 3. 5. t. j. w ogóle złoczyńcami zowią i jeśliby to słowo obejmowało tych wszystkich co źle czynią, to i pijaństwo i poróbstwo byłyby zbrodniami godnemi gardła[883].
LXV. Ale na cóż się wdawać głupio w te brednie tak niezliczone, że ani Chryzypp[676], ani Dydym[884] nie pomieściliby ich w swoich foliałach. Chciałam wam tylko pokazać, że gdy się teologom godziło tak nakręcać pismo ś., mnie też, jako nie biegłej w teologji[885], tem bardziej winniście przebaczyć, jeśli nie wszystkie moje cytacje są dokładne i stosowne. Wracam więc znowu do ś. Pawła, on mówiąc o sobie powiada: radzi znoście bezrozumne 2. Kor. 11. 19. I znowu jako bezrozumnego przyjmicie mnie, i niemówię wedle Boga, ale jako w głupstwie — 2. Kor. 11. 16. 17. Gdzieindziej także mówi: my głupi dla Chrystusa — 1. Kor. 4. 10. Co za pochwała głupoty i przez jakiego męża! Ba nawet wyraźnie zaleca on głupotę, jako rzecz niezbędną i wielce zbawienną: jeśli kto zda się mądrym między wami na tym świecie, niech się stanie głupim, aby był mądrym — 1. Kor. 3. 18. A Chrystus Pan u ś. Łukasza dwóch swoich uczniów, których spotkał w drodze do Emmaus nazywa głupimi — Łuk. 24. 25. Mamże powiedzieć, że ś. Paweł Bogu nawet przypisuje niejakiś cień głupstwa, gdy mówi: głupstwo boże mędrsze nad ludzi 1. Kor. 1. 25.[886]. Origenes[887] jednak wykładając to miejsce ś. Pawła, powiada, że tu głupstwo nie należy rozumieć w znaczeniu, jakie mu dają ludzie, że to głupstwo jest tajemnicą, której człowiek równie pojąć nie może, jak i owych słów: słowo krzyża tym, którzy giną, jest głupstwem 1. Kor. 1. 18. Lecz na cóż się tak mozolę, przywodząc dowody z pisma ś., kiedy i sam Chrystus Pan wyraźnie przez usta psalmisty tak mówi do Ojca: Boże ty znasz głupstwo moje Ps. 68. 6.[888]. Nie bez przyczyny, zdaniem mojem, tak dalece podobali się Bogu głupcy, jako bowiem ludzie znieść nie mogą ludzi rozważnych i rozumnych, a przeciwnie lubią prostaków i głupców i, że tak powiem, automatów, jak naprzykład Juljusz Cezar nienawidził Bruta i Kassjusza[889], a wcale się nie lękał Antoniusza, jako gapia, głupca i pijaka; Neron[890] nienawidził Senekę, Dyonizjusz Platona[891], tak równie i Chrystus Pan odrzuca i potępia tych mędrców, co to zbyt dufają w swój rozum. Jaśnie to potwierdza ś. Paweł, gdy mówi: wybrał Bóg głupstwa tego świata 1. Kor. 1. 27. i na innem miejscu: podobało się Bogu przez głupstwo przepowiadania zbawić wierzące, albowiem świat nie mógł być naprawiony przez mądrość 1. Kor. 1. 21. Bóg nawet wyraźnie to znać daje przez usta proroka: Zgubię mądrość mądrych, a roztropność roztropnych odrzucę — Izai. 29. 14. Porówn. 1. Kor. 1. 19. I Chrystus Pan czyż nie winszuje sobie, gdy Bogu dziękuje: że tajemnicę zbawienia zakrył od mądrych i rozumnych σοφούς a objawił maluczkim, to jest głupim, błaznom νηπίοις[828], bo właśnie to ostatnie słowo znajduje się w greckim tekście, jako przeciwne powyższemu σοφοῦς Łuk. 10. 21. Mat. 11. 25. Dodać tu jeszcze także należy, że Zbawiciel wszędzie w Ewanielji swojej gromi Faryzeuszów[892], uczonych i nauczycielów zakonu, broni zaś prostego i nieokrzesanego ciemnego gminu. Cóż bowiem innego znaczą te słowa: Biada wam Doktorowie i Faryzeusze — Mat. 23. 13., jeżeli nie to, biada wam mędrcy? Przeciwnie szczególne, zda się, miał względy dla dzieci rybaków i kobiet: owszem nawet i między zwierzętami te się najbardziej podobają Chrystusowi, które są dalekie od lisiej przebiegłości, i dla tego wolał jechać konno na ośle, lubo, gdyby chciał, mógł dosiąść samego nawet lwa. Duch ś. także ukazał się nie w postaci orła lub jastrzębia[893], ale w postaci gołębia[894]. Często przytem w księgach 11. znajdujemy wzmiankę o jeleniach[895], mułach i barankach. Wybranych też swoich, do nieśmiertelnego życia przeznaczonych, Chrystus Pan nazywa owcami[896]; nad które, za świadectwem Arystotelesa[897], nie ma na świecie głupszego stworzenia; ztąd wzięło początek i owo przysłowie: głupi jak baran, to owca boża, dla oznaczenia prostaków, głupców i idiotów. I tej to trzody Chrystus Pan nazywa siebie pasterzem, owszem sam nawet tem imieniem chciał być nazwanym od ś. Jana: Oto baranek boży — Jan 1. 29. które się tak często napotyka i w objaśnieniu ś. Jana rr. 5. 6. 7. Nie znaczyż to wszystko, że wszyscy ludzie są głupi, niewyłączając nawet i prawdziwie pobożnych[898]? sam nawet Chrystus Pan, chociaż był Ojca mądrością[899], dla uleczenia jednak z głupstwa, stając się człowiekiem, przybrał jakoś na się i nasze głupstwo[900] i postawą znaleziony jest jako człowiek — Filip. 2. 7. podobnie jak i stał się grzechem[901], aby zgładził nasze grzechy. I chciał je zgładzić nie innym sposobem, jedno przez głupstwo krzyża[902], przez Apostołów prostaków i nieuków, którym najmocniej zaleca głupstwo, a broni mądrości, stawiąc im za przykład dzieci[903], lilije, gorczycę i wróblów[904], rzeczy głupie, wszelkiego pozbawione zmysłu i wegetujące bez wszelkiej sztuki, bez żadnych zabiegów, pod przewodnictwem samej tylko natury. Gdy przytem zabrania im się troszczyć, co mają odpowiadać stawieni przed urzędem i sądem[905], gdy nie dozwala im się badać[906] o przyszłości i okolicznościach, czyni to bezwątpienia dla tego, aby zbyt nie polegali na swojej mądrości, lecz całkiem się spuścili na Niego. Dlatego to właśnie i stwórca świata pierwszym naszym rodzicom pod karą śmierci zabronił kosztować owocu z drzewa wiadomości[907], że ta jest trucizną szczęścia. Ś. Paweł wyraźnie potępia wiadomość, to jest umiejętność, jako źródło dumy i niedoli 1. Kor. 8. 1. nn.[908] a ś. Bernard, jego, zda mi się, przykładem, ową górę, na której lucyper założył swoje mieszkanie, nazywa górą wiadomości. Nie przepomnijmy tu i tego dowodu, że głupota w wielkich być musi względach i łasce u Boga, kiedy ona tylko jedna otrzymuje przebaczenie win, a dla mądrości nie ma uniewinnienia, nie ma wymówki. Dla tego to i grzesznicy, lubo zgrzeszyli w zupełnej wiadomości, prosząc atoli o przebaczenie win swoich, zasłaniają się pretekstem głupoty, nią się jedynie uniewinniając i broniąc. Tak bowiem w księgach Numerorum, jeśli się nie mylę, Aaron prosi Mojżesza o udarowanie winy jego żonie: proszę, panie, nie kładź na nas grzechu tego, któregośmy się głupio dopuścili — Num. 12. 11, Tymże sposobem i Saul uniewinnia się przed Dawidem mówiąc: jawna to, żem głupio uczynił — 1. Król. 26. 21. Sam znowu Dawid stara się zmiękczyć i przebłagać Boga temi słowy: ale proszę Panie! abyś przeniósł nieprawość sługi twego, bom nazbyt głupio uczynił — 2. Król 24. 10. Był bowiem przekonany, że nie otrzyma przebaczenia, jeśli się nie złoży swoją niewiadomością i głupotą. Ale ważniejszy nierównie jest ten dowód, że Chrystus Pan wisząc na krzyżu, gdy się modlił za swoich katów: Ojcze odpuść im, nie inną na ich uniewinnienie przywodzi przyczynę, jedno ich niewiadomość i głupotę dodając: bo nie wiedzą, co czynią. — Łuk. 23. 34. W tej samej myśli i ś. Paweł, pisząc do Tymoteusza, mówi: alem dostąpił miłosierdzia Bożego, żem niewiedząc uczynił w niewierności 1. Tim. 1. 13. Cóż innego znaczy nie wiedząc zrobiłem, jeżeli nie to, zgrzeszyłem przez głupstwo, a nie przez złość? Cóż znaczy przetom dostąpił miłosierdzia Bożego, jeżeli nie to, że inaczej go nie byłby dostąpił, gdyby go nie uniewinniała głupota? Mówi za mną i ów pełen tajemnic psalmista, któregom zapomniała przytoczyć na swojem miejscu: grzechów młodości mojej i niewiadomości moich nie racz pamiętać Ps. 24, 7.[909]. Słyszycie czem się uniewinnia, naprzód wiekiem, którego ja nieodstępną jestem towarzyszką, powtóre niewiadomością, i to w liczbie mnogiej, przezco chce dać poznać, jak dalece był głupi.
LXVI. Nie gubiąc się w nieskończonych dowodach krótko powiem, że sama nawet religja chrześćjańska zda się mieć niejakieś z głupstwem powinowactwo i w żaden sposób nie daje się z mądrością pogodzić[910]. Jeśli na to chcecie dowodu, zważcie naprzód, że dzieci, starcy, kobiety i głupcy większe niż drudzy i szczególniejsze znajdują upodobanie w kościelnych obrzędach, i dla tego, kierowani samym wrodzonym instynktem, zawsze zabierają miejsce jak najbliższe ołtarza, a gdyby można usadowiliby się i na nim.[93] Wiecie przytem, jak owi pierwsi opowiadacze chrześćjańskiej religii dziwnie byli oddani prostocie i niewiadomości, a nieprzebłaganymi wrogami umiejętności i nauk. Niema nakoniec większych na świecie głupców, jak ci, którymi choć raz owładnie żarliwość chrześćjańskiej pobożności. Rzucają pieniądze jak śmiecie, cierpliwie znoszą krzywdy, dają się oszukiwać, nieprzyjaciół kochają jak serdecznych przyjaciół, brzydzą się roskoszą i jej nienawidzą, tuczą się, że tak powiem, samymi tylko postami, czuwaniem, łzami, pokutą, potwarzą; gardzą nareszcie samem życiem, śmierci jedynie pragną, jednem słowem zdają się być całkiem nie ludźmi, pozbawionymi zdrowego rozsądku, właśnie jakby ich dusza nie w ciele była, ale gdzieindziej bujała. A czemże to jest wszystko, jeśli nie szczerą głupotą? Niedziw przeto, że Apostołowie za pijanych byli poczytani. Dzieje ap. 2, 13.[911], a ś. Paweł sędziemu Festusowi zdał się szalonym. Dzieje 26, 24.[912] Ale ponieważ raz już przywdziałam na siebie lwią skórę[913], dowiodę także, że i owa szczęśliwość, której się tak dobijają chrześćjanie i dla której osiągnienia ponoszą tyle ofiar, tyle trudów i poświęceń, niczem innem nie jest, jak tylko pewnym rodzajem niejakiegoś obłąkania i głupstwa; nieobrażajcie się, proszę, temi słowami, rzecz raczej samą dokładnie rozważcie. A naprzód w tem się chrześćjanie całkiem prawie zgadzają z Platonistami, że dusza skrępowana więzami ciała nie może przez grubą jego powłokę ani dostrzedz prawdy, ani ją rozważać, ani zdobyć. Dla tego to Plato[914], dając pojęcie, czyli orzeczenie filozofji, mówi, że ona jest rozmyślaniem o śmierci, ponieważ ona, równie jak i śmierć, myśl naszą od rzeczy widomych i zmysłowych odrywa. A przeto dusza, dopóki należycie używa organów ciała, dopóty, mówią jest zdrową, to jest w normalnym stanie; ale skoro sprzykrzywszy swe kajdany zechce się wybić na wolność i jakby ukradkiem wymknąć się ze swego więzienia, to już tylko jej usiłowania zazwyczaj nazywają obłąkaniem, jeśli zaś będzie to następstwem choroby, lub zepsucia i zupełnego rozprężenia organów, tedy, zdaniem wszystkich jest rzeczywistem szaleństwem. Tymczasem widzimy takich obłąkańców mówiących językami, których nigdy nieznali, ani się nie uczyli, przepowiadających rzeczy przyszłe i wyraźnie wykazujących coś w sobie boskiego i jakieś natchnienie. Co bezwątpienia ztąd pochodzi, że dusza ich, będąc nieco wolniejszą od więzów ciała, wrodzonej sobie siły zaczyna używać. Nie inna także, zda mi się, jest przyczyna[915], że i ludzie pasujący się ze śmiercią i bliscy skonania, jakby natchnieni, dziwne jakieś mówią rzeczy. Gdy zaś to jest skutkiem żarliwej pobożności, tedy chociaż nie można jeszcze powiedzieć, że to takiemże samem już jest obłąkaniem, wszakże atoli tak jego bliskiem, że w ogólności większa część ludzi samo się w tej mierze myli, i na te wyjątkowe, że tak powiem jednostki, co swem życiem różnią się od niezliczonego tłumu, patrzy jak na rzeczywistych obłąkańców. Jednych można w tej mierze porównać do owych znajdujących się w allegorycznej Platona pieczarze[916], co to wiecznie w niej uwięzieni podziwiają szczerze tylko migające się masy rzeczy, a drugich do owego z pomiędzy nich zbiega, co szczęściem z niej się wydostawszy znowu powraca i tamtych przekonywa, że on widział rzeczywiste przedmioty, a oni się grubo mylą sądząc, że króm czczych i marnych cieni w istocie niczego więcej nie ma. Lituje się więc ten mędrzec nad ich złudzeniem i boleje nad ich obłąkaniem, że w tak grubym zostają błędzie, a oni wzajemnie śmieją się z niego, jak warjata i wytrącają z pieczary. Tak właśnie i ludzie światowi zachwycają się najbardziej rzeczami podpadającemi pod zmysły i o tem tylko są przeświadczeni, co widzą. Gdy przeciwnie ludzie pobożni, mistyczni i że tak powiem duchowi, zawsze oderwani od zmysłowości, gardzą tem wszystkiem, co jest cielesnego i ziemskiego, a całkiem się pogrążają i zatapiają w rozważaniu rzeczy niewidomych. Tamci bowiem na pierwszym celu[917] mają bogactwa, potem roskosze, a na samem dopiero końcu i jak najmniej myślą o duszy[918], w której bytność dlatego, że jest niewidzialną, wielu nawet nie wierzy. Ostatni, to jest duchowi, całkiem zatapiają się w Bogu, jako ze wszystkich najprostszej i niezłożonej istocie, a po Nim i dla Niego w swej duszy, jako stworzonej na Jego obraz, nietroszcząc się zgoła o swoje ciało, które dla nich jest rzeczą wcale podrzędną, a na bogactwo poglądają z pogardą, jak na jakie śmiecie i od niego stronią. A jeśli nagleni koniecznością, muszą czasem myśleć o jednem, lub drugiem, czynią to z największą niechęcią i odrazą, mają, jakby nie mieli, posiadają, jakby nie posiadali[919]. Wszakże we względzie tych rzeczy są i między niemi pewne stopniowania i odcienia cechujące każdego. A naprzód lubo wszystkie wasze zmysły są nieodłączne od naszego ciała, jedne z nich atoli jak: dotykanie, słuch, powonienie, wzrok i smak podlejsze są i całkiem materjalne, drugie jak: pojęcie, pamięć, wola, mniej są zależne od ciała i że tak je nazwę pośrednie: A przeto gdzie dusza działa, tam się i wykazuje jej siła i przewaga[920]. Pobożni, to jest ludzie duchowi, ponieważ pogrążają się w spirytualizmie, całą duszą wystrzelają do tego, co grubym zmysłom najbardziej jest obce, to jest do przedmiotów niematerjalnych, kamienieją więc, że tak powiem; i na wszystkie zewnętrzne wrażenia stają się obojętni i nieczuli. Przeciwnie ludzie zmysłowi i cieleśni, goniąc jedynie za zmysłowością, nie dbają o roskosze duchowe i wcale ich nie znają. Ztąd to pochodzi, że niektórzy święci, jak tego liczne czytamy w legendach przykłady, zamiast wina pili oliwę[921]. Między żądzami także naszego serca, jedne, jak pożądliwość, chęć snu i pokarmu, gniew, pycha, zazdrość, więcej mają powinowactwa z grubem cielskiem i dogadzanie jemu mają na celu. Z niemi to ludzie pobożni nieustanną i krwawą prowadzą wojnę przeciwnie ludzie światowi żyć bez nich nie mogą. Są także inne pośrednie skłonności i jakby wrodzone jako to: miłość ojczyzny, dzieci, rodziców, przyjaciół. Tym mniej więcej hołdują i ludzie światowi. Ale ludzie duchowi starają się i te nawet jeżeli nie całkiem wytępić w swem łonie, tedy przynajmniej je podnieść do owej najwyższej i duchowej strony[922], że naprzykład kochają ojca, nie dlatego, że jest ich ojcem, bo i cóż od niego odebrali krom ciała? które nawet winni są także więcej Bogu, jako powszechnemu ojcu wszech rzeczy, ale jako godnego męża, w którym świeci obraz owej najwyższej mądrości samego Boga, który sam tylko jedynem jest i najwyższem dobrem, prócz którego, jak twierdzą, niema niczego godnego ani miłości ani życzenia. Tego prawidła trzymają się i we wszystkich innych życia czynnościach. Jeśli materjalnemi i pod zmysły podpadającemi rzeczami nie zupełnie gardzą, nierównie atoli mniej je cenią od rzeczy niewidzialnych i duchowych. W samych nawet sakramentach i dziełach pobożności widzą materją i ducha, to jest odróżniają to, co się odnosi do ciała, od tego, co służy jedynie dla duszy. W poście naprzykład mało cenią wstrzymywanie się tylko od mięsa i wieczerzy, na czem ciemny gmin jedynie zakłada istotę postu, ale obok tego umartwiają razem i swoje namiętności, więcej niż zwyczajnie powściągają swój gniew, hamują pychę, ażeby duch ich mniej już gnieciony ciężarem ciała, mógł się podnieść do zasmakowania i pojenia się niebieskiemi dobrami. Podobnie i w sakramencie Eucharystji, lubo, powiadają, nie należy gardzić obrzędami mszy ś., wszakże te same jedne tylko albo mało przez się przynoszą korzyści, albo nawet i szkodzą, skoro nie przenikniemy się tem, co w nich stanowi duchową stronę i nie zwrócimy naszej myśli na to, jakie te widzialne znaki mają znaczenie. Jest ona obrazem śmierci Chrystusa, którą każdy chrześcjanin powinien wyrażać w swem życiu, podbijając, wytępiając namiętności ciała, całkiem dla nich umierając i jakby grzebiąc je w grobie razem z Chrystusem, aby kiedyś wszystkim zmartwychwstać na nowe życie i na zawsze z Nim się zespolić. Tak postępuje, tak myśli człowiek pobożny. Przeciwnie nieokrzesany i ciemny prosty motłoch sądzi, że cała ta ofiara mszy ś. na tem zależy tylko, aby się znajdować w kościele i to, jak najbliżej ołtarza, słyszeć dźwięk wyrazów i być widzem obrzędów, które są tylko powłoką. A nie tylko w tych rzeczach, które tu przytoczyliśmy dla przykładu, ale w ogóle w całem życiu człowiek pobożny odrywa swój umysł od rzeczy zmysłowych i cielesnych, a podnosi go i wystrzela do niewidzialnych, duchowych i wiecznych. I ta właśnie we wszystkiem bez końca sprzeczność między pojęciami duchowych, to jest pobożnych, a cielesnych, to jest światowych ludzi, główną jest i jedyną przyczyną, że jedni drugich mają za obłąkanych i głupców. Co do mnie, imię to mojem zdaniem[923], bardziej przystało pierwszym, niż drugim.
LXVII. Jaśniej się to jeszcze okaże, kiedy, jakem przyrzekła, w krótkich dowiodę słowach, że i sama owa najwyższa nagroda, w rzeczy samej jest także pewnym stanem obłąkania[924]. Coś podobnego marzyło się już i Platonowi[925], kiedy miłość kochanków nazywał szczęśliwem szaleństwem. I w rzeczy samej ten, co z zapałem i gorąco kocha, żyje już nie w sobie i nie dla siebie, ale w tym i dla tego, którego kocha, i im się bardziej od siebie, że tak rzekę odrywa, i z siebie wychodzi, a przenosi się do uwielbianego przedmiotu, tym jest szczęśliwszy i większej kosztuje roskoszy. Kiedy zaś dusza unosi się, i że tak powiem wydala się z ciała, kiedy nie rządzi, jak należy, jego organami, stan takowy sprawiedliwie nazywa się obłąkaniem. Inaczej cóżby drugiego znaczyły owe tak pospolite wyrażenia: on nie przy sobie, opamiętaj się, przyszedł do siebie? A że jak stopień obłąkania tak i szczęścia, które także jego jest następstwem, zależy od stopnia miłości, jakież to więc ma być owo życie niebianów, do którego z takiem utęsknieniem wzdychają dusze pobożne? Duch, jako silniejszy i zwyciężca pochłania ciało, a to tem łacniej, że ono już pierwiej za doczesnego jeszcze na ziemi żywota, oczyszczone i przygotowane do tej przemiany, nie w stanie będzie jemu się oprzeć, sam zaś duch będzie pochłoniętym przez Boga, którego moc bez końca jest większą. Tym sposobem cały człowiek będzie nie w sobie i przez to tylko szczęśliwy, że złączony, i że tak się wyrażę, zlany w jedno z owem najwyższem dobrem, co wszystko w sobie pochłania, czuć od niego będzie coś tak błogiego, czego żaden język ludzki wyrazić nie zdoła. Lubo zaś ta szczęśliwość wtedy dopiero będzie zupełnym człowieka udziałem, kiedy dusza złączywszy się na nowo ze swojem ciałem wspólnie z niem cieszyć się będzie nieśmiertelnością, że jednak już i doczesne pobożnych ludzi życie, niczem innem nie jest, jak tylko rozpamiętywaniem i jakby niejakimś cieniem owego przyszłego życia[926], już więc i na tym padole kosztują oni niekiedy jakby jakiegoś przedsmaku owej nagrody. Prawda, że to jest zaledwo najdrobniejsza kropelka w porównaniu z owem wiecznej szczęśliwości oceanem, wyższą jest atoli nad wszystkie zlane w jedno wszystkich ludzi zmysłowe roskosze. Tak to dalece duchowne rzeczy wyższe są od cielesnych, niewidzialne od widzialnych, niebieskie od ziemskich! Zapowiada nam to właśnie i prorok, gdy mówi: oko nie widziało i ucho nie słyszało i w serce człowieka nie wstąpiło, co nagotował Bóg tym, którzy go miłują Izai 64, 4. — 1. Kor. 2, 9. A stan takowy pobożnych na ziemi jest pewnym rodzajem obłąkania, czy głupstwa, które i ze śmiercią się nie kończy, lecz się tylko dopełnia i udoskonala. Ci więc, których na tym padole jest one szczęśliwym, chociaż rzadkim udziałem, wpadają w zachwycenie bardzo podobne do obłąkania, mówią bez sensu i związku, nie po ludzku, ale wydają tylko dźwięki bez znaczenia, mienią się na twarzy, to się weselą, to smucą[927], już się śmieją, już płaczą, już wzdychają, słowem całkiem są nie przy sobie. A gdy przyjdą do siebie, nie umieją powiedzieć, gdzie byli, w ciele, czy za jego obrębem, na jawie, czy we śnie; zgoła nie pamiętają, co widzieli, co sami mówili, co robili, wszystko jest dla nich snem, którego zamglone tylko pozostało wspomnienie, to tylko wiedzą, że w tem obłąkaniu byli najszczęśliwsi. Żałują więc i płaczą, że się opamiętali, że przyszli do siebie i niczego bardziej nie życzą, jak w tem obłąkaniu pozostać na zawsze. A to jest słaby tylko niby przedsmak przyszłej szczęśliwości w niebie.
LXVIII. Ale zapomniawszy się[928][929] zanadto się rozgadałam, dawnom już przekroczyła granice[930] i mowę moję czas już zakończyć. Jeśli się więc wam zda, żem niedorzeczy i za długo mówiła, pamiętajcie proszę, że to mówiła głupota, a przytem kobieta[931]. Nie przepomnijcie jednak i owego greckiego przysłowia: że i głupi mówi czasem do rzeczy[932], chyba myślicie, że tych słów, użytych w męzkim rodzaju, do kobiet zastosować nie można[933]. Widzę, że już czekacie domówienia[934] czyli zakończenia, to jest ostatecznego streszczenia;[93] lecz jacyż wy głupcy, kiedy sądzicie, że ja nagadawszy się do woli i bez miary, wysypawszy wam tyle korcy słów, z tego wszystkiego choć cokolwiek jeszcze pamiętam. Nie lubię biesiadników z dobrą pamięcią, dawne mówi przysłowie[935], a oto wam nowe[936] nienawidzę słuchacza, co wszystko słyszane pamięta. Żegnam[937] więc was głośni powiernicy głupoty, klaskajcie w ręce, napawajcie się życiem i tęgo pijcie.
- ↑ Deklamacja, wprawa głosu i ćwiczenie stylu; a w czasie chylącej się do upadku literatury i zepsucia smaku był to rodzaj sofistyczno-dowcipnych mów, o jakichsiś niezwykłych przedmiotach, wyłożonych kwiecistym stylem, ze wszystkiemi możliwemi retorycznemi ozdobami i okrasą, jakie nauczyciele wymowy, czyli retorowie, osobliwie greccy, kazali pisać swym uczniom. To właśnie główną jest przyczyną nadętości, przesady, nienaturalnej mowy i owej niemiłej retoryczności, jaką nadziane są pisma lepszych nawet tego okresu pisarzy. A że i Erazm pisał pochwałę Głupoty tylko dla zabawy i rozrywki, niby dla ćwiczenia swojego stylu, i treść była niezwyczajna,przeto trafnie nazwał ją deklamacją. Przytem przykładem starożytnych, przedstawia głupotę jako boginię opowiadającą własne swoje pochwały i to stosownie, głupcom bowiem właściwa samych siebie podziwiać i chwalić.
- ↑ Żartobliwie zowie homerowemi, bo chociaż tych bogów zgoła nie było, wyobraźnia jednak Homera ich stwarza i takiemi przedstawia.
- ↑ Nepentowy gr. wyraz złożony z ne przeczenia i pentes smutek, egipska roślina, na którą nalane wino miało być dzielnem lekarstwem na smutek, melancholją i splen. Plinjusz tę roślinę mieni być omanem, hellenizem, a Galen zielem wołowym językiem, buglossa. Uczony zaś de Villoison mniema, że to było opium. Cokolwiek bądź i u nas na frasunek dobry trunek.
- ↑ Trofonjusz, wedle podania rycerz i wieszczek, a nawet wedle innych, złoczyńca i łotr; wyrocznia jego, gdy wszystkie inne ustały w Grecji, najdłużej trwała w lesie, w jaskini zwanej katabasion to jest zejście, z której udający się po radę wracał wycieńczony, blady, niemy, smutny i na całe życie tracił uśmiech. Ztąd przysłowie o głębokim smutku jakby tylko co wrócił z jaskini Trofonjusza, jak u nas jakby się muchomorów najadł, lub wrócił z łaźni. Ob. Arystofanesa Chmury.
- ↑ Midas wedle mitologji, król Frygji, za to, że gdy Apollo i Pan spór wiedli o pierwszeństwo w sztuce grania, pierwszy na lirze drugi na flecie, czyli piszczałce, przyznał takowe Panowi, od Apollina ośle otrzymał uszy, skąd urosło przysłowie uszy Midasa, to jest ośle, jak u nas, znamię głupca.
- ↑ Pan u Greków, u Rzymian zwany Lupercus od sł. lupus wilk i arceo odganiam, mitologiczny bożek, opiekun pasterzy, myśliwych, z koziemi nogami, rogami, biodrami, uszami, ogonem, kędzierzawą brodą i garbatym nosem, z piszczałką w ręku, albo raczej multanką, zwaną syrinx, że była z czerotu, dzieckiem jeszcze przez Merkurego wzięty do nieba, psotnym swoim kształtem wszystkich naśmieszył.
- ↑ Sofiści, od sł. gr. sofos mądry, byli to z początku mędrcy, co trzymajac się Talesa i Pitagoresa, dużo rozprawiali o początku świata, o Bogu, czy bogach, duszy, chcąc to wszystko wytłumaczyć, gdy zaś teorje fizyczne, czyli atomistyczne Talesa i matematyczne, czyli liczbowe abstrakcje Pitagoresa zbałamuciły tylko umysły i namnożyło się rozprawiaczy, samochwalców, że wszystko wiedzą i umieją, później owa nazwa poszła w pogardę, i nadawano ją tym, co zapuszczając się w jałowe i dziwaczne kwestje powierzchowną mądrością i fałszywemi dowodami mamili ludzi, nieraz największe niedorzeczności wydając za prawdę, wywijając naukowe koziołki, mydlili oczy krzykactwem i nieznośną zarozumiałością. Prawdziwi więc mędrcy, zaczęli się zwać nie mędrcami ale przez skromność miłośnikami tylko mądrości to jest filozofami. Pierwszy dopiero Sokrates wyprowadził na jaw głupotę, moralną brzydotę i próżność sofistów na drogę moralnej praktyki, uczniowie zaś jego ułożyli w system, czego on ustnie nauczał. Ob. Gratry Les sophistes et le critiques Paris 1864. w przedmowie — Przegląd katolicki w r. 1864. 24. kwietnia Nr. 10. w końcu.
- ↑ Ma tu na myśli Erazm zaciekłe owych czasów teologiczne dysputy, w których teologowie występowali jak istni sofiści, a o których może nam dać pojęcie waśń Erazma z Egmondem, którą sam opisał w liście do Morusa.
- ↑
Jest to wtręt tłumacza, nieznajdujący się w oryginale Erazma.
- ↑ Hańbiące w rozumieniu głupoty, tak jak dworacy uczonych zowią głupcami, a uczeni ich nawzajem. Ob. przyp. 167. (
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki)
- ↑ To nazwisko wspólne było wielu bohaterom starożytności, tak że Warron liczy ich 43, ale próżność Greków dzieła, rozmaite podróże, zwycięstwa i t. p., które są nad siły i życie jednego człowieka, wszystkich innych włożyła w dzieje Herkulesa Febona, najznajomszego i najsławniejszego, który jako wzór doskonałości ludzkiej, w pojęciu owych czasów, syn Jowisza, a więc króla Bogów i Alkmeny śmiertelnej matki, był czczony od Greków i Rzymian. Pisma starożytnych poetów zagęszczone są opowiadaniem i pochwałami nadludzkich jego czynów, zwłaszcza dwónastu i różnych podróży.
- ↑ Solon, z Aten, znamienity ateński prawodawca, jeden z siedmiu mędrców (251
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki), żyjący na 600 lat przed Chrystusem. Nie mogąc znieść widoku ujarzmionej przez Pizystrata ojczyzny wyniósł się z kraju i umarł na Cyprze mając lat 80. Pisał elegje i niektóre erotyczne pisma, których tylko ułamki zachował nam Plutarch w jego życiu.
- ↑ Znajome przysłowie: własna pochwała trąci, propria laus sui sordet.
- ↑ Gdzież nie znajdziemy takich nikczemnych pochlebców, którzy przy każdej nadarzonej zręczności, już to za gotowy grosz, już dla pozyskania względów, osobliwie zwierzchników, nieraz nawet dla obiadu i pieczeni, wysadzają się bezczelnie na kłamane powinszowania, występują z mowami i palą pochwalne ody swoim dobrodziejom, oraz takich próżnych samochwalców, co, jak mówi ironicznie Erazm, przez głupią zapewne skromność, nie śmiejąc sami wystąpić ze swemi pochwałami, z cudzych ust słuchają ich z roskoszą, jakby szczerej prawdy, a wywiązując się nawzajem wdzięcznością hojnie nagradzają podłych swoich wielbicieli, protegują, żywią, karmią i poją bezczelnych wielbicieli i przez to samo i nadal ich do tego zachęcają i jakby najmują. Ob. wyżej przypis 75. i niżej 156, 471, 554, 653, 812.
- ↑ Znajoma bajka Fedra o kawce, przystrojonej w pawia pióra. Ks. 1. Bajka 3.
- ↑ Greckie przysłowie o płonnej pracy, kiedy kto chce napróżno rzecz niepodobną wykonać, pięknie tu zastosowane do tego, który, czarny swemi obyczajami, zhańbiwszy się wszelkiego rodzaju występkami, chce się przedstawić niewinnym, czystym i uchodzić za innego, niż jest w rzeczy samej.
- ↑ Greckie przysłowie o tym, co rzecz nikczemną wychwala i pod niebiosa wynosi. Ob. Erazma: Cztery tysiące sto pięćdziesiąt jedno przysłowie, z greckich i łacińskich pisarzy oraz ojców kościoła i innych zebrane i objaśnione — Adagiorum chiliades quatuor cum sequicenturia. Wedle Bruneta z 50 wydań, jakie się pojawiły od 1500 do 1780 r., ma być najlepsze wydanie z Henrici Stephani Animadversiones in Erasmicas quorundam adagiorum expositiones. Oliva Roberti Stephani 1558. Fol.
- ↑ Ob. Przysłowia narodowe przez Wojcickiego — Warszawa 1830 r. pod wyrazami kiszka w sobolach. T. 2. str. 149.
- ↑ Kiedy kto chełpi się bez granic, o takim zwykle mówią: że złych musi mieć sąsiadów i dlatego sam siebie chwali.
- ↑ W oryginale snu i oleju, że trawią na czuwaniu nocy przy świecy lub lampie.
- ↑ Falarys wygnany z Krety, swej ojczyzny, przeniosłszy się do Agrygentu miasta Sycylji, około r. świata 3379 zawładnąwszy tem miastem a potem i całą prawie wyspą tak okrótnie rządził, że odtąd Falaryzmem nazywano okrótne rządy, a tyranów Falarysami. On bowiem kazał żywcem palić ludzi w miedzianym wole, żeby nieszczęśliwi zamiast ludzkich jęków, naśladując wydawali ryk wolu, pierwszego, który go zrobił, kazawszy w nim spalić. Lucjan szczególnie i inni, bronią go od tego okrócieństwa. Jest pod jego imieniem 137 listów, którym jednak krytycy odmawiają autentyczności.
Mezencjusz, król Cery, czyli Agylli w Etrurji i razem władzca podległych Etruskom Rutulów, wedle Wirgiljusza, za swoje okrucieństwa wygnany z Cery szukał schronienia u Turna i pomagał mu w wojnie z Eneaszem, wedle jednych (Eneid 8. 480 nn. 10. 689 nn. 785) zabity przez Eneasza, wedle drugich, przez syna tego Askanjusza w pojedynku. - ↑ Polykrates, ateński retor, sofista, nieprzyjaciel Sokratesa, na którego oskarżenie napisał mowę, także przydługą pochwałę Buzyrysa, okrótnego króla Egiptu, który dla odwrócenia dziewięcioletniej suszy i w skutek jej nieurodzaju, z porady greckiego wieszcza Taziusza, czy Traziusza, co rok jednego z cudzoziemców przynosić na ofiarę Jowiszowi, kazał zabić naprzód samego proroka doradźcę, a potem jednego co rok z przybywających cudzoziemców. Ale z tych pojmany i stawiony przed ołtarzem Herkules skruszył kajdany, zabił samego Buzyrisa wraz z jego synem Amfidamusem i heroldem Chalbesem (Apollodor. 2, 15). Mimo to Strabon zaprzecza bytności tego imienia króla Egiptu.
- ↑ W żmudnie skleconej mowie, to jest którzy układają mowy nie własną pracą i nie z swojej głowy, ale z cudzych zewsząd nazbieranych, nakradzionych i że tak powiem wyżebranych z drugich pisarzy kawałków zszywają, co właśnie Grecy zowią rapsodą a całe dzieła centronami. Ob. wyżej przypis 21. pod koniec.
- ↑ Podobne mowy, więcej dla popisu ze swoim dowcipem niż dla pożytku słuchaczy, zwykle bywają miewane przy rozpoczęciu kursu nauk, lub ich zamknięciu. Dla przykładu nie mogę tu nie przytoczyć dla swej oryginalności, choć w skróceniu, długiej mowy, którą w obec licznie na ten cel uprzednio uproszonych gości miał jeden dyrektor gimnazjum, przy zamknięciu rocznych szkolnych kursów na publicznym akcie w ten sposób: „Łaskawi panowie i Łaskawe Panie! Powołany od rządu, który, mogę sobie nietylko pochlebiać, ale, i publicznie wyznać, nie zawiódł się w tym swoim wyborze do kierowania ukształceniem tutejszej młodzieży, a wielu z was waszychże dzieci, panowie, korzystam z tak upragnionej dla mnie okoliczności i waszego zaufania, któregoście dowiedli swem tu licznem zebraniem się i mam dziś przemówić do was o przeszkodach, jakie z waszejże samych strony stawały mi i dotąd jeszcze stają na przeszkodzie wykształcić wedle moich pojęć i widoków to młode powierzone mi pokolenie. Dożyliśmy, nareszcie, dzięki opatrzności, tych szczęśliwszych i błogich czasów kiedy już niczem nie krępowani możemy nie tylko myśleć, co chcemy, i mówić co myślimy, ale nawet i robić, co się nam podoba. I dlatego to prawdziwa oświata olbrzymim naprzód postępuje krokiem, tak iż się prawie obawiać należy, by doszedłszy ostatnich krańców, nie była znaglona stanąć jak wryta, albo nawet wstecz się cofnąć, gdyż wszystko na świecie ma swoje granice. Inne wieki słyną wynalazkiem papieru, druku, prochu, kompasu i tym podobnych rzeczy, bez których wszakże tyle najuczeńszych starożytnych narodów wygodnie się obchodziło; naszemu wiekowi szczególnym losem zostawiona była cześć i sława większych nierównie i praktyczniejszych wynalazków, z tych wspomnę tylko wam celniejsze, które ile z jednej strony zdumiewają, tyle z drugiej przykładają się do prawdziwego szczęścia ludzkiego żywota. Żelazne koleje sieciami dziś pokrywające nie tylko ucywilizowaną Europę, ale nawet dzikie odludne kraje, a ułatwiające widzenie się i rzucenie się w objęcia drogich dla serca naszego osób; dagierrotypy i doskonalsze dopiero od nich fotografje czyli światopisy, które dają nam możność zawsze mieć przed oczami wierne oblicza ubóstwianych przez nas kochanek, z któremi los zawistny lub niepokonane życia okoliczności okrótnie nas rozłączyły, a z których obrazów możemy sobie domowe urządzić ołtarze, jakowym chociaż coś podobnego mieli już owi słynni z umienia żyć Rzymianie i Grecy, ale czemże ustawione, oto kilku niezgrabnemi jakiemiś i przytem zimnemi dla serca i niemogącemi obudzić w niem żadnego tkliwego uczucia, wymarzonych swoich bóstw bałwankami, kiedy my możemy na nich ustawić i liczniejsze i prawdziwsze bóstwa naszego serca, których sam już widok gorączkowem jakiemś uczuciem przejmuje nie tylko członki, ale przenika aż do szpiku kości i przepełnia serce najrzewniejszem uniesieniem; lecz mówić o tem bez dreszczu i najsilniejszego wzruszenia nie jestem w stanie. Owe znowu cudowne krynoliny, podnoszące kibić niewieścią do nimf nadobnych, lub bajecznych bogiń, jedyne powiernice prawdziwe strażnice tajemnych wdzięków, z któremi nieraz igra swawolnie lada zefirek i ciekawemu przechodniowi odkrywa do nieopisania widok, owe, mówię, krynoliny nieraz najbespieczniejszy zbawczy port kochanków przez zazdrośnych i strupieszałych mężów pochwyconych na najsłodszych uściskach, o! gdyby je znali owi grecy i Rzymianie, zalotny do Wenery Mars nie byłby wpadł w siecie Wulkana 136 (
to odnośnik do późniejszego przypisu ze strony 331); niezliczone nowe kosmetyki, których tak próżno szukał wynalazczy genjusz starożytnych i jakie Owidemu i do głowy nie przyszły, a służące nie tylko do utrzymania co chwila ulatującej i niknącej młodości, ale zgładzające nawet wszystkie ślady kościstej ręki starości, co więcej zaniecające wygasłe już przez wiek najtkliwsze uczucia, ubielonego wiekiem starca przywracające do junackiej rzezkości i ognia; unikczemniające te obmierzłe plechy, łysiny, zmarszczki, piegi, siwizny i wszelkie bijące w oczy ciała ułomności i przywary; owe nareszcie wynalazki zabezpieczające kobiety od prozaicznej ciąży i tej następstw bolesnych i niebezpiecznych połogów, a mężczyzn od zgubnych chorób i rozmnożenia się nad potrzebę licznej familji: dróciane ogniste telegrafy, za pośrednictwem których w każdej chwili możemy rozmawiać z drogiemi nam osobami i wylewać uczucia, chociażby one były i na końcu świata, a to bez najmniejszej obawy być pochwyconemi, jak to na nieszczęście bywało dotąd nieraz ze zwyczajnemi pismami: a cóż powiew o udoskonaleniu sztuki kucharskiej w nasze czasy? zaiste litować się przychodzi nad starożytnymi owymi smakoszami Apicjuszem, Lukullem, Heliogabalem, i któż ich wszystkich wyliczy, którzy tracąc do nieuwierzenia bajeczne prawie, ogromne sumy pieniędzy dla dogodzenia swemu podniebieniowi, nigdy się z gustem ani najedli, ani napili, bo wreszcie i jakież mieć mogli przysmaki? a jeśli i były jakie, co łechtały ich grubą jeszcze i niewykształconą, nieuszlachetnioną gębę, a które w nas budzą tylko ckliwość i obrzydzenie, tedy czyż one mogą iść w porównanie z temi, jakiemi nas dzisiaj obdarzają pięć części świata i twórczy genjusz naszych kucharzy, których powołanie słusznie dziś w społeczności pierwsze zajmuje miejsce. Zaiste będzie to zawsze wiekami niepożytą dla kraju naszego chlubą, że nawet i miernej, ograniczonej prawie fortuny obywatele, ale znający właśnie co to jest żyć a żyć, gdy tam jednego jakiego, że tak powiem, groszowego utrzymują bakałarza, dla nauczenia swych dzieci czytać tylko i pisać, kucharzy, chociaż drogo opłacanych całe mają pułki, osobnego dla zup, drugiego dla pieczystego różnych gatunków nazw i przypraw, innego dla niezliczonych rodzajów ciast, innego dla cukrów i lodów, słowem osobnego dla każdego wymysłu, a to wszystko dla uszczęśliwienia życia. Od takich to rodziców dobrze wychowany młodzieniec brać przykład powinien, takich mieć wzorem w swem życiu. A czyż owi miłośnicy roskoszy życia, nie mówię znali, ale czy kiedy nawet słyszeli, lub czy się im kiedy śniło o naszych strazburskich pasztetach, westfalskich szynkach i kiełbasach, kremach, kompotach, biskwitach, niezliczonych buljonach i zupach, makaronach, lodach, oraz tych całych, że się tak wyrażę szwadronach win, likierów, wódek, limonjad i innych już chłodzących już ogrzewających trunków i sorbetów, które gdyby się dziś przyszło wyliczać właściwem każdemu imieniem z oznaczeniem ich dobroci czyli bukietu, wartości i różnych odcieniów, trzeba byłoby spisać całe foljały. Nie dziwię się, kiedy na samo wspomnienie tego wszystkiego płynie z ust ślinka, a i komużby ona nie pociekła? pewny jestem, że i sam pogański Jowisz, jakkolwiek, jako bóg wybrednego smaku, z całym swym niebianów orszakiem, pewnieby rzucił swoją ambrozję i nektar, gdyby choć zakosztował tych darów sztuki, któremi my aż do przesytu możemy się napawać, kecz najwybitniejszą cechą naszego wieku, stawiącą go na równi ze złotym owym dawnych marzycieli wiekiem, jest i będzie przez wieki wieków tylu usiłowaniami i trudami zdobyty nareszcie kommunizm, ten prawdziwy postęp, to istne hesperyjskie jabłko i złote runo, którego z tylu ofiarami szukali i znaleźć nie mogli starożytni, a w porównaniu z którym czemże jest cała owa marzona Platona rzeczpospospolita, mówię tylko marzona, bo jej nikt z dawnych nigdy nie dożył. My, my to możemy tem się poszczycić. I możeż być większa kiedykolwiek spólność dóbr, gdy dzisiaj niema by najlichszego urzędniczka, ciura nawet, któryby na pieniądze skarbu nie patrzał jak na swoje własne? Zaiste, jest to owo złote Kolchów runo, które od najwyższego dygnitarza, aż do ostatniego budnika, wszyscy strzygą i to, mojem zdaniem, stanowi prawdziwy postęp, więcej powiem ową wolność i swobodę, do których rodzaj ludzki wraz od swego stworzenia z takiem utęsknieniem i tak gorąco wzdychał, tak usilnie szukał i niezmordowanemi dobijał się trudami? gdyż bogatemu to i pieniężnemu wszystko wolno, bo złoto przenika najeżone bagnetami zastępy i niedobytych fortec granitowe ściany (Hor. Od. ks. 3. Od. 16. w. 9.), żadne go nie krępują ustawy, które dziś dzięki postępowi, i jak należało, stały się czczą tylko i martwą literą: złoto właśnie zamienia cnotę w zbrodnię, a zbrodnię w cnotę i otacza ją aureolą honorów, czci i hołdów; wszyscy w postępu osobie składają najwyższe hołdy złotemu cielcowi, któremu się kiedyś naród żydowski, niesprawiedliwie przez wielu niebacznych miany za ciemny, pierwszy, dobrze pojąwszy warunki bytu człowieka na ziemi, przenikniony najrzewniejszemi uczuciami tak szczerze i uroczyście bił czołem, i przeto ten złoty cielec statecznie jego się trzyma. Czyż niesłusznie więc zdaniem mojem i nasi patrjoci, szerzyciele oświaty i wyznawcy postępu nie tylko na giełdzie, rynku i w wekslarniach, ale na rogach niemal ulic i publicznych placach wołają w niebogłosy: pieniędzy, pieniędzy i pieniędzy, i rwą gdzie tylko co mogą. Widzimy siebie samych jak w zwierciedle, kiedy czytamy u Horacego owe dawnych Rzymian słowa: troszczcie się nadewszystko naprzód o pieniądze, a po nich dopiero o cnotę. Głos to jest wszystkich od pierwszego do ostatniego lichwiarza: słowa, te powtarzają i mali i starzy, żaki z książkowym w ręku workiem i rachunkową marmurową pod pachą tabliczką. — O cives, cives! quaerenda pecunia primum est virtus post nummos, Haec Janus summus ab imo Prodocet; haec recinunt juvenes dictata senesque, Laevo suspensi loculos tabulamque lacerto. 1. Epist. 1, 53—56. Bo, zdaniem tych praktycznych ludzi, pieniądze to istna bogini, dają posażną żonę, kredyt i przyjaciół, świetne urodzenie i wdzięki: pieniężnego zdobi wymowa i piękność (kto pieniężny ten i wymowny i piękny). — Scilicet uxorem cum dote, fidemque et amicos, Et genus et formam regina Pecunia donat, Ac bene nummatum decorat suadela Venusque. 1. Epist. 6, 36—38. Jowisz najpierwszy z bogów alboż nie szacował złota, gdy się w nie przemienił i Danai dostał! słusznie więc cenimy ten kruszec On posiadaczom nadaje rozum, wziętość, powagę a nawet wdzięki. On dzielniej niż stawa wieńczy i wznosi, a gdzie błyśnie wszystko oświeca. (Micyl u Łucjana w rozmowie Sen — Micyl i kogut.) Z tej przyczyny i wiara największy odniosła tryumf, z którą wątpię, czy wiara jakiejby nie była religji, iść może w porównanie, bo dziś nie tylko na nikczemny, niby miedny kruszec, ale i na najlichszy podarty, poćwiertowany, zatłuszczony, ledwo czytelny i owinięty w pieluchy szpargalik, każdy z niezachwianą wiarą, uderzony nadpisem, pogląda jak na istne srebro lub złoto. Dzięki też tej prawdziwej oświacie, temu naszemu bóstwu postępowi, nie ma już dziś tych tetrycznych i zazdrosnych mężów, co to, jak niegdyś smok, złote hesperyjskie jabłka, strzegli dotychczas argusowemi oczami wdzięków swych młodych żon, a nieraz, jak pies leżący na sianie, i sami ich nie używali i drugim do nich wzbraniali przystępu. Dziś mąż zadowolony zaszczytem tego poważnego miana, dającego mu w społeczności pierwszeństwo i przewagę, niedroży się już z wdziękami swej miluchnej żony, nie broni ich, nie mówię już dla zwierzchnika, za co cześć jemu, ale nawet i dla przyjaciela, a dla drugich z nieprzebranej swej dobroci i ludzkości już sama żona hojnie je szafuje, właśnie jak owe ucywilizowane wyższego tonu Rzymianki, tylko nie przykładem ich dorywczo i zgasiwszy świece, i kiedy mąż zajęty czarą, jak mówi Horacy (Od: ks. 3. Oda 6), ale już otwarcie w obec świadków i w oczach samego męża (trzy obecne panie dały oznaki swego zadowolenia). Dziewice te z niemowlęcych już lat i, że tak powiem, z pieluch, uczą się, a uczą wszystkiego i muzyki i tańców i zalotów i żartów, żeby, gdy dojdą dojrzałości z częścią dopisać godności płci swojej, jak mówi Horacy: Motus doceri gaudet Jonicos Matura virgo et fingitur artibus: Jam nunc et incestos amores De tenero meditatur ungui: Mox juniores quaerit adulteros Inter mariti vina, neque eligit, cui donet inpermissa raptim Gaudia luminibus remotis. Ibid.; a i młodzież też nasza pogmyrzywszy i pobudziwszy się chwilkę nad książką, ochoczo bierze się do kieliszka, bilardu, kart i czy chcesz w preferansika, mołczankę, pałki lub stosika, wszędzie zadziwia i niemal zdumiewa swoją biegłością i zręcznością, jak ów Horacego dobrze wychowany młodzian ludere doctior, seu graeco jubeas trocho, seu malis vetita legibus alea. Od ks. 3. oda 24. w 57. nn.; traktjery, cukiernie, kawiarnie bilardowe, sale i domy nocnych uścisków i pieszczot, są to jej świątynie, w których szuka muz swoich i hojne im składa ofiary. A cóż mówić o owem porównaniu dziś stanów pochodzącem zapewne z dobrze pojętej prawdziwej chrześcjanskiej miłości. Ów złowrogi przedział, jaki dotychczas na nieprzyjazne sobie obozy dzielił stany, znikł bodaj na zawsze i już więcej nie wróci; poszły dziś w niepamięć świetne tytuły i herby i najwyższe godności, pleśnieją i butwieją przywileje, bo już odżyły swój czas; dziś w obec ludzkości wszyscy są równi i wzgardzona dotąd brudna kucharka nieraz dziś dzieli łoże najwyższego dygnitarza, śród najczulszych uścisków odbiera hołdy jego miłości, przelewając czasem i świetność krwi jego w swoje potomstwo. Nie dziw więc, że w skutek tak szeroko rozlanej oświaty okrzesały się, złagodniały i ogładziły nasze obyczaje, zaszczepiły się i zakwitły prawdziwe społeczne cnoty miłości i wdzięczności; bo co dawniej zbywano, nie mówię już z obowiązku wypływające usługi, ale nawet i prawdziwe dobrodziejstwa lada jakiemi fraszkami, datkiem nieraz jakichś bredni, a czasem tylko owoców, że nie powiem kartofli i kapusty, a rzadko kiedy niekiedy lichego grosza, dziś prawdziwa wdzięczność, zwłaszcza ku zwierzchnikom, objawia się, jak i słuszna, paczkami tęczowych oznaków. Że nie wspomnę o innych, bo i czyż podobna wszystkie wyliczyć, oto są wynalazki, oto są zdobycze na drodze postępu, to prawdziwe udoskonalenie i uszlachetnienie człowieka, którego pozazdroszczą i najpóźniejsze wieki. Mimo tak olbrzymi, a może i ostatni krok, bo i czegóż nam już więcej brakuje, jaki w obecnym czasie zrobiła oświata, wielu i na nieszczęście bardzo jeszcze wielu z was nie umie z niej korzystać. I wy, panowie, dbacie jeszcze nie wiem o jakieś tam nauki swych dzieci, które kosztując dla nich długiego piekielnego mozołu, a wam z ujmą prawdziwych życia słodyczy, niezmiernego i marnie rzuconego wydatku, wątpię by się na co w życiu przydały, a przynajmniej przyłożyły się do jego uprzyjemnienia. Ale grubo się mylicie i zwichnione mieć musicie pojęcie o prawdziwej oświacie. Jeżeli wszystkie nasze usiłowania, wszystkie zabiegi i dążności ten cel mieć powinny, aby, ile można, uprzyjemnić, osłodzić tę nieszczęsną naszę na tym padole płaczu pielgrzymkę, powiedźcie mi, proszę, na cóż się przyda wiedzieć naprzykład z jeografii, tej prawdziwie godnej furmanów nauki, wszystkie kraje i okolice, w których wam i być nigdy się nie zdarzy, chyba tylko dla tego, żeby wiedzieć, gdzie rośnie wanilia, ale wszakże są prawdziwi przyjaciele i dobroczyńcy ludzkości, którzy nam jej aż nadto dostarczają, na cóż, powiadam, znać tyle i w takich szczegółach zamorskich stron, do których jak mówią, nigdy i kruk waszych nie zaniesie kości, a gdyby się wam i zechciało zajrzeć do nich, nie możecie inaczej jak się narażając na niebezpieczeństwo morskiej żeglugi. Nie traćcie tego z pamięci, że i najzawołańsi krajoznawcy, czyli jeografowie, najwięksi, że ich słusznie tak nazwę uczeni awanturnicy, mimo całą swoję mniemaną uczoność, musieli i muszą sami w tej mierze zawsze się spuszczać i polegać na znajomości i doświadczeniu ostatnich furmanów i majtków, którym przeto czyż niesprawiedliwie należy się pierwszeństwo w znajomości krajów, chociaż nigdy się nie uczyli jeografji, a nawet jej imienia nie znają, a bez których przysług i, marzcie sobie, wiele chcecie, a skończycie tylko na marzeniach i nigdy się nie dostaniecie do tego mniemanego edenu, do owych obiecanych krajów roskoszy. Cóż za korzyść z tej, nie mówię już tak szumnie nazywanej wyższej matematyki, gdzie najważniejszą, ale głupią i śmieszną grają rolę jakieś tylko hieroglify i litery bez sensu, jakieś iksy i greckie y, ale nawet i z prostej arytmetyki; czyż te płonne pędzania liter i liczbowych znaków po tablicy przyprawiły choć lichy barszcz komu, i dorzuciły choć grosz do sakiewki, kiedy przeciwnie podsiębiorcy, liweranci, kupcy a nieraz i urzędnicy, z pomocą tylko palców umieli sobie nazbierać i zliczyć całe swoje krocie. Do czegoż fizyka, astronomia i umiejętność niby zgadywania pogody, kiedy prosty wieśniak z humoru i ruchu domowych swych bydląt, ba nawet nieraz samych tylko świń, często pewniej jej zmianę przepowiedział, niż najzawołańszy astronom z całym rynsztunkiem dziwnych jakichsiś, że nie rzekędziwacznych i potwornych, swoich narzędzi. Cóż po agronomji, kiedy i każdy chłop wie dobrze, że nie zaprawiwszy ziemię nawozem, chleba z niej jeść nie będziesz. A ta znowu historja naturalna, osobliwie obrzydliwych owadów, rozpatrująca rojące się robactwo w miejscach, do których nie zatknąwszy nosa i zajrzeć nie można, cóż z sobą przynosi króm największej ckliwości, obrzydzenia i odrazy? Na cóż gramatyka, zabijająca tylko najlepsze młodocianego umysłu zdolności, a szczególniej pamięć, tak że nieraz zaprzątniona nią głowa zapomina nie tylko ojca i matkę, ale nawet zaspokojenie i najpierwszych życia potrzeb, a przytem, na prawdziwe jakby ukaranie i męczarnią, gramatyka tylu razem języków, takich nawet, któremi już dzisiaj i nie mówią ludzie, z których naprzód żadnego nie nauczą dokładnie, a powtóre i do czegożby się one przydały, kiedy język serca jest inny, nie dający się ująć w wyrazy i każdemu, by najlichszemu szewcowi lub kucharce, mimo różność ojczyzny i mowy, dobrze zrozumiały? Na cóż nauka wymowy, kiedy uczucia serca same przez się i bez języka są wymowniejsze od wszelkich retorycznych figur i ozdób? Kiedy wreszcie człowiek otrzymawszy od Twórcy dar mowy, otrzymał razem i zdolność wyrażania swych myśli? Pocóż poezja, w której prócz brzmiących, dźwięcznych, w pewne formy i szyk ujętych wyrazów, wątpię, czy się spotkacie z jaką ważną myślą, bo w niej ster trzymają czyste marzenia, że nie powiem obłąkanie. Ale doczegóż mam dowodzić wam prawdy jaśniejszej od słońca? o której, jak się spodziewam i sami w gruncie przekonani jesteście, i że oddając swe dzieci na nauki, uwodzicie się tylko zgubną modą. Nie przeczę wreszcie, że w tych szkolnych więzieniach, po długich i mozolnych trudach i męczarniach, dzieci wasze może się nakoniec i nauczą rozprawiać, a nawet gładko i układnie pisać, ale czyż o tem, co osładza życie, albo czyż po tylu napróżno a okrutnie zabitych najpiękniejszych latach, bo samej wiośnie życia, potrafią w społeczności zwrócić na siebie oczki płci pięknej, czy będą w stanie należne jej oddawać hołdy i palić kadzidła, czy której posażnej panieneczki zdobędą rękę, by potem wolni od piekielnych trosk utrzymania nędznego tego bytu swojego, mogli się prawdziwie w roskoszy rozpływać i nią się napawać, a przejęci chrześcijańską bez granic miłością, nie zaryglują swego serca i dla drugich, bo bez tego, zawierzcie memu doświadczeniu, jest to nie żyć ale codzień umierać? (głośne oklaski ze strony uczniów); czy przeciwnie skazani będą, jak ja, ustawicznie pędzić życie kukawki, co to swoje jaja w cudze tylko zawsze składa gniazda. Zwracam teraz moję mowę do ciebie wybrana, kochana młodzieży, nadziejo przyszłego pokolenia, przeniknij się tą prawdą, że gdyby żyć prawdziwie, trzeba żyć umieć, już starożytni mówili życie krótkie ale sztuka długa i nielada vita brevis, ars longa, a umiejąc żyć tylko i żyć, a takiej życia umiejętności nie wysmażysz ty z tych nudnych i jałowych nauk, raczej andronów, któremi dotąd, zapewne przez najgrubszą niewiadomość, dręczono młodociane umysły, a które już niejednego, bez zakosztowania słodyczy życia przed czasem wtrąciły do grobu. Pomnij, że wtedy tylko będziesz szczęśliwą i panią ubiegłego dnia, kiedy w końcu jego będziesz mogła z Horacjuszem powiedzieć do siebie: dziś użyłam życia, a jutro niech sobie Jowisz by i piorunującemi chmurami zasępi niebo, ale, jakby nie wszechmocny, już nie przerobi tego, co minęło, i nie odbierze mi tego, com użyła; ille potens sui Laetusque deget, cui licet in diem dixisse, Vixi: crasvel atra Nube polum pater occupato, Vel sole puro; non tamen irritum, Quodcumque retro est, efficiet, neque Diffinget infectumque reddet Quod fugiens semel hora vexit, ks. 3. od. 29. w 42. nn. A jeżeli w ludzkiem życiu najważniejszą rzecz stanowi doświadczenie, nabycie zaś jego kosztuje wiele mozołu, przykrości i ofiar, pewnie go nie nabędziesz z tych jałowych i próżnych nauk, bo one nie uczą łączyć korzyść z roskoszą, utile dulci, ale porzuciwszy te gramatyki, algebry, historje, fizyki, wymowy i poezje, czytaj raczej, że ci z mnóstwa niezliczonych wskażę tylko jednego, czytaj, mówię, pisma niezrównanego, nieśmiertelnego Pawła de Koka, w nich bez najmniejszego z twej strony kosztu, bez narażenia się na niebespieczeństwo suchot i ślepoty, jakie zwyczajne nauki niosą z sobą w zysku, wyczerpniesz ty naukę prawdziwego życia. Niemowlęce ty jeszcze stawisz kroki na ciernistej drodze żywota, zawierz tedy w końcu z całem zaufaniem memu doświadczeniu i przewodnictwu, mnie, mówię, na którego i rząd i sumienie wkładają obowiązek nauczyć ciebie jak żyć potrzeba, żeby nie umierać codzień. Ja cię zaprowadzę do owego przybytku prawdziwej życia nauki, do którego cię po szkołach mylnemi dotąd prowadzono manowcami. Wreszcie matki wasze i ojcowie, przekonawszy się własnem, acz gorżkiem, doświadczeniem, jak wszystko w życiu, prócz samego życia, jest marnem, posłużą ci pewnie swoim przykładem i t. p.“ (Głośne oklaski). W końcu mówca chcąc zgrać rolę Demostenesa, zakończył swoją mowę wyrazem dixi. A że przydłuższą tę mowę przeplatał dla popisu francuzczyzną, której lubo nie posiadał należycie, a nawet ją barbarzyńsko wymawiając strasznie kaleczył, lubił jednak z nią występować i w potocznej rozmowie, gdy jeden ze słuchaczy do obok siedzącego rodowitego Francuza, w te się odezwał słowa: szkoda żeś pan nie rozumiał tego, co ten złotousty mówił w swoim języku, Francuz trafnie, choć uszczypliwie, odpowiedział: co mówił on w swoim języku, wszystko rozumiałem, ale co mówił po francuzku zgoła niczego pojąć nie mogłem. Po wyjściu z sali oczarowani słuchacze wymową nowego Demostenesa zapytywali jeden drugiego, o czem mówca mówił i do czego zmierzał, tu znowu ktoś odpowiedział: jużci o pożytku i zamiłowaniu nauk, jak przystało na przewodnika szkoły, ale drugi na to odparł: mowy jego nie tak ciasne były ramki, mówił on bowiem o wszystkiem, jak człowiek uniwersalny, de omnibus rebus et quibusdam aliis. Mowa jego wszakże pożądany miała skutek, bo odtąd młodzież idąc za jego przykładem i pomna na zbawienne dane przestrogi z całym zapałem wrzącej młodości rzuciła się w odmęt życia, a ceniąc przy tem nadewszystko zdrowie ciągle miała do czynienia z lekarzami, chirurgami i apteką, do klas zaś zamiast szkolnych książek wszelkiej barwy nosiła romanse i niechcąc marnie tracić czasu pilnie się w czasie lekcyj zajmowała ich czytaniem. Nie mniej ciekawa jest mowa nauczyciela przy uroczystem otwarciu gimnazjum i szkół powiatowych w Wilnie 1833 r. 1. września, a umieszczona w ówczesnym kurjerze litewskim w Nr. 113 pod d. 25. września.
- ↑ których było wszystkiego trzy, i te jego, jako nieżonatego, faworytki.
- ↑ Przypiął tu wyrazy Tacyta (Histor. lib. 1. c. 1.) nieco przekręciwszy: Rara temporum felicitate, ubi sentire, quae velis, et quae sentias, dicere licet. Rzeczywiście dowiódł tego swoim zarządem, a ci, co byli pod jego zwierzchnictwem popamiętają go i nigdy nie zapomną, dał się bowiem dobrze we znaki przez swój płochy, pajacowski i bezsumienny charakter, którego, że już był w latach zmienić nie był w stanie.
- ↑ Owidy pisał o sztuce kochania czyli podobania się — de arte amandi — tudzież lekarstwo na miłość — remedia amoris — i o kosmetykach czyli upiększeniu twarzy — medicamina faciei.
- ↑ W oryginale: co nie w porę wpadnie na język, wedle Platona, przysłowie greckiego tragika Eschilesa.
- ↑ Przytyka tu djalektykom i mowcom, którzy mając mówić o jakim przedmiocie, dają jego naprzód definicję, czyli określenie, orzeczenie, a potem wskazują podziały.
- ↑ Jako bogini Alluzja, do podobnego wyrażenia Homera o bogach, których zowie dóbr szafarzami.
- ↑ W oryginale: chociażby nie przyłączyła się mowa, ta niemylna umysłu wskazówka. W tem miejscu nieco odstąpiłem. Erazm chce dać poznać, że sama już mowa wydałaby, co za jeden ten, co mówi na tej zasadzie, że głupi zawsze głupstwo prawi: ale głupota równie jak i rozum, jak tego dowodzą fizjonomiści (Lavater la Physiognomie, ou l’art de connaitre les hommes d’après les traits de leur physiognomie, illustrée de 750 gravures. Traduction nouvelle par H. Bacharach 8vo Paris — Johann Kaspar Lavaters. Die Physiognomik im Auszuge herausgegeben von Johann Kaspar Orelli in 2. Bänden mit 24 Portraits 16o Zurich 1846), nie mniej się wyświeca i na samej twarzy. Cycero też mówi: cała twarz jest jakby cichą mową myśli — Vultus totus sermo quidam tacitus mentis est. In Pis. 61. Czoło jest drzwiami do umysłu — Frons est janua animi. De pet. consulatus 11, 44. Wyrazem umysłu jest twarz, skazówką oczy, imago animi vultus, indices oculi. De orat. 3, 59, 221. Że oczy skazówką są duszy, poszło i u nas w przysłowie: złe mu z oczu patrzy, o człowieku podejrzanego charakteru. O wyrazie oczu ob. piękny z niemieckiego artykuł: Wzrok — to człowiek, w Wędrowcu serja 2. Nr. 23. T. 1. 1870 r. w Warszawie str. 357 i nn.
- ↑ Greckie przysłowie na tych, co będąc ladaco, nadymają się i poważną przybierają postawę; bo małpy dla swojej figlarności bywają dla zabawy i uciechy utrzymywane i ubierane w czerwoną jaskrawą odzież, z kaszkiecikiem, szabelką itp. — W okolicach miasta Kumów w Kampanji długo krążyła powiastka, jakoby osieł znalazłszy skórę lwa w nią się przyodział i długi czas miany za lwa, był postrachem dla wszystkich, aż nakoniec ktoś go poznał po sterczących uszach, kijami więc okładany zagnany został do stajni. Ob. ks. 6. bajkę 5. Awiana, współczesnego poety Klaudjana, a więc żyjącego za Honorjusza i Stylikona, których względy sobie pozyskał, pisarza 46. bajek czyli apologów na wzór Ezopa. Porównaj niżej przypisy 630 i 952.
- ↑ Tales z Miletu około 500 (545) przed Chrystusem, ojciec greckiej filozofji, filozof, astronom, poeta, pierwszy z siedmiu greckich mędrców 251
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki), założyciel szkoły filozofów, którą zwano jońską. Uczył, jak inni filozofowie ustnie, pism bowiem żadnych nie zostawił, trzymając się dawniejszych podań, że ziemia pływa w wodzie, że woda jest początkiem wszelkiego jestestwa i duszą ożywiającą wszystko, a świat napełniony bóstwami.
- ↑ Alluzja do mniemania Plinjusza starszego, rodem z miasta Como za Tyberjusza, a zginął w czasie wybuchu Wezuwjusza; on bowiem w swojej historji naturalnej, która jest jakby encyklopedją wielu nauk: Jeografji, Botaniki, Zoologji, Medycyny, Mineralogji, snycerstwa, malarstwa, sądzi że pijawki dwa mają języki.
- ↑ W oryginale emblemata od gr. sł. emballein, narzucać, były to tabliczki, raczej różnokolorowe kawałki kamienia, któremi się wykładały mozaikowe roboty, jako to: stoły, obrazy, nawet podłogi i t. p. a które po Rzymianach odkopane w Pompei dziś zadziwiają doborem kolorów i artystycznem wykończeniem. I dziś podobne robią się roboty tak z kamienia jak i drzewa.
- ↑ Słowa Horacego ad Pis. w. 19. Sed his non erat hic locus.
- ↑ Naszej roskoszy, to jest głupców, bo mówi głupota.
- ↑ To podziwianie i upędzanie się za cudzoziemszczyzną tak opanowało umysły wszystkich i w nasze czasy, że często słyszymy rozmawiających z sobą rodaków nie ojczystym ale francuskim obcym językiem. Jakże gorzko utyskuje na to i karci Witwicki w swoich Wieczorach pielgrzyma polskiego, ale to głos tylko wołającego na puszczy.
- ↑ Głupców, co nierozumiejąc czego, potakują tylko, trafnie porównywa do osła, który chociaż przez się najgłupszy, ale że ma długie i ruchome uszy, zdaje się w nich mieści cały swój i rozum, a klapiąc niemi, jakby wyrażał zdanie.
- ↑ Żartobliwe te słowa wyrzeczone przez Kariona w Plutusie Arystofanesa napotykają się nieraz i u Platona.
- ↑ Zwracając do kogo mowę, zwykle, przez szacunek i grzeczność przydajemy jeszcze jaki epitet szanowny, czcigodny, łaskawy i t. p. I głupota także znając się na grzeczności, uracza swoich słuchaczy epitetem, a dla okazania tym większego swojego szacunku, w stopniu najwyższym najgłupsi, arcy-głupcy. Ten rodzaj żartu, kiedy się czego innego spodziewamy, a co innego słyszymy, zowie się po grecku niespodzianka ἀπροσδόκητον.
- ↑ W oryginale mystae, to jest wtajemniczeni, tak się zwali ci, co, jako adepci, dopuszczeni do tajemnic jakiego bóstwa, składali mu hołdy w ofiarach i obrzędach.
- ↑ 43,0 43,1 Muzy bajeczne starożytnych boginie, opiekunki nauk i sztuk, w liczbie dziewięciu skladały orszak Apollina (581
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki): Klio, Euterpe, Thalia, Melpomena, Terpsychora, Erato, Polihimnia, Urania i Kalliopa. Żartuje z pisarzy, zwłaszcza poetów, którzy zabierając się do opiewania jakiego przedmiotu odwołują się do którejkolwiek z muz, prosząc o jej pomoc i natchnienie, chce więc przez to dać poznać, że rzecz o której ma mówić, będzie poetyczną, zmyśloną i bajeczną. Ten zwyczaj wzywania Muz od pogańskich poetów przeszedł i do chrześcjańskich, tak zwanych klasyków, chociaż ci ani łask żadnych od nich nie odbierali, ani ich samych nawet nie znali. Pięknie to skarcił Gosławski w przedmowie do pism swoich.
- ↑ 44,0 44,1 Nie Chaos, nie Pluton Heziod (125
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki) w swojej eogonji od tych dwóch, jako najdawniejszych, wywodzi początek bóstw wszelkich. Chaos jak opisuje Owidy na początku swych Przemian, zamęt, pierwsza massa zmieszanych jeszcze Pluton, inaczej Vejovis, Jowisz stygijski, także Dis, Orcus, dawniej Uragus (skąd illiryjski urog, wróg, dawniej urag białoruskie urah, znaczy czarta), bóg piekieł. Żona jego Prozerpina. Ich mieszkania puste, okropne, przerażające, a przed zamkiem leży Cerber, pies o trzech głowach, strażnik wejścia do piekieł.
- ↑ Saturn, jakby satus Urano, zrodzony z Urana. gr. Kronos czas, wedle mitologji młodszy syn Urana t. j. Celusa nieba i Gai ziemi. Na jego cześć i na pamiątkę złotego za jego panowania wieku, kiedy wszyscy byli wolni i nie było niewoli, obchodzą u Rzymian co rok w końcu grudnia uroczystości zwane saturnalia, niby zapusty lub karnawał, sławne tem, że sługom siedzącym u stołu usługiwali panowie, i słudzy bez ogródki mogli im bezkarnie wszelką w oczy mówić prawdę. Jest w tej mierze piękna Horacego satyra k. 1. 2 sat. 7. zaczynająca się od słów: Jam dudum ausculto — Dawno już czekam na rozkazy, w której sługa jego Davus przywołany, by użył owej wolności, zwanej libertas decembrica, wszystko mu wyśpiewał, opisawszy go z nóg do głowy. Ztąd być może, i wziął początek u nas powzięty od sąsiadów Niemców zwyczaj w grudniu w wigilję Bożego Narodzenia urządzania jodełki, znanej pod nazwą boże- lub zielone drzewko, albo gwiazdka, przy którem dają się podarunki dzieciom, krewnym, przyjaciołom i sługom, tak właśnie jak w saturnalia robili Rzymianie.
- ↑ Japet, albo Jafet syn piekła lub Urana, jeden z bajecznych olbrzymów z Klimeną ojciec Prometeusza 393
— tu znajduje się odnośnik do przypisu z dalszej części książki).
- ↑ Heziod z Askry w Beocji, jeden z najdawniejszych greckich poetów, późniejszy jednak od Homera; z pism jego doszły do nas tylko niektóre, mianowicie Teogonia w 1000 wierszach, której treścią rodowód bogów, ich wojna z Tytanami, tudzież dzieła niektórych bohaterów, a osobnego dzieła z 500 wierszy przygody i czyny Herkulesa; tudzież Roboty i dni, oprócz przepisów sztuki rolniczej zawierające prawidła życia i moralności. U Hezjoda i Homera Jowisz najczęściej nazywa się ojcem bogów i ludzi.
- ↑ Jowisz po łacinie Jupiter, u Greków Zeus, lub Ksenios, prawdziwe jego imię Jau, król Krety, współczesny Izaakowi, jak Saturn Abrahamowi, syn króla Frygji Saturna, panował 62 lat, umarł w 120 r. życia i pochowany na wyspie Krecie z tym napisem: Tu spoczywa Zau, którego nazywano Jupiter. Królów noszących imię Jowisza, wedle Warrona i Euzebjusza, można liczyć do trzystu, ale że ten, co panował na Krecie był najsławniejszym, zabobonna więc starożytność i dla szczególnych niby nad ludzką siłę przypadków, znaczniejsze czyny wszystkich innych przypisuje jemu jednemu, czyni go najwyższym bogiem i owszem ojcem wielu bogów i wszystkich ludzi, naplotłszy tysiąc o nim baśni, że cudownie był karmiony od kozy Amaltei, która za to z dwoma koźlętami pomieszczona w niebie, róg zaś jej, darowany od Jowisza nimfom i umieszczony potem między gwiazdy, miał ten przymiot, że zawsze był napełniony rozmaitemi bogactwy, i nigdy się nie wypróżniał, ztąd róg obfitości cornu copiae, to jest róg Amaltei, że mieszkał na Olimpie, najwyższej górze Tessalji, przez który rozumiano niebo, że zwyciężył, upiorunował i górami przywalił buntujących się przeciw niemu jakichsiś strasznych olbrzymów; przemieniał się w ogień, orła, wołu, deszcz złoty, miał za żonę siostrę Junonę, nie tając swych zapałów i do drugich, i inne niezliczone tego rodzaju baśnie. Jeszcze za życia uchodził i był czczony za boga, a po śmierci nie było narodu, od któregoby za najprzeważniejszego z bogów nie był miany. Fenicja, Egipt, Grecja, Rzym i cały prawie bałwochwalski świat, stawianiem kościołów, wyznaczeniem kapłanów i ofiar i innemi sposobami cześć mu boską wszędzie wyświadczał. Są uczeni, którzy utrzymują, że pod jego imieniem i wtenczas czczono prawdziwego Boga, nazywającego się u Żydów Jehowa, i że inne bóstwa były tylko uosobieniem oddzielnych bóstwa przymiotów, zwłaszcza, że w Cyceronie, Horacjuszu, Wirgiljuszu, Senece znajdujemy wyraźne żarty z bóstw bałwochwalczych i chociaż ciemne niedokładne pojęcie jednego Boga. Żeby zaś człowiek skalany występkami mógł na swoje uniewinnienie zakryć się przykładem bogów, starożytni przypisywali tym swoim bóstwom nietylko ludzkie przywary, ale namiętności i występki.
- ↑ Plutus od gr. plutos, bogactwo, mitologiczny bóg bogactwa, ślepy równie jak fortuna, że się bogactwa często dostają niegodnym, ze skrzydłami i nogami na znak niestałości, w ręku trzyma róg obfitości, lub sakiewkę pełną złota. Arystofanes w komedji Plutus wprowadza go jako boga.
- ↑ Codzienne zgrozą nieraz przejmujące przykłady aż nadto dowodzą, co mogą pieniądze, czyli złoto, i na co się dla nich człowiek odważa. Pieniądze mogą wszystkiego dokazać, mówi Cycero.... nie ma takiej fortecy, którejby nie dobyły pieniądze — Pecunia omnia effici possunt — Nihil tam munitum est, quod non expugnari pecunia possit. In Verr. 2, 3, 63. i 1, 2, 4. Kto ma pieniądze, mówi Petroniusz, temu wiatr wieje pomyślny i wedle swego widzimi się rozrządza swym losem. Quisquis habet aurum, secura naviget aura Fortunamque suo temperet arbitrio. Sat. 137. A Propercy powiada: Już wszyscy zrzekłszy się uczciwości, biją czołem złotu. Aurum omnes victa jam pietate colunt. Eleg. 3, 12, 48. Złote są prawdziwie teraz czasy, mówi Owidy, złoto bowiem w największem jest poszanowaniu, za złoto zjednasz sobie i miłość. Aurea nunc vere sunt secula; plurimus auro Venit honos, auro comiliatur amor. A. A. 227 i znowu Teraz pieniądze w cenie — szkatuła daje honory, szkatuła przyjaźń. In pretio pretium nunc est; dat census honores, census amicitias — ubogi wszędzie w poniżeniu i zapomniany, pauper ubique jacet. Fast. 1, 217. Nie być ubogiemu senatorem, bo szkatuła daje honory — Curia pauperibus clausa est, dat census honores. Amor. 3, 8, 55. Wirgiljusz mówi: przeklęta chciwość złota, do czegoż nie przywodzisz ludzi? Quid non mortalia pectora cogis auri sacra famus. Aeneid. 4, 56. Żywiej jeszcze przedstawia potęgę złota Horacy: złoto umie się przekraść śród straży i silniej od samego piorunu przenika skały — Aurum per medios ire satellites Et perrumpere amat saxa potentius ictu fulmineo ks. 3. od 16.
- ↑ Grecy dzielili bogów na wyższych i niższych i półbogów, czyli bohaterów, których rodzicami byli jeden bóg, a drugi śmiertelny; Rzymianie zaś tylko na wyższych i niższych. Do pierwszych należało 12: Jowisz, Juno, Westa, Ceres, Diana, Minerwa, Mars, Merkury, Neptun, Wulkan i Apollo; do drugich bożkowie lasów, rzek, pasterzy i ludu, oraz bóstwa opiekuńcze cnót i namiętności, występków i zbrodni.
- ↑ W oryginale grecki wyraz Ojkositoj złożony z ojkos dom i siton pokarm, znaczy domatora, piecucha, co jada we własnym domu i żyje swoim kosztem. A bywają i tacy, co przez największe sknerstwo obchodzą się w domu owsianką, lub waserzupą, a radzi z wilczym apetytem zjadają u drugich.
- ↑ Wskazuje mianowicie Palladę 48
— tu znajduje się odnośnik do przypisu z wcześniejszej części książki), czy dla tego, że była boginią mądrości, a więc wieczna nieprzyjaciółka głupoty, czy że jest odważną i mężnie broniła ojca w wojnie przeciw olbrzymom.
- ↑ 54,0 54,1 Łacińskie przysłowie oznaczające ostatnią pogardę, jak u nas plwać, lub jeszcze pogardliwiej.... na kogo, niedbać o kogo. Juwenalis w 10. satyrze mówi o Demokrycie filozofie: on samej nawet groźnej fortunie zarzucał stryczek i wystawiał jej fige, to jest gardził, niedbał: cum fortunae ipse minaci mandaret laqueum, mediumque ostenderet unguem.
- ↑ Wiersz niepełny zwyczajny u Homera.
- ↑ Nimfy urojone starożytnych opiekunki miejsc, źródeł, gór, lasów, od nich mające swe nazwy były nader liczne. W słowiańskiej mitologji odpowiadają im rusałki, świtezianki i t. p.
- ↑ Naznaczając swemi rodzicami Plutusa czyli bogactwo i młodość, daje do zrozumienia, że głupota zwyczajnie bywa ich przywilejem, jak i u nas mówią: bogatemu, nie potrzebny rozum.
- ↑ 58,0 58,1 Chromy kowal, to jest Wulkan, syn Jowisza i Junony, że się rodził brzydkim, strącony przez matkę z nieba, ochromiał, Jowisz go więc zrobił opiekunem kunsztów powstałych za pomocą ognia, topienia, kowania i obrabiania kruszców i dzieł rzadkiej piękności i doskonałości, zwłaszcza ze złota i miedzi. Miał swe kuźnie na Etnie i Liparze wyspie, a robotnikami jego byli bajeczni o jednem oku cyklopi, pomagający mu kuć i pioruny dla Jowisza. Żoną Wulkana była Wenus, bogini wdzięków 169
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki), która przeniewierzywszy się jemu zakochała się w Marsie, ale tego pojmał Wulkan w misternie zrobioną i niemogącą się rozerwać sieć, którą był otoczył swe łoże.
- ↑ W oryginale zmieszany w miłości, to jest nie wybredny, nie przebierający, zwykłe wyrazy Homera na oznaczenie pokątnych, kradzionych miłostek. Być może miał tu na myśli Erazm i swoje nieprawe urodzenie.
- ↑ Arystofanes, między 427—384 r. przed Chr. znakomity grecki pisarz komedyj, których pozostało tylko jedynaście, nieszczędził nie tylko ludzi, ale i samych nawet bogów, których zdrożności częściej jeszcze wyśmiewał. W ostatniej komedji Plutus, takim właśnie przedstawia tego swej bożka.
- ↑ W originale capularis, bo capulum znaczy mary, na których noszą trupów.
- ↑
W tym miejscu błędnie wskazany jest w tym miejscu przypis 126 zamiast 139, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Alluzja do owych słów Horacego: ks. 3. od. 14, 27. Nie puściłbym tego płazem, kiedy wrzała we mnie młodość, nie przebaczyłbym — non haec ferrem calidus juventa.
- ↑ Delos, środkowa wyspa spomiędzy tak nazwanych cykladów (od gr. kiklos, koło, że ją na archipelagu, czyli morzu egejskiem w koło otaczają), wedle podania starożytnych była pierwiej pływającą, jak i dziś wiele jest podobnych wysp, a wodą pokryta, ale gdy Latona, brzemienna od Jowisza Apollinem i Dianą, prześladowana przez zazdrośną Junonę za swoje z Jowiszem miłostki; nigdzie na ziemi nie mogła znaleść miejsca, gdzieby zległa połóg, Neptun, bóg morza, ulitowawszy się nad nią, wydostał tę wyspę z toni morza i ją przytwierdził, na niej Latona pod figowem drzewem urodziła naprzód Dianę, a potem Apolla, którzy i otrzymali przydomki deloskich.
- ↑ Tak się miała urodzić bogini piękności Wenera 169
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki).
- ↑ Wyrazy często napotykające się u Homera, szczególnie w 1. księdze jego Odyssei.
- ↑ 67,0 67,1 Tak się zwały u starożytnych dzisiejsze wyspy kanaryjskie lub inne na oceanie, na których starożytni umieszczali swój raj, czyli elizium, elizejskie pola, szczodrze od natury osypane wszelkiemi darami. Później tamten świat, czyli państwo duchów, cieniów, przenieśli poeci w głąb kuli ziemskiej i podzielili na tartar to jest właściwe piekło i elyzjum t. j. raj. Wirg. Eneid. ks. 6. Ob. osobliwie Eneidę przewróconą, czyli parodją, przez Blumauera, z niemieckiego przełożoną polskim wierszem. Kraków 1834.
- ↑ Wyrazy z 9. ks. w 109 Odyssei, u Lucjana napotykają się jako przysłowie o szczęściu, które się komu dostaje bez trudu.
- ↑ W oryginale: asphodelus, złotogłów, roślina o ostrych liściach, której źdźbło jadalne, wspominana u Pliniusza; malva, ślaz, squilla właściwie morska cebula; lupinus słonecznik strączkowy, o tych wszystkich pisze Lucjan, że rosną na szczęśliwych wyspach; ja oddałem je innemi po części roślinami, któremi tu gardzi głupota, jako nikczemnemi i wartemi gęby tylko grubego pospólstwa, bo się niemi może kontentować tylko człowiek biedny, lub skąpy.
- ↑ Bajeczne po większej części rośliny. Moly, wedle Osińskiego, smagliczka, wedle Pliniusza nymphe alba, grzybień biały, wedle Jundziłła roślina zrządzająca skutki przeciwne miłości; ponak z gr. pan wszystek i aceo leczę, wedle Pliniusza skuteczna na wszelkie choroby; Nepent 89
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki); amarant (z gr. nie więdnący) roślina wonna, szkarłatnego koloru; ambrozja u poetów potrawa bogów, jak nektar ich napój, jednające nieśmiertelność, wiekuistą młodość i niepożyte szczęście, tu znaczy roślinę. Ambrozja u Homera, jak i u Wirgiliusza Eneid. 1, 403. częściej znaczy wonną maść, pomadę może perfumy z ambry; lotus, kwiat wodnej rośliny w Nilu, przy wschodzie słońca wystający nad wodę, a po zachodzie kryjący się. Drugi rodzaj lotus, było to drzewo chlebowe, obrostnica, z owocem przyjemnej słodyczy, którego, wedle powieści, kto skosztuje, zapomina o ojczyznie. Drzewo to po dziś dzień rośnie na wybrzeżach Afryki, ma owoce podobne do daktylów, robią z nich wino, w podobnym napoju tak zasmakowali towarzysze Ulissa, że nie chcieli wracać do ojczyzny. Lotus rosnące we Włoszech całkiem jest różne od poprzedzającego.
- ↑ Adonis, syn Cyniry, króla Egiptu i własnejże jego córki Mirry, kochanek Wenery z niezmiernym tej bogini żalem na polowaniu zginął od dzika (Przem. Ovid. 10, 715). Na pamiątkę tego smutnego wypadku obchodzono u pogan w Assyrji, Syrji, Egipcie, szczególnie w Fenicji w mieście Byblos, żałobną uroczystość, o której namienia i Ezechiel prorok w r. 8. pod imieniem Salambona, przyczem posąg Adonisa ubierano wymienionemi tu kwiatami i ziołami.
- ↑ Pierwszy głos przychodzącego na świat człowieka jest płacz, czytamy jednak, że niektórzy zaraz po urodzeniu się uśmiechali się ku matce, co ma być najszczęśliwszą wróżbą; ale tu alluzja do tego, że śmiech zwykle przypisują głupcom.
- ↑ Wiersz niepełny z Homera, który zwykle tak nazywa Jowisza.
- ↑ Jowisz po łacinie Jupiter, u Greków Zeus, lub Ksenios, prawdziwe jego imię Jau, król Krety, współczesny Izaakowi, jak Saturn Abrahamowi, syn króla Frygji Saturna, panował 62 lat, umarł w 120 r. życia i pochowany na wyspie Krecie z tym napisem: Tu spoczywa Zau, którego nazywano Jupiter. Królów noszących imię Jowisza, wedle Warrona i Euzebjusza, można liczyć do trzystu, ale że ten, co panował na Krecie był najsławniejszym, zabobonna więc starożytność i dla szczególnych niby nad ludzką siłę przypadków, znaczniejsze czyny wszystkich innych przypisuje jemu jednemu, czyni go najwyższym bogiem i owszem ojcem wielu bogów i wszystkich ludzi, naplotłszy tysiąc o nim baśni, że cudownie był karmiony od kozy Amaltei, która za to z dwoma koźlętami pomieszczona w niebie, róg zaś jej, darowany od Jowisza nimfom i umieszczony potem między gwiazdy, miał ten przymiot, że zawsze był napełniony rozmaitemi bogactwy, i nigdy się nie wypróżniał, ztąd róg obfitości cornu copiae, to jest róg Amaltei, że mieszkał na Olimpie, najwyższej górze Tessalji, przez który rozumiano niebo, że zwyciężył, upiorunował i górami przywalił buntujących się przeciw niemu jakichsiś strasznych olbrzymów; przemieniał się w ogień, orła, wołu, deszcz złoty, miał za żonę siostrę Junonę, nie tając swych zapałów i do drugich, i inne niezliczone tego rodzaju baśnie. Jeszcze za życia uchodził i był czczony za boga, a po śmierci nie było narodu, od któregoby za najprzeważniejszego z bogów nie był miany. Fenicja, Egipt, Grecja, Rzym i cały prawie bałwochwalski świat, stawianiem kościołów, wyznaczeniem kapłanów i ofiar i innemi sposobami cześć mu boską wszędzie wyświadczał. Są uczeni, którzy utrzymują, że pod jego imieniem i wtenczas czczono prawdziwego Boga, nazywającego się u Żydów Jehowa, i że inne bóstwa były tylko uosobieniem oddzielnych bóstwa przymiotów, zwłaszcza, że w Cyceronie, Horacjuszu, Wirgiljuszu, Senece znajdujemy wyraźne żarty z bóstw bałwochwalczych i chociaż ciemne niedokładne pojęcie jednego Boga. Żeby zaś człowiek skalany występkami mógł na swoje uniewinnienie
- ↑
W tym miejscu błędnie wskazany jest w tym miejscu przypis 186 zamiast 126, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Nimfy urojone starożytnych opiekunki miejsc, źródeł, gór, lasów, od nich mające swe nazwy były nader liczne. W słowiańskiej mitologji odpowiadają im rusałki, świtezianki i t. p.
- ↑ Bachus, licznemi u poetów zwany imionami, syn Jowisza i Semeli córki Kadma tebańskiego króla, bóg wina a następnie i pijaków, strażnik i opiekun winnic, zawsze młody i wiecznie młody: na wyspie Sycylji nazywany Morychem, to jest roztrzepańcem, skąd i urosło przysłowie, głupszy od
- ↑ Nierozum czyli ciemnotę zowie tu córką Pana, bo ten bożek wedle mitologji był dziki, nieokrzesany i grubiański 92
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki).
- ↑ Zachowałem i wyrazy greckie wraz z tłumaczeniem polskiem, zwłaszcza że ostatnie nie wszystkie są rodzaju żeńskiego, w czem właśnie dowcip i cała żółć satyry.
- ↑ Dla zarozumiałości przedstawia ją tu z zadartym nosem 179
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki).
- ↑ 81,0 81,1 Które wszystkiemu potakuje, wszystko chwali i przez nikczemność cudu nawet przywary uwielbia jak cnoty. Obacz przypisy: 75, 99, 471, 554, 653, 812 (
są to przypisy odnoszące się do wcześniejszej i dalszej części książki).
- ↑ κῶμος, bożek biesad i nocnych pijatyk, oraz rozpusty.
- ↑ Tak Homer nazywa sen, z którego trudno obudzić. Sen gr. hipnos młody jeniusz, dawca snu, mąż Pazytei, jednej z Gracjów 169
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki), syn nocy, rodzony brat śmierci czyli zgonu. Ztąd mówi Owidy: Głupcze, cóż jest sen, jeśli tylko nie obraz zimnej śmierci. Stulte, quid est somnus, gelidae, nisi mortis imago. A. A. 2. 9. 41. Dobroczynne skutki snu wyniosły go do zaszczytu bóstwa. Inny bożek snu, a raczej nocnych marzeń i pierwszemu podległy, był Morfeusz gr. Oniros.
- ↑ Pliniusz w Hist. nat. 2, 5.
- ↑ Alfa pierwsza litera greckiego alfabetu, jak omega, ostatnia, a że dawniej liczbowe znaki wyrażały się literami, przeto w potocznej mowie alfą nazywano pierwszego, omegą ostatniego. Ztąd owo: Ego sum alpha et omega, to jest początkiem i końcem. Ob. niżej 673 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu z dalszej części książki).
- ↑ Zwyczajny epitet u Homera dawany Minerwie, czyli Palladzie, jako córce silnego i potężnego ojca; w originale obrimopatre, wyraz złożony z obrimos, silny, straszny i pater ojciec. Straszną zaś jest Pallada zwłaszcza kiedy ciska swoją włócznię.
- ↑ Tarcza, w originale aegis, jakowa nazwa służyła szczególnie tarczy Jowisza, zrobionej przez Wulkana i obciągniętej skórą kozy Amaltei, jego karmicielki, oraz tarczy Pallady, pokrytej skórą poczwary Egidy — skąd i nazwy początek — która wyziewała ogień i robiła wielkie spustoszenia, ale ją Minerwa przez swoję mądrość pokonała. Grecy tę baśń upiększyli jeszcze inną, że ponieważ Meduza, jedna z córek Forka i siostry jego Cety, bóstw morskich, a podług drugich potworów Tyfona i Echidny tak była piękną, że się w niej zakochawszy Neptun skalał jej świątynię miłostkami, Pallada włosy tej Meduzy w piękne wijące się pierścienie zamieniła w przerażające węże, a potem jej głowę przez Perseusza ściętą i ofiarowaną sobie, umieściła na swojej tarczy, na którą kto spojrzał, w głaz się zamieniał. Wyrażenie zaś piętrzącego chmury, jest zwyczajny u Homera epitet dawany Jowiszowi.
- ↑ Olimp, najwyższa góra na pograniczu Macedonji, zawsze pokryta na wierzchołku śniegiem, skąd u Hezioda zowie się śnieżnym, osobliwszym sposobem poświęcony Jowiszowi, u poetów bierze się za niebo, mieszkanie bogów. Na nim też żyły i Muzy (121
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki).
- ↑ Wyraz gr. złożony z pajs, chłopiec, dziecię pojeo robię, znaczy płodzić dzieci.
- ↑ Tytaniczną, to jest straszną. Tytany bowiem najdawniejsi z bogów, synowie nieba i ziemi to jest Urana, czyli Celusa i Gei, czyli Tytei, skąd ich i nazwa: Tytan, Oceanus, Ceus, Kreus czyli Krius, Hyperion, Japet i Saturn, gr. Kronos; od Kronidów dopiero, czyli dzieci ostatniego zaczyna się nowa bogów dynastja, mających pewne imiona, przymioty, posady i godła. Ztąd to o surowych i zrzędnych starcach mówiono, że mają tytaniczną minę, to jest groźne i straszne wejrzenie.
- ↑ Stoicy, surowi filozofowie, tak nazwani od Stoa portyku czyli przysionku w Atenach, w którym Zenon, uczeń Kratesa, założyciel tej szkoły, uczył, największą moralną doskonałość zasadzali na nieporuszonem męztwie i stałości, poskramianiu namiętności i wszelkich uczuć, a chcąc człowieka udoskonalić, czynili go nieludzkim. Zasady ich wyłożył Seneka w piśmie de constantia sapientis.
- ↑ Kamienne, w originale adamantina, diamentowe, że były tak twarde, jak diament, najtwardszy z kamieni; maksymami zaś, decreta, nazywają się dla tego, że się uważały za najpewniejsze i niemylne. I w ogóle wszelkie zdania filozofów zowią się maksymami, decreta, albo wyrokami dogmata.
- ↑ 93,00 93,01 93,02 93,03 93,04 93,05 93,06 93,07 93,08 93,09 93,10 93,11 93,12 93,13 93,14 93,15 93,16 93,17 93,18 93,19 93,20 93,21 93,22 93,23 93,24 93,25 93,26 93,27 93,28 93,29
W wydaniu tekst niepochodzący do Erazma włączony został przez redaktora w główną treść wydania i wyróżniony większą czcionką, co zostało oddane w analogiczny sposób przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Pitagoras z Samosu, czy Sydonu na 529 lat przed Chr. znakomity grecki filozof, wróciwszy z dalekich na wschód podróży dla zbogacenia się w wiadomości, że zastał Ojczyznę, pod władzą tyrana Polykrasa, przeniósł się do niższych Włoch i w Metaponcie założył tak zwaną szkołę włoską. Pierwszy odrzuciwszy zbyt dumną sofisty to jest mędrca nazwę, filozofem, to jest miłośnikiem tylko mądrości zwać się począł. Najpierwszy uczył o nieśmiertelności dusz, ale tę naukę skaził z Azji od Brachmanów Gymnosofistów wymysłem o przechodzeniu dusz w rozmaite ciała, zwanym po grecku metempsychosis. Umarł mając lat 90. Jako biegły matematyk i naukę swoję starał się ująć w matematyczne liczbowe formy. Tu więc alluzja do owych jego wyrazów: dla duszy naszej nie wyczerpanem źródłem natury jest czwórka, rozumiejąc cztery elementa, powietrze, ogień, wodę i ziemię, które wyrażał liczbami 1, 2, 3, 4, które razem stanowią dziesięć i składają trójgran tym sposobem
przez nią też jego uczniowie wykonywali przysięgę.
- ↑ Hrybojedów, rosyjski poeta w sławnej swojej komedji, raczej satyrze: Biada od rozumu, powiada: mieć dzieci komuż nie dostało rozumu. W tej bowiem rzeczy furmani, kuchty i chłopi mogą iść o pierwszeństwo z najucywilizowańszą klasą. I nasz Niemcewicz w poemacie: Co się damom podoba, mówi:
„Lecz gdy trzeba małżonkować,
Nie z rozumem tam ani z cnotą do roboty.“ - ↑ Wenera, u Greków Afrodyte, od afros piana, że wedle mitologicznych powieści powstała z piany morskiej, raczej z ukropionej na morze kropli krwi Urana, czy Saturna, przy operacji pozbawiającej go na przyszłość potomstwa, przez Homera uważana jest za córkę Jowisza i Diony i zowie się złotą. Jako boginie miłości, powabów i roskoszy usługiwały jej nieodstępne towarzyszki nierozłączone trzy siostry Gracje, gr. Charity: Aglaja (świetna), Talia (kwitnąca) i Eufrozyna (wesoła).
- ↑ Lukrecjusz złotego wieku rzymskiej literatury łaciński poeta w sześciu księgach: o przyrodzeniu rzeczy, de rerum natura zawarł całe systema filozofji Epikura i właśnie Wenerze przypisuje początek wszelkiej generacji.
- ↑ Czem u żydów byli synowie proroków, u Greków i Indjan filozofowie, tem, zda się, u Chrześćjan są mnisi.
- ↑ Każdego nęci właściwa jemu roskosz, mówi Wirgili: trahit quemque sua voluptas Eclog. 2, 65. i Owidy: wiecznie dążymy do tego, co wzbronione i chce się nam tego, czego niewolno; nitimur in vetitum semper suprimusque negata. Amor. 3, 4. 17.
- ↑ Daje znać przez to, że głupcy są tego przekonania, że życie bez grubych zmysłowych, zwierzęcych roskoszy, niewarte jest życzenia.
- ↑ Jak pięknie i do charakteru głupoty stosownie zmienia coraz mowę, co w krasomóstwie zowie się poprawką corectio. Przytem co dla drugich jest głupstwem, to u głupoty rozum.
- ↑ Alluzja do Filoksena filozofa, o którym powiadają, że taki był smakosz, iż życzył sobie mieć szyję żurawia, żeby dłużej mógł się napawać roskoszą pokarmu i napoju, i miał zwyczaj smarkać do potrawy, żeby tym sposobem obrzydziwszy ją drugim, mógł zjeść sam jeden.
- ↑ Sofokles najsławniejszy grecki pisarz 120 trajedyj, z których siedm tylko do nas doszło, w jednej z nich pod tytułem Szalony Ajaks, gdzie ten bohater ubolewa, że z obłąkania przyszedł do rozumu, powiada: czarujące życie, gdy nie ma rozumu i o niczem się nie myśli. Nasz też Krasicki w Pochwale Głupstwa mówi:
Skarbie nie dość wielbiony, choć wielu bogacisz,
Nie przebierzesz się nigdy, ceny nie utracisz. - ↑ Tak nawykliśmy do używania wyrazu natura, przyrodzenie, zamiast Bóg, że wszystko jej przypisujemy, jakby bóstwu, i czego nie robili nawet poganie lub niewierni, my chrześcjanie nie wahamy się tego robić, nie pomni, że to tchnie czystym materjalizmem. A już Seneka, acz poganin 65
— znajduje się tu odnośnik do przypisu w dalszej części książki), przyganiał to swoim, tak bowiem mówi: Próżno najniewdzięczniejszy z ludzi wszystko przypisujesz naturze a nie Bogu. Nihil agis ingratissime mortalium, qui te negas deo debere, sed naturae. De benef. 4, 8.
- ↑ Cycero mówi: płochość jest cechą kwitnącego wieku, rozsądek i rozum starości, temeritas est florentis aetatis, prudentia senescentis. Cato maj. 6, 20, a Kurcjusz powiada: jedyną płochości i nierozwagi osłodą jest ustawiczne szczęście — unum est temeritatis solacium perpetua felicitas 9, 9. Plinjusz zaś narzekając na tę zarozumiałość młodzieży tak się wyraża: Wieluż znajdziemy takich u nas młodzieńców, którzy by chcieli ustąpić wiekowi lub powadze drugiego? Wraz wszyscy są rozumni, wraz wszystko wiedzą i znają, nikogo nie naśladują. Sami są wzorem i przykładem dla siebie. Quotus quisque adolescentium nostrorum vel aetati alterius vel auctoritati ut minor cedit? Statim sapiunt, statim sciunt omnia, neminem verentur, neminem imitantur atque ipsi sibi exempla sunt. Ep, 8. 23, 3.
- ↑ Charakter każdego wieku cudnie skreślił Horacy w liście do Pizonów, o młodzieży zaś mówi: „Wylotek młodzieniec, pozbywszy się nakoniec ochmistrza, hasa na koniu, z psami się bawi, goni za grami i zabawami, miękki jak wosk, skłonny do występku, nie dba o przyszłość, trwoni pieniądze, nie cierpi napomnień, wiele sam o sobie rozumie, chciwy wszystkiego, a co pierwiej namiętnie kochał i za czem się upędzał, skoro dostanie, łacno porzuca“. W. 161—165.
- ↑ Taki starości epitet daje Homer. Terencjusz w Formionie 4, 19. mówi o niej: starość już sama przez się jest chorobą; Senectus ipsa est morbus; i Seneka: starość jest choroba nieuleczona — senectus insanabilis morbus est. Epist. 108, 28. a Fronton p. 225. ed. Nieb. Starość jest to zmrok, który trwać długo nie może; senectus crepusculum est, quod longum esse non potest. Horacy zaś w wyżej przytoczonem miejscu, tak charakteryzuje starość: „Licznym udręczeniom podlega starzec, zbiera pieniądze, a nieszczęśliwy zebranych lęka się użyć, z bojaźnią i prawie niechęcią do wszystkiego się bierze, ociąga się, dzień ode dnia odkłada, liczy na długie życie, nieczynny i ciekawy przyszłości, nieprzystępny, zrzędny, ciągle się uskarza, uwielbia czasy przeszłe swojego dzieciństwa, rad strofuje młodszych“.
- ↑ Całe poema Owidego Przemiany przepełnione jest tego rodzaju przemianą, zawiera bowiem cały system pogańskiej mitologji.
- ↑ W originale capularis, bo capulum znaczy mary, na których noszą trupów.
- ↑ W oryginale gr. wyraz palimpajdas t. j. dzieci poraz drugi, że się zdaje, jakoby do dzieciństwa wrócili. Alluzja do starożytnego przysłowia: starcy poraz drugi dzieci, bis pueri senes.
- ↑ Rozumie tu Letę, bajeczną starożytnych w raju czyli Elizjum rzekę zapomnienia, z której dusze piły dla zapomnienia przecierpianych w tem życiu nieszczęść, jak i dla niewyjawiania tajemnic tamtego świata, jeśliby po upływie stuleci znowu miały wrócić do nowego na ziemi życia. Ponieważ głupota tę Letę, czyli niepamięć albo zapomnienie, zrobiła jedną ze swoich towarzyszek, tu więc daje do zrozumienia, że starcy zapominają się i przeto niepamiętając wielu nieszczęść życia przyjemniejsze pędzą życie.
- ↑ W oryginale: Odi puerulum praecori sapientia, sześciomiarowy wiersz przez Apuleusza w kształcie przysłowia przytoczony ks. 2. jego obrony czarnoksięstwa czyli magji. Nazywa zaś zawczesnym, że przed czasem dojrzewa i objawia się. Ztąd mówi Seneka: wielki zawczesny rozum nie zapowiada długiego życia i trwałości; immature magnam ingenium non vitale est. Contr. 1, 1. i Cycero: nie może być długo trwałem to, co zbyt prędko dojrzało: non enim potest in eo esse sucus diuturnus, quod nimis celeriter est maturitatem exsecutum. De Orat. 2, 21—88. Ztąd i u nas widząc podobne dziecko zwykle mówią: nie będzie się hodowało to dziecię, bo zbyt (nad swój wiek) rozumne.
- ↑ Erazm wprowadza tu mówiącą głupotę, jak Cycero w księdze o starości wprowadza rozum wręcz przeciwnie mówiący o starcu, który z długiem doświadczeniem łączy wielki rozum.
- ↑ Plaut na 184 lat przed Chr. znakomity łaciński pisarz komedyj, z których nas doszło tylko 20, w komedji Kupiec 2, 3, 33. wprowadza mówiącego starca, że się nauczył trzech liter, to jest a, m, o, które złączone razem stanowią słowo amo, znaczące kocham, przez co znać daje, że zaczął kochać. I w rzeczy samej byłby najnieszczęśliwszy starzec, gdyby się nad tem choć chwilę rozumnie zastanowił, przypomniałby bowiem sobie roskosze, których już nie w stanie jest użyć.
- ↑ 115,0 115,1 115,2 Nestor jeden z greckich bohaterów pod Troją, król Pilos, sławny u Homera wymową, biegłością w sztuce wojennej, i mądrością długim wiekiem nabytą, bo miał przeżyć trzy ludzkie wieki (Hor. 2. od. 11, 5). Homer w 1. Ks. Iliady mowy jego zowie słodszemi od miodu, przewlekłe jednak są stosownie do wieku, jak się o tem z Owidjusza przekonać możemy.
- ↑ 116,0 116,1 Achilles główny u Homera grecki bohater przy Troi, nie tylko najwaleczniejszy, ale i najpiękniejszy, cała treść Iliady na jego gniewie, kłótni z Agamemnonem, przebłaganiu i zemście zależy. Zginął postrzelony od Parysa strzałą w stopę, w którą z woli wyroczni, mógł być tylko rannym. Aleksander w. uroczystemi obrzędami i złotą koroną grób jego uczcił, zazdroszcząc mu w życiu takiego przyjaciela, jakim był Patrokles, a po śmierci takiego wielbiciela jakim był Homer.
- ↑ Tak bowiem mówi Homer: siedząc na bramach dają słyszeć kwiecisty swój głosek. A że w oryginale użyty grecki wyraz samego Homera lejrion, kwiat, jest tu więc igraszka słów, bo inny wyraz leros znaczy brednie, chce więc przez to dać poznać głupota, że starcy bredzą i mówią od rzeczy.
- ↑ Wiersz z Odyssei, 218. (Iliad. 5.) Jak to zawsze Bóg podobnego łączy z podobnym, słowa Melanteusza do Ulissa i Eumena. Znajome też łacińskie przysłowie similis simili gaudet. Cycero zaś mówi: wedle dawnego przysłowia równi z równymi najłacniej się jednoczą i łączą. Pares cum paribus vetere proverbio facillime congregantur. Cat. maj. 3, 7.
- ↑ Całe poema Owidego Przemiany przepełnione jest tego rodzaju przemianą, zawiera bowiem cały system pogańskiej mitologji.
- ↑ Akarnania, prowincja Epiru w Grecji, sławna była tuczeniem świń, a że obywatele tego kraju miękkie i rozwiązłe prowadzili życie, stąd urosło przysłowie o nich: akarnańskie prosiątko, porcellus acarnanius. Krasicki też w satyrze Pochwała głupstwa mówi:
Patrz na mędrka tetryka, głupca wesołego,
Tu tryska z twarzy zdrowie, tam zapadłe oczy.
Wleczy się chuda mądrość, spasłe głupstwo toczy.
I niżej: Niechaj mądrość jak chce przepisy stanowi,
Próżne są. Mądrzy sławni, ale głupi zdrowi.Ob. także Naruszewicza satyrę Chudy literat.
- ↑ Nikt z ludzi, powiada Plinjusz (Hist. Nat. 7, 40, 41, 130.) nie jest szczęśliwy i z tym nawet, którego nie można nazwać nieszczęśliwym, los igra jak mu się podoba. Nemo mortalium est felix. Abunde agitur atque indulgenter a fortuna deciditur cum eo, qui jure dici non infelix potest. Człowiek do ostatniej chwili czekać musi, a przed śmiercią nikt się nie może zwać szczęśliwym. Ultima semper expectanda dies homini, dicique beatus. Ante obitum nemo supremaque funera debet. Ovid. Metam 3, 135.
- ↑ Brabańczycy, że są zawsze wesołego humoru, którego im nie odbiera i starość, wymyślono na nich przysłowie: Brabańczyk im wiekiem starszy tem głupszy.
- ↑ Hollendrzy, także za swoją szczerotę i proste bez wszelkiej obłudy obyczaje, najszlachetniejszy naród, w żartobliwem przysłowie zowią się zazwyczaj głupcami. Moimi zaś nazywa ich tak nie Erazm, który i sam także był Hollender, ale głupota. Można byłoby także i słusznie zaliczyć tu i Polaków, o których wiadome przysłowie: mądry Polak po szkodzie, cóż innego znaczy jeżeli nie to, że zawsze głupi? Dobitniej to jeszcze wyraża drugie przysłowie: Co Francuz wymyśli, a Niemiec zrobi, Polak głupi wszystko kupi. Wszak to ich są własne szczere zeznania. A. Naruszewicz wieszczym przepowiedział duchem, że niedługo nowe przysłowie kupi, że Polak przed szkodą i po szkodzie, to jest zawsze, głupi. Zaiste trudno znaleźć drugi podobny zlepek rozsądku i płochości, bystrości umysłu i jego karłowatości, dumy i uniżenia, wspaniałomyślności i chciwości, szlachetności i nikczemności, wolności i służalstwa, zewnętrznego poloru i wewnętrznego brutalstwa, przebiegłości i osowiałości, powierzchownego przepychu i blasku i domowego liczykrupy i sknerstwa, nierozmyślnej szczerości i obłudy bez granic, fanatycznej pobożności i głębokiej niewiary, miłości ojczyzny i jej przedajności, politycznej dążności i bezimiennego nicestwa, męstwa i tchórzostwa, lenistwa i pracy, działalności i bezczynności, wytrwania i zrospaczenia.
- ↑ Medea, córka Aetesa, króla Kolchów, sławna bajecznemi czarodziejstwy (Owid. Przemian księg. 6 i 7,) Ezona zgrzybiałego już starca miała do kwitnącej przywrócić młodości, a rozkochawszy się w Jazonie, jego synu, dowódzcy Argonautów, czarami swemi ułatwiła mu zdobycie bajecznego złotego runa, strzeżonego przez strasznych potworów, z nim potem uszła, ale porzucona zabiła własnych z nim spłodzonych dzieci, co jest treścią trajedji Seneki Medea.
- ↑ Cyrce, córka Feba, czyli słońca, bajeczna bogini i czarodziejka, chciwa panowania, męża swego króla Sarmatów otruła, za co wygnana od poddanych, uciekła na przylądek Etrurii dziś zwany od jej imienia Circello, tu licznemi wsławiła się czarodziejstwy; Scyllę żonę Glauka, do którego Cyrce powzięła gwałtowną miłość, zmieniła w dziwotwora z psiemi nogami, albo raczej w skałę ludzkiej postaci, która powydrążana u podstawy morskimi bałwanami, przy szumie wiatrów i fal wydaje szelest podobny do szczekania psów (Eneid. 3, 433.); towarzyszy Ulissa, zamieniła w wieprzów, ale potem dla przypodobania się Ulissowi, przywróciła ich do pierwotnej ludzkiej postaci. Z Ulissem, którego umiała zatrzymać przez cały rok, spłodziła dwóch synów Latyna i Telegona, ten potem przez niewiadomość zabił Ulissa (Hor. 3, od. 29, 8.) Porów. przypis 67 i 492. (
— tu znajdują się odnośniki do przypisów we wcześniejszej i dalszej części ksiązki)
- ↑ Rozumie źródło młodości, t. j. zapomnienia, w którem starzy wykąpawszy się odmładniają, to jest powtórnie stają się dziećmi, czyli dziecinnieją (181, 182
— tu znajdują się odnośniki do przypisów we wcześniejszej części książki).
- ↑ 127,0 127,1 To jest aurora czyli jutrzenka gr. ἰος ale mylnie bo córka nie Memnona, którego była matką, ale Tytana czyli Hyperiona, znaczącego źródło światła, zakochana w Tytonie syna Larmedonta, poszła za niego za mąż i u Jowisza wyjednała mu nieśmiertelność, ale że zapomniała wyprosić i wieczną młodość, i on coraz się starzał, stał się nakoniec zgrzybiałym i słabym, bogowie nie mogąc go już zrobić śmiertelnym, na jej proźbę, przemienili wedle jednych w smoka, wedle drugich w polnego komika.
- ↑ Faon Miteleńczyk, dziwnie pięknej urody, wedle podania poetów, że kiedyś Wenerę acz przebraną po prostu, będąc przewoźnikiem przewiózł bez wszelkiej zapłaty, otrzymał od niej alabastrowe pudełko z maścią, którą ledwie się namaścił, tak cudnej dostał piękności, że wszystkie Mitylenki, a w rzędzie ich i Safo, namiętnie w nim zakochały się.
- ↑ Safo z wyspy Lesbos 600 lat przed Chr., tak się wsławiła greckimi swoimi wierszami, że i rytmy zowią się od niej safickiemi, i sama nazwana dziesiątą muzą. Strabo zowie ją cudowną a Lesbijanie bili medale z jej wyobrażeniem. Zakochawszy się namiętnie w pomienionym Faonie, gdy nie miała wzajemności, z rozpaczy wskoczyła w morze. W Syrakuzach wspaniały wystawiono jej posąg, którego porwanie Cycero wyrzuca Werresowi (Orat. 4.) Z pism ledwo doszły do nas hymn do Wenery, oda do kochanki i niektóre ułamki. Że i inne dziewice ubiegały się o miłość Faona, Safo pisała pełne rzewności i szczerości, a razem i narzekań na rodaczek elegije (Hor. 2, od. 13, 25.) Z powodu tej namiętnej miłości, niektórzy komicy przyganiają jej obyczajom.
- ↑ To jest nazwijcie mię głupią.
- ↑ Takim był, wedle Makrobiusza, Bachus 151
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki) i zawsze go wyobrażano w postaci chłopięcia.
- ↑ Ma tu na myśli maski, huśtawki i skórzane nadęte worki, przez które stając na jednej nodze skakali wieśniacy, a kto padał, śmiano się z tego uszczypliwie; używane w czasie uroczystości Bachusa stąd zwanych Askolia, a odprawianych po wsiach Attyki (Wirg. o Ziemiaństwie 2, 384).
- ↑ Arystofanes 138
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki) w komedji Żaby śmiesznie przedstawia Bachusa, jak on w zbroi Herkulesa szedł do piekieł, czyli na tamten świat, by posłuchać tam komików.
- ↑ O Bachusie tybańskim najsławniejszym z liczby pięciu tego imienia, między innemi baśniami czytamy u poetów, jakoby Semele, będąc nim w ciąży, gdy na jej prośby odwiedził ją Jowisz w całej świetności swej chwały, wśród błyskawic i grzmotów i pałac zajął się ogniem, zginęła w pośród płomieni, Jowisz wydobywszy z nich Bachusa z pomocą Wulkana, włożył go w swoje wnętrzności i donosił do dziewięciu miesięcy, ztąd zowie się zrodzonym raz z Semeli, drugi raz z uda Jowisza.
- ↑ W originale wyraz gr. ankilometes, głębokomyślny, jakoby epitet często Homer daje Jowiszowi, że co innego pokazuje, a co innego myśli.
- ↑ O nim mniemali starożytni, że pojawieniem się swojem nagły nawodził strach, który przeto i nazywa się panicznym, bo też zawsze wyobrażał się starcem i dziwnej postaci 92
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki).
- ↑ O Palladzie czyli Minerwie (48 i 161
— tu znajdują się odnośniki do przypisów we wcześniejszej części książki). Ztąd u Lucjana mówi Kupidyn, że on się lęka zbliżyć do Pallady, bo zawsze ma groźne i straszne wejrzenie.
- ↑ 138,0 138,1 Kupidyn, znaczy amor, gr. eros, najpiękniejszy z niebianów, nieodstępny towarzysz Wenery i przeto zwykle miany za jej syna, bożek miłości, jako dziecko, lub nadto młodzieniec, już ze skrzydłami, już bez nich, z łukiem i strzałami w sajdaku, w orszaku pomniejszych bóstw: uciech, igraszek i roskoszy, towarzysz pijaństwa, zwad i rozpusty, rozpędza troski, nieci miłość i podbija serca, zwykle ślepy lub z zawiązanemi przedstawia się oczami.
- ↑ Greckie przysłowie oznaczające wszelkie pustoty, niedorzeczności, głupstwa i występki.
- ↑ Taką ją przedstawiają Homer, Teokryt, Wirgili, Horacy (1. Od. 2, 33, — 3 — 27, 67) i inni poeci.
- ↑ Flora gr. Chloris, nimfa wysp szczęśliwych, bogini kwiatów i roskoszy. Igrzyska na jej cześć co rok 28. kwietnia odprawiane, zwane ludi florales, były wspaniałe, ale bardzo nieprzystojne, bo nagie kobiety z pochodniami w ręku tańcowały przy dźwięku liry. Przyszedł raz na nie Kato Cenzor, i gdy aktorowie żenowali się w jego obecności wykonywać wolne swoje tańce, lud domagał się, żeby się Kato wyniósł, co on i uczynił. Żartując z tego, mówi Marcialis (
1, 22—25):
Nosses jocosae dulce cum sacrum Florae,
Festosque lusus et licentiam vulgi,
Cur in theatrum Cato severe venisti?
An ideo tantum veneras ut exires?
Kiedyś wiedział w lubieżne iż Flory igrzyska,
Lud się zbiera na sprośne żarty widowiska,
Pocóżeś na nie Kato do teatru chodził?
Alboś na to tam przyszedł, ażebyś odchodził?Że te uroczystości były jakby wyrazem radości z odrodzonej przyrody przy nastąpionej wiośnie, być może i nasze majówki ztąd biorą swój początek, lub są ich naśladowaniem. W Tuluzie mieście francuzkiem z r. 1324. pod tąż nazwą odprawiały się uczone igrzyska, czyli popisy, na których autorom najlepszych pism dawano w nagrodę kwiat złoty, lub srebrny, na co w r. 1540. Klementyna Izaura osobny wyznaczyła fundusz.
- ↑ Diana 141
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki) tak zwana na ziemi, Luna (księżyc) lub Teba na niebie, Hekata lub Prozerpina w piekle, bogini gór, lasów, łowów, wieczna, jak i Minerwa, dziewica, ujrzawszy Eudymiona Tessalczyka, pięknego pasterza i myśliwego, namiętnie się w nim rozkochała, a że ten, jako śmiertelny, nie śmiał przybliżyć się do niej, sama więc w nocy zstępowała ze swego rydwanu, by go spiącego malować. Jedni odnoszą to do namiętności Endymiona do myśliwstwa, że nawet po nocach przy blasku księżyca polował, drudzy mówią, że on badawczo przyglądał się księżycowi i robił postrzeżenia, dla tego dniem oddawał się snu i to stało się powodem do powieści, że on ciągle spi. Kiedy kapłanka Diany Kometo z kochankiem swoim Melanippem sprofanowała jej kościół i bogini cały kraj skarała za to nieurodzajem i śmiertelnemi chorobami, dla odwrócenia tych klęsk wyrocznia Apollina kazała naprzód samych kochanków przynieść na ofiarę Dianie, a potem co rok najpiękniejszą dziewicę najpiękniejszego chłopca przynosić. Ztąd u Czarnego morza na tauryckiem Chersonezie, w dzisiejszym Krymie, był Dianie poświęcony ołtarz, na którym przynoszono na ofiarę ludzi zwłaszcza rozbitków. Sławny jej był kościół w Efezie między siedmiu cudami świata policzony, który niejakiś szewc Herostrat, chcąc unieśmiertelnić swe imię, w sam dzień urodzenia się Aleksandra W. spalił 354 r. przed Chr., i wyrokiem sądu zabroniono było i wspominać jego imię, Herostrat jednak z łaski historyków żyje w ludzkiej pamięci.
- ↑ Temi były: piramidy egipskie, mury Babylonu, grób Mauzola, kolos słońca, czyli Apollina, na wyspie Rodos; kościół Diany w Efezie; posąg Jowisza Olimpijskiego i Pałac Cyrusa. Niektórzy dodają jeszcze do nich: labirynt na Krecie; wiszące ogrody Semiramidy i morską więżę Faroską, czyli Faros Aleksandryjską. Ob. Cuda Natury i osobliwości sztuki T. I. w Krakowie 1811. T. 2. w Berdyczowie 1816. przez Ambrożego Grabowskiego.
- ↑ Momus z gr. momos, nagana, szyderstwo, bajeczny starożytnych bożek żartów, trefnictwa, strofowania, szyderstwa, wedle Lucjana, nie oszczędzał bogów i samego nawet Jowisza, skoro się w czem pośliznął.
- ↑ 145,0 145,1 Ate z gr. szkoda, niesprawiedliwość, nieszczęście, mniemana bogini złośliwa, sprawczyni niezgód, kłótni i nieszczęść; rozgniewany na nią Jowisz porwawszy za włosy, strącił na zawsze z nieba, że kłóciła bogów, i od tego czasu z niewypowiedzianą szybkością przebiega ziemię, siejąc między ludźmi niezgodę i kłótnie, które inne boginie Lity — z gr. lites, prośby, błagania, starają się przykrócić. Ona to skłóciła Agamemnona z Achillesem, a ta kłótnia do dziesięciu lat przeciągnęła trojańską wojnę.
- ↑ Nazywa moje, bo je na początku mowy zrobiła głupota nieodstępnym swoim towarzyszem. Przypis 75, 99, 155, 471, 554, 653, 821.
- ↑ W oryginale gr. wyrazy raon agontes, jak ul Terencjusza o bogach łacińskie quam vos facillime agitis, jakże szczęśliwe pędzicie wy życie.
- ↑ Pryap, syn Wenery i Bachusa, wychowany w Lampsaku nad Hellespontem i stąd zwany hellespontskim, opiekun ogrodów, winnic, pól, płodności i lubieżności. Tu alluzja do słów Horacego (1. Sat. 8.) Byłem pierwej figowym klocem, że posąg jego zwykle z figowego robiono drzewa z obrazą wszelkiej skromności, nagi i malowany czerwono ztąd ruber, w lewej ręce z ogrodniczym nożem, a w prawej z prętem lub rózgą dla odstraszania złodziejów i ptaków (Owid. Fast. 1.) Przytem Grecy, jak w swoim zbiorze przysłów wykazuje Erazm, każdą rzecz nikczemną nazywają figową, skąd, być może i nasze w podobnem znaczeniu figa. Obacz niżej przypisy 787, 880 i 924.
- ↑ 149,0 149,1 Merkury od sł. merx towar, gr. Hermes, posłannik wszystkich prawie bogów, a szczególniej Jowisza, bóg handlarzy, poetów, krasomowców, wędrowców, kupców, oszustów, a osobliwie złodziejów, w czem celował, jak to opowiada Łucjan i poeci i Cycero. On też dusze umarłych odprowadzał na tamten świat, przed sąd trzech byłych sprawiedliwych królów Minosa, Eaka i Radamenta i jeżeli tego było potrzeba, ztamtąd wyprowadzał. Wyobrażany ze skrzydłami dla pospiechu na głowie nogach, z laską w ręku, i owiniętą dwoma wężami.
- ↑ W oryginale gr. wyraz galotopojos, śmieszek, błazen. Tak usługując na uczcie bogom, swoim kuleniem, był bowiem chromy 136
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki) śmiech obudza, i żeby przekrócić kłótnię między Jowiszem i Junoną, podając tej czarę jakieś prawi śmieszności. Ztąd Homer mówi: do rozpuku poczęli śmiać się najwyżsi bogowie, skoro postrzegli Wulkana pełniącego posługę u stołu.
- ↑ Sylen śmiesznej i dzikiej postaci małego wzrostu, z pogodną i wesołą twarzą, wystającym brzuchem, długą brodą, przypłaszczonym nosem, wielkiemi kończatemi uszami i kozim ogonem, zawsze zalany trunkiem i dla tego chwiejący się i drzący, ochmistrz Bachusa i towarzysz nieodstępny w jego podróżach, pocieszny w opowiadaniach i przeto lubiony od bogów (Wirg. Ekloga 6). Owidjusz przedstawia go ciągle upędzającym się za nimfami i dla tego zowie się tu gachem.
- ↑ Polyfem, najroślejszy, najsilniejszy i najsławniejszy z bajecznych o jednym oku Cyklopów, owczarz mieszkający w pieczarze na wyspie Sycylji i karmiący się ludzkiem ciałem; ale Ulisses, popadłszy z swemi towarzyszami w jego jaskinię, gdy z nich wielu już było pożartych, ratował się wykłówszy mu jedyne oko i uczepiwszy się ze spodu runa owcy, gdy były wypuszczane z pieczary (Wirg. Eneid 3, 60 nn. i 658 nn.) Cyklopowie byli tylko symbolicznym znakiem pioruna, i dlatego wprowadzono je potem do kuźni Wulkana, jako jego pomocników w robieniu dla Jowisza piorunów.
- ↑ W oryginale wyr. gr. kordaks rodzaj śmiesznego i chłopskiego tańca w komedji, właściwego Sylenowi; taniec zaś Polifema zwał się Tretanelos. O pierwszym Łucjan o tańcu i Polluks 4, 13. o ostatnim wspomina Arystofanes w komedji Plutus. Ztąd mówi Horacy: Prosił, aby potańcował, jak Cyklop pastuch 1. Sat. 5, 63.
- ↑ W oryginale gr. gymnopodia, rodzaj tańca nimf bosemi nogami, skąd i nazwa. O nim Łucjan i Arystofanes w przytoczonych miejscach.
- ↑ Satyrowie, równie jak Fauny i Sylwani, bóstwa lasów, gór, błoniów z ludzką i zwierzęcą razem postacią. Plinjusz Satyrów uważa za małp, które że są lubieżne, ztąd zapewne urosło i tyle bajek o sprośnych zapałach Satyrów do nimf.
- ↑ W oryginale Atellany, od Atella, miasta Osków w Kampanji, gdzie wzięły swój początek, był to rodzaj narodowej dramy, zrazu improwizowanej, potem pisanej, noszącej na sobie piętno charakteru i obyczajów z początku wieśniaków, a potem i mieszkańców miast, połączonej z pewnym rodzajem tańca i nieprzystojnemi gjestami, wyrażającemi rozwięzłą rozpustę, był to więc dzisiejszy kankan. W literaturze pozostały ich małe tylko ułamki. Ob. C. F. Schober de Atellanarum exodiis Vratislaviae 1830.
- ↑ Bo i z wejrzenia grubiański 92
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki) z wieśniaczym w ręku fletem czyli dudką.
- ↑ Harpokrates, egipski bożek milczenia, któremu u Rzymian odpowiadały uosobione: Silentium, Muta, Tacita, wyobrażał się w postaci nagiego, lub w długiej szacie, w kuczki, siedzącego chłopca, z palcem położonym na ustach, na znak, że jest bogiem milczenia, często bywał i na pieczątkach ryty, na znak, że sekret listów zachować należy. Posągi jego szczególnie u wejścia do kościołów stawiały się, że bogów milczeniem szanować należy.
- ↑ Korycejski bożek, to jest szpieg greckie przysłowie ztąd wzięte, że mieszkańcy Koryku, góry w Pampilji, w bliskości portu podsłuchiwali: co kto mówi, podpatrywali, co się gdzie dzieje, a wdając się w rozmowę z przybyłymi kupcami, wywiadywali się o celu i kierunku ich podróży, a potem uwiadamiali o tem wszystkiem piratów, czyli morskich zbójców i zdobytym łupem z tymi się dzielili, skąd w ogólności biorą się za szpiegów i złodziejów.
- ↑ Ten bowiem na przemian opowiada, raz co bogowie robią w niebie, drugi raz co ludzie na ziemi.
- ↑ Tak nawykliśmy do używania wyrazu natura, przyrodzenie, zamiast Bóg, że wszystko jej przypisujemy, jakby bóstwu, i czego nie robili nawet poganie lub niewierni, my chrześcjanie nie wahamy się tego robić, nie pomni, że to tchnie czystym materjalizmem. A już Seneka, acz poganin 65
— znajduje się tu odnośnik do przypisu w dalszej części książki), przyganiał to swoim, tak bowiem mówi: Próżno najniewdzięczniejszy z ludzi wszystko przypisujesz naturze a nie Bogu. Nihil agis ingratissime mortalium, qui te negas deo debere, sed naturae. De benef. 4, 8.
- ↑ Nie ma, mówi Seneka, żadnego wielkiego jenjusza, do którego by się nie przymieszał nierozum i głupstwo. — Nullum magnum ingenium sine mixtura dementiae fuit. De tanqu. 17, 10. Cycero zaś powiada: największe umysły, najświetniejsze jenjusze hołdują żądzy honorów, władzy, znaczenia i sławy. In maximis animis splendidissimisque ingeniis plerumque existunt honoris, imperii, potentiae gloriae cupiditates De off. 1, 8, 26. Seneka znowu pisze: między innemi śmiertelnego człowieka przywarami jest zaćmienie rozumu i nietylko konieczność błądzić, ale się i w błędzie kochać. Inter cetera mortalitatis incommoda et hoc est caligo mentium nec tantum necessitas errandi, sed errorum amor. De ira 2, 10, 1.
- ↑ 163,0 163,1 Tak mówi Cycero: Sądzę, że największa mądrość na tem zależy, żeby w życiu kierować się rozumem. Laudem sapientiae statuo esse maximam non aliunde pendere nec extrinsecus aut bene aut male vivendi suspensas habere rationes. ad Famil. 5, 13, 1. i znowu: czem jest lekarstwo dla zdrowia, tem rozum dla życia, ut medicina valetudinis, sic vivendi ars est prudentia. De fin. 5, 6, 16. Największym mędrcem nazywają tego, kto własnym rozumem obmyśla, co potrzeba, najbliższym jemu tego, co idzie za zdrowym rozsądkiem drugich. Sapientissimum esse dicunt eum, cui, quod opus sit, ipsi veniat in mentem; proxime accedere illum, qui alterius bene inventis obtemperet. Cic. Pro Cluent. 31, 84. Nieraz słyszałem, powiada Liwjusz, że się pierwszeństwo należy temu, co sam sobie radzi i obmyśla, co jest pożytecznem; drugie miejsce temu, co idzie za zdrową drugiego radą; a kto ani sam sobie poradzić nie umie, ani słuchać drugiego, głupcem jest. Saepe ego audivi milites eum primum esse, virum, qui ipse consulat, quid in rem sit; secundum eum, qui bene monenti oboediat; qui nec ipse consulere, nec alteri parere sciat, eum extremi ingenii esse. ab urbe cond. 22, 29. I Enniusz mówi: Głupi ten, co mając siebie za mądrego, sam sobie poradzić nie umie: qui ipse sibi sapiens prodesse nequit, nequidquam sapit. Med. ap. Cic. ad Fam. 7, 6, 2. fragm. pag. 130 ed. Vahlen.
- ↑ Stosunek rozumu do namiętności, chociaż rzeczy umysłowych, niepodpadających pod zmysły i niedających się ważyć, zabawnie i dowcipnie wyraża tu wagą.
- ↑ O gniewie, jednej z najsilniejszych namiętności, przyczynie wielu zbrodni, nieszczęść i głupstw, mówi Horacy: gniew jest chwilowe szaleństwo, powściągaj go rozumem, by nie zapanował, karć, hamuj i krępuj więzami. Ira furor brevis est: animum rege: qui nisi paret, imperat, hunc frenis, hunc tu compesce catena. 1. List. 2, 62. Gwałtowny gniew prowadzi do szaleństwa, mówi Seneka: immodica ira gignit insaniam. 2. List. 18, 14. a Klaudjusz powiada: bogom podobny ten, co się rządzi rozumem a nie unosi się gniewem. Dis proximus ille, quem ratio non ira movet. dic. Manl. Cons. 227 i Kurcjusz: głuchy ten, co wre gniewem: clausae sunt aures obstrepente ira Hist. Al. Magn. 8, 1. Zob. Hor. 1. od. 16, 9. nn.
- ↑ Pożądliwość. Seneka mówi: nic tak nie zabija zdolności umysłu, jak rozwiązłość: nihil est tam mortiferum ingeniis, quam luxuria. Contr. pag 61. ed. Rip. Przeto Horacy nieczystą miłość nazywa obmierzłą sorditus cupido 2. Od. 16, 15. Zaiste człowiek dogadzający cielesnej chuci, jest istnem zwierzęciem. Wirgiljusz też mówi: podła miłości, do czegoż nie przywodzisz ludzi: improbe amor, quid non mortalia pectora cogis Eneid. 4, 413.
- ↑ Plato rozum mieści w głowie, gniew sercu, a pożądliwość w niższych częściach ciała 239
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki).
- ↑ W oryginale ad ravim, wyrażenie Plauta w kształcie przysłowia.
- ↑ Alluzja do owych słów Cycerona: rozum jest panem i królem wszystkiego: domina et regina omnium ratio. Tusc. 2. 21, 47.
- ↑ Ztąd mówi Liwiusz: kto powściągnął i poskromił swoje namiętności, ten większej dostąpił sławy i świetniejszego zwycięstwa, niż gdyby pokonał nieprzyjaciela: qui voluptates suas temperantia frenavit ac domuit, multo majus decus majoremque victoriam sibi peperit, quam hoste victo habet. 30, 14, 7. i Walerjusz Maksymus: Daleko jest trudniej przezwyciężyć samego siebie, niż pokonać nieprzyjaciela: multo se ipsum quam hostem superare operosius est 4, 12. Plaut także powiada: słusznie sobie powinieneś winszować, jeśliś pierwiej pokonał swe serce niż serce ciebie: tu si animum vicisti potius quam animus te, est quod gaudeas. Trin. 2, 2, 29.
- ↑ Ob. Zabawna rozprawka, w której bezimienny autor (acidalius) stara się udowodnić, że kobiety ludźmi nie są (Poznań) Mohilew. 1831. Disputatio perjucunda, qua anonymus probare nititur, mulieres homines non esse; cui opposita est Simonis Gedicci Defensio sexus muliebris Hagae Comit. 1644 i Parisiis 1695. Pismo to tyle wtedy narobiło hałasu, że tę kwestję roztrząsano na konsyljum w Macon we Francji i dekretem jego przyznano kobiecie ludzką naturę. Ob. Gregor Turon. Hist. Franc.
- ↑ Plato, jeden z najsławniejszych mędrców greckich, przezwany boskim divinus, rodem z Eginy 429 r. przed Chr., z razu sofista i do tragicznego przeznaczony zawodu, potem uczeń i nieodstępny towarzysz Sokratesa, odbył liczne podróże, nareszcie wróciwszy do Aten uczył w szkole zwanej Akademią od pięknego bliskiego gaju, należącego do jakiegoś Akademosa bohatera, niedaleko którego i sam Plato miał ogród; umarł w Atenach. W licznych swoich dziełach wyłożył zasady swojego mistrza. Dialogi jego, czy rozmowy, tak go wsławiły, że został nazwany boskim. Po nim w Akademji uczyli jego uczniowie: Spensippus, jego siestrzan i Ksenokrates.
- ↑ W oryginale ad veroma, bo właśnie tak się nazywała maść, którą się namaszczali zapaśnicy.
- ↑ Mądrość, mówi Seneka, zależy na tem, aby nie zbaczać od przyrodzenia i kształcić siebie wedle praw jego i wzoru — A rerum natura non deerrare et ad illius legem exemplumque formari sapientia est. De vit. beat. 3. 3.
- ↑ Seneka, czy inny tragik, mówi: urok piękności z każdym dniem niknie: Florem decoris singuli carpunt dies. Octav. 2, 141. i Owidy: Piękność znikome dobro, więdnieje z laty i niknie — Forma bonum fragile est, quantumque accedit ad annos. Fit minor et spatio carpitur ipsa suo. A. A. 2, 2, 113. Sallustjusz też powiada: bogactwo i piękność są rzeczy niepewne i znikome — Divitiarum et formae gloria fluxa est et fragilis. Cat. 1, 1. Urok piękności albo zeszpeca choroba, albo czas gasi — Formae dignitas aut morbo deflorescit, aut vetustate extinguitur. Cic. Rhet. ad Herenn. 4, 37.
- ↑ Tak mówi i nasz poeta:
Mimo płeć naszę i nasze zalety,
My rządzim światem a nami kobiety. - ↑ Wiele przywar mają kobiety, mówi Plaut ale z tak licznych największa ta, że są zbyt sobą zajęte i starają się jak najwięcej podobać mężczyznom — multa mulierum sunt vitia, sed hoc e multis maximum est, quom sibi nimis placent.... addunt operam uti placeant viris. Poen. 5, 4, 38.
- ↑ W oryginale wyraz gr. tragemata, znaczący u Greków to samo co u Rzymiam bellaria, przysmaki, łakocie, cukry, lub secundae mensae nasze wety.
- ↑ Alluzja do owych słów Horacego: nie będziesz obrany na króla wina — nec regna vini sortiere talis 1. Od. 4, 18. Grecy bowiem głosowaniem wybierali gospodarza uczty, jak i u nas, i nazywali go symposiarchon, ich przykładem robili to samo i Rzymianie i nazywali go rex, princeps magister, arbiter bibendi (Hor. 2. Carm. 7, 25) królem, naczelnikiem, sędzią, jak u nas gospodarzem balu, czy uczty, on bowiem naznaczał, jaką ilość kielichów każdy wypić powinien wszystkiem się rozporządzał. Na wzór tego wymyślono potem w Niemczech i króla strzelców, czyli myśliwych (Schützen-König), u nas król kurkowy, kurek, a zwyczaj ten i po dziś trwa.
- ↑ W oryginale philotesiis invitare, certare symperiforajs (
συμπεριφοραῖς) to jest zapraszać, raczej przepijać do kogo kielichami i kolejką pić na wyścigi. Filotesia bowiem zwały się u Greków czary, puhary, kielichy, któremi na znak szacunku i przyjaźni, jak i u nas, pili czyje zdrowie, a przepiwszy do niego, podawali mu puhar napełniony winem, by wypił wzajemnie; wyraz zaś gr. symperifora znaczy właściwie obnoszenie na ucztach wina biesiadnikom z kolei, a potem i wszelką kolej, nietylko picia ale mówienia i śpiewania.
- ↑ W oryginale ad myrtum canere, spiewać z mirtem w ręku, to jest kolejno, na przemian, bo dawniej kto na ucztach chciał śpiewać, brał w ręce zazwyczaj mirtową rószczkę, a po ukończeniu śpiewu podawał ją drugiemu, który także po nim śpiewał trzymając ją w ręku, jak to obszerniej wykłada Erazm w swoim zbiorze przysłów. Ja stosownie do naszego zwyczaju oddałem to przez: z puharem w ręku.
- ↑ Ob. Chorojmania historyczne poszukiwania o tańcach tak starożytnych pogańskich, jak również społecznych i obyczajowych we względzie symbolicznego znaczenia, napisał Marjan Gorzkowski Warszawa 1869.
- ↑ Tak nazwany świat wielki, czyli arystokracją i jego obyczaje i zwyczaje, pięknie wyśmiał Borkowski w bezimiennem pismie Parafiańszczyzna Wrocław 1843. T. 1. Czytamy w niej sarkastyczny ustęp o różnych nazw i odcieniów wizytach pod napisem: Pańszczyzna wielkiego świata str. 67. nn.
- ↑ Tacy byli: Tales z Miletu, Solon z Aten, Chilon z Lacedemonu, Pittak z Mitylenów, Bias z Prienny, Periander z Koryntu, Kleobul z Lindy, nazwani mędrcami, chociaż niewiadomo przez kogo i kiedy. Ztąd dowcipnie i uszczypliwie mówi Laktancjusz: „O nieszczęśliwe i godne politowania owe wieki, w które na całym obszarze ziemi siedmiu zaledwo się znalazło godnych miana człowieka. Bo sprawiedliwie i właściwie ten tylko ma prawo na nazwę człowieka, kto jest mądry. A jeżeli prócz tych wszyscy inni byli głupi, tedy i ci sami nie mogli być mędrcami, bo któż zdaniem głupich być może sprawiedliwie nazwany mądrym“? O miserum calamitosumque saeculum, quo per orbem totum septem soli fuerunt, qui hominum vocabulo cierentur. Nemo enim jure potest dici homo, nisi qui sapiens est; sed si caeteri omnes, praeter ipsos, stulti fuerunt, ne ille quidem sapientes, quia nemo sapiens esse vere judicio stultorum potest. (
Divinarum institutionum 4, 1) Życie każdego z nich opisał kiedyś Laercjusz, a z późniejszych Stanlej. Główne ich maksymy wyraził Auzonjusz w siedmiu o każdym wierszach. Najsławniejsza owa Solona noscete ipsum, znaj siebie samego, które było i podstawą nauki Sokratesa.
- ↑ Niegodne swojego imienia, to jest niegodne nazywać się życiem. Ztąd starożytni gdy mówili, żyć, rozumieli przez to napawać się życiem, używać życia, to jest pędzić życie wesołe i w roskoszach. Tak mówi Katullus: napawajmy się życiem moja Lesbia i kochajmy się — vivamus, mea Lesbia, atque amemus. (
5, 1.)
- ↑ O smutku mówi Seneka: Smutek niezdolny jest do zastanowienia się nad rzeczami, do pożytecznych pomysłów unikania niebespieczeństw. Tristitia inhabilis est ad dispiciendas res, utilia excogitanda, periculosa vitanda. De clem. 2, 6, 1. I Tybullus smutnemu trudno udawać wesołego — difficile est tristi fingere mente jocum. Eleg. 3, 6, 2.
- ↑ Tak o przyjaźni mówi Cycero w Leljuszu: słońce zda się, usuwa ze świata ten, co nieprzyznając potrzeby przyjaźni wyrzuca ją z życia, nad którą nic droższego, nic milszego nie dali nam bogowie: solem e mundo tollere videntur, qui amicitiam e vita tollunt, qua nihil a dis immortalibus melius habemus, nihil jucundius. 13, 47.
- ↑ W oryginale puppis et prora, przód i tył okrętu, wyrażenie przysłowiowe, jak greckie alfa i omega 159
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki), znaczące tyle, co jestem jedyna i twórczyni i dawczyni, źródło czyli pokładnica i szafarka, bo kto posiada i przód i tył okrętu, ten posiada cały okręt.
- ↑ Wyśmiewa tu rozmaite djalektyków sofizmata i przytacza różne ich syllogizmów nazwy, których wykład można znaleźć w logikach owych czasów, a którym za podstawę służyły dzieła Arystotelesa, znakomitego greckiego filozofa z miasta Macedonii Stagiry ur. 384 r. a dwoma laty przed śmiercią Aleksandra W., którego przez 8 lat był nauczycielem, zmarłego w 68 r. życia, 322 r. przed Chr. w Chalcis mieście Eubei. Był on uczniem Platona, z którym się potem poróżnił. Uczył w gimnazjum, to jest szkole zwanej Likejon, liceum, od której chodników, czyli portyku Peripatoj, i uczniowie jego zwali się Peripatetykami. Dzieła jego stanowiące encyklopedją wszystkich ówczesnych nauk, chociaż znaczna część ich zginęła, po większej części doszły do naszych czasów, za co największa wdzięczność należy się filozofom arabskim, którzy na nie nawet i kommentarze pisali. Przedostatnie wieki, osobliwie scholastycy 713
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki) nadużyli zdań jego. Ztąd Krasicki na początku czwartej księgi swojej Monachomachji tak pisze:
O! Ty, którego żaden nie zrozumiał,
Gdy w pismach swoich błąkał się jak w lesie,
O! ty, nad którym nieraz się świat zdumiał,
I dotąd sławi, wielbi, dziwuje się!
O! ty, coś głowy pozawracać umiał,
Bądź pozdrowiony, Arystotelesie!
Bożku łbów twardych i próżnej mozoły
Witaj ozdobo starożytnej szkoły.
I niżej: Nie twoja wina, żeś głupich napłodził,
Są to potomki nieprawego łoża.Niektóre z dzieł jego przełożył na język polski Sebastjan Petrycy i wydał w Krakowie 1605 r.
Syllogizm był to rodzaj dowodzenia a Gelljusz w 15. księdze swoich Nocy Ateńskich (Noctes atticae) rozdz. 26. taką z Arystotelesa kładnie jego definicją: syllogizm jest to mowa, zdanie, z którego, po przypuszczeniu czegoś i zgodzeniu się na coś, wnosi się koniecznie coś innego, niż to, na co się zgodzono. Krokodylyt, jest to rodzaj chytrego, podstępnego syllogizmu, tak nazwanego od krokodyla, który jak prawią dyalektycy, porwawszy jednej kobiecie dziecię, gdy ta błagała o jego zwrócenie, taki niby położył warunek; jeśli, rzekł, powiesz prawdę, wrócę ci syna; odpowiedziała ona: nie oddasz, a więc oddaj bom powiedziała prawdę. Owszem, odparł krokodyl, jeśli go oddam nie powiedziałabyś prawdy. Sorit z gr. soros kupa, także syllogizm, który i Cycero przeto nazywa skupionym, acervatus, że oszukuje skupionemi, czyli dodawanemi jedna po drugiej jednostkami, jak np. dziesięć rubli nie czynią bogatym, a co jeśli dodasz jeden? co, jeśli jeszcze jeden? A że i jeden rubel tem bardziej nie czyni bogatym, tym sposobem nigdy nie będziesz bogaczem. Ceratyn od gr. keras róg, po łacinie cornutus rogaty, że z dwóch odpowiedzi, jakąbyś nie dał, każda wypadnie zawsze tobie przeciwną. Takiemi syllogizmami lubili dawniej szermować dyalektycy. - ↑ W oryginale pingui Minerva, przysłowie, znaczące grubo, niezgrabnie, poprostu, jak mówimy dotykalnie, bez uczonych dowodów, właściwie głupim rozumem, bo pinguis przenośnie znaczy tępy, głupi, a Minerwa, jako bogini mądrości, bierze się często za rozum.
- ↑ W oryginale polip, słowo znaczące obrzydliwą w nosie naróśl wydzielającą smrodliwą posokę. O tej chorobie pisał już Celsus w 6. ks. rozdz. 8, §. 2. Także w oryginale nie kochanki ale Hagny, tak się zwała grecka niewolnica potem oswobodzona. Wszystkie te przykłady wzięte z Horacego 1. Sat. 3, 40, 45. nn. O Horacjuszu najznamienitszym, nieporównanym złotego augustowskiego wieku rzymskim poecie liryku, satyryku, a w satyrach komiku oraz filozofie ob. nowszych jego kommentatorów i monografje o nim. Karsten prof. Quintus Horatius Flaccus. Ein Blick auf sein Leben, seine Studien und Dichtungen Aus dem hollendisch übersetzt und mit Zusatzen versehen von Prof. Dr. Mor. Schwach 8. Leipzig 1863. i niezliczone inne — w polskim Jeżońskiego, w rosyjskim Błahowieszczeńskoho.
- ↑ Blaskookie, jak objaśnia Knapski, to jest oczu wdzięcznie zezowatych. Strabo bowiem po łacinie znaczy zezowaty, kosy, wadę oczu bijącą; zaś petus, jest wada lżejsza i nie tak rażąca, a nawet mająca niejakiś wdzięk. Z takiemi właśnie oczami malowała się i Wenera, co się zdawało bardzo miłem.
- ↑ Słowa są Horacego 1. sat. 3, 54, i 68.
- ↑ Erazm przez szyderstwo nazywa tu bogami filozofów Stoików 165
— tu znajduje się odnośnik do przypisu we wcześniejszej części książki), że chcąc człowieka mieć wolnym od wszelkich namiętności i prawie uczuć, chcieli go podnieść do doskonałości boskiej.
- ↑ Tak bowiem mówi młodszy Pliniusz: najsilniejszym węzłem kojarzącym przyjaźń jest podobieństwo i zgodność obyczajów: ad conectendas amicitias vel tenacissimum vinculum est morum similitudo. Epist. 4, 15. i Cycero: nie ma pewniejszego i ściślejszego węzła przyjaźni, jak zgodność chęci i zamiarów: Neque est ullum certius amicitiae vinculum, quam consensus et societas consiliorum et voluntatum, pro Planc. 2, 5. Czytamy także u Sallustjusza: jednostajne chęci i niechęci stanowią właśnie nierozerwaną przyjaźń: idem velle atque idem nolle, ea demum firma amicitia est. Cat. 20.
- ↑ Nie ma człowieka, mówi Pliniusz, któryby zawsze był rozumny, to jest któryby, jakkolwiek rozumny, nie zbłądził czasem i nie popełnił głupstwa: nemo mortalium omnibus horis sapit. Hist. Nat. 7, 40, 131, i Seneka: w badaniu prawdy mroczy się nasz umysł, animus noster ad vera perspicienda caligat. Epist 71, 24. Lukrecjusz zaś powiada: o! nieszczęsna ciemnoto i zaślepienie ludzkiego umysłu, śród jakich że to ciemności i groźnych niebezpieczeństw przechodzi to nasze krótkie życie: o miseras hominum mentes et pectora caeca! Qualibus in tenebris vitae quantisque periclis degitur hoc aevi quodcumque est! De rer. nat. 2, 14—15. i Katullus: Każdemu właściwy jest błąd: suus cuique est attributus error 22, 20; i nasz Naruszewicz mówi:
Wszyscy ludzie bez braku chorują na głowę,
Choć jeden wziął funt głupstwa, a drugi połowę. - ↑ Przysłowie na tych, co cudze wady postrzegają, a swoich nie widzą: wzięte z bajki Ezopa (Fedr. 4, 9). Jowisz na każdego duże włożył sakwy, czyli wory, jeden napełniony własnemi każdego przywarami zawiesił na grzbiecie, a cudzemi na piersiach, ztąd cudze błędy łatwiej widzimy niż nasze własne. Mówi przeto Persiusz: Nikt zgoła nie chce zajrzeć w siebie samego, lecz patrzy na sakwy wiszące na grzbiecie idącego przed sobą: ut nemo in sese temptat descendere nemo, Sed praecedenti spectatur mantica tergo. Sat. 4, 24.
- ↑ Sposób mówienia przysłowiowy wzięty z Horacego (1. Sat. 3, 26—27). Wąż symbol chytrości, przenikliwości i czujności (Mat. 10, 16.), najbystrzejszym obdarzony wzrokiem, ma tu dla ozdoby dodany epitet epidaurski, czy to że okolice Epidauru, miasta w Peloponezie, obfitowały w węże, czy też być może, ze względu na jakiś łagodny tam rodzaj wężów, o którym powiada Pauzaniasz in Corrinth. 2, 23. poświęcony opiekuńczemu bóstwu tej okolicy Eskulapiuszowi, synowi Apollina, tak biegłemu w sztuce lekarskiej, której uważa się za twórcę, że nawet wskrzeszał umarłych, naco gdy się uskarzał Pluton, że tym sposobem opuścieje jego państwo, i sam, chociaż przez Jowisza zabity piorunem, zmartwychwstał. Czczony był Eskulapiusz pod postacią węża i pod tą postacią z wyroku Sybilli w czasie panującej zarazy był sprowadzonym do Rzymu.
- ↑ Nikt się nie rodzi bez przywar, mówi Horacjusz, a ten jest najlepszy, kto ma ich najmniej. 1. Sat. 3, 68. Vitiis nemo sine nascitur; optimus ille est, cui minimis urgetur. I Propercjusz: każdemu stworzeniu dało przyrodzenie przywarę. Uni cuique dedit vitium natura creato. 2, 22. 17. i Tacyt. dopóki będą ludzie, dopóty i występki; vitia erunt, donec homines. Hist. 4, 74.
- ↑ 200,0 200,1 Argusami, nazywa tu ludzi zbyt bacznych, złośliwych postrzegaczy wad cudzych, a niewidzących swoich własnych. Gdyż Argus, jak mówi Owidy (Przem. 1, 626), ma sto oczu: centum luminibus cinctum caput Argus habebat. Bo kiedy Jowisz, lubiący postronne miłostki, przez podejrzliwą Junonę ledwo nie był pochwycony w czasie uścisków z nimfą Jo, natychmiast ją zamienił w piękną białą krowę. Junona wyprosiła ją sobie w podarunku i przystawiła do niej stookiego strażnika Argusa, który ją dopóty strzegł, aż Merkury z rozkazu Jowisza, uśpiwszy go dźwiękiem fletu, uciął mu głowę i tym sposobem uwolnił Jo z pod straży. Oczy zaś Argusa umieściła Junona na ogonie pawia, poświęconego sobie ptaka. Erazm nazywając tu ironicznie argusami ludzi zbyt surowie postrzegających cudze postępki, chce ich nazwać przez to głupimi, wedle owego zdania Cycerona: Postrzegać cudze wady, a nie pamiętać swoich, jest cechą głupstwa: Est proprium stultitiae aliorum vitia cernere, oblivisci suorum. Tusc. 3, 30. 73.
- ↑ Wiersz niepełny z Teokryta Idylli 2, gdzie mówi o zakochanym: Nieraz, o Polipemie, co nie jest pięknem, pięknem się zdaje miłości, bo miłość przez poetów przedstawia się ślepą i jak mówi Plato, kochającego zaślepia względem kochanego.
- ↑ Miłość, mówi Owidy, jest łatwowierną; credula res amor. Przem. 7, 831. i owo Wirgiliusza: nie ma miłości, czegoż ty nie dokazujesz z ludźmi: improbe amor, quid non mortalia pectora cogis. Eneid. 4, 413.
- ↑ Przysłowiowe wyrażenie. W oryginale cascus cascam, pupus pupam. Cascus wyraz przestarzały znaczący: staroświecki, dawny; pupus dziecię, chłopiec — pupa r. ż. dziecię — dziewczę, ale ostatnie słowo znaczy i lalkę, jakiemi zwyczajnie bawią się dzieci.
- ↑ Rozumie otrucia i tajemne zabójstwa.
- ↑ Tacyt powiada: mąż winien, jeśli żona źle siebie prowadzi: viri culpa si uxor modum excedit Ann. 3, 34.
- ↑ Piękny obraz przebiegłej, niewiernej żony i głupiego męża. Żona chcąc ułudzić męża nieraz się udaje do pochlebstw i przymileń, i gdy roni łzy w obec jego, być może z powodu zaszłego nieporozumienia, lub długiego niewidzenia kochanka, o którym tylko i myśli, całem sercem będąc jemu oddaną, głupi mąż, biorąc to wszystko za szczere wylanie się dla siebie, czule ją uściska, tuli do swego serca, i całusami osypuje zapłakane oczki, a ona po chwili tonie i rozpływa się w uściskach swego ulubionego, nieraz się przechwalając, jak zręcznie oszukała męża i wszelkie o sobie usunęła podejrzenie. Niedarmo mówią: kobieta i szatana oszuka.
- ↑ W oryginale zamiast tych naszych wyrazów są: Cuculus kukawka, curruca brodawka; bo kukawką, jak u nas, zwykle zwano niewiernego męża, gdyż ptak ten w cudze gniazda składa swoje jaja; a męża niewiernej żony Juvenalis zowie brodawką, że cudzych dzieci żywi za swoje własne: tu tibi tunc curruca places (
6, 276). Ja użyłem w przekładzie wyrazów, chociaż w naszej mowie zwykle stosowanych do męża niewiernej żony. Porównaj Plauta Asinar. V. 2, 73. Trin II. 1, 18.
- ↑ W rzeczy samej pożycie ludzi z sobą tylu jest nacechowane głupstwami, tylu obłudami i oszukaństwami, że wszystkiego nietylko nie można wyliczyć, ale ani spamiętać nawet. Dość będzie nadmienić tu o tak zwyczajnych a prawie codziennych pod różnemi pretekstami, za lada powodem, różnych barw powińszowaniach, w których gratulanci wylewają się ze swemi uczuciami dla solennizanta: głównie siebie tylko mając na widoku, by sobie zaskarbić względy winszowanego; oraz podarunkach dla osób nieraz, które, jak się mówi, chciałoby się w łyżce wody utopić. Pije się też czyjeś zdrowie kielichem szampana, zajada się smaczny suty obiad w cześć kogoś, a właściwie wszystko to li tylko dla siebie, bo i gdzież znaleść tak ograniczonego człowieka, któryby mniemał, że wypita czara, spożyty obiad rzeczywiście posłuży na zdrowie temu, na cześć czyją piło się i jadło, a nie temu który pił i jadł. A jestże co zabawniejszego, jak kiedy czuła żona ukradkiem od męża, za własneż jego pieniądze, lub na dług robi mu podarki i różne upominki, które nieraz i wiele kosztując na nic zgoła nie są mu potrzebne. Małoż wreszcie jest takich, z niższej szczególnie klasy, co sami spieszą cię ucieszyć wiadomością, że im się urodziło dziecko, darzą cię piernikiem i wzajemnie oczekują od ciebie powinszowania, a dla nowonarodzonego swego, w zamian za piernik, jakiego datku pieniężnego, lub upominku. Śmieszna i dziwna rzecz, rzekłbyś że widzą w tobie jeśli nie sprawcę, to spólnika swego szczęścia.
- ↑ Alluzja do satyry Horacego 1. Sat. 1. nikt niekontent ze swego losu, a zazdrości drugiemu: nemo (sua sorte) contentus vivat, laudet diversa sequentis. w. 33. i niżej schnie z zazdrości, że cudza koza więcej daje mleka; quodque aliena capella distentius gerat uber, tabescat; w. 110. W całej tej satyrze pięknie są porównane stany i wyrażone nieukontentowanie każdego, a zwłaszcza skąpca, ze swego losu. I Seneka mówi: każdy nie kontent ze swego losu, gdy patrzy na cudzy: nulli ad aliena respicienti sua placent. De ira 3, 31. 1. Publiusz także Syrus powiada: nam cudze, drugim nasze więcej się podoba: aliena nobis, nostra plus aliis placent 9. pag. 262. ed. Ribo. Porównaj Horacego 1. List. 2, 57. Ovid. Aut. 1. 849.
- ↑ Tak Cycero i Kwintylian uczą w Retorykach.
- ↑ 211,0 211,1 Nireusz po Achillesie najsławniejszy (Iliad 2.) z nadzwyczajnej swojej piękności i urody, jak Tersytes ze swej szpetności, ale brakło mu odwagi i męztwa. Lucjan śmiesznie przedstawia Tersytesa wiodącego z nim spór o piękność.
- ↑ Świnia, jako nieczyste stworzenie, nienawidzaną była od Minerwy, bogini nauk i sztuk pięknych, a od Wenery za to, że od dzika zginął jej kochanek Adonis 148
— tu znajduje się odnośnik do przypisu do wcześniejszej części książki). W przysłowiu, jak i u nas, znaczy grubjanina, głupca.
- ↑ Seneka mówi: tym tylko gardzą drudzy, kto pierwej sam sobą wzgardził: nemo ab alio contemnitur, nisi a se ante contemptus est. Consol. ad Helv. 13, 6.
- ↑ Niepełny wiersz z Marcjalisa 10. Epigr. 47, 12. Quod sis esse velis.
- ↑ Każdemu jest pięknem to, co jego, mówi Cycero. Tusc. 5, 22. 63. Suum cuique pulchrum est, i Pliniusz: gdzie się nie obrócisz, wszędzie jedno i to samo, każdemu się podoba, co jego: suum cuique placet, et quocumque eatur, fabula eadem reperitur. Nat. Hist. 14, 6. 8. 71. O ojczyznie zaś tak mówi Cycero: Drodzy są dla nas rodzice, dzieci, krewni, przyjaciele, ale wszystkich wszystkie miłości zlewają się w jednej ojczyznie: cari sunt parentes, cari liberi, propinqui, familiares, sed omnes omnium caritates patria una complexa est. De off. 1, 17. 57. i Seneka: Każdy kocha swoją ojczyznę nie dla tego że wielka, ale że jest jego: nemo patriam quia magna est amat, sed quia sua. Epist. 66, 26. Czyż nie wiesz, mówi Owidy, jaką napawa słodyczą i więzi ojczyzna i nigdy o sobie nie pozwala zapomnieć: nescio qua natale solum dulcedine cunctos Ducit et immemores non sinit esse sui. Epist. ex Ponto 1, 3. 35. Słodka i szlachetna rzecz umrzeć za ojczyznę, mówi Horacy: dulce et decorum est pro patria mori 3. Od. 2, 13. a Kwintylian powiada: nie ma wątpliwości, że za ojczyznę wszystko jest godziwem: certum est omnia pro patria licere. Decl. 1, 369. p. 371. Ed Rip.
- ↑ H. Korneliusz Agryppa, rodem z Kolonji 1486 r., mąż wielkiej nauki i przymiotów, ale że się nie zawsze kierował roztropnością, wielu przygód i nieszczęść ofiara, zmarły 1538 r., w dziele De vanitate scientiarum — o próżności umiejętności, tak pięknie pisze o wojnie: „Wojna niczem innem nie jest, jedno powszechną rzezią i rozbojem mnóstwa ludzi, a żołnierze są to najemni siepacze, i na zagładę społeczności uzbrojeni zbójcy“. I dalej: „Żołnierka więc jest rodzicem znamienitości imienia, czyli sławy, nabytej obfitym przelewem krwi nieprzyjaciół. Sama zaś znamienitość jest to silna i przemożna, bezczelność, zbrodnią nabyty rozgłos i puścizna najniegodziwszym synom“. Bellum nihil aliud est, quam commune multorum hominum homicidium et latrocinium, nec aliud milites, quam stipendiarii et in reipublicae exitium armati latrones.... Ex militia itaque eorum habet nobilitas gentilitia, videlicet claritas, ex cruore hostium et caedibus strenue acquisita. ... Ipsa nobilitas nihil aliud est, quam robusta improbitas atque dignitas, nonnisi scelere quaesita benedictio et haereditas pessimorum quorumcunque filiorum. Tegoż Agryppy jest inne pisemko: de praestantia sexus foeminini: o zacności płci żeńskiej.
- ↑ Wojna tak jest rzecz nieludzka, że nawet zwierzęta powinny by ludzi w tej mierze zawstydzić. Wszystkie zwierzęta, mówi Pliniusz, zgodnie żyją w swoim rodzaju, widzimy ich łączących się i odpierających napaść drugich.... jeden tylko człowiek liczne człowiekowi przyczynia nieszczęścia: Caetera animantia omnia in suo genere probe degunt: congregari videmus et stare contra dissimiles... At homini plurima sunt ex homine mala. Hist. Nat. 7. provem.; i Owidy: ludziom przystoi szczery pokój, szalony zaś i zapamiętały gniew zwierzętom: Candida pax homines, trux decet ira feras. A. A. 3, 501. Syliusz też Italicus: jeden pokój lepszy jest od niezliczonych zwycięztw: pax una triumphis innumeris potior. Pun. 11, 594. i Liwiusz: lepszy jest i bezpieczniejszy pewny pokój, niż spodziewane zwycięztwo: melior tutiorque est certa pax, quam sperata victoria. 30, 30. Ob. niżej Przypis 840.
- ↑ Jak Megareńczycy. Przysłowiowy sposób mówienia. Że o mieszkańcach miasta Megary w Grecji, zwanego przedtem Nissa, stołecznego tego nazwiska prowincji, miała kiedyś wyrzec wyrocznia, że oni nie są ani pierwsi, ani drudzy, ani trzeci, chcąc tem oznaczyć że byli niczem, bez wszelkiego znaczenia, to jest głupi, sąsiednie stąd narody używały przekleństwa, żeby kto nie więcej miał rozumu od Megareńczyków, i potem urosło przysłowie: o Magareńczykach nie warto i wspominać ani słowa, jakowe przewodzi i Teokryt. Ob. wydanie jego przez Gaisf str. 206 w przypisie.
- ↑ Wirgiliusz mówi: nie ma z wojny korzyści, wszyscy (cię) błagamy o pokój: nulla salus bello, pacem (te) poscimus omnes. Eneid. 11, 362.
- ↑
Tu znajduje się błędny odnośnik do przypisu 884 zamiast 284.
- ↑ Wiersz niepełny z Wirgiliusza Aeneid. 8, 2. Et rauco strepuerunt cornua cantu.
- ↑ Wedle zdania Arystotelesa, który sądzi, że ci, co mniej mają rozumu, zawsze są zuchwalsi. Bo gęsta krew, w jaką obfitują ludzie silni, atletycznej budowy i umysł ich robi grubym, przytępia; przeciwnie krew rzadka i cieńka, jak ciało czyni słabem i wiotkiem, tak i umysł przenikliwym i tchórzliwym. Ztąd to i wybierają żołnierzy wedle pewnej miary, a nawet ważą, dając wzgląd tylko na przymioty ciała, nie zaś umysłowe zdolności.
- ↑ Demostenes najsławniejszy grecki mowca, urodzony w Atenach 385 r. przed Chr. uczeń Platona, przez niezmordowaną pracę przezwyciężył wrodzoną w wymawianiu wadę, gdyż nie wymawiał litery r i po gruntownej nauce w 30 r. życia pierwszy raz publicznie wystąpił jako mowca i taką zjednał sławę porywającą i przekonywującą swoją wymową, że o nim mówiono: tak wymowny, że i niewinnego potrafiłby oskarzyć. Z pozostałych 63 mów, niektóre nie są jego. Po bitwie pod Kranonem, uchodząc od zemsty Antipatra, schwytany na wyspie Kalauria, żeby się nie dostać w jego ręce, zakończył życie otruciem się; a że uciekł z bitwy, rzuciwszy tarczę, ztąd Plutarch, w życiu jego, zowie go (rhipsaspis) tchórzem.
- ↑ Archiloch, z wyspy Paros około 660 r. przed Chr. znakomity grecki poeta, sławny szczególniej uszczypliwymi swoimi jambami, w których tak złośliwie miał się mścić nad Lykambem i córką jego Neabulą za to, że pierwszy nie dotrzymał słowa wydać ją za niego, że oboje i ojciec i córka ze zmartwienia i zgryzoty mieli się obwiesić (Hor. de art. poet. w. 79). Że w pismach swoich chełpiąc się opowiadał żartobliwie, jak o tem pisze Plutarch w lakońskich maxymach, że za rzecz rozsądniejszą liczył rzuciwszy tarczę ratować się ucieczką z bitwy, niż w niej poledz, oskarzony o tchórzostwo od Lacedemończyków i wygnany z kraju, wrócił jednak potem i padł w jednej bitwie z mieszkańcami wyspy Naxos.
- ↑ Alluzja do owego wyrażenia Sallustjusza: z czasem niebespieczeństwo i okoliczności nauczyły, że w wojnie najwięcej znaczy rozum — demum periculo atque negotiis compertum est, in bello plurimum ingenium posse. Cat. 2.
- ↑ Sokrates, syn snycerza Sofroniska i akuszerki Tenarety ur. w Atenach 469 r. przed Chr., największy starożytny mędrzec swojego wieku, porzuciwszy ojcowski zawód, cały oddał się rozmyślaniu i naukom, starał się poznać niedostatek wszystkich warstw społeczeństwa, opamiętać swych współobywateli i wykryć umysłową nędzę i moralną brzydotę sofistów, jako filozoficznych tandeciarzy, wyrzucając im na oczy ich niegodziwość, że tak lichy, a do tego szkodliwy towar, tak drogo sprzedawali. Niektórzy mieli go z początku także za sofistę, co tylko szperał i zaciekał się w rzeczach niepodobnych do wiary, w tej liczbie i komik Arystofanes pod napisem Chmury, wyśmiał go. Inni nieprzyjaciele oskarzyli go nawet o bezbożność, że nie przyznawał powszechnie przyjętych bóstw i jakoby psuł młodzież, za co został skazany na śmierć i 400 r. przed Chr. po krótkiem uwięzieniu umarł z podanej sobie trucizny w wieku 70 lub 78. Jednak Sokrates wyrokiem Delfów przyznany za jedynego mędrca i najcnotliwszego usprawiedliwił ten wyrok. On pierwszy czystsze powziął pojęcie o jedności bóstwa i nieśmiertelności duszy, założył szkołę tak nazwaną sokratyczną w której uczniowie uczyli się przez pytania i odpowiedzi. Naukę jego wyłożyli jego uczniowie Ksenofont i Plato. Wielki ten mąż był i będzie celem podziwienia i uwielbienia wszystkich wieków. Erazm Roterdamski pisząc o nim w rozmowie: religijna pogadanka (convivium religiosum) w zapale uniesienia mówi: ledwo się wstrzymać mogę, iżbym nie rzekł, święty Sokratesie módl się za nami. A że Sokrates miał najniegodziwszą żonę Ksantyppę, cierniową koronę mędrca, istną jędzę, jak mówi Antystenes w biesiadzie u Ksenofonta, najswarliwszą z kobiet, jakie są, były, lub potem będą, która mu ani w domu, ani na ulicy, ani na publicznych zebraniach nie dawała pokoju, dręczyła go słowem a podobno i czynem, tak że jej imię poszło w przysłowie o złych żonach, nasz Krasicki w satyrze małżeństwo tak się wyraża:
O święty Sokratesie, tak cię Erazm mienił,
Nie byłbyś nigdy święty, gdybyś się nie żenił.O Sokratesie ob. Gr. F. Wigger: Sokrates als Mensch, Philosoph, und Bürger Rostok 1807. i w polskim: Życie, nauczanie i śmierć Sokratesa. Napisał Michał Gliszczyński. Warszawa 1858. Porówn. przypis 565
— tu znajduje się odnośnik do przypisu w dalszej części książki.
- ↑ Herifon (Cherofont) od dzieciństwa przyjaciel Sokratesa, będąc raz w Delfach, gdy się ośmielił zapytać wyrocznię, czy kto jest mędrszy od Sokratesa i kapłanka Apolla odpowiedziała: że nie ma, Sokrates rozbierając tę odpowiedź, że sobie nie przyznawał ani wielkiej ani małej, ani nawet żadnej mądrości, przyszedł nareszcie do tego wniosku, że bóg, któremu nie śmiał zadawać kłamstwa, pewnie go za to przyznał najmędrszym, że on sobie żadnej nie przyznawał mądrości i nie twierdził, że nie to, czego nie wiedział, jak to czynili drudzy, bo wedle niego, sam tylko Bóg prawdziwie jest mądrym, że wyrocznia prawdopodobnie nie o nim chciała mówić, ale użyła jego imienia, jako przykładu dla nauki drugich.
- ↑ Cykuta (cicuta virosa) szalej, jadowita roślina, tą zwykle u Ateńczyków tracono publicznie skazanych na śmierć.
- ↑ Alluzja do pojęć, idei, Platona, które wyśmiewał i Arystoteles jego uczeń.
- ↑ Takim go przedstawił Arystofanes w swojej komedji Chmury śmiejąc się z jego matematyki.
- ↑ Arystofanes przedstawia Sokratesa rozprawiającego, skąd taki głos u komara, tak drobnego owadu ob. Arystofanes, Chmury. Przekład Marcellego Mottego. Warszawa 1866.
- ↑ 232,0 232,1 Trzeba, mówi Seneka, żebyś żył dla drugich, kiedy chcesz żyć dla siebie samego: alteri vivas oportet, si tibi vis vivere. Ep. 48, 2. Wiele rzeczy przebaczaj drugim nie samemu sobie. Kleobat u Auzon p. 148 ed. Rip. Nie rób tego drugiemu, co tobie nie miło — alteri ne feceris, quod tibi ab aliis fieri non vis. Człowiek rodził się dla wzajemnej pomocy: homo in adjutorium mutuum genitus est. Seneka de ira 1, 3, 2. Przez cóż jesteśmy bespieczni, jeżeli nie przez wzajemne usługi — Quo alio tuti sumus, quam quod mutuis juvamur officiis — tenże de ben. 4, 18, 1. — Sam wszelkiemi silami unikaj tego, za co karcisz drugiego — Omnia, quae vindicaris in altero, tibi ipsi vehementer fugienda sunt. Cic. in verr. 3, 2, 4. Gdy wejdziesz do cudzego domu, bądź niemy i głuchy — cum in domum alienam veneris, et mutus et surdus esto. Capitol. Anton. Pius p. 224, Porówn. 230 przypis (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej).
- ↑ Czytamy to w życiu Platona, dochował się nawet i początek owej mowy: staję przed wami, chociaż najmniejszy ze wszystkich i t. d. kiedy między tem w szkołach i towarzyskich kółkach był bardzo wymowny.
- ↑ Teofrast (boskomowny), z Erezy na wyspie Lesbos, znakomity grecki moralista, filozof, wymowny, skąd miał otrzymać i swoje nazwisko, ale że mało miał wprawy w wymowie, wystąpiwszy kiedyś z mową do ludu, i słowa powiedzieć nie umiał. Zrazu zwał się Tirtamus, potem Eufrastus (dobrzemowny), a nakoniec dopiero Teofrastus. Z pism jego pozostałych Charaktery, w których krótko ale dosadnie maluje śmieszne i nikczemne charaktery, dowodzą jego głębokiej znajomości ludzkich skłonności.
- ↑ 235,0 235,1 Wedle mniemania starożytnych, jakowe przeszło i do naszego gminu, nagły widok wilka ma odbierać głos człowiekowi, skąd urosło przysłowie o nagłem przerwaniu mowy: oniemiał, zamilkł, jakby wilka zobaczył.
- ↑ Izokrates, jeden z najsławniejszych greckich mowców w r. 436 przed Chr. w Atenach urodzony, chociaż przez słabość głosu i wrodzoną bojaźliwość nigdy publicznie nie występował z mową, oprócz jednego razu we własnej obronie, napisał jednak 21 mów, a w tym rzędzie na upokorzenie i wyśmianie Polikratesa, który w nędznej mowie traktował tenże przedmiot, pochwałę Buzyrisa, deklamacją, to jest sofistyczną igraszkę. Po bitwie przy Cheronei 338 r. przed Chr. niechcąc przeżyć wolności swojej ojczyzny ten stóletni starzec sam siebie głodem umorzył.
- ↑ Cycero (Marcus Tullius), najsławniejszy rzymski mowca, jak grecki Demostenes, filozof i polityk, ur. w Arpinie 106 r. przed Chr. w 58 r. przed Chr. zabiegami trybuna Klodjusza Pulchra wywołany z kraju, żył na wygnaniu w Grecji w Macedonji, gdy zaś przez starania przyjaciół wrócił do ojczyzny, wkrótce z rozkazu triumwira Oktawiana, przezwanego potem Augustem, dla dogodzenia innemu triumwirowi także Antoniuszowi, co będzie wiecznem niezmytem piętnem na sławie Augusta, znowu wygnany i 43 r. przed Chr. zabity przez wysłanego na to tego samego żołnierza, któremu kiedyś jako sądowy adwokat, wymową swoją życie ocalił. Oprócz mów, wielka liczba jest pism jego filozoficznej treści, chociaż znaczna ich część zaginęła. Przywarę tę o której tu mowa, sam Cycero zeznaje.
- ↑ Kwintylian (M. Fabjusz) z Katagurris miasta w Hiszpanji żył za czasów Flawiusza, Trajana, Wespazjana, od którego zrobiony w Rzymie publicznym nauczycielem wymowy (Rhetor urbis Romae) przyszedł do znaczenia, a przez Domicjana ozdobiony konsularną godnością. Główne jego dzieło, ważne w historji starożytnej literatury: o powołaniu i ukształceniu mowcy (de institutione oratoria) styl wykształcony na wzorach Cycerona. Przypisywanym jemu Deklamacjum krytycy zaprzeczają autentyczności.
- ↑ Mówi tu Erazm nie z własnego przekonania, ale stosownie do roli uosobionej głupoty, gdy sam co innego myśli.
- ↑
Odnośnik błędnie kieruje do przypisu 202 zamiast 302, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ 241,0 241,1 Dwóch było Katonów, starszy Al. Porcius Cato major, przezwany censorius, że piastując tę godność Censora, jako przestrzegacza publicznych obyczajów, karcił zepsucie swoich współobywateli, dając sam przykład staroświeckiej rzymskiej surowości i prostoty. Czterdzieści razy był oskarzony i zawsze uniewinniony, sam był przyczyną więcej 70 potępień drugich obywateli, jak świadczą w jego życiu Plutarch i Plinjusz w ks. 7. Dzieje rzymskie są zagęszczone jego pochwałami, a Cycero w traktacie o starości wprowadza go rozmawiającego z Scypionem i Leljuszem. Umarł 606 r. od założenia Rzymu, wieku. 86. Drugi Kato Utyceński, poprzedzającego prawnuk i cnót, jego naśladowca, wzór surowości, uczciwości i stałości charakteru, sławny swojem zdaniem na spiskowych Katyliny w mowie, którą przytacza historyk Sallustjusz Cat. cap. 52. Juljusza Cezara ambicji szkodliwej dla wolności rzymskiej heroicznie się oparł, przez co go rozdrażniwszy był przyczyną upadku wolności Rzymian, czego nie mogąc przeżyć, oblężony przez Cezara w Utyce mieście Afryki, w którem się skryły były reszki rozbitych republikanów, sam się zabił r. Rzymu 708 wieku 48.
- ↑ O dwóch tu mowa Brutusach; jeden z nich Junjus Brutus, po śmierci Lukrecji zhańbionej przez Seksta syna siódmego z kolei i ostatniego króla Tarkwinjusza pysznego, był sprawcą zrzucenia jarzma tego króla; dwóch swoich nawet synów sprzyjających tyranji, będąc pierwszym konsulem nowonarodzonej rzeczypospolitej, na śmierć skazał. Sam zginął na wojnie przeciw temuż Tarkwinjuszowi, który podburzywszy ościenne narody z ich pomocą chciał tron odzyskać. r. Rzymu 245. Drugi M. Junius Brutus, syn Junjusza Brutusa i Servilii siostry Katona Utycyńskiego, dążącego do nieograniczonej władzy Cezara, który go niezliczonemi obdarzył dobrodziejstwy, zabił w senacie. Wkrótce potem od Augusta i Antonjusza, mścicieli śmierci Cezara, Brutus wraz z Kassjuszem, spólnikiem swej zbrodni, zwyciężeni sami sobie życie odjęli. Porównaj niżej przyp. 928.
- ↑ Sławna była w Rzymie familja Grakchów. Dwaj bracia rodzeni Tyberjusz i Kajus, trybunowie gminu, praw ostatniego broniąc i czynem i świetną wymową w młodym wieku od sprzysiężonej rzymskiej szlachty zabici, największym stali się Rzymu zaszczytem. Życia tych ze wszech miar znakomitych mężów obszernie opisał Plutarch.
- ↑ Cycero przez zajścia z Antonjuszem triumwirem uzbroił go na zgubę rzeczypospolitej.
- ↑ Demostenes przez to, że nakłonił Ateńczyków do wojny przeciwko Filipowi, która niepomyślny miała koniec, wielce zaszkodził swojej ojczyznie.
- ↑ Marek Aureljusz Antonin, zwany rzymskim filozofem, syn Aureljusza Antonina, przezwanego pobożnym (pius), w wojennych sprawach dzielny i szczęśliwy, w pokoju przez dobry rząd, umiarkowanie, wzgląd na potrzeby poddanych i ścisłe przestrzeganie sprawiedliwości, stał się wzorem dobrych monarchów. Historycy wielbią czyny tego cesarza, który żyć i poddanych uszczęśliwiać przestał 180 r. po Chr. wieku 59. panowania 19. Jego Uwagi na 12. ksiąg podzielone, raczej autobiografja, w greckim języku, przełożone są na wszystkie niemal języki.
- ↑
Odnośnik błędnie kieruje do przypisu 309 zamiast 308, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Kommodus, syn Marka Aureljusza, po którym panował, mimo staranne przez rodziców wychowanie, był prawdziwym potworem, prześladował i na śmierć skazywał chrześćjan, senatorów i innych urzędników. Najulubieńszą jego było rozrywką ścinać zręcznie lwy, tygrysy, lamparty i inne drapieżne zwierzęta. Nakoniec przez kochankę swoją Marcję, przez podane z jej ręku wino w puharze otruty, gdy trucizna nie prędko skutkowała, z jej rozkazu przez Narysa doduszony 192. r. wieku 31.
- ↑ Wyraźnie tu żartuje, mówiąc w imieniu głupoty a nie ze swego przekonania.
- ↑
Odnośnik błędnie kieruje do przypisu 401 zamiast 310, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Wedle świadectwa Seneki syn Cycerona był gnuśny, kłótliwy, zawadijaka i pijak, słowem w niczem niepodobny do ojca.
- ↑ Wedle świadectwa Seneki i Galljusza synowie Sokratesa byli głupi.
- ↑ Greckie przysłowie o głupich i niepojętnych, którzy się biorą za rzecz, do której zgoła są niezdolni, objaśnione u Erazma w jego zbiorze przysłów. Niżej przypis 798.
- ↑ W oryginale łacińskie przysłowie: wilk w bajce, które jedni stosują do tego, który właśnie przychodzi niespodzianie, kiedy o nim była mowa, jak i u nas o wilku mowa a wilk tu; drudzy rozumieją o nagłem przerwaniu mowy, jakby przy zobaczeniu wilka 299
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Ale co do myśli w tem miejscu nieźle jemu zda się odpowiada nasze: jak Filip z konopi, o którem patrz Wojcickiego Przysłowia narodowe.
- ↑ Samo przyrodzenie, mówi Seneka, każe nam być użytecznymi ludziom, czy to są niewolnicy, czy swobodni, szlachta czy chłopi, wszystko jedno, skoro tylko człowiek, jest już w stanie komu zrobić dobrze: hominibus prodesse natura me jubet: servi liberine sint, ingenui an libertini ..., quid refert? ubicumque homo est, ibi benefici est locus. De vit. beat. 24, 3.
- ↑ Że najczęściej bywa taki los człowieka uczonego prawdziwie światłego, tak z powodu rażącej różnicy zapatrywania się jego na rzeczy i otaczającej go społeczności, jako też nieraz i samego sposobu życia, pięknie to wystawił znakomity rossyjski poeta Gribojedow w swojej komedji-satyrze pod tytułem: Biada od rozumu, a która jest przełożoną i na język polski.
- ↑ Tymon, Ateńczyk, mizantrop, zmieniwszy ludzkie obyczaje i znienawidziwszy przez to ludzi, unikając wszelkiej z nimi styczności, udalił się na samotność. Dzieckiem jeszcze będąc przymilał się Alcybiadesowi, a zapytany czemuby to robił, odpowiedział: dlatego, że wie, iż Alcybiades wiele Ateńczykom zaszkodzić może. Po śmierci pogrzebiono go na brzegu morza, a że woda tak naokoło obmyła jego mogiłę, że się ta zdawała jakby na jakiej była wyspie, ztąd i po śmierci nawet tak był odłączony od ludzi, że nikt do niego nie mógł dostąpić. Jest o nim djalog Lucjana.
- ↑ Amfion wedle bajecznego podania starożytnych, syn Jowisza i Antiopy, tak czarująco grał na lirze, otrzymanej w darze od Merkurego, że na jej dźwięk kamienie same się zewsząd zbierały i w mur układały i takim sposobem bez ludzkiej ręki powstało i obwarowało się miasto Teby. Orfeusz syn trackiego króla Eagra, wedle mitologicznych podań Apollina i Muzy Kalliopy, sławny poeta i muzyk, żyjący jeszcze przed Homerem i trojańską wojną, za czasów wyprawy Argonautów. Wieść niesie, że tak słodko spiewał i cudownie grał na lirze, czy lutni, że wzruszał najdzikszych nawet ludzi; ztąd mówiono, że dzikie ugłaskał zwierzęta, a na dźwięk jego lutni poruszały się skały i lasy, zatrzymywały się w swym biegu wichry i bystre potoki, ba nawet piekielne bóstwa tak dalece zmiękczył, że mu zmarłą jego żonę Eurydykę do życia przywróciły (Hor. 1. od. 12, 9. nn.) Horacjusz przez głazy i dęby rozumie dzikich ludzi, którzy ujęci jego wymową i słodkiem pieniem połączyli się w społeczność (ad Pis. 392 nn.). Tamże i o Amfionie. Porówn. Wirg. Georg. 4, 471—484. Z pism jego doszły do nas Argonautica, opowiadanie o wyprawie Jazona i Argonautów do Kolchów po złote runo, oraz kilka hymnów pisanych sześciomiarowym wierszem.
- ↑ Kiedy biedny gmin rzymski obarczony długami i nękany przez patrycjuszów swoich wierzycieli, z namowy Sycyniusza, powstawszy przeciw senatu wyszedł uzbrojony z Rzymu na tak nazwaną świętą górę, i zguba rzeczypospolitej zdawała się nieuchronną, senat rzymski, dla upamiętania go do powrotu, wysłał w poselstwie do niego Meneniusza Agryppę, który powiedziawszy zbuntowanemu motłochowi bajkę o buncie członków ciała przeciw brzuchowi, i o smutnem następstwie tego rokoszu, trafnem tem porównaniem tak poruszył lud, że ten natychmiast wrócił do miasta, wymogłszy pierwej na senacie zabespieczenie swych swobód, a dla ich obrony ustanowienia trybunów gminnych. Ob. Liwiusza Hist. ks. 2.
- ↑ Temistokles wódz Ateński (życie jego u Plutarcha i w Korneliuszu Neposie), Ateńczyków użalających się na chciwość i ździerstwo urzędników powstrzymał od buntu następną bajeczką. Lis dręczony śród lata i znoju pragnieniem, szukając wody zagrzązł w błocie, muchy go osiadły i ssały krew jego; widząc to mimo bagna przechodzący przypadkiem jeż, żeby uratować nieszczęsnego lisa, jął się swojemi kolcami muchy odpędzać, ale prosił go lis tego zaprzestać mówiąc: te się już do syta krwi mojej napiły, a gdy je odpędzisz, inne na ich miejsce głodne nalecą i resztę krwi wypiją. Tą bajką przekonał lud Temistokles, że niesprawiedliwych urzędników cierpliwie znosić należy.
- ↑ Sertorjusz (Quintus) gdy stronnictwo Marjusza, do którego należał, pokonane przez Syllę, upadło, schronił się do Luzytanji w Hiszpanii, wysłanych przeciw sobie jego wodzów Metellusa i Pompejusza nawet pokonał i całą zawładnął był Iberją, wmówiwszy mieszkańcom, że od Djany ma w darze łań białą, która go o wszystkich nieprzyjacielskich krokach zawiadamiała, przeto, jak w życiu jego świadczy Plutarch, uważano go jakby za jakie bóstwo. Tenże Sertorjusz stanąwszy na czele Luzytańczyków przeciw Pompejuszowi, gdy ich niekarnych niemógł odwieść swoją wymową, żeby nie wstępowali w bój z całą massą rzymskiego wojska, dopiął swego celu następnym wybiegiem. Kazał przed szeregi wyprowadzić dwa konie, jednego starego chudego i słabego, drugiego rosłego i silnego i dwóm ludziom, jednemu krępemu i silnemu kazał dorazu wyrwać ogon u konia chudego i słabego, drugiemu zaś wyniszczonemu i słabemu pachołkowi po jednym włosku wyrywać z ogona konia rosłego i silnego, i gdy pierwszy ująwszy oburącz za ogon napróżno się silił i męczył i tylko śmiech obudzał, a drugi po jednemu włosku cały ogon wyrwał, zapytany, coby to miało znaczyć, odpowiedział: „że rozum więcej znaczy, niż siła i czego, od razu pokonać nie można, powoli pokonać się daje. Do końskiego ogona podobne jest i rzymskie wojsko, które częściami znieść można, uderzając zaś na całą massę, prędzej bitwę przegrać, niż zwycięztwo otrzymać“. Tym sposobem dziki i niekarny naród, co dążył do swojej zguby, na co niechciał się zgodzić przez radę, przekonany naocznym przykładem usłuchał. Tego porównania używamy, kiedy chcemy dać poznać, że do wykonania jakiego przedsięwzięcia rozumu raczej, niż sił potrzeba. Sertorjusz zdradziecko przez Perpennę w czasie uczty zabity roku Rzymu 681.
- ↑ Lykurg, prawodawca Lacedemoński, nowemi ustawami zmienił całkiem formę rządu, poczem wyjechał do Delfów, zobowiązawszy pierwej przysięgą obywateli, że do jego powrotu zachowywać będą ustanowione prawa, i, jak twierdzą niektórzy, na wyspie Kandji dobrowolnie siebie głodem umorzył, kazawszy zwłoki swoje wrzucić do morza z obawy, żeby przywiezione do Lacedemonu nie były obywatelom pretekstem do uwolnienia się od danej przysięgi. O nim pisze Plutarch w księdze o wychowaniu młodzieży, że wyhodował był dwoje szczeniąt jednego rzutu, tak że z jednego wyszedł leniwy i żarłoczny kundel, a z drugiego dzielny i do myśliwstwa zdatny pies. Zebrawszy potem Lacedemończyków rzekł, ważną to rzeczą nauka, wychowanie i obyczaje, zaraz wam tego dowiodę. Kazał potem niedaleko szczeniąt postawić garnek z jadłem i tuż umieścić zająca, nareszcie wypuścić szczeniąt; pies szlachetniejszy natychmiast rzucił się na zająca, a drugi do garnka z jadłem. Objaśniając potem Lacedemończykom, coby to miało znaczyć, rzekł: oba te psy są jednego rzutu i jednychże rodziców, ale, że każdy z nich odmienne otrzymał wychowanie, jeden wyszedł na psa myśliwskiego, a drugi na leniucha i żarłoka, dając przezto do zrozumienia, że właśnie wychowanie robi ludzi takimi, jakimi są.
- ↑ Minos I. król Krety, dzisiejszej Kandji, wedle bajecznego podania syn Jowisza i Europy około 2699 r. świata panował w Gnossie stolicy tej wyspy, a starając się mądremi prawami uszczęśliwić poddanych, twierdził, że co dziewiąty rok schodził do poświęconej groty, ucztował tam, naradzał się z tym swoim zmyślonym ojcem i z jego natchnienia podawał prawa. Ztąd Homer w Odyssei nazywając go uczniem Jowisza, mówi: Minos co dziewiąty rok miewał poufałą z Jowiszem rozmowę, i Heriod: Minos trzyma w ręku berło Jowisza, którym rządził miastami Krety. Plato przez berło Jowisza rozumie mądrość Minosa, dla której, a osobliwie dla sprawiedliwości, poeci nadali mu urząd najwyższego sędziego piekieł.
- ↑ Wedle świadectwa Liwjusza i Plutarcha, Numa Pompiljusz, drugi król Rzymu, następca Romulusa, żeby w oczach grubego i nieokrzesanego ludu pozyskać sobie boską powagę, mawiał, że po nocach widuje się, wedle jednych z Nimfą, wedle drugich, boginią Egerją, i z jej natchnienia stanowi prawa i obrzędy.
- ↑ Plato w 6. księdze o Rzeczypospolitej tak mówi: „Sofiści nic innego czego uczą, jedno zdań gminu, z którym się zgadzają, gdy będzie zebrany i nazywają to umiejętnością. Właśnie jak gdyby kto wielkiego, silnego i wytuczonego zwierzęcia poznawszy dokładnie jego charakter i skłonności, nauczył się jak do niego przystąpić, z niem się obchodzić, co je uśmierza, co rozdrażnia, co uspokaja, a co rozjusza. Tak i sofiści w każdej rzeczy zgadzają się z mniemaniem gminu, tego ogromnego zwierza, to znajdują dobrem, co się mu podoba, a złem, co je obraza“. Wszak i za naszych czasów mowcy a nawet kaznodzieje, osobliwie w pogrzebowych kazaniach, jakże często wysadzają się na pochwały, pochlebstwami zachodzą bezczelnie tych, od których coś spodziewają się otrzymać, a nieraz nawet już zgóry bywają za to wynagrodzeni. Horacy też w ślad za Platonem, naród nazywa zwierzem o wielu głowach, belluam multorum capitum ks. 1. List 1, 76.
- ↑ Rozumie tu prawa, jakie ci mędrcy w idealnej swojej Rzeczypospolitej chcieli mieć nadane. Ob. przyp. 239 i 256
— tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej.
- ↑ Jak naprzykład: lepiej jest cierpieć krzywdę, niż ją wyrządzać; śmierć żadnem złem nie jest, a filozofja jest <span class="n0kh" title="[Korekta] 'nic'" style=" display:none">nieconic innego, jak tylko rozpamiętywanie śmierci. Zdania te jego znajdujemy w jego obronie i w Fedonie Platona. Ob. przyp. 290.
- ↑ Ród Decjuszów wielkich wydał ludzi. Z tych dziad, syn i wnuk konsulowie dobrowolną z siebie dla ocalenia ojczyzny uczynili ofiarę. Pierwszy P. Decjusz r. 373. przed Chr. na wojnie z Latynami (Liv. Decad. 1. lib. 8), drugi syn tego (ibid. lib. 10.) na wojnie z Umbrami, Etruskami i Samnitami r. 279. trzeci, wnuk pierwszego w wojnie z Pyrrem za Tarentczyków, odważnie polegli, czyniąc z siebie ofiarę za całość ojczyzny, diis manibus se devoverunt, jak się wyraża Liwjusz.
- ↑ Gdy w Rzymie r. 393. od jego założenia, wedle podania historyków, śród rynkowego placu zrobiła się przepaść i mieszkańcy napróżno usiłowali ją zasypać, a zapytani wieszczkowie, czyli augurowie, odpowiedzieli, że ta przepaść wtedy się dopiero zakryje, kiedy Rzym wrzuci w nią co ma najdroższego, Marek Kurcjusz więc, zapytawszy uprzednio senatorów, czy co być może droższego nad męstwo i wojenny rynsztunek, uzbrojony wsiadł na koń i rzucił się w rzeczoną przepaść, która też, jak powiadają, miała się wnet i zakryć. Liwjusz 7, 6.
- ↑ Syreny, przez wyobraźnią poetów powymyślane bajeczne morskie poczwary, wedle Owidego kształtu ptaków z twarzą kobiecą, wedle drugich skrzydlate kobiety, wedle innych nakoniec kobiety z rybim ogonem, pół kobiety pół ryby (Hor. ad Pis. w. 4.), wedle Homera dwie mieszkające na górze Pitorus wyspy blisko Sycylji, wedle innych pięć, zwykle jednak trzy Partenope, Leukorja i Ligea, nazwy odznaczające słodki śpiew, wyrocznią miały sobie zapowiedziane życie, dopóki żeglujących słodkim swym spiewem potrafią zatrzymywać, a skoro choć jeden nie zatrzymany przepłynie, zginąć muszą. Widzą więc wszystko co się na świecie dzieje, i spiewem swoim zwabionych wędrowców tak czarują, że ci zapominają nie tylko o powrocie do ojczyzny, ale nawet o pokarmie i napoju, potem uspionych ich strącają ze skały. Brzegi więc owej wyspy bialały się od ludzkich kości (Iliad. ks. 12). Gdy zaś Orfeusz z Argonautami, a potem Ulisses ze swymi towarzyszami, pozatykawszy pierwiej im i sobie woskiem uszy i kazawszy siebie przywiązać do masztu, żeby nie słyszeć spiewu Syren i niezatrzymywać się, mimo ich czarodziejskiego głosu, przepłynął koło ich wyspy, Syreny z rozpaczy rzuciły się w morze i zamieniły się w opoki, trzy małe skaliste kępy, starożytnych Scylla i Charybda, niedaleko przylądku Minerwy czyli Surcunium we Włoszech, sławne rozbijaniem się okrętów, nazwane Syrenuzami albo Syrenami.
- ↑ Liwiusz mówi: kto sławą gardzi, prawdziwej dostąpi: gloriam qui spreverit, veram habebit 22, 39. 19. Płochością jest, mówi Cycero, gonić za marnym rozgłosem: levitatis est inanem aucupari rumorem in Pis. 24, 57. Rozgłos nie jest surowym sędzią: fama non est judicii severitas. Auson. Sept. tap. Str. 140 Wyd. Bip.
- ↑ Kandydaci u Rzymian (tak nazwani od przymiotnika candidus, biały, że wtedy białą wkładali szatę), ubiegając się o względy w czasie wyborów, by pozyskać głosy, czyli kreski ludu, przechodząc między nim pochlebnie witali każdego, nazywając jednego ojcem, drugiego bratem, innego panem. Czyż nie tak i nasi kandydaci latają z wizytami, ściskają i sypią pochlebstwa?
- ↑ W originale congiarium, wyraz oznaczający rodzaj miary rzeczy sypkich, jakową widzimy i na starożytnych monetach, często się używa w znaczeniu daru, czy datku od panującego w winie, oliwie, soli i innych przedmiotach żywności w pewnej liczbie rzeczonej miary, jakie królowie, konsulowie i rzymscy cesarze na własny rachunek mieli zwyczaj rozdawać między ludem (Suet. Nerva 7. Plin. Panegir. 25). W późniejszym czasie oznaczały się tym wyrazem i datki pieniężne (Suet. Aug. 41), tak dla ludu, jak i żołnierzy, chociaż tym ostatnim miały właściwe nazwisko donativum, darowizny. Lubo i u nas na sejmikach przy wyborach zdarzają się podobne darowizny w sianie, owsie i t. p., że jednak częściej do tego celu służą śniadania, obiady, kartowe herbaty, przetłumaczyłem więc wyrazem uczty.
- ↑ Jak jaki bałwan, to jest statua. Alluzja do zwyczaju Rzymian, że w czasie uroczystości bóstw swoich, z wielkim przepychem wozili po mieście ich posągi, ba nawet obwożono i gęsi umyślnie kosztem rządu żywionych na pamiątkę, że kiedyś swem geganiem uratowały Rzym od Gallów.
- ↑ Ze wszystkich odznaków czci i uwielbienia, jakie człowiek człowiekowi może tylko okazać, najświetniejszy bezwątpienia był u Rzymian tryumf; większej czci, nad tę nie mógł człowiek otrzymać za życia. Starożytni historycy zostawili nam kilka opisów tryumfów, jako to: Plutarch Emiliusza Pawła, w jego życiu, oraz Liwiusz ks. 45, 39. Dion Kassiusz Cezara ks. 43, 20 nn., także Justoniusz w jego życiu, nakoniec Appian w wojnie mitrydackiej Pompejusza. Na złoconym rydwanie wysadzonym klejnotami, ciągnionym przez cztery białe konie, sam wódz, tryumfator, ubrany w purpurowe szaty, gęsto złotem haftowane, z wawrzynowym na głowie wieńcem, w prawej ręce trzymał laurową gałązkę, a w lewej berło ze słoniowej kości, za nim stał niewolnik trzymający w ręku złotą koronę wysadzoną drogiemi kamieniami i od czasu do czasu szeptał mu w ucho: pamiętaj, że jesteś człowiekiem. Wóz otaczali w około konno i pieszo dowódźcy, którzy walczyli pod jego znakami, za wozem postępowali konsulowie, senat, urzędnicy i ciżba obywateli, wszyscy przybrani w białe uroczyste szaty. W końcu dopiero zwycięzkie wojsko uwieńczone w laurowe wieńce i spiewające chwały swojego wodza. Ob. Kremera Podróż do Włoch. Wilno 1863. Tom. 5. str. 114—116.
- ↑ Alluzja do owego wiersza Horacego et aeneus ut stes ks. 2. Sat. 3, 183. bo w Rzymie, zasłużonym ojczyznie obywatelom, stawiano w cyrku, lub na publicznym placu rynkowym lane z miedzi posągi.
- ↑ W originale nominum et cognominum, imion i przezwisk. Alluzja do niezliczonych imion, jakie u Rzymian przybierali zazwyczaj zwłaszcza imperatorowie, jako to: Antonina pobożnego, Aleksandra, Augusta, jak się to wyświeca z Eliusza Sparcjana i innych.
- ↑ Oresta gubernatora miasta. Mimo to jednak, że, jako poganka, nieprzychylna była chrześcjanom, za poduszczeniem biskupa Cyrilla 415 r. w czasie krwawych między stronnictwami zaburzeń rozjuszony przeciw tej kobiecie motłoch ujął ją w kościele, okrótnie zamordował i poszarpane jej członki włóczył po ulicach. Pisma jej spłonęły podczas pożaru aleksandryskiej bibljoteki. Tragiczna jej śmierć jest przedmiotem pięknej świeżo napisanej przez anglika Kingsley’a tragedji.
65) Seneka (Lucius Annaeus) sławny rzymski filozof, rodem Hiszpan, nauczyciel Nerona od niego potem jako cesarza niezmiernemi osypany bogactwami, dla poprawienia złych skłonności swego ucznia, mnóstwo napisał tak czystej i wzniosłej moralności traktatów, że gdyby był chrześcjaninem, zasłużyłby na imię Ojca kościoła, ale wkrótce posądzony o uczestnictwo w spisku Pizona na życie tego tyrana, zhańbił siebie dobrowolną śmiercią. Błędne bowiem miał przekonanie, że sobie życie odjąć można, gdyż w liście 70. i de Providentia cap. 6. tak mówi: „Mamże oczekiwać ciosu zzbójczej choroby, lub razu z ręki człowieka, kiedy sam mogę się wydostać z tej męczarni i los przeciwny zakończyć. Chcesz? żyj! Nie chcesz? możesz wrócić skąd przyszedłeś“. Tenże Seneka śmiesznie i dowcipnie opisał, jak imperator Klaudjusz, wój Kaliguly, poprzednika Nerona, chciał być zaliczonym w poczet bogów, co się nazywało apoteozą, czyli ubóstwieniem jakowym uroczystym obrzędem u pogan, zwłaszcza u Rzymian, zrazu ludzi zasłużonych krajowi, a potem przez pochlebstwo, na pohańbienie jakby ludzkości i cnoty, panujących największych tyranów zaliczano, jak mówi Horacy (ks. 3. Oda 3. w. 35) do orszaku bóstw i szczęśliwych, quietis ordinibus deorum i odtąd oddawano im cześć boską. Uroczysty ten obrząd opisuje Herodjan na początku księgi 4. Ob. Piotra Raba Dissertati uncula de imperatorum romanorum consceratione w końcu jego belgijskiego tłómaczenia Herodjana.
66) Plutarch, uczony i znakomity Grek, autor wielu pism filozoficznej i historycznej treści, z których porównawcze życiorysy są najważniejsze; w nich dwie osoby Greka i Rzymianina, podobne do siebie w jakichkolwiek względach, stawi obok - ↑ Porówn. przyp. 331 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Zwłaszcza, że i znakomita sława, jak powiada Kurcjusz, częściej bywa darem losu, niż cnoty nagrodą: quis neget eximiam gloriam saepius fortunae, quam virtutis esse beneficium 8, 10. Całkiem, mówi Seneka, od cudzej zależym opinji i to poczytujemy za najlepsze, za czem się wielu ubiega i uwielbia, a nie to, co rzeczywiście godnem jest uwielbienia i o co się należy ubiegać: pendemus toti ex alienis judiciis et id optimum nobis videtur, quod petitores laudatoresque multos habet, non id, quod laudandum petendumque est. De Otio 1, 3.
- ↑ Przytoczył zdanie Pliniusza Cecyliusza: najlepiej jest z cudzego korzystać szaleństwa: optimum est aliena insania frui. Głupi zaś i szaleni są nie tylko ci, co głupio cokolwiek robią, ale i ci, którzy w czemkolwiek przebierają miarę. Ci więc, co trawią bezsenne noce, ślęcząc nad wynalezieniem użytecznych rzeczy, lub zgłębieniem i udoskonaleniem nauki, szalonemi, że tak powiem, swojemi trudami przynoszą drugim korzyść, a ci, co z ich czuwań czerpią pożytek, korzystają z ich głupstwa i szaleństwa.
- ↑ Greckie przysłowie przywiedzione u Plutarcha (de prima frigiditate), używane, jak i u nas, o rzeczach niedających się pogodzić, lub niepodobnych do wykonania. Rozum bowiem wręcz jest przeciwny głupocie, jak ogień wodzie.
- ↑ Tchórz, mówi Publiusz Syrus, widzi niebezpieczeństwo, którego i nie ma 371. p. 28. Ed. Ribb. Pericla timidus etiam, quae non sunt, videt. Tchórz w niebespieczeństwie i grosza niewart, mówi Plaut: qui homo timidus erit in rebus dubiis, nauci non erit. Mostel. 5, 11. Wiele rzeczy dla tego jest trudnych, że się na nie nie odważamy, a nie dla tego jąć się ich nie śmiemy, że trudne: multa non quia difficilia sunt, non audemus, sed quia non audemus difficilia sunt. Senec. Epist. 104, 26. A właśnie z doświadczenia rośnie odwaga: crescit audacia experimento. Plin. Epist. 9, 33. 6. 1. i Sallustyusz mówi: zawsze największe jest niebezpieczeństwo dla tych, co tchórzą najwięcej, odwaga jest murem: semper eis maximum est periculum, qui maxime timent, audacia pro muro habetur. Catil. 58.
- ↑ Dwie najwięcej rzeczy czynią nas bojaźliwymi, wstyd czyli obawa sprawiedliwej i słusznej nagany i niebespieczeństwo, które pojmujemy. Ztąd Lucjan w liście do Nigryna pisze: rozsądek czyni ludzi opieszałymi, niewiadomość zaś zuchwałymi.
- ↑ Coś podobnego mówi Gelliusz o ciemnych filozofach, a Erazm żartując stosuje to do doświadczenia głupców, którzy własną biedą stają się mniej głupimi. Pliniusz zowie to nieszczęśliwym i godnym politowania rozsądkiem: miseram prudentiam, a na innem miejscu powiada: doświadczenie jest to najdzielniejszy wszystkiego nauczyciel: Usus efficacissimus rerum omnium magister. Hist. Nat. 26. 6. 11.
- ↑ Widział, to jest rozumiał; igraszka słów, widział, choć ślepy, sądzą bowiem niektórzy, że takim był Homer przynajmniej w starości i przeto zazwyczaj wyobraża się ślepy.
- ↑ W oryginale jest greckie wyrażenie: rechten de te nepios agno, factum etiam stultus cognovit, co się stało i głupi nawet poznaje, słowa Menelausa do Euforba Iliad. 17, 32. Głupi przychodzi do rozumu i upamiętania z doświadczenia, to jest gdy go bieda nauczy, gdy doświadczy, tedy nakoniec rozumie, ale na mędrca nie przystało mówić: nie sądziłem, nie spodziewałem się. I Heziod także mówi: i głupi nawet, gdy przycierpi, poznaje, to jest upamiętywa się. I Liwiusz mówi: skutek, następstwo, jest mistrzem głupich: eventus stultorum magister. 22, 39.
- ↑ W oryginale: fumum offundit animo, mroczy umysł. Ztąd Pliniusz rodzaj obłąkania, jakie sprawuje roślina strychnos, którą lekarze zwykle zowią solatrum, nazywa igraszką wstydu, lusum pudoris. Nieraz bywa, że ludzie ze wstydu mówią nie do rzeczy, bredzą i odpowiadają jedno zamiast drugiego.
- ↑ Widać, że i za czasów Erazma, równie jak i w nasze, bezczelność więcej popłacała niż mądrość. Plaut zaś mówi: za zginionego uważam tego, który wstyd stracił: ego illum periisse dico, cui quidem periit pudor. Bacch. 3, 3. 81.
- ↑ Mówi tu ironicznie, pomnąc owe wyrazy Wirgilego: bojaźń jest cechą nikczemnego umysłu i człowieka bez serca: degeneres animos timor arguit Eneid. 4, 13. I Lukan: ludzie bez serca tchórzą i dręczą się obawą gorszego: degeneres trepidant animi pejoraque versant. Phars. 6, 417. i Liwiusz: zły jest doradzca strach, wszystko tłumaczy na gorsze: metus interpres semper in deteriora inclinatus 27, 44.
- ↑ Trojaki bowiem rozróżniają rozsądek (prudentiam), jeden, którym przewidujemy przyszłość, drugi, nabyty doświadczeniem, bo, jak mówi Seneka, nikt niestał się rozumnym przypadkiem i trafem: nulli sapere casu obtigit. Epist. 76, 6; trzeci nakoniec wynikły w ogóle z poznania i sądu o rzeczach, a ten być może i bez doświadczenia.
- ↑ W originale: qui hoc nomine sese venditant: co się z tem przechwalają, mają siebie za rozsądnych.
- ↑ Sylenami nazywali się właściwie ci, co w winnych tłokarniach wytłaczali wino, a że i Satyrowie najwięcej przebywali około winnych tłokarni, ztąd starzy szczególnie Satyrowie (Przyp. 224
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), a mianowicie nauczyciel i nieodstępny towarzysz Bachusa (Przyp. 220
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) tem się imieniem zwali. Ale Sylenami zwano także pewny rodzaj statuetek, szkatułek czyli pudełek, niezgrabnych a nawet śmiesznych na pozór, ale wewnątrz mieszczących w sobie boskie wyobrażenia, lub drogie klejnoty. Do nich to właśnie pięknie i trafnie porównywa Alcybiades Sokratesa, który z powierzchowności zdawał się głupowatym i tępym, a był obdarzony boskim niemal rozumem. Patrz Platona Uczta.
- ↑ W oryginale łacińskie przysłowie: pinguiore Minerva (Ob. Przyp. 257
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), jak u nas moim głupim rozumem, to jest jaśniej. Bo niektórzy uczeni rzecz przez się jasną, tak subtelnie wykładają, że jej nie można zrozumieć. Tak Plato swojemi liczbami zaćmił filozofją.
- ↑ Łakome serce, mówi Publjusz Syrus, żadnym nie nasyca się zyskiem — avarus animus nullo satiatur lucro 37. pag 263. ed. Ribb. Łakomy w ustawicznym niedostatku — semper avarus eget. Hor. Epist. 1, 2, 56. Kto ma wiele, chce więcej — qui multum habet, plus cupit. Sen. Epist. 119, 6. Im się więcej pomnażają pieniądze, zwiększa się i rośnie niepokój i żądza ich więcej — crescentem sequitur cura pecuniam majorumque fames ks. 3. Od. 16, 17. Im się bardziej zwiększają pieniądze, tem bardziej lgnie do nich serce — crescit amor nummi, quantum ipsa pecunia crevit. Juv. Sat. 14, 139. Horacy i Owidy porównywają chciwość do wodnej puchliny, która się zwiększa za każdą wypitą kropelką wody, a pragnienia nie gasi: rosną bogactwa, rośnie i szalona ich chciwość, mówi Owidy, i im się więcej ich ma, tem się więcej ich pragnie, podobnie jak ci, u których rozdyma brzuch wodna puchlina, im więcej piją wody, tem się więcej im jej chce — creverunt et opes et opum furiosa cupido, et cum possideant plurima, plura petunt. Sic quibus intumuit suffusa venter ab unda, Quo plus sunt potae, plus sitiuntur aquae. Fast. 1, 211. Porówn. Hor. ks. 2. Oda 2, 13 nn. Cycero zaś mówi: Niczego nie ma tak świętego, czegoby nie podeptała i nie pogwałciła chciwość — nullum est officium tam sanctum et solenne, quod non avaritia comminuere et violare soleat. pro Quinct. 6, 26. i na innem miejscu: jeśli chcesz wytępić łakomstwo, wytępić należy roskosz jego matkę — Avaritiam si tollere vultis, mater ejus est tollenda luxuries. de orat. 2, 40, 171. Porównaj przypis 128 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej).
- ↑ Seneka mówi: pytasz, na czem zależy swoboda? Nie być służalcem żadnej rzeczy, żadnej potrzeby, żadnej okoliczności, nie zależeć od nich i przestawać na swoim losie — Quae sit libertas, quaeris? Nulli rei servire, nulli necessitati, nullis casibus, fortunam in aequum deducere. Epist. 51, 9. i znowu: ten swobodny, kto własnej uniknął niewoli — liber est, qui servitutem suam effugit. Nat. Quaest. 3 praef. 16. i gdzieindziej: niema haniebniejszej niewoli nad dobrowolną: nulla servitus turpior est, quam voluntaria. Epist. 47, 14. nakoniec: i w marmurowych lśniących się od złota pałacach przebywa niewola: sub marmore et auro servitus habitat Ep. 90, 10.
- ↑ Oryginale lymphatum, wyraz oznaczający właściwie szalonego z nagłego przestrachu przy widzeniu nimfy, od lympha, woda, może nasz wodostręt, jak larvatus oszalały z przestrachu przy widzeniu widma, w ogóle jednak używa się dla oznaczenia wszelkiego szaleństwa, szalonego, warjata; jako przymiotnik znaczy czasem niepohamowany, nieznający granic, prawie warjacki. Tak Horacjusz mówi o Kleopatrze ks. 1. od 37, 14. Ob. Horacii Flacci opera omnia recognovit et commentariis instruxit Dillenburger Ed. 4. Bonnae 1860 8vo.
- ↑ W oryginale Dama: Było to imie niewolnika. U Horacego i Persjusza często się używa na oznaczenie człowieka nikczemnego rodu i nic nie znaczącego chudego pachołka, charłaka, nicponia, oszargańca, lub w ogóle niewolnika. Hor. ks. 2. Sat. 5, 18 i 101. i Sat. 7, 54. i ks. 1. Sat. 6, 38. Persjusza Sat. 5.
- ↑ Seneka mówi: mylne są rzeczy pozory, którym wierzymy: fallaces sunt rerum species, quibus credidimus. Sen de ben. 4, 34, 1. tudzież: nieraz fałsz nosi na sobie pozor prawdy: quaedam falsa veri speciem ferunt De ira 2, 22, 2. Łudzą nas oczy, mówi Petronjusz, i kłamią zmysły przytłumiwszy rozum, to jest mylimy się, oszukujemy się. Anthol. Lat. T. 1. p. 62. Ed. Meyer.
- ↑ Rozumie ludzkie życie, nazywając je niejakąś dramą, fabula, czy komedją, w której się nic nie dzieje rzeczywiście wedle zdrowego sądu o rzeczach, ale się wszyscy łudzimy tylko cieniami i wyobrażeniami rzeczy. I Seneka mówi: życie nasze podobne jest do dramy, która, ważną jest rzeczą, nie jak długo, ale jak się dobrze odegrywa: quomodo fabula, sic vita: non quam diu, sed quam bene acta sit refert. Epist. 77, 20. i Petronjusz: Cały świat kuglarzy — mundus universus exercet histrioniam. Fragm. 10. Arb. Zdaje się, że cały prawie świat zgrywa rolę komedjanta — totus fere mundus videtur mimum implere tamże.
- ↑ W oryginale choragus, tak Grecy nazywali tego, co rej wodził, przewodził w tańcu, oraz tego, co w dramie wprowadzał na scenę i z niej wyprowadzał osoby, nakoniec tego, który dostarczał wszystkiego, co było potrzebnem dla komedjantów, aktorów i urządzał teatr; ztąd choragium miejsce z tyłu teatru, za sceną, gdzie się składały wszystkie sceniczne sprzęty, ozdoby i ubiory aktorów.
- ↑ Deum et dominum. Tak siebie kazał nazywać cesarz Domicjan. Ztąd mówi Marcjalis: rozkaz Pana i Boga naszego, a nad złego króla niema zgubniejszego źwierza. Znajome jest i owe Diogenesa, który wstąpiwszy raz na mownicę, jakby miał mówić mowę, krzyczał na całe gardło: słuchajcie ludzie, i kiedy licznie zebrany gmin kazał mu mówić, czego chce, ja, rzekł, ludzi zwoływałem, a w was cóż widzę ludzkiego? dając do zrozumienia, że są niegodni imienia człowieka ci, co się nie rozumem rządzą, ale jak jakie bydlęta uwodzą się żądzami i hołdują namiętnościom.
- ↑ Człowiek bowiem ilu ulega przywarom, tylu ma panów, nieraz całkiem przeciwne dających rozkazy. Chciwość każe zbierać, a miłość i roskosz trwonić, jak to pięknie wykazał Persjusz w 5. Satyrze.
- ↑ Seneka mówi: całe ludzkie życie, niczem innem nie jest, jedno podróżą do śmierci — homines tota vita nihil aliud, quam ad mortem iter est. Cons. ad Polyb. 11, 2. a na innem miejscu: całe życie jest niewolą: omnis vita servitium est. De tranquil. an. 10, 3.
- ↑ Kto jest szlachetny? pyta Seneka, ten w którym przyrodzenie zaszczepiło cnotę. Quis est generosus? ad virtutem bene a natura compositus. Epist. 44, 5. i Klaudjan: z cnoty się szczycić należy, nie z rodowitości — virtute decet non sanguine niti. De IV. Cons. Honor. 220. Chociażbyś wszystkie swoje pokoje, mówi Juwenalis, poobwieszał portretami swych dziadów przodków, jedna tylko cnota jedynie stanowi szlachectwo — tota licet veteres exornent undique cerae Atria, nobilitas sola est atque unica virtus. Sat. 8, 19. U Rzymian prawo mieć portrety przodków przynależało tylko szlachcie.
- ↑ Nie powinno nas dziwić bynajmniej, że pogańska starożytność, nie oświecona światłem prawdziwej wiary, nie cierpiała prawdy, wszak i chrześcjanie też nie cierpią tego, co najistotniejszą jest prawdą. I do nas to samo można zastosować, co już Horacy wyrzekł o swoich czasach: my niegodni nienawidzimy niepokalanej cnoty, a gdy nam z oczu uleci, gonimy za nią — virtutem incolumem odimus, sublatam ex oculis quaerimus invidi ks. 2. Od. 24, 31—32. Czytając dalsze jego utyskiwania na zepsucie swojego wieku obyczajów, rzekłbyś, że on patrzał na nasze czasy.
- ↑ W oryginale: praepostera sapientia, przewrotna, to jest niewczesna, mądrość nie w miejscu, jak gdyby kto naprzykład w rzeczy błahej, nic nie znaczącej i głupiej i przytem między głupcami chciał się pokazać rozumnym.
- ↑ W oryginale przydane tu jest następne jeszcze przysłowie: i wiedzieć niechce o giełdzie, foroque nolit uti, z Terencjuszowego Fermjona wzięte od kupców i handlarzy, którzy towary swoje zbywać muszą nie za tę cenę, jaką u siebie w domu sami naznaczyli, ale za taką, jaka jest na giełdzie, rynku, a która bardzo bywa zmienną. Używa się zaś to przysłowie o tych, co się nie chcą stosować do miejsca i czasu.
- ↑ W oryginale zamiast tego jest greckie przysłowie: albo pij, albo pójdź precz. Starożytni, jakeśmy to wyżej 246 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) objaśnili, wybierali sobie na ucztach króla, czyli gospodarza balu, ten każdemu naznaczał wypić pewną liczbę puharów, stanowił nawet żartobliwe prawa, a w tych liczbie było i tu przywiedzione, które potem weszło w przysłowie na oznaczenie, że albo się trzeba stosować do obyczajów i zwyczajów tych, z którymi przestajesz, albo się z niemi rozstać. Tak Kato opuścił igrzyska Flory, że nie chciał wypogodzić surowego swego oblicza. U nas dobrze temu odpowiada zwyczajne nasze przysłowie.
- ↑ Wedle owej maksymy Katona: ponieważ jesteś śmiertelnym, staraj się więc o to co śmiertelnemu przystało — żyj i postępuj jak człowiek: cum sis mortalis, quae sunt mortalia, cura (
ks. 2, 2. 10); a także i owego zdania Sokratesa: co wyżej nas, nic do nas, quae supra nos, nihil ad nos (
powiedzenie przypisują Sokratesowi tylko chrześcijańscy autorzy, zob. Minucius Felix, Octavius 13. 1).
- ↑ Plinjusz mówi: wzgląd na ludzi, okoliczności i czas, wskazuje nam co czynić, a czego nie: faciendi faciendi aliquid vel non faciendi vera ratio cum hominum ipsorum, tum rerum etiam ac temporum conditione mutatur. Epist. 6, 27, 4.
- ↑ W oryginale: {{rozr|conivere libenter, vel comiter errare — chętnie patrzeć przez palce, to jest potakiwać, zgadzać się z drugiemi, lub grzesznie błądzić, to jest nie wykazywać tego, że sami innego jesteśmy zdania, owszem przez delikatną grzeczność samym nabrać tego przekonania, że dobrem być musi to i słusznem, co czynią drudzy.
- ↑ Wiersz niepełny Eneidy Wirgiljusza 3, 40. Wykrzyknik zaś: o nieśmiertelni bogowie służy do pokazania, że to o czem będzie mówił, zda się, być może, komu niedorzecznem i trudnem do wiary.
- ↑ Przytyka nieznacznie poetom, którzy zazwyczaj na początku swoich utworów wzywają Muz pomocy, by ich wieszczym natchnęły duchem. Jeżeli to śmiesznem zda się nam u starożytnych pisarzy, nierównie śmieszniej, ba nawet niedorzecznie wygląda w chrześcjańskich poetach, którzy niedawnemi jeszcze czasy trzymali się tego od pogan przyjętego zwyczaju, chociaż Muz ani znali, ani w nich nie wierzyli. Ztąd Morawski w liście do Klassyków tak się o tem sarkastycznie wyraża:
Zrzekam się waszej chwały nie chcę być Klassykiem,
Jeżeli mam to przytłumiać, com otrzymał w darze,
Jak głupie echo dawne przedrzezniać pisarze,
I z każdym się uczuciem dawnych radząc wieków,
Śmiać się śmiechem Rzymianów, płakać łzami Greków itd.
i znowu: Gdzieś tam zawsze wspomnieniem sięgają dalekiem,
Zawsze żyją z przeszłością, nigdy z swoim wiekiem,
I tak patrzą na siebie a z szczególnym losem,
Tego widzieć nie mogą, co mają przed nosem.Ob. Pisma Franc. Morawskiego Wrocław 1841 i oddzielnie jego: Klassycy i Romantycy polscy w dwóch listach Warszawa 1829. Także Gosławskiego Przedmowę do dzieł jego.
- ↑ Namiętności, które Grecy zowią wyrazem pate, cierpienia, a Łacinnicy perturbationes, affectus, albo cupiditates, żądze, wedle Platona, w Fedonie, jakby jakimi gwoździami przybijają duszę do ciała, i ją w niem trzymają uwięzioną, jakby w jakiem więzieniu. Seneka mówi: skoro się zakradnie namiętność, ustępuje rozum — nihil rationis est, ubi semel affectus inductus est. De ira 1, 8, 1. Silne namiętności, powiada Kwintyljan, za nic mają prawa — magni effectus jura non expectant. Declam 296. p. 156. Ed. Rip. W namiętnej duszy, mówi Cycero, równie jak w ciele być zdrowia nie może — in animo perturbato, sicut in corpore, sanitas esse non potest. Tusc. 3, 4, 9. i Enniusz: Umysł chory t. j. podległy namiętnościom, zawsze błądzi, niczego przenieść nie może, ciągle tylko pożąda: animus aeger, ut ait Ennius, semper errat, neque pati neque perpeti potest, cupere nunquam desinit — u Cyc. Tusc. 3, 3, 5.
- ↑ Cycero w trzeciej księdze swoich Tuskulańskich badań, wykładając tę naukę stoików, szeroko się o tem rozwodzi i powiada — więcej i zgubniejszych jest chorób duszy niż ciała — morbi perniciosiores pluresque animi quam corporis. Tusc. 3, 3, 5. Jak morze najmniejszą nie poruszane od wiatru falą nazywamy spokojnem, tak spokojny i błogi jest stan duszy wtedy, gdy żadna nie burzy ją namiętność — ut maris tranquillitas intellegitur nulla ne minima quidem aura fluctus commovente, sic animi quietus et placatus status cernitur, cum perturbatio nulla est, qua moveri queat. Tusc. 5, 6, 16.
- ↑ W oryginale paedagogi. Takie jest zdanie Perypatetyków, którzy sądzą, że namiętności dane są od przyrodzenia jakby jakie bodźce, które nas do cnoty podniecają, chociaż temu zdaniu mocno się przeciwi Seneka. Trafnie też użył tu łacińskiego wyrazu paedagogus, znaczącego właściwie ochmistrza, stróża życia i obyczajów dziecka, do którego jest przystawiony, gdyż i my w młodzieńczym wieku, kiedy wrą namiętności, będąc jeszcze słabi, dajemy się im powodować, potem dopiero przyszedłszy do dojrzałości i nabywszy rozsądku, podbiwszy je słuchamy tylko głosu rozumu. Seneka jednak mówi: namiętności nasze w naszej są mocy — adfectus nostri in nostra potestate sunt. Contr. 1. p. 75. i na innem miejscu: serce co zechce z sobą zrobi — quodcumque sibi imperavit animus obtinuit — de ira 2, 12, 4.
- ↑ Ten bowiem taki nadał kształt idealnej swojej Rzeczypospolitej, że do niej nikt nie chciał należeć. Ztąd Lucjan żartując z niego w swoich prawdziwych powieściach mówi: Plato sam jeden żyje w swojej rzeczypospolitej.
- ↑ Plato w boskiej myśli tworzy oddzielne jakieś od materji formy, te wyśmiał Arystoteles. Tu alluzja do bajecznych krain księżyca, słońca, obłoków, wiatrów, o których wiele czytamy u Lucjana w jego powieściach.
- ↑ To jest w piekle, albo raczej nigdzie. Greckie przysłowie, bo uważali za bajki to, co poeci prawili o piekle, o męczarniach nieszczęśliwych na tamtym świecie, a następnie i o karze Tantala, bogatego króla Sipylu, władzcy Jonji, syna, wedle jednych, Jowisza i nimfy Ploty, wedle drugich, bożka góry Tmolu i Plutony, lub Etona i Plutury, który za to, że będąc przypuszczonym do tajemnic Jowisza, odkrył je ludziom, a ucztując z bogami wykradł potajemnie bogom tylko właściwe jadło ambrozję i napój nektar, i udzielił ich ludziom, oraz że wezwawszy do siebie na ucztę bogów, dla doświadczenia ich, czy wszystko wiedzą, dał im do jedzenia ciało własnego swego syna Pelopsa, którego ramię gdy jedna tylko Cerera stroskana żalem po Prozerpinie, niebacznie zjadła, bogowie samego Pelopsa wskrzesili, a ramię zamienili innem ze słoniowej kości, był na tamtym świecie dręczonym ustawicznem pragnieniem i głodem, a nadomiar nieszczęścia stał w wodzie po usta, tak jednak, że ta mu się z pod ust wymykała, równie jak tuż nad głową wiszące najpiękniejsze owoce wiatr unosił z pod jego ręki, ile razy ją po nie ściągnął. Ztąd często u poetów jest obrazem łakomego, skąpca, którego Horacy tak porównywa do Tantala: podobniuteńki do Tantala, co łowi ustami uchodzące wody, nie śmiej się, to się mówi o tobie pod cudzem imieniem. ks. 1. Sat. 1, 68; a jeden z francuzkich poetów w epigrammacie na skąpca tak go do Tantala przyrównał:
Tantal choć stoi w jeziorze,
Pragnienia zgasić nie może,
Mówisz Janie że to baśnie,
Lecz to obraz twój jest właśnie. - ↑ Wiersz z Eneidy Wirgiljusza 6, 471. Quam si dura silex, aut stet Marpezia cautes. Merpez zaś (Marpezos), jest skalista góra na jednej z tak nazwanych cykladskich wysp, Parosie na morzu egejskiem, na której dobywano biały marmur używany przez snycerzy.
- ↑ 321,0 321,1 321,2 Lynceusz, syn Afareusza, król Messenów, brat Idasa, jeden z Argonautów, sławny tak bystrym wzrokiem, że miał przenikać nietylko najodleglejsze miejsca, ale morze, niebo, samo piekło, a nawet ściany, przeto w czasie wyprawy po złote runo, był na okręcie rotmanem, w kłótni z Kastorem i Polluksem, także towarzyszami owej wyprawy, zabił Kastora a sam zginął z ręki Polluksa. Bystrość więc jego wzroku poszła w przysłowie. Ztąd Arystofanes w Plutusie mówi: zrobię, że będziesz widział lepiej od samego Lynceusza, i Horacy Ks. 1. List. 1, 28. nie mógłbyś jak Lynceusz dosięgnąć okiem. Wedle drugich Lynceusz miał pierwszy odkryć kopalnię minerałów, które że są skryte w łonie ziemi i niedostępne oku, stąd bystrość jego wzroku poszła w przysłowie. A że lynx w łacińskim języku znaczy rysia, zwierza z rodzaju kotów, także bystrym obdarzonego wzrokiem, że i w nocy widzi najlepiej, być może stąd u nas weszło w przysłowie: rysie oczy, jak ryś, dla oznaczenia przenikłego i bacznego człowieka.
- ↑ W originale ad amussim perpendat, wszystko bierze pod sznur, to jest jak najdokładniej, przysłowie wzięte od cieśli i murarzy, którzy do równego wyprowadzenia ścian używają narzędzia zwanego po łacinie amussis, sznur, linja. Ztąd mówi Geliusz: przytem tak pilnie roztrząsał wszystkie starożytne pisma, tak postrzegał zalety, tak wykrywał błędy, że rzekłbyś wyrok jego wyszedł z pod sznura: ad hoc scripta omnia antiquiora tam curiose spectabat, et aut virtutes pensitabat aut vitia rimabatur, ut judicium esse factum ad amussim diceres. Noctes Atticae lib. 1, 4. gdzie mówi o znamienitym retorze Antoniuszu Julianie.
- ↑ Stoicy bowiem twierdzą, że wszystkie wykroczenia są równe i że co nie robią głupi, robią zawsze głupio, niedorzecznie a więc i źle. Ztąd owo Persiusza Sat. 5. Wystaw palec, grzeszysz. I cóż jest tak małego? Ale tego żadnem nie zgładzisz kadzidłem — ofiarą: digitum exere, peccas. Et quid tam parvum est? Sed nullo thure litabis.
- ↑ Jest bowiem stoików paradoks, że mędrzec sam sobie wystarcza, i może się obejść bez ludzi, i tak mówi Plutarch w księdze o cnocie: kiedy poznasz, co jest uczciwego, co dobrego, dość ci będzie ciebie jednego, zasmakujesz w ubóstwie i znajdziesz w niem roskosz i bedziesz panował (panem).
- ↑ I to także paradoks jak i poprzedzający, że jeden mędrzec jest bogaty. Mówi przeto Horacy ks. 1. List. 1, 106—108: słowem, mędrzec jednemu tylko Jowiszowi ustępuje pierwszeństwa, jest bogaty, swobodny, czcigodny, szczęśliwy, król nad królami, zwłaszcza jeśli zdrów i nie jest dręczony nieznośnym katarem: ad summam sapiens uno minor est Jove, dives, Liber, honoratus, pulcher, rex denique regum; Praecipue sanus, nisi cum pituita molesta est. Bo zakatarzony staje się przez tę chorobę tępszym na umyśle, a więc niezdolnym do wyższych pomysłów i dokładniejszego zastanowienia się nad rzeczą; przeto zdrów ma tu dwojakie znaczenie na umyśle i ciele. I Plutarch w wyżej przytoczonej księdze mówi: Jeśli bez przyjemności bedziesz filozofował, nie będzie to życie, ale naucz się od wszystkich żyć wszędzie wesoło, gdy wielu się zasłużysz, czyniąc im dobrze, znajdziesz przyjemność w bogactwach równie, jak i ubóstwie, byle bez nędzy, i w sławie, że cię poważają i w zapomnieniu, że ci nikt nie zazdrości.
- ↑ Bo mądry stoik nie ma potrzeby w przyjacielu, gdyż w jednym sobie znajduje wszystko.
- ↑ Alluzja do owego zdania Terencjusza: człowiekiem jestem, a więc ludzkim być powinienem, to jest myśleć i postępować jak człowiek: homo sum, humani nihil a me alienum puto. Heant. 1, 1. 25.
- ↑ Nieskończona jest liczba chorób, mówi Pliniusz: morborum est infinita multitudo N. Hist. 7, 51. 172.
- ↑ Łacińskie przysłowie: arenam percensere lub commetiri, weszło i do polskiej mowy o rzeczy niepodobnej do wykonania. Podobne do niego jest owo Teokryta w Charitach: podobny trud jest mierzyć (liczyć) fale u brzegu morza, którego użył i Wirgili Georg. 2, 109. zliczyć, wiele fal przybija do jońskich brzegów: nosse quot Jonii veniant ad littora fluctus.
- ↑ Gellius w 15 ks. rozdz. 10. swoich Nocy Ateńskich, świadczy, że dziewice Miletu, zmierziwszy sobie to życie, odbierały je sobie wieszając się, i że zaledwo mogło to przykrócić postanowienie rządu, aby takie grzebane były nagie i ze stryczkiem na szyi.
- ↑ Diogenes, rodem z Synopy, uczeń Antystena, za grube swoje obyczaje przezwany cynik od gr. sł. κύων, pies, że na publicznych otwartych miejscach odbywał swoje naturalne potrzeby, jak to czynią psy, a które się odbywają gdzieś na ustroniu i w zakątku, grecki filozof sławny pogardą nie tylko wszelkich roskoszy, ale nawet i wygód życia, mieszkał w obróconej od wina beczce, odziewał się zwyczajnie w płaszcz, który w dzień służył mu za jedyną odzież, a w nocy za pościel i kołdrę, na szyi nosił zawieszoną żebraczą torbę, w którą składał swoją żywność, w ręku kij i kubek, którym pijał wodę, a który potem porzucił, zobaczywszy dziecko pijące z garści, latem w piasku, a zimą w śniegu goły się tarzał. O śmierci jego różni różnie mówią, przeżywszy 90 lat miał umrzeć w ten sam dzień, co i Aleksander w. w Babylonie, pochowany publicznym kosztem przed jedną bramą Aten, gdzie mu z paroskiego marmuru wystawiono i pomnik z wyobrażeniem na nim psa.
- ↑ Ksenokrates, z Chalcedonu, filozof, wraz z Arystotelesem uczeń Platona, ale tak tępy, że Plato nieraz mawiał, że dla niego tyle potrzeba bodźca, ile dla Aleksandra hamulca, a kiedy obaj byli razem, mawiał: jakiegoż to ja mam osła obok rumaka. Potem jednak Ksenokrates tyle w nauce postąpił, że po Spenzyppie 25 lat kierował szkołą Akademji. Wysłany w poselstwie do Filipa Macedońskiego króla, ofiarowane sobie przezeń pieniądze odesłał napowrót mówiąc, że one są potrzebne królom, ale nie filozofom. Mając lat 82, w podróży przez nieostrożność w nocy wpadłszy do ogromnego naczynia z wodą utopił się. O gwałtownej i dobrowolnej śmierci Diogenesa i Ksenokratesa podaje Laercjusz. O Brutusie, Kassiuszu i Katonie patrz Plutarcha i wyżej przypisy 303. 304. Porówn. 211. (
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Chiron, bajeczny starożytnych potwór, centaur, to jest pół człowieka pół konia, sławny jako muzyk, lekarz, gwiazdoznawca i prorok, nie mniej zawołany myśliwy i wojak, a zwłaszcza doskonały nauczyciel Achillesa; wedle mitologji miał tego wszystkiego uczyć synów królów swojego wieku, przeto licznych mu naznaczają uczniów. Gdy jednego razu odwiedzał go Herkules, przypadkiem wypadła z jego sajdaku strzała i zraniła nogę Chirona, a że strzała zatrutą była krwią lernejskiego smoka, kiedyś zabitego przez Herkulesa, i rana w żaden sposób być nie mogła zgojoną, Chiron więc, lubo za swoję sprawiedliwość był od bogów udarowany nieśmiertelnością, niemogąc wytrzymać boleści od rany i zmierziwszy sobie jednostajność biegu rzeczy na świecie, prosił Jowisza, by mu życie odebrał, przemieniony więc w gwiazdę przeniesiony został do zodjaku, gdzie się nazywa strzelcem. Według niektórych, powód do tej baśni dały narody Tessalji, nazwani Centauri, tak biegli w jeżdżeniu konno i potykaniu się z konia, jak nasi kozacy, że w bystrym pędzie zdawało się, jakoby z koniem byli zrośnięci, górne członki mając ludzkie, niższe końskie. Coby wreszcie znaczyła powieść o Chironie jest niedocieczone pytanie. Zdaje się, że wiele historycznych o nim podań zaginęło. Ob. Lucjana w Umarłych.
- ↑ Prometeusz, syn Japeta (124
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) półbóg, pierwszy przy pomocy Minerwy z wilgotnej gliny świeżo stworzonej ziemi ulepił ludzi, skąd go Erazm zowie tu garncarzem, złożywszy ich z czterech żywiołów, czyli elementów i nadawszy im przymioty wielu zwierząt np. chytrość lisa, tchórzostwo zająca, pychę pawia, drapieżność tygrysa, siłę i gniew lwa (Hor. ks. 1. od 16, 13) i ożywił ich skradzionym z nieba ogniem z wozu słońca. Za to zuchwalstwo, że śmiał Jowisza naśladować w tworzeniu ludzi, został przezeń przykuty do słupa, a wedle innych do góry Kaukazu, tam sęp co dzień mu wydzierał wątrobę, odrastającą w nocy. Herkules tego sępa zabił i Prometeusza uwolnił. Niektórzy mienią go być królem Scytów, inni przeciwnie nie przyznają go za historyczną osobę, a tylko za filozoficzne wyobrażenie roztropności, przezorności i przewidywania prometeja gr. w wynalezieniu ognia i kunsztów. Serwiusz mówi, że Prometeusz był doskonałym astronomem i z Kaukazu postrzegał obroty ciał niebieskich, skąd poszło, jakoby do tej góry był przykutym. Pliniusz przypisuje Prometeuszowi wynalazek krzesania ognia z kamienia. Erazm śmieje się tu z baśni starożytnych o Prometeuszu twórcy ludzi z gliny.
- ↑ Florus mówi: wielkiej duszy jest cechą nigdy nie tracić nadziei: magnae indolis est sperare semper. Hist. 2. 18. 4, 8. 4. Seneka zaś: człowiek, póki żyje, wszystkiego się powinien spodziewać: omnia homini dum vivit speranda sunt Ep. 70, 6. Łatwowierna nadzieja przywiązuje się do życia i ciągle szepce, że jutro będzie lepiej: credula vitam spes fovet et melius cras fore semper ait, mówi Tybullus Eleg. 2, 6, 19. Nadzieja należy do liczby roskoszy, powiada Seneka de ira 3, 31, 3. Inter voluptates est superesse quod speres; i na innem miejscu: w nieszczęściu nadzieja jest jedyną pocieszycielką: spes est ultimum adversarum rerum solatium. Excerpt. Contr. p. 428. Ed. Rip. Jeszcze nie na wieki zaszło słońce, mówił do Tessalończyków oburzony król macedoński Filip. nondum omnium dierum solem ovidit, apud Liv. 39, 26. 9. Jeśli dziś źle, mówi Horacy, nie idzie ztąd, że i potem zawsze tak będzie; non si male nunc, et olim sic erit, ks. 2 od. 10, 17.
- ↑ Parki trzy siostry, bajeczne nieubłagane boginie losu, rozrządzające, wedle starożytnych, życiem i śmiercią człowieka. Poeci wystawiali je jako podeszłe wiekiem kobiety, przędzące wątek życia każdego człowieka, które wedle swej woli mogły przedłużyć lub skrócić. Najmłodsza Kloto nawiązywała do przęślicy kądziel, średnia Lachesis, nić przędła, a najstarsza Atropos nożycami ją przecinała, i człowiek, którego życia prządł się wątek, musiał natychmiast umierać. Tu Erazm karci zbytnie do życia przywiązanie nawet zgrzybiałych starców.
- ↑ W komedji Plutus w. 262 i 267. gdzie wprowadzony niewolnik Karion takie właśnie nadaje przymioty Plutusowi (127
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) i starcowi: cuchnący, czyli nieochędożni, zgarbieni, łysi, bez żadnego włoska, bezzębi, bezbrodni.
- ↑ W originale grecki wyraz neanizejn (
νεανίζειν) od neanios, młodzieniec, co Horaciusz wyraża słowem juvenari (ad Pis. 246) odmłodnieć, tu ironicznie znaczy juniaczyć się, zgrywać rolę, udawać junaka.
- ↑ W oryginale apposititia coma, fałszywe t. j. przyprawione włosy, peruka, o niej pisze Swetoniusz w życiu Ottona r. 12, i nazywa galericum: dla bardzo rzadkich włosów nakładał na głowę i przypinał perukę, tak że nikt nie mógł poznać fałszu: galericulo capiti propter raritatem capillorum adaptato et annexo, ut nemo dinosceret.
- ↑ Listrjusz w przypisie do tego miejsca powiada: „Żaden młodzik tak nie szaleje, jak starzec, kiedy się puści w miłostki. Bo i żelazo, do którego starzec wyziębłemi i wywiędłemi, swemi członkami jest podobny, jak nie łatwo daje się rozpalić, tak rozpalone bardzo nie prędko ostyga i długo zachowuje gorąco“. Nie ma zaś nic obmierzlejszego nad starego gacha. Owidy mówi: obrzydliwy jest stary żołnierz, obmierzła i stara miłość. Turpe senex miles, turpe senilis amor (
Amores ks. I, 9, 4).
- ↑ Terencjusz w komedji swojej Adelphi, bracia, nazywa starca skalistym, krzemienistym, silicernium, wyrazem obelgi, czy że zgrzybiały i zgarbiony patrzy już na kamienie i krzemienie pod nogami, t. j. w ziemię, czy to słowo złożone z sileo, milczę, i cerno, patrzę, że wkrótce ujrzy się między milczącemi cieniami, to jest nieboszczykami, na tamtym świecie, quod mea silentibus umbris cernendus sit. U Greków też starzec zowie się geron, od słów: ge ziemia, i horao patrzę, że patrzy w ziemię, to jest bliski grobu, już myśli o mogile. Tak objaśnia Listrjusz.
- ↑ W oryginale greckie wyrazy: fos agaton (
φῶς ἀγαθόν) dobre światło to jest drogie życie. Taki okrzyk miała wydać jedna umierająca niewiasta, której się jeszcze żyć chciało. I Sokrates w Fedonie mówi: z wielu rzeczy to jedno jest bez wyjątku, że nie ma dla człowieka nigdy chwili, w której by lepiej było umrzeć, niż żyć. Tłumacz. Kozłowskiego str. 266. Seneka też mówi: nic mi się nie zdaje tak haniebnem jak życzyć sobie śmierci — nihil mihi videtur turpius, quam optare mortem. Epist. 117, 22. Tenże Seneka następne wiersze przypisuje Mecenasowi (
Epist. 101, 11.):
Debilem facito manu, pede, coxo,
Tuber adstrue gibberum. Lubricos quate dentes
Vita dum superest bene est.
Niech będę i kulawym, ślepym i garbatym,
Byleby życie było, dość mi będzie na tem. - ↑ W oryginale dwa wyrazy łacińskie: catullire od sł. catula suka, bestwić się, pałać nieczystą chucią, i grecki kaprem (kaprao) lochać się jak świnia, od kapros kiernoz, albo od lubieżności kozłów, parkotać się, jurnieć. Ztąd u Greków na starą lubieżną zalotnicę przysłowie: parkocąca się baba, jak to obszernie wykłada Erazm w swoim zbiorze przysłów.
- ↑ 344,0 344,1 To jest jakiegokolwiek pięknego młodzika. Faon bowiem (198 i 199
— tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej) był kochany od Safy, ale nie kochał jej wzajemnie. Tak i wyuzdane nad swój wiek stare zalotnice, opłacają kochanków. Ztąd mówi Juvenalis (
Sat. 1. 39.): najlepszy teraz bezwątpienia środek poprawienia swojego losu rzucić się w uściski bogatej staruszki — optima certe nunc via processus vetulae vesica beatae. Wyraz vesica, oznacza tu to, czego przez skromność po polsku nieśmiałem wyrazić. Podobną starą zalotnicę wprowadza Arystofanes w Plutusie. U nas też jest przysłowie: w starem piecu djabeł pali.
- ↑ W oryginale infimae pubis silvam vellere, tem omówieniem nieobrażona jeszcze wyraźnie skromność, ale po polsku bez jej obrazy oddać tego niepodobna. Taką nam właśnie Marcjalis przedstawia Ligellę starą zalotnicę.
- ↑ Miał tu na myśli owe Horacego słowa, któremi ten maluje wyuzdaną jakąś starą zalotnicę: może mię nęcić pierś twoja i wiotkie, obwisłe, jak kobyle, cyce? a pjana drzącem swojem skomleniem silisz się zaniecić we mnie krzepnącą na widok ciebie pożądliwość — sed incitat me pectus et mammae putres, Equina quales ubera. Epod. 8, 7—8. Et cantu tremulo pota cupidinem lentum sollicitas. ks. 4. od. 13, 5. W tych i następnych wierszach najszkaradniejszy ale wierny przedstawił obraz starej wyuzdanej zalotnicy. Porówn. niżej przypis 787. A inny poeta mówi: i sam szatan nie śmie jąć się tego, na co się gotowa odważyć szalona i bezwstydna baba — non audet stygius Pluto tentare, quod audet Effrenis monachus plenaque furoris anus.
- ↑ W oryginale tremulo gannitu, alluzja do powyższych słów Horacego, ale Erazm przez uszczypliwość nazywa to skomleniem, jako śpiew nieprzyjemny, niemiły, jakiego można się spodziewać po starej bezzębej babie. Gannitus znaczy właściwie skomlenie, szczekanie lisa.
- ↑ W oryginale: totasque sese melle perungunt, całe zlewają się miodem, greckie przysłowie na tych, którzy się nurzają w roskoszach, jakby zewsząd byli oblani miodem, miodowi.
- ↑ W oryginale: trabem suspendio quaerere, szukać belki, lub haka, drzewa, by się obwiesić, znowu łacińskie przysłowie o największej rospaczy, albo o rzeczy nieznośnej; bo nieraz szaleni w nieszczęściu kończą życie na stryczku.
- ↑ Piękne i prawdziwie godne głupoty rozróżnienie prawdziwego nieszczęścia od pozornego, a przytem dziwnie jak zwyczajne i nawet upodobane między ludźmi.
- ↑ Alluzja do owego wiersza Horacego ks. 1, Sat. 1, 64. gdzie przedstawia łakomego sknerę mówiącego do siebie samego i pocieszającego się następną uwagą: ludzie ze mnie się śmieją a ja sam sobie klasnę w ręce i nie posiadam się z radości, gdy spojrzę na dukaty w szkatułce — populus me sibilat, at mihi plaudo Ipse domi, simul ac nummos contemplor in arca.
- ↑ W oryginale użyty wyraz logodaedali, złożony z dwóch słów gr. {{roz|logos, mowa, rozum i Dedalus, Dedal, tak się zwał jeden z najbieglejszych kunsztmistrzów greckich, zawołany snycerz, budowniczy, wynalazca równowagi, świdra, siekiery itp. rzeczy, wybudował sławny na Krecie labirynt 695
— tu znajduje się odnośnik do przypisu niżej), w którym sam potem będąc zamknięty z swym synem Ikarem przez króla Minosa, za ułatwienie miłostek Paryfai, żony Minosa, z bykiem, zaledwo się z niego wydostał za pomocą przyprawionych skrzydeł, jak opowiadają poeci, przyczem Ikar wpadłszy w morze utonął. Ztąd Grecy Didalem zwykle nazywali człowieka dowcipnego, wynalazczego, przebiegłego, jak czytamy dedala Circe, przebiegła Cyrce, a potem wykrętnego, zawiłego, jak ów Dedala labirynt. Ztąd tem imieniem nazywano subtelnych rozprawiaczy, że chytremi szermowali syllogizmami.
- ↑ O nim Sokrates w Fedrze Platona tak mówi: „słyszałem, że w Egipcie w okolicach miasta Neukratys był niejakiś w starożytności Bóg, któremu poświęcono ptaka zwanego Ibis. Duchowi zaś temu, czy bóstwu imię Tent, który to właśnie pierwszy miał wynaleźć liczby, geometrją, astronomią, oraz azardowne gry w kości i alfabet. W Egipcie panował wtedy Tamus w najpiękniejszem i celniejszem mieście zwanem przez Greków egipskie Teby, a boga samego zowią Ammonem. Do niego to udawszy się Tent odkrył swoje wynalazki i rzekł, że trzeba ich nauczyć i innych Egipcjan“.
- ↑ W wyżej przytoczonem miejscu król Tamus zapytywał Teuta, na co pismo potrzebne, jaka z niego korzyść; ten odpowiedział, że wspiera pamięć. Ale król dowodził, że pismo zabija tylko pamięć, że ludzie, nauczywszy się pisma i na niem polegając, zaniedbują pamięci i wkrótce całkiem ją tracą. A że tenże sam Teut, który wynalazł litery i niektóre nauki, wynalazł także i zgubną grę w kości, to samo co u nas karty, można widzieć co za ironja tu i dowcip Erazma. Przytem jest tu igraszka słów, bo w łacińskim języku litterae w l.&enbsp;mn, znaczy litery i nauki, więc można rozumieć, że i jedne drugie szkodliwe. Ob. Diodora Sycyl. 1, 16. wyżej wspomnionego Agryppy (282
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) o próżności, wiadomości i Rousseau o szkodliwości nauk.
- ↑ Erazm robi tu igraszkę z słów dajmon, duch, Szatan, i daemon świadomy, uczony, od sł. dao uczę się, wiem, znam, jakoż filologowie i słowo demon, szatan, od tegoż wywodzą źródłosłowu.
- ↑ Plinjusz mówi: życie pierwszych ludzi było proste i bez nauk, mimo to postrzeżenia ich nie mniej były trafne, jak teraz badania rozumu —Rudis fuit priscorum vita atque sine litteris: non minus tamen ingeniosam fuisse in illis apparebit observationem, quam nunc esse rationem. Hist. Nat. 18, 29, 69, 284.
- ↑ W oryginale: quum nemo alteri negotium facesseret, kiedy nikt drugiemu nie robił przykrości, to jest zapozywając do sądu, wytaczając sprawę, a właśnie w sądach potrzebni byli mowcy, czyli adwokaci, co bronili przyjętej na siebie sprawy. Ztąd wzięła swój początek wymowa sądowa.
- ↑ Potwierdza to nawet przysłowie: dobre prawa ze złych rodzą się obyczajów — bonae leges ex malis moribus procreantur. Saturn. 3, 17, 10. i Seneka: kiedy się wkradły występki i najwyższa władza zmieniła się w tyranją, okazały się potrzebnemi prawa — postquam subrepentibus vitiis in tyrannidem regna conversa sunt, opus esse coepit legibus. Epist. 90, 6. Bo jak nie byłaby potrzebna sztuka lekarska, jeśliby żadnych zgoła nie było chorób, tak nie byłoby i praw, gdyby nie było występków, które wywołały ich postanowienie.
- ↑ Nieco wyżej powiedział skromniejsi, w oryginale religiosiores, sumienniejsi, więcej szanujący bogów i naturę, jakby było zbrodnią badać tajemnice natury, od czego wcale wstrzymywał się Sokrates mawiając, co wyżej nas, nic do nas nie należy.
- ↑ Alluzja do owego zdania Plinjusza (
Hist. nat. 2. 1. 4.): szaleństwem jest zaiste, szaleństwem wychodzić z swych granic i t. d. Furor est profecto, furor egredi ex eo etc. Seneka też mówi: myśl nasza nie kontentuje się poznawaniem tego co widzi, wdziera się za granice i szranki samego nieba — Cogitatio nostra coeli munimenta perrumpit — nec contenta est id, quod ostenditur, scire. De otio 5, 6.
- ↑ Chaldejczycy do znanych już natenczas nauk przydali astrologją czyli gwiazdoznawstwo i magją, albo czarnoksięstwo. Nazywa zaś ich zabobonnymi, że się gwiazdom kłaniali i ciałom niebieskim oddawali cześć boską.
- ↑ To jest naturaliści, badacze przyrody. W oryginale frigunt ziębną, nie są w poszanowaniu ani w dobrym bycie, nikt na nich nie zwraca uwagi.
- ↑ Wiersz z Iliady 3, 514. gdzie czytamy: jeden lekarz waży (wart) tyle, ile wielu innych, której i Plato już gdzieindziej, już w Uczcie (symposium) często przytacza.
- ↑ Przywiązanie do życia tak silne w człowieku, że za lada niemocą ochoczo chwyta się, co kto na nią nie poradzi. Ztąd, chociaż sztuka lekarska w ręku nawet biegłego medyka, nader jest niebespieczną, każdy jest prawie lekarzem, każdy zna pewnie jakieś lekarstwo na każdą niemal chorobę i każdemu ochoczo i z zadowoleniem udziela, jeżeli nie leków, tedy przynajmniej swej rady, tak dalece, że lekarzami są prawie wszyscy, a nawet co najwięcej kobiety i przytem najczęściej sekretnemi, nieraz sympatycznemi, jak mówią, lekami, które już niejednego wyprawiły na tamten świat. Mimo wszakże te smutne następstwa często ludzie nawet z oświatą pielgrzymują do Michałków, Antośków i lada nieuka chłopa, co leczą prawie cudem. A cóż mówić o tajemniczych naszeptaniach, zamawianiach, wodach, proszkach, pigułkach a, jak uręczają, wszystko niewinnych, których wszakże składu wyjawić nie mogą, bo i sami utraciliby na zawsze ten dar leczenia, jakowy pod tym tylko warunkiem i otrzymali od jakiegoś cudotworcy. A leków takich bodaj czy nie więcej jest niż pochodzących z przepisu uczonej sztuki.
- ↑ Plato w Gorgiaszu dwie naznacza sztuki odnoszące się do ciała: gimnastykę i medycynę, i dwie także do duszy, prawodawstwo (nomotheticam), odpowiadające gimnastyce, i sądową sprawiedliwość, odpowiadającą medycynie i twierdzi, że cztery te sztuki najlepiej leczą tak ciało jak i duszę. Sztuka także schlebiania (assentatoria) podobnie jak owe dzieli się czworako, a że zawsze stara się przysłużyć nie tem, co jest najlepszem, ale co najprzyjemniejszem, bardzo wielu łowi w swoje sidła. Sztuka kucharska, powiada, sadzi się na miejsce medycyny i ją małpuje, kuglarstwo przedrzeźnia gimnastykę, sofistyka prawnictwo, a wymowa sądowa sprawiedliwość. Jeżeli zaś baczne oko zwrócimy na lekarzy naszych czasów, tedy, mówi Listrjusz, który i sam był lekarzem, uderzywszy się w piersi, jak niesie przysłowie: zda się, że sztuka lekarska jest raczej sztuką pochlebiania i udawania, niż rzeczywistą sztuką. Co do wymowy, Seneka powiada: jeśli kogo postrzeżesz wysadzającego się na wyszukaną i układną mowę, wiedz, że i umysł jego jest fraszkami zajęty — cujuscunque orationem videris sollicitam et politam, scito animum quoque non minus pusillis esse occupatum. Epist. 115, 2.
- ↑ Petronjusz powiada: medyk niczem innnem nie jest, jedno pociechą i otuchą dla serca — medicus nihil aliud est, quam animi consolatio Sat. 4, 2. Kwintyljan też mówi: z łaski losu żyjemy, chorujemy, wyzdrawiamy, umieramy; cóż więc przynosisz medycyno! chyba tylko żeby przy tobie nikt nie zrospaczył — fato vivimus, languemus, convalescimus, morimur; medicina, quid praestas, nisi ut juxta te nemo desperet? Declam. 8, 9. Cycero też pisze: ponieważ nie wszyscy chorzy odzyskują zdrowie, a więc medycyna żadną nie jest sztuką — aegri quia non omnes convalescunt, idcirco ars nula medicina est. De nat. deor. 2, 4, 12. i Plinjusz: smutny ten grobowy napis „zginąłem od zgrai lekarzy“ infelix monumenti inscriptio turba se medicorum perisse N. H. 29, 1, 51, 11. Jeden anglik taki sarkastyczny kazał położyć na swoim grobowcu napis: miałem się dobrze, chciało mi się lepiej, wezwałem lekarza i umarłem: I was well, would be better, took physik, and died. Weiss Principes philosophiques T. 1. Bouheur. Ob. Rozmowę Erazma pod tytułem: Pogrzeb, funus.
- ↑ W oryginale sarkastycznie zowie ich pogardliwem słowem legulei, znaczącem prawniczka, kruczkotwórcę, w jakowem znaczeniu i u nas używa się czasem wyraz palestrant. Rozumie więc tu takich, którzy nie z ksiąg prawników, uczonym sposobem, znają prawa, ale praktycznie nauczyli się pewnych tylko formuł, cytat, z tak nazwanych rubryk, czyli punktów, skąd się zowią także rubricarii, i te wedle potrzeby i swego widzimi się przywodzą i nakręcają.
- ↑ Filozofowie śmieją się z prawników, jak z osłów, że ci nie znają ani używają żadnych sofistycznych wyrazów i rozumowań, a wojują tylko cytatami praw, chociaż oni bliżsi są prawdy, niż sami filozofowie, którzy, jak to bywa zazwyczaj, zbyt wiele o sobie rozumieją i sądzą, że wszystko wiedzą, a sofistycznymi swymi dowodami i syllogizmami umieją tylko tak prowadzić spory, czyli dysputować, że nieraz całkiem rozmijają się z prawdą, jak mówi Syrus Publius: nimium altercando amittitur veritas. Ob. niżej przyp. 684.
- ↑ Cycero mówi: mieszkanie prawnika (jurisconsulti) jest bezwątpienia wyrocznią dla całej społeczności — est sine dubio domus jurisconsulti totius oraculum civitatis. De orat. 1, 45, 200.
- ↑ W oryginale latifundia rozległe włości, jak u nas klucze. Plinjusz przywodzi jakby weszłe w przysłowie owe wyrazy: Italją zgubiły obszerne włości — Italiam perdidere latifundia, to jest obszerność państwa.
- ↑ Porównaj Horacego ks. 2. Sat. 3, 182 i ks. 1. List 7, 23.
- ↑ W oryginale pomeria t. j. granice miasta, tak się bowiem u Rzymian nazywała pewna przestrzeń ziemi, tak wewnątrz jak i zewnątrz murów miasta, z których pierwszej nie wolno było zabudowywać, ostatniej uprawiać. Liw. ks. 1. wałem, rowami i murem otacza miasto, granice jego (pomeria) odsuwa, pomyka dalej, to jest rozszerza: aggere, et fossis et muro circumdat urbem, pomerium profert.
- ↑ Wszystko bowiem, co jest naturalnego, nierównie jest piękniejszem i przyjemniejszem, niż udane i podrobione sztuką, jak to pięknie wykazał Propercy na kwiatach, kamykach i ptakach ks. 1. Eleg. 2. Bo, jak mówi Pliniusz, w ks. 27: Nikt z taką łatwością nie potrafi o czem kolwiek mówić, jak natura przystrajać przedmioty: nulla nulli facilius est loqui, quam verum naturae pingere.
- ↑ Cycero mówi: lepszem jest nierównie to, co natura, niż to, co zrobiła sztuka. meliora sunt ea, quae natura, quam illa, quae arte perfecta sunt. de nat. deor. 2, 34, 87. i znowu: co ręce nasze dokazują w dziełach sztuki, daleko artystyczniej wykonywa to przyroda: quod in operibus nostrarum artium manus efficit, id multo artificiosius natura efficit — ibid. 2, 22. 57.
- ↑ Już starożytni Pliniusz ks. 11. Arystoteles ks. 5 i 9. pisząc o pszczołach, podziwiali ich sztukę budownictwa.
- ↑ Tak Horacy ks. 1. List 1, 8 i 9. Rozsądnie postąpisz, kiedy starzejącego się konia zawczasu przestaniesz używać, by w końcu siebie nie zhań bił i nie wystawił się na pośmiewisko stawszy się dychawicznym: solve senescentem mature sanus equum, ne Peccet ad extremum ridendus, et ilia ducat.
- ↑
Odnośnik błędnie kieruje do przypisu 445 zamiast 435, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ W oryginale terram momordit, ziemię gryzł, poetyczne wyrażenie, wiersz niepełny z Wirgilego o umierającym żołnierzu, naśladowany z Odyssei Homera, gdzie ten, mówiąc o zalotnikach Penelopy, pobitych przez Ulissa, wyraża się o nich ziemię gryzli, to jest padli trupem. Prawie podobnie wyraża się i Horacy o mężnych wojakach poległych pod Filippami, mówi bowiem: nie ustraszeni podbrodkami swemi pokryli krwią zlaną ziemię, to jest mężnie walcząc polegli: minaces Turpe solum tetigere mento ks. 2. Od. 7, 11—12.
- ↑ W oryginale lupata frena, wilcze, to jest twarde kolące, ostre mundsztuki używane dla uskromienia dzikich koni, tak nazwane od wilczych zębów, które są nierówne i przeto ukąszenie ich niebezpieczniejsze. Tak czytamy w ziemiaństwie Wirgilego (
Georg. 3. 208.): i słuchać twardego mundsztuka et duris parere lupatis.
- ↑ Ironicznie stosuje to do głupich królów, którzy chcąc odemścić nieprzyjacielowi za doznaną krzywdę, sami się narażają na największe niebezpieczeństwa, Ale to mógł stosować Erazm chyba do swoich tylko rycerskich czasów. Dziś wszakże porozumnieli królowie, bo za siebie każą się bić i zarzynać głupim pachołkom; sami siedzą spokojnie i bezpiecznie i liczą tylko ofiary poległe ze strony nieprzyjaciela, a im więcej naliczą, tem się bardziej cieszą, o poległych zaś swoich niezbyt się niepokoją w przekonaniu, że oni spełnili tylko swój obowiązek i przeto po śmierci nagradzają ich pamięć nazywając tylko mężnymi; alboż też sławy mało dla pozostałych po nich wdów i sierot nieraz bez chleba?
- ↑ Alluzja do bajki Horacego o koniu i jeleniu ks. 1. list 10, 34 nn. Jeleń dzielniejszy w bitwie spędzał konia z paszy; koń po długiej płonnej walce nakoniec wezwał na pomoc człowieka i dał się okiełzać, ale gdy nieprzyjaciel był pokonany, nie mógł się pozbyć ani jeźdźca ze swego grzbietu, ani z ust wędzidła — sessorem et frenum recepit. Podobnąż bajkę mamy w Fedrze ks. 4. bajka 4. o walce konia z dzikiem i następstwo to samo. Taki początek dobrowolnej konia niewoli.
- ↑ 382,0 382,1 Jest u Lucjana rozmowa, pod tytułem kogut, w której kogut opowiada Mycillisowi swojemu panu, jak on będąc pierwej Pitagoresem i przechodząc w różne coraz istoty i kształty, nic nie widział nędzniejszego nad los człowieka. O Pitagoresie przypis 167. 572. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej i niżej)
- ↑ Już Arystoteles ks. 5. de natura animalium i Pliniusz uważali gąbkę za istotę żyjącą, i trzy jej wyliczają rodzaje.
- ↑ Plutarch, uczony i znakomity Grek, autor wielu pism filozoficznej i historycznej treści, z których porównawcze życiorysy są najważniejsze; w nich dwie osoby Greka i Rzymianina, podobne do siebie w jakichkolwiek względach, stawi obok i porównywa. W rzędzie takich życiorysów jest i Ulissa, a w nim rozmowa jego z Gryllem Grekiem, czarami Cyrcy zamienionym w świnię, ten wiedzie spór z Ulissem twierdząc, że los bydląt daleko jest szczęśliwszy od ludzkiego.
- ↑ Ulisses, gr. Odysseusz, król Itaki, najwymowniejszy, najchytrzejszy i najprzebieglejszy ze wszystkich greckich bohaterów pod Troją. Jego rozsądek i męstwo słyną w Illiadzie Homera, a Odyssea o nim tylko mówi. Żona jego Penelopa, wzór małżeńskiej wierności, syn Telemak.
- ↑ Bo Homer, z greckich poetów, pierwszy w swoich pismach zawarł wszystkie bajeczne podania i przyodział je w poetyczną szatę, a z niego dopiero, jako ze źródła wszyscy późniejsi czerpali poeci i temi baśniami wszystkie niemal przepełnili swoje utwory.
- ↑ W oryginale greckie wyrazy: dejlus kaj mochterus (
δειλοὺς καὶ μοχθηροὺς). Dejlos znaczy bojaźliwy; a także nieszczęśliwy. Homer bowiem i Hezjod zwyczajnie taki dają ludziom epitet dejlojsi brotojsi, nieszczęśliwi śmiertelni, to jest ludzie. Ztąd czytamy w Odyssei: wszelka śmierć smutną jest dla nieszczęśliwych śmiertelnych, to jest ludzi; mochteros zaś znaczy podległy klęskom, calamitosus, strapiony, także nieszczęśliwy.
- ↑ W oryginale gr. wyraz dystenos (
δύστηνον), nieszczęsny, biedny, że ustawicznie i ciężko wzdycha. Tak Homer w 1. ks. Odyssei mówiąc o Kalipsie zatrzymującej Ulissa na wyspie Ogygia wyraża się: Tego córka (Kalypso) usiłuje go biedaka zalewającego się łzami zatrzymać.
- ↑ Parys, syn Pryama, trojańskiego króla i Hekuby, dziwnie pięknej urody i ze wszystkich bohatyrów Homera najwięcej wykształcony, ale niewieściuch, więcej zdatny i skłonny do zalotów niż do broni (Hor. ks. 1. od. 15, 13. nn.), będąc w Sparcie u Menelausa w gościnie zbałamucił i uwiozł jego żonę Helenę z wielkimi skarbami, co i było powodem do dziesięcioletniej trojańskiej wojny, która się zakończyła zupełnem zburzeniem Troi.
- ↑ Dwóch było Ajaksów, jeden, o którym tu mowa, wódz Salamińczyków, męztwem, wzrostem i siłą przechodził wszystkich Greków, wyjąwszy Achillesa, odznaczał się ogromem i ciężkością swej tarczy, zbitej z siedmiu wołowych skór i miedzianym obciągniętej prętem. Wsławił się wielkimi czynami pod Troją, lecz gdy w nagrodę ich nie otrzymał zbroi Achillesa, o którą także ubiegał się Ulisses, sam się przebił. Spór ten dwóch wodzów stanowi najpiękniejsze opowiadanie z całego poematu Owidjusza w 13. ks. Przemian. Drugi Ajaks niższy od powyższego, najdzielniej władał włócznią i stał na czele Lokrów. W dniu dobycia Troi zhańbił w świątyni Minerwy Kassandrę, córkę Pryama. Bogini mszcząc się tej zniewagi na wracającego do ojczyzny zesłała burzę i okręt jego zatopiła.
- ↑ Ziemia, żona Tytana, wedle baśni poetów, bolejąc, że Jowisz pobił jej synów Tytanów, zrodziła olbrzymów czyli gigantów, niezmiernej wielkości, mających po sto rąk, z dziką i okropną twarzą, sterczącemi ostremi na głowie i brodzie włosami, ci znowu z Jowiszem rozpoczęli wojnę i kładąc góry na góry chcieli się wedrzeć do samego nieba i strącić go z niego, ale pobici piorunami i własnemi przywaleni górami dręczą się wiecznie w podziemnym ogniu. (Eneid. 3, 578 nn). Grecy te wojnę nazywają boską, czyli wojną między bogami. Cycero bajkę tę stosuje do tych, którzy postępują wręcz przeciw przyrodzeniu.
- ↑ Machinami dobywają się w czasie wojny miasta, Erazm więc używszy tu przenośnie tego wyrazu, natychmiast go objaśnia dodaniem słowa nauk.
- ↑ W oryginale wyraz bliteus, wzięty z greckiego od bliton ćwikła, burak, który że jest wodnisty i bez przypra wynawet niesmaczny, ztąd przenośnie używa się na oznaczenie głupca. I tak czytamy u Marcjalisa: żeby (głupi) lichy obiad rzemieślników z buraków smakował, jakże często każe podać wina i pieprzu: ut sapiant fatuae fabrorum prandia betae O quam saepe vina piperque cocus petet. Wyraz zaś ten szczególnie był upodobany Oktawiusza Augusta.
- ↑ Rzecz dziwna, a jednak widzimy, że psy, przez jakiś naturalny instynkt nigdy się nie rzucają na dzieci i głupich z przyrodzenia, szanując ich wrodzoną prostotę i szczerotę.
- ↑ Bo głupota przedstawia siebie jako bóstwo, a szanować bogów i cześć im należną oddawać wszyscy zarówno bez wyjątku są obowiązani.
- ↑ Mówi tu Erazm o tak nazwanych błaznach, jakowych tak w owych czasach, jak jeszcze niedawno, trzymali na swym dworze królowie, ludzi skądinąd dowcipnych, wykształconych i rozumnych, którzy w żartach samym nawet panującym bezkarnie mówiąc w oczy prawdę, karcili ludzkie przywary. Takim błaznem przy ostatnim królu polskim Stanisławie Poniatowskim był sławny Stańczyk.
- ↑ Jest wiersz z 1. satyry Persyusza: ale pocóż kolącą prawdą razić delikatne uszy: sed quid opus teneras mordaci radere vero auriculas.
- ↑ Terencjusz mówi: prawda ściąga nienawiść: veritas odium parit Aud. 1, 1. 41. i nasze zwyczajne przysłowie: prawda gorzka potrawa — prawda w oczy kole: a ktoś dowcipny także zrobił z tego wniosek: gdyby prawda kłóła oczy, wszyscy by dotychczas byli ślepi. Ammianus Marcellinus prawie powtórzył wyrazy Euripidesa gdy mówi: mowa prawdy zawsze jest wyraźna i prosta: veritatis absolutio semper est simplex 14, 10. jak powiada ów tragik mowa prawdy jest prosta: ut ait ille tragicus, veritatis simplex oratio est. Sen. Epist. 49, 12.
- ↑ Plato w Uczcie (symposium), czyli biesiadzie mędrców, mówi: że Alcybiades, mając opowiedzieć, jak on mieszkał i sypiał z Sokratesem, tak uprzedza słuchaczów: zresztą co dalej było nie pierwiej odemnie posłyszycie, aż wino, jak się zazwyczaj mówi, rozwiąże język dla prawdy: nisi prius, id quod vulgo dicitur, vinum equidem et sine pueris et cum pueris erat verum (
Symp. 217e — tłumacz na łacinę nieznany). Alcybiades, Ateńczyk, uczeń Sokratesa, sławny przymiotami natury i dowcipu, ale nie mniej złem onych użyciem. Wygnany z kraju w Persji z rozkazu satrapy Farnaba, zabity 404 r. przed Chrystusem. Korneliusz Nepos a potem Plutarch obszernie opisali życie tego raczej osobliwego, niż wielkiego człowieka.
- ↑ Euripides, sławny grecki tragik rodem z Salaminy 408 r. przed Chr., uczeń Anaksagora, filozoficzne swoje zdania wyłożył w tragedjach, w których żywo maluje ludzkie namiętności, osobliwie kobiet. On pierwszy wprowadził do sztuk dramatycznych prologi, czyli wstępy. Z licznych jego tragedji mamy tylko 17. i jedną dramę Satyrów pod tytułem Cyklop, jedyną sztukę, w której przedstawiają się niektóre rzeczy z pobytu Ulissa, czyli Odysseusza, w pieczarze Polifema: w niej Sylen ważną odegrywa rolę. Ob. jego Bakchantki, gdzie w 369 wierszu właśnie czytamy przywiedzione tu przysłowie: głupi zawsze głupstwo mówi.
- ↑ Euripides mówi: każdy ma dwa języki, jednym mówi prawdę, drugim to, czego wymagają czas i okoliczności.
- ↑ Przysłowie, jak i u nas, fałsz za prawdę, prawdę za fałsz, występek za cnotę, a tę za występek przedstawiać, bronić występnego, złe tłumacząc na dobre. Tak mamy w Juwenalisie Sat. 3. qui nigrum in candida vertunt, co z czarnego robią białe.
- ↑ Alluzja do bajki Awiana. Jeden Satyr w bardzo chłodną i ostrą zimę krzepnąc od chłodu, gdy od jakiegoś wieśniaka był przyjęty w gościnę, widząc tegoż chuchającego w palce, zapytał, dla czego to robił; wieśniak odpowiedział, by chuchaniem ogrzać skostniałe od chłodu ręce. Gdy potem dano do stołu i wieśniak znowu dmuchał na gorącą potrawę, zdziwiony Satyr zapytał, co to znaczy, ów odrzekł, żeby potrawę ostudzić. Wtedy Satyr, wstając, co słyszę, rzekł: Nie chcę mieć do czynienia z takim człowiekiem, u którego z jednych i tychże ust wychodzi i chłód i gorąco. To mówiąc odszedł.
- ↑ Tak mówi Sallustjusz: żądza wywyższenia się wielu z ludzi nauczyła obłudy, co innego knuć w sercu, a co innego mieć na języku. Kat. 10. ambitio multos mortalis falsos fieri subegit, aliud clausum in pectore, aliud in lingua promptum habere. Seneka też mówi: Podłością jest co innego mówić, a co innego myśleć: większa zaś nierównie, co innego pisać, a co innego myśleć: turpe est aliud loqui, aliud sentire: quanto turpius aliud scribere, aliud sentire. Epist. 24, 19. Tymczasem jakże i jedno i drugie jest rzeczą zwyczajną.
- ↑ Wielkiemu szczęściu, mówi Wellejus Paterkulus, zawsze towarzyszy pochlebstwo: magnae fortunae comes adest adulatio 2, 102. 3.
- ↑ Cycero powiada: nic nie ma milszego nad światło prawdy: nihil est veritatis luce dulcius. Acad. 2, 10. 31. Prawda nigdy się nie ukryje, mówi Seneka: veritas numquam perit Troad. 614. i u nas: prawda wychodzi na wierzch jak oliwa. I znowu Seneka: prawda sama w sobie zawsze jest taż sama: veritas in omnem partem sui semper eadem est. Epist. 79, 18. Siła i barwa prawdy jedna jest: Veritatis una vis, una facies est Ep. 102, 13. Fałsz, mówi Cycero, niknie i opada gdyby kwiat i rzecz udana nigdy nie może być trwałą: ficta omnia tamquam flosculi decidunt, nec simulatum quicquam potest esse diuturnum De off. 2, 12, 43.
- ↑ W oryginale minus serium, wcale nie żarty. Skromnie i delikatnie znać daje, że kobiety nieraz rade pozwalają z sobą uścisków głupcom i błaznom, w przekonaniu, że się to nigdy nie wykryje, chociaż często i otrzymują od nich zadatki.
- ↑ To jest nie użył życia, jak mówi Terencjusz: ten żył, co życia użył: vixit, dum vixit bene (
Hecyra 3. 5. 461). I Persjusz w 5. Satyrze: żyj wesoło, napawajmy się roskoszami, czego użyjemy to nasze: indulge genio, carpamus dulcia, nostrum est quod vivis. I Marcjalis: spiesz używać życia i chwytaj uchodzące roskosze: vive velut rapto, fugitivaque gaudia carpe (
Epigr. 7. 47. 11.). Grecy zowią to raon ageju.
- ↑ To jest stoicy, których tak sarkastycznie nazywa dla tego, że dokuczają swojemi maksymami i rozumowaniami. Podobnie Origenes a za nim i Św. Hieronym gadatliwość dyalektyków i sofistów nazywają skrzeczeniem żab egipskich.
- ↑ W Uczcie czyli biesiadzie (symposium) Platona, Pauzaniasz skarciwszy Fedra, że, rozprawiając o miłości, nie wskazał jej podziałów i niedał orzeczenia, sam chcąc ją rozróżnić, czyli podzielić i określić, tak mówi: „Dwie są Wenery (miłości), jedna dawniejsza, nie mająca matki, córa nieba, którą przeto i zowiemy niebieską. Druga młodsza Jowisza i Diony córka, którą zowiemy zwyczajną, pospolitą. Przeto i Kupidyna, pomocnika drugiej to jest ostatniej Wenery, czyli miłości, słusznie nazwać należy pospolitym, pomocnika zaś pierwszej, niebieskim.“ Pospolity Kupidyn, wedle Pauzaniasza, nieci miłość do kobiet i rodzenia ciała, czyli płodzenia dzieci, niebieski zaś do kochania mężczyzn oddanych naukom i zapala do płodów umysłu.
- ↑ Słowa są Horacego ks. 3. od. 4, 5. gdzie mówi o zapale, uniesieniu poety, które to sprawia, że mu się zdaje jakoby widział to, czego zgoła nie ma.
- ↑ Sokrates w Fedrze Platona rozwodząc się nad pochwałami miłości i twierdząc, że jej nie należy ganić, jako pewnego rodzaju obłąkania (furoris), cztery wylicza tego rodzaje, z których każde obłąkanego czyni szczęśliwym. Pierwsze wieszczów (vatum), które nazywa szaleństwem (mania); drugie tajemnicze (mysteriale), które w oczyszczeniach i błagalnych ofiarach szuka na choroby lekarstwa; trzecie poetów, o którem mówi: kto zaś bez Muz natchnienia wstępuje w progi świątyni poezji, marząc sobie, że już sama sztuka zrobi go aż nadto poetą, taki niczego niewart jak sam, tak i jego poezja w porównaniu z ową pochodzącą z natchnienia, a przed którą wszelka będąca płodem rozmysłu pierzcha i znika. Czwarte obłąkanie nazywa kochanków, mające nazwę od siły, mocy. Bo w greckiem imeros i eros, a w łacińskiem amor, znaczy miłość, jakby rome gr. siła, moe. Gdyż wszystko, co jest nieumiarkowanem, zowie się głupiem, szalonem. Ztąd owo infanire libet, miło jest szaleć.
- ↑ I chce się tobie koniecznie na warjackie puścić przedsięwzięcie: et insano juvat indulgere labori. Eneid. 6, 135. Tak mówiła do Eneasza Sybilla, wiodąc go do piekieł, albo raczej na tamten świat. Sybille zaś od słów gr. eolskiego dyalektu syos, zamiast teos, Bóg i bule, wyrok, wola, jakby świadome boskiego wyroku, czyli woli, u Rzymian zwane inaczej mulieres sagae, mądre kobiety, prorokinie, czyli wróżki, zwyczajną były ucieczką ludzi w nieszczęściu. One wróżyły strapionym, przepowiadały im przyszłe losy, leczyły choroby, a niekiedy trudniły się sztuką położniczą. Wedle pojęcia starożytnych z boskiego natchnienia, z niejakiemś obłąkaniem, a prawie szaleństwem, w greckich wierszach przepowiadały przyszłość. Zdania, jakie o nich tu i ówdzie napotykamy u starożytnych pisarzy, tak są ciemne, pomieszane i niepewne, że trudno co stanowczego w tej mierze wyrzec. Lubo zaś niepodobna temu wszystkiemu wierzyć, co o nich bajeczna pospolicie w swoich powieściach starożytność twierdzi, trudno atoli zaprzeczyć, że w rzeczy samej były. Powszechnie słynęły ze swego dziewictwa i długiego życia. Ś. Ambroży pisząc na pierwszy list do Koryntjan roz. 2. sądzi, że przepowiadały przyszłość z pomocą złego ducha, nie zaś z boskiego natchnienia. Ś. Hieronym jednak, w 1. księdze przeciw Jowianowi tego, zda się, jest zdania, że świadomość przyszłości dana im była od prawdziwego Boga w nagrodę ich dziewictwa. Chociaż zaś wiele miały przepowiadać o Chrystusie, szczególnie Kumejska i Erytrejska, jak się to wyświeca z OO. śś. i kościelnych pisarzy pierwszych wieków, którzy w sporach z poganami, na dowód prawdziwości religji chrześćjańskiej, przytaczają ich w tej mierze zdania, czyli wyroki, mimo to jednak ś. Augustyn nie przyznaje im ani natchnienia od prawdziwego Boga, ani wyroki ich sądzi być godnemi wiary. Miałyżby to więc być jasnowidzące naszych czasów, i miałżeby już starożytnym być znajomym zwierzęcy magnetyzm czyli mesmeryzm? lub były to takie wróżki, jak pani Lenormand (Ob. Przyjaciela Ludu r. 5. w Lesznie 1839. T. 2. str. 349 i 853), chociaż innym sposobem bez poznaków szaleństwa przepowiadająca przyszłość? Różni pisząc o nich, różną podają ich liczbę. Plato jedną, Solin i Auzoniusz trzy, Elian cztery, Warron zaś wylicza ich dziesięć: 1) Chaldejska czyli Perska wedle ś. Justyna w mowie parenet, rodem z Babylonu, córka chaldejskiego historyka Berozy, wedle drugich żydówka, inaczej zwana Sambethia w 24. księgach swych wierszy miała prorokować o przyjściu Chrystusa. 2) Libijska; 3) Delficka zwana Arthemisia (Ob. niżej przypis 737), wedle Diodora sycylijskiego pierwsza nazwana Sybillą, że często duchem boskim była natchnioną; 4) Kumejska, u Wirgilego Eneid. 6. 36. nazwana Deiphobe, pisała na palmowych liściach, Eneid. 3, 445. 5) Erytrejska, w mieście małej Azji. 6) Samnijska (Samia lub Vamia); 7) Kumańska, rodem z Kum w Eolidzie, inaczej zwana Demofilą, Herofylą, a także Amaltheą, ksienią Apollina Smintejskiego. 8) Hellespontska, rodem z Marpezu w Troadzie nad Hellespontem, inaczej zwana Cymmeryjską, że mieszkała w dzisiejszym Krymie przy ciaśninie łączącej morze Azowskie z Czarnem. 9) Frygijska, albo Marmesska z góry Idy, mieszkała i prorokowała w Ancyrze. Nakoniec 10) Tyburtyńska, inaczej Albunea prorokowała w lasach tyburtyńskich, dzisiejszego Tivoli. Do tych dodają niektórzy jeszcze dwie 11) Hebrajską (Ebraza), może ta sama co Perska, czyli Maldejska, i 12) Rodoską z wyspy Rodos. Z nich najsławniejsze Eretryjska i Kumańska, bo ich wyroki miały się odnosić do przyszłych losów Rzymu — ostatnia, wedle podania rzymskich historyków, dziewięć ksiąg wierszem greckim pisanych, a zawierających w sobie wyrocznie zebrane z innych Sybill, wedle Laktancjusza 1, 7. Tarkwiniuszowi staremu, wedle Gelliusza 1, 19. i Pliniusza 13, 13. 27. Tarkwiniuszowi Pysznemu przyniosła na sprzedaż za trzysta sztuk złotej monety, i gdy raz i drugi otrzymawszy odmowną odpowiedź, spaliła sześć ksiąg, ostatnie trzy nakoniec za pomienioną sumę kupił Tarkwiniusz, księgi kazał złożyć pod sklepieniami Kapitolium, naznaczywszy do ich straży dwóch urzędników, czyli kapłanów Decemviri, zabroniwszy pod karą śmierci je komukolwiek pokazywać, do nich potem od czasu do czasu dodano pozbierane w Grecji i we Włoszech wyroki innych Sibill, a z tego zbioru powstałe dziesięć ksiąg, razem z poprzedniemi złożono w kamiennej skrzyni pod Kapitolium, pod strażą już dziesięciu urzędników (Liv. 6, 37. 42.) Decemviri, a nakoniec Sylla do tegoż celu naznaczył piętnastu kapłanów, quindecemviri. (Serv. ad Aeneid. 6, 43). Gdy zaś ten pierwszy zbiór za dyktatury Sylli 670 r. Rzym wraz z Kapitolium zgorzał (Tac. Annal. 5, 12), senat wysłał trzech mężów do wszystkich miast Grecji i Włoch dla zebrania wierszy sybillijskich, jakie mogły się odszukać. A że w wielkiej liczbie zebranych, wiele było wątpliwych i podejrzanych, Cesarz August wyznaczonym na ten cel kapłanom kazał je przejrzeć, fałszywe spalić, a pozostałe w liczbie tysiąca wierszy złożyć i strzedz w złotej skrzyni w kościele Apollina, pod jego statuą na górze Palatyńskiej (Suet. Octav. 31). Radzono się tych ksiąg we wszystkich przygodach i niebespieczeństwach państwa, oraz niezwyczajnych zjawisk (prodigiis nunciatis). Była to więc stała wyrocznia, do której Rzymianie, jak Grecy do Delfów, oświeceni równie jak i gmin (Cycero De divin. 2, 27) udawali się po radę, i kapłani z nich dawali odpowiedzi, którym najmocniej wierzono. Politycy umieli używać ich na swoją korzyść, często nawet wymyślone przez siebie, ale służące celowi, wydawali przed ludem za prawdziwe. Nakoniec wszystkie te księgi przez Stylikona teścia Cesarza Honorjusza zostały spalone. Laktancjusz, z pogańskiego filozofa chrześćjanin, żyjący w czwartym wieku po Chr. nazwany chrześćjańskim Cyceronem, że się stylem do niego zbliżał, wszystkie niemal wiersze przypisywane Sybillom zebrał i używał ich jako przekonywających dowodów przeciw poganom. Mniemanie to tak było upoważnione i tak długo trwało, że i teraz w łacińskim kościele w spiewanych hymnach, świadectwo Sybille jest połączone z przepowiedzeniem Dawida, mianowicie w żałobnem nabożeństwie o dniu ostatecznym czytamy: Dies irae, dies illa, Solvet seclum in favilla Teste David cum Sybilla. Księgi zaś sybillijskich wyroków, w greckich wierszach, których obecnie liczą jedni sześć, drudzy zazwyczaj dwanaście, zdają się być całkiem fałszywe i początkiem swoim sięgają nie dalej pierwszego wieku przed lub po Chrystusie i w części przez żydów, w części przez chrześćjan są napisane, jak tego dowiódł Józ. Henr. Friedlieb w swoim wstępie do nowego wydania ich pod tytułem: Oracula Sibillina ad fiden. codd. manuscriptorum, quotquot extant, recensuit, praetextis prolegomenis illustravit, versione germanica instruxit, annotationes criticas et rerum codicem adjecit — z drugim obok tytułem niemieckim: Die sibyllinischen Weissagungen vollständig gesammelt nach neuer Handschriften — Vergleichung mit kritischen Commentäre und metr. deutsch. Uebersetzung hrsg. gr. 8. (LXXXV i 355. str.) Leipzig T. O. Weigel 1852. A nieco pierwiej jeszcze M. Alexander kompletny zbiór sybillijskich wyroczni wraz z tłumaczeniem łacińskiemi wierszami i komentarzem wydał w Paryżu 1847. O Sybillach prócz wielu kommentatorów do Owidego, Wirgilego, Tybulla i dawniejszych autorów Dyoniziusza Halikarnaskiego, Pliniusza i innych, jako też Encyklopedycznych do starożytnej literatury słowników z dawniejszych: Petri Rabi de graecae latinae et belgicae linguae amoenitatibus, oraz najnowsze dzieło: Les Sibilles, leurs vies et leurs oracles accompagnés de la traduction en vers de huit livres sibilliques et suivis de la biographie et des ouvrages des femmes poètes grecques les plus célèbres, par Alph. Fresse-Montval ancien professeur à l’ athenée imperial de Paris et l’ auteur de la traduction en vers des oeuvres completes d’ Hesiode. Un volume in 8° de vingt à vingt-cinq feuilles d’ impression illustré de quatorze gravures sur bois. Paris 1854. — Badt, Benno Guilelm. De oraculis sibyllinis a Judaeis compositis. 8o Breslau 1869.
- ↑ Jędze, furiae, dirae, czasem zwane Erinny, Eumenidy trzy: Alekto, Megera, Tyzyfona, piekielne starożytnych boginie, miasto włosów z wężami na głowie, w ręku z pałającemi pochodniami, lub biczami witemi z padalców, ztąd Woronicz w świątyni Sybilli mówi:
A Alekto wsiadłszy na karki spodlone,
Niechaj witym z padalców biczem we krwi pławi.Pełniły w piekle obowiązek katów nad zbrodniarzami i występnemi. Czasem wszakże nawiedzały i ziemię, żyjącym zbrodniarzom wrażając postrach, dręcząc ich zgryzotą i okropnemi straszydły, które ich w obłąkanie i szaleństwo wprawiały.
- ↑ 415,0 415,1 Alluzja do Eneidy ks. 7. gdzie czytamy, jak Junona nasłała na Amatę i Turna jędzę Alekto, która ich wprawiła w szaleństwo i zapaliła do zabójczej wojny z Eneaszem. Pięknie tam opisana jędza, jej władza i skutki w. 324—354.
- ↑ Cycero mówi (
Paradox. II. 18.): gdzie niespojrzysz, wszędzie, jak jędze, stają ci przed oczy twoje zbrodnie, które ci nie dają swobodnie odetchnąć: quocunque adspexisti, ut furiae, sic tuae tibi occurrunt injuriae, suspirare quae te libere non sinunt. Temi to furjami był miotany występny Orestes. Kara zaś, jaką te jędze katują, jest straszną, i jak mówi Juwenalis, sroższą od tej, jaką karze Radamant w piekle: saevior illis, quas Rhadamanthus habet (
to niedokładny cytat; u Juwenala Sat. 13. 196—197: poena autem vehemens ac multo saevior illis quas et Caedicius gravis invenit et Rhadamanthus)
- ↑ Attyk wymawiał Cyceronowi, że się zbyt dręczył tem, że triumwirowie zagarnęli w swe ręce najwyższą władzę tak dalece, że niektórzy mniemali, że Cycero dostał pomieszania zmysłów. Cycero na to odpowiada, że się on czuje całkiem zdrowym na umyśle i zmysłach, ale wolałby raczej być obłąkanym, żeby nie czuć tak wielkiego nieszczęścia i nie patrzeć na ujarzmioną ojczyznę. Także w Eurypidesie Ajaks wynurza swój żal, że z obłąkania przyszedł do rozumu. I w Fedrze Seneki (
II, 589—590) czytamy: któż mię znowu przywraca do czucia boleści? o jakże mi było błogo, gdym był w obłąkaniu: quis me dolori reddit, et quam bene excideram mihi.
- ↑ Słowa są Horacego ks. 2. List 2, 130. nn.
- ↑ 419,0 419,1 Elleborus, lub Helleborus z gr. łacińskie veratrum ciemierzyca; dwa jej gatunki białe i czarne, tak silnie zwalniająca, drastyczna roślina, że obłąkanym, warjatom i szalonym jako lekarstwo ma się dawać. Ztąd, jeśli kto nie przy zdrowym umyśle, lub prawi od rzeczy, mówi się przysłowiowie: trzeba jemu ciemierzycy, albo takiemu każą udać się na okręcie do Antycyry, wyspy przy zatoce Maliackiej i górze Ecie, na której się rodzi najlepszy gatunek tego ziela. Ztąd także mówi Horacy: łakomym i sknerom trzeba dać co największą dozę ciemierzycy: danda est hellebori multo pars maxima avaris ks. 2. Sat. 3, 82. i niepomoże mu ciemierzyca, chociażby i z trzech Antycyrów, si tribus Anticiris caput insanabile. de ar. poet. 300.
- ↑ W oryginale wyraz gr. symphoniscus. Tak zowią muzyków zgodnie grających, nie rażących dyssonansem, bo symphoneju znaczy zgodnie razem grać, lub wespół śpiewać.
- ↑ Krezus V. i ostatni król Lydji, sławny ogromnemi swemi bogactwy około 557 r. przed Chr., gdy jednego razu pytał Solona, czyby jemu wrzeczy samej zdawał się najszczęśliwszym, ten odpowiedział: Krezusie! zdajesz mi się bardzo bogatym i jesteś królem wielu ludzi, ale o co się mię pytasz, nie pierwiej odemnie posłyszysz, aż się dowiem, żeś szczęśliwie umarł, dając do zrozumienia, że przed śmiercią nikogo szczęśliwym nazywać nie można. Gdy się potem pokusił zawładnąć Persją, pokonany przez Cyrusa, wzięty w niewolę, gdy już na przygotowany stos miał być prowadzonym na spalenie, zawołał: O Solonie! Solonie! Słowa te wstrzymały surowość Cyrusa, a dowiedziawszy się od więźnia przyczyny ich wyrzeczenia, nie tylko darował mu życie z wolnością, ale też wziął go do swojej rady. Po śmierci tego monarchy bawił jeszcze przy dworze następcy jego syna Kambizesa i tam umarł. Bogactwa jego u Greków poszły w przysłowie: bogatszy od Krezusa; skarby Krezusa. Ztąd i u Rzymian Croesi pecuniae teruncium addere: dorzucić szeląg do skarbów Krezusa i t. p.
- ↑ Tak Horacy ks. 2. sat. 3, 326. O większy głupcze przebacz głupcowi mniejszemu od siebie. O major tandem parcas, insane, minori.
- ↑ Alluzja do owego łacińskiego przysłowia: Nemo mortalium omnibus horis sapit. Plin. Hist. Nat. 7, 40. 131. Nie ma nikogo, któren by zawsze był rozumnym, to jest, coby w czem kolwiek nie grzeszył i nie dowodził głupstwa. I u nas przeszło prawie w przysłowie: wszyscy ludzie grzeszni i ksiądz pleban człowiek.
- ↑ W tej rozprawie o głupstwie i szaleństwie nie mało naśladował Erazm Horacego ks. 2. sat. 3. zaczynająca się: Tak rzadko pisujesz: sic raro scribis.
- ↑ Choroba ta obłąkania pochodzi ze zwichnienia wyobraźni, czyli imaginacji.
- ↑ 426,0 426,1 Penelopa, żona Ulissa, matka Telemaka, sławna statecznością i małżeńską wiernością. Homer ją zowie niepokalaną i skromną i Owidy mówi (
to zniekształcony cytat z Propercjusza, a nie Owidiusza; Eleg. ks. II, 9a, w. 3—4): przez tak wiele lat mogła żyć niepokalaną Penelopa, kobieta godna tak wielu mężów. Penelope poterat bis denos salva per annos vivere, tam multis foemina digna procis. W czasie bowiem nieobecności męża swojego, który był na wojnie trojańskiej, i wedle wieści miał tam zginąć, licznych zalotników, jak powiada Homer, dobijających się o jej rękę, próżną mamiła nadzieją, obiecując im wyjść zamąż wtedy, kiedy skończy swoją tkaninę (krośna), którą się zajmowała, ale w nocy zawsze to rozpuszczała co była w dzień zrobiła. Ztąd urosło przysłowie: tkać tkaninę (krośna) Penelopy, znaczy próżny bez końca przedsiębrać trud. Ob. Odyss. ks. 2. Porówn. 67, 195.(
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej)
- ↑ Karci namiętne zamiłowanie myśliwstwa, któremu wielu magnatów z taką oddaje się zapamiętałością, że ono stanowi jedyne prawie ich życia zatrudnienie, dla którego zapominają gospodarkę, a nawet wychowanie dzieci. A małoż jest i teraz takich, o których słusznie można powiedzieć, że ich psy zjadły, bo trwoniąc pieniądze na utrzymanie psiarni, nie raz bardzo licznej, koni, myśliwych, kupno i reparacją broni i różne inne wymysły, często całkiem się rujnują i przychodzą do ubóstwa. Namiętność tę pięknie w krótkich wyrazach skreślał Horacy: myśliwy, powiada, porzuciwszy młodziutką żonę, być może w dzień po ślubie, przepędza dnie i nocy na chłodzie pod odkrytem niebem: manet sub Jove frigido venator tenerae conjugis immemor ks. 1. od. 1, 25. A wieluż to tłucze się po nocach, w lasach, bagnach, by upolować głuszca, lub spudłować do bekasa?
- ↑ Autor Gawęd P. Michał Kątkowski, w powieści swojej pod tytułem: Dyrektor Ambrożewicz Wilno 1851. oddział 2. str. 49—50 tak pięknie myśliwstwo opisał:
A gdybyś Waćpan wiedział, jak on zwodził ptaki,
Leciały wprost na niego jakby na lep jaki.
Gdy się skryje w gęstwinie, zagra, zakołboczy,
Szuch! — cietrzew mu na głowę i ogon roztoczy.
Albo biedny jarząbek zwabiony po głosie,
Fur fur fur fur przyleci — i siądzie na nosie.
A niechże zacznie mówić kiedy po poroszy,
Ciach, ciach, ciach, ciach, Tertesik zajączka wypłoszy,I tuż na oko Lutnia aj, aj, aj, aj, aj, aj,
A z tyłu of, of, of, of, i Porusz i Zagraj,
I haru haru haru razem wszystkie sfory,
Aż serce podskakuje tak grzmią echem bory!
Szarak skluczył, psy złamał, wraz ten nawołuje
O pal pal, natu! natu! — a tamten celuje.
Pszyk z panewki — A pilniej! pilniej! zając bieży
Taf taf! a co czy pudło? — widać fuzja świeży.
A on bach! — zając bryk — trąbka się odzywa,
O ruru! pieskom skoki — i flaszę dobywa;
I od Waści do Waści, odpoczną, posiedzą.
Zaspiewają zajączka co siedzi pod miedzą;
I kompletnie mieć będziesz Waćpan polowanie,
Gdy dodasz zawiesiste zrazy na śniadanie,
I w borsuczych torbach pieczeń i ogórki,
Cóż za dziw, żem się malec rwał choć nosić sporki. - ↑ Listrjusz powiada, że on słyszał, jakoby Anglicy z takim postępowali obrzędem, osobliwie gdy zabiją jelenia lub sarnę. A wieleż to jest jeszcze innych nieraz śmiesznych u myśliwych zwyczajów!
- ↑ W każdym niemal języku są sarkastyczne na myśliwych pisma i w polskim języku mamy tłumaczone z niemieckiego: Prawdzickiego Pana z Wymysłowa dziwne podróże i przygody. Wrocław 12o.
- ↑ Tak mówi Horacy: ks. 1. List 1. 100. burzy, buduje, czworogran zamienia kołem — diruit, aedificat, mutat quadrata rotundis.
- ↑ Alchemja z arab. najwyższa chemja, sztuka połączenia i przetwarzania kruszców, pod nazwiskiem świętej nauki, wzięła swój początek u egipskich kapłanów w Tebach i Memfis, z przekonania, że jest taki kamień, lub proszek, którym skoro się dotknie lub posypie jakikolwiek metal, natychmiast zamienia się w złoto. Proszek taki lub kamień nazwano filozoficznym kamieniem. A że przez złoto nabywają się roskosze, a uczeni chcieli niemi napawać się jak najdłużej, że zaś to niepodobna bez zdrowia, więc chciano jeszcze odkryć i lekarstwo na wszelkie choroby i życie swoje przedłużyć bez końca, szukano więc i filozoficznego eliksiru czyli eliksiru życia. Kapłani egipscy twierdzili, że twórcą ich nauki był Hermes Trismegitos t. j. bardzo wielki, czyli Merkurjusz i miał napisać 36.525 tomów, w których niby wszystko było objaśniono, co jest tylko na świecie. Ale najważniejszem jego pismem miała być tak nazwana szmaragdowa tablica, na której wyłożywszy szczegółowie swoję naukę skrył ją z początku w głębi ogromnej piramidy. Rozumie się jest to wymysł niepodobny do wiary, wszakże tablica ta doszła do nas, zapewne napisana nierównie później, to jest około VII. wieku po Chrystusie. Próżno uczeni starali się rozczytać i na nowożytne języki przełożyć symboliczne w największej części jej znaki, których znaczenia zgoła nikt nie mógł przeniknąć. Od Egipcjan ta nauka przeszła do Greków i w VIII. i IX. wiekach i posłużyła niejakiemuś Kallinikowi do wynalezienia gregorjańskiego tak nazwanego, czyli greckiego ognia, a Markusowi Grekowi do wynalezienia prawdopodobnie prochu już w 8. w. jak to z jego dzieła: sztuka niszczyć nieprzyjaciela ogniem, do którego składu wchodzą siarka, węgiel i saletra, właśnie jak do prochu, wnieść można. Od Greków ta nauka przeszła do Maurów, a od tych już w 13 w. do Europy, pod imieniem Alchemji. Odtąd wszyscy od królów do mnichów jęli się robić złoto i nazwano tę naukę sztuką Hermesową, lub czarną nauką albo magią, bo nie wszystkich było celem wynalezienie filozoficznego kamienia, wielu dobijało się czegoś tajemniczego, przez połączenie minerałów chcieli wyzywać umarłych i od nich się dowiedzieć o tamtym świecie i to stanowiło czarnoksięstwo. Począwszy od VIII. w. mnóstwo przez Alchemików napisano dzieł, które jeszcze się i teraz natrafiają po bibliotekach nieraz złożone z kilku ogromnych tomów, pod najdziwaczniejszemi tytułami, jako to: księga dwónastu bram; księga świata; prawdziwy skarb życia człowieka; grób Semiramidy odkryty mędrcom; światło z ciemności; złote runo czyli kwiat skarbu i t. p. a wszystkie pisane zagadkowym jakimś językiem, zrozumiałym tylko dla wybranych i wtajemniczonych; minerały też i inne przedmioty wchodzące do ich operacyj, osobnemi, umówionemi u nich nazywają się imionami. Niektóre operacje Alchemików usilnych i przeciągłych wymagały trudów, co się i nazywało herkulesową robotą, a wszystkich co się niemi zajmowali i łatwowiernych bogaczów, których w to wciągnęli, do szczętu zubożyły i przyprowadziły prawie do kija i torby. W XVII. wieku dopiero alchemja utraciła swoję tajemniczość, stała się pożyteczną i wielką nauką — terazniejszą chemją, której pierwszym twócą był Francuz Lavoisier, a uczeni emblematyczne, ciemne uprzednie nazwy przedmiotów zamienili innemi umówionemi znakami, jak to w pierwszy raz widzimy w dziele Rudolfa Glaubera. Skutkiem zaś tych prac uczonych były wynalazki rozmaitych lekarstw, farb, rzeczy najpożyteczniejszych. Najzawołańszym w 13, w. Alchemikiem był Arno de Villeneuve, a dzieło jego: Paciorki (różaniec) filozofów, stanowi zbiór alchemicznych bredni, zaciemnionych jeszcze niezrozumiałym językiem. W innym traktacie: rozprawa o winnej wodzie, nazwanej także z francuzkiego eau de vie wodą życia, pierwszy wskazał sposób dobywania spirytusu z wina, czyli pędzenia wódki. Drugim sławnym alchemikiem był Rajmund Lull, rodem z Palmy na wyspie Majoryce w r. 1235. pamiętny swemi przygodami życia. W r. 1865. w jednym mieście południowej. Francji, w której więcej niż gdzieindziej przechowały się wspomnienia wieków średnich, gdy budowano wspaniały hotel na rumowisku starożytnej jakiejś budowy, która wedle podania należała kiedyś do sławnego nekromanta i astrologa Rajmunda de Lulla i rozbierano niezwyczajnie grubą ścianę, robotnik swoją motyką uderzył o coś metalicznego. Po uprzątnieniu kamieni odkryto żelazne drzwi starannie zamurowane, a za niemi w framudze kupę glinianych i szklanych naczyń, staroświeckiej formy oraz roboty o długich szyjach, w jednem z naczyń mocno zasmolonem okazał się płyn, z wypłowiałemi, spełzłemi i ledwo czytelnemi na naczyniu łacińskiemi literami: Longae vitae elixir. Pod naczyniem zaś rękopis z kilku arkuszy, ale pergamin tak był zbutwiały, że wezwany professor miejscowego liceum, na fundamencie kilku bez związku słów: Paracelsus.... Regiomontanus.... sulphur.... aeternitas.... dum semel bibat.... które się dobrze zachowały i w kilku miejscach rękopisu powtarzały się, ten tylko zrobił wniosek, że ów drogi rękopis najpewniej zawierał instrukcją o składzie i sposobie użycia pomienionego eliksiru, którego tajemnica uważała się za zginioną na zawsze. Kiedy naczynie odkorkowano, silny dał się czuć zapach, który jedni porównywali z zapachem starej wódki, inni z aromatem dobrego rotenfeldskiego kirszwaseru. Gospodarz, kupiec M. K. zdecydowawszy się poprobować tego płynu w obec całej swojej familji, zaproponował i profesorowi liceum zakosztować nieśmiertelności. Gospodarz na którego osobę najwięcej w tym razie dostało się płynu, objawił, że tylko najgęstszy rum może się porównać z mocą tego eliksiru.... Ob. Виленскій Вҍстникь. Z r. 1865. Nr. 191. pod dniem 2. września, który tę wiadomość przytacza z francuzkiej gazety „Messager du Midi“. I tak drogocenny eliksir życia, którego wynalezienie kosztowało życia tylu uczonym, którzy w ciągu kilku wieków z niezmordowaną pracą i że tak powiem upornie dobijali się, ważąc na to własne życie i niezmierne skarby, odkrycia tajemnicy uniesionej w mogiłę, był nakoniec znaleziony. W XVI. wieku sam Cesarz niemiecki Rudolf II. namiętnie i, jak mówią, z wielkim skutkiem, zajmował się alchemją, bo po jego śmierci miano niby znaleźć 17 beczek przezeń zrobionego złota. On też wielkiemi obietnicami przez Zygmunta zwabił do siebie znamienitego także alchimistę naszego rodaka Michała Sędziwoja, zwykle zwanego Sendigovius, urodzonego 1566 r. pod Krakowem we wsi Sądecz, a zmarłego 1646 w Krawarzu (Gravano) w 80 r. życia, którego Rudolf nazywał najuczeńszym człowiekiem wieku i przez wdzięczność nagrodził potem nadaniem dóbr Kaszwary na granicy Szląska i Polski. I w rzeczy samej Sędziwoj zajmuje jedno z pierwszych miejsc, i nie było może tak odległego kraju, w którymby imię jego nie zasłynęło w swoim czasie, nie było europejskiego dworu, któryby nie pożądał jego odwidzin i nie słał doń ofiar, by zwabić do siebie. Zadziwił on swoją sztuką jak i księcia Fryderyka Wirtemberskiego, tak wszędzie. Przed nim znany był powszechnie w świecie uczonym jako alchemik Dominikan Wincenty Koffski, zmarły w Gdańsku 1488 którego dzieło de prima materia veterum lapidis philosophorum, podpisane d. 4. października 1478 r. i przezeń zamurowane w kurytarzu jego klasztoru, znalezione tam 1560 r. ozdobione allegorycznemi obrazami i figurami, filozoficznemi jajami i innemi alchemicznemi emblematami, kilkakrotnych doczekały się wydań i przekładów. Nakoniec Patkul, znajomy ze swojej tragicznej śmierci, za Karola XII, którego ciekawe pisma zostawione przezeń jenerałowi Hamiltonowi, potem dostały się spadkiem jego potomkowi Gustawowi Hamiltonowi i do przejrzenia oddane sławnemu chemikowi Berzeliusowi. Sędziwoja zaś wszystkie pisma wyszły w Norymberdze w wydaniu Rothscholtza 1718 r. O Sędziwoju i polskich alchemikach ob. artykuł w kalendarzu illustrowanym Ungra na 1865 r. Warszawa str. 37—42. Oraz Bakona Metoda tłumaczenia natury, którą Michał Wiśniewski wyłożył i przydał wiadomość o Sędziwoju alchemiku polskim, 8vo Kraków 1824. Nie podlega wątpliwości, że ta sztuka robienia złota jest płodem wybujałej imaginacji, i że już wielu zawiodła, a że i teraz znajdują się jeszcze tacy, którzy wierzą w kamień filozoficzny i inne podobne matactwa, rzecz równie podziwienia jak i politowania godna. Że zaś alchemja najwięcej w wieku Erazma wielu pozawracała głowę, nie mógł więc jej adeptów pominąć jak w Pochwale Głupoty, tak jeszcze w bardziej sarkastycznej Rozmowie: Alcumistica, i nasz Jędrzej Śniadecki wydrwił ich w Podróży próżniacko filozoficznej, w wydaniu dzieł jego Warszawa 1841. Tom 5. str. 31, 68, 116. Trzy lekcje w Trokach.
- ↑ Słowa są Propercjusza ks. 2. Eleg. 10, 6. In magnis et voluisse sat est.
- ↑
Piękna rzecz latać... — fragment V pieśni Myszeidy Ignacego Krasickiego.
- ↑ 435,0 435,1 Mimo uczone poszukiwania wielu pisarzy, z pewnością nie można oznaczyć ani czasu, kiedy karty zostały wynalezione, ani imienia ich wynalazcy. Powszechna opinja naznacza wynalazcą kart błazna i malarza Karola VI. francuzkiego, Jacquemina Gringonneura, dla rozrywki tego obłąkanego króla syna Karola V., ale mylnie. Gringonneur nie wynalazł kart, ale je tylko zmienił. Karty daleko przed N. Chr. były już znajome Chińczykom. Wyrzynały się na deszczułkach i przyozdobiały różnemi kolorami. We Francji jeszcze w początkach 13. w. już były w użyciu, jak wnieść można z jednego postanowienia Ludwika ś. wydanego w Paryżu 1234 r. którem grający w karty skazywani byli na chłostę, a Karol V. w r. 1369. wielce azardownych gier zabronił. Karty używane teraz, wynalezione, a raczej udoskonalone w drugiej połowie 14 w. Karty Gringonneura były długie około 92. centimetrów i przeto do gry niewygodne. Celem wreszcie Gringonneura była nie gra, ale raczej zabawka i rozrywka dla nieszczęśliwego króla. Na kartach Gringonneura, złożonych z figur, asów i osemek, jeden tylko król dzwonkowy, wyobrażający Karola VI, miał królewską koronę takiej formy, jaka w ówczas była w użyciu, wszystkie inne króle miały korony książęce. Teraźniejsza forma cesarskich koron przyjęta nierównie później, mianowicie przy Karolu VIII. jako około tegoż czasu weszło w zwyczaj tytułować królów i Cesarzów: Wasza wielkość; najjaśniejszy Panie. Walety wyobrażały znakomitych swym wpływem dworzan, damy zaś wyobrażały frejlin królowej, a dama winna (pikowa) wyobrażała Izabellę, bawarską królowę. Potem dopiero drudzy zrobili to, co nie było w planie biednego błazna, zmienili formę kart i dopełnili ich liczbę do dwójki. Po kilku nakoniec wiekach, kiedy się karty upowszechniły, starano się im nadać szczególne allegoryczne znaczenie i chciano dowieść, że są wynalezione w najlepszym celu, jak tego starali się dowieść OO. Jezuici, następnie objaśniając znaczenie kart. As po łacinie znaczy monetę, a że asy we wszystkich grach mają pierwszeństwo nawet przed królami, więc to ma znaczyć, że pieniądze stanowią główny fundament szczęścia państwa, że one szczególniej potrzebne są w czasie wojny, tak że bez nich potęga królów nic nie znaczy. Kolor treflowy (w polskich kartach żołędziowy), ponieważ wyraz trefle znaczy koniczynę, wszędzie obficie rosnącą, więc przypomina, że przewidujący i rozsądny dowódzca nigdy nie powinien tam stawać obozem, gdzie jest niedostatek żywności i siana. Piki (w polskich wino) i karro (w polskich dzwonka) oznaczają, że do pomyślnej wojny arsenały i w ogóle wojenne składy powinny być zaopatrzone w broń wszelkiego rodzaju. Co znaczą piki, czyli dzidy, każdemu wiadomo; co zaś karro (w polskich dzwonka) po franc. le carreaux, były to dawniej ciężkie strzały z czworograniastem na końcu żelaznem ostrzem. Kiery — les coeurs (w polskich czerwień), od słowa coer serce, odwaga, znaczy męstwo i odwagę wodzów i żołnierzy. Na czele każdego koloru, jakoto królowie: Dawid, Aleksander, Cezar i Karol W. oznaczają, że jakby mężni i odważni nie byli żołnierze, potrzebni są dla nich mądrzy i doświadczeni dowódzcy. A że życie tych dowódzców jest drogie, więc trzeba się starać nadewszystko, żeby oni nie wpadli w ręce nieprzyjaciół; ztąd grając w pikieta i inne gry, koniecznie przy królach należy zostawywać inne karty tegoż koloru, w kształcie przy bocznej straży, żeby królowie będąc samotni nie zginęli. Anagramma Arżyna (Argine) nazwanie treflowej damy, znaczy regina to jest królowa i jest nią Marja Anżujska, żona Karola VII.; Rachel, dama dzwonkowa, czyli karowa, oznacza Agnieszkę Sorel; Palas (Pallas) dama winna, czyli pikowa, oznacza Joannę d’Ark; nakoniec Judyt dama czerwienna, czyli kierowa, wyobraża królowę serc, to jest Izabellę Bawarską, żonę Karola VI. Walety winny i żołędziowy, czyli pikowy i treflowy oznaczają rycerzy Karola W. Walet czerwienny czyli kierowy wyobraża Lagora, a walet dzwonkowy czyli karowy Hektora, dwóch wielkich dowódzców Karola VII. Cztery te walety mają także wyobrażać starodawną francuzką szlachtę; reszta zaś kart od dziesiątki do dwójki, prostych szeregowych i naród. Z tego objaśnienia widzimy, że szanowni OO. Jezuici celowali we wszystkiem i w głębokich swoich poszukiwaniach nie ograniczali się jednemi tylko religijnemi badaniami. Że karty już i pod Karolem V. a może i wcześniej daleko były w Europie znajome, chociaż z pewnością daty naznaczyć nie podobna, nie podpada wątpliwości. Artykuł 38. Kanonów synodu w Worcester pierwszy wyraźnie zda się oznacza karty pod wyrazami grać w króla i królowę, tak bowiem brzmi: „Zabraniamy duchownym brać udział w nieprzyzwoitych zabawach, tańcach, hazardownych grach, niech nawet nie dozwalają w swojej obecności grać w króla i królowe wywracać koziołki i borukać się“. Prohibemus etiam clericis, ne intersint ludis inhonestis, vel choreis, vel ludant ad aleas vel taxillos, nec sustineant ludos fieri de rege et regina, nec arietes levari, nec palaestras publicas fieri. U dawnych pisarzy nietylko nigdzie nie znajdujemy wyraźnej o kartach wzmianki, ale nawet ani wyrazów, z którychby wnieść było można, że jest mowa o nich. Owidjusz wyliczając wszystkie rodzaje zabaw i gier używanych u Rzymian, o kartach żadnej nie czyni wzmianki. Z czasów chrześćjańskich ś. Cyprjan, biskup kartagiński, zmarły w 258 r. napisał osobne dzieło po tytułem: wiadomości, czy traktat o widowiskach i azardownych grach, wszakże z pewnością można twierdzić, że w nim żadnego nie ma słowa, żadnego wyrażenia, któreby się dało zastosować do kart. Wreszcie jeśli, wedle powszechnego mniemania, karty dopiero około 1392 r. kiedy Karol VI. dostał obłąkania zmysłów, dla jego rozrywki i zabawy zostały wynalezione, wynalazek to godny zaiste tylko obłąkańców i szalonych! Kto chce dokładniejszą powziąć wiadomość o początku wynalazku kart, ich pierwiastkowej formie, liczbie, oraz znaczeniu rozmaitych przedstawianych na nich wyobrażeń, jako też i o różnym rodzaju z początku gier, niech czyta, którzy o kartach pisali: OO. Menestrier, Daniel, Bullet, Rive, także de Court de Gebelin; z Włochów Ojciec Bethinelli; w Niemczech baron Heinecken, Breitkopf i Jansen; nakoniec Anglicy Ottley i Singer tudzież najnowsze ciekawe dzieło: Origine de cartes à jouer z rysunkami na 70 tablicach Paryż 1869. Oraz artykuł w Magasin pittoresque na 1836 r. T. 4. str. 131 i 153. nn. gdzie znajdzie i wizerunki dwóch z 17. w. kart zachowanych dotychczas w paryzkim gabinecie rycin z czasów Karola V. jako też późniejszych nieco niemieckich — Отечественныя Записки, мѣсяць Май 1865 г. стр. 284 — 306 азартныя игри въ Европҍ и у нась.
- ↑ Malea przylądek z Lacedemonji na kończynach Peloponezu, najniebezpieczniejszy dla żeglarzy i sławny licznemi rozbiciami się okrętów. Strabo w księdze 8. mówi, że stąd urosło przysłowie: Kiedy przypływasz mimo Malei, zapomnij o ojczyznie.
- ↑ Tacyt w dziele o Germanji w r. 24. pisząc o zwyczajach i sposobie życia Giermanów tak mówi: Grze w kości (która do wynalazku kart zastępowała tych miejsc) dziwić się należy, trzeźwi śród innych zatrudnień tak namiętnie i z takim oddają się nierozmysłem w chęci wygrać lub zgrać się, że kiedy już wszystko spuszczą stawią nakoniec swoją wolność i ciało. Zgrany w dobrowolną oddaje się niewolę, i chociaż młodszy i silniejszy, daje się związać i sprzedać, i ten w niecnej rzeczy upor i zapamiętałość nazywają honorowością — aleam (quod mirere) sobrii inter seria exercent, tanta lucrandi perdendive temeritate, ut cum omnia defecerunt, extremo ac novissimo jactu de libertate de corpore contendant. Victus voluntariam servitutem adit, quamvis juvenior, quamvis robustior, adligari se ac venire patitur, ea est in re prava pervicacia ipsi fidem vocant (
Germania 23. 3), i dodaje: żeby uniknąć hańby takiego zwycięstwa, niewolników tego rodzaju natychmiast sprzedają — servos conditionis hujus per commercia tradunt, ut se quoque pudore victoriae exsolvant.
- ↑ Chiragra, artrytyzm w ręku, a podagra w nogach, od gr. słów chejr ręka i pus noga. Nazywa tu sprawiedliwie zasłużoną, że karzy szaleństwo karciarzy i szulerów. Alluzja do owego u Horacego gracza, czyli szulera, o którym mówi: Woloneriusz ladaco zrodzony, jak mówią, w gniewie bogów, kiedy mu sprawiedliwie zasłużony artrytyzm powykręcał i zbezwładnił palce, codzień najmował sobie takiego, coby za niego brał do rąk kostki i rzucał je do puszki, ks. 2. List. 7, 14 nn. U starożytnych bowiem grano w kości, jak u nas w karty, które rzucano do naczynia zwanego pyrgus, mającego kształt wieżyczki i wewnątrz w pewnych odstępach przegródki nie całkowite, z wycięciami, po których kości spadały nakoniec na stół. Ob. Rich Dictionnaire des antiquités romaines et grecques pod wyrazami: fritillus, pyrgus i turricula.
- ↑ W oryginale nostrae farine, naszej mąki, to jest stanu, cechu. Przysłowiowe wyrażenie używane i u nas w potocznej mowie o człowieku wątpliwej uczciwości, nie bardzo dobrym, mówi się: nie z dobrej mąki pieczony. Naszej, to jest głupców. Persjusz mówi: nostrae paulo ante farinae.
- ↑ O podobnych bajecznych powieściach pisał Łucjan. I ś. Hieronym w swych listach karci takich ludzi, co zmyślają walki z djabłami i temu podobne dziwy. Ob. Erazma Rozmowę pod tytułem Exorcismus.
- ↑ Wytyka tu Erazm szalbierstwo tych, co to kłamane nieraz sprzedają relikwije i zmyślają cuda, lecz to bynajmniej nie ma się stosować do relikwij prawdziwych, przez kościół przyznanych, lub do cudów zapisanych w księgach świętych. Trzeba raz na zawsze pamiętać, że ganić nadużycia, nie znaczy to naśmiewać się z samych rzeczy. Religja niewinna i nie jest odpowiedzialną ani za postępki, ani za tłumaczenia, których pobudką są namiętności. Już Cycero mówił: Obalając zabobon i przesądy nie obala się religją — superstitione tollenda non tollitur religio. De divin. 2, 72. Kurcjusz mówiąc o wojsku Aleksandra W., które widząc poczerwieniony, prawie krwawy księżyc, wzięło to za przepowiednię dla siebie nieszczęścia i ledwo nie podniosło rokoszu, powiada: nic nie wywiera takiego wpływu na ciemną tłuszczę, jak zabobon, skądinąd niepohamowana, straszna, płocha gawiedź, skoro ją za władnie przesąd, prędzej słucha wróżbitów, niż swoich wodzów — Nulla res multitudinem efficacius regit, quam superstitio — alioquin impotens saeva, mutabilis, ubi vana religione capta est, melius vatibus, quam ducibus suis paret. 4, 10.
- ↑ Jasna rzecz, że gani tu nie cuda w ogóle, ale tylko zmyślone dla czystego dochodu i korzyści, żeby więcej wyłudzić grosza u kobiet, starców i łatwowiernych głupców. Seneka mówi: wielu kłamie żeby oszukać, wielu że sami oszukani — multi mentiuntur, ut decipiant, multi quia decepti. De ira 2, 29, 2. Ale takim nie łacno wierzą ci, co wierzą w Ewanielję. Przeciwnie widzimy zazwyczaj, że ci, co tym baśniom jak najmocniej wierzą, najmniej szanują Ewanielję i najmniej w nią wierzą. Gani więc tu ową nikczemną zgraję próżniaków i oszustów, co to wracając z pielgrzymki do miejsc świętych, całkiem oczepiają się paciorkami, agnuskami, medalikami i różnemi innemi, niby z miejsc świętych przyniesionemi amuletami, a najczęściej kupionemi po drodze u jakiego podobnegoż włóczęgi lub żyda, i głupim nabożnisiom sprzedają za najlepszą monetę zmyślone relikwije świętych, a które, gdyby wszystkie były prawdziwe, w tylu wieków kolei rozniesione po całym chrześćjańskim świecie, jużby się dawno wyczerpały i nie byłoby już skąd wziąć ani najmniejszej ich odrobiny; opowiadają przytem dziwy nieokrzesanemu ciemnemu gminowi, z którego łatwowierności i sami potem w duszy się śmieją.
- ↑ Ś. Chrystofor, jak samo już wskazuje imie, wedle legendy, miał na swoich barkach wieźć przez morze Chrystusa, ztąd jest opiekunem żeglarzy. Zowie zaś go Polifemem, że malarze i rzeźbiarze zwykli przedstawiać go w strasznych rozmiarach, nadnaturalnej olbrzymiej wielkości, zamiast laski z masztem w ręku idącego po morzu i właśnie taka olbrzymia statua znajduje się w Paryżu, ztąd Erazm porównywa go do owego bajecznego starożytnych Cyklopa Polyfema, którego nam straszny i odrażający opis zostawił Virgili w 3. ks. Eneidy i Homer w 1. ks. Odyssei.
- ↑ Cóż może być nad to głupszego i zabobonniejszego a jednak dziwnie jak temu zazwyczaj wierzą. I któż to wpoił w umysły chrześćjan te, więcej niż kacerskie, mniemania? Nie ten może oczekiwać szczęśliwej śmierci, co widział drewniany posąg ś. Chrystofora, ale ten, co żył w Chrystusie.
- ↑ Ś. Barbara przez ojca Dioskora, za to, że przyjęła chrześćjańską religją, wtrącona do więzienia pod cesarzem Maksyminem męczeńską otrzymała koronę. Wraz z ś. Jerzym jest opiekunką żołnierzy. O niej jak i o innych świętych dziwne naprawiono legendy w ich żywotach, tak że się zdaje chrześćjanie walczą w tej mierze o palmę z poganami. W Kijowie szczególną cześć odbiera ś. Barbara, a jej pierścionki w wielkiej są wziętości u gminu.
- ↑ Ś. Erazm uważa się za patrona łakomych i sknerów i za szafarza bogactw. Nic się tu nie mówi krzywdzącego o świętych, ani im się uwłacza, ale gani tych, co ich zabobonnie czczą. Żeglarze i majtkowie puszczają się na morze, chociaż nie myślą o poprawie swoich obyczajów i życia, nie wątpią jednak, że, gdy popatrzą tylko na statuę ś. Chrystofora, szczęśliwie wrócą do domu. Żołnierze, najnikczemniejszy rodzaj ludzi, prawdziwi zbójcy, jeśli upadną na twarz przed obrazem ś. Barbary, postawią jej świecę i odszepcą jakieś tam obozowe modlitewki, pewni są, że cali wrócą do pierwszego swojego życia. Łakomi, by się zbogacić wkrótce, oddają w tym celu i zabobonnie cześć ś. Erazmowi, jako szafarzowi bogactw i dostatków.
- ↑ Ś. Jerzy wojskowy trybun, umęczony za wiarę pod Dyoklecjanem, że się maluje nakoniec w wojennej zbroi i rynsztunku, przebijający włócznią smoka, jak niegdyś Herkules bajeczną lernejską hydrę, czy także smoka, porównywa go tu z tym pogańskim bohaterem po śmierci policzonym w poczet bogów. I w rzeczy samej wiele rzeczy, które się w legendach opowiadają o ś. Jerzym, rzekłbyś żywcem są wzięte z baśni o pogańskim Herkulesie.
- ↑ Hippolit, syn Tezeusza i Antiopy Amazonki, sławny u starożytnych bohater jeździec, oskarżony fałszywie od macochy, wyklęty od ojca, roztargany był od własnychże koni. Ztąd i nazwę otrzymał od hippos koń i litos rozszarpany.
- ↑ W pierwiastkach chrześćjaństwa nie było po kościołach żadnej rzeźby, żadnych malowideł, a teraz zbrojny koń ś. Jerzego nieraz poczesne miejsce zajmuje w kościele. Cóżby to rzekli poganie, gdyby zmartwychwstali i ujrzeli w naszych kościołach wraz z świętymi malowanych wołów, osłów, koni, baranów i t. p. rzeczy; prawdziwie lękać się należy, żeby i nas chrześćjan nie zaliczyli do siebie, a przynajmniej nie posądzili o przedrzeźnianie ich dawnych bajecznych powieści.
- ↑ Styks, zrazu zdrój, potem niedaleko Monakrys, rzeka, że wody jej miały w sobie wiele części żelaznych i były tak zimne, że kto je pił, prawie zostawał odrętwiałym, starożytni poeci przenieśli ją w swojej wyobraźni do piekieł, czyli na tamten świat. Tam Charon przewozi przez nią dusze umarłych. Bogowie przysięgali na Styks i ta przysięga była u nich najstraszniejsza.
- ↑ I na innem miejscu (Enchiridion militis christiani Tom 5.) mówi Erazm: „Jeden codzień rzewne zasyła modły do ś. Chrystofora i pada na twarz przed jego obrazem w nadziei, że w ten dzień nagła go śmierć nie zaskoczy; drugi modli się do ś. Rocha w najmocniejszej wierze, że go zachowa od morowego powietrza; ten pości na cześć ś. Apolonji, by nie cierpieć od bolu zębów; ów patrzy się w obraz Joba, w nadziei, że uniknie przez to obmierzłej choroby: jedni część swego zysku ofiarując na korzyść ubogich, żeby ich towary, które mają na okrętach, przez tych rozbicie się nie stały się łupem morza; inni ś. Hieronowi stawią zapaloną świecę, by znaleźć swą zgubę; słowem nasze obawy i życzenia dają zatrudnienia świętym. Taki rodzaj nabożeństwa, który pomija Chrystusa, bardzo jest bliski zabobonu pogan, którzy dziesiątą część dóbr swoich ofiarowali Herkulesowi, by się zbogacić, lub koguta przynosili w ofierze Eskulapiuszowi, by zdrowie odzyskać“. Porównaj modus orandi Deum T. 5. także list do kardynała Sadoleta Ep. 1094 p. 1267.
- ↑ Nie gani tu odpustów prawdziwych udzielanych władzą kościoła, ale śmieje się z wymyślonych i dla tego dodał zmyślone. Nieraz bowiem niektórzy dla własnej korzyści zmyślali fałszywe papiezkie bulle, ażeby oszukać prostaków i nieoświeconych. Wielu wszakże polegając na takie odpusty pochlebia sobie, że już będzie zbawiony i bez poprawy życia. „W Ewanielji, powiadają teologowie, znajdujemy dwa rodzaje przepisów, jedne obowiązują wszystkich chrześćjan, które każdy, pod utratą zbawienia, spełniać powinien; drugie, rady raczej, niż przepisy (consilia evangelica), nie wszystkich obowiązujące i niekonieczne do zbawienia. Wykonaniem ostatnich wierzący mniejszego lub większego dostępuje stopnia doskonałości, która wszakże nie jest niezbędnym do zbawienia warunkiem. Doskonałość, wedle pojęcia kościoła, stanowi już raczej prerogatywę, osobne pierwszeństwo wyższej w kościelnem państwie władzy, hierarchji i zakonów i zlewa się w jedno w osobie papieża. Z tych to właśnie dobrych dzieł, nienależących do zbawienia (opera superrogatoria), tworzy się ów. skarb, zapaśny kapitał, z którego papieże udzielą niektóre cząsteczki grzesznikom, żeby im dostarczyć zbawienie. Tym sposobem żywa jedność wierzących w chrześćjańskim kościele, zamieniła się w łacińskim kościele w zewnętrzny rachunek, dopełnieniem niedostatków jednego zbytkiem dzieł dobrych drugich, i to zadanie przeprowadzenia, czyli zaliczenia wykonywają papieży na mocy najwyższej władzy. Jest to wieczny proces, mówi Chomiaków, wiekuisty spór sprzecznych praw przed duchownymi prawnikami papieskiego Rzymu, a to stosunki zamieniające sobą ową wewnętrzną jedność, jaka przyjściem Chrystusa ustanowiła się między twórcą i jego stworzeniem. Z rachunkową księgą w ręku, rozdzieloną na dwie części, w której dług (debet) wystawia się jak grzech, a kapitał (credit) jak dobre dzieła — prawda wsparta ofiarą Zbawiciela — człowiek chce się prawować z Bogiem i w rzymskim kazuiście znaleść łaskawego dla siebie sędziego. Zresztą sprawa jego prawie nie może być przegraną. Byleby był obywatelem kościelnego państwa i pokornym niewolnikiem jego rządźców, on stanie się akcionerem raju za dość umiarkowaną sumę dobrych dzieł i dobrych myśli, a jeśli okaże się przewyżka, to może złożyć dla niego nie wielki czynny kapitał, którego użycie całkiem będzie zależało od jego woli; jeśli zaś okaże się deficit, niedostatek, ten może być popełniony pożyczką u bogatszych kapitalistów. Skoro tylko bilans wierny, Bóg niczego już więcej nie wymaga! Niech mi przebaczą tak złośliwą ironią, gdyż ja niewykraczam z granic surowej prawdy. I któryż syn kościołamógłby powstrzymać swoje oburzenie, widząc tak przewrotnie przekręconą i głęboko poniżoną ewanieliczną naukę! Czemże w rzeczy samej stało się chrześćjaństwo!.... I potem wszystkiem jeszcze będą surowie sądzić niewierzących“. Православное Обозрѣніє 1864 г. Январь стр. 35. Вѣстникъ западной Россіи 1865 г. T. 3. Апрѣль стр. 146—149). W jubileuszowe szczególniej lata papieże z apostolską szczodrobliwością szafują zapasy łaski, zebrane w tej skarbnicy dzieł dobrych, udzielając wszystkim pełnego odpuszczenia grzechów pod niektóremi warunkami. Głównym warunkiem były: obecność w Rzymie i zwiedzanie niektórych kościołów, osobliwie św. Piotra. Jubileusz powinien był się powtarzać we sto lat, ale potem termin ten został skróconym i na koniec przeszedł w nieoznaczony. Podobnej uroczystości nigdy nie było w chrześćjańskim kościele; po raz pierwszy ustanowił ją Bonifacy VIII. w 1300 r. Dante powiada, że ten papież i jego kardynałowie zapomnieli Ewanielią i Ojców kościoła, zajmowali się tylko dekretaliami, myśl ich nie zwracała się ku Nazaretowi, ale szukała tylko zbogacenia się.“ Potwierdza to i Muratori, którego nie można posądzać o stronnictwo, gdy o Bonifacym mówi: wszelkiemi siłami on się starał wywyższyć i zbogacić swoich krewnych, zebrać skarby, niezważając byle jakiemi środkami. Był to człowiek przejęty światowemi myślami, śmiertelny wróg Gibellinów. Za to, iż ci go nie oszczędzali, Dante skazał go na najokropniejsze męki w piekle. Benvenuto da Imola już go chwaląc, już ganiąc, nazywa go wspaniałomyślnym grzesznikiem. Powiadają jakoby papież Celestyn V. tak się o nim wyraził, że on wdarł się na papiezką stolicę jak lis (wilk), rządził kościołem jak lew, a umarł jak pies — entrerebbe nel pontificato qual volpe, regnerebbe come lione, morrebbe come cane. Muratori (
Annali d'Italia) anno 1303. T. VIII. p. 11, obwinia go w nienasyconej chciwości. Виленскій Вѣстникъ, 3. р. str. 150 tamże.
- ↑ Tak się zwało u starożytnych naczynie z wodą służące do wymiaru czasu, jak u nas zegary, które dopiero w 15 w. zostały wynalezione, z wązkim u dołu otworem, przez które zwolna wyciekająca woda, lub, jak potem, piasek, w pewnym przeciągu czasu, określała czas. To narzędzie nazwane z gr. od słowa kleptejn (
κλέπτειν) kraść, ukrywać i hydor (
ὕδωρ) woda, że wodę ukrywało.
- ↑ Tego rodzaju najzabobonniejszych bredni wszędzie pełno, a co dziwniejszego, że takiej przesądnej pobożności hołdują nieraz i sami nawet uczeni i w rzeczach religji oświeceni ludzie.
- ↑ Nie gani tu bez różnicy i wogóle ani modlitw, ani się modlących, ale karci tych, co nie myśląc bynajmniej o poprawie swojego życia, całe zbawienie swoje zakładają na statecznem odmawianiu pewnych tylko modlitewek, i kiedy się modlą usty, myśl ich i serce żadnego w tem nie biorą udziału. Karcił takich Faryzeuszów i Chr. Pan. Sami nawet poganie, acz nieoświeceni światłem prawdziwej wiary, śmieli się z takich modłów. Kato mówi u Sallustyusza: nie wotami, czyli obietnicami, ani ofiarami i kobiecemi szlochami jedna się pomoc bogów; ale czujność, czynność, rozsądne zastanowienie się i rozwaga wszystko wieńczą pomyślnym skutkiem: kiedy zaś gnuśny będziesz siedział złożywszy ręce, niczego nie wymodlisz u bogów: non votis neque suppliciis muliebribus auxilia deorum parantur vigilando, agendo, bene consulendo prospera omnia cedunt: ubi socordiae te atque ignaviae tradideris, nequicquam deos implores Cat. 52, 29. i Klaudjan powiada: rośnie liczba nieszczęść, kiedy sami nieczynnie marnie czas tracimy na modłach: graviorum turba malorum Texitur, ignavis trahimus dum tempora votis. In Eutr. 2, 393—394 A znów gdzie indziej czytamy: modły miękczą pana świata: Dominum mundi flectere vota valent. Mart. Epigr. 8, 32, 6 i Owidjusz mówi: Modły przebłagają zagniewanego boga: Flectitur iratus voce rogante deus. A. A. 1, 442.
- ↑ Zabawnie łączy dwie wręcz sobie przeciwne rzeczy; rozumie zaś tego, co pod pokrywką pobożności oszukuje, a czy małoż jest takich?
- ↑ 457,0 457,1 Oto, o co tacy proszą swojemi modłami, nie oświecenia rozumu i czystego sumienia, ale dóbr tego świata, skąd się jasno pokazuje, że nie wszelkie gani modły, ale tylko zabobonne, zwłaszcza jeśli mają na celu to tylko, o czem mówi. Z takich bowiem śmieli się już i pogańscy nawet poeci. Persiusz w 2. Satyrze szydząc z takich modłów mówi: nie każdy wraz gotów mieszać się do szeptów i uniżonych modłów po kościołach i bez ogródki wynurzać swoje życzenia: haud cuivis promptum est murmur, humilesque susurros Tollere de templis et aperto vivere voto. I Juwenalis w Sat. 10. zwyczajna i prawie najpierwsza na ustach każdego po wszystkich kościołach prośba, żeby rosły bogactwa, dostatki i żeby na całej giełdzie (rynku) nasza szkatuła była najcięższą: prima fere vota et cunctis notissima templis Divitiae crescant, ut opes, ut maxima toto Nostra sit arca foro. Porówn. Hor. ks. 3. od. 29, 57. nn. To jest kałużę niezliczonych i strasznych swych zbrodni; przysłowie wzięte od zaraźliwego lernejskiego bagna Argiwów, szerzącego zarazę i ukrywającego w sobie bajecznego strasznego smoka, czyli hydrę o dziewięciu głowach, z których ośm miało być śmiertelnych, a średnia tylko nieśmiertelna, a i na miejscu każdej z tamtych odciętej wyrastały duże nowe. Herkules jednak tę hydrę pokonał, ciało pociął w kawałki i strzały swoje maczał w jej jadzie.
- ↑ I to jawnie dowodzi, że nie powstaje przeciw odpustom. Przytyka bowiem nie tym, co ich, jak należy, używają, ale tym, co nie zmieniając swoich obyczajów i sposobu życia, poprzestają tylko na rzuceniu do skarbony grosza, w przekonaniu, że już tem jednem zgładzą swoje grzechy.
- ↑ Dwóch jest świętych tego imienia. Ś. Bernard klarewalleński opat (w Clarvaux), urodzony w Burgundji 1091. r. ze szlachetnej familji, zmarły 1153. wymową, nauką i pobożnością wielki wpływ wywarł r. 1147. na drugą krucjatę; zbijał naukę Abellarda na koncylium w Sens r. 1140. odmówił przyjęcia wszystkich zaszczytów; ustanowił religijne zakony Bernardynów i Cystersów. Życie jego opisał Lemaitre r. 1649 i Willefor 1704 r. O nim następną śmieszną nie tylko opowiadają ale i piszą legendę. Szatan spotkawszy ś. Bernarda, przechwalał się, że zna takie siedem psalmów Dawida, które jeśli kto codzień odmawiać będzie prościutko pójdzie do nieba. Nalegał ś. Bernard, by wskazał, jakie to mianowicie były psalmy, i kiedy szatan wzbraniał się wskazać, próżna rzecz, rzekł ś. Bernard, codzień będę odczytywał cały psałterz, w których i owe siedem twoich znajduje się psalmów i tem większą jeszcze będę miał zasługę. Szatan z obawy żeby nie dać powodu do tak wielkiej zasługi, był nakoniec zmuszony je wskazać. Można ztąd sądzić o prawdziwości i wiarygodności tej legendy, która gdyby była prawdziwą, zawdzięczalibyśmy łasce szatana to, czego nam nie wskazała i Ewanielja. — Drugi ś. Bernard de Menthon ur. 923. założyciel domów przytułku (hospitii) na Alpach, zwanych wielkim i małym Bernardem, jako schronienia dla podróżnych.
- ↑ Dziwna rzecz, jak głupi gmin jedną ją o wszystko prosi, jakoby już Chrystus Pan nie tak się łacno dawał przebłagać, jak Bogarodzica Marja, lub mniej mógł od niej. Ale gmin patrzy na świętą dziewicę i jej syna, jak na matkę i syna jakiego króla, lub księcia. Że ponieważ trudno jest do tego się dostąpić i nie tak łacno co na nim wymódz, gdyż ta płeć trudniejszą jest do ubłagania, sądzi, że potrafi to wyjednać przez kobietę a zwłaszcza matkę. Chociaż zaś Erazm wprowadza mówiącą głupotę, a więc nie bierze odpowiedzialności za to, co ona mówi, strzegł się jednak obrazić chrześćjańską religję, i żeby się komu nie zdało, że gani tych, co oddani są nabożeństwu do najświętszej Panny, dodaje przeto: więcej prawie ufa, niż samemu jej nawet synowi, żeby każdy rozumiał, że się gani głupi przesąd gminu, który więcej ufa Marji, niż Chrystusowi. Listrjusz w swoich objaśnieniach do pochwały głupoty mówi: że bawiąc we Włoszech na naukach widział w jednym kościele napis, którym ktoś oświadczał, że będąc ciężko chorym na febrę, nie ufał lekarzowi, mało się spodziewał od Boga, ale położywszy całą swoję ufność w N. Pannie, wyzdrowiał. Oto ten wiersz, który dobrze zapamiętał: nie było nadziei na lekarza, nie wielka na Boga: nulla erat in medico spes, neque multa Deo.
- ↑ Co się tu mówi o fałszywie pojętej religji, raczej zabobonie i przesądach, brać tego nie trzeba na karb niewiary Erazma. Każdy rozsądny, co pogląda na to nie oczami ciemnego gminu, ale przetartemi prawdziwą religijną oświatą, nie może inaczej mówić i myśleć, jak Erazm. Autor przydłuższego artykułu: Rys historyczny narodowego (ludowego) poglądu na świat i zabobon prawosławnego i staroobriadca, umieszczonego w Dzienniku Ministerstwa Nar. oświecenia za r. 1863. miesiąc styczeń, oddział 4. między innemi, rozbierając ten przedmiot, tak mówi: „Dowolny, wedle swego widzimi się, praktyczno-mitologiczny pogląd dawnego ruskiego człowieka na cuda świętych, był wynikiem jego materjalnego bytu, zupełnej nieznajomości sił i praw przyrodzenia, nieumiejętności zastosowania je do swoich praktycznych w życiu potrzeb i nagjąć do swego materjalnego bytu.... Takim sposobem od czasu do czasu złożył się spis osobnych, że tak powiem, narodowych (ludowych) świętych, z którego znali, jaki święty i nad czem w naturze, miał władzę, i o co którego ze świętych prosić należy. Tak lud nasz (moskiewski) śpiewa dotychczas w jednej swojej duchownej pieśni:
Мати Божья Богородица,
Скорая помощница,
Теплая заступница!
Заступи, спаси и помилуй
Сего дома господина,
Оть огненной пожоги,
Оть водяной потопи!
Попаси же єму, Господь Богъ,
Хлоръ, Лаверъ лошадокъ,
Власій коровокъ
Настасій овечекъ
Василій свинокъ
Мамонтій козокъ
Терентій курокъ
Зосимъ Соловецкій телок
Стаями, роями,
Густыми медами.
Matko boska Bogarodzico,
Skora pomocnico,
Gorliwa obronicielko,
Broń, strzeż i zachowaj
Domu tego właściciela
Od ogniowej pożogi
Od wodnej powodzi:
Niech mu, Panie Boże, pasie
Chlor, Ławior koników,
Własij krówek
Nastasij owieczek
Bazyli świnek
Mamontij kozek
Terentij kurek
Zosim Sołowiecki ciołek
Stadami, rojami
Obfitemi miodami.
Na stronicy zaś 63. jest wykaz, jakim świętym jakie od Boga są dane łaski i kiedy obchodzi się ich pamiątka. Ob. przytem Legendy ruskiego ludu w ruskim języku. A małoż jest i takich pieśni i takich przesądów w każdym narodzie? Zważywszy to wszystko, czyż nie słusznie można powtórzyć owe wyrazy Pliniusza: Co do religji, po dziś dzień jeszcze błąka się rodzaj ludzki: Ad religiones maxime etiamnunc caligat humanum genus. Nat. Hist. 30, 1. init. Lucjan Siemieński w umieszczonym na 1843. r. w Orędowniku naukowym Poznańskim N. 43. str. 240 nn. artykule: Rysy górali Tatrzańskich, przywodząc gminne podania i po dzień krążące między ludem, tak mówi: „Ze zniknięciem pogaństwa, gmin podsunął pod wyobrażenia chrześćjańskie wszystkie swoje dawniejsze myty, do czego dopomogli ówczesni missjonarze, stosując nowe święta i obrzędy z dawnemi, i tak w gaju poświęconym piorunowi powstawał kościół lub kapliczka na żertwiennych (ofiarnych) głazach figura ukrzyżowanego Zbawiciela, święto Jana Chrzciciela w dzień Kupały, wilja Bożego Narodzenia w dniu Kolady — a wszystkie bóstwa zamieszkujące w lasach, przy źródłach na dnie wód, w wichrach i ogniu, jak Rusałki, Wilkołaki, ogniany, dziwożony, strzygi, Leleki, Bogińki i tym podobne umieszczone od razu zostały w poczet złych duchów, lecz jednakże z tą modyfikacją, że gmin, lubo się od nich żegna, ciągle z nimi przestaje i wierzy w tajemną pomoc, przy swoich czarach i zaklęciach. Wyobrażenia te trzymają się go jak wspomnienia z wieku dzieciństwa i niewinności; z niemi wierzy w święte przepisy religji, które są pokarmem dla ducha, ale żyjącemu zawsze z przyrodą potrzeba koniecznie ten świat zjawisk widzialnych zaludnić istotami, które rządzą gradem, wichrem, nabiałem, które choroby i zarazy wnoszą do domów, obłąkują podróżnych, kradną dzieci, słowem wyrządzają wszystkie psoty śmiertelnym. Zgłębiając to pojęcie, przychodzę do drugiego wniosku, że lud pojmując Boga jako źródło wszystkiego dobra na ziemi, nie przypuszcza, aby sama wszechmocność, która zsyła błogosławieństwa, trudniła się wyrządzeniem złego. Zło i dobro od wieków było zasadą wszystkich religji, te dwie przeciwne siły sprawiają ruch w krainie duchów, a pobożne westchnienie prostaczka do świętego patrona zapewnia mu opiekę i obronę od przemocy piekielnych. Zapewne dla nas, cośmy przesiękli doktryną wieku, wyobrażenia gminne, jego gorąca wiara, rozbudzają tylko śmiech politowania; ale wyznajmyż sobie otwarcie, czy w tej ustawicznej pogoni za prawdą, która jest naszej naturze odjętą, zdobyliśmy coś więcej, oprócz wątpliwości? Z tego stanowiska zapatrując się na lud nasz i jego świat umysłowy, dobrze zastanowić się powinniśmy, czy ten owoc cywilizacji, jaki mu podajemy, nie zmieni jego przymiotów dzisiejszych, czy czytanie gazet zastąpi roskosz pogadanek na wieczornicach, czy płytkie rozumowania o jakiej zasłyszanej doktrynie, zastąpią wiarę w cuda opatrzności; a poznanie zbytków i potrzeb cywilizacji, czy nie pozbawi go tej szczytnej prostoty, która dziś jeszcze chłopa naszego czyni tak poważnym, tak pełnym godności, że się zdaje być idealnym wzorem, podług którego przyszły naród ma się urządzić.“
- ↑ W oryginale anathemata, tak się po łacinie zowią offerty z kruszcu, jako to: rączki, nóżki, serca i t. p. wieszane po kościołach u ołtarzy, na znak wdzięczności za uzdrowienie na jakim członku.
- ↑ Takie przygody często można widzieć na obrazach z podpisem cudu. Dziwna żartobliwość w objaśnieniu tych przygód.
- ↑ Bo ten dla własnej korzyści życzył, by się choroba przedłużyła. A małoż jest takich niegodnych lekarzy?
- ↑ Alluzja do owego pięknego epigrammatu Auzonjusza (
3. In Eumpinam adulteram): „Przeniewiercza żona, przygotowała podejrzliwemu mężowi truciznę, a że sądziła, że była jeszcze za słabą, by go mogła zabić, dla przyspieszenia więc i pewniejszego skutku podmieszała sporą dozę zabójczego żywego srebra. Dwie te ingredjencje, jeśli kto przyjmie je oddzielnie, znajdzie niechybną zgubę, lecz złączone razem właśnie truciznę niszczą. Gdy więc zgubne te leki walczą nawzajem, mąż zamiast śmierci, znalazł ocalenie. Nastąpiło natychmiast rozwolnienie żołądka, a z tem odeszły i pożyte pokarmy. Dziwna bogów opatrzność! okrótna żona, co godziła na życie męża, sama go uratowała, bo gdy wola losu i dwie trucizny służą pomocą“, to jest lekarstwem. Toxica zelotypo dedit uxor moecha marito. Nec satis ad mortem credidit esse datum. Miscuit argenti letalia pondera vivi. Cogeret ut celerem vis geminata necem. Dividat haec si quis faciunt discreta venenum. Antidotum sumet qui sociata bibet. Ergo inter sese dum noxia pocula certant, Cessit letalis noxa salutiferae. Protinus et vacuos alvi petiere recessus, Lubrica dejectis, qua via nota cibis. Quam pia cura Deum, prodest crudelior uxor. Et cum fata volunt, bina venena juvant.
- ↑ Nie jeden w podobnych nawet zdarzeniach ocalenie swoje przypisuje świętym.
- ↑ Słowa są Wirgilego Eneidy 6, 625. nn. naśladowane z Iliady Homera, ale tu nieco zmienione, gdyż w Eneidzie tak je czytamy w 644—647:
Chociażbym sto ust miała i języków tyle,
Choćby głos mój żelazu nie ustąpił w sile
Trudno, bym wszystkie zbrodni objęła rodzaje,
I kary, które za nie mściwy bóg zadaje. Tłumacz. Dmoch. - ↑ Nie trzeba tego rozumieć, jakoby życie chrześćjańskie było zabobonnem, ale że obyczaje tych, co się nazywają chrześćjanami, tak są skażone tego rodzaju przesądami, iż nic nie ma tak świętego, do czegoby nie przymieszali coś podobnego; tego wszystkiego takie jest mnóstwo, że i żaden historyk nie potrafiłby tego wszystkiego opisać, tak zaś śmieszne, że lepiej o tem zamilczeć.
- ↑ Stosuje to do widzenia statui ś. Chrystofora i owych siedmiu psalmów, niby przez szatana wskazanych.
- ↑ Stosuje do odpustów.
- ↑ Rozumie tu ś. Erazma. Bo to właśnie stanowi istotną i najprzyjemniejszą dla świętych cześć ich, naśladowanie ich życia. Ale że to rzecz nie tak łacna, gmin to zaniedbywa, ucieka się do łatwych jakichsiś praktyk. Ob. niżej Przypis. 592. 593.
- ↑ Płaczki, zwane u Rzymian praeficae, były to kobiety, które za pieniądze najmowały się towarzyszyć pogrzebowemu pochodowi bogaczów, szły po przedzie ciała z odkrytą głową, rozczochranemi włosami, lamentując i śpiewając żałobne hymny, lub zmarłego pochwały. Ztąd mówi Horacy: jak najemne na pogrzebie płaczki, szlochają, wygadują i wykazują więcej nawet boleści, niż ci, co w istocie boleją: ut conducti plorant in funere, dicunt et faciunt prope plura dolentibus ex animo Ad. Pis. 431—432. Ten zwyczaj powzięty od pogan, przetrwał jeszcze po dziś dzień w dwóch włoskich miastach Canato i Agnara, i w wielu chrześćjańskich narodach, najmują tam płaczek, które się zowią repetitrici. Książęta zaś i bogacze koni nawet ustrojonych w rzędy, z przywiązanemi do nóg głowami, jakby opłakiwały swego pana i po nim tęskniły, prowadzą za pogrzebowym wozem. Podobnie w Moskwie i Petersburgu dla dodania większej wystawy weselu lub pogrzebowi jakiego bogacza kupca, jest zwyczaj najmować dymissionowanych jenerałów, osobliwie mających kilka gwiazd, a im tych więcej, tem się drożej opłacają. Tacy jenerałowie, mimo swoją wysoką rangę i honory, pobierając lichą nieraz emeryturę nie wystarczającą im do opędzenia koniecznych potrzeb familijnego bytu, przy panującej w ogóle w stolicach drożyznie, znajdują w tem środek do swego utrzymania się. A że urządzanie tak wesela, jak i pogrzebu często zajmujący się tym rzemiosłem przedsiębiercy biorą na siebie za ryczałtową cenę, przeto przy ugodzie i zapytują z góry, czy z jenerałami, czy bez jenerałów. Nie sąż że to istni aktorowie, jak ich zowie tu Erazm?
- ↑ Bo umarli albo tego nie czują, albo czują na własną krzywdę. Tymczasem dla pociechy słabych wszystko się to toleruje, jeśli tylko jest znośnem i nie wychodzi z granic. Tymczasem duma w tych razach dochodzi teraz niemal do szaleństwa. Wszak dla umarłego wszystko to jest rzeczą najobojętniejszą jak i gdzie go pochowają. Śmieszne więc są te zwyczaje, podobnie jak życzenie owej kobiety, która przed śmiercią na spowiedzi zaklina kapłana na wszystko, by ją nie grzebano na cmentarzu, a zapytana o przyczynę odpowiedziała, że przez całe swoje życie bała się nieboszczyków, nieżyczy więc i po śmierci leżeć z nimi pospołu.
- ↑ Edylowie, od sł. aedes, -ium, dom, budowa, rzymscy urzędnicy w godności pierwsi po Pretorach, mieli swej pieczy poruczone publiczne budowle, mosty, drogi, teatra, łaźnie, publiczne igrzyska, opatrzenie Rzymu w żywność; słowem cały wewnętrzny porządek Rzymu był im zlecony, przytem nie mało się okrajało i do kieszeni Edyla. Edylem można było zostać nie raniej, jak po 35 r. życia.
- ↑ Patrz, jak oględnie i ostrożnie karci nie wszystkich, lecz tylko niektórych nadętych swojem szlachectwem. Bo czyż mało jest takich ze szlachty, którzy słyną tak znamienitością rodu, jak nauką i prawemi obyczajami. Ale wytyka tu tych, co swymi obyczajami i innemi przymiotami nie tylko, że się niczem nie różnią od najniższej gawiedzi, ale swoimi występkami ją nawet przewyższają.
- ↑ Bo wszyscy, mówi Seneka, jeśli zasięgniemy początku, pochodzą od Bogów — omnes, si ad originem primam revocantur, a dis sunt. Epist. 44, 2. i na innem miejscu: rozbierz pochodzenie jakiego chcesz rodowitego, dójdziesz do niskiego jego początku — quemcunque volueris revolve nobilem, ad humilitatem pervenies. quemcunque volueris revolve nobilem, ad humilitatem pervenies. Contr. 1, 6, 4. p. 110. Ed. Rip. Plato też mówi, nie ma króla, któryby nie pochodził z niskiego niewolniczego stanu, i nie ma niewolnika, który by rodu swego nie wywiódł od królów — Plato ait neminem regem non ex servis esse oriundum, neminem non servum ex regibus. Sen. Epist. 44, 4. Nie jeden chłop zostawił szlachectwo swoim potomkom — quidam ignobiles nati fecerunt posteris genus. Sen. Contr. (
6, 1, 3.) p. 110. Ed. Rip. I znowu: nie ściany domu poobwieszane kurzem pokrytemi portretami przodków czynią szlachcica. Nikt nie żył dla naszej sławy, a co było przed nami, my na to nie mamy prawa. Szlachetnym robi umysł, który się umie podnieść nad swój stan — Non facit nobilem atrium plenum fumosis imaginibus. Nemo in nostram virtutem vixit, nec quod ante nos fuit nostrum est. Animus facit nobilem, cui ex quacunque conditione supra fortunam surgere licet. Epist. 44, 5. Tymczasem jakże wiele jest takich, osobliwie na których herbowej tarczy, chociaż nieraz samopas, bez prawnych na to dowodów, zasiadła mitra, co to często mimo wcale nieksiążęcą ani hrabiowską swoją chudobę, tak dalece puszą się tą swoją by i kłamaną rodowitością, że nie tylko nie wolno służbie bez ubliżenia i śmiertelnej obrazy jaśnie oświeconego majestatu, inaczej się do nich odzywać, jak tylko z powtarzaniem za każdem słowem pełnego ich brzmiącego tytułu, jaśnie oświecony, ale nawet i samo jaśnie oświecone stadło, mimo, że w domowem pożyciu nieraz się obchodzi z sobą wcale po chłopsku, uracza nawzajem jeden drugiego, co słowo, tytułem księżny i księcia, hrabiny i hrabiego; owszem dzieci nawet rodziców i rodzice dzieci zawsze darzą tem imieniem, i żaki książątka i hrabiątka nigdy nie chybią napomnieć sobie nawzajem o swej jaśnie oświeconej pochodzistości. Zwykle słyszymy, jak książę, lub hrabia, każe się słudze dowiedzieć o zdrowiu pani księżny, lub hrabiny, jak się jej spało, i czy jaśnie oświecony jej paluszek jeszcze boli, a sama pani mówi do księcia, lub hrabiego: winszuj mi jaśnie oświecony książe, faworytka moja Żoli dziś się oszczeniła — lub — niestety! księżniczka moja (córka) Anastazja dostała dziś wolności. U nich też osobny być musi kodeks ustaw gościnności, bo gdy w swym domu przyjmują gości, a żaden z nich nie dopisuje swym herbem, gdy brak im mitry, u stołu pierwsze miejsca sami zawsze zajmują, i za nic go w świecie nie ustąpią, by i jak najpoważniejszej matronie, lub zasłużonemu weteranowi, na każdym kroku tym sposobem dając uczuć swoją przewagę, a upokorzenie tym, z którymi niby serdecznie dzielą się chlebem i solą. Otrzymując zaś listy nieodmiennie po kilka razy odczytują pierwiej adres badawczo się wpatrując we wszystkie litery, czy wszystkie w nim zachowano ich tytuły, a to naturalnie nieodmiennie wpływa i na ich humor, a następnie i na skutek listu, zwłaszcza gdy na nieszczęście, treścią jego była jaka prośba.
- ↑ Tę, że tak powiem, szlachciomanją, czy arystokratomanją pięknie skarcił Marjusz w swej mowie, będąc obrany konsulem w czasie wojny z Jugurtą. Sall. Jugurth. 85. Ślicznie też wydrwił i Erazm w swojej rozmowie: Jeździec bez konia (
rozstrzelenie nie objęło ostatniego słowa tytułu, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł), to jest rycerz, czyli szlachcic bez szlachectwa, albo wyłgana rodowitość, a także i w rozmowie: Filodoksos, czyli chciwy sławy.
- ↑ Ponieważ chłop, zwykle uważa się za potomka Chama, wyraz więc chłop, być może, powstał z dwóch słów chama łup, bo go też niemiłosiernie wszyscy łupią od ciura do najwyższego dygnitarza, pierwsze jednak tu miejsce, jako najbliższy trzyma pan i jego oficjaliści. Że chłop ma pochodzić od Chama, przeto i sam też bywa zwyczajnie nazywany chamem i ta nazwa stała się wyrazem pogardy i łajanki.
- ↑
Fungar vice cotis, acutum
Reddere quae ferrum valet, exsors ipsa secandi. Ad Pisones v. 304. - ↑ Pisano to jeszcze przed emancypacją chłopów.
- ↑ Euklides, rodem z Aleksandrji około 300 r. przed Chr. sławny grecki matematyk, którego Stojcheja w 15 księgach: elementarna księga arytmetyki i geometrji, podziśdzień w matematycznych naukach ważne zajmuje miejsce.
- ↑ W oryginale: od którego przeraźliwiej i ten nie wrzeszczy, co ma zaszczyt być mężem kury. Wiersz z Juwenalisa Sat. 6. qua deterius nec ille sonat, quo mordetur gallina marito. Ztąd Grecy, jak świadczy Kwintyljan, przykry głos nazywali kogucim i u nas to się stosuje do przykrego śpiewu.
- ↑ Niejakiś Hermogenes za czasów Horacego słynął jako znamienity śpiewak i muzyk. ks. 1. Sat. 9, 25.
- ↑ W 27. jego liście czytamy zabawną powiastkę o niejakimś głupim bogaczu, który był sobie uroił, że jeden to wszystko zna, co tylko każdy z jego sług oddzielnie umiał, w opowiadaniu zaś czegokolwiek tak się zapominał, że gdy mu nie przychodziły na myśl imiona Herkulesa albo Achillesa, zapytywał o nie sług swoich i ci powinni mu byli takowe podpowiadać. Chociaż zaś był tak słaby, że ledwo oddychał, pochlebcy jednak zachęcali go wdać się w zapasy, a kiedy on się odzywał, jakże to mogę, kiedy ledwo dyszę (żyję), alboż nie widzisz, mówili, jak dużo sążnistych i krępych sług masz w swoim domu.
- ↑ Marcjalis w Epigrammatach tak mówi: prędzej się znajdzie taki, co porzuci ojczystą zagrodę, niż zechce drugiemu ustąpić w talencie — inveniri forte, qui cedant agro paterno, qui velit ingenio cedere nullus erit (
jest to zniekształcony cytat z epigramatu Marcjalisa (8, 18, 9—10), w oryginale brzmi on: aurum et opes et rura frequens donabit amicus: qui velit ingenio cedere rarus erit, czyli w tłumaczeniu zespołu Wikiźródeł: wielu przyjaciół da złoto, bogactwo i ziemię, [ale] rzadko zdarza się taki, który zechce podzielić się [swoim] talentem; Erazm w swoich Przysłowiach (łac. Adagia) podaje go w formie: inveniri qui non recusent agris paternis cedere: qui velit ingenio cedere, reperiri neminem).
- ↑ W oryginale łacińskie przysłowie: gęba znajduje godną siebie sałatę — et inveniunt similes labra lactucas, urosłe, zda się od gustu osła, dla którego gęby i oset jest prawdziwą sałatą, zjada bowiem co najgorsze trawy. Używa się to przysłowie, kiedy ironicznie chcemy wyrazić, że czego kto wart, to mu się i dostaje. U nas coś podobnego wyraża: Wart Pac pałaca i pałac Paca.
- ↑ W oryginale: redditura putidiorem, zrobiłoby go bardziej obmierzłym, godniejszym pogardy, zmierziłaby, obrzydłaby. Bo putidus znaczy obmierzły, nieznośny. Tak się wyraża Horacy: do czegoż tak obmierzłe rzeczy zmierzają? Quorsum haec tam putida tendant? ks. 2. Sat. 7, 21.
- ↑ Jakże delikatnie i bez uszczypliwości opowiada rzecz samą z siebie drażliwą. Któż nie wie, że jak pojedyńcze osoby, tak i narody mają swoje właściwe sobie przywary, które u ludu poszły nawet w przysłowie. Lecz tu niczego nie dotyka takiego, coby mogło obrazić, a tylko wytyka niektóre śmieszności. Bo Anglików pochwalił nawet, że przyznają sobie to, co w rzeczy samej posiadają, i co posiadać jest chlubą.
- ↑
Numer odnośnika wskazuje na przypis 59 zamiast 549, co zostało poprawione przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Dawniej Grecy, za nimi Rzymianie nazywali inne narody barbarzyńcami, a potem i Włosi przyszedłszy do oświaty, wszystkich prócz Greków, tem nazywać zaczęli imieniem. Tę o sobie opinję wykazywali szczególnie w 15 i 16 wiekach, w czasie odrodzenia się nauk, które rzeczywiście początek swój wzięło naprzód we Włoszech.
- ↑ Jeśli za czasów Erazma można było nie mało powiedzieć o tych zachciankach Włochów, tem bardziej, zda się, za naszych czasów, gdyby tylko to nie obraziło ich miłość własną. Ale o tem, przykładem Erazma, lepiej zamilczeć.
- ↑ Dzisiejsi żydzi po płonnem przez tyle tysięcy wieków oczekiwaniu Messjasza, przyszli do tego przekonania, że dla nich tym Messjaszem są pieniądze i przeto starają się zagarnąć w swe ręce wszystkie skarby i wsadzić do swej kieszeni nie tylko prywatne osoby, ale panujących i całe narody, a tym sposobem zapanować nad całym światem, i zda się, blizcy są swego celu. Bo w przepowiedzianego przez proroków Messjasza po większej części już nie wierzą, stawszy się wskutek nowożytnej filozofji racjonalistami.
- ↑ W rzeczy samej przedtem i za czasów Erazma Niemcy szczególniej poświęcali się Alchemji i Magji, czyli czarnoksięstwu. Z tego okresu mnóstwo jest pism podobnej treści np. młot na czarownice, tudzież księga o kobiecych tajemnicach, być może fałszywie przypisywana Ratyzbońskiemu biskupowi Albertowi, pospolicie zwanemu Albertem Wielkim (Albertus magnus), zmarłemu 1280 r. wieku 77., nauczycielowi ś. Tomasza z Akwinu. Albertus magnus de secretis mulierum. Item de virtutibus herbarum, lapidum et animalium. Amstelodami 1665 32° i częściej wydawane. Wszystkie jego pisma wyszły w Lugdunie we 21 tomach w arkusz 1651. Porówn. wyżej przyp. 498.
- ↑ Porównywając pięknie wtrącił żarcik, a żartując powiedział prawdę. Nie ma zaś nic nikczemniejszego nad to, jak kiedy kto sam sobie pochlebia. Pochlebstwo, powiada Seneka, jakże podobne jest do przyjaźni! nie tylko że ją naśladuje, ale ją nawet przewyższa i przechodzi; nie tylko radzi i ochoczo je przyjmujemy, ale przenika ono aż do głębi serca i przez to samo miłe, że obraża — adulatio quam similis est amicitiae! non imitatur tantum illam, sed vincit et praeterit, apertis ac propitiis auribus recipitur et in praecordia ima descendit eo ipso gratiosa, quod laedit. Epist. 45, 7. i na innem miejscu: mowa pochlebców i podłych wielbicieli złego, dłużej się daleko pamięta niż słyszy — adulatorum et prava laudantium, sermo diutius haeret, quam auditur. Epist. 123, 9. Pochlebstwo ma to do siebie, że się nawet wtedy podoba, kiedy się nie przyjmuje, i mimo tylokrotny opór wstęp nakoniec znajduje — habent hoc in se naturale blanditiae: etiam cum rejiciuntur placent, saepe exclusae novissime recipiuntur. N. Q. praef. 4. i znowu: niekontentujemy się lada jaką skromną pochwalą; coby zaś pochlebstwo bezczelnie nam nie przypisywało, przyjmujemy to wszystko jakby należny nam hołd oddany — non sumus modica laudatione contenti: quicquid in nos adulatio sine pudore congessit, tanquam debitum prendimus. Epist. 59, 11. Cycero też mówi: jawnego pochlebcę któż nie widzi i nie poznaje, chyba ostatni głupiec: ale nade wszystko strzedz się należy, aby się nie wkradł ów przebiegły i skryty. Nie łatwo zaś go poznać, bo nieraz sprzeciwiając się przymila się, i udając, że się kłóci, pochlebia. Aperte adulantem nemo non videt, nisi qui admodum est excors: callidus ille et occultus ne se insinuet studiose cavendum est. Non enim facillime adgnoscitur, quippe qui adversando saepe adsentetur et litigare se simulans blandiatur. Lael. 26, 99.
- ↑ W najohydniejszej rzeczy z dziwnym dowcipem żartuje, a jednak mówi prawdę. Nie dopuszczaj i blisko do siebie pochlebstwa, jako krzewiciela niecnoty — assentatio vitiorum adjutrix procul admoveatur, mówi Cycero Lael. 24, 89. i znowu: Podła rzecz pochlebstwem i przymilaniem się skarbić sobie względy współobywateli — benevolentiam civium blanditiis et adsentando colligere turpe est. 17, 61. Jest to przywara ludzi płochych i obłudnych potakiwać tylko, co kto mówi, a zapominać o prawdzie — vitium notandum levium hominum atque fallacium, ad voluptatem loquentium omnia, nihil ad veritatem 25, 91. Brzydź się rozkoszą, jaką czujesz z przyzwolenia wielu — contemne voluptatem ex plurium adsensione venientem. Senec. Epist. 7, 12.
- ↑ Wiewiórka po łacinie sciurus z gr. skija cień i ura ogon, tak nazwana, że się ogonem nakrywa, zwinne i zabawne zwierzątko, znajome dzieciom, często trzymane dla zabawy w klatce z kółkiem czyli młynkiem.
- ↑ Horacy w liście do Luljusza ks. 1. List. 18, 4—9. dwie znajduje w przyjaźni wady: pochlebne pobłażenie i jemu przeciwną zrzędność i szorstką obyczajów surowość, przez którą nic nie przebaczamy przyjacielowi. Środek więc należy zachować, nie za każdą fraszkę strofować błądzącego przyjaciela i przytem nie z cierpkością, ale łagodnie i jak przystało na przyjaciela. Mówi bowiem: jak cnotliwa kobieta różni się od nierządnej, tak i przyjaciel nie ma być podobny do podłego pochlebcy. Tej przywarze przeciwna jest druga i prawie gorsza, to jest rubaszna, nieznośna i zrzędna surowość, którą poznasz po ogolonej głowie i czarnych zębach, gdy chce uchodzić za nieobłudną szczerość i czystą prawdę. Cnota zajmuje pośrednie między temi przywarami miejsce, równie dalekie od jednej, jak drugiej. Discolor infido scurrae distabit amicus. Est huic diversum vitio vitium prope majus. Asperitas agrestis et inconcinna gravisque, Que se commendat tonsa cute, dentibus atris, Dum volt libertas dici mera veraque virtus. Virtus est medium vitiorum et utrumque reductum.
- ↑ Dawniej gościńcami, łakociami, pochwałami i pochlebstwami zachęcano dzieci do nauk. Ztąd Horacy mówi: nieraz łaskawi nauczyciele dają dzieciom cukierki, żeby ich zachęcić uczyć się abecadła — pueris olim dant crustula blandi Doctores, elementa velint ut discere prima. ks. 1. Sat. 1, 25—26. Ale za nowszych czasów, kiedy szkoły były w ręku duchownych, zakonników, mianowicie Jezuitów, gdy ci surowi, nieubłagani nauczyciele popędzali do nauk tylko rózgami i kazali nasamprzód uczyć się dzieciom owych wierszy, niby wyroku samego Boga: Rószczką Duch ś. dziateczki bić radzi itd., uczniowie uczyli się pierwiej nienawidzić naukę i samych nauczycieli, nad co, wedle świadectwa Fabjusza, nic być nie może zgubniejszego dla młodocianych umysłów. Bo krom niechęci do nauk, raczej odrazy i upodlenia ducha, nie mało się szkodzi i słabym jeszcze rosnącym ciałom, i dziwić się należy, że wielu głupców podziwia w nauczycielu tę surowość, jakby jaką godność.
- ↑ Gdyby kogo zabrała chętka upominać króla, jakiejże to trzeba byłoby sztuki, ostrożności, potrafi to chyba tylko łagodność z przyjemnością, bez najmniejszej goryczy, a co pewna pochlebstwo. Inaczej napominacza mógłby potkać los Kallistena nauczyciela Aleksandra W. i pedagoga, czyli ochmistrza Ptolemeusza. Tę barwę i sztukę, o której tu mówi, dziwnie zachował sam Erazm w panegiryku, w którym rozwodząc się z pochwałami Filipa księcia Burgundzkiego i chwaląc go, wyraźnie napomniał i wskazał, jakim być książę powinien.
- ↑ Każdemu, co swoje, mówi Cycero, wydaje się pięknem, suum cuique pulchrum est Tusc. 5, 22, 63. i Plinjusz: Każdy rad z siebie i gdzie się nie obrócisz, znajdziesz to samo — suum cuique placet et, quocunque eatur, fabula eadem reperitur. N. H. 14, 8, 71. Każdy najwięcej dba o siebie — suae quemque fortunae maxime paeniteat. Cic. ad familiar. 6, 1, 1. (
242) Ob. wyżej przypis 383.
- ↑ Łacińskie przysłowie: mutuum muli scabunt, jak u nas rękę ręka myje, używane kiedy jeden drugiego wspiera, chwali nawzajem, wzięte od mułów, które, że rąk nie mają, jeden drugiego wzajemnie zębami skrobią.
- ↑ Bo, jak się wyżej powiedziało 424 Plato w Gorgiaszu wymowę, to jest mowę krasomowską uważa za część i rodzaj pochlebstwa.
- ↑ Wedle owego zdania Platona: opinje, to jest mniemania, przekonania, rządzą światem, to jest ludźmi — mundus regitur opinionibus.
- ↑ Persjusz Sat. 5, 52. mówi: Ludzie i rzeczy tysiąc mają barw i odcieni — mille hominum species et rerum discolor usus. Umysł nasz, mówi Seneka, mroczy się w poznaniu i dociekaniu prawdy — animus noster ad vera perspicienda caligat Ep. 71, 24. Ob. przyp. 357 i 262. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej)
- ↑ Sokrates (290
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) wyśmiewając zarozumiałość sofistów, którzy się chełpili, że wszystko wiedzą, przez skromność mawiał o sobie, że on nic nie wie. Ztąd Akademicy (239
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) niczego napewno nie twierdzili, ale trzymali się tego, co się im zdawało prawdopodobnem. Przytem Sokrates w apologji swojej, czyli obronie, mówi, że, jak mu się zdaje, Apollo dla tego pewnie nazwał go najmędrszym, że zeznawał, że on nic nie wie. Tak bowiem, mówiąc o jakimś sofiście, co i samemu sobie i drugim zdawał się najmędrszym, a o którym, czy takim był w istocie, chciał się przekonać, powiada: „wyszedłszy od niego, mówiłem do siebie, jestem bezwątpienia mędrszym od tego człowieka. Bardzo być może, że żaden z nas dwóch nic nie wie, ani co dobre, ani co piękne; ale on myśli, że wie, chociaż nic nie wie, a ja, jeśli nic nie wiem, to przynajmniej nie myślę, i nie wyobrażam sobie, że wiem. Zdaje mi się tedy, że słusznie uważam się za mędrszego od niego, bo nie mniemam, że wiem to, czego nie wiem“.
- ↑ W oryginale igraszka słów: quodsi clamator ille, lapsa sum, declamator dicere volebam: kiedy jaki krzykacz (klamator), przepraszam omyliłam się, chciałam powiedzieć deklamator. Clamator bowiem krzykacz, wrzaskun, znaczy tego, co tylko krzyczy, nadrabia głosem, nie mając wymowy; deklamator zaś tego, który mówi wedle przepisów sztuki, zwłaszcza dla ćwiczenia się. A co tu mówi żartem, codzienne tego widzimy przykłady.
- ↑ Żeby kto nie potwarzał Erazma, jakoby tu mówił z nieuszanowaniem o świętych, zważyć należy, że nie dla tego świętych nazywa bajecznymi, jakoby nie byli świętymi, ale że w legendach opowiadają się o nich niektóre baśnie, jak podobnie Horacy nazwał bajeczną rzekę Hydaspus w Indji. Ks. 1. od. 22, 4. że wiele krążyło o niej bajecznych powieści, bo Indja była Rzymianom prawie nie znaną. Porówn. Plin. N. H. 6, 17. I nie twierdzi tego w ogóle, ale dodaje naprzykład. Tych bowiem historja zda się bardzo podobną do baśni. A jednak, jakieby one nie były, gmin chętniej się chwyta, słucha i wierzy, niż tego, co czytamy jako pewne i nie wątpliwe w Dziejach Apostolskich lub Ewanielji.
- ↑ Apelles najsławniejszy grecki malarz z czasów Aleksandra W., którego malować portrety sam tylko jeden miał przywilej. Plinjusz w ks. 35 mówi, że w tej sztuce przeszedł on wszystkich malarzy, co żyli przed i po nim, bo malował to, czego drudzy nie mogli, jako: błyskawice, gromy, pioruny. Najcelniejszym jego obrazem miała być Wenera wychodząca z morza. Ani dzieła jego pędzla, ani trzy księgi o sztuce malarskiej, które za czasów Plinjusza jeszcze były, do nas nie doszły.
- ↑ Zeuksys, także sławny grecki malarz z Heraklei na 400 lat przed Chrystusem. Plinjusz świadczy o nim, że sztuką swoją ogromne zebrał bogactwa, a gdy potem sądził, że obrazy jego żadną ceną być opłaconemi nie mogą, zaczął je rozdawać darmo.
- ↑ Mówi tu, zda się, o kimś nazwiskiem Moro, który ze swej narzeczonej tym sposobem zażartował, jeśli znowu nie o Tomaszu Morusie? jak w przedmowie do Pochwały Głupoty. Ob. przypis 3.
- ↑ Plato mówiąc o ludziach, co porzuciwszy boskie ideje i rzeczy duchowne, a które tylko jedne właściwie są istotnemi, podziwiają i zachwycają się tylko cielesnemi, zmysłowemi, a będącemi jedynie cieniami tylko prawdziwych i istotnych, przedstawia ich jako ślepych i marzących we śnie, to jest namiętnościami swemi uwięzionych w podziemnem mieszkaniu podobnem do pieczary. Tak bowiem u niego w 7. ks. Rzeczypospolitej mówi Sokrates. Co się tycze naszej wiedzy i niewiadomości, przyrodzenie nasze można porównać do następnego obrazu. Przedstaw sobie podziemną pieczarę, z wejściem ku światłu zewsząd odkrytem; w niej ludzi trzymanych od dzieciństwa tak skrępowanych na szyi i nogach, że nieporuszeni muszą siedzieć u ściany i patrzeć tylko przed siebie; głowy zaś tak więzami przymocowane, że ich na stronę obrócić nie mogą; a u góry z tyłu za nimi na powierzchni pieczary w oddaleniu zawieszoną latarnię; tuż w kierunku ściany między ogniem a siedzącymi owymi skrępowanymi ludźmi przechodzi droga, jak sztukmistrze zwykli obecnym widzom przedstawiać w czarnoksięskiej latarni kortyny, na których przedstawiają swoje dziwy; przedstaw sobie innych ludzi po tej drodze niosących różne przedmioty. Nakoniec mówi: owi to ludzie niczego zgoła widzieć nie mogą, ani siebie ani innych przedmiotów, oprócz tylko cieni od tych padających od światła na przeciwległą ścianę pieczary“. Porównaj Ernestego in opusculis varii argumenti str. 213. i niżej przyp. 955.
- ↑ Łucjan w rozmowie swej pod tytułem kogut, opowiada, że niejakiemuś Mycillisowi fuszerowi, po sutej wieczerzy u bogatego sąsiada, przyśniło się następnej nocy, że on sam opływał w dostatki, że go niesiono w lektyce i t. p., ale pianie koguta obudziwszy go ze snu, rozwiało całe to jego marzone szczęście. Ob. tłumaczenie tej rozmowy Lucjana w dziełach Krasickiego. T. VII. wyżej 450.
- ↑ Alluzja do owego zdania Seneki: Bez spólnika nie ma przyjemności w posiadaniu jakiego by tonie było dobra — nullius boni sine socio jucunda possesio est Epist. 6, 4.
- ↑ U starożytnych pisarzy tyle jest miejsc na pochwałę wina, że przytoczyć je wszystkie prawie niepodobna. Już Homer w 7. ks. Iliady powiedział: człowiekowi utrudzonemu pracą wino dzielnie pokrzepi siły. Władzę i skutki wina pięknie wystawił Horacy, gdy mówi: Czegoż nie wyrabia chmielek? wyjawia tajemnice, w złotych upewnia nadziejach, bezbronnego rzuca do boju, smutnym odwala kamień z serca; podnieca do tańca; hojne kielichy kogoż nie zrobiły wymownym i w ostatniej nędzy nie wypogodziły jego czoła? Quid non ebrietas dissignat? operta recludit, spes jubet esse ratas, in proelia trudit intertem, sollicitis animis onus eximit; addocet artes. Fecundi calices quem non fecere disertum ks. 1. List 5, 16 nn. Że tu pod sztukami artes rozumieć należy taniec, pokazuje się to z Cycerona, który w mowie za Mureną r. 13. mówi: któż tańczy trzeźwy? chyba warjat — nemo saltat sobrius, nisi forte insanit. W odzie też 18. ks. 1. pisząc Horacy do Wara, tak mówi: żadnego drzewka nie sadź pierwiej, jak świętą winną latorośl, bo na niepijących dolę przeznaczył bóg wszelkie nieszczęścia, i niczem nie odpędzisz trosk jedno tylko winem. Któż się podchmieliwszy użalać będzie na wojskową służbę lub ubóstwo? Nullam, Vare, sacra vite prius severis arborem: (
tu wycięty został jeden wers) Siccis omnia nam dura deus proposuit, neque Mordaces aliter diffugiunt sollicitudines. Quis post vina gravem militiam aut pauperiem crepat? Oraz ks. 1. List 15, 19. a szczególniej w pieśni 21. ks. 3. którą całą poświęcił pochwale wina, pod napisem do Dzbana. Owidy też mówi: wino krzepi ducha, wino dodaje odwagi A. A. 1, 237. Przem. 12, 242. i Plinjusz: wino krzepi siły, ożywia krew i rumieniec.... umiarkowane użycie wina wzmacnia siły, nadmiar je osłabia;.... wzmacnia żołądek i zaostrza apetyt, przytłumia troski i smutek, sprowadza sen.... Asklepiades wyrzekł, że dobrodziejstwu wina zaledwo dorówna wszechmocność bogów — Vino aluntur vires, sanguis colosque hominum... vino modico nervi juvantur, copiosiore laeduntur;.... stomachus recreatur et adpetentia ciborum invitatur, tristitia et cura hebetatur.... somnus conciliatur.... Asclepiades utilitatem vini aequari vix deorum potentia posse pronuntiavit N. H. 28, 1 22, 38. I w polskim języku krąży w rękopisie kazanie na pochwałę karczmy, w którem autor dowidzi, ze karczma jest przybytkiem najpierwszych cnót: wiary, nadziei i miłości; wiary, bo szynkarz daje trunku na same nawet tylko kreski; nadziei, bo rolnik pije w nadziei na przyszłe żniwo; miłości, bo tu żona w uczuciach swoich nie ogranicza się już jednym mężem, ale swoją miłość rozpościera i na drugich; pokory nareszcie, bo nieraz przez walającego się u progu pijanego wszyscy przechodzą potrącając go nogą, a on na to i słowa nie mówi i t. p. Opilstwo jednak, jak rzecz zdrożną ganili i starożytni. Znajome jest owo greckie: pijaństwo jest chwilowem szaleństwem — he mete micra mania estin; i Seneka mówi: pijaństwo nieco innego jest, jedno dobrowolne szaleństwo; i znowu: kiedy nadmiar wina odbierze rozum, co tylko się taiło złego, wszystko na jaw wychodzi — nihil aliud est ebrietas quam voluntaria insania.... ubi possedit animum nimia vis vini, quicquid mali latebat emergit. Epist. 83, 19—20.
- ↑ Alluzja do owego wiersza Horacego: gdym przybył do morskich kąpieli, kazałem podać szlachetnego i szacownego (to jest co najlepszego wina), które koi troski, nieci w mem sercu pochlebną złotą nadzieję, rozwiązuje mi język (robi wymownym) i zaleca w oczach kochanej Lukanki — ad mare cum veni, generosum et lene (wino wystałe stare), requiro, Quod curas abigat, quod cum spe divite manet. In venas animumque meum, quod verba ministret, Quod me Lucanae juvenem commendet amicae, ks. 1. List. 15, 18—21.
- ↑ Ztąd w greckim epigrammacie zowie się: wesołem kojącem troski, miłośnikiem śmiechu i pustoty, miłem i udzielającem się. Tybullus woła: dolej wina i w kuflu utop swoje świeże troski — adde merum vinoque novos compesce dolores ks. 1. Eleg. 2. i Propercy tak wielbi Bachusa: i troski twym napojem uleczyć się dają — curarumque tuo fit medicina mero ks. 3. Eleg. 17, 4. Warro też powiada: każdemu nic tak nie smakuje, jak wino: wynalezione ono jako lekarstwo na smutek, ono jest drogim szafarzem wesołości, ono ogniwem biesiad — vino nihil jucundius quisquam bibit. Hoc aegritudinem ad medendam invenerunt. Hoc hilaritatis dulce seminarium. Hoc continet coagulum convivia. Apud. Non. (
mowa o kompilacji De compendiosa doctrina Noniusa Marcellusa) 28, 19. pag. 117. Ed. Oehler. Ob. wyżej przyp. 574—575.
- ↑ Wzięto z Stefana, który mówi: miasto Hypaepa, w Lidji przy górze z daru Wenery najpiękniejszych ma kobiet.
- ↑ Herkules (90
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), był także bogiem bogactwa i jemu się w ofierze przynosiły dziesięciny. Persjusz mówi: o gdyby z łaski Herkulesa motyka moja trąciła o skrzynię ze skarbem! Et o si sub rastro crepet argenti mihi seria dextro Hercule Sat. 2, 10.
- ↑ Wedle Homera bowiem Jowisz rozdaje królom i berła i władzę: u niego Ulisses tak mówi w 7. ks. Iliady: Ten jeden jest panem i królem, komu syn chytrego Saturna dał berło i prawo rządzenia, i Nestor Ill. 1, król berłodzierzca, któremu Jowisz dał sławę.
- ↑ Mars, od sł. mors śmierć, bożek śmierci i boju, u Greków Ares syn Jowisza i Junony, wzór cielesnego męstwa przez Reę Sylwią, matkę Romula i Rema, jako opiekun i protoplasta Rzymian (Hor. ks. 1. od. 2, 35) miał w Rzymie poświęcone sobie marsowe pole, nie miał żony, a miał się do Wenery, (136
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), w przenośnem znaczeniu oznacza wojnę, los wojny, męstwo i trudy: ztąd secundo marte, pomyślnie, zwycięzko, proprio marte własnemi trudami, własną pracą.
- ↑ Że otrzymują odpowiedzi, którychby sobie nie życzyli. Apollo albo Feb (141 i 212
— tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej) syn Jowisza i Latony wzór męskiej piękności, bóg umiejętności, kunsztów, sztuk nadobnych, mianowicie poezji, muzyki, medycyny, szczególniej wieszczbiarstwa, naczelnik muz, oraz bóg słońca, czyli światła, w mieście Delfach zwanem dawniej Pyto lub Pythissa, na Parnasie górze w kościele sobie poświęconem przez swoją kapłankę, czyli wieszczkę, Pythia dawała wyrocznie w oderwanych, ciemnych dwóznacznych słowach. U Rzymian jako bóg narodowy na Palatyńskiej górze w Rzymie miał sobie przez Augusta wystawiony wspaniały kościoł (Hor. ks. 1. oda 31) i ustanowione na cześć jego i Dyany stóletnie igrzyska połączone z ofiarami, tańcami, pieśniami i wszelkiego rodzaju widowiskami. Na tę uroczystość napisał Horacy paean, czyli hymn, zwany carmen seculare. Pałac jego, jako boga słońca, oraz smutny los syna jego Faetonta cudnie opisał Owidy w 2. ks. swych Przemian.
- ↑ To jest Jowisz (126
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), któremu poeci przypisują pioruny, ztąd po grecku zowie się terpikeraunos (
τερπικέραυνος) po łacinie fulminans piorunujący, miotający pioruny.
- ↑ Jak mamy w 1. ks. Iliady za porwanie córki Chryzego kapłana zagniewany na króla zgubną nasłał chorobę i poginęły ludy. Sławił się bowiem wielką zręcznością w strzelaniu z łuku, ztąd inaczej zwał się Pean od gr. st. pajejn (
παίειν) razić i Apollo od sł. apolliejn (
właściwie: ἀπόλλυμι) psuć, niszczyć, także bilejstichares miotający strzały i hekatebolos (
ἑκατηβόλος) daleko ciskający.
- ↑ Neptun (jest w illiryjsskim języku sł. netonuti nietonąć, ztąd epitet Neptuna aequoris deus immersabilis nudis, to jest nietonny, niepotonny, nie <span class="n0kh" title="[Korekta] 'mogący'" style=" display:none">mągącymogący utonąć) u Greków Posejdon zwany, król morza i wszystkich wód, na znak władzy trzymający w ręku długie staroświeckie berło, zwane trójzęb tridens, trzema końcami w kształcie wideł zaostrzone, którym wzburzone uśmierza morze i uderzeniem porusza ziemię, ztąd w starożytności uchodził za sprężynę trzęsienia ziemi.
- ↑
Brak tu odnośnika do właściwego przypisu, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Dawni Rzymianie jak Jowisza nazywali Jovem i Diovem od sł. juvo pomagam, tak przeciwnie bóstwo, co miało władzę nie pomagania, ale szkodzenia zwali vejovis, złożonym wyrazem z przeczącej partykuły ve, pierwszego błagali o pomoc, drugiego, by nie szkodził. Posąg tego boga znajdował się w Rzymie w kościele jemu poświęconym, ze strzałami w ręku gotowemi do szkodzenia. Przeto niektórzy jak Gielliusz ks. 5, 22. mieli tego boga za jedno z Apollinem.
- ↑ Starożytni bowiem uosobiali i ubóstwiali nie tylko cnoty, ale nawet namiętności, zdrożności, występki, nie uwalniając od nich i samych bogów (126
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Plinjusz świadczy, że i Febrze był publicznie poświęcony kościoł na Palatynie.
- ↑ W oryginale piamina. Starożytni mniemali, że się bogowie gniewają, jeśli w obrzędach ich czci nie wedle przepisu było dopełnionem, dla przebłagania więc ich przynosili ofiary zwane piamina, czyli oczyszczenia.
- ↑ W oryginale nec coelum terrae misceo, jest przysłowiowe wyrażenie, jak u nas: przewrócić wszystko do góry nogami. Przysłowie to czytamy u Juwenalisa Sat. 2. (
w. 25) Któż niebo z ziemią i morza z niebem nie miesza; quis coelum terris non misceat, et mare coelo, to jest nie napełnia zgrozą; i w Sat. 6. (
w. 283—284) krzycz sobie wiele chcesz i mieszaj morze z niebem: clames licet et mare coelo confundas: to jest zżymaj się, gniewaj i dąsaj wiele ci się podoba, nic nie pomoże. Tu zaś jest alluzja do baśni o kaledońskim dziku, którego Diana nasłała za to, że gdy innych bogów wezwano na ucztę, o niej zapomniano i zostawiono w domu. Co Owidy w 8. ks. Przemian w 285 nn. opisuje. Uszczypliwie z tego żartuje Lucjan w biesiadzie czyli uczcie filozofów in Lapithis.
- ↑ Dawniej u Rzymian przynoszono bogom na ofiarę kadzidło i placki, zwane mola, od słowa molio mielę, że się robiły z mełtej mąki i posypywały solą, a którą skrapiano także i bydląt przeznaczonych na ofiarę hostia. Plinjusz mówi w przedmowie: kogo nie staje na kadzidło, ten jedna bogów tylko plackami z solą: et mola tantum salsa litant, qui non habent thura.
- ↑ Wedle świadectwa Strabona ks. 5. Scytowie Dianie tauryckiej, to jest krymskiej, w kościele zwanym Arthemisium, i Latynowie w Lacyum ludzi przynosili na ofiarę. Ztąd Laktancjusz w ks. 2. Divinar. instit. mówi: bogowie sami są wrogami ludzkiego plemienia, wymyślili sobie ofiary z ludzi, żeby tak można więcej dusz pożreć: Dii humanas hostias excogitaverunt, ipsi hostes humani generis, ut quam multas devorent animas. Ob. przyp. 212. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Objaśnia to, co wyżej powiedział o czci świętych, zależącej na naśladowaniu ich życia, a nie na martwych obrzędach. I mówi, że wielu jest, którzy czczą ś. Marją tylko obrzędami, ofiarami, ale mało co się starają naśladować ją swem życiem w pokorze, niewinności, wzgardzie bogactw, rozmyślaniu pisma świętego.
- ↑ Że powiedział żartem śród białego dnia, nikt tego nie powinien złośliwie tłumaczyć, jakoby potępiał szczerą i prostą ludu pobożność. Chociaż i ś. Hieronim Wigilancjuszowi szydzącemu z tego zwyczaju chrześćjan, nic innego nie odpowiedział, jedno że się świece zapalają nie ku czci męczenników, jak on powtarzał, ale na pociechę to jest oświecenia nocnej ciemności, in solatium nocturnae caliginis. Wiadomo bowiem, że pierwiastkowi chrześćjanie w początkach kościoła, kryli się przed swymi prześladowcami w jaskiniach i podziemnych pieczarach, gdzie zanosząc modły do Boga, i składając ofiary potrzebowali koniecznie światła, tem bardziej, że dla uniknienia podejrzenia i czujnego prześladowców oka najwięcej zbierali się nocą. Ale czyż możemy nasze obyczaje porównać z obyczajami owych pierwszych chrześćjan? Codzienne niemal widzimy przykłady, jak ci, co rzucają grosz do skarbony, stawią świętym świece, wiekuistą w domu palą przed obrazem lampkę, tąż samą potem ręką odzierają bliźniego, a nawet łupią kościoły, w domu utrzymują nierząd i z niego żyją; wszakże w czasie jego spełnienia zakrywają starannie firanką obrazy, by święci tego nie widzieli, a nie jeden nawet idąc na rozboje i kradzież w tym celu zanosi do jakiego świętego modły i stawi mu świecę, by jego wyprawę uwieńczył pomyślnym skutkiem.
- ↑ Już Seneka acz poganin, pisał: najpierwsza cześć bogów jest w nich wierzyć — ten Boga czci, kto go poznał — primus est deorum cultus deos credere — Deum colit, qui novit. Epist. 95, 47, 50. i na innem miejscu: dosyć dla Boga, kiedy go czcimy i kochamy; miłość z bojaźnią ostać się nie może — Deo sat est, qui colitur et amatur, non potest amor cum timore misceri. Epist. 47, 18—19. i znowu: dosyć czci dla bogów, kiedy ich naśladujemy — satis deos coluit, quisquis imitatus est. Epist. 95, 50. Cycero też mówi: najlepsza, najczystsza, najświętsza i najpobożniejsza cześć bogów na tem zależy, żebyśmy ich zawsze czysto, szczerze, niewinnie, myślą i usty szanowali i składali im hołdy — cultus deorum est optimus... atque sanctissimus plenissimusque pietatis, ut eos, semper pura, integra, incorrupta et mente et voce veneremur. De nat. deor. 2, 28, 71. O jakże powinniśmy się rumienić przed tak wzniosłem poganina pojęciem czci boga i świętych! Porówn. przyp. 534. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Pamiętajmy, że Głupota przedstawia siebie jako bóstwo. Tu więc alluzja do owych słów Seneki: świat jest najobszerniejszym wszystkich bogów kościołem: mundus est ingens deorum omnium templum. Epist. 90, 28. I Makrobiusz mówi: słusznie świat cały zowie się świątynią boga — niechże każdy, co weń wchodzi, pamięta, że żyć powinien jak kapłan: Bene universus mundus dei templum vocatur... sciat quisquis in usum hujus templi inducitur ritu sibi vivendum esse sacerdotis Somn. Scip. 1, 14.
- ↑ Nie potępia tu zwyczaju chrześćjan, że oddają cześć obrazom, ale karci raczej ciemnotę tych, którzy czczą obrazy nie jako widome znaki, które nam powinny na pamięć przywodzić cnoty i w ogóle całe życie świętych, i oraz zachęcać do ich naśladowania, ale patrzą tylko na obrazy, jakby te miały jakie czucia, i w to więcej ufają, niż dbają o pierwsze.
- ↑ Wyraźnie tu karci fałszywie pojętą religiją i nie tak, jak należy, oddawaną cześć świętym. Ob. wyżej przypisy 506 i 524—593.
- ↑ Rodus, wedle Meli, wyspa Licji, w której, jak mówi Solinus, nigdy niebo nie bywa tak zachmurzone, żeby słońca nie było widać. Ztąd Horacy zowie ją światłą, jasną claram ks. 1. od. 19, 1. Przeto i Feb, czyli Apollo, jako bóg światła, to jest słońca (581
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) był na niej czczony, tam też był sławny jego posąg czyli koloss słońca, zaliczony do siedmiu cudów świata. Ob. Ambrożego Grabowskiego Cuda Natury i sztuki. Berdyczew 1816. T. 1. str. 165.
- ↑ Cypr wyspa na morzu śródziemnem granicząca na północ z Cylicią, na wschód z odnogą issyską przy mieście Issus, z zachodu z odnogą Pamfilską, a na południe z egipską. O niej Strabon w ks. 14. Horacy zowie ją ulubioną Wenerze dilectam Veneri ks. 1. od. 30, 2, skąd i Wenera zwała się cypryjską, Cypria — Cyprydą. Porówn. Przyp. 169. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Strabo w 8. ks. wspomina o wielu Argosach, tu mowa o tym, co w Peloponezie, stołeczne miasto tej prowincji z kościołem Junony. Homer. w 4. ks. Iliady wprowadza mówiącą Junonę: trzy miasta nade wszystko lubię: Argos Spartę i szeroko uliczne Myceny, a Wirgiliusz w 1. ks. Eneidy w. 12. powiada, że Junona lubiła szczególnie Kartaginę wzgardziwszy nawet Samosem.
- ↑ Ateny stołeczne miasto Grecji, siedlisko a prawie kolebka nauk i sztuk, otrzymały swoje nazwanie od swej opiekunki bogini Minerwy czyli Pallady, zwanej po grecku Atene i ztąd w tem mieście szczególną cześć odbierała.
- ↑ Strabo w 8. ks. cztery wylicza Olimpy, tu mowa o tym, który jest w Peloponezie, w prowincji Elidzie, gdzie miasta: Piza, Elis i Olimpia, ostatnie sławne igrzyskami, odprawianemi co piąty rok, podług których Grecy i lata liczyli. Ob. Przypis 162. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Terent miasto nadmorskie Wielkiej Grecji czyli Włoch południowych, to jest Kampanji, było pod szczególną opieką Neptuna, jako boga morza, gdyż mieszkańce tego miasta początek jego odnosili do Tarentego, syna Neptuna i przeto ostatniego nadewszystko czcili. Porówn. Hor. ks. 1. od. 28, 29.
- ↑ Lampsak w ciaśninie Hellespontu, stanowiącego wejście do Dardanelów, miasta niedaleko Abydosu, w niem szczególnie odbierał cześć Pryap. Ob. Pliniusza ks. 5. i wyżej przypis 217. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Fon-Wizin, rosyjski poeta, w wymyślonym liście do sług swoich, pięknie przedstawił całą głupotę i próżność ludzkiego życia, jakowe jego wiersze tu przytaczam:
ПОСЛАНІЕкъ слугамъ моимъ Шумилову, Ванькѣ и Петрушкѣ.
Скажи, Шумиловъ, мнѣ, на что сей созданъ свѣтъ?
И какъ мнѣ въ ономъ жить, подай ты мнѣ совѣтъ.
Любезный дядька мой, наставникъ и учитель,
И денегъ, и бѣлья, и дѣлъ моихъ рачитель!
Боишся Бога ты, боишся сатаны:
Скажи, прошу тебя, на что мы созданы?На что сотворены медвѣдь, сова, лягушка?
На что сотворены и Ванька и Петрушка?
На что ты созданъ самъ, скажи, Шумиловъ, мнѣ?
На толи, чтобъ свой вѣкъ провелъ ты въ крѣпкомъ снѣ?
О! таинство, отъ насъ сокрытое глубоко!
Трясешъ, Шумиловъ, ты сѣдой своей головою;
„Не знаю, говоришь, не знаю я того,
„Мы созданы на свѣтъ и кѣмъ и для чего.
„Я знаю то; что намъ быть должно всѣмъ слугами
„И вѣкъ работать намъ руками и ногами;
„Что долженъ я смотрѣть за всей твоей казной
„И помню только то, что власть твоя со мной.
„Я знаю что я мужь твоей любезной няньки,
„На что сей созданъ свѣтъ, изволь спросить у Ваньки.“
Къ тебѣ я обращу теперь мои слова,
Широкія плеча, большая голова,
Малѣйшаго ума пространная столица!
Въ области твоей кони и колесница
И стало наконецъ угодно небесамъ,
Чтобъ слушался тебя извощикъ и я самъ.
На свѣтску суету вседневно ты взираешь,
И, стоя позади, Петрополь обтекаешь,
Готовся на вопросъ премудрый дать отвѣтъ,
Вѣщай, великій мужъ, на что сей созданъ свѣть?
Какъ тучи ясный день внезапно помрачають,
Такъ Ванькинъ ясный взоръ слова мои смущаютъ.
Сомнѣніе его тревожить начало;
Наморщились его и харя и чело.
Вѣщаетъ съ гнѣвомъ мнѣ: „На всѣ твои затѣи
„Не могутъ отвѣчать и сами грамотѣи.
„И мнѣ-ль о томъ судить, когда мои глаза
„Не могутъ различить отъ ижицы аза!
„Сь утра до вечера держася на каретѣ,
„Мнѣ тряско розсуждать о Богѣ и о свѣтѣ;
„Не ловко помышлять о томъ и во дворцѣ,
„Гдѣ часто я стою смиренно на крыльцѣ,
„Откуда каждый часъ друзей моихъ гоняютъ,
„И палочьемъ гостей къ каретамъ провожають;
„Но если на вопросъ мнѣ должно дать отвѣтъ,
„Такъ слушайтежъ, каковъ мнѣ кажется сей свѣтъ.„Что нужды, хоть потомъ и возмуть душу черти,
„Лишь толькобъ удалось получше жить до смерти!
„На что молиться намъ, чтобъ далъ Богъ видѣть рай?
„Жить весело и здѣсь, лишъ ближними играй,
„Играй, хоть отъ игры и плакать ближній будетъ,
„Щечи его казну, твоя казна прибудеть.
„А чтобъ пріятнѣе еще казался свѣтъ,
„Бери, лови, хватай все что ни попадетъ
„Всякъ долженъ своему послѣдовать разсудку:
„Что ставишь въ дѣло ты, другой то ставить въ шутку.
„Не частоль отъ того родится всѣмъ бѣда,
„Чѣмъ тѣшится хотятъ большіе господа,
„Которые нашими играють господами
„Такъ точно, какъ сни играть изволять нами?
„Создатель твари всей, Себѣ на похвалу
„По свѣту насъ пустилъ, какъ куколъ по столу.
„Иные рѣзвятся, хохочутъ, пляшутъ, скачутъ,
„Другіе морщатся, грустятъ, тоскуютъ, плачутъ.
„Вотъ какъ вертится свѣтъ; а для чего онъ такъ,
„Не вѣдаеть того ни умный, ни дуракъ.
„Однако, ежели какими чудесами
„Изволили спознать вы ту причину сами,
„Скажите намъ ее.“ Симъ рѣчъ окончилъ онъ,
За рѣчію его послѣдовалъ поклонъ.
Шумиловъ съ Ванькою, хваля догадку ону,
Отвѣсили за нимъ мнѣ также по поклону;
И трое всѣ они, возвыся громкій глась,
Вѣщали: „Не скрывай ты таинства отъ насъ:
„Яви ты намъ свою въ рѣшеніяхъ удачу,
„Рѣши ты намъ свою премудрую задачу!“
А вы внемлите мой, друзя мои, отвѣть:
И самъ не знаю я, на что созданъ сей свѣтъ.Сочиненія фонъ-Визина. Изданіе третье Александра Смирдина. С. Петербургъ 1852 стр. 723—728.
- ↑ Alluzja do owego wiersza Wirgilego: z jednego sądź o innych wszystkich: ab uno disce omnis. Aeneid 2. 65.
- ↑ Trzeba czytać Lucjana Icaromenippus — wędrowiec powietrzny, żeby dokładnie zrozumieć to miejsce, które całkiem jest żartobliwe, a jednak żartując żywo maluje obraz ludzkiego życia. Ob. przekład tej rozmowy u Krasickiego T. VII.
- ↑ Płakać nad mogiłą macochy, u Greków poszło w przysłowie o udanym żalu, a rzeczywistej w duszy radości.
- ↑ Karci obżarstwo. Chleb z solą, mówi Horacy, dostatecznie głód uśmierzy; cum sale panis Latrantem stomachum bene leniet jejunus stomachus raro vulgaria temnit ks. 2. Sat. 2, 17—38 i Lukan: zważcie, jak mało kosztuje utrzymać życie i jak nie wiele potrzebuje natura... czysty zdrój ożywia i dla ludzi dość wody i chleba: discite quam parvo liceat producere vitam, Et quantum natura petat... Gurgite puro vita redit, satis est populis fluviusque Ceresque. Phars. 4, 377—378, 380—381. Seneka też: nie wiele nas kosztuje uśmierzenie głodu, ale przesycenie wiele: parvo fames constat, magno fastidium. Ep. 17, 4. i znowu: głód niewiele nas kosztuje: non fames nobis ventris magno constat. Epist. 60, 4. Nie pierwiej jeść należy, aż głód każe: non est ante edendum, quam fames imperat. Epist. 123, 2. Brzuch nie słucha rozkazów, wymaga, woła na gwałt, wszakże nie jest to natrętny wierzyciel, małem się kontentuje, skoro mu dasz to, coś powinien, a nie to, co możesz Ep. 21, 11. Venter praecepta non audit, poscit, appellat, non est tamen molestus creditor: parvo dimittitur, si modo das illi, quod debes, non quod potes. Dla łakomstwa zawsze mało, natura i na małem przestaje: cupiditati nihil est satis, naturae satis est etiam parum. Consol. ad Helv, 10, 11. Wielka to część swobody mieć posłuszny żołądek i potulny, gdy mu pogrozisz: magna pars libertatis est bene moratus venter et contumeliae patiens Epist. 123, 3. Kto ciału służy, jest niewolnikiem: nemo liber est, qui corpori servit 92, 33. Jeść trzeba żeby żyć, a nie żyć żeby jeść: esse oportet ut vivas, non vivere ut edas. Rhetor. ad Herenn. 4, 28. Sądzą, że rodzaj pokarmu ma wpływ i na przenikliwość umysłu: Cibo, quo utare interesse aliquid ad mentis aciem putant. Cic. de nat. deor. 2, 16. 43.
- ↑ Próżniakowi, mówi Seneka, zawsze jest dzień długi: nullus agenti dies longus est. Epist. 122, 3. Próżniactwo uczy ludzi złego: nihil agendo homines male agere discunt. Cato apud Colum. R. R. (
mowa tu o dziele Lucjusza Columelli Rei rusticae) 11, 1, 26. Wiedz, że bezczynność tak psuje ciało, jak psują się wody, gdy stoją: Cernis ut ignavum corrumpant otia corpus, ut capiant vitium ni moveantur aquae. Ovid. ex Ponto 1, 5, 5. Słodki jad próżnowania mało pomału wytępia cnotę: Blando veneno desidiae virtus paulatim evicta senescit. Sil. Ital. 3, 580—581 (
mowa o dziele Siliusa Italikusa Punica). Bezczynność osłabia ciało, trud je wzmacnia; pierwsza zawczesną sprowadza starość, drugi przedłuża młodość: ignavia corpus hebetat, labor firmat, illa maturam senectutem, hic longam adolescentiam reddit. Cels. de med. 1, 1. Życie ludzkie podobne do żelaza, gdy go używasz, ściera się, gdy nie, zawsze atoli rdza psuje; tak i ludzie widzimy jak od pracy słabną, jeśli zaś nic nie robią, gnuśność i bezczynność więcej jeszcze szkodzą od samej pracy: vita hominum prope ut ferrum est: si exerceas, conteritur, si non exerceas, tamen rubigo interficit, itidem homines exercendo videmus conteri; si nihil exerceas, inertia atque torpedo plus detrimenti facit, quam exercitio. Cato apud Gellium 11, 2. Kto unika pracy, nie jest ani mężnym, ani dzielnym mężem: Non est vir fortis ac strenuus, qui laborem fugit. Sen. Epist. 22, 7. Praca żywi szlachetne umysły: generosos animos labor nutrit. Sen. Epist. 31, 5. Niezmordowana praca wszystko pokonywa. Virg. Georg. 1, 145. labor omnia vincit improbus. Skończona praca miła: acti labores jucundi. Cic. de fin. 2, 32. 105. Przyjemne jest wspomnienie przeszłych trudów: suavis est laborum praeteritorum memoria. Cic. de fin. 2, 32. 105. z greckiego Euripid. — Głupcze, cóż jest sen, jeśli nie obraz zimnej śmierci? Stulte, quid est somnus, nisi gelidae mortis imago? Ovid. A. A. 2, 9. 41. Sen potrzebny dla pokrzepienia się: somnus refectioni necessarius. Sen. de tranquill. 17, 6.
- ↑ W oryginale versuris, bo versura od sł. verto obracam, zamieniam, znaczy tylko zmianę wierzyciela, ale nie uwolnienie są od długów, nie ich umorzenie, owszem pogrążenie się jeszcze w większe. Tak wyraz ten objaśnia Festus, quod creditorem verteret. Terencjusz w Formionie (
akt V, sc. II, w. 780) mówi: grzęźniesz w takiemże samem błocie — in eodem luto haesitas — bo dług opłacasz nowo zaciągnionym długiem.
- ↑ Karci chciwość i sknerstwo. Cycero mówi: nic tak nie dowodzi niskiego i nikczemnego umysłu, jak miłość bogactw: nihil est tam angusti animi tamque parvi, quam amare divitias. De off. 1, 20. 68. i na innem miejscu: największe i najpewniejsze jest bogactwo przestawać na swoim losie: contentum suis rebus esse maximae sunt certissimaeque divitiae. Parad. 6, 3. i Seneka; nikogo pieniądze nie zrobiły bogatym: neminem pecunia divitem fecit. Epist. 119, 9. Ten prawdziwy bogacz, kto najmniej potrzebuje bogactwa — is maxime divitiis fruitur, qui minime divitiis indiget. Epist. 14, 17. Pytasz, jaka jest miara dla bogactwa? naprzód mieć to, co jest niezbędnem i koniecznem, potem co jest dostatecznem — quis sit divitiarum modus, queris: primus habere, quod necesse est, proximus quod sat est. Ep. 2, 6. Najpewniejsza do zbogacenia się droga, pogardzać bogactwy; brevissima ad divitias per contemptum divitiarum via est. Epist. 62, 3. Walery też Maksym mówi: ten ma wszystko, co niczego nie żąda: omnia habet, qui nihil concupiscit 4, 4. 1. i Juwenalis: największe nieszczęście strzedz wielkiego skarbu; misera est magni custodia census. Sat. 14, 304. Nie wielkie mienie, mówi Walery Maksym, stanowi bogactwo, ale umiarkowane chęci: locupletem facit non multa possidere, sed modica desiderare 4, 6. Porównaj przypis 353. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Opowiada to Horacy o Nazyce i Koranie ks. 2. Sat. 5, 57. i 62 nn. O innych Lucjan w rozmowach umarłych. A i teraz małoż jest takich marnotrawców i chciwych, co się tym sposobem chcą zbogacić?
- ↑ Nazywa podłem, jako niegodne szlachetnego i dobrze myślącego człowieka. Przytem w rzędzie dóbr, zdaniem Perypatetyków, nic nie ma nikczemniejszego nad pieniądze, które kupcy jak i lichwiarze jedynie tylko mają na celu. Cycero też gani taki rodzaj kupców, którzy w jednem miejscu kupują, by w drugiem drożej sprzedać i zda mi się, mało jest takich, a prawie żadnego, któryby z nich bez oszukaństwa uczciwym zbogacił się sposobem. Kommentatorowie na to miejsce wyczerpnęli wszystko z dawnych filozofów i ojców kościoła, by dowieść, że kupcy są tylko oszuści i godni potępienia. Św. Grzegorz, Chryzostom, Augustyn i Kassiodor potępiają kupczenie. Ś. Augustyn w księdze o pokucie wyraźnie nawet mówi: że żołnierze i kupcy nie mogą odpokutować. Ale od czasów św. Augustyna, a nawet Erazma, rzeczy się zmieniły. Dzisiaj nie ma żadnego rzemiosła przez się podłego, i rzemiosło kupców jest przez się godziwe, gdy się kto niem uczciwie zajmuje, ale są to białe kruki. Takich zaś kupców, jakich tu przedstawia Erazm, a których na nieszczęście nie mało, że nie powiem wszyscy, można sprawiedliwie nazwać podłem rzemiosłem.
- ↑ Mimo to, że i teologowie wyraźnie potępiają kupczenie, są oni w poważaniu nie tylko u ludzi świeckich, ale i u pochlebnych braciszków, czyli zakonników. Wszakże tu Erazm nie potępia wszystkich w ogóle zakonników, ale tylko pochlebców, jakowych nie mało; którzy nieraz w kazaniach tytułowali kupców venerabili mercadanti, że hojnie świadczyli klasztorom. Bo zwykle kupcy nagrabiwszy oszukaństwem bogactw, dla oczyszczenia swojego sumienia udają się do miejsc cudownych i nieraz bogate czynią dary tak dla kościołów, jak i klasztorów. Kijów i inne miejsca są tego bijącym dowodem.
- ↑ Żartuje ze złodziejów, bo Pitagoras powiedział, że wszelkie mienie wspólne jest między przyjaciółmi, zda się więc, że i złodzieje trzymają się tej maksymy i biorą u wszystkich, jakby u swoich przyjaciół. W naszym wieku i kraju od niejakiego czasu podobny kommunizm tak silnie się rozwinął i tak szerokie przybrał rozmiary, chociaż nie można jeszcze być pewnym, że ostateczne, że się nieogranicza samym tylko mieniem, ale rościąga się i do cudzych żon, tylko nie do wychowania spłodzonych od nich dzieci. Trafnie go w tej mierze określił podróżny dyrektorowi Ambrożewiczowi; w Gawędach Kątkowskiego Wilno. 1852. T. 2. str. 23.
„Kommunizm, rzecz wyborna! ja się za nim piszę!
Bo zapewnia pożytek dla mnie z każdej strony.
Jest to wspólność do cudzej kieszeni i żony;
Lgną więc do niego wszyscy goli, nieżonaci....
Dziś przecię uprzedzenia o własności gasną,
Miej swą żonę za cudzą — a cudzą za własną. - ↑
W oryginale nie pojawia się określenie komuniści: Alibi videas Pythagoricos quosdam, quibus usque adeo omnia videntur esse communia, ut quicquid usquam incustoditum nacti fuerint, id velut haereditate obvenerit, aequo animo tollant.
- ↑ Jak to mamy u Lucjana w jego rozmowie Okręt.
- ↑ Takich samochwalców, oszustów, co to nieraz wymuskani i wystrojeni gęstą miną, świecą się Sajetami, a na ciele brudną, grubą, połataną mają koszulę, a czasem nawet i żadnej i w których żołądku, jak się mówi, wilcy wyją, często możemy co dzień widzieć, zwłaszcza po stolicach, jakich już sam zapach z kuchni sprowadza w gościnę.
- ↑ Sallustjusz powiada: Celem chciwości są pieniądze, których żaden nigdy mędrzec nie żądał, ona to jakby jakim jadem zatruwa i niszczy ciało i umysł: zawsze nie mająca granic, nie nasycona, nie zaspakaja ją ani obfitość ani niedostatek; i nieco wyżej chciwość za nic ma wiarę, uczciwość i drugie szlachetne przymioty, za to uczy dumy, okrucieństwa, pogardy bogów i wszystko robić za gotowy grosz. Katyl. 8. 9. Horacjusz też mówi: zaiste rosną podłe zbiory, a na języku zawsze biedność: scilicet improbae crescunt divitiae: tamen curtae nescio quid semper abest rei, ks. 3. oda 24, 62—64. to jest, jak się na innem wyraził miejscu: chciwy zawsze goły: semper avarus eget. Epist. 1, 2. 56. wyżej przypis 353. 128.
- ↑ Zwleka, bo pilnuje swojej korzyści, czy od stron processujących się nie wpadnie co w łapę, i dopóki może, od obu bierze.
- ↑ W oryginale collusorem, tak się po łacinie zowie ten, co szkodzi stronie, którą zda się popierać, a pomaga tej, którą zda się obalać, a postępowanie takie zowią prawnicy praevaricatio, przeniewierzenie się, przewrotność.
- ↑ Bynajmniej nie potępia tych, co szczerem sercem zwiedzają niektóre miejsca święte. Chociaż i w tem nie widzę wielkiej pobożności, jeśli się to dzieje więcej ze zwyczaju i dla rozgłosu, a widzenie śladów Chrystusa i świętych nie zapala w nas chęci do ich naśladowania. Czytamy w Senece, że „Sokrates komuś pytającemu się, dla czego mu podróżowanie żadnej nie przyniosło korzyści, powiadają, tak odrzekł: inaczej być nie mogło, gdyż sam z sobą odbywałeś podróż — i dalej: jakąż komu mogła przynieść korzyść podróż? Wszak nie powściągnęła roskoszy, nie okiełzała namiętności, nie stłumiła gniewu, nie wyziębiła miłośnych zapałów, słowem nie wyrugowała żadnej przywary z serca, nie upamiętała, nie wyprowadziła z błędu, ale zajęła tylko na chwilę widokiem nowych przedmiotów, gdyby dziecko podziwiające nieznajome rzeczy“. List. 104, 7. 13. I Horacjusz mówi: Ci, co się puszczają za morze, miejsce tylko i klimat zmieniają, ale nie duszę: coelum, non animum mutant, qui trans mare currunt. 1. ks. List. 11, 27. i Tomasz a Kempis pisze: pielgrzymka mało kogo uświęca: o Naślad. Chry. 1, 23. 4. Dzisiaj religijne pielgrzymki podobniejsze są do włóczęgowstwa. Zapewne nie do smaku to tym, co z cudzego zabobonu, ciemnoty i próżniactwa obfity dla siebie zysk ciągną. Erazm jednak, chociaż w cudzej osobie, by kogo nie obrazić z największą mówi oględnością. Gani więc tylko takich, co porzuciwszy gospodarkę, ojczystą zagrodę, żonę i dzieci, nieraz w najważniejszy dla robót gospodarskich czas, od których byt familji zależy, puszczają się na pielgrzymstwo, istne włóczęgówstwo do miejsc często i bardzo odległych i po drodze zbierają pieniądze niby na świecę przed obraz świętego, do którego pielgrzymują, a potem takowe w pierwszej lepszej nadarzonej karczmie przepijają, wracając zaś z cudownego miejsca przynoszą tylko guzy, pijatyką zrujnowane zdrowie, nieraz własne lub dzieci kalectwo, jeżeli nie zawcześną śmierć, a zwykle rogi. Karci więc takich, którzy owe miejsca zwiedzają, niemając tam żadnego interesu, a tylko uwiedzeni zwyczajem, by zwidzić, lub próżną ciekawością. Zaiste, jeśliby jakim cudem można było widzieć, co się dzieje na tych sławnych odpustowych festach, przekonalibyśmy się, że one nie tylko nie budują, ale często bywają przyczyną największego skażenia obyczajów, a daleko nie zbawieniem i uświęceniem duszy. Nie jedna poszedłszy dziewicą, wraca kobietą. Pielgrzymki zaś, raczej podróże w uczonym, naukowym celu przedsiębrane, już starożytni wysoko cenili. Człowiek z przyrodzenia, mówi Pliniusz, chciwy jest podróżowania: hominum natura, peregrinationis avida est. N. H. 17. 12. 66. i na innem miejscu (
wcześniej mowa o cytacie z Pliniusza starszego, tutaj natomiast o fragmencie z listów jego siostrzeńca i adoptowanego syna, Pliniusza młodszego): wiele ma w sobie przyjemności i powabu zmiana miejsca i klimatu: habet multum jucunditatis soli coelique mutatio. Epist. 3, 19. 4. Seneka też mówi: w tem przekonaniu żyć trzeba; nie rodziłem się dla jednego kącika, ale ojczyzną moją jest cały ten świat: cum hac persuasione vivendum est: non sum uni angulo natus, patria mea totus hic mundus est. Epist. 28, 4. Człowiek byłby głupiem zwierzęciem i bez wszelkiego doświadczenia, gdyby się zamknął w ciasnym obrębie miejsca, gdzie się rodził: Fuisset imperitum animal et sine magna experientia rerum homo, si circumscriberetur natalis soli fine. Nat. Quaest. 5, 18. 14. Nakoniec Petroniusz tak się odzywa do młodzieży: młodzieńcze, porzuć swoją zagrodę i puść się w dalekie kraje, a zbogacisz się poznaniem wielu rzeczy. Linque tuas sedes, alienaque littora quaere, O juvenis! major rerum tibi nascitur ordo. Fragm. 27. (
lub 31.) korzyści z takiej podróży dobitniej jeszcze wskazuje Seneka: podróżowanie da ci poznać narody, przedstawi ci niewidzialnych kształtów góry i obok postrzeżenia i badania przyrody, niezwyczajne przestrzenie pól, doliny zroszone wiekuiste mi zdrojami.... zresztą nie zrobi ciebie ani lepszym, ani zdrowszym — bo, mówi dalej, podróż nie zrobi cię medykiem, ani mowcą, nie miejsce uczy sztuki — a dla chorego trzeba lekarstwa, nie zaś innego kraju.“ Epist. 104, 13. 19.
- ↑ W Kompostelli, stołecznem mieście Galicji, hiszpańskiej prowincji, jest statua ś. Jakóba, opiekuna Hiszpanji, zwanego u nich st. Jago, dla uczczenia której ze wszystkich stron pielgrzymują. Obszerniej w tej mierze o religijnej pielgrzymce obacz Erazma rozmowę: Religijna pielgrzymka — Peregrinatio religionis ergo.
- ↑ Menipp z Gadary, filozof, uczeń Diogenesa, sekty cyników, pierwszy w satyrach prozą i wierszem przeplatanych wyśmiał ludzkie przywary. Podobna książeczka jest we francuzkim języku pod napisem Catholicon. Łucjan w rozmowie Nekromancja-czarnoksięstwo dostatecznie ten rodzaj pisania określił, a w rozmowie Icaromenippus czyli Hypernephelus, przedstawia Menippa, jak on siedząc na księżycu przypatruje się ludzkiemu życiu na ziemi. W Krasickim T. VII.
- ↑ Lucyljusz (Cajus) rodem z Synnessy, 605 r. Rzymu, za młodu służył wojskowo pod Scypionem młodszym, którego równie jak i Terencjusz przyjaźń pozyskał, wedle Horacego ks. 2. Sat. 1, 62. i w wielu innych miejscach, pierwszy z Rzymian pisząc satyry, w następnych wierszach, o Zabawach czyli zatrudnieniach Rzymian, wystawił dziwnie jednakie ludzkie życie i postępowanie mimo różność narodów i wieków oddalenie:
Nunc vero a mani ad noctem festo atque profesto
Totus item pariterque die, populusque patresque
Jactare indu foro se omnes, decedere nusquam
Uni se atque eidem studio omnes dedere et arti,
Verba dare ut caute possint, pugnare dolose
Blanditia certare, bonum simulare virum se,
Insidias facere, ut si hostes sint omnibus omnes.
I teraz jeszcze od zmroku do rana
Czy to w dzień święty, czy to powszedni
Wszystkich na rynek droga pożądana
Czy to senator, czy rzemieślnik przedni
Myśl jedną chęcią wzbita i zagrzana
Jaki kunszt znaleźć w zdradzie niepośledni
Ażeby w oczy za prawych uchodzić
A w tej postaci kraść, gnębić i zwodzić. — Tłumacz. Krasickiego.Porówn. Horacego ks. 1. sat. 4, 6 i 8.
- ↑ Alluzja do owego zdania Seneki: Życie nasze podobne do dramy, która nie jak długo, ale jak dobrze odegrywa się, ważną jest rzeczą — quomodo fabula sic vita: non quam diu, sed quam bene acta est refert. Epist. 77, 20.
- ↑ Całe życie ludzkie, mówi Kwintyljan, jest jednym dniem — tota vita hominis unus est dies. Declam. 4, 9. Nie wiadomo, jak długo z nas który żyć będzie — incertum est quam longa nostrum cujusque vita futura sit. Cic. in Verr. 1, 58, 153. Każdy dzień miej za ostatni dla siebie — omnem crede diem tibi diluxisse supremum. Horat. Epist. 1, 4, 13. I obecnej chwili nie można być pewnym — certam praesens vix habet hora fidem. Ovid. ex Ponto 4, 3, 50. Każdy dzień, każda chwila dowodzi nam, jak niczem jesteśmy i świeżym jakim wypadkiem zawsze nam przypomina naszę krewkość.... jakże więc głupio jest rozrządzać swoim wiekiem! kiedy i dnia jutrzejszego nie jesteśmy panami — omnis dies, omnis hora quam nihil simus ostendit et aliquo argumento recenti admonet fragilitatis oblitos.... quam stultum est aetatem disponere! ne crastini quidem dominum. Seneka List 101, 1, 4. Wielu umiera śród samych zabiegów dla życia — multi transeunt vitam, dum vitae instrumenta conquirunt. Epist. 45, 12. Ważnem jest nie jak długo, ale jak dobrze żyć będziesz — quam bene vivas refert, non quam diu. Epist. 101, 15.
- ↑ Rozumie tu mądrość. Alluzja do owej złotej rószczki Sybilli, z pomocą której ta wieszczka wprowadziła Eneasza na tamten świat. Ob. Wirg. Eneidy 6, 136 nn. i 204.
- ↑ Alluzja do epigrammy Pallady ks. 1. Że pięciu początkowych wierszy Iliady Homera — z których pierwszy zaczyna się od wyrazu gniew; drugi od wyrazu znaczącego zgubny i ma krocie boleści; trzeci dusze strąca do piekieł; czwarty szarpanie psów; piąty (szarpanie) ptaków i gniew Jowisza — uczniowi przystępującemu do greczyzny, zaraz na wstępie kazano się uczyć po szkołach na pamięć, żartuje więc epigramma sarkastycznie z filologów czyli grammatyków, że u nich jest pięć rodzajów, pięć przypadków, a więc i pięć przeklęstw, i że z takiemi to godłami i wróżbą przystępują oni do swego zawodu. Epigramma zaś owo tak brzmi: „Początek grammatyki stanowi przeklęstwo w pięciu zawarte wierszach. Pierwszy ma gniew, drugi zgubny. A po zgubie Greków znowu niezliczone boleści. Trzeci dusze strąca do piekieł. Czwartego zaś szarpanie i rącze psy. Piątego są ptaki i gniew Jowisza. Czyż może więc grammatyk przy tych pięciu przeklęstwach i pięciu przypadkach być wolnym od wielkiej męczarni“. Żeby uczuć żółć tej satyry, trzeba ją czytać, jak jest zapisaną w greckich wierszach.
- ↑ W oryginale grecki wyraz frontisterion (
φροντιστήριον). Arystofanes bowiem w komedji Chmury tem imieniem nazywa szkołę Sokratesa, jakby miejsce niepokoju i rozmyślania, że tam smutni i zamyśleni siedzieli. Sokrates też zachęcając uczniów do uwagi, zwykł był mawiać: frontison, cogita rozważ. Słowo to służyło potem do oznaczenia szkoły w ogóle, a w późniejszych czasach i klasztoru.
- ↑ Przysłowiowy ten sposób mówienia objaśniony wyżej przypis 110. Żartuje tu Erazm z nauczycieli, którzy nieraz wbrew wrodzonemu swemu charakterowi przybierają na siebie powagę i surowy wyraz twarzy. Ob. 110 i 952. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej i niżej)
- ↑ Znowu żartuje, że jak Neptun (Wirg. Eneid. 1, 135) uśmierzał spienione morze pogroziwszy wiatrom jednym wyrazem quos ego ja was, tak i nauczyciele podobnymże wyrazem pogróżki, skinieniem palca, albo nawet tylko samem groźnem spojrzeniem, usiłują w szkole utrzymać ciszę i porządek.
- ↑ O karze cielesnej tak mówi Kwintyljan: chociaż weszło w zwyczaj smagać rózgami uczące się dzieci, ja jednak nie podzielam tego zdania, naprzód dla tego, że ten środek jest nieprzyzwoity i trąci niewolnictwem, powtóre i dla tego, że, skoro kto do tego stopnia jest wyzuty z uczucia honoru, że na niego nie działają ani przestrogi, ani wymówki, na takiego równie jak i na najnikczemniejszego niewolnika bez wątpienia nie podziałają i plagi — caedi discentis, quamlibet id receptum sit.... minime velim, primum quia deforme et servile est.... deinde, quod si cui tam mens est illiberalis, ut objurgatione non corrigatur, is etiam ad plagas, ut pessima quaeque mancipia, durabitur. Instit. 1, 3, 14.
- ↑ 633) Większa część nauczycieli w ogóle nie bardzo dba o wykwintny strój, a nawet często i o ochędóstwo, pomna zapewne na owo zdanie Cecyljusza: często pod wytartym płaszczem kryje się mądrość — saepe est etiam sub palliolo sordido sapientia. Apud Cic. Tusc. 3, 23, 56., lub Seneki, który mówi: głupi ten, co sądzi o człowieku po sukni lub pochodzeniu — stultissimus est, qui hominem aut ex veste, aut ex conditione.... aestimat. Epist. 47, 16. A jednak Cycero powiedział: człowiek powinien dbać o wybór chędogiej odzieży — mundae vestis electio adpetenda est homini. Epist 92, 12. Chociaż Owidy woła: Precz młodzieńcy wymuskani i utrefieni jak kobieta; męska godność nie potrzebuje wymuskanego stroju — sint procul a nobis juvenes ut femina compti: Fine coli modico forma virilis amat. Her. 4, 75—76.
- ↑ W oryginale amaricinum olet, pachnie jak amarycyńskie perfumy; tak się nazywały u starożytnych perfumy czy pomada, zwana także sansucinum wedle Plinjusza ks. 13. najlepsza z Cypru i Mytelenów (Ob. Dioscoridesa ks. 1.), robiona z wonnej rośliny majeranu, amaracus.
- ↑ Porównywa tu Erazm nauczycielską władzę z okrótnemi rządami Falarysa (38
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) i Dyonizjusza Syrakuzańskiego tyrana (władźcy) i przeto tę władzę w oryginale nazywa tyranją. Trafnie zaś tu wspomniał o Dyonizjuszu, gdyż ten wygnany z kraju za swoje okrócieństwo, że nie mógł żyć bez władzy, otworzył w Koryncie szkołę i, jak mówi historyk, nie lepszym był nauczycielem jak królem.
- ↑ Na nieszczęście widzimy tego nierzadkie przykłady i za naszych czasów. A i dawniej jeszcze narzekał na to Petronjusz, gdy mówi: zdaniem mojem dla tego młodzieńcy wychodzą największymi głupcami i nieukami, że niczego w nich ani słyszą, ani widzą, co jest niezbędnem w praktycznem życiu — Ideo ego adolescentulos in scholis existimo stultissimos fieri, quia nihil ex his, quae in usu habemus, aut audiunt aut vident. Sat. 1. I Seneka mówił z oburzeniem: non vitae sed scholae discimus. Epist. 106, 12. my się uczymy nie dla życia, ale dla szkoły.
- ↑ Palemon (Q. Remmius Palaemo) wedle Swetonjusza (de Illustr. gramm.) rodem z Wenecji, słynny w Rzymie między filologami, ale zarozumiały, rozrzutny, oddany roskoszy i rozpuście, niezwyczajnej pamięci i płynnej wymowy. Mimo te ostatnie jego zalety Tyberjusz, potem Klaudjusz mawiali o nim, że jeśli komu, tedy jemu najmniej można powierzyć dzieci dla nauki.
- ↑ Donatus, zawołany swego wieku 350 r. rzymski Grammatyk, nauczyciel ś. Hieronima, zostawił zbiór grammatycznych prawideł długo używany po szkołach.
- ↑ Takie zadania z Homera był zwyczaj w średnich wiekach naznaczać do rozwiązania uczniom i niemal było zbrodnia, coś podobnego nie wiedzieć. O matce Anchizesa, ojca Eneasza, wedle baśni poetów z Wenery bogini piękności, kto była, nie ma wiadomości. Żartuje więc tu Erazm z próżnych ówczesnych uczonych szperań.
- ↑ Busequa, u Apuleusza Metam. ks. 8. znaczy wołownika; Bovinator, wedle Geliusza 11, 7, 7. to samo co tergiversator, żmuda, co w sprawie sądowej majaczy, ociąga się, wyraz użyty i u Lucyliusza; manticulator, wedle Festa, kieszonkowy złodziej. Są to wszystko wyrazy przestarzałe, wyszłe z użycia w klassycznej łacinie. Śmieje się więc tu Erazm, że uczeni jego czasów odkopywali i używali takich wyrazów.
- ↑ Chociaż rozsądne badanie starożytności i pożyteczne i komiczne jest, zbytnie jednak zaciekanie się, oparte tylko na domysłach, jak n. p. rozczytanie hieroglifów i ostatniemi czasy wykopanych przez Tyrbowicza szpargałów, porwanych kawałków skór ze śladami tylko byłych kiedyś na nich liter, mało się przyczynia do rozjaśnienia historji i próżny tylko stanowi trud. Gani więc tu Erazm zapamiętałe, szalone zaciekanie się i prawie ubóstwianie starożytnych szczątków, rozwalin i pleśnią pokrytych marmurów i kamieni, na których napisów nie potrafiłby rozczytać i sam Lynceusz. Ale jakież to za to pole do domysłów i do bujania wyobrażeń? a to dla niektórych niewypowiedzianą stanowi roskosz i nieśmiertelną rokuje sławę.
- ↑ Jakby cudów dokazali. Bo Afrykę podbili Rzymianie pod dowództwem Scypionów zaledwo dopiero po długiej, mozolnej i niebezpiecznej wojnie, która samych zwycięzców, jak mówi Liwjusz ledwo nie przyprowadziła do zguby. W temże znaczeniu czytamy u Lucjana przysłowiowe wyrażenie — szturmem dobyć Babylonu.
- ↑ Alluzja do Emiljusza, rzymskiego tragika ku końcowi drugiej punickiej wojny, autora tragedyj pisanych sześciomiarowym wierszem, czyli hexametrem, który marzył sobie, że weń wstąpił duch samego Homera. Co mając na widoku Persjusz mówi (
w prologu do swojego zbioru satyr): pamiętam, przyśniło mi się na dwurogim Parnasie, żem wyszedł na poetę — nec in bicipiti somniasse Parnasso. Memini, ut repente sic poeta prodirem. Obacz niżej przypis 652.
- ↑ Wykrzyknik używany do wyrażenia zdumienia, odrazy, oraz nieukontentowania i oburzenia; gdyż Herkules zwykł był i w złych rzeczach pomagać.
- ↑
W oryginale pojawia się tu słowo πολυτεχνότατον.
- ↑ Jeśli Erazm słusznie mógł to mówić o swoich czasach, cóżby powiedział na widok tej, że tak powiem, grammatycznej powodzi w nasze czasy? Dziś bowiem każdy nauczyciel, każdy niemal bakałarz, filolog, nie dwa, trzy, lub więcej, ale dziesiątki i całe tuziny sporządza wydań swojej grammatyki, w przekonaniu, że tych liczba doda wartości tandetnej jego robocie, a zawsze z panegirykiem przy każdem wydaniu: nowe, przejrzane, poprawione, przerobione, powiększone, dopełnione, chociażby to ograniczało się tylko zmianą pisarskiego znaku, lub poprawą małoznaczącej gdziekolwiek drukarskiej pomyłki. Któż nie widzi, że się to dzieje jedynie z zamiłowania nauki, nie zaś dla opatrzenia swojej kieszeni? A jakichże to nie mamy nazw grammatyk, zacząwszy od początków, skieletów, rysów, wyciągów, skróceń, doręczników, zebrań, samonauczycieli, aż do obszernych pełnych zbiorów, grammatyk nad grammatykami i t. p. Są i takie, co czarodziejską sztuką przyrzekają nauczyć starożytnego języka w jedną dobę, a niemal gdy taki talizman, kładąc się spać, położysz tylko pod poduszkę. Taka więc ich prawie co chwila rodzi się na świat uczony do niepojęcia ilość, że mimo zewnętrzne ich użycie, nie staje dla nich już półek w księgarskich składach, i prędko, dla braku miejsca, pod strychem stosy ich dadzą się widzieć, lub pod odkrytem niebem na dachach, publicznych placach, rynkach i bruku, a nawet i drogach, dla wskazania tych kierunku, miasto drewnianych słupów, lub odległości miejsc, a nakoniec co niegdyś zrobił Omar z aleksandryjską biblioteką jedynie przez swój barbarzyński wandalizm, opalając jej zwojami sześć miesięcy wszystkie publiczne łaźnie tego miasta, rychło przyjdzie się to samo zrobić z grammatykami z rzeczywistej konieczności. Z tego powodu nie można ku ich autorom i wydawcom nie czuć prawdziwej wdzięczności za to przynajmniej, że przy szalonem dziś niszczeniu lasów, oraz szybkiem rozpowszechnieniu sieci żelaznych kolei, one równie drogi jak i kopalny węgiel, lecz niewyczerpany nadal będą stanowiły surrogat paliwa, i uchronią przyszłe pokolenie od grożącego niebespieczeństwa zamarznięcia. Chociaż nie brak i u nas takich dobroczyńców ludzkości, największa atoli w tej mierze zasługa należy się bezspornie owemu pedantycznemu ościennemu narodowi, u którego autorstwo stało się rzemiosłem i środkiem opatrzenia się w kawę, piwo i kartofle, a badanie tego, co było przed wieki, ba nawet przed stworzeniem świata, istotną manją, bo się ciągle łudzą nadzieją, że użyję słów Liwjusza Praefat.: albo coś jeszcze odkryć zawsze nowego, albo sztuką pisania zapadłą i zamierzchłą zdobyć starożytność, aut in rebus certius aliquid allaturos se, aut scribendi arte rudem vetustatem superaturos credunt. On to jednemu tylko sobie przyznając znajomość klassyczności nie tylko rok w rok, ale co miesiąc, co tydzień, codzień a nawet co godzina zawala całą Europę kilkakrotnemi starożytnych pisarzy, a zawsze nowemi, poprawnemi, oczyszczonemi i w pierwiastkową niepokalaną szatę przystrojonemi wydaniami, chociażby te różniły się od poprzednich zmianą tylko gdzieś jednego przecinka, lub punktu, a na jedne jakie słowo, ba nawet literę pisze całe tomy uczonych objaśnień. A że jest to naród nadzwyczaj jenialny i wynalazczy w środki zwabienia do swej kieszeni grosza, często więc już stare, zależałe i niepokupne wydania puszcza w obieg, jakby coś nowego, sam tylko dodrukowawszy nanowo tytuł, chociaż nieproszeni a niedyskretni wydawcy katalogów ksiąg wyprowadzają na jaw takowy figielek, wyrażając nowe, a w nawiasie dodając, tytułowe wydanie. A że przytem ten naród nadzwyczaj jest gospodarczy i ekonomiczny, oraz uczynny i usłużny, skoro pewny że na niego samego większa ztąd spływa korzyść, niż na tego, komu niby wyświadcza takową przysługę, dla wygody więc uczących się pierwszy też on wynalazł i wydania tak nazwane kieszonkowe, co można rozumieć, jak ci się podoba, czy stosując do odpowiednej zapewne jego własnej kieszeni, jako potomka owego olbrzymiej budowy narodu, o którym tyle dziwów słyszeli i pisali już Rzymianie, czy też, że się zaleca do kieszeni nabywców i gładko je oczyszcza; gdyż inaczej dla pomieszczenia takich kieszonkowych wydań nieraz nie kieszeni, ale obszernych sporych sakw, a do podźwignienia nielada siły potrzeba. A jak się ci panowie filologowie, mimo osobiste każdego przekonanie o swojej klassycznej uczoności, różnią między sobą głową, tak i ich literackie klassycznej elementarności płody różnią swoją pedagogiczną wartością a nawet samą objętością, które im obszerniejsze i grubsze, tem mają być uczeńsze, a co najpewniejsza, popłatniejsze i dla kieszeni autora zyskowniejsze. Nie mniej też i w systemacie i w metodzie swojego wykładu każdy z nich jeden przed drugim sili się czemkolwiek się odznaczyć, chociażby wymysłem nie bardzo szczęśliwym i dorzecznym, byle niezwyczajnym i, jaki żadnemu jeszcze poprzednikowi na myśl nie przyszedł. Ztąd widzimy, jak jeden prowadzi za rękę żaka do świątyni klassyczności przez litery i znaki pisarskie, drugi przez akcenta i iloczasowy labirynt, długo się nad tem wszystkiem rozwodząc, i tem uczeńszym zdaje się w swoich oczach, im bardziej będzie zawikłany i mniej zrozumiany od żaków; inny szuka wejścia do owego przybytku mądrości przez rzeczowniki, a śmielszego (kühner), jak Ikar, polotu z góry rzucając się obces na swój łup, zaczyna od czasowania, rzekłbyś buduje dom od dachu, a podwaliny i sztandary wtedy dopiero podstawi, kiedy ten napowietrzny zamek już będzie gotowy; wszakże i tu, żeby się nie wyszafować odrazu i zupełnie ze swemi skarbami pedagogicznej mądrości, wskazawszy siako tako formę czasu teraźniejszego, wnet z bitego, jaki był sobie wytknął, gościńca zbacza, rzuca się w stronę i już manowcami i sam przedzierając się prowadzi i biedne dzieci przez istotne, że tak powiem, ciernie i grammatyczne chwasty, nabijając ich głowy samemi drobiazgowemi wyjątkami, nieforemnościami, i gdy już dobrze ich wymęczy, wyhasa, znowu traktuje, ale zawsze zlekka, gdyby miodkiem smarując usta, dalszem czasowaniem słowa, po aptekarsku, co godzina po pigułce, pewnie w przekonaniu, że to są istne karmelki i że sic itur ad astra. Patrząc na te uczone kołowania i susy, rzekłbyś że to szczwany lis, lub szarak wywija się z pod chartów dając kominka. Przytem we wszystkich niemal przykładach budowy grammatycznego labiryntu żak, w brew swojemu chrześćjańskiemu credo słysząc ciągle o jakichsiś tylko bogach i boginiach, nieraz potem z chrześćjanina wychodzi na istnego poganina.
- ↑ Aldus Manucius, urodzony w Bassano, zmarły w Wenecji 1516. r. uczony i sławny czasów Erazma wenecki drukarz przełożył z greckiego na język łaciński niektóre księgi ś. Grzegorza Nazjanzeńskiego i Jana Damascena; są też jego przypisy i kommentarze na Homera i Horacjusza i przedmowy do niektórych ksiąg u siebie drukowanych. Bibliotekę swoję z 80.000 tomów złożoną darował miastu Pizie. On też drukował i wiele dzieł Erazma, którego był przyjacielem.
- ↑
Jest to ocenzurowany cytat. Ostatni wers brzmi w rzeczywistości: A sam nie widzi, że ma kurwę w domu.
- ↑ Alvares Emmanuel, Hiszpan, Jezuita, autor lichej łacińskiej grammatyki, która jednak mimo to długo po szkołach, osobliwie tego zakonu, była w użyciu, pisana po łacinie, tłumaczona i na język polski pod nazwą Grammatyki Pijarskiej ledwo kilka dziesiątków lat, jak wyszła z użycia.
- ↑ Uniwersalny, co do nauk człowiek, jak ów Augustyn Niedźwiedzki co do poezji i sztuk pięknych, na którego pochwałę jeden ze znakomitych naszych pisarzy, gdy go widział na Polesiu w majętności Kublickich, blisko miasteczka Święcina, następną napisał Kantatę:KANTATANa pochwałę Imci Pana Augustyna Niedźwiedzkiego, malarza historycznego, doktora sztuk wyzwolonych, poetę, muzyka i tancerza doskonałego 1828 r.
Niechaj świat cały
Głosi pochwały
Ziomka naszego
Artysty wielkiego:
Augustyna
Ojca swego syna,
Niedźwiedzkiego.
On kiedy po płótnie
Sztucznie pędzlem utnie,
Widzisz wnet nosy,
I uszy i włósy
I gęby,
I zęby,
I wąsy i brody,
Rumiane jagody,
I jak lilije
Bieluchne szyje
I pulchne rączęta
I słodkie oczęta,
I tam dalej — i tam dalej....
Aż wszyscy portret poznali.
Lecz nie tylko postać człeka
Tworzy jego pędzel śmiały;
Ledwie ręką skinie,
I już na płótnie płynie
Bystra rzeka.
Lub z marmuru kuty cały
Wznosi się gmach okazały,
Słońce świeci, gwiazdy błyszczą,
Wiatry świszczą,
Huczą gromy,
Ogniste bałwany,
Miotają wulkany
I w płomieniach płoną domy.
Te zaś wszystkie cuda stwarza
Ręka naszego malarza.
Ale jednaż to zaleta
Zdobi Augustyna
Muzy prawego synaUcznia Apollina?
Alboż nie wiemy, jaki on poeta?
Czyliż jego wena płodna
Nie jest pochwał godna?
I czyliż od czasów Baki,
Zjawił się rymopis taki?
Stańcie tutaj wy Kropińscy,
I Osińscy,
I Warmińscy
Wężykowie!
Stań i ty stary Horacy!
Niech z was każdy szczerze powie,
Ile was mozolnej pracy,
Rymy wasze kosztowały?
Większej od was godzien chwały
Poeta śmiały
Co wiersze sypie jak z rękawa
I liczne brawa
Bez pracy zbiera.
Próżno mu czasem rym się opiera,
Lub napróżno sens przekorny,
Nie jest rymowi pokorny.
Takie zapory
Jak kruche wiory
Poeta łamie.
I kiedy mu się rym nie upokorzy
Wyraz potrzebny on natychmiast stworzy,
Wy, co go znacie,
Co go słuchacie,
Bądźcie świadkami, że ja nie kłamię.
Milczcież Zoile!
Bo gdzie talent w takiej sile,
Gdzie lot śmiały nie zna granic
Tam krytyka za nic!
I co do tego poecie,
Że jego obrazów,
Przenośni wyrazów,
Wy rozumieć nie możecie?
Patrzcie jak król ptaków,
Wśród powietrznych szlaków,
Zniknął wam z oczu w błękicie.
Tak przed ludzkim wzrokiem,
Muza, ciemnym mrokiem,
Okrywa wieszcza na Parnasu szczycie.Lecz nie tylko na Pegazie,
W natchnieniu śmiałem
Stawa nasz Niedźwiecki cwałem
Po twardym głazie.
On nie tylko myśli wieszcze
Rymem na papier wylewa;
On coś więcej umie jeszcze,
Bo równie wdzięcznie jak pisze tak śpiewa.
I jak obraz nakreślony
Ożywia sztucznie kolory,
Tak też pióra swego twory
Łączy z przedziwnemi tony.
Za nic Pery,
Hendle, Webery,
Signor Spontini,
Maestro Rossini,
Dość już wam słynąć!
Augustyn będzie muzyków wzorem:
Wam bracia przed tym kompozytorem,
Chorągiew zwinąć.
Jakie to gorgi i trele
Jakie z tonu w ton przeloty,
Jakie muzyczne fortele
Jakie crescenda i zwroty.
Kiedy nawiasem
Zahuczy basem,
Uszy zatykać zniewala
Trzęsą się okna i belki,
Iż mniemałbyś słyszeć zdala
Głos Romula karmicielki.
A gdy w Sopranie
Głos się urywa,
Wdzięczne sapanie
Ciszę przerywa
I znowu czasem
Naprzemian altem, tenorem, basem,
Kiedy z tonu w ton przechodzi,
Taka się harmonja rodzi,
Z jaką na prośbę gniewnej Latony
W dolinach Delos gmin przeobrażonyPłonne swe żale rozwodzi.
Każde zatem jego pienie,
Wesołe wzbudza ździwienie:
I czy basso, czy soprano,
Czy to forte, czyli piano,
Czy powolnie, czy też żwawo,
Zawsze brawo!
Brawo!
Brawo!
Nie myślcie, że tu pochwały
Już doszły do końca,
Muzy znowu mi przysłały
Z nowym wiankiem gońca,
Ten zaś wianek różnowzory,
Zwity ręką Terpsychory,
Bo tak nieba chciały,
Iżby jego chwały
Nie zaćmił żaden obłoczek,
By więc był sławiony
I za wzór stawiony,
Jak malarz, jak poeta, jak muzyk, jak skoczek.
Co mi z dzisiejszych baletów,
Kontradansów i menuetów:
Skaczą, nogami trzepiecą;
Jak młynki wiercą się kołem;
Przez okna zda się wylecą,
Lub trącą o sufit czołem.
Bywaj zdrów panie Diuporze!
Chociaż zgrabne twoje susy,
W twoim francuzkim ubiorze
Trocha mi wyglądasz kusy.
Patrz na Augustyna,
Jaka to mina
Jaki krój sukni poważny
Jak każdy krok,
I każdy skok,
Niewymuszony, odważny,
Zgoła bez braku.
Czy w mazurku, czy w kozaku,Niezna on w prawdzie waszych międzykotów
Ni powietrznych obrotów.
Lecz zato patrzcie na jego figurę,
Jak nogi idą trop w trop;
Pięty ku ziemi, palce wszystkie w górę,
Lekkim poskokiem
Ursowym krokiem
Hop, hop,
Hop, hop,
Hop, hop.
Muszę kończyć te pochwały,
Bo już siły me ustały,
Już Pegaz nie służy.
Niechże przedmiot tego pienia
Gwoli przyjaciół życzenia
Maluje
Rymuje
Tańcuje
I śpiewa najdłużej. - ↑ Sławna niegdyś śpiewaczka nazwiskiem Lupa-Wilczyca.
- ↑ Wedle mitologji Jowisz na prośbę Junony mieszkańców wyspy Delos przemienił w żaby.
- ↑ Między kotów — to jest Entrechat.
- ↑ Od słowa ursus, niedźwiedź.
- ↑ Porównaj: Podróże Gulliwera w nieznajome kraje Jonathana Swifta. Polskie wydanie J. N. Bobrowicza Lipsk 1842. T. 2. rozd. 5. str. 48. nn.
- ↑
Wydaje się, że brak tutaj dokończenia myśli.
- ↑ Bo o bogactwach Persów dziwy opowiadano, tak że ich dostatki poszły w przysłowie. Ztąd Horacy mówi: Bogatszy byłem od króla Persów: Persarum vigui rege beatior ks. 3. Od. 9, 4. i chłopcze, nie cierpię perskiego przepychu: Persicos odi, puer, apparatus. ks. 1. Od. 38, 1.
- ↑ Jak niesie przysłowie, o którem wspomina Lucjan: poeci i malarze wolny to lud; i Horacy w sztuce rymotwórczej do Pizonów w. 9—10. W dziełach swoich, mówi, poeci równie jak i malarze zawsze zupełnej używali swobody: Pictoribus atque poetis Quidlibet audendi semper fuit aequa potestas.
- ↑ Owidy mówi: Ludzie odmawiają poetom zdrowego rozumu: Populus sanos negat esse poetas. Ex Ponto 1. 5. 31. i Cycero: nie było jeszcze poety, który by drugiego przyznał lepszym od siebie: nemo unquam neque poeta.... fuit, qui quemquam meliorem quam se arbitraretur. Ad Attic. 14, 20. 3. i na innem miejscu: żadnego jeszcze nie widziałem poety, który by siebie nie miał za najlepszego: adhuc neminem cognovi poetam.... qui sibi non optimus videretur. Tusc. 5, 22. 63. i Petroniusz: Wielu uwiodła pieśń: bo skoro który sklecił wiersz i w powodzi wyrazów jakąś myśl zamknął, już mu się zdało natychmiast, że stanął na Helikonie: multos.... carmen decepit: nam ut quisque versum pedibus instruxit sensumque teneriorem verborum ambitu intexuit, putavit se continuo in Heliconem venisse. Sat. 118. Porówn. 643. Nie do jednego z nich można zastosować to, co powiedział Morawski w liście do Romantyków:
Wy nas nieraz wiedziecie w tak ciemne otchłanie,
Że pomimo największe szukanie, macanie,
Zbyt trudno nie pomieszać skutkiem nocnych cieni,
Poety z opętańcem, a z szaleństwem pieni. - ↑ Miłości własnej, że sami siebie podziwiają; pochlebstwa, że jawnie schlebiają i biją czołem tym, których chwalą i nieraz najnikczemniejszych ludzi ubóstwiają. Porównaj przypisy: 79, 75, 99, 155, 471, 471, 554, 653, 812. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej i niżej)
- ↑ Zarywają na filozofów — colluduntque cum philosophis — bo się wdają nieraz w filozofią, jak Cycero i Kwintyljan.
- ↑ Cycero bowiem w swoim Mowcy de oratore, rozwodzi się o żartowaniu a Kwintyljan o śmiechu.
- ↑ Niewiadomy autor pisma w rzymskiej literaturze pod napisem Rhetorica ad Herennium, zawierającem krótko zebrane prawidła wymowy, a które Cyceronowi posłużyło do napisania dwóch ksiąg o wynalezieniu, de inventione, jako pierwszej części retoryki, ucząc w pierwszej księdze, jakim sposobem zaradzać, skoro, sędzia znuży się słuchaniem, podaje różne rodzaje żartu, a między innemi kładzie jako środek i głupstwo.
- ↑ Gdy Cycero kupił dom, którego powiadał, że nie kupi, pochwycony na kłamstwie, wywinął się z tego następnym żartem, mówiąc: że rozsądny ojciec familji skrywać powinien swoje zamiary, co ma robić. Tu więc alluzja do tej jego odpowiedzi.
- ↑ O Persjuszu, o którym tu mowa, współczesnym Lucyliuszowi, Cycero, w przedmowie do pierwszej księgi de finibus bonorum et malorum o granicach dobrego i złego, wspominając jako o uczonym i sumiennym krytyku, tak mówi: skoro będę miał czas po temu, porobię niektóre z greckiego przekłady, podobnie jak Emiliusz z Homera, Afraniusz z Meandra, i nie będę się wzbraniał, jak nasz Lucyliusz (624
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), żeby moje pisma wszyscy czytali, gdyby nawet to był ów Persjusz, a nawet Scypio i Rutiliusz, których on lękając się sądu, żartując, jak zwykle, mawiał, że pisał nie dla uczonych, ale dla Tarentyńców, Konsentyńców i Sycylijczyków i t. d. Tu więc alluzja do tego żartu. Drugi Persjusz (Flaccus), współczesny Lukanowi, żyjący za czasów Nerona, wcześnie zmarły, przez Kornuta obeznany z stoicką filozofją, wyraźnie to piętno wycisnął i w 6. swoich satyrach, surowie karząc przywary i występki swojego wieku; w ogóle jednak więcej jest w nich filozofem, niż poetą.
- ↑ Leliusz (Cajus Laelius), konsul 140 r. przed Chr. znamienity rzymski mowca, z pism jego jednak nic nie pozostało. Horacy chwali go jako sumiennego krytyka (ks. 2. Sat. 1, 65. 72) mitis sapientia Laelii, a także i Pliniusz w Historji Naturalnej. Takich więc jak Persjusz i Leliusz, nie chciałby Lucyliusz mieć za sędziów pism swoich, żartując, że pisał dla ludzi grubych i nieokrzesanych, jakimi byli wymienieni wyżej. Wreszcie, jak świadczy Kwintylian, Lucyliusz więcej odznaczał się uczonością i dowcipem, niż ironią i poprawnym stylem. Pism jego pozostały zaledwo ułamki.
- ↑ Alluzja do owych słów Horacego: a schowawszy swe pisma do kufra, trzymaj je tam lat z dziewięć nim puścisz w świat: nonumque prematur in annum Membranis intus positis. Ad Pis. 388—389.
- ↑ Taki najczęściej epitet nadają snu poeci, jak Teokryt w Europie: kiedy sen słodszy od miodu skleił powieki. I z nowszych poetów Jung zaczynając swe nocy, mówi: słodki śnie, ty którego balsamiczne tchnienie nową mocą zemdlone krzepi przyrodzenie i t. d.
- ↑ Bo literaci ślęcząc dzień i noc nad księgami, jeśli, co najczęściej, nie zupełnie w końcu wzrok tracą, tedy go niezawodnie osłabiają i przytępiają. Ztąd Horacy mówi o sobie i Wirgiliuszu: bo gra w piłkę ludziom osłabionego wzroku i leniwego żołądka szkodzi: namque pila lippis inimicum et ludere crudis ks. 1. Sat. 5, 49.
- ↑ 612,0 612,1 Plagium, znaczy właściwie kradzież, czyli uprowadzenie cudzych niewolników, albo nawet i wolnych, i takich złodziejów zwano plagiatorami, plagiarii, od sł. plaga, że byli skazywani na chłostę, później zastosowano to i do literackiej kradzieży.
- ↑ W oryginale wielką cudzą pracą, alieno magno labore, wyrazy wzięte z Eunucha Terencjusza (
akt III, sc. 1, w. 399).
- ↑ Było to kiedyś wymyślono na chciwego sławy Demostenesa: oto ten ów Demostenes. Diogenes zaś wskazał go palcem (287
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Do niego też stosowano ów wiersz Homera: dziwny człowiek, tak wymowny że i niewinnego potrafiłby oskarzyć. Persjusz też mówi: miła rzecz, kiedy wskażą na ciebie palcem i powiedzą o to ten: at pulchrum est digito monstrari et dicier hic est (
Sat. 1, w. 28). I Horacy mówi o sobie: przechodzący wskazują mię palcem, oto rzymski liryczny poeta ks. 4. od. 3, 22. monstror digito praetereuntium romanae fidicen lirae.
- ↑ Bo gardzą imionami chrześćjańskiemi i lubią zwać się Herkulesami lub Hannibalami, bo i magicy, czyli czarnoksiężnicy, żeby więcej zdumieć prosty nieokrzesany gmin, używają hebrajskich, arabskich, a nawet wprost zmyślonych wyrazów i nazwisk.
- ↑
Brak tutaj odnośnika do stosownego przypisu, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Wyśmiewa tu Erazm mańję swojego wieku pisarzy, osobliwie Niemców i Włochów, którzy dzieła swoje pod zmyślonemi greckiemi, łacińskiemi, a nawet arabskiemi wydawali imionami. Nie uszli tej przywary najuczeńsi ówczesni ludzie Melanchton, Reuchlin i sam nawet Erazm, który zawcześnie rodowe swoje nazwisko zmienił na łacińsko-greckie Desiderius Erasmus. Nie zbywa i za naszych czasów na pseudonimach, pseudogrekach, psendoanglikach, gdy sobie przypomniemy Kefalińskich, Dżonów of Dykalpów, że pominę innych.
- ↑ Jak jedna i też sama potrawa, tak i styl nie wszystkim się zarówno podoba. Ztąd Horacy mówi: Trzem biesiadnikom trudno, zda mi się dogodzić, bo każdy dla swego podniebienia bardzo różnych rzeczy wymaga: tres mihi convivae prope dissentire videntur. Poscentes vario multum diversa palato. ks. 2. List. 2, 61—62.
- ↑ Chociaż było miejsce po temu, z jakąż oględnością, by kogo nie obrazić, nikogo wyraźnie po imieniu nie wskazał, a użył takich imion, których żaden jeszcze z ówczesnych pisarzy na swych pismach nie położył. Telemak syn bohatyra Ulissa (67. 195. 492
— tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej), pod przewodnictwem Minerwy długo szukał swojego ojca. Każdemu znajome klassyczne dzieło Fenelona Przypadki Telemaka.
- ↑ Stelenus, syn Kapaneusza i Ewadny, z Diomedem przybył pod Troję, zakradł się do owego drewnianego konia (Wirg. Eneid. 2.) i odznaczył się jako odważny i bitny żołnierz.
- ↑ Laerty, ojciec Ulissa (67
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) król Itaki, bliższych wysp i Epiru.
- ↑ O Polikratesie (60
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Trazymach z gr. odważny w boju, był sofista z Chalcedonu, o nim wspomina Cycero.
- ↑ Dwie początkowe litery greckiego alfabetu. Liter często w dowodzeniu używa Arystoteles. W matematyce a szczególniej w Algiebrze zastępują miejsce liczbowych znaków — w Geometrji zaś są tylko znakami. Ob. 159. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ Alluzja do owej powieści Horacego ks. 2. List. 2, 87. nn. o dwóch braciach, poecie i mowcy, którzy siebie wzajemnie chwalili. Tak i poeci jeden drugiemu pochlebiają i sypią: pochwały, i dalej mówi Horacy: ja z jego łaski słynę Alceuszem, a onże z mojej czem? czem? pewnie Kallimachem: discedo Alcaeus puncto illius; ille meo quis? Quis nisi Callimachus w. 99—100. Takich wzajemnych literackich pochwał nie brak i w nasze czasy.
- ↑ Alceusz około 600 r. przed Chr. z Mytylenów na wyspie Lesbos, najznakomitszy liryczny grecki poeta, a wedle innych i wynalazca rytmów zwanych alceuszowymi, żył za czasów Pittaka, i jako arystokrata walczył i przeciw demokratom i przeciw tyranom. Znaglony kilka razy opuścić swoją ojczyznę, nakoniec pogodził się z samowładzcą Pittakiem, ale bolejąc nad upadkiem swobody swojej ojczyzny, tę czułość i gorzkie swoje żale przelał w swe pisma, o których tak chlubne dał świadectwo Horacy ks. 2. Od. 13. Te swoje troski topił w winie i miłości. Z poezji jego ledwo niektóre pozostały ułamki.
- ↑ Kallimach z Cyreny, w Afryce, na 280 lat przed Chr. znakomity grecki gramatyk, czyli filolog, w Aleksandrji za panowania Ptolomeusza Filadelfa otworzył szkołę nauk wyzwolonych. Zostawił wiele pism pisanych prozą. Starożytność nazwała go księciem poetów elegicznych. Z elegji jego wysoko cenionych pozostała tylko jedna. Krom tej mamy pięć epicznych jego hymnów ułożonych na wzór homerowych, lecz pełnych uczoności, i zbiór epigrammatów w liczbie 51.
- ↑ W oryginale gr. wyraz antagonista, znaczący przeciwnika w zapasach, w walce. Bo jak mówi Seneka: gnuśnieje męztwo bez przeciwnika: marcet sine adversario virtus. De prov. 2. 4. Zda się miał tu na myśli Erazm swoich wrogów, jakimi byli: Leus, Latomus, Stunika.
- ↑ Wiersz z Wirgilego Eneidy ks. 2, 39. Scinditur incertum studia in contraria vulgus. U Erazma w tem miejscu studium wzięto w znaczeniu favor, względy, pochwała, oklaski.
- ↑ Trzeba było Scypionów słynnych wojennemi czynami. Scipio Publius Cornelius, nazwany Africanus od odniesionego nad Kartagińczykami zwycięztwa i nad sławnym Hannibalem, którego dotąd niezwyciężonego wstępnym bojem w Afryce u Zamy pokonał i ze sławą rzymskiego narodu zakończył drugą punicką wojnę. Drugi, brat jego, Lucius Cornelius Scipio, zwany Asiaticus za odniesienie zwycięztwa nad Antiochem królem Syryi. Trzeci Scipio Publius Aemilianus, syn Pawła Emiliusza przez adopcją, czyli usynowienie, przyjęty do rodu Scypionów, nazywany Africanus minor, młodszy, dla różnicy od pierwszego, trzecią i ostatnią wojnę punicką zburzeniem Kartaginy zakończył r. Rzymu 607. Wszyscy trzej od własnej ojczyzny niewdzięczności doznali.
- ↑ Syzyf, syn Eola, króla Koryntu, roztropny i przebiegły umierając kazał żonie, żeby go nie grzebała. Wszedłszy do mieszkania cieniów, to jest na tamten świat, uskarzał się przed Plutonem, że zwłoki jego nie miały pogrzebowej cześci, i przeto go prosił o pozwolenie powrotu na ziemię dla ukarania żony, co otrzymawszy nie chciał już wracać. Merkury musiał go przemocą do piekła wtrącić, gdzie za to oszukaństwo skazany był na karę: toczyć ogromną skałę, na szczyt krętej góry i każdy raz, gdy już był u celu swojej pracy, skała znowu staczała się na dół, tym sposobem wieczną cierpiał męczarnię. Ztąd w przysłowiu: toczyć skałę Syzyfa, znaczy próżno pracować, przedsiębrać trud bez końca. O Syzyfie Owid. Przem. 3, 465. Tak i prawnicy odsyłają nas do jakiego punktu prawa, a gdy tam zajrzawszy nieznajdziemy niczego, coby się stosowało do naszej sprawy i coby ją popierało, odsyłają do drugiego, potem do trzeciego i tym sposobem, odsyłając do co raz nowego punktu prawa, dręczą czytelnika Syzyfowym trudem.
- ↑ Wiele praw tak jest napisanych nie jasno, że dowolnie dają się stosować do dwóch nawet przeciwnych stron, i ztąd tyle bywa nadużyć. Seneka zaś mówi: prawo powinno być krótkie, żeby je i nieuk mógł zrozumieć: legem brevem esse oportet, quo facilius ab imperitis teneatur. Epist. 94, 38.
- ↑ W Epirze w mieście Dodonie, głośnem świątynią Jowisza i licznymi posągami, była najsławniejsza na cały starożytny świat i ze wszystkich greckich najdawniejsza wyrocznia, o której powstaniu mnóstwo natworzono baśni. Przy kościele był leśny potok, święty dębowy gaj, tudzież w około świątyni pozawieszane święte naczynia, miedniczki lebetes, lub blachy spiżowe i tak blisko jedna drugiej, że poruszona jedna uderzała i w ruch wprawiała drugą, ta następną i t. d. Inni mówią, że przy kościele stały dwie kolumny, na jednej pozawieszane owe miedniczki ruchome, na drugiej postać dziecka lana z kruszcu, z miedzianą także w ręku, z wielu giętkich pręcików, zakończanych kulkami, złożoną rózgą; skoro wiatr, by najmniejszy, poruszał miedniczki i przybliżał do pomienionej rózgi, trącone wydawały dźwięk, udzielając go i następnym, tym sposobem raz rozkołysane nie prędko wracały do spoczynku. Sybille więc, czyli kapłanki tej świątyni, już to przysłuchując się proroczym poszeptom owych dębów, już goworowi leśnego potoku, już owych miedniczek dźwiękowi i jego przeciągłości, stosownie do swych zamiarów prawiły ludowi o przyszłości. Ztąd urosło przysłowie, miedź dodońska, na oznaczenie gaduły i paplacza, jak mniema Stefan w swoim słowniku. Inni stosują to przysłowie do tych, co ustawicznie na swój los utyskują i użalają się na najmniejsze niepowodzenie. Obszerniej to objaśnił Erazm w swoim zbiorze przysłów. Ob. {{roz*|Podróż młodego Anacharsysa do Grecji przez Jana Jakóba Barthelemy, przełoży z francuzkiego Łukasz Gołębiowski, Wilno 1821. 7. Tomów. 8° tudzież Kremera Grecja starożytna i jej sztuka, zwłaszcza rzeźba. Poznań 1868. str. 43—44.
- ↑ W oryginale łacińskie przysłowie delana caprina o koziej wełnie (78
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) to jest o rzeczy błahej, nic nieznaczącej i nie wartej zastanowienia się, któremu w tem miejscu dobrze odpowiada nasze o próżny wór. Ma tu na celu Erazm swojego czasu kłótnie teologów, których i dziś nie brak, o takich rzeczach, o których i sami nic pewnego nie wiedzą, a nawet i wiedzieć nie mogą. Czy np. Duch Św. pochodzi tylko od Ojca, czy też i od Syna? a co jest pochodzenie, i sami nie bardzo rozumieją; czy najświętszy sakrament ustanowiony na kwaśnym czy na przaśnym chlebie? jak Chrystus Pan składał palce, gdy lud błogosławił? czy najświętsza Panna wyjęta od zmazy pierworodnego grzechu? czy chrzest powinien się spełniać przez zanurzanie, czy polewanie? w jaką porę roku Bóg stworzył świat, wiosną czy jesienią? i tym podobnych wiele innych.
- ↑ Gelliusz i Makrobiusz przywodzą następne zdanie mima Publiusza Syra: w zaciekłym sporze traci się prawda. Mimy zaś, byli to teatralni błazny, śmieszki, tem się różnili od aktorów, że najczęściej nie mówiąc przedrzeźniali obyczaje, giesta i wszelkie ruchy ciała, jakiej osoby, którą chcieli wyśmiać. Mimami też nazywał się pewien gatunek dramy, w której występowali tacy niemi aktorowie i z całą udaną niezgrabnością przedrzeźniali obyczaje i zwyczaje prostego ludu. Takiemi mimami odznaczali się D. Laberjusz, a szczególniej Publius Syrus, żyjący za czasów Augusta mimiczny poeta. Z mimów jego nic nie mamy. Pozostał tylko zbiór krótkich zdań wyjętych z nich, nakształt przysłów, a które często, jak w wydaniu paryzkiem, dołączają się w końcu do bajek Fedra. Ob. Gelliusza 17, 14. Wyżej przypis 427.
- ↑ Trzema, znaczy kilku, niewielu, jak mamy u Terencjusza: i trzech słów z sobą nie pomówicie — tria hodie non commutabilis verba. U nas też mówi się podobnie na parę słów, to jest na chwilę.
- ↑ Stentor, greczyn, sławny u Homera donośnym głosem, któremu nie dorównywały i pięćdziesiąt razem ludzkich głosów. Ztąd wyraża się Juwenalis (
Sat. 13, w. 112): tak wrzeszczysz, że mógłbyś i Stentora zagłuszyć — clamas ut Stentora vincere possis.
- ↑ Homer w Odyssei pisze: że na tamtym świecie między cieniami, jeden tylko Terezjasz ma rozum, wszyscy zaś inni unoszą się tylko jak czcze mary. Ztąd Cyrce mówiąc do Ulissa o Terezjaszu, tak się wyraża: Tego wiedza jest pewna i Persefona dała mu po śmierci myśl zdrową, że on jeden mieć może rozum, inni zaś unoszą się jak istne mary, i przeto radzi mu zstąpić do piekieł i poradzić się Terezjasza. Ten zaś Terezjasz był jednym z najsławniejszych wieszczków starożytności, ślepy, ale Minerwa, dla ucieszenia go w tem kalectwie uczyniła go najdoskonalszym prorokiem, bo nauczyła przepowiadać przyszłość z języka i lotu ptaków, dała mu przytem laskę za pomocą której mógł tak chodzić, jak widzący, długiem oraz obdarzyła go życiem, nakoniec mu przyrzekła, iż po śmierci sam tylko jeden będzie opowiadał wieszczym duchem tajemnicze rzeczy i w wielkiem poszanowaniu będzie u Plutona.
- ↑ Seneka mówi: Trzeba poznać naturę. Badanie tego przedmiotu, nie mówiąc już o niezliczonych wypływających ztąd korzyściach, przez to samo już jest rzeczą chwalebną, że wspaniałością swoją zdumiewa człowieka i nie przez nagrodę, ale samą cudownością zniewala do poszanowania siebie. Nat. quaest. 6, 4, 2. Operae pretium est nosse naturam. Neque enim quicquam habet in se hujus materiae tractatio pulchrius, cum multa habeat futura usui, quam quod hominem magnificentia sui detinet, nec mercede sed miraculo colitur. I Cycero: badając przyrodę z poznania rzeczy nie wysłowioną jakąś czerpiemy roskosz: Inest in explicatione naturae insatiabilis quaedam e cognoscendis rebus voluptas. De fin. 4, 5, 12. i na innem miejscu: gdy cię jaka niezwyczajna rzecz nabawia trwogi, staraj się ją pokonać poznaniem przyrodzenia — Eum terrorem, quem tibi rei novitas attulerit, naturae ratione depellito. De div. 2, 28, 60.
- ↑ Widać ztąd, że i Erazm nie więcej nad swój wiek postąpił w Fizyce i Astronomji. Cycero zaś mówi: Poznanie przyrodzenia rzeczy rosprasza przesąd, uwalnia nas od obawy śmierci, nie trwoży nieznajomością rzeczy, z której jednej często pochodzą okropne trwogi — omnium rerum natura cognita levamur superstitione, liberamur mortis metu, non conturbamur ignoratione rerum, e qua ipsa horribiles existunt saepe formidines. De fin. 1, 19, 63.
- ↑ We wszystkich rzeczach, mówi Plinjusz, kryje się głęboka tajemnica — omnium rerum sunt quaedam in alto secreta. Nat. Hist. 17, 3, 29. i Seneka: Trudno jest coś pewnego wyrzec o tem, o czem tylko domysłom odkryte pole — arduum est de his, quae conjectura sequenda sunt, aliquid certi promittere. Nat. Quaest. 6, 20, 5. i znowu: wiele jest rzeczy, których bytności zaprzeczyć nie możemy, a jakie one są, nie wiemy — multa sunt, quae esse concedimus, qualia sunt ignoramus. Nat. Quaest. 7, 25, 1. Łacniej naturę rozumieć (poznać), niż objaśnić — facilius natura intellegitur, quam enarratur. Epist. 121, 11.
- ↑ Co głowa to rozum, mówi Terencjusz: quot homines, tot sententiae Phorm 2, 4 (
w. 454). Co głowa, to rozum, a więc możemy się mylić powiada Cycero: quot homines tot sententiae; falli igitur possumus. De fin. 1, 5, 15.
- ↑ W oryginale: vel quia lippiunt plerique, vel quia peregrinantur animi: czy to dla tego, że słabi na oczy, czy, że myśl ich gdzieś buja; to jest od zbytniego zaciekania się są nie przy sobie, a szczególnym losem tego widzieć nie mogą, co mają pod nosem, jak Morawski powiedział o Klassykach. Tu alluzja do dwóch powieści, które opowiada Jan Kampanus (Campanus) o filozofie, który wracając z obiadu zawadziwszy o sterczący kamień potknął się; druga o astrologu, który wlepiwszy oczy w gwiazdy, gdy się idąc im przyglądał, wpadł w jamę, a z którego śmiała się jakaś baba, że chciał widzieć to, co jest na niebie, a nie widział tego co było pod nogami. Terencjusz zaś mówi: W tem to i mądrość, nie tylko widzieć to, co jest pod nogami, ale nawet przewidywać co będzie — istuc est sapere, non quod ante pedes modo’st videre, sed etiam illa, quae futura sunt, prospicere. Adelph. 3, 3, 32 (
w. 386)
- ↑ Są to potworne, częścią wzięte z Platona i Arystotelesa, już to przez dyalektyków i teologów średnich wieków powymyślane techniczne wyrazy. Idea u Platona jest obraz stworzeń w boskim rozumie. Pod wszechnościami, universalia, rozumieli scholastyczni filozofowie pojęcia, wyobrażenia, jakie robi sobie rozum o wszystkich przedmiotach, chociażby tych i nie było; oderwane formy formae separatae, jest to, co stanowi istotę rzeczy, i oddziela ją od materji, która stanowi jej rzeczywisty byt; taki przymiot taka własność jakiego przedmiotu (individuum), który go wyraźnie odróżnia od drugiego naprzykład wszechmocność i mądrość w Bogu; pierwotne materje, primae materiae, które koniecznie należą do rzeczywistego bytu jakiego przedmiotu; cóższość, quidditas, co jest nie tylko w pojęciu rozumu ale i zewnątrz jego; przedmiot sam lub osoba, której się przypisuje formalność; toższość czy otość, haecceitas, pod tym wymyślonymi przez siebie wyrazem rozumiał Skot (23
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) różnicę przedmiotu istniejącego dla siebie samego jedynie od innych — słowem, zda się, rzeczywistą przedmiotu obecność. Wszystkie te wyrazy scholastycznej paplaniny odnieść należy do 14. wieku, w którym wzięły swój początek. Takich subtelności, jak i zawiłych wyrazów nie mało znajdziemy tak w Myślini, jak i Chowannie naszego Trentowskiego. Wszakże wdzięczność mu się należy za to, że, czując, iż przez rodaków nie będzie zgoła, albo przynajmniej należycie, zrozumiałym, na początku tych dzieł swoich umieścił słowniczek, obejmujący całą nomenklaturę stworzonych przez siebie wyrazów; gdyż inaczej jeśli nie Edypa, co rozwiązał sfinksową zagadkę, drugiego pewnie byłoby potrzeba Szampiliona, któryby rozebrał i objaśnił te istne hieroglify. Pseudonym Jakób Szatan, autor poematu Salvater wydanego w Petersburgu 1859. 8vo, tak na str. 42. i nn. sarkastycznie wyraził się o Trentowskim:
„Co jest człowiek? co życie człowieka na ziemi?
„Nad pytaniami temi cięży anatema;
„Całe folijały książek zapełnione niemi,
„Mnóstwo! wszędzie przypuszczeń, tylko prawdy nie ma.
„Czyż w istocie już rzecz ta nie do rozwiązania?
„Czyż nie znajdzie się dosyć obszernego czoła,
„Coby mogło nas wywieść raz z tego błąkania?
„Czyż tego nawet wielki Trentowski nie zdoła?
„A Chowanna! — czyż nawet i ta nie jest w stanie
„Wypowiedzieć nam prawdy?. — Że język tam inny,
„Że go pojąć nie mogą nieuki Słowianie,
„To któż temu? świat głupi, czy sam mędrzec winny?
„Że tam myśli zanadto są filozoficzne,
„Czy tam jakie? że mądre cudzoziemskie słowa?
„Że styl tam za przesadny, sądy za krytyczne?
„Że często tam Bóg zwie się nie Bóg, lecz Jehowa,
„Rozum zwie się tam jakimś Fernunftem, Ja Jaźnią,
„Dowcip — Wicem, i jeszcze jakieś tam nazwania.
„Co łamią trochę język, trochę uszy drażnią;
„Ale mądrość zdradzają nie do opisania!
„To i cóż w tem takiego? — Praca wszystko może,„Pracy ludziom potrzeba, pracy dajcie życie,
„Pracę weźcie na pomoc, pracą w imię Boże
„W pracy mędrców szperajcie — a prawdę ujrzycie. - ↑
- ↑ 645,0 645,1 Labirynty, były to gmachy z kamienia z niezliczonemi sklepionemi kurytarzami tak powikłanemi, że z powodu jednostajnych drzwi niebacznemu wędrowcowi zatrudniały wyjście i bez największej trudności nie mógł się z nich wydostać. Cztery były w starożytności sławne labirynty: 1) W Egipcie niedaleko miasta Heliopolis z dwónastu przyległych z marmuru pałaców złożony o 3.000 tysięcach pokojów, z tych połowa pod ziemią, a druga na wierzchu wedle Herodota dzieło dwónastu królów. 2) Na wyspie Krecie dzisiejszej Kandji, ledwo setną częścią wyrównywający poprzedniemu, wedle podania za Minosa króla zbudowany przez Dedala, bez dachu. Było to prawdopodobnie więzienie sławne przygodami Arjadny i Tezeusza, o których pełno u poetów powieści, policzony między siedmiu cudami świata podziemne jego pieczary dziś jeszcze zwiedzają wędrowcy (Wirg. Eneid. 5, 589.) 3) Na wyspie Lemnos, sławny sto pięćdziesięciu kolumnami tak przez rzemieślników urządzonemi, że dziecko mogło je obracać, a ślady ich jeszcze się znajdowały za Plinjusza. 4) Włoski pod miastem Klusium, grób sławnego Porsenny króla Etrurji, wedle Warrona opisania cały z ciosowego kamienia. Labiryntami także nazywają i pewne figury, rysunki tak linjami pogmatwane, że trudno znaleźć ich początek. Erazm ma tu na myśli figury astrologów. W przenośnem znaczeniu tem imieniem oznaczano zawiłe i zwodnicze pytania, dwóznaczne odpowiedzi i zaciekania się, które po długiem krążeniu prowadzą nas znowu do tegoż samego kresu, od któregośmy wyszli.
- ↑ Wyraźnie karci tylko takich, co takowych figur używają nie dla wyjaśnienia nauki, ale jedynie dla popisania się ze swoim rozumem, że znają tak trudne rzeczy jak to zwykle robią chełpliwi, a przynajmniej nieznośne nieuki. Pocóż rzecz przez się zrozumiałą gmatwać takiemi trudnościami zawiłemi i robić ją niepojętą.
- ↑ W Sycylji blisko miasta Kamaryny było zaraźliwe bagno, które wyrocznią Apollina zabroniono było oczyszczać. Gdy jednak mimo to mieszkańcy je osuszyli, nieprzyjaciel z tej właśnie strony wtargnął do miasta i je złupił. (Wirg. Eneid. 3, 701. Porówn. do niego Serwjusza.) Nie gani tu Erazm wszystkich bez wyjątku teologów, bo i sam, chociaż się oddawał i innym naukom, wyłącznie jednak nad teologją dzień i noc pracował, ale wytyka tylko takich, co niegodni są imienia teologa i więcej mają dumy niż nauki.
- ↑
Tu znajduje się błędnie odnośnik do przypisu 694 zamiast 697, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ W oryginale anagyris, inaczej onogyris, zwyczajny oset ośli, carduus asininus vulgaris, wedle Dioskorydesa za dotknięciem się straszną wydająca woń, który w 3. księdze tak ją opisuje: anagyris jest krzew liśćmi i łodygą mający podobieństwo do jagnięcia, kształtu drzewa, odrażającej woni, kwiat ma podobny do kwiatu kapusty. Porówn. Arystof. Lysistr. w. 63.
- ↑ Palinodia wyraz grecki złożony z palin (
παλιν), znowu, wstecz i hodos (
ὁδός) droga, właściwie cofnięcie się, wsteczna droga, w moralnym względzie odwołanie, kiedy np. ganimy potem to, cośmy sami pierwiej chwalili i wręcz przeciwne uprzedniemu utrzymujemy zdanie, jest to więc jakby poprawka, opomnienie się. Piękny przykład odwołania mamy w Horacym ks. 1. Oda 16, gdzie stara się przejednać kochankę, którą pierwiej uniesiony gniewem, był obraził uszczypliwą satyrą, i w ks. 1. od. 34, gdzie prosi bogów o przebaczenie, że dotąd miał o nich błędne przekonanie, a raczej splamił siebie niewiarą.
- ↑ W oryginale corollariorum, jakowem słowem oznaczali Rzymianie naddatek nad należność, wzięte zaś od wyrazu corona wieniec. Gdyż w czasie igrzysk jeśli aktorowie odznaczyli się i zasłużyli na pochwały widzów, ci oprócz obiecanej im korony, czyli wieńca, jak u nas bukiety, dodawali jeszcze małe wianeczki zwane zdrobniałym wyrazem corollaria. Sofiści więc jakby wieńczą siebie za zdanie, które z cudzych utworzyli wniosków, przeto corollarium znaczy u nich wniosek, zawarcie, wywód.
- ↑ W oryginale gr. wyraz kresfygeton (
κρησφύγετον), od kres (
Κρής) wyspa Kreta i fejgo (
φεύγω) uciekam, znaczący ucieczkę z Krety, tych, co od Minosa króla Krety surowego karciciela występków uciekali, a że na Krecie był labirynt (695
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) z niezliczonemi zakrętami, do którego jak do więzienia wtrącani bywali przestępcy, ztąd potem oznacza wszelką ucieczkę osobliwie manowcami. Tu Alluzja do ucieczki z tego więzienia Tezeusza i Dedala z synem Ikarem. Ob. w tym wyrazie słownik Suidasa.
- ↑ Jakich nie czytamy i u pogańskich pisarzy, jako to: sorteitas, quidditas, qualificatio, ecceitas, annihilare, transsubstantiare i tym podobne niezliczone inne. Porówn. 693.
- ↑ Rościąć co obosieczną tenedoską siekiera, Tenedia bipenni aliquid dissecare, jest przysłowie, jak podobne jemu gordyjski rozwiązać węzeł, znaczące rzecz zawikłaną bez długiego namysłu natychmiast rozwiązać; wzięte od Tenesa, króla Tenedosa (wyspy na morzu egiejskiem, między Lesbem i Hellespontem, blisko Troady, dziś we władaniu Turków zwanej Brasciada), który miał zwyczaj słuchać i rozbierać spory z obosieczną w ręku siekierą, a wysłuchawszy natychmiast nią winowajcę rozsiekał. Ob. zbiór Przysłów Erazma — Chiliades Adagiorum.
- ↑ Tacy teologowie zwali się wtedy po szkołach illuminati, rzekłbyś nadludzkim, boskim oświeceni sposobem, a powaga ich ledwo nie była wyższą nad powagę samego papieża a nawet soboru.
- ↑ Chwilę technicznym teologicznym wyrazem nazywali po łacinie instans. Ś. Paweł zaś w wielu miejscach odstręcza od podobnych kwestyj i radzi w nie się nie wdawać wcale, bo nie tylko zgoła nie przykładają się do poprawy obyczajów, ale wyradzają jeszcze, niezliczone spory i kłótnie, i wedle ś. Augustyna trącą dumą i szkołą szatana: sapiunt pastum et scholam diaboli.
- ↑ Czyjeż uszy nie obrażą się takiemi kwestjami, a można znaleźć jeszcze niedorzeczniejsze nie tylko u niektórych scholastyków, lecz i późniejszych teologów, a nawet dawały się słyszeć i z kazalnic. Zaiste nad tem więcej należy ubolewać, niż wyśmiewać.
- ↑ W oryginale dziwaczny wyraz suppositare, podstawić, umyślnie użyty tu, jako, chociaż nie klassyczny, często napotykany u ówczesnych teologów.
- ↑ W oryginale gr. wyraz leptoleschiaj (
λεπτολεσχίαι), , subtelne brednie. Tem imieniem Arystofanes zowie zaciekanie się filozofów o samych drobiazgowych rzeczach. Filostrat o Apolloniuszu, niby prawdziwym filozofie mówi: nie wdawał się on i nie zaciekał w owe subtelne niedościgłe brednie — neque de tenuibus illis nugis habuit orationes (
to przekład nieznanego autorstwa na łacinę napisanej po grecku biografii Apoloniusza z Tiany). Że filozofowie średniowieczni ze wszech miar są godni tego imienia, dzieła już jednego Jana Skota (23
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) dowodnie przekonywują.
- ↑ Teologowie sofiści przewyższają nawet Lynceusza (380
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) bystrością wzroku, bo gdy ten widział tylko przez ściany, co było, oni widzą to, czego nigdzie nie ma. Któż bowiem może być do tego stopnia głupim, żeby w tych ich bredniach widział coś ważnego, a tymczasem, dziwna rzecz, jak oni de secundis intentionibus, naturis communibus, quidditatibus, ecceitatibus, respectibus i tym podobnych większych jeszcze niedorzecznościach i dziwolągach dysputując szermują pomienionymi wyrazami, plotąc brednie jedne lepsze od drugich, i gdy takie roją marzenia, zdają się sobie być nadzwyczaj subtelnemi, z dumą i pogardą poglądają na tych, co za nic mając to wszystko, istotę rzeczy starają się zgłębić.
- ↑ W oryginale grecki wyraz gnome (
γνώμη), zdanie, jakowe także greckiem nazywa imieniem paradoksem, to jest niespodziewanem, niepodobnem do prawdy, niewiarogodnem, a więc niedorzecznem.
- ↑ Tak bowiem utrzymują na podstawie, że jedno wręcz jest przeciwne samemu Bogu, a drugie tylko bliźniemu. Subtelne zaiste rozumowanie, którego nie zrozumiałby i sam Chrystus Pan, jak widać niegłęboki teolog, kiedy nawet bliźniego wołu upadłego w jamę w szabat każe wydobyć.
- ↑ Że taka jest ich nauka, patrz in decretis canonicis xxjj quaest jj; in sententiis lib. 2. ditinet. 38, gdzie w myśl (ex sententia) ś. Augustyna mówi się: doskonały człowiek chociażby szło o życie bliźniego, nie powinien kłamać, ale prawdę zamilczeć, czyli utaić może, jakoby to nie wszystko było jedno i zataić prawdę, nie znaczyło to samo, co skłamać.
- ↑ Wyśmiewa tu Erazm rozmaite szkoły scholastyków tak nazwanych teologów od szkoły Arystotelesa, co niezrozumiawszy dobrze tego filozofa, od XI. do XV. wieku utrzymywali po szkołach filozofją pełną błędów i gmatwaniny. Szkoły te dzieliły się na różne obozy, noszące nazwę swych przewodźców. Realiści idąc za Arystotelesem, utrzymywali, że ogólne pojęcia mają w sobie rzeczywisty przedmiot, że rzeczy ogólne oddzielne są od szczególnych, czyli pojedyńczych jednostek, ilość od rzeczy takiej, wzgląd od podstawy i terminów; ztąd mówili, że skoki pchły poruszają świat cały. Przeciwnie Nominaliści, idąc za Zenonem, twierdzili, że w naturze są tylko jednostki, individua, a pojęcia ogólne, czyli oderwane, są tylko czczemi imionami i bez jednostek być nie mogą, tak Arystoteles, Zenon, są, ale człowieka w ogóle nie ma. Skotystów od Skota (23
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) zasady były przeciwne zasadom Tomistów, uczniów s. Tomasza z Akwinu; Albertyści trzymali się zdań Alberta wielkiego professora paryzkiego uniwersytetu; Okkanistami zwali się ci, co się trzymali Wilhelma Okkama, naczelnego wodza i rodzica Nominalistów a ucznia Skota. Tomiści byli Realistami; Moliniści od Hiszpańskiego teologa Moliny; Janseniści, od Janseniusza Ireńskiego biskupa, którego naukę o łasce kościół potępił. Ale wszystkie ich familje nie miejsce tu wyszególniać; ciekawy czytelnik znajdzie to w teologicznych dziełach, tudzież u Bruckera Historia critica Philosophiae Pars II. P. 1. lib. 2. cap. 1. §. 3. Jeżeli początku scholastycznej teologji szukać należy w XI. wieku, między mnichami, którzy przepisując dzieła Arystotelesa tak zasmakowali w metodzie perypatyckiej filozofji, że ją zastosowali i do nauk teologicznych i jeżeli pominąwszy już Lanfranka, Anzelma, Hildeberta, Hugona i Abelarda, rodzicem scholastycznej teologji nazwać należy Abelarda Piotra w XII. wieku, tedy jej wieńcem Jana Duns Skota, któremu przed wszystkiemi należy się scholastycyzmu palma. I sławny biskup Melchior Kan (Canus) w ks. 8. (
rozdz. 1) de locis theologiis pisząc o powadze nauki scholastyków, de auctoritate doctorum scholasticorum, przesadza zda się, w swojem uwielbieniu scholastyków, gdy mówi: kogoż rozumiemy pod imieniem scholastycznego teologa? lub komuż przyznajemy to miano? Sądzę bez wątpienia temu, który o Bogu i rzeczach tyczących się religji jaśnie i gruntownie oraz rozumnie i uczenie już to z ksiąg świętych, już z wyroków kościoła rozumuje“. Quem intelligimus scholasticum theologum? aut hoc verbum in quo homine ponimus? Opinor in eo, qui de Deo rebusque divinis, apte, prudenter, ducte e literis institutisque sacris ratiocinetur etc. Erazm zaś Epist. ultima cap. VI. str. 280 mówi o nich: „niczego nie znajdziesz obrzydliwszego nad mozgownicę teologistów nieszczęsnego naszego wieku, nic bardziej barbarzyńskiego, nad ich język, nic głupszego nad rozum, nic dzikszego nad naukę, nic grubszego nad obyczaje, nic obłudniejszego nad życie, nic jadowitszego nad mowę, nic obmierzlejszego nad ich smród“. Nostrae tempestatis theologorum cerebellis nihil putidius, lingua nihil barbarius, ingenio nihil stupidius, doctrina nihil spinosius, moribus nihil asperius, vita nihil fucatius, oratione nihil virulentius, putore (
w oryginale: pectore) nihil nigrius. Ostrą także i dowcipną satyrą skarcił ich potem sławny matymatyk i nie mniej biegły teolog Błażej Paskal, z miasta Klermon we Francji, pod imieniem Montalejusza w swoich listach prowincjalskich (Lettres ecrites à un Provincial par un de ses amis 1656.) wyśmiewając w nich całą niedorzeczność i sprzeczność zdań różnych scholastyków. Coś podobnego czytamy i w polskim języku w perjodycznem pismie Gwiazda wydanem w Kijowie.
- ↑ To jest ducha sofistycznego i światowego, którego oni nie mieli, gdyż ś. Paweł mówi: my nie wzięliśmy ducha tego świata, ale ducha który jest z Boga 1. Kor. 2, 12.
- ↑ W oryginale parum magistraliter definivit. Alluzja do owej glossy (glossema), jaka się znajduje na początku Dekretaliów, gdzie się twierdzi, że określenie czyli orzeczenie wiary podane przez ś. Pawła nie trafne, już to, że się może zastosować i do nadziei, która także jest gruntem rzeczy spodziewanych, już że mówi tylko o przyszłych. Tak więc po mistrzowsku określa wiarę: wiara jest dobrowolna pewność o rzeczach nieobecnych, nie oparta ani na wiedzy, ani na mniemaniu. Fides est voluntaria certitudo absentium infra scientiam et supra opinionem constituta.
- ↑ W oryginale sarkastyczny użyty wyraz Scotidae, to jest dziatwa Skota. Alluzja do wyrażenia Juwenalisa (
Sat. 2, w. 63—64), który podobnie stoików nazywa stoicidae, dziatwą stoików: gdy szczerą powiedział prawdę, pierzchnęła w popłochu stoików dziatwa — fugerunt trepidi vera ac manifesta canentem stoicidae. Porówn. niżej przyp. 897.
- ↑ Tak statecznie twierdzą super distinet, 18. lib. 4. Kluczem bowiem umiejętności — scientiae clavem, że użyję ich własnych słów, zowią nie rzeczywistą jaką mądrość i nałogową (nabytą) actualem et habitualem, ale jedynie tylko powagę i wadzę decydowania, rozstrzygania — discernendi — jakowe, wedle Skota, może mieć i ten, co żadnej zgoła nie ma ani umiejętności, ani zdolności rozróżniania — scientia et discretione vacat.
- ↑ Charakterem zowią jakiś duchowy, niewidomy znak czyli znamię — signum quoddam spirituale — którym Bóg cechuje przyjmującego sakrament, a który się i powtarzać nie może i jest już niezgładzonym. Sakramentów przytem nie mogących się powtarzać, a więc zostawujących po sobie, po ich przyjęciu niezłagodzony charakter liczą trzy: chrzest, bierzmowanie i kapłaństwo. O tych charakterach nie wspominają ani księgi święte ani teologowie.
- ↑ Tak jednozgodnie wyrokują teologowie piszący super distinet 10. lib. 3. wyobrażeniom przedmiotów takich, którym się cześć należy, równą należy oddawać cześć, jak i samym przedmiotom, które one wyrażają, i tak, jeśli przedmiot czci, najgłębszą czci się czcią, takąż czcią należy czcić i obraz tego przedmiotu i t. d. Imagines rerum adorandarum, eadem specie adorationis adorandas esse; qua ipsae res significatae, sic quodsi res adorentur latria, latria et imagines adorabuntur: si dulia, dulia: si hyperdulia, hyperdulia.
- ↑ Takie obrazy często przez swawolę żaki kreślą na ścianach, a które powiadają, równie czcić należy, jak i samego Chrystusa, chociaż nie widzimy, żeby kto ze zdrowym rozumem takim obrazom cześć oddawał.
- ↑ Pięknie i malowniczo przedstawił postawę i giesta, jak malują Chrystusa; zwykle bowiem wyobraża się z podniesionemi palcami, jakoby błogosławił, lub się żegnał. Nieraz nawet można widzieć na szyi Chrystusa Pana zawieszony krzyżyk.
- ↑ To jest z aureoli czyli kółka promieni otaczających głowę Chrystusa, trzy jeszcze wyraźniejsze wychodzą ich wiązki, na wierzchu głowy t. j. nad czołem i z boków po skroniach; tak zazwyczaj w owe czasy jak i dzisiaj jest wyobrażany.
- ↑ Teologowie super distinct. 26, lib. 2. różne robią podziały łaski, rozczłonkowują ją na niestworzoną i stworzoną (increatam et creatam) obficie i skąpo otrzymaną (large et stricte acceptam) oraz na otrzymaną hojniej i najskąpiej (largissime acceptam et strictissime); ułaskawiająca i darem daną (gratum facientem et gratis datam), uprzedzającą i współdziałającą, disponientem, praevenientem et cooperantem wspierającą — i wiele jeszcze innych podziałów jest, o których w teologjach.
- ↑ Logomachia, po gr. spór o słowa, jakowy wyraz grecki tłumacz (Origenes) oddał przez bunty opinji, seditiones opinionum. Tak bowiem św. Paweł w 1. Tym. w. 4. Pyszny jest, nic nie umiejący, ale chorujący około gadek i sporów o słowiech; z których pochodzą zazdrości, swary, bluźnierstwa, złe podejrzenia.
- ↑ 676,0 676,1 Chryzypp, grecki filozof sofista, z Soli około 230 r. przed Chr. uczeń Kleanta, jeden z przewódzców po nim szkoły Stoików, sławny z nadużycia rozumowania, zaciekły w subtelnościach, w jałowych jednak syllogizmach musi ustąpić późniejszym, zwłaszcza scholastykom. On w wielu swoich dziełach wyłożył naukę Stoików, zbijając innych filozofów, ale skaził ją dzikiemi kwestjami. Miał zwyczaj najzawilsze podawać sofizmata, na przykład: Jest jakaś głowa, ale ty tej nie masz, a że jest głowa, której ty nie masz, przeto nie masz głowy. Powiadają, że napisał 75. tomów przepełnionych pustemi subtelnościami — frivolis argutiis.
- ↑ Ś. Jan, ojciec Greckiego kościoła, konstantynopolski patryarcha, jeden z największych chrześćjańskich krasomowców, za swoję wymowę nazwany po gr. Chryzostom, złotousty, gdy śmiało karcił zdrożności cesarzowej Eudoksji, za jej intrygą rugowany ze swojej posady i wysłany na wygnanie, tamże życia dokonał 407 r. wieku 70. Dzieła jego w zbiorze ojców kościoła greckiego wydanym w ostatnich czasach przez La Migne w Paryżu.
- ↑ Ś. Bazyli, biskup Cezarei, doktor kościoła, urodzony 326 r. pierwsze lata naukom i świątobliwości poświęcił, wraz z św. Grzegorzem Nazjanzeńskim mieszkając na pustyni uczniom zakonne reguły przepisał i tym sposobem stał się patryarchą mnichów wschodnich i fundatorem jedynego we wschodnim kościele zakonu św. Bazylego. Będąc biskupem cierpiał prześladowanie od Walensa Cesarza, zarażonego błędami arjanizmu. Umarł 379 r. mając lat 53. Dzieła jego w powyższym zbiorze OO. kościoła.
- ↑ Ś. Hieronim, doktor kościoła, ze Strydonu na pograniczu Dalmacji i Pannonji, terazniejszych Węgier około 340 r. biegły w językach dalmackim, greckim, łacińskim, chaldejskim i hebrejskim, którego się nauczył od jednego uczonego żyda, nie szczędząc na to kosztu i trawiąc noce na nauce, mnóstwo dzieł budujących zostawił, poprawił łaciński przekład pisma ś. używany powszechnie w zachodnim kościele pod imieniem Wulgaty, którego pierwotny tłumacz niewiadomy. Święty ten ojciec w 5. Tomie do Eustochii, w przedmowie do wykładu Izajasza proroka i w 3. Tomie przeciw Rufinowi wspomina o testamencie prosięcia Grunnjusza Korokotty, lecz nie wymienia kto był jego autorem.
Do tych humorystyczno-sofistycznych pism starożytnych pisarzy należy zaliczyć i pochwałę dymu i pyłu, oraz pochwałę leniwstwa (laus fumi et pulveris — laus negligentiae). Frontona, z Cyrcy w Afryce, żyjącego za Adrjana i Antonina pobożnego. Pisma jego przypadające na czas panowania Kommoda, mające więcej listowej barwy, w nowszych dopiero czasach na jednym Palimpsesie ambrozjańskiej bibljoteki w Medjolanie, wyczytał kardynał Anioł Maji i dopełniwszy z podobnegoż Palimpsestu bibljoteki watykańskiej wydał w Rzymie 1823 r. Potem te dzieła z tłumaczeniem i objaśnieniem wyszły w Paryżu 1830 r. i tegoż roku przez Orellego w Zuryku. - ↑ Rozumuje przez przypuszczenie (inductionem), że taka sofistyczna teologja na nic się nie przyda, ani do zbicia nawet heretyków. Ci bowiem albo takich subtelności nie pojmują, albo pojmują nawet lepiej od samych teologów.
- ↑ W oryginale gladio fortunato. Niektórzy owych czasów królowie i książęta mniemali, że jest taka czarodziejska szczęśliwa broń, którą mając od nikogo być rannym nie można chyba tylko od mającego podobnąż.
- ↑ Całe to miejsce jest pełne ironji.
- ↑ Tomasz a Kempis w 4. księdze o Naśladowaniu Chrystusa w r. 18. powiada: „Strzeż się ciekawego a daremnego zgłębiania tego, co jest niezgłębionem, jeżeli w przepaściach wątpienia zaprzepaść nie chcesz. — Więcej Bóg może zdziałać niż człowiek zrozumieć. Pobożne i pokorne poszukiwanie prawdy nie jest zabronionem, byle tylko zawsze było gotowem dać się nauczyć i iść za zdrowem zdaniem OO. ŚŚ. Błogosławiona prostota, która omija przepaściste ścieżki trudnych zagadnień, a idzie równą i pewną drogą przykazań bożych. Wielu utraciło pobożność, przez chęć zgłębienia rzeczy niezgłębionych. Bóg wymaga po tobie wiary i czystego żywota, nie zaś górnego pojęcia i zgłębienia tajemnic Jego. Jeżeli nie rozumiesz i nie pojmujesz tych rzeczy, które są niżej od ciebie, jakże chcesz zrozumieć i pojąć te, które są wyżej? Rozum ludzki jest słaby i może omylić; lecz wiara prawdziwa omylić nie może. Rozum i wszelkie badania jego powinny iść za wiarą, nie zaś wiarę wyścigać albo przełamywać... Bóg jest przedwieczny i niezmierzony i nieskończona jest moc Jego, wielkie i niezbadane czyni rzeczy na niebie i ziemi, i nie masz sposobu przeniknienia cudownych spraw Jego. Gdyby dzieła Boże były takiemi, iżby je rozum ludzki łatwo obejmował; któżby je cudownemi i niewypowiedzianemi nazywał.“
- ↑ Z tego miejsca łacno się wyświeca, że karci nie teologów uczonych i pobożnych, ale tylko takich, co całe życie tracą na takie drobiazgowe i próżne kwestje, kiedy teolog powinien byłby naprzód poznać i zgłębić same źródła, to jest pismo ś. i dzień i noc rozmyślać nad boskim zakonem, żeby ten ustawiczny trud nie tylko się obrócił mu w nałog i nie tylko, jak należy, gruntownie pismo św. rozumiał, ale był niem przenikniony i zachwycony. Nikt zaś nie pojmuje Chrystusa, jak tylko wezwany przez Chrystusa. Nie pojmą go zaś tacy, co przez swoje sofistyczne brednie będąc bezbożnymi, niczego zgoła i nie znają i nie czytają, Małożby się znalazło takich teologów, nie mówię w ogóle tylko księży, którzy przeżywszy lat 50, nigdy wszystkich listów. św. Pawła nie przeczytali, a jeśli co z nich wiedzą, wiedzą jedynie z Brewijarza. A gdy taki teolog wezmie się do wykładu pisma św., cóż przyniesie godnego Chrystusa?
- ↑ Atlas, syn Japeta i Klimeny, brat Prometeusza, król Maurytanji, olbrzym, ojciec Plejad i Kalipsy, że był biegłym gwiazdoznawcą i wynalazł niebieską sferę, wymyślili poeci, że na barkach swoich świat dźwiga. Drudzy mówią, że za to, iż nie przyjął w gościnę Perseusza, syna Jowisza i Danai, córki Akryziusza, za ujrzeniem głowy Meduzy przez Perseusza pokazanej, został zamieniony w górę tego nazwiska, uważaną przez starożytnych za granicę świata od południa, a rościągającą się od Atlantyku prawie do Egiptu, tak wysoką, że niebios zdaje się sięgać. Ob. Wirg. Eneid. 4, 246 nn.
- ↑ W oryginale formant et reformant. Wytyka tych, co nie swoje zdania do pisma św., ale pismo św. do zdań swoich zastosowują i nazywają to ugruntować fundare; jak np. kiedy dwa miecze św. Piotra tłumaczą przez dwojaką jego władzę, kiedy w tem miejscu ten jest cel i sens, żebyśmy chrześćjanie nie kłócili się między sobą i nie prowadzili wojny.
- ↑ Cenzorowie, byli to u Rzymian urzędnicy, przestrzegacze dobrych obyczajów, a razem i sędziowie; kiedy postrzegali co zdrożnego we współobywatelach, jeśli to był senator, usuwali z senatu, jeśli z rycerskiego stanu (eques), takowy tracił danego sobie ze skarbu konia, jeśli plebejusz, był wnoszony do stu tablic i płacił podatek. W późniejszych dopiero czasach nadano to imię dozorcom po szkołach, którzy patrzali za prowadzeniem się uczącej się młodzieży, a nakoniec urzędnikom do przejrzenia wszelkich wychodzących z druku pism, czy nie zawierają czego w sobie przeciwnego zasadom wiary, moralności lub widokom rządu.
- ↑ W oryginale ad palinodiam trahunt (699
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) zmuszają do odwołania. Było to jak dawniej, tak i teraz, że należący do katolickiego kościoła autorowie dzieł, kiedy kurja rzymska znalazła w nich co niezgodnego z katolicką nauką i już całe dzieła, już tylko wskazane w nich niektóre pojedyńcze zdania, wniosłszy takowe do spisu ksiąg zabronionych przez kościół (index librorum prohibitorum) zabroniła czytać katolickiemu światu, podpadali pod kościelną klątwę i niepierwiej mogli otrzymać przebaczenie i pojednać się z kościołem, aż publicznie, najczęściej z ambony, owe swoje zdania sami potępią i odwołają. Przykładem temu służy sławny biskup Bossuet i niezliczeni inni.
- ↑ Trójnog z gr. tripus, różnie objaśniają uczeni. Zdaniem jednych był to dół wykopany w ziemi szerokości trzech stóp, w który siadała wieszczka, a przez wyziewy z niego jakby odchodziła od zmysłów (581
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej); według drugich było to naczynie, czy kociołek na trzech nóżkach, lub stołek, czyli siedzenie o trzech stopniach, jak katederka, ale najpodobniejsza do prawdy, był to stołek o trzech nóżkach, czasem miedny, albo nawet srebrny, z otworem pośrodku, pokryty wedle bajecznego podania, skórą węża Pytona, zabitego kiedyś przez Apollina; na nim to w Delfach, głównej Apolla wyroczni (141 i 212
— tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej), siadała wieszczka Pythia i wydawała wyrocznie. Ztąd poszło w przysłowie mówić z trójnoga, ex tripode loqui, znaczy to samo, co mówić nie mylnie. Wirgiliusz Eneid. 3, 362. Wspomina o pięciu rodzajach wieszczbiarstwa: 1) przez tchnienie, czyli nasłanie bóstwa; 2) z trójnoga; 3) przez spalenie laurowego wieńca ze statui bóstwa; 4) przez postrzeżenia robione nad gwiazdami; 5) przez polot, lub głos ptaków. Porówn. Cycerona de divinatione i niżej 881. Przyp. o trójnogu zob. pod wyrazem tripus: Dictionnaire des antiquités Romaines et Grecques par Rich. Paris 1859., gdzie załączony jest i jego rysunek.
- ↑ Św. Augustyn, hipponeński biskup, doktór kościoła, urodzony w Tagaście w Numidji 13. Listop. 354. z ojca Patrycjusza, matki Moniki, sam życie swoje opisał w swoich Wyznaniach — confessiones — czyli spowiedzi. Nawrócony od św. Ambrożego, medjolańskiego biskupa, błędy młodości zgładził świętem potem życiem i zasługami okazanemi kościołowi przez swe pisma. Pisał także ustawy dla pustelników, żyjących na ustroniu w towarzystwie, ztąd wziął początek zakon, raczej zgromadzenie Augustjanów, noszący jego imię. Umarł w Hipponie 28. sierpnia 430 r. wieku 76. Dzieła jego w zbiorze ojców kościoła.
- ↑ Św. Tomasz z Akwinu, zakonu kaznodziejskiego, doktor kościoła, nazwany anielskim, z hrabiów akwitańskich, mimo woli krewnych za młodu świat opuścił i wstąpił do zakonu Dominikanów. Tam w naukach i pobożności wielkie uczyniwszy postępy, z wielką sławą uczył teologii w Paryżu i rodzinnem swojem mieście. Wezwany na sobór Lugduński, w drodze, w klasztorze Tassanowa, życia dokonał 1274. wieku 44. Liczne jego pisma wielokrotnie wydawane pełne są wybornej i prawej nauki. Nazywa go tu Erazm najzacieklejszym peripatetykiem, co oddał gr. wyrazem aristotelikotatos najaristoteliczniejszy (
Ἀριστοτελικώτατος), t. j. najżarliwszym zwolennikiem Arystotelesa, że on pierwszy w świętej nauce teologji tak szerokie otworzył pole subtelnej jego dyalektyce, chociaż go potem Skot w tej mierze jeszcze prześcignął.
- ↑ Bakałarzami, baccalaurei, barbarzyńskim wyrazem w duchownych mianowicie akademjach, nazywają się ci, co pierwszy otrzymali stopień w teologicznych naukach, następny ponim stopień Licentiatus, dalej Magister, a nakoniec Doktor. Rożni różnie wywodzą początek tego wyrazu, jedni mówią, że baccalaureus, jest wyraz przekręcony z battalarius, znaczącego nowicjusza żołnierza (tiro), który wszakże był już raz w bitwie, od przestarzałego słowa Gallów battalum, batalia, bitwa; inni, że bakalarz nazwany tak dla tego, że za swoją naukę i erudycją otrzymywał pierwszą czci oznakę, to jest laur, czyli oliwną gałązkę (bacca), poświęconą Minerwie, a więc znamię mądrości. Tu alluzja do tego, że w rzędzie artykułów, czyli zdań, powagą i wyrokiem tych bakalarzy potępionych, znajduje się kilka propozycyj św. Tomasza, które, niewiem, jakiś brat mnich, że publicznie za prawdziwe utrzymywał, przez bakalarzy znaglony był odwołać. A że później słowo bakałarz, służyło na oznaczenie lichego jakiego nauczyciela, prawie nieuka, ztąd widzieć można żółć satyry Erazma, który tem imieniem traktuje teologów swojego czasu.
- ↑ W oryginale dla przykładu jest i drugie wyrażenie matula putes i matula putet... nocne naczynie śmierdzisz i nocne naczynie śmierdzi. Alluzja do tego, że gdy jeden mnich, teolog, twierdził, że dwa te wyrażenia: Sokracie bieżysz i Sokrates bieży, równie są dobre i dokładne i jednoznaczące, uniwersytet oksfordzki potępił go.
- ↑ W oryginale: nisi magnis sigillis isti prodidissent, gdyby oni nie napiętnowali i nie wydobyli ich na jaw wielkiemi pieczęciami, alluzja do zwyczaju, że pod wypisanemi potępionemi zdaniami na dowód tego przykładano wielką uniwersytecką pieczęć.
- ↑ Nikt nie powinien mniemać, jakoby Erazm wyśmiewał tu wiarę w piekło i w niem za występne życie kary, ale tylko śmieje się z baśni, jakie niektórzy, jakby rzecz najpewniejszą opowiadają o nieustannym wiekuistym ogniu, smole i t. p. rzeczach dla przerażenia zgrozą prostego nieokrzesanego gminu, a w które i sami teologowie nie wierzą. Tak czytamy o Tomaszu a Kempis. O naślad. Chrystusa 1, 24. „człowiek najciężej karany będzie w tych rzeczach, w których najwięcej grzeszył. Tam leniwi i gnuśni gorejącemi kolcami budzeni będą; a obżarci niezmiernym głodem i pragnieniem dręczeni będą. Tam rozpustnicy i lubieżni oblewani będą gorejącą smołą i siarką smrodliwą; a zawistni jako psy wściekłe z bolu i zazdrości wyć będą“ i t. d.
- ↑ 696,0 696,1 Starożytni każdemu ze znajomych im siedmiu planet oddzielny naznaczali świat, nad temi zaś pomieścili jeszcze świat ósmy, a nakoniec świat dziewiąty, który nazwali primum mobile. Teologowie zaś do tych dodali jeszcze świat dziesiąty, który nazwali empirejskim, (empireum), właściwie dla świętych, jakby ci nie mogli się obejść bez właściwego osobnego dla siebie świata. A heretyk Bazylides 2. wieku wedle świadectwa św. Augustyna w ks. ad quodvult Deus przypuszczał 365 nieb; ile dni w roku, żeby święci co dzień mieli rozmaitość, nazwawszy siebie mistycznem, guślarskiem przez siebie wymyślonem słowem abraxas, w jakowem właśnie, wedle liczbowego znaczenia greckich liter, zawiera się pomieniona cyfra — a i b znaczą 1 i 2. = 3. r. 100 (103) a 1. (104), x 60 (164), a 1. (165) i 5 200 (365). Ztąd i jego zwolennicy tem się nazywali imieniem abraxarii. Bazylides nie przyznawał w Chrystusie ludzkiej natury i mienił go być tylko podobieństwem człowieka i twierdził także, że zamiast Chrystusa był ukrzyżowany Symon Cyrenejczyk. Wedle świadectwa kościelnego historyka Euzebiusza pisał on 24. księgi o Ewanielji. Więcej o nim znajdzie czytelnik w przypisach Erazma do listów św. Hieronima.
- ↑ Wedle mitologji, gdy Jowiszowi strasznie bolała głowa, kazał ją Wulkanowi młotem, czy siekierą rozciąć, co gdy ten zrobił, z głowy Jowisza wyskoczyła Pallada, czyli Minerwa, bogini mądrości — Ob. wyżej przypis 48. Jest u Lucjana dyalog o Jowiszu cierpiącym ból głowy.
- ↑ Pewnie tu Erazm rozumie oznaki doktorskiej godności, jakiemi są: ponsowa toga, takiż złotem haftowany mucet i takiż na głowę biret.
- ↑ Musi to być rzecz nadzwyczaj głupia, kiedy i samej głupocie zda się śmieszną i głupią. Co tu mówi, istną jest prawdą względem niektórych teologów, którzy to tylko znajdują uczonem, rozumnem i głębokiem, co powiedziano nikczemnym, barbarzyńskim łacińskim językiem, jakim właśnie oni pisali, a brzydzą się i widzą w tem wszystkiem herezją, co napisano piękną klassyczną łaciną. Szczególniej to się stosowało do czasów Erazma i owych średnich wieków, kiedy klassyczna starożytność była w zaniedbaniu. Prostota i szczerość mowy przystoi teologowi, ale dzikość języka nie tylko nam nie przedstawia nagą i szczerą, jak się tacy chełpią, prawdę, ale ją całkiem kazi i plugawi.
- ↑ W oryginale: quale est apud Judaeos tetragrammaton (
τετραγράμματον), wyraz grecki czteroliteralne imie. Spomiędzy dziesięciu nazw, któremi żydzi odznaczali Boga, a które św. Hieronym w liście do Marcelli wylicza, dziewiąta, o której tu mowa, to jest Jehowa, w hebrajskim języku złożona z czterech liter, jest niewypowiedzianą ineffabilis, nie dającą się wymówić, gdyż cztery owe litery razem złączone nie mają brzmienia. Żydzi więc to imię Jehowa, ile się razy napotyka, zamieniają wyrazem Adonaj znaczącem Pan, Dominus.
- ↑ Pięknie to wydrwił autor listów ciemnych mężów (przyp. 16
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) zaraz na wstępie w pierwszym liście pierwszego tomiku Epistolae obscurorum virorum.
- ↑ Polski wyraz mnich przerobiony z łacińskiego monachus, a ten z greckiego monos (
μόνος), co znaczy jeden, samotny, że mnisi zamknięci w swych celach po jednemu powinni się oddawać pobożności i prowadzić życie samotne, prawie pustelnicze. Ob. Evelt. Prof. Doctor Jul. Das Mönchthum in einer innern Entwicklung und seiner kirchlichen Wirksamkeit bis auf den heil. Benedict v. Nursia. gr. 4o (48 str.) Padeborn 1863. Cropp Joh. Origines et causas monachatus investigavit. Commentatio 40 Gottingae 1864.
- ↑ Mówi tu Erazm o złych zakonnikach, jakich, na nieszczęście, największa jest liczba, i niegodnych tego imienia. Możnaby nawet przytoczyć przykłady, że zakonnicy nieraz rzucają zakonną suknię, by niebyć poznanymi, a włożywszy inną zjawiają się w teatrach, na widowiskach, a nawet zwiedzają domy nierządu. Wreszcie małoż ich, już będąc kapłanami, i w wieku, zmieniło religją i pożeniło się? Tomasz a Kempis o Naśl. Chr. 1, 20. mówi: „dla zakonnika, chwalebne jest, rzadko z domu wychodzić, unikać widzenia ludzi i pokazywania się przed nimi, i niechcieć nawet ich widzieć“; a nieco wyżej przytoczył słowa Seneki z listu 7, ile razy poszedłem między ludzi, mniejszym wróciłem człowiekiem. (
w oryginale: Ego certe confitebor inbecillitatem meam; numquam mores, quos extuli, refero)
- ↑ Sam już św. Hieronym świadczy, że imię mnicha w Rzymie nawet za jego czasów, było nienawistnem, chociaż wtedy mnisi byli nieco innego, jedno prości, prawdziwi chrześćjanie, nie obowiązani do żadnych klasztornych praktyk, żadnego dziwacznego ubioru, do żadnych więzów, żadnej niewoli, ale w swobodzie ducha służący Bogu.
- ↑ Dawniej wszyscy prawie mnisi byli to laicy, ludzie świeccy, jak Benedyktyni i Franciszkanie. Ztąd są tacy, co poczytują za rzecz niereligijną znać nauki, szczególniej wyzwolone, a ponieważ sami są raczej więcej brzuchami, niż ludźmi, nie przyjmują w swe grono uczonych, lub, jeśli przypadkiem będą tacy przyjęci, starają się ich pozbyć i wydalają.
- ↑ Takimi za czasów Erazma w rzeczy samej były niektóre zakony, co nauki, jakby jaki szatański wymysł, uważały za naruszenie swej zakonnej reguły. Głupota ich poszła w przysłowie, a i za naszych czasów, gdyby się przyszło dobrze pomacać po klasztorach, nie zabrakłoby podobnych przykładów, osobliwie z owego naszego ludu, o którym powiedział poeta Wincenty Pol, że do dziśdnia żyje jeszcze tak, jak go Pan Bóg stworzył. Laurencjusz Agryppa pisarz 16 w. tak ich krótko w następnych wierszach opisał:
Bis tres immensis abigunt clamoribus horas;
Quod superest ventri temporis omne datur.
Si quaeris quid agant? Stertunt, potantque cacantque
Ventris in his munus vertitur omne tribus.
Sześć godzin odryczawszy oślim niemal głosem,
Zajmują się natychmiast brzucha swego losem.
Resztę zaś czasu jedzą, piją, chrapią, smrodzą,
A w nocy z kobietami sprośne harce zwodzą
To stanowi całego ich życia zadanie,
O książce strach pomyśleć, jakby o szatanie.A Erazm tak mówi o mnichach: „Mnich, jest to istota bez ojca i matki, bez przeszłości i przyszłości, oddany całkiem terazniejszości i materjalnym roskoszom, w których się nurza z największem zgorszeniem; jest to człowiek do jednego i tegoż samego domu wnoszący spowiedź i cudzołoztwo, albo w murach swojego klasztoru skrywający tak wyuzdaną rozpustę jaka przejęłaby zgrozą i napełniła trwogą miasto. Jest to pasożytna (istota) roślina, której korzeń puszcza nieraz liczne odrostki; jest to rodzaj oszusta który oszukuje na obcej ziemi, tuczy się wszelkiemi dobrami, jakie ludy składają u nóg jego; on się nie może tknąć kobiety bez jej pohańbienia i spełnić prawo natury bez pogwałcenia praw familji, jest to zlepek dzikiej niewiadomości, chytrości, okrócieństwa, rozwiązłości, zabobonu, próżniactwa i głupiej pobożności; którego kapica silniejszą jest od panujących korony. Mnich jest wrogiem ksiąg, bo nie umie ich czytać, wrogiem nauki, bo ona zabija scholastyczną jego paplaninę, która pomięszała umysły narodów. Śród tego powszechnego odrodzenia się nauk i sztuk, on się miota, szaleje i przed tą jutrzenką wskrzeszonej starożytności, jak nocny ptak przed dziennem światłem, zamyka swoje ociężałe oczy“ i t. d. Dosadnie też przedstawił mnichowskie życie i Krasicki w swojej Monachomachji.
- ↑ Nie z religijnych naśmiewa się tu obrzędów, ale z tych, a jakich bardzo wiele, co się nie starają rozumieć to, co odmawiają i jakby wrzeszczenie miłem było świętym, dzikiemi głosy napełniają kościół. Modły przytem zależą nie na liczbie, ale na rzewnem uczuciu i przejęciu się tem, co wymawiają usta.
- ↑ Żebracy w ogóle właściwy sobie mają ton żebrania, tak, że zwyczajnie innym mówią głosem, innym zaś wcale dla wzbudzenia litości i udziału żałośnym śpiewem żebrzą. Zgroza na to patrzeć i słyszeć, a jakże często na każdym niemal kroku i widzimy i słyszymy ich; owszem wciskają się oni do karczem i zajezdnych domów, skwierczą w czasie obiadów; i nie wstydże to kwestować kapłanom wyciągniętą ręką? Ś. Paweł własnemi rękami zarabiał na chleb, a nawet i Chrystus Pan, chociaż potem żył z hojności przyjaciół. Zaiste życzyćby należało, żeby społeczność innym jakim sposobem zabespieczyła tych zakonników jeśli tylko są oni potrzebni i tego warci.
- ↑ Wytyka głupie, jałowe formalności i praktyki, których wszakże nigdzie nietylko nie zalecają Chrystus Pan i Apostołowie, ale owszem od nich odstręczają, wielu atoli zasadzając na ich zachowaniu całą pobożność i na nie polegając, gardzą wszystkimi innymi, co nie tak postępują, jak oni.
- ↑ W oryginale aconitum tojad, jadowita roślina, rosnąca na skałach i kamienistym gruncie, skąd, wedle Plinjusza, otrzymała i nazwę od gr. akone skała.
- ↑ Takie są dzikie nazwy wręcz przeciwne chrześcijańskiej i jedności i miłości, które przewidując już ś. Paweł tak mierził, niechcąc, żeby między chrześćjanami były jakie dzielnice. Pisząc bowiem do 1. Kor. 10, 10. tak mówi: Proszę was bracia przez imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście toż mówili wszyscy, a iżby nie było między wami rozerwania; ale bądźcie doskonali w jednem rozumieniu i w jednej nauce. Jakże usilnie błaga unikać takich dzielnic zgubnych dla chrześćjańskiej jedności. Oburza się przeto, że jedni wzięli nazwisko Cefy, inni Apolla, inni jego, to jest Pawła, nakoniec przenikniony gniewem w. 13. mówi z oburzeniem: Czemuż rozdzielony Chrystus? A więc nie należy zgoła chełpić się temi głupiemi nazwami. Więcej nierównie przyłożyłyby się do zgody i jedności jednostajny ubiór, a najpewniej przynajmniej jedna księga, jeden sposób życia, jedno i toż samo imie Chrystusa, jedno chrześcijanina. A teraz z tych niezliczonych różnic widzimy wynikające wielkie i niebezpieczne niezgody, o których, gdy każdemu aż nadto są znane, nie ma co i mówić.
- ↑ Kto chce przekonać się o niezliczonej prawie liczbie różnych nazw i odmian zakonów i różności ich reguł, a które wszystkie i dziś jeszcze się krzewią a krzewią, niech czyta dzieło pod tytułem: Rys historyczny zgromadzeń zakonnych obojej płci wraz z rycerskiemi zakonami i orderami państw, wydany w języku niemieckim przez I. K. Wietz i Piotra Bohmann w Pradze czeskiej z rycinami <span class="n0kh" title="[Korekta] 'kolorowanemi'" style=" display:none">kolorowemikolorowanemi r. 1821. przełożony na język polski i pomnożony opisami nowo powstałych zakonów oraz z objaśnieniami ogólnemi i rycinami nowemi; dzieło zebrane i ułożone przez księdza Benjamina, zgromadzenia OO. Kapucynów polskich prowincjała. Warszawa w drukarni XX. Pijarów 8, 1848. 3 Tomy. A wieleż to ich po tym czasie przybyło i ciągle jeszcze przybywa! Także sarkastyczne pismo zeszłego wieku: Joannis Physiophili opuscula, continent Monachologiam, Accusationem Physiophili, Defensionem Physiophili; Anatomiam monachi. Collegit edidit et praefatus est P. Aloysius Martius. Augustae Vindelicorum 1784. Toż samo po polsku: <span class="n0kh" title="[Korekta] 'Dzieła'" style=" display:none">DziełoDzieła Jana Naturalisty, zamykające w sobie: Mnichopismo, Oskarzenie i Obronę Naturalisty z <span class="n0kh" title="[Korekta] 'Anotomiją'" style=" display:none">anotomijąAnotomiją mnicha, zebrane, wydane i powiększone przez O. Alojzego Marca 8vo w Auszpurgu (Lesznie?) bez roku wydania.
- ↑ Chrystus bowiem w owej ostatniej swojej mowie, tchnącej miłością i łaską, jaką miał po raz ostatni do swych uczniów, zaleciwszy usilnie i nadewszystko miłość, taki nareszcie daje rozkaz: To jest przykazanie moje, abyście się społecznie miłowali, jakem ja was umiłował Jan 15, 12. Kiedy więc bez miłości, którą jedną zalecił Chrystus, nic być dobrego nie może, a z nią nic złego, doczegoż tyle ludzkich wymysłów, do poznania których nie wystarczy i całe życie.
- ↑ Mnisi, a przynajmniej niektórzy, we wschodnim kościele zaś wszyscy, żyją tylko jednemi prawie rybami, które, chociaż nie tak rozgrzewają i rozpalają, jak mięso, zdaniem jednak Montesquieu i Paw, oraz naturalistów i fizjologów, więcej rozbudzają pożądliwość niż mięso, co właśnie jak raz przypada na stan mnicha! a tłuszczu więcej nawet niż tamte przysparzają. A kiedy się tak naładują, do czegoż potem będą sposobni, chyba tylko do snu, i czegoś jeszcze, czemu się z taką roskoszą oddają. Powiedział zaś nadzianym, żeby się komu nie zdało, że gani wstrzymywanie się od mięsa, chociaż i to nie nazbyt chwali ś. Paweł, ale że tak wielu i rozmaitemi obżerają się rybami do tego stopnia, że, jak mówimy, ani ręką ani nogą ruszyć nie mogą i krom snu do niczego już potem nie są zdolni.
- ↑ Nie gani tu modłów, chociaż i Chrystus Pan nie pochwalał tych długich, słownych modlitw, ale gani miarki że tak powiem psalmów, to jest pewne i w pewne tylko godziny odmawiane modły; korcem bowiem mierzymy.
- ↑ Nie gani też postów w ogóle, ale tylko owe liczone, w które za jednym obiadem tak się nażerają, że i ciałem i umysłem stają się do niczego. A dziwna rzecz, jak się z tego chełpią ci, co cześć boską zasadzają więcej na tych zewnętrznych cielesnych niejakichsiś praktykach, niż na duchu.
- ↑ Alluzja do zakonników, co nigdy prawie, przynajmniej dobrowolnie, nie zmieniają miejsca swojego pobytu, i, jak gąbka skały, tak oni trzymają się murów swojego klasztoru.
- ↑ W oryginale: alius lethargum solitudine contractum, alius linguam jugi silentio torpentem: inny że od samotności wpadł w letarg, czyli spiączkę, drugi że od ustawicznego milczenia stracił władzę języka. Wedle Listrjusza letargowi, czyli nie rozbudzonej spiączce podlegają szczególnie ci, którzy się zbyt nażerają, zwłaszcza ryb, a mało mają ruchu, a przytem w bezczynności żyją samotnie, jakiemi są ci bracia mnisi, którzy siebie skazali na wieczne więzienie. Powiedział zaś od wiekuistego milczenia, mają bowiem nakazane sobie w pewne godziny milczenia, a tacy podpadają mianowicie tak nazwanym zimnym chorobom, jako to: apopleksji, paraliżowi, zawrotowi, spiączce, czyli letargowi, i spazmom.
- ↑ Bo jak żydzi przechwalali się z obrzezania, szabasów, postów i tym podobnych praktyk, jak to nieraz wyrzuca im na oczy ś. Paweł, a nie mieli prawdziwej pobożności ducha, tak i niektórzy chrześćjanie więcej ważą puste przez się praktyki, niż skupienie i podniesienie do Boga ducha, którego w sobie nie poczuli ani iskierki, takich więc, a szczególniej mnichów, którzyby jedynie o Bogu i duchu myśleć powinni, jakby niczem nie różniących się od żydów, głupota, lecz wcale nie głupio, nazywa nowym rodzajem żydów.
- ↑ Alluzja do owego miejsca Mat. 25, 37, gdzie sprawiedliwi, których dzieła tak uwielbiał Chrystus Pan, nie przyznają się do nich. Tak bowiem mówią: Panie, kiedyżeśmy cię widzieli łaknącego, a nakarmiliśmy cię i t. d. Przeciwnie występni, przyznają się do swych dzieł dobrych i chełpiąc się mówią w. 44. Panie, kiedy żeśmy cię widzieli łaknącym a nie nakarmiliśmy cię i t. d. Lecz Chrystus Pan nie przyznając dzieł ich rzecze do nich: nie znam was. Łuk. 13, 27. Podobna jest przypowieść o celniku chełpiącym się ze swoich postów i modłów i jakby wyrzucającym je Bogu.
- ↑ Tak się zowią zakony żyjące z jałmużny, czyli żebraniny (mendicantes), z początku nieliczne Kapucyni, Bernardyni, Karmelici, w niewielkim przeciągu czasu tak się rozmnożyły, że gdy Grzegorz X. r. 1271. zwołał do Lugdunu sobór, na który się zebrało 500 biskupów, 60 opatów, tysiąc prałatów i także prowincjałowie żebrzących zakonów, skasowano wtedy 23 zakony i zatrzymano tylko cztery żebrzące: Dominikanów, Franciszkanów czyli Bernardynów, Augustjanów i Karmelitów. Są jeszcze zakony tak nazwane pustelnicze Kameduli i Kartuzi.
- ↑ Nie stosuje się to do dobrych mnichów, a źli niech to wezmą sobie za przestrogę i upomnienie do poprawy. Nieraz bowiem zdarzyło się słyszeć ich opowiadających to, co słyszeli na spowiedzi, i to nie dla zbudowania, lecz dla wyśmiania i zabawki. Wymieniali miasto, stan, nakoniec dom, a nawet i człowieka, jeśli już umarł, jakby już dosyć dotrzymali sekretu spowiedzi, że go za życia nie wydali. Nie mało podobnych przykładów można byłoby wskazać, ale przez szacunek dla dobrych zamilczę.
- ↑ Ukłócie, czyli ukąszenie tego owadu, wedle świadectwa Plinjusza, pociąga za sobą gorączkowe zapalenie, ztąd urosło przysłowie rozdrażnić szerszeni na upartych i kłótliwych, zuchwałych zawadjaków, a Plaut w Amfitryonie użył tego przysłowia na kobiet.
- ↑ Alluzja do kęsa offa wieszczki Sybilli, która wprowadzając Eneasza do piekieł, czyli na tamten świat, rzuciła kęs Cerberowi, owemu mitologicznemu potworowi, strażnikowi wejścia do piekieł, z potrójną głową, lwiemi nogami i psim kadłubem, najeżonem wężami, aby nie szczekał. Eneid. 6, 417 nn. Kęs ten, po łacinie offa, był to rodzaj placka złożonego z różnych jadalnych rzeczy, z początku z mąki tylko, wody i oliwy, a potem zaczęto go przyprawiać i makiem, mlekiem, figami i miodem. Był to więc rodzaj łakoci, ciasta, które wieszczkowie rzymscy rzucali poświęconym kurom w zasiąganiu wróżby. Jeśli go łakomie jadły, znakiem było pomyślnej wróżby, mianowicie jeśli cząstka tego, co pożywały, padała na ziemię.
- ↑ Mnisi, teraz szczególniej, rzadko zadają sobie trud napisać nowe kazanie, a przynajmniej są to bardzo rzadkie wyjątki, ale ponieważ całe mienie mnicha po jego śmierci staje się własnością braci, ci więc pozostałe po nieboszczyku kazania, osobliwie jeśli słynął grzmiącym głosem i trywijalnym dowcipem, jak który może zachwytuje i strzeże ich jak największego skarbu, i w razie potrzeby występuje na popis z cudzą, choć też być może takimże sposobem i przez poprzednika nabytą pracą. Ztąd zdarza się dziś jeszcze słyszeć kazania, które temu lat dwieście były miane, a jak na one czasy, tak przepełnione ulicznemi konceptami i dowcipkowaniem, że dla wydawców pism satyrycznych stanowiłyby prawdziwy skarb do ogłoszenia, a publikę zabawiłyby przeczytane i w teatrze zamiast kazalnicy. Pamiętam, zdarzyło mi się zamłodu złowić u jednego Trynitarza spory, już pożółkły, ledwo czytelny, staroświeckim pisany charakterem sektern kazań naszpikowanych i łacińskiemi frazami i zabawnemi czasem wierszykami, ale gdy przez ciekawych był mi z rąk wyrywany do przeczytania, gdzieś nakoniec zaginął i postradałem go na zawsze, czego nigdy odżałować nie mogę. Odznaczały się w nim szczególnie kazania, na nowy rok, na Niedzielę Vacat, na obłoczyny mniszki, na ścięcie głowy ś. Jana i lubo treść ich i bardziej uderzające swoją trywijalnością miejsca podziśdzień tkwią mi jeszcze w pamięci, powtarzanie ich atoli nie zrobi takiego zachwytu i przyjemności, jakie mieć można w przeczytaniu całkowitego tylko kazania. Tenże Trynitarz raz na zapustną Niedzielę z tegoż źródła czytał z kazalnicy kazanie o poście, w którem zaraz na początku uderzało słuchaczy następne określenie postu: Post jest wstrzymanie się od mięsa i wszystkiego tego, co ma własność jego, za temi wierszykami nastąpił następny rozbiór przedmiotu: mięso stanowią: wołowina, wieprzowina, cielęcina, kiełbasy, rulada i t. p. do drugiej kategorji należą cietrzewie, jarząbki, kuropatwy, przepiórki kurczęta i t. p. Z takiego to skarbu nieraz, w razie potrzeby, wyciągają się losem kazania, i jakie w ręce wpadnie, takie się mówi, a raczej czyta, nie bez jąkania się, gdy nie zawsze bywa napisane czytelnie. Takich konceptów wiele przykładów można znaleźć w kazaniach sławnego naszego x. Młodzianowskiego. Jako próbkę podobnej barwy kazań przytaczam tu dosłownie, miane w połowie zeszłego wieku w mieście Wilnie na pogrzebie jenerałowej z książąt Radziwiłłów Sołohubowej przez jednego z księży Dominikanów nadwornego jej kapelana. Gdy się przed kościołem wszystko szykowało dla wyprowadzenia zwłok nieboszczki z kościoła na wieczny odpoczynek na cmentarz, tymczasem X. B. wszedł na ambonę ze spuszczoną głową, kapturem okrytą, zamiast zwykłego przyklęknienia, położył się na krawędzi mownicy, przez ćwierć godziny zostawał w takiej postawie, nakoniec pomiarkowawszy, że biskup i otaczające go duchowieństwo, zająć już musieli swoje miejsca; zerwał się nagle, jakby ocucony ze snu długiego, przetarł oczy, zarzucił kaptur na plecy, wlepił nieruchomą źrenicę na katafalek, ręce wsparł na ambonie, sam aż ku ścianie się uchylił i tak w postaci zdumionego, chwil kilka przetrwawszy, donośnym zawołał głosem: „Gdzież to ja jestem? Co za widok! Czy nie reduty to? — Nie. — Czy nie komedja to? — Nie. — Czy nie bal w Pioramondzie? — Nie. — Światła rzęsiste, ozdoby wspaniałe, cóż to wszystko znaczy?“ Znowu wzrok bystry wlepił w katafalek i długo wpatrując się wrzasnął: — „Ach! Wszak to jaśnie oświecona Brygida z książąt Radziwiłłów Sołohubowa, jenerał-lieutnantowa wojsk wielkiego księstwa litewskiego? — tak jest: to ona sama! Dokądże idziesz Brygisiu kochana? — (udając głos niewieści) — „Do księży Missjonarzy“. — A po co? (takimże głosem)? — „Na wieczny odpoczynek“. „O dla Boga! nie tegom się po tobie spodziewał! Ej, nie idź“. — „Pójdę — Pójdę“ — „Noc ciemna, błoto po kostki, wróć się, powiadam!“ — „Ej nie; pójdę“. — „Pójdziesz? A nie lepiejże byłoby zostać się z nami Dominikanami? Ej Brygisiu!“ — „Nie, nie, pójdę koniecznie! koniecznie!“ „Nie ma lekarstwa na babski upór, dobrodzieju kochany; Idźże tedy! Wędruj szczęśliwie! A ja tymczasem cnoty twoje ogłoszę światu sarmackiemu. Otwarta była skarbnica w Bogu zeszłej jaśnie oświeconej księżny Brygidy z Radziwiłłów Sołohubowej, jenerał-lejtnentowej wojsk wielkiego księstwa litewskiego, szafowała z niej ochoczo każdemu, kto się nawinął. A naprzód tobie, jaśnie wielmożny Biskupie (sekularyzowany Dominikanin przez protekcją nieboszczki wyniesiony na godność biskupią), który jej zacne zwłoki do grobu prowadzisz. Rozdawała tobie przewielebna kapituło wileńska, która acz w części tak smutnemu pomagasz obrzędowi. Udzielała wam, niewdzięczni ojcowie Jezuici, z których ani jednego tutaj nie widzę! Rozdawała rozlicznym zakonom i wszelkiemu duchowieństwu obu rytuałów; rozdawała ubogim, kalekom i siostrom, przyjaciołom i sługom! Udzielała wszystkim hojnie, a nam Dominikanom podwójnie! Tak jest! Tak zaiste! A gdy nie ma Sołohubowej! Nie masz i Dominikanów“. Po tych słowach przysiadł w mownicy, tak skrywszy się w jej głębi, że go widzieć nie można było i został nieporuszony, póki wszyscy nie wyszli z kościoła za konduktem. Ciekawy pełno podobnych znajdzie kazań przezierając kościelnych naszych mowców do połowy ośmnastego wieku. Ob. Orędownik naukowy. Poznań rok 1852. str. 149. Nr. 19. Ostatnie dni bogatej, pani od Nr. 17. str. 131. — Nr. 18. str. 137. — Nr. 19. str. 145 nn.
- ↑ W oryginale: per manus tradunt — z rąk w ręce podają.
- ↑ W oryginale: mihi non est fas scire — nie wolno mi jej znać, stosuje się do osoby głupoty, że zazwyczaj nie życzą sobie, by kobiety zajmowały się naukami.
- ↑ To jest od rzeczy najniestosowniejszej i całkiem od przedmiotu dalekiej. A czyż jeszcze i dziś nie zdarza się słyszeć tak trafnych ustępów?
- ↑ Powieść o Belu i babilońskim smoku, którą czytamy u Daniela proroka w r. 4. jak myślą, do ksiąg Daniela była przyłataną przez Teodocjona. Jej równie jak i historji o Zuzannie w r. 13. i hymnu trzech pacholąt w ognistym piecu nie ma w hebrejskim tekście. Ś. Hieronym jako apokryficzne i podsunięte, wszystkie odrzucił, ale inni ojcowie tak wschodniego jak i zachodniego kościoła, a na ostatek sobór trydentski, przyznali je za boskie i autentyczne.
- ↑ Wedle bowiem matematycznej jeografji i astronomji słońce w czasie wielkiego postu wstępuje w znak barana i przeto wszystko tedy odwilża się, zagrzewa i ożywia, i grube humory ciała, które podczas zimy z powodu chłodu nie mogły się rozrzedzić i rozpuścić, wtedy właśnie zaczynają się rozpuszczać i przeto ciało w tym czasie nie wiele potrzebuje pokarmu. Ztąd słusznie kościół ustanowił post z początku wiosny. Z tego to powodu kaznodzieje, żeby się przed ciemnym gminem popisać ze swoją uczonością, nieraz dziwnie plotą o zodjaku i jego znakach.
- ↑ Już Arystoteles prawił o kwadraturze koła, ci więc braciszkowie, żeby się w swych szkołach pokazać sofistami znającymi więcej niż sam Arystoteles, nie tylko w nich, ale nawet i w kazaniach rozprawiają o kwadraturze koła.
- ↑ W oryginale theologicis satisfacere auribus — dogodzić theologicznym uszom — pogłaskać — powiedziano ironicznie, przez co znać daje, że teologowie chętniej słuchają tych subtelnych bredni i baśni, niż Ewanielji, lub listów ś. Pawła.
- ↑ Wiersz Horacego ks. 2. sat. 7, 21. Quorsum haec tam putida tendant.
- ↑ W oryginale ironicznie użyty śmiesznie utworzony wyraz grecki i to w stopniu najwyższym teologitatos (
θεολογώτατος) najteologiczniejszy — całą gębą teolog.
- ↑ Że było powszechne prawie ale bezzasadne, jak dawniej tak i nie zbyt jeszcze przed naszemi czasy, mniemanie, jakoby kret był pozbawiony zmysłu wzroku, ale postęp nauk przyrodzonych to mniemanie obalił, dowiodłszy, że i kret, acz drobne, ma oczy, ztąd u Greków urosło przysłowie, przeszłe do Rzymian ślepszy od kreta — talpa caecior, a potem i w język polski. Jest tu żart z jakiegoś dobrze mu znajomego teologa, ale którego jednak przez delikatność nie wymienił, nie bardzo przezornego a może i w rzeczy samej tępszego nieco wzroku.
- ↑ Ślicznie tu wydrwił brednie owego teologa, który słowo hebrejskie silił się na obcy przewabić język, co już zdaniem ś. Hieronyma największem jest głupstwem. Bo Jesza w hebrejskiem znaczy zbawienie, od tego słowa wywodzą i Jeszua, Jezus, znaczące zbawiciel.
- ↑ W oryginale grecki wyraz pentamimeros (
w tekście pojawia się łacińska transkrypcja penthemimeres od gr. πενθημιμερής), od pente (
πέντε) pięć, hemisu (
ἥμισυ) połowa-pół i meros (
μέρος) część, znaczy pół piąta, którem słowem nazwana tu środkowa litera s, jako jedna z pięciu wchodząca do składu wyrazu Jezus, którą tu kaznodzieja, że dwa i pół stanowi połowę pięciu, zostawił we środku, jako dla utworzenia pięciu jedną swoją połową należącą do następnych, a drugą do poprzedzających zgłosek.
- ↑ Niobe, córka Tantala (378
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), żona sławnego lirzysty Amfiona (318
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), króla Tebów, gdy dla swej płodności i piękności swych dzieci śmiała wynosić się nad Latonę, kochankę Jowisza, a matkę Apolla i Diany, od tych bogów wszystkie jej dzieci, w liczbie czternastu, zostały pobite, sama zaś wedle mitologicznych powieści z żalu i rozpaczy w skałę się zamieniła blisko miasta Sipylus we Frygji. Tę przygodę Nioby pięknie opisał Owidy w 6. ks. swych Przemian.
- ↑ Stara jakaś bezwstydna wyuzdana zalotnica tak nadojadła Horacemu swemi zalotami, że ją pod imieniem Kanidji w pięciu odach (Epod. 3, 5, 8, 12, 17.) i 1. księgi 8. satyrze nielitościwie wychłostał, przypisując jej wszystkie czary, o jakich tylko mieli pojęcie starożytni. Na Eskwilijskiej górze w Rzymie było miejsce, gdzie przedtem grzebano ciała umarłych, a szczególnie ubogich, albo wyrzucano trupy złoczyńców śmiercią ukaranych. Mecenas minister i przyjaciel Augusta, na tem miejscu założył najpiękniejszy ogród i straż jego, jako opiekunowi, powierzył Pryapowi (217
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). A że czarownice do swoich czarów zbierały po mogiłach kości umarłych i różne rosnące tam jadowite trawy, zdarzyło się, że i Kanidja w towarzystwie drugiej czarownicy Saguny, dla robienia czarów udała się do tych Mecenasa ogrodów. Pryap będąc świadkiem całych tych czarów i strasznych zaklęć, przejęty zgrozą, tak głośno trzasł, że czarownice wnet z przestrachu z ogrodu uciekły. Tu więc alluzja do tego wydarzenia. Mówi bowiem Pryap: ja kloc figowy tak huknąłem z rozdartego pośladka, z jakim łoskotem pęka nadęty pęcherz. Displosa sonat quantum vesica, pepedi Diffissa nate ficus. 1. Sat. 8, 46. (
Horacego)
- ↑ W oryginale gr. wyraz efodos (
ἔφοδος), oznaczające krążenie, kołowanie, zachodzenie, przenośnie, mowa, którą mowca stara się nieznacznie wkraść się w umysł słuchacza zachodzi słuchacza, i zniewolić go, jak o tem mamy w retorykach ad Herenn. i Kwintyljana ks. 4.
- ↑ Półwiersza z Wirgiliusza: Quo nunc se proripit ille (
Ekloga 3, w. 19).
- ↑
To licentia poetica tłumacza. U Erazma nie ma mowy ani o credo, ani o Częstochowie.
- ↑ W oryginale greckie przysłowie, napotykane u Lucjana, ni do ziemi, ni do nieba, (
οὔτε γῆς, οὔτε οὔρανοῦ ἁπτομένην) o rzeczy niemającej zgoła związku z założonym przedmiotem, a któremu dobrze odpowiadają nasze, przezemnie użyte. Ob. Wojcickiego Narodowe Przysłowie.
- ↑ Alluzja do bajki Ezopa, że żaba chcąc dorównać wielkości wołu, ciągle się coraz bardziej nadymała, aż w końcu pękła. Fedr. 1, 23.
- ↑ Ponieważ takiego kaznodzieję przedstawia tu jak kuglarza, lub aktora, przeto i jego kazanie dzieli na akty, robiąc alluzją do komedji, złożonej zwyczajnie z pięciu aktów. Hor. ad Pis. 189. A Cycero mówi, że w piątym akcie poeta powinien wystąpić z całym swoim talentem.
- ↑ Głupia jakaś elementarna księga używana podówczas po szkołach, nosząca tytuł: speculum historiale.
- ↑ W oryginale: allegorice, tropologice, anagogice. Gdybyśmy nie byli parci koniecznością, niemoglibyśmy znieść allegoryj na stary testament, a któż dopiero może ścierpieć marzenia głupiego paplacza, objaśniane znowu przez inne marzenia? A jednak niektórzy czytają je z głębszem poszanowaniem i podziwianiem niż samą Ewanielję.
- ↑ W oryginale Chimerą, oznacza mowę tak potworną, z najsprzeczniejszych złożoną części, jak ów mitologiczny potwór, zwany u poetów chimerą, równie z Cerberem, Hydrą, Sfinksem i Orkiem, córka Echidny (także nie mającej podobieństwa ani do bogów, ani do ludzi, półnimfy z piękną twarzą i pół smoka) i Tyzyfona, z trzema głowami: lwią, kozią i smoczą, kozim kadłubem i niższą częścią ciała smoczą, z paszczy nieustanny buchająca ogień. Potwór ten, wedle mitologji, zabity przez Bellerofonta jadącego na swoim pegazie, należy do dzikich i nieokrzesanych utworów poezji przed wiekiem pięknej wyobraźni. Różni różnie objaśniają ten starożytnych poetów wymysł. O niej w Homerze, Owidym, Horacym, Tybullu, Lukrecjuszu i innych.
- ↑ Horacy, chcąc synów przyjaciela swego Pizona, dwóch braci Pizonów, młodzieńców z poetycznym talentem, zastrzedz od panujących wtedy wad w poetyckich utworach, w osobnem im poświęconem piśmie List do Pizonów, zamknął prawidła dramatycznej poezji, tu i ówdzie rzuciwszy zdrowe rady i dla drugich utworów. A przedstawiwszy zaraz na początku dziwaczny malarski obraz, zapytuje: czyżbyście Pizonowie patrząc na takie malowidło, mogli wstrzymać się od śmiechu; otóż do tego obrazu podobniuteńki będzie i utwór, w którym niema jedności, ani pewnej głównej myśli i składające go części nieodpowiadają jedne drugim. Pismo to Horacego zwane inaczej sztuką rymotwórczą, jest i zawsze będzie arcydziełem jego pióra. Mnóstwo nowszych poetów już je tłumaczyło, już naśladowało i Boalo napisał swoją sztukę rymotwórczą, którą na polskie przełożył Dmochowski. Erazm więc porównywając kazanie, dziwacznie sklecone, z tym potworem, wyśmiewa pstrokaciznę i brak jedności przedmiotu.
- ↑ Jak mężczyzni dla wyrażenia zdumienia, lub oburzenia, mówili o Herkulesie (644
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), tak kobiety o miła Wenero! Użyte tu wyrażenie stosownie do uosobionej głupoty, która rozprawia jak kobieta.
- ↑ Greckie przysłowie (
Ὄνον πρὸς τὴν λύραν) na nieuków i głupich (Porówn. wyżej przypis 312). Jest także w rzędzie 30 nowo przez P. Cassiti odkrytych bajek Fedra, bajka 12. pod napisem asinus ad lyram, osieł do liry. Osieł pasząc się na łące, gdy przypadkiem nastąpił na struny liry i te dźwięk wydały, rzekł: szkoda żem nie muzyk, a piękna rzecz, o gdyby kto znający się na tej sztuce, ją znalazł, boskim dźwiękiem oczarowałby i zachwycił uszy. P. Nisard w swoim francuzkim przekładzie Pochwały Głupoty oddał to miejsce tak: rzekłbyś, że to są zachwycające pienia arkadyjskiego słowika, to jest osła, bo Arkadja, prowincja Peloponezu, słynęła z ogromnych osłów, co i poszło w przysłowie: I Arkadja nie ma potworniejszych osłów.
- ↑ W oryginale grecki wyraz parresiazesthaj (
παρρησιάζεσθαι), to jest mówić swobodnie, bez ogródki. Parrezja bowiem znaczy swoboda, szczerość w napominaniu lub mowie, przeciwna wbrew pochlebstwu. Nic nadto prawdziwszego, co mówi tu o nich. Krzyczą naprzykład na kobiety, że się stroją, noszą długie u sukień ogony, krynoliny, że się lśnią ozdobami, wdziękami zwodzą mężczyzn, błyszczą drogimi kamieniami i złotem, żeby się mężczyznom podobać, że mężów wodzą za nos i trzymają ich pod pantoflem, a mówią to wszystko, by kobietom zrobić przyjemność, pochlebić, by się one radowały w duszy ze swoich wdzięków, sztuki podobania się i potęgi z jaką podbijają sobie mężczyzn.
- ↑ Jak to bywa po miastach, że olejkarze, figlarze, kuglarze, dla wyłudzenia grosza, stają na postawionym stołku lub stole, sztukami i figlami swemi starają się ściągnąć na siebie uwagę przechodniów, zwabiają i bawią gapiącą się tłuszczę. Deklamacja i wymowa tych włóczęgów takaż sama jak kaznodziejów, tylko, że tych o wiele przewyższają.
- ↑ Kobietki, jako skłonne i skore do użalań się i narzekań, gdy niekontente ze swoich mężów, gdy ci w domu w czemkolwiek się poślizną, rade jedna drugiej opowiadają, a najczęściej, szukając w swem zmartwieniu pociechy, zwierzają się ze wszystkiem i przed księżmi, a w zbytku rozczulenia chcąc się pomścić na swoich mężach, nieraz z nimi i miłośne zaprowadzają związki.
- ↑ Zgrywają rolę tak żarliwych opowiadaczy słowa bożego, jak śś. Paweł Apostoł i Antoni Padewski, i chcą słynąć tak surowem życiem i cnotą, jak kiedyś na wschodzie w połowie trzeciego wieku za panowania Decjusza śś. Paweł z Tebów i Antoni, pustelnicy, założyciele tak nazwanych anachoretów czyli eremitów. Życie tego ś. Pawła opisał św. Hieronym, a św. Antoniego św. Atanazy.
- ↑ Nic nie ma trudniejszego, mawiał cesarz Dyoklecjan, jak dobrze rozkazywać i mądrze rządzić: Diocletianus princeps dixit: nihil esse difficilius, quam bene imperare. Vopisc. Aurel. 43. pag. 532. Owidy też mówi: nie fraszka to trzymać w ręku potężne berło: est aliquid valida sceptra tenere manu. R. Amor. 480. Tymczasem niestety! nie do jednego z królów można sprawiedliwie zastosować słowa Tacyta wyrzeczone o Galbie cesarzu: godzien byłby panowania, gdyby nie panował: dignus imperiosi non imperasset (
właśc. capax imperii nisi imperasset, cytat pochodzi z Historii ks. I, 49).
- ↑ Żartując, tak pięknie wyłożył obowiązki panującego, że nie wyłożył ich lepiej i sam Arystoteles w swoich Politika, o różnych kształtach rządów.
- ↑ Ów sławny Pittak, jeden z siedmiu mędrców, już wyrzekł: kto stanowi prawo, niech go pierwszy słucha: pareto legi, quisque legem sanxeris. Apud Auson. p. 148. Ed. Rip.
- ↑ Kurcjusz (
w Żywocie Aleksandra) powiada: do majestatu najwyższej władzy należy ochraniać publiczne dobro: majestas imperii est salutis tutela 8, 5.
- ↑ Pojawienie się bowiem komety zwykle ciemny i nieokrzesany gmin napełnia trwogą.
- ↑ Pliniusz (
młodszy) mówi życie panującego jest ustawicznym wyrokiem: vita principis censura est eaque perpetua. Paneg. 45. Cycero też powiada: jak namiętności i przywary panujących zwykle zarażają całą społeczność, tak ich powściągliwość i umiarkowanie karcą ją i poprawują: ut cupiditatibus principum et vitiis infici solet tota civitas, sic emendari et corrigi continentia. De leg. 3, 13. 30. i na innem miejscu: można się przekonać, że taką była społeczność, jakimi byli ludzie trzymający w niej pierwszeństwo i zmiana obyczajów w panujących pociągała za sobą takąż zmianę i między ludem: licet videre.... qualescunque summi civitatis viri fuerint, talem civitatem fuisse, quaecunque mutatio morum in principibus extiterit, eandem in populo secutam. De leg. 3, 14, 31. Bo, jak mówi Klaudjan, przykład panujących przechodzi i do narodu: scilicet in vulgus manant exempla regentum. Paneg. in laudes Stiliconis 168. a na innem miejscu powiada: jeśli chcesz, lub każesz, że by co wszyscy pełnili, sam pierwiej spełniaj swoje rozkazy, a wtedy i lud strzedz będzie cnoty, ani się uchyli od spełnienia rozkazów, skoro zobaczy je pełniącego samego ich ustanowiciela. Społeczność bowiem idzie za przykładem króla, a postanowienia nie mają takiego wpływu na ludzkie obyczaje, jak życie rządzcy. Płochy gmin zmienia się wraz z panującym: In commune jubes si quid censesque tenendum Primus jussa subi: tunc observantior aequi Fit populus, nec ferre negat, cum viderit ipsum Auctorem parere sibi. Componitur orbis Regis ad exemplum, nec sic inflectere sensus Humanos edicta valent, quam vita regentis. Mobile mutatur semper cum principe vulgus. De quart consul. Honor. 296. Jakim jest król, mówi Seneka, takim chce być każdy. Rex velit honesta, nemo non eadem volet (
słowa Satellesa z dramatu Thyestes, akt II, sc. 1, w. 213). I u nas: jaki proboszcz, taka i parafja — jaki pasterz taka i owczarnia.
- ↑ Takie jest położenie wszystkich, mówi Kwintylian, że co oni robią, toż samo zdają się nakazywać i drugim: Haec conditio superiorum est, ut quicquid faciunt, praecipere videantur. Decl. 3, 15. i Cycero: Im wyżej jesteśmy wzniesieni, tem z większą skromnością i pokorą powinniśmy postępować: quanto superiores simus, tanto nos geramus submissius. De off. 1, 26. 90. Wszelka przywara duszy, tem jest widoczniejsza, czem większy ten, co grzeszy: Omne animi vitium tanto conspectius in se crimen habet, quanto major qui peccat habetur. Juvenal. Sat. 8, 140. I Cezar mówi u Sallustjusza; jeśli co nabroją ci, co bez znaczenia żyją w zapomnieniu, nie wielu o tem wie, imie ich równoważy się z ich stanem, postępki zaś tych, którzy dzierzą w ręku wielką władzę i są na widoku, wszyscy wiedzą: qui demissi in obscuro vitam habent, si quid iracundia deliquere, pauci sciunt; fama atque fortuna eorum pares sunt: qui magno imperio praediti in excelso aetatem agunt, eorum facta cuncti mortales novere. Sall. Cat. 51. I nas Krasicki w 1. Satyrze mówi:
Im wyżej, tem widoczniej, chwale lub naganie
Podpadają królowie, najjaśniejszy panie. - ↑ Nurzanie się w roskoszy, mówi Seneka, jest początkiem wszelkich występków: voluptati indulgere initium omnium malorum est. Epist. 110, 10. Gdy zapanuje roskosz, powiada Cycero, wszystkie cnoty muszą ustąpić: maximas virtutes jacere omnes necesse est voluptate dominante. de fin. 2, 35. 117. W naszym wieku nie grozi mam takie niebespieczeństwo od zbrojnego nieprzyjaciela, jakie od otaczających zewsząd roskoszy: Non est tantum ab hostibus armatis aetati nostrae periculi, quantum ab circumfusis undique voluptatibus. Liv. 30, 14. Boski Plato roskosz nazywa żywiołem nieszczęść, bo ona chwyta ludzi, jak wędka ryby: Divine Plato escam malorum voluptatem appelat, quod ea videlicet homines capiantur ut pisces. Cic. De senectute 13, 44. i Owidy: pod słodkim miodkiem (roskoszą) kryje się zabójcza trucizna: impia sub dulci melle venena latent. Amor. 1, 8. 104. Zgubne to złe roskosz, którą łacniej jest ganić niż unikać: Blandum malum luxuria, quam accusare aliquanto facilius est, quam vitare. Valer. Max. 9, 1. nn. Hańbą jest nurzać się w roskoszy: Turpe est diffluere luxuria. Cic. de off. 1, 30. 106. Dostatki rodzą gnuśność: copia ignaviam adfert. Plin. Nat. Hist. 11, 14 35. Dostatki sprawują przesyt: Facit fastidium copia Liv. 3, 1.
- ↑ Tymczasem Seneka mówi: królowi przez to samo, że wszystko wolno, wiele rzeczy nie wolno: Caesari, cui omnia licent, propter hoc ipsum multa non licent. Consol. ad Pol. 7, 2. Najmniej przystało pozwalać sobie temu, komu wiele wolno: minimum decet libere, cui multum licet. Troad. 2, 336. i Cezar: czem wyżej kogo los postawił, tem mniejszą ma ten wolność: in maxima fortuna, minima licentia est. Sall. Cat. 51, 13. Swoboda robi nas gorszymi: Deteriores sumus licentia. Terent. Heaut. 3. 1. 74 (
w. 483). Czem więcej wolno, tem mniej można sobie pozwalać: quanto plus liceat, tam libeat minus. Cleobul apud Auson. p. 148. Ed., Bip. W marmurowych i złotem lśniących pałacach mieszka niewola: sub marmore atque auro servitus habitat. Senec. Epist. 90, 10.
- ↑ 765,0 765,1 Kurcjusz mówi: wiekuiste nieszczęście królów jest pochlebstwo, które wywraca ich potęgę częściej, niż sam nieprzyjaciel: adulatio perpetuum malum regum, quorum opes saepius assentatio quam hostis evertit 8, 5. Dawać potrzebne rady panującemu, rzecz nader trudna: ale pochlebstwo bez wielkiego zachodu łacny ma przystęp choć do jakiego króla: suadere principi quod oporteat multi laboris; assentatio erga principem quemcunque sine affectu peragitur. Tacit Hist. 1, 15. Niech się królowie nauczą rozróżniać prawdziwe dawane sobie pochwały, od fałszywych: Discant principes acclamationes veras falsasque discernere. Plin. Paneg. 75. Porówn. wyżej przyp. 75, 99. 155. 471. 653.
- ↑ Powiedziano w kształcie przysłowia, jak mamy u Horacego 1. Od. 9, 9. o reszcie zostaw troszczyć się bogom, spuść się na bogów: permitte divis caetera.
- ↑ Niema ohydniejszej przywary, mówi Cycero, nad chciwość osobliwie w osobach trzymających ster rządu: nullum vitium taetrius.... quam avaritia, praesertim in principibus rem publicam gubernantibus. De off. 2, 22. 77. Czyż nie wiesz, powiada Owidy, że królowie długie mają ręce: An nescis longas regibus esse manus? Her. 17, 166. Rozpatrzcie, woła Kwintylian, wszystkie zbrodnie, jakie się dzieją na całym ziemi obszarze, a przekonacie się, że największa ich liczba pochodzi z chciwości: ona to robi zbójców i morskich rozbójników. Omnia, quaecunque toto orbe terrarum committuntur, scelera, circumspicite, pleraque ex cupiditate nascuntur haec latrones facit, haec piratas — Declam. 321. p. 241. Ed. Rip. Dla króla mniejszą jest hańbą dać się przezwyciężyć orężem, niż hojnością. Regem armis quam munificentia vinci minus flagitiosum est. Król Bocchus u Sall. Jugur. 110, 5.
- ↑ Zaiste nic nie ma obłudniejszego, nic fałszywszego, nad wzajemne postępowanie królów i poddanych. Naród nieocenionego swojego wielkiego monarchę, przy którego wstąpieniu na tron nie mniej udawał swoją bez granic radość, jak i nieutulony żal po zgonie jego poprzednika, tak że trudno powiedzieć, które z tych uczuć w nim przeważało, a co pewna, jedno i drugie było obłudnem, a król ukochanych swoich poddanych, na wyścigi starają się jeden drugiego wzajemnie oszukać, jak można, jeden u drugiego najwięcej wyłudzić. Pochlebstwo, dziecko obłudy, tak jest nieodstępne tronów, tak wsiąkło w krew królów i poddanych, że jedni i drudzy ciągle odgrywają komedję, jakby się chcąc popisać, który z nich lepszym jest aktorem. Król, ile razy nowe chce u swoich poddanych dla swoich widoków wyłudzić ofiary, nowymi ich obarczyć podatkami, zwykle występuje z uroczystą tronową mową w krótkich, ale zawsze umyślnie niejasnych, nie wiele dających odgadnąć istotną myśl jego, jakichsiś tajemniczych, i że tak powiem enigmatycznych, niedomówionych wyrazach, niezliczone przedstawia, a zawsze błogie dobrodziejstwa swego panowania, zbawienne swoje zamiary i salomonowe rządy, mające na celu li dobry byt, szczęście i honor ukochanych poddanych, a tymczasem pod rozmaitemi pretekstami, niby dla ichże samych dobra, odziera ich z ostatniego prawie mienia dla uświetnienia jedynie swojego tronu, pomny na niepewność losu, zewsząd ogromne gromadzi skarby, i zostawiwszy ukochanym poddanym papierki, swoje i swej familji kapitały, w czystej monecie lokuje gdzieś w odległych zamorskich krajach, dla siebie i dla niej kupuje tam obszerne dobra, a poddanych wyzuwszy z ostatniego grosza, zostawuje w jedynej wierze w jakieś różnobarwne świstki; a za najmniejszą obrazę swojego majestatu, temiż samemi usty, któremi niedawno przemawiał jak anioł, wydaje wyroki: swoich ukochanych poddanych, wszakże na zawsze najmiłościwiej wieszać, rozstrzelać i zaprzęgać do taczek. Poddani też wzajemnie omroczeni jakiemiś nadziejami, które im się zdawały świecić w jedwabnych i układnych słowach króla, a w których właśnie nie było ani szczerości, ani prawdy, a mniej jeszcze nadziei na coś lepszego, w odpowiedzi na tę jego wielkości mowę, równą się odpłacając monetą, w układanych i potysiąćkroć przerabianych i poprawianych, jak zwykle ich zowią: adresach, wylewają się z tak rzewnemi uczuciami, takiem zdaniem się na mądrą jego i ojcowską wolę, chociaż to najczęściej ukartowuje się przez stronników i agientów samegoż króla, a nieraz i przez policją, że gotowe niby nie tylko mu oddać całe swoje mienie, ale nawet przelać zań ostatnią krwi swojej kroplę; a między tem pokątnie knują spiski i tąż samą ręką, która podpisywała tak uroczysty adres, ostrzą na niego zabójcze żelazo. Czem w istocie są dla ludów królowie, przepowiedział już prorok Samuel, gdy lud Izraelski, domagający się naznaczenia dla siebie króla, zamiast króla królów swego Jehowy, odwodził od tej myśli. 1. król. 8, 11—18. Z biblji więc zapewne zaczerpnęli królowie plan swoich rządów, rozszerzywszy go jeszcze wedle swego widzimi się.
- ↑ Żadna najwyższa władza, mówi Korneliusz Nepos, nie może być bespieczną, jeżeli nie jest oparta na chęci publicznego dobra: nullum est imperium tutum, nisi benevolentia munitum. Dion. 5, 3. Ta nakoniec potęga est pewną i bezpieczną, która umie siebie zmiarkować: Ea demum tuta est potentia, quae viribus suis modum imponit. Val. Max. 4, 1. ext. 8. Gwałtownej najwyższej władzy nikt długo nie piastował: violenta nemo imperia continuit diu: umiarkowana jest trwałą. Moderata durant. Senec. Troad. 2, 258. Myli się ten, co sądzi, że król bespieczny tam, gdzie nic nie jest zabezpieczonem od króla: Errat si, quis existimat tutum esse, ibi regem, ubi nihil ab rege tutum est. Sen. de clem. 1, 19. 5. Źle władzę swoję wykazywać pokrzywdzeniem drugich; źle postrachem kazać siebie szanować, miłość silniej daleko niż strach pomoże ci dopiąć tego, czego chcesz; bo strach, za oddaleniem się twojem, ustaje, miłość zaś trwa i jak pierwszy w nienawiść, tak ostatnia w szacunek przechodzi. Male vim suam potestas aliorum contumeliis experitur, male terrore veneratio adquiritur, longeque valentior amor ad obtinendum quod velis, quam timor: nam timor abit, si recedas; manet amor, ac sicut ille in odium, hic in reverentiam vertitur Plin. Epist. 8, 24. 6. Trzeba się otaczać nie bronią, ale miłością i życzliwością obywateli. Caritate et benevolentia civium saeptum esse oportet, non armis. Cic. Phil. 2, 44. 113. Jedna jest niepokonana obrona miłość obywateli: unum est inexpugnabile munimentum amor civium. Sen. de clem. 1, 19. 6. Co rządzą społecznością, niech pamiętają owe dwa prawidła Platona: jedno, żeby dbali o powszechne dobro tak, iżby zapomniawszy własnej korzyści, we wszystkich swoich postępkach je tylko mieli na widoku; drugie, żeby się opiekowali nie pojedyńczemi osobami, ale całym tylko ogółem: Cic. de off. 1, 25. 85. qui reipublicae praefuturi sunt, duo Platonis praecepta teneant: unum ut utilitatem civium sic tueantur, ut quaecunque agunt ad eam referant obliti commodorum suorum; alterum ut totum corpus reipublicae curent, ne dum partem aliquam tuentur, reliquas deserant. Nie może rządzić ten, co być rządzonym nie umie: nemo regere potest, nisi qui et regi. Sen. de ira 2, 15. 4.
- ↑ Taka była ozdoba królów i wyższych urzędników w owe czasy. Królewskie korony miały dawniej inną wcale niż dzisiaj formę, teraźniejsze przyjęto, czyli wymyślono później, mianowicie przy Karolu VIII. jako też około tego czasu weszło w zwyczaj Cesarzów i Królów tytułować: Wasza Wielkość, Najjaśniejszy Panie i t. p. (499
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej). Dziwnie pięknie krótko wykazał obowiązki królów i znaczenie tych ozdób ich godności; nie nazwał ich ani namiestnikami, ani pomazańcami Boga, jakowe imiona ponadawali sobie sami królowie, a nikczemni pochlebcy, i pierwsi duchowni, puścili je w obieg i uświęcili ogłoszeniem ze stopni ołtarza. Począwszy od Mojżesza, wszyscy tak wielcy ludzie, jak i rewolucjoniści, chcąc pochwycić w swe ręce najwyższą władzę i wedle swej woli rządzić nieokrzesanym motłochem, zawsze religji używali za najdzielniejsze i najpewniejsze do tego narzędzie. Pogańscy królowie służyli w tej mierze, zda się wzorem dla chrześćjańskich. Czytamy o Numie Pompiliuszu drugim królu Rzymu, jak on, chociaż nie wymyślił jeszcze dla siebie nazwy pomazańca bożego, cześć tego wynalazku zostawiwszy innym, umiał tumanić lud prosty, twierdząc, że bogini Egeria co dzień go odwiedzała i boskie swoje dawała mu rady, tak, że co tylko czynił, czynił z jej niby natchnienia. W ślad za nim poszli i późniejsi królowie, będąc przekonanymi, że z pomocą takiej tylko cudowności i nadnaturalności można samowładnie rządzić ludem. Ztąd ogłaszają siebie za namiestników i pomazańców Boga, owszem za ziemskie bóstwa i tak zwanych białych carów, za coś wyższego nad zwyczajnych ludzi, coś świętego i nietykalnego i twierdzą, że zostają pod szczególną Boga opieką i w swoich czynnościach przezeń są natchnieni i kierowani. A jednak w liczbie tych pomazańców, tych ulubieńców Boga, tych bóstw ziemskich, tych białych, wieleżto i było i jest prawdziwych potworów, biczów ludzkości i najczarniejszych czartów. Pięknie i sarkastycznie wyraża się w tej mierze nasz Krasicki:
Natura na rządczem pokoleniu zna się,
Innym powietrzem żywi, inną strawą pasie i t. d.Można byłoby zebrać cały kodeks postanowień i prawideł tyczących się owych dziwnych obrzędów, z jakiemi dopuszczają królowie do oglądania swego oblicza, lub złożenia sobie boskiego prawie hołdu, sami przemawiają, lub dozwalają do siebie przemawiać, posłuchanie lub odprawę dają. Na wszystko są u nich pewne ustawy, których, bez obrazy królewskiego majestatu, niewolno naruszyć. Najmniejsze też szczegóły swojego życia, takie nawet, o których zwyczajny, ale uczciwy i skromny człowiek, bez zarumienienia się nie śmiałby i mówić, jakby nie wolno było poddanym bez potępienia o nich niewiedzieć, w publicznych ogłaszają pismach. I tak nieraz czytamy w gazetach, że taka a taka królowa zaszła w ciążę, ledwo nie oznaczając miejsca, godziny i towarzyszących temu okoliczności, że wedle medycznych przepowiedni, ku niewypowiedzialnej radości poddanych, ma się narodzić syn, przyszły następca tronu, że można być pewnym, że święty ten rod nie wygaśnie i t. p. O wszystkich zaś ich czynnościach, nawet naturalnych, którym, mimo swój majestat, i królowie, jak pogańscy Olimpu bogowie, ulegać muszą, nie inaczej wolno się wyrażać, jak tylko z dodaniem słowa raczył; i tak raczył spać, jeść, spacerować, tańcować i t. p. ba nawet, kiedy podpisują wyroki śmierci na którego z ukochanych swoich poddanych, zawsze się mówi: jego królewska wielkość raczył najmiłościwiej rozkazać tego ściąć, tego rozstrzelać, owego powiesić, wyknutować, lub zesłać na Sybir, ale zawsze najmiłościwiej, jakoby w tem była szczególniejsza z jego strony łaska.
- ↑ Pycha i pogardzenie drugiemi, mówi Sallustjusz, zwyczajna przywara możnych — Contemptor animus et superbia commune nobilitatis malum. Jugur. 64, 1. Nie wielu czci królów, a nie władzę, większą liczbę zaślepia blask dworu, każdemu się chce być bliżej króla i jaśnieć w mieście swojem znaczeniem — Pauci reges non regna colunt, Plures fulgor concitat aulae. Cupit hic regi proximus ipsi, Clarus totas ire per urbes. Sen. Herc Oet. 616—619. Unikaj wielkości i pod niską strzechą można się wznieść życiem nad królów i królewskich ulubieńców — Fuge magna: licet sub paupere tecto Reges et regum vita precurrere amicos. Hor. 1. Epist. 10, 32. Intryga gnieździ się i przewodzi w pysznych pałacach — Fraus sublimi regnat in aula. Sen. Hippol. 982 (
mowa o dramacie Fedra, opartym na Hippolytosie Eurypidesa). Kto chce być uczciwym, niech dworskie porzuci życie: cnota i najwyższa władza nie chodzą w parze; kto się wzdryga być okrótnym, sam w ustawicznej będzie obawie — Exeat aula, qui volt esse pius: virtus et summa potestas. Non coeunt; semper metuet, quem saeva pudebunt. Lucan. 8, 493. Czem większe wywyższenie, tem haniebniejszy upadek — Quanto altius quisque elatus est, tanto foedius corruit. Liv. 30, 30. Ministrowie królewskiej władzy radzi jak można dłużej wykazywać swoją potęgę i liczą za ubliżenie dla swego znaczenia, jeśli każdemu i dosyć długo i dotkliwie nie dadzą go uczuć; ztąd niczego natychmiast, niczego od razu nie robią, pokrzywdzić aż nadto skwapliwi, dobrze zrobić leniwi — Regiae potentiae ministros delectat potentiae suae longum spectaculum minusque se judicant posse, nisi diu multumque singulis quid possint ostenderint; nihil confestim, nihil semel faciunt; injuriae eorum praecipites, lenta beneficia sunt. Seneca de ira (
błędny odnośnik, cytat pochodzi z De beneficiis tego autora) 2, 5, 1.
- ↑ Homer w Odyssei przedstawia nam Ulissa opowiadającego Feakom niestworzone rzeczy i kłamane dziwy, i oni wszystkiemu temu wierzyli. Wedle świadectwa tegoż Homera (Odyss. 8, 248) mieszkańcy Feacji, czyli Korcyry, a na ich czele i sam ich król Alcynous, nurzali się w roskoszy i miękkości, nie myśląc bynajmniej o swoim umyśle. Zob. Hor. 1. List. 2, 28. i 15, 24. Chce więc tu dać poznać, że podobnie im postępują i dworacy.
- ↑ Homer przedstawia nam zalotników Penelopy (492
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) oddanych jedynie biesiadom, tańcom, piosnkom, grze i miłostkom, tak bowiem o nich mówi: kiedy się zalotnicy najedli i napili, o czem innem wcale myśleli, o tańcach, spiewach, te bowiem rzeczy są wieńcem uczty.
- ↑ Trzeba przypomnieć sobie wiersze Horacego, które Erazm miał tu w pamięci: zalotnicy Penelopy, łajdacy, rozpustnicy — Sponsi Penelopae nebulones etc. (
Listy ks. 1, 2, w. 28) Tym sposobem nie chciał nasz satyryk domówić ostatnie te słowa, zostawując to odgłosowi, czyli echu, które zawsze ostatnie tylko powtarza słowo. Dowcipną w tej mierze mamy igraszkę Erazma w jego rozmowie Echo.
- ↑ W oryginale pijatyka wyrażona słowem repotia bankiety, dodał zaś nie jedna, a więc w liczbie mnogiej rozumiejąc połączoną z rozpustą, która zwyczajnie pijatyki bywa następstwem.
- ↑ W oryginale gr. wyraz megalorrountas (
μεγαλορροῦντας) to jest przedstawujące się wielkiemi, puszące się swoją wielkością, jak w ruskim języku величающіяся, lub величавыя, jakowego właśnie słowa użył Lucjan o bogach, że pędzą życie z pychą i wystawą.
- ↑ Pięknie Erazm wyśmiał tę próżność jak w ogóle kobiet, tak przy dwornych dam w swojej rozmowie: senacik, czyli posiedzenie kobiet. A Justyn powiada: prawdziwą ozdobę kobiet stanowi nie suknia, lecz skromność — Vera ornamenta matronarum pudicitia non vestes. Hist. (
właśc. Epitome z Pompejusza Trogusa pióra Justyna) 20, 4, 12. i Juwenalis: nie ma nic nieznośniejszego, jak bogata kobieta — intolerabilius nihil est quam femina dives 6, 460. Żona jest imie godności, nie zaś roskoszy — uxor dignitatis est nomen, non voluptatis. Gellius de verb. sign. Ob. satyrę Krasickiego Żona modna.
- ↑ Rozumie króla, którego porównywa do pogańskiego Boga Jowisza, wyobrażanego na bałwanach czyli posągach majestatycznym. Przez delikatność więc nie chcąc powiedzieć do swego bałwana, użył powyższego omówienia.
- ↑ Alluzja do orderów. Ironicznie mówi swoją siłę, bo do dźwigania tylu nieraz tak licznych ozdób, że dla braku miejsca jedne zakrywają drugie, nie lada siły potrzeba, zwłaszcza że im który order jest ważniejszy, tem jest większy i więcej upstrzony drogimi kamieniami, a następnie i cięższy, jeśli jeszcze dodamy do tego i gwiazdy, któremi się nieraz świecą, jak mówi Mickiewicz, jak wóz Dawidowy, a im więcej ich posiadają, tem bardziej są z nich dumni i nadęci. O złotym łańcuchu na szyję dworaków, który z wynalezieniem orderów znikł całkiem, wyżej przypis 817.
- ↑ Jak wyżej wskazując złych królów, niegodnych tego imienia, nie obraził bynajmniej dobrych, oraz nie wytknął złych postępków magnatów, lecz z dziwnem umiarkowaniem namienił tylko o niektórych śmiesznych zwyczajach, tak teraz wytyka złych i niegodnych papieżów, biskupów, których dałby Bóg, żeby mniejsza była liczba.
- ↑ Nazwa biskup wzięta z gr. od słowa episkopejn znaczącego mieć nadzór i staranie, pieczę, o rzeczach koniecznych i niezbędnych, słowem biskup znaczy dozorcę, doglądacza, opiekuna, łaciński inspector, curator. Ztąd jak mówi Suidas, ci co przez Ateńczyków byli posłani do zawojowanych, podległych miast, by oglądali w czynności każdego, nazywali się biskupami i strażnikami, a Lacedemończycy nazywali takich armostaj, umiejętnymi rządzcami.
- ↑ W oryginale jest półwiersza z Homera (Iliad. 10, 515, 14, 135. Odyss. 8, 285) Nie ślepy (próżny) nadzór i tylko patrzanie, gdyż imię biskup z gr. episcopos, jak tylko co objaśniliśmy, znaczy właśnie nadzorcę, co ma dozór, czuwa nad drugimi. Jest więc w oryginale igraszka słów greckich, którą, że w polskim języku trudno było całkiem zachować, starałem się mniej więcej oddać przez wyraz skubią, jako podobny brzmieniem do biskup. To jest niekontentują się prostym tylko nadzorem, czyli patrzaniem, ale najwięcej patrzają pieniędzy.
- ↑ Imie kardynała, w hierarchji kościelnej wysoko postawionej osoby, pierwszej w godności po papieżu, wzięte z łac. carde zawiasa, biegun, tak Leon IX. w liście do Michała Cerullarjusza (1054 r.) 32. objaśnienia. Zawiasa nieruchoma w kościele Piotra, ztąd duchowni jego nazywają się kardynałami, to jest ściśle przywiązanymi do owej zawiasy (bieguna) na której wszystka się reszta obraca. Cardo immobilis in ecclesia Petri, unde clerici ejus cardinales dicuntur, cardini utique illi, quo caetera monentur, vicinius adhaerentes (Mansi T. XIX. p. 653: Harduin T. IV. P. 1. p. 944). Jaśniej to jeszcze wykłada Eugenjusz IV. papież (1431. r.) gdy mówi: Samo imie kardynał, wskazuje już właściwy tej godności obowiązek, albowiem jak na zawiasach (biegunach cardines) drzwi domu są zawieszone i wsparte, tak na nich stolicy apostolskiej i całego kościoła podwoje spoczywają — Quorum Officio nomen ipsum consonat optime; nam sicut super cardinem volvitur ostium domus, ita super eos: sedis apo stolicae et totius ecclesiae ostium quiescit. Byli to więc z początku duchowni przywiązani go kościoła, jakoż dotąd dają się widzieć napisy i nadgrobki kanoników katedralnych, nazywające ich kardynałami.
- ↑ W oryginale totam reverendissimi complectens mulam. Bo w średniowiekowej łacinie mula znaczy mulety to jest pantofel papiezki ze znakiem krzyża, franc. mule, mulet, i w ogóle wszelki pantofel, sandał kobiecy. Nazywa zaś ich tu najszanowniejsi reverendissimi, taki bowiem za czasów Erazma mieli sobie dany tytuł kardynałowie, jak papież najświętszy sanctissimus, ale potem dekretem Urbana VIII. (1623), kardynałom został nadany tytuł eminentissimi, jakby najjaśniejsi. Mantja zaś kardynałów, czyli toga, zwyczajem dawnych Rzymian spina się na przodzie.
- ↑ Dawniej wszyscy biskupi nazywali się papae, to jest ojcami, gdyż dawni Rzymianie ojca zwali pappa, co przeszło i do mowy polskiej. Stanisław Orzechowski, kanonik przemyślski, sławny w dziejach kościoła polskiego swojem ożenieniem się i z tego powodu zatargami z Juljuszem III. i Pawłem IV. papieżami, Lippomana, legata Pawła IV. wjeżdżającego w granice Polski dla wejścia w jego sprawę, osobliwszym witając listem i usprawiedliwiając się ze swego postępku, nie pominął sarkastycznego, złośliwego wiersza na Pawła II. które też nasz Kochanowski przełożył na polski między swemi fraszkami:
Świętym cię zwać nie mogę, ojcem się nie wstydzę
Kiedy, wielki kapłanie, syny twoje widzę.a w którym złośliwe jest szyderstwo z podwójnego tytułu papieża, t. j. ojca i najświętszy. Cztery zaś owe wiersze na Pawła II. których tylko dwa po polsku przytoczyliśmy, tak brzmią w łacińskim języku:
Pontificis Pauli testem ne Roma requiros:
Filia quam geniut, sat docet esse marem.
Sanctum non possum, patrem te dicere possum,
Cum video natam, Paule secunde, tuam.w których nie mało żółci zawiera się w wyrazie testem, co każdy znający język łaciński i rzymskie starożytności, łacno zrozumie pamiętając, kto u Rzymian mógł być świadkiem. Mają być one pióra sławnego węgierskiego poety, Jana z Pannonji biskupa pięciokościelnego. Za jego kładzie Bayle Diction. hist. et crit. T. 3. pod słowem Paweł II. str. 622. przyp. B. Są i inne podobneż:
Quum sit filia, Paule, sit tibi aurum,
Quantum pontifices habere raros
Vidit Roma prius: pater vocari
Sanctus non potes, at pater beatus.Ob. Ossolińskiego: Wiadomości historyczno-krytyczne do dziejów literatury Polskiej. Przypisy do części 2. Stanisław Orzechowski str. 149. nn. także piękną monografją Dra. filozofji L. Kubali: Stanisław Orzechowski i wpływ jego w obec Reformacji XVI wieku. Lwów 1870. Nasz też Syrokomla (Kondratowicz) napisał poemat: Kanonik Przemyślski.
- ↑ Tak się zowią w kancelarji papiezkiej w Rzymie najniżsi pisarze; oni to piszą bulle.
- ↑ W oryginale lenones. Zda się rozumie tu obmierzłą miłość chłopców, jakowa była w modzie u starożytnych Rzymian i Greków. Porówn. Korneljusza Neposa: Życie Epaminondasa rozdz. 4. Swetonjusza Tyberiusz Katullla i inny.
- ↑ Alluzja do słów spiewanych w łacińskim kościele w hymnie o śś. Apostołach — Vera mundi lumina.
- ↑ W liście do Rzymian 16, 18. W wulgacie czytamy: Qui per dulces sermones et benedictiones seducunt corda innocentium: przez słodkie mowy i błogosławieństwa (u Wujka przez łagodne mowy i pobłażania) — zwodzą serca niewinnych. Nikt tego nie powinien rozumieć za krzywdę papieżów, bo tu karci tylko takich, którzy nie pomni na istotne swoje obowiązki, świątobliwość, nauczanie, umartwienie i to wszystko, co wyliczył, to tylko sobie zachowują i wcale nie dla zbawienia dusz używają.
- ↑ Żeby rzucić postrach nieraz w Rzymie wystawiano publicznie malowane na płótnie portrety wyklętych ludzi, przedstawionych na nich w jak najokropniejszej postaci. Wyklęty siedział z wyrazem szaleństwa, otaczający go z obustron, szatany kładli na jego głowę ognistą koronę, piekli go, smalili i wszelkimi sposobami nad nim się znęcali u nóg buchające płomienie, straszne napisy, ale, o zgrozo! wszystko to go nie trwoży i nie porusza. Co się tu mówi w ogóle o papieżach nie krzywdzi bynajmniej dobrych, lecz potępia tylko niegodnych, jakich na nieszczęście, jak świadczy historja, było nie mało, i gdyby takich chciał tu opisać właściwymi kolorami, nie jednegoby przejęła zgroza; ale przez szacunek ku imieniowi chrześćjańskiemu zamilczał, żeby jaki głupiec nie przystosował i do dobrych tego, co robią źli i niegodni.
- ↑ Tych bowiem słów używają w swoich bullach i w postanowieniach soborów czytamy: jeśli kto z poduszczenia szatana uderzy duchownego, niech będzie przeklęty — si quis suadente diabolo percusserit clericum, anathema sit. Świeży przykład klątwy za pokuszenie się na odjęcie ziem należących do papieża, mamy na Wiktorze Emmanuelu włoskim królu.
- ↑ Że nie uczą, co jest Chrystus i co znaczy być chrześćjaninem.
- ↑ Na mędrca, mówi Terencjusz, przystało użyć pierwiej słów, niż oręża — omnia prius experiri verbis quam armis sapientem decet. Eun. 4, 7, 9 (
w. 789). Wojna, powiada Kurcjusz, depcze i gwałci wszystkie prawa natury — naturae jura bellum in {{korekta|contraria|contrarium} mutat. 9, 4. Ludzie, woła Seneka, najłagodniejsze istoty nie wstydzą się przelewać wzajemnie krew z roskoszą, prowadzić wojny i zostawywać takowe kończyć swoim potomkom, kiedy między tem nieme nawet i dzikie zwierzęta żyją z sobą w spokoju — Non pudet homines, mitissimum genus, gaudere sanguine alterno et bella gerere gerendaque liberis tradere cum inter se mutis ac feris pax sit. Epist. 95, 31. i na innem miejscu: śród szczęku broni milczą prawa, pomyślna i szczęśliwa zbrodnia zowie się cnotą: poczciwi milczeć muszą i ulegać zbrodniarzom. Prawem jest bagnet, trwoga głuszy ustawy — Silent leges inter arma (
to pierwsze zdanie cytatu nie pochodzi z wskazywanego dramatu). Prosperum ac felix scelus virtus vocatur, sontibus parent boni. Jus est in armis, opprimit leges timor. Herc. Fur. 2, 251. Porówn. przyp. 283.
- ↑ Patrz jak oględnie mówi. Nie gani, że papieże prowadzą wojny, chociaż mojem zdaniem, za nią można sprawiedliwie ganić nawet wszystkich w ogóle chrześćjan, ale karci tych, co porzuciwszy wszystko, zapomniawszy inne swoje tak święte obowiązki, jej się tylko, najgorzej ze wszystkich rzeczy namiętnie oddają.
- ↑ Zda się zmierza tu Erazm do papieża Juljusza II. który na początku 16. w. był sprawcą krwawej wojny między Maksymiljanem I. Franciszkiem I. królem Francji i Rzeczapospolitą wenecką i wolał wydać bitwę, niż iść z processją. Erazm przedmowę swoję do kilku djalogów Lucjana przez siebie przełożonych temi kończy słowy: Teraz we Włoszech stygną nauki, wre za to wojna. Papież Juljusz sprawuje się prawdziwie jak Juljusz (Cezar) wojuje, zwycięża, tryumfuje 17. Listop. 1506. In praesentia quidem in Italia nunc frigent studia, fervent bella. Summus pontifex Julius belligeratur, vincit, triumphat, planeque Julium agit. Valc. etc. Bononiae XV. Kalendas Decembris 1506. Pisze zaś to do Hieronyma Buzylidjana. Ztąd czytelnik wnieść może, w jakim czasie toczyła się ta wojna.
- ↑ W oryginale: se suo officio probe perfunctos ajunt. Gdzie wyraz officium obowiązek, stanowi niedającą się wyrazić w polskim języku paronomazją, czyli igraszkę słowa z wyrazem beneficium. Tak bowiem tłumaczą swój obowiązek: propter officium datur beneficium, za służbę daje się beneficjum (parafja) albo za obowiązek daje się pieniążek — jakoby cała posługa kapłana zależała na lada jakiem tylko odszeptaniu, czy odtrzepaniu pacierzy, kiedy to stanowi najmniejszą część jego powołania i obowiązków i bardziej należy do świeckich niż do kapłanów.
- ↑ Jako to: o dziesięcinach, datkach, zsypkach, ofiarach prerogatywach plebana. Tak bowiem w postanowieniach czytamy: kapłanowi podwójna cześć się należy, kto służy ołtarzowi niech i żyje z ołtarza — Et praesbyteri duplici honore digni sunt. Et qui altari servit, de altari vivat.
- ↑
Odnośnik kieruje do przypisu 843 zamiast 844, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Powiedziano ironicznie i uszczypliwie.
- ↑ W oryginale: in eos quos ecclesiasticos vocant: na tych których zowią należącymi do kościoła. W teologicznym bowiem łacińskim języku duchowni nazywają się ecclesiatici, lub cleristici, wyrazami wziętemi z greckiego języka. Gdyż słowo ecclesia znaczy zebranie, zgromadzenie ludu, zwołanie przez urząd, ztąd tem imieniem w pierwiastkach kościoła oznaczało się miejsce zebrania na wspólną modlitwę; kleros zaś znaczy los, że duchowni obierają sobie jakby za los służbę kościołowi, jak to objaśnia ś. Hieronym w liście swoim do Nepocjana. Wszyscy zaś chrześćjanie należą do kościoła, którego kapłani są sługami; wszyscy więc chrześćjanie, jeśli się tak można wyrazić, są zakonnikami, bo na chrzcie świętym wyrzekając się świata, szatana i jego pompy, ślubowali wierność chrześćjańskiemu, to jest Chrystusa zakonowi. Nad ten ślub nic być nie może świętszego, ale, niestety! tak jest poniewierany, że się już i za ślub nie uważa.
- ↑ Zakonnicy po łacinie zowią się regulares od wyrazu regula, ustawa, że się obowiązują zachowywać i pełnić ustawę swego zgromadzenia, takimi są np. kanonicy regularni i t. p. Mnichami zaś, monachi, jak to objaśniliśmy wyżej w przypisie 750 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), nazywają się ci, co wiodą życie klasztorne, samotni, po jednemu zamknięci w swych celach i żadnych ze światem nie mają stosunków, trzymając się surowszego daleko życia niż pierwsi, i ściślejszej nierównie reguły, zawsze zakapturzeni. Pierwszym więc właściwiej odpowiada polski wyraz zgromadzenie, drugim mnisi.
- ↑ Porównaj wyżej przyp. 832. a nie szukając daleko przykładów, czytaj listy Stanisława Orzechowskiego do papiezkiego legata Lippomana, do samego papieża Juljusza II. i do Dziaduszyckiego biskupa, który z powodu ożenienia się Orzechowskiego był go zasuspendował.
- ↑ Dziwnie żartobliwie złymi nazywa tych, których chwaliła, czyli co na jedno wychodzi, ganiła, bo być pochwalonym od głupoty, znaczy to samo, co być zganionym.
- ↑ W oryginale Ramnusia. Była to u starożytnych bogini gniewu, oburzenia i pomsty, u Greków zwana Nemesis, imię swe otrzymała od Ramny, wioski, czy miasta Attyki, gdzie miała wspaniały kościół z posągiem, wedle Warrona, z jednej sztuki paroskiego marmuru, doskonałością sztuki przechodzącym wszystkie a zrobionym, wedle Pauzanjasza, przez Fidjasza, wedle drugich przez Diodora, nakoniec wedle innych przez Agoracyta z Paros. Tam też była czczoną zamiast bogini Nemesis mścicielki hardych i pogardzających drugimi. Tu przez Ramnuzją rozumie sam los, czyli fortunę, to jest szczęście, ubóstwiane także przez Rzymian, a która, jak mówią sprzyjała głupim. Ztąd owo przysłowie: głupiemu i szczęście, im kto głupszy, tem szczęśliwszy, przeciwnie wrogiem była zawsze ludzi rozumnych i mądrych. Ztąd Sotades, widząc nieszczęśliwy koniec wszystkich prawie mędrców, mówi oburzony: Świat Sokratesa przyznał za mędrca, a tenże świat nikczemnie zgubił Sokratesa, bo wypiwszy cykutę w więzieniu umarł. Diogenes zjadłszy niestrawną paprotkę (polypodem) wyzionął ducha. Eschylowi zajętemu pisaniem, spadły żółw, ze szpon orła, roztrzaskał głowę. Sofokles udławił się pestką od jagody. Trackie psy rozszarpały Euripidesa. Boski Homer z głodu umarł“. Socratem mundus fecit sapientem esse. Et male sustulit Socratem mundus. In carcere cicutam quoniam bibens mortuus est. Polypedem comedens Diogenes crudam mortuus est. Aeschilo scribenti incidit testuto. Sophocles acinum comedens uvae suffocatus periit. Canes Thracii Euripidem voraverunt. Divinum Homerum fames confecit. ({{przypiswiki|tekst oryginalny
- ↑ Fortuna, czyli los, córka Jowisza, bogini niestała i dziwaczna, podług swego widzimisię i dzikich urojeń szafująca szczęściem i przeciwnością, wyobrażana ślepą, stojącą na wartkim kole, albo na wozie ciągnionym czterema końmi, równie jak ona ślepymi. Mówią także, że jest bez nóg, mająca tylko ręce i skrzydła, i gdy komu podaje swe ręce, za skrzydła ująć się nie daje. Kurcjusz 7, 8. Ani Homer ani Heziod nie wspominają o niej, jest więc płodem późniejszych poetów. Cześć jej od Greków przeszła do Rzymian pod Serwiuszem Tulliuszem. Miała różne nazwiska i liczne świątynie tak w Rzymie jak i w innych miejscach. Neron zbudował jej kościół w Rzymie, drugi miała w Ancjum (Hor. 1. od. 35.), ojczyznie tego Cesarza, lecz najsławniejszy w całej starożytności w Preneście, terazniejszej Palestrynie. Na medalach widzimy ją przedstawianą w różnych postaciach. Grecy i Łacinnicy wysadzają się na opisanie jej potęgi i rządu. Publiusz Syrus mówi: przestępca lęka się prawa, a fortuny nawet niewinny — legem nocens veretur, Fortunam innocens. Plinjusz na niej wszystko założył. Fortuna, mówi Cycero, panią jest ludzkiego losu. Fortuna rerum humanarum domina. Pro Marcel. 2, 7. i na innem miejscu: życiem rozrządza nie mądrość, lecz fortuna — vitam regit fortuna non sapientia. Tusc. 5, 9. 25. ex Graeco (
to cytat z Teofrasta, który podaje Plutarch w swoim eseju O losie z Moraliów jako: τύχη τὰ θνητῶν πράγματ’ οὐκ εὐβουλία): i Sallustjusz: wszystkiem rozrządza fortuna: ona wszystko uwielbia lub gani, nie jak słuszna, ale jak się jej podoba — Fortuna in omni re dominatur: ea res cunctas ex lubidine magis quam ex vero celebrat obscuratque Cat. 8. Fortuna, mówi Cezar, z nikczemnych powodów straszne robi przewroty — parvis momentis fortuna magnas rerum commutationes efficit. De bell. civil. 3, 68. Los daje rzeczom i rozgłos i cenę — fortuna rebus famam pretiumque constituit. Curt. 9, 10, 28
- ↑ 806,0 806,1 Los sprzyja odważnym — fortis fortuna adjuvat. Terent. Phorm. 1, 4, 26 (
w. 203). Stare jest przysłowie zuchwałym sprzyja szczęście — fortes fortuna adjuvat, ut est in vetere proverbio. Cic. Tusc. 2, 4, 11. Śmiałym pomaga szczęście — audentis fortuna juvat. Eneid. 10, 284. Odważnych sam Bóg wspiera — audentes deus ipse juvat. Ovid. Metam. 10, 564. Szczęście dane jest mężnym — Fortibus est fortuna viris data. Enn. Annal. 262. pag. 83. Ed. Kritz. Niesprawiedliwy los rzadko przepuszcza (oszczędza) największym cnotom — Iniqua raro maximis virtutibus Fortuna parcit. Sen. Herc. Fur. 325.
- ↑ Był to znamienity ateński wódz przezwany szczęśliwy; 75 miast do Rzeczypospolitej przyłączył. Pisze o nim Suidas: „Malarze wystawiali go na obrazach spiącym, a fortuna w sieci przynosiła mu zawojowane miasta, które on pustoszył i burzył; takiem powodzeniem się wzbity w dumę Tymoteusz, że powiedział, iż znamienite swe dzieła więcej winien sobie samemu niż szczęściu, że więc przywłaszczał sobie zwycięztwa w których nie miał udziału, tą jego dumą obrażona fortuna, opuściła go i on potem stał się bardzo nieszczęśliwym“. Ztąd urosło przysłowie: śpiącego sieć łowi, o tych, którym, czego tylko zapragną, wszystko dostaje się bez trudu.
- ↑ W oryginale: sowa lata, jak i powyższe, gr. przysłowie. Ptak ten był kiedyś lubionym u Ateńczyków i z powodu bystrego wzroku, którym i w nocy widzi, czego brakuje innym ptakom, poświęcony Minerwie, bogini mądrości. Ztąd za dobrą uważał się wróżbę i wyrażano to przysłowiem: sowa lata, kiedy się co udaje i idzie pomyślnie. Przez sowę rozumiano tu Minerwę, zwaną po grecku Atene, opiekunkę Aten, przysłowie to więc znaczy, że mimo głupoty Ateńczyków, czuwa nad nimi Minerwa i wszystko na ich korzyść obraca.
- ↑ Także greckie przysłowie na tych, którzy, jak Herkules, za znajome swoje trudy, żadnego sami nie mają pożytku, a korzystają z nich tylko drudzy. Herkules zaś właśnie, wedle podania miał się rodzić na czwartym dniu po nowiu. U nas temu odpowiada: pod złą gwiazdą się rodzić.
- ↑
Odnośnik kieruje do przypisu 815 zamiast 855, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Także przysłowie o ludziach bardzo nieszczęśliwych, wedle świadectwa Gabiusza Bassy i Juljusza Modesta, ztąd powstałe: Niejakiś Krejusz Sejusz miał konia z Argos, jak wieść niesie, z rasy koni Diomeda Traka, które Herkules, po zabiciu Diomeda z Tracji do Argos sprowadził. Koń ten miał być niezwyczajnej wielkości, pięknej wysmukłej szyi, cisawej maści, płowej i długiej grzywy, lecz tak nieszczęśliwy, że kto go posiadał, ginął z całym rodem i mieniem. Tak zginął pierwszy jego posiadacz Sejusz, potem Korneliusz Dolabella, konsul, który był go w Syrji nabył za ogromne pieniądze, nareszcie Kajusz Kassjusz i nakoniec sam Antoniusz triumwir, przez których przechodził ręce. Ztąd urosło przysłowie: ma konia Sejana, o człowieku, któremu się nie powodzi. Ob. Gelliusza Nocy Ateńskich 3, 9.
- ↑ Toż samo ma znaczenie i to przysłowie co i poprzednie. Gdy bowiem konsul Cepion zdobył i złupił Tuluzę, miasto Gallii i w kościołach tego miasta niezmierną moc znaleziono złota, kto tylko podczas tej grabieży dotknął się, czy wziął choć część tego złota, każdy najokropniejszą zginął śmiercią. Ob. tegoż Gelliusza tamże.
- ↑ Możnaż co skromniej powiedzieć, nie wytyka po imieniu nikogo, krom siebie samego. Ob. przyp. 102. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ W oryginale jacta alea est, właściwie greckie przysłowie. Cezar będąc rządzcą Galii, stanąwszy nad brzegiem Rubikonu, będącego jego prowincji granicą, a której, wedle praw, nie można było z wojskiem przekraczać, długo się wahał, czy ma go przejść i tym krokiem wypowiedzieć pierwszeństwo i wojnę własnej swej ojczyźnie, nareszcie po długim namyśle, wykrzyknął do żołnierzy: Przyjaciele, kość jest rzucona, to jest los, dając znać przez los, że się na wszystko odważa, coby go nie potkało, i zaczął natychmiast przeprawiać wojsko. Suet. Jul. Caes. 31 nn. Że zaś kości u starożytnych, jak u nas karty, których oni nie znali, służyły do hazardownej gry, ztąd często brały się za wyrok losu i odważenie się na coś niebespiecznego.
- ↑ Alluzja do owego wiersza Horacjusza: nie poślednią jest chlubą zasłużyć na względy wielmożnych — principibus placuisse viris, non ultima laus est. ks. 1 List 17, 35.
- ↑ W oryginale gemmeos deos, brylantowych bogów. Rozumie tu dworzan i najpierwszych urzędników państwa, jako to: ministrów i tym podobnych świecących się orderami osypanymi drogimi kamieniami i klejnotami.
- ↑ Proroczym, zda się, opowiedział duchem. Gdyż Syxtus V. pasał za młódu bydło i świnie swego ojca, a przechodząc różne życia koleje i szczeble hierarchicznych godności, nakoniec w r. 1585. po Grzegorzu, XII. wstąpił na stolicę apostolską, na której siedział do 1590 r. Będąc jeszcze Franciszkanem z dziwną energją umiał ukrywać swoją dumę i rzadkie do rządów zdolności, chodził zawsze zgarbiony z oczami wlepionemi w ziemię, a gdy potem, zostawszy papieżem, prostą i imponującą przyjął postawę, zapytany, czemu pierwiej chodził pochylony, odpowiedział, że szukał na ziemi kluczów ś. Piotra, które teraz dopiero znalazł. Mówią też o nim, że gdy jednego razu kardynałowie chcąc mu pochlebić, że z niskiego stanu doszedł do najwyższej w kościele godności, w dzień jego imienin ofiarowali mu dziwnie piękny malowany kosztowny obraz, na którym Sykstus był przedstawiony jako pasterz otoczony stadem świń, podziękowawszy im z serdecznym ukontentowaniem za tę niespodziankę, nad każdą świnią własnoręcznie ponadpisywał familją któregokolwiek z kardynałów, dając sarkastycznie do zrozumienia, jakiej on dopiero trzody jest pasterzem. Był to rzeczywiście papież jeden z największych w kościele bożym.
- ↑ W obszerniejszem wzięto znaczeniu za każdego innego człowieka, ale że tu rozumie człowieka, nieokrzesanego, grubych obyczajów i bez wszelkiego oświecenia, więc użył wyrazu zwierzę; gdyż niewiadomość, ciemnota i zdrożne życie strącają człowieka do stanu nierozumnego zwierzęcia.
- ↑ Nic nad to prawdziwszego. Porówn. przyp. 128, 604. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej)
- ↑ Alluzja do owego miejsca Sallustjusza: celem chciwości są pieniądze, do których się żaden medrzec nie przywiązywał i ich nie pragnął — avaritia pecuniae studium habet, quam nemo sapiens concupivit. Cat. 11. Kato też wedle świadectwa Gelliusza 11, 12. chciwość uważał za źródło wszystkich występków. Porównaj przypisy 343, 611 (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej). Przez mędrca rozumie tu filozofa, który, wedle zasad stoików, nie gardzi pieniądzmi, kiedy mu je dają; ale sam nie ubiega się o nie i do nich się nie przywiązuje, jako do rzeczy zewnętrznej, zmysłowej, znikomej i niebędącej w naszej władzy, lecz myśli tylko o uczciwości i cnocie, która jedna u stoików stanowi prawdziwe dobro; pieniądze zaś nie są dobrem. Ob. Cic. Tusc. 4, 11.
- ↑
Odnośnik kieruje błędnie do przypisu 869 zamiast 865, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł
- ↑ W oryginale jest greckie z Arystofanesa przysłowie: zgoła nie do wiersza (
οὐδὲν πρὸς ἔπος — w. 751 Sejmu kobiet, czyli Ἐκκλησιάζουσαι), to jest nie do rzeczy. Przytyka zaś tu prawnikom, którzy nieraz dla poparcia swej sprawy nakręcają prawa, chociaż te zgoła są niestosowne, a nawet wbrew czasem przeciwne.
- ↑ Dziwna igraszka dowcipu, bo tu już żartobliwymi, już nieraz naciąganymi dowodami popiera to, co założył.
- ↑ Alluzja do owych słów Horacego: miło jest być głupim w porę — dulce est desipere in loco, 4. od. 12, 28.
- ↑ Tak nazywa Horacego, już że za młodu trzymał się Epikura nauki (1. od 33. 1. List. 4, 16), a przytem, jak w jego życiu pisze Swetonjusz, był małego wzrostu i pękaty — habitu corporis brevis erat et obesus. Porówn. 2. sat. 3, 309., już, że i sam Horacy pisząc do Tibulla tak się o sobie wyraża: jeśli się tobie chce pośmiać i zabawić, odwiedź mnie tłuściocha, z połyskującą się skórą, karmnego wieprza z Epikura stada — me pinguem et nitidum bene curata cute vises, Cum ridere voles, Epicure de grege porcum. 1. List. 4, 15—16. Bo Epikurejczycy, zwolennicy nauki Epikura, że największą roskosz zakładali na pielęgnowaniu i tuczeniu ciała co lepszem jadłem, przez pogardę nazywani byli wieprzami ze stada Epikura. Ztąd i Cycero Pizona (orat. in Pis. c. 16) zanurzonego w roskoszach, nazywa Epikurejczykiem wychowanym nie w szkole ale w świnniku — Epicurus non ex schola, sed ex hara productum (
wolny cytat).
- ↑ Słowa Horacego: mieszaj z rozumem i chwilowe głupstwo — misce stultitiam consiliis brevem 4. od. 12, 27.
- ↑ Tak bowiem mówi Horacy: wolałbym zdawać się komu niedorzecznym i głupim, niż mieć rozum i zżymać się — Praetulerim delirus inersque videri.... quam sapere et ringi. 2. List. 2, 126—128.
- ↑ 828,0 828,1 W polskim języku błazen i młokos, jak grecki nepios, mają dwojakie znaczenie, raz bardzo młodego, jeszcze niedorosłego, drugi raz małoumnego, głupiego, bo młodzież przez sam wiek, nie ma jeszcze zdrowego rozumu i rozsądku.
- ↑ Tak bowiem mówi Horacy 1. List. 2, 6—8. Przedmiotem owej powieści, to jest Homerowej Iliady, w której się opowiada, jak za miłostki Parysa długo się czubiła i walczyła orężem z barbarzyńcami Grecja, są fochy głupich królów i narodów — Fabula, qua Paridis propter narratur amorem Graecia Barbariae lento collisa duello, stultorum regum et populorum continet aestus.
- ↑ Stultorum plena sunt omnia, są słowa Cycerona Listów do przyjaciół 9, 22.
- ↑ W oryginale fundemus. Żartuje nawiasem z ulubionego ówczesnych teologów słowa.
- ↑ Bo głupota raz już ich wzywała (str. 242) Ob. przyp. 121, 372. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej)
- ↑ Bo należy nie do muz pogańskich i poetycznych bogiń, ale raczej do teologów.
- ↑ Jan Duns, Scotus, Szkot, że prawdopodobnie był rodem ze Szkocji, sławny w początku 14. w. teolog sofista, profesor teologji w Oksfordzie, że się odznaczał bystrością dowcipu, nazwany ztąd doctor subtilis, subtelny, przez innych doctor resolutivus. Był to najzawikłańszy, najzacieklejszy filozof sofista, co drobiazgowemi, nieraz śmiesznemi i niedorzecznemi zawikłanemi kwestjami zalał całą teologią. O tragicznej jego śmierci w Kolonji 1308 r. różni różnie podają. Jeden jego wielbiciel taką mu oddaje pochwałę: „Był to tak wielki filozof, że byłby twórcą filozofji, gdyby jej do niego nie było, a napisał tyle dzieł, że całe ludzkie życie zaledwo wystarczy na ich przeczytanie, ale żaden nie jest w stanie ich zrozumieć.“
- ↑ W oryginale hystice spinosior, kolczystszy od jeżowca. Hystrix bowiem — po rusku дикобразъ — jest to zwierzę z rodzaju jeża, uzbrojony dłuższemi, niż ten, kolcami czyli igłami, które, wedle mylnego zdania Plinjusza H. N. 8, 35. i Arystotelesa ks. 6. de natura animalium, gdy zechce, ściągnąwszy skórę, ciska z siebie na nieprzyjaciela. Mieszka w Indji i Afryce, na zimę, jak niedźwiedź zasypia.
- ↑ W oryginale greckie przysłowie: do kruków (
ἐς κόρακας), to jest na szubienicę, na pastwę krukom, gdyż te żywią się trupami. U nas dobrze odpowiada nasze: do stu djabłów.
- ↑ O Pryapie przypis 217. i 787. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej) Tu alluzja do owego Epigramatu in Priapeis, które się zaczyna: Rusticus indocte etc. Nazywa go zaś figowym, że jego posągi zwykle robiono z figowego drzewa, takim go bowiem przedstawia Horacy 1. Sat. 8. Byłem pierwiej figowym klocem, nieużyte drewno, kiedy rzemieślnik, sam nie wiedząc co zeń zrobić, ławę, czy Pryapa, wolał wyrobić boga — olim truncus eram ficulnus, inutile lignum, Quum faber incertus, scamnum faceret ne Priapum, Maluit esse Deum etc. W owym zaś epigramacie przedstawia się, jakoby Pryap, stróż ogrodu podsłuchał, ale niedokładnie, niektóre greckie wyrazy, gdy pan ogrodu głośno czytał Homera. Ciekawe to, ale nieskromne epigramma.
- ↑ Sposób mówienia przysłowiowy, dla oznaczenia udania się jakiego przedsięwzięcia, jak ze złą wróżbą, jego niepomyślny koniec, wzięte od starożytnych rzymskich kapłanów, tak zwanych augurów, wróżków, którzy z ruchu, głosu, oraz lotu i brania pokarmu na ten cel chowanych ptaków, zwanych pulli kurczęta, przepowiadali dobry, lub zły czego koniec, pomyślność lub nieszczęście. Porówn. przyp. 737. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ W oryginale gr. wyraz ejsagoge (
ἐισγωγὴν), inductio wprowadzenie, kiedy z przypuszczenia i zgodzenia się na coś, wnosi się to, czego chcemy. Często tego sposobu dowodzenia używa u Platona Sokrates, lecz wprowadza trafnie odpowiadającego przeciwnika, jak na to zwraca uwagę także i Kwintyljan.
- ↑ W Retoryce Arystotelesa czytamy owo greckie przysłowie wiadro u drzwi (
τὴν ἐπὶ θύραις ὑδρίαν) znaczące rzecz nikczemną i małej wagi; że zaś zwykle stoi u progu, u drzwi, znaczy, że czego nie cenimy, tego nie chowamy i nie strzeżemy.
- ↑ Wyraz sarkastyczny na oznaczenie opętanego manją greczyzny, namiętnie lubiącego ten język i jemu oddanego. W oryginale w temże samem znaczeniu użyty zdrobniały wyraz łaciński graeculi. Rozumie zaś tu najuczeńszych owego wieku ludzi, którzy się przyczynili do wskrzeszenia nauk starożytnych, jakimi byli: Buddeusz, Reuchlin, sam Erazm i wielu innych. Że zaś tu głupota odzywając się o nich z przekąsem owem sarkastycznem słowem ich gani, tem samem więc chwali, bo pochwała głupiego znaczy właściwie naganę, a nagana służy na pochwałę.
- ↑ W oryginale: gdyby wronom chcą oczy wykłuć, ceu cornicum oculos configere, łacińskie przysłowie o tych, którzy nowym jakimś wynalazkiem poprzedników swoich zostawują w durniach tak, że zdaje się, ci zgoła nie rozumieli rzeczy. Ja zamiast wronom, użyłem wyrazu gawronom, gdyż w polskim języku jak pierwszy, tak i drugi, ostatni nawet częściej używa się na oznaczenie człowieka niebacznego nieuka i głupiego.
- ↑ W oryginale: jeśli jest nie alfą, to betą, to jest jeśli nie pierwszym, to drugim, bo w greckim języku alfa jest pierwszą, a beta drugą literą, i przytem litery służą i do oznaczenia liczbowych znaków.
- ↑ Wyraźnie żartuje z siebie samego, że na nowy testament napisał parafrazę i na wiele innych ksiąg pisma świętego, także na dzieła ś. Hieronyma napisał kommentarze, czyli objaśnienia, dzieła pracowite i ważne.
- ↑ W oryginale greckie wyrażenie przez Jowisza, tak bowiem starożytni bożyli się; pięknie zaś tu przysięgę dodał do rzeczy śmiesznej.
- ↑ To jest umiejących trzy główne starożytne języki; niezbędne dla teologa: łaciński, grecki i hebrejski, jak Erazm, którzy oczyściwszy naukę teologji ze scholastycznych chwastów, zwrócili ją do samych źródeł, gdyż w tych językach pisane jak pismo ś. tak i wszystkie świeckie równie, ludzkie, jak duchowne, boskie nauki, a do zrozumienia pisma ś. te języki dawniej już tak były uważane za niezbędne i konieczne, że nawet postanowienia papieżów nakazywały ich uczyć publicznie po szkołach. Ale za czasów Erazma większa część teologów tak się zatopiła w subtelnościach dyalektyków, że nawet i po łacinie nie starali się dobrze się wyuczyć, a paplali i pisali pstrą, barbarzyńską, średniowiekową, której żadenby klassyk, gdyby zmartwychstał, nigdy nie zrozumiał.
- ↑ W oryginale śliczna paronomasia, czyli igraszka słów, graeculos greczynków — grekomanów i graculos gawronów, której w polskim języku zachować nie podobna, przy odmiennem wcale brzmieniu gawronów od greków.
- ↑ Szydzi z owych uczonych, umiejących starożytne języki, ale szydząc tem samem chwali, bo mówi to głupota, której nagana służy na pochwałę.
- ↑ W oryginale użyty wyraz gloriosus, dwojakie mający znaczenie: sławny i chełpliwy, jak mamy u Plauta komedją pod napisem: Miles gloriosus, chełpliwy wojak. W dwuznacznym tedy tym wyrazie gloriosus, jest dowcipna igraszka a razem i ostra ironja, że ten teolog więcej się chełpił znajomością teologji, niż znał ją w rzeczy samej.
- ↑ O tem przysłowiu przypis 798 (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), a którem chce tu oznaczyć znamienitego teologa orjentalistę z żyda chrześćjanina Mikołaja de Lyra, Lyreńskiego, o którym przypis 9. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
- ↑ 851,0 851,1 Mikołaj de Lyra, czyli Lyreński, z żyda chrześcjanin, potem Franciszkan, nareszcie profesor teologji w paryzkim uniwersytecie, zmarły 1341, doznawszy wiele prześladowań, biegły orientalista, kommentator Pisma ś., na którego wszystkie księgi porobił Glossy. Że głupota w ciągu swej pochwały nieraz wspomina o nim obraźliwie, więc jej nagany, wedle powszechnego mniemania, jeśli głupi gani, tem samem chwali, policzyć należy na chlubę dla niego i pochwałę.
- ↑ W oryginale użyte barbarzyńskie łacińskie wyrazy ukute przez ówczesnych teologów i tak im upodobane: magistraliter et theologaliter; w polskim trudno oddać ten sarkazm, chyba przez magistralnie i teologalnie.
- ↑ W oryginale ironja i zabawna alluzja do sposobu mówienia ówczesnych teologów: verba in forma, słowa w formie, i przeto żartując dodaje: verum etiam in materia, ale nawet i w materji, rzekłbyś: nie tylko formalnie ale nawet i materjalnie.
- ↑ Św. Hieronim bowiem (przyp. 69
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), umiał pięć języków: łaciński, grecki, hebrajski, chaldejski i dalmacki. On w wykładzie swoim listu św. Pawła do Tytusa, wykazując, że św. Paweł nie wiernie przytacza świadectwa pogańskich poetów, jako to: Epimenidesa kreteńskiego, który powiedział: Kreteńczykowie zawsze kłamliwi, złe bestje, brzuchowie leniwi Tit. 12; także Araba, który na początku swoich Fenomenów powiedział: jego rodzajem jesteśmy. Dzieje Apost. 17, 28 i Menandra mówiącego: złe rozmowy psują dobre obyczaje 1. Kor. 15, 33. mówi nareszcie: „Nic dziwnego, że przy danej zręczności nie wiernie przywodzi wiersze pogańskich poetów, jak np. kiedy do Ateńczyków mówił o napisie na ich ołtarzu, zmienił go nieco. Mówi bowiem: Przechodząc i patrząc na bałwany wasze, nalazłem też ołtarz, na którym było napisano niewiadomemu Bogu, co tedy nieznając chwalicie, to ja wam opowiadam. Napis zaś na ołtarzu był nie: nieznajomemu Bogu, jak twierdził św. Paweł, ale: bogom Azji i Europy i Afryki, nieznajomym i obcym. Ale, że św. Pawłowi trzeba było nie wielu nieznajomych bogów, ale tylko jednego nieznajomego Boga, przeto dla pokazania, że Bóg, którego Ateńczycy w napisie na ołtarzu oznaczyli, właśnie jego jest Bogiem, użył liczby pojedyńczej, żeby tegoż Boga, którego nie mogli nie znać, a nie znając czcili, dobrze poznawszy czcili, jak należy.“
- ↑ Ś. Hieronim, doktor kościoła, ze Strydonu na pograniczu Dalmacji i Pannonji, terazniejszych Węgier około 340 r. biegły w językach dalmackim, greckim, łacińskim, chaldejskim i hebrejskim, którego się nauczył od jednego uczonego żyda, nie szczędząc na to kosztu i trawiąc noce na nauce, mnóstwo dzieł budujących zostawił, poprawił łaciński przekład pisma ś. używany powszechnie w zachodnim kościele pod imieniem Wulgaty, którego pierwotny tłumacz niewiadomy. Święty ten ojciec w 5. Tomie do Eustochii, w przedmowie do wykładu Izajasza proroka i w 3. Tomie przeciw Rufinowi wspomina o testamencie prosięcia Grunnjusza Korokotty, lecz nie wymienia kto był jego autorem.
Do tych humorystyczno-sofistycznych pism starożytnych pisarzy należy zaliczyć i pochwałę dymu i pyłu, oraz pochwałę leniwstwa (laus fumi et pulveris — laus negligentiae). Frontona, z Cyrcy w Afryce, żyjącego za Adrjana i Antonina pobożnego. Pisma jego przypadające na czas panowania Kommoda, mające więcej listowej barwy, w nowszych dopiero czasach na jednym Palimpsesie ambrozjańskiej bibljoteki w Medjolanie, wyczytał kardynał Anioł Maji i dopełniwszy z podobnegoż Palimpsestu bibljoteki watykańskiej wydał w Rzymie 1823 r. Potem te dzieła z tłumaczeniem i objaśnieniem wyszły w Paryżu 1830 r. i tegoż roku przez Orellego w Zuryku. - ↑ To jest teologowie — ironicznie, jak u Lucjana lekarzów dziatwa, za lekarze, jak wyżej 716. Scotidae, dziatwa Skota to jest Skotyści, zwolennicy jego, ale w tem słowie kryje się wielkie szyderstwo.
- ↑ Ci bowiem lubią często cytować prawa, które zgoła nie służą na poparcie rzeczy, i teologowie czasów Erazma, a nawet i dzisiaj, nie tylko ich w tem naśladowali, ale nawet prześcignęli.
- ↑ Rozumie znowu Mikołaja de Lyra (9
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej), który w wykładzie swoim św. Łukasza pisze: przez miecz, który Chrystus każe kupić, rozumieć należy umiarkowaną i rozsądną osobistą obronę. Jakoby Chrystus Pan postrzegłszy się i chcąc poprawić uprzednią swoją naukę, tyle razy powtarzaną, że błogosławieni są, co cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, oraz, że uderzony w jeden policzek, powinien nastawić drugi, gdy już miał iść na śmierć, chcąc ową uprzednią swoją naukę sprostować, a raczej odrzucić, nie pomny na to, że strofował Piotra, chcącego, bronić się mieczem, wszystkich dopiero Apostołów wzywał do miecza, jakby żołdaków zbrojną ręką opowiadać Ewanielią. Przysłowie zaś którego się tu obawia, a które ma na myśli, jest owo przytoczone wyżej 798.
- ↑ Bo jak ogień i woda są dwie rzeczy wręcz sobie przeciwne, tak niezgodni są z sobą Chrystus i świat, nauka Chrystusa i zasady, mniemania świata. Świat pełen jest zepsutych, przewrotnych zasad i opinij przeciwnych nauce Chrystusa. Chrystus więc przyszedł na świat wyplenić owe przewrótne opinje, a zaszczepić nowe światu nieznane. Chciał bowiem Chrystus Pan, żeby jego uczniowie byli nie bogaci, opływający we wszelkie dostatki, o co się najusilniej stara świat; ale przeciwnie żeby byli silni wzgardą wszystkiego, nie zaś siłą ciała i orężem, ale silni pogardą śmierci, szczęśliwi nakoniec wygnaniem, uwięzieniem, prześladowaniem i samą śmiercią. A wedle nauki owego teologa wypadałoby wcale co innego.
- ↑ W oryginale gr. wyraz symmachejn (
συμμαχεῖν), bić się z kim wespół, to jest pomagać komu w bitwie.
- ↑ Św. Ambroży, pisząc na Ewenielią św. Łukasza, mówi: „Jest miecz duchowny, żebyś sprzedał ojcowską puściznę, a kupił słowo, które przyodziewa nagie wnętrzności myśli. Jest też miecz cierpienia, żebyś zrzuciwszy cielsko, za powłokę ciała, które przyniosłeś w ofierze, nabył sobie wieniec świętego męczeństwa, którego możesz dostąpić z błogosławieństwa Pana, który prześladowania przecierpiane za sprawiedliwość, nazywa najświetniejszą ze wszystkich koroną“.
- ↑ W oryginale użyty grecki przysłówek (
βασιλικῶς) od rzeczownika bazylejs król — nie pokrólewsku t. j. nie wspaniale.
- ↑
Brak tu odnośnika do odpowiedniego przypisu, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ Przytoczył słowa św. Mateusza z r. 5. gdzie jest dziewięć błogosławieństw. Chrystus Pan rozpuściwszy rzesze, siedząc na górze, objawił swoim uczniom owe boskiej swojej nauki wyroki, które dziś zazwyczaj tak lekce ważą, a prawie z nich się śmieją chrześćjanie.
- ↑ W tymże samym 5. rozd. św. Mateusza w 39—40. czytamy: A ja wam powiadam, żebyście się nie sprzeciwiali złemu, ale jeśli kto cię uderzy w prawy policzek swój, nadstaw mu i drugiego. A temu, który się chce z tobą prawem rospierać a suknię twoję wziąć, puść mu i płaszcz. Kiedy zaś dodaje a ja wam powiadam, chce dać poznać, że to jest własna jego nauka, nie podana ani przez Mojżesza, ani przez żadnego z filozofów, lecz której powinni się trzymać ci, co chcą być miani za uczniów Chrystusa. Na tych więc, którzy chcą uchodzić za najżarliwszych chrześćjan, nie przystało robić z tego sobie żarcików, lub kazić naciąganym wykładem. Bo nie pojmować jest właściwem ludzkiej niedołężności, ale szydzić największą bezbożnością, a kazić wykładem, jest podstępem i oszukaństwem złączonym bezbożnością. Że zaś mówi nie sprzeciwiać się złemu, nie trzeba rozumieć, jakoby nie potępiał już tych, co źle i występnie postępują, bo Chrystus Pan i Apostołowie zawsze to potępiali; ale, żebyśmy, jak to robi gmin, nie odpierali złego złem, siłę siłą, oręż orężem, krzywdę krzywdą, obelgę obelgą, napaść napaścią.
- ↑ Błogosławieni t. j. szczęśliwi cisi. Bo człowiek gwałtowny, porywczy, nie umiejący siebie hamować, zawsze jest skory do zemsty.
- ↑ Tak mówi u Mateusza 6, 26. 28 i dalej.
- ↑ Ostra ironja, gdyż wykład jego wbrew jest przeciwny boskiej nauce.
- ↑ Jest omówienie emphasis. Że się całkiem nie zgadza, żeby ten, który ucierpiał wszystko aż do krzyża i oraz chciał żeby go i uczniowie jego naśladowali, żeby mówię kazał im dopiero, jakby jakim zbójcom iść z bronią w ręku na opowiadanie ukrzyżowanego.
- ↑ W oryginale bardzo trafne i stosowne użyte jest słowo educit, wyprowadza, bo właśnie to słowo używa się, gdy się mówi o żołnierzach wyprowadzanych do bitwy, lub stawianych w bojowe szeregi.
- ↑ W oryginale vidula, jest to sakiewka obciągnięta skórą, a raczej skorzana, jak naszych wieśniaków kalita.
- ↑ Wykazuje głupotę wykładacza, że nie zwrócił na to uwagi, iż wymysł jego wcale się nie zgadza z życiem Apostołów. Jeżeliby bowiem tak myślał Chrystus Pan, jak on to rozumie, byliby bezbożni Apostołowie, którzy do tego stopnia lekce ważyli ten mniemany rozkaz swojego mistrza, że nigdzie nawet nie czytamy, żeby kiedykolwiek choć miecz mieli przy sobie dla własnej obrony.
- ↑ Wedle Listrjusza tym teologiem, który sobie pozwolił tak wytłumaczyć słowa Habakuka proroka, jest Jordan, w którego kazaniach miał to nawet czytać. Prorok mówi tam o obozowych namiotach Medjańczyków, które zrobili sobie ze skór zwierzęcych, a ów teolog, uwiedzony wyrazem skóry, zastosował to allegorycznie do ludzkiej skóry św. Bartłomieja. Dziwić się temu należy tem bardziej, że i sama historja o św. Bartłomieju mało zasługuje na wiarę.
- ↑ Chce tu zabawnie dać poznać, że niektórych teologów dysputy zwykle pełne są głupstwa, gdyż, jak mówi, ona sama, to jest głupota, swoim zwyczajem była na nich obecną.
- ↑
Brak tutaj odnośnika do stosownego przypisu, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ To jest, jakby prócz gęstej miny i surowego, groźnego wyrzeczenia nie miał w sobie nic teologicznego.
- ↑ Św. Paweł mówi tam nie o tych heretykach, jakich my zwyczajnie tem nazywamy imieniem, ale o upartych i kłótliwych rozprawiaczach, którzy o same fraszki i drobnostki zajadle się spierają i wszystko do góry nogami gotowi przewrócić.
- ↑ Tak mówimy, kiedy chcemy wyrazić wygórowane czyje głupstwo i szaleństwo, albo rzecz niesłychaną, co Grecy wyrażają przez ti epaten.
- ↑ Tak dalece był głupi ów teolog, że nie rozumiał łacińskiego słowa devita, unikaj, strzeż się, ale oddzielił przyimek de, jakby odnoszący się do rzeczownika vita, życie.
- ↑ W oryginale greckie przysłowiowe wyrażenie tenedios synegoros (
Tενέδιος συνήγορος), które stosowano do tego, który bez wielkiego zachodu, rozstrzygał sprawę i węzeł sporu natychmiast rozcinał. Wzięte to przysłowie od tenedoskiej siekiery, którą Tenes surowy ale i sprawiedliwy król Tenedosu, wyspy nie daleko Troi, kazał zawsze służącemu trzymać przed sobą lub sędzią i przekonanym o fałsz lub potwarz natychmiast głowę ucinać. Ob. wyżej przypis 703.
- ↑ Szydzi z głupich syllogizmów ówczesnych teologów w tak ważnej rzeczy.
- ↑ W oryginale jest klasyczne wyrażenie itum est pedibus, przeszli domyśla się na cudzą stronę, za zdaniem drugich, bo w łacinie ire pedibus in sententiam, ztąd wzięte, że w rzymskim senacie podający głosy, czyli swoje zdania przechodzili na stronę tych z którymi się w zdaniu zgadzali. (Ob. przypis w do rozmowy pod napisem Senacik czyli posiedzenie — rada kobiet; umieszczonej niżej), a więc znaczy potwierdzenie cudzego zdania. Zabawnie zaś w oryginale jeszcze dodał pedibus et quidem peronatis, przeszli nogami okótemi w łapcie, gdyż łacińskie pero, łapcie, znaczy rodzaj wieśniaczego obówia, peronatus więc łapciowy, łapciarski, alluzja do różnego rodzaju obówia mnichów, jako to: trepki, sandały i t. p. chce więc przez to wyrazić grubijaństwo i chłopstwo ówczesnych teologów.
- ↑ W oryginalnym bowiem hebrajskim tekscie nie tak jest, jak przytacza ów surowy teolog; ale tam napisano: czarownica niech nie żyje, i to w rodzaju żeńskim, gdyż kobiety częściej, niż mężczyzni, zwykły się zajmować czarami, szeptami, gusłami i wróżbictwem. Na tej widać podstawie i inkwizycja pławiła, lub na stosie paliła czarnoksiężników, ba nawet tylko o to podejrzanych.
- ↑ Dydym, z Aleksandrji, grammatyk, czyli filolog, żył za czasów Augusta Cesarza, autor tysiąca ksiąg, między któremi znajdują się także objaśnienia do Homera, tak nazwane scholia. Stąd Seneka mówi: litować się nad nim potrzeba, kiedy tyle książek musiał przeczytać. Był także i drugi Dydym, także z Aleksandrji, kwitnął w czwartym wieku kościoła, w piątym roku życia wzrok utracił, to jednak kalectwo nie było mu przeszkodą do ćwiczenia się w naukach, w których, a mianowicie w teologji, taki uczynił postęp, iż dawał publiczne lekcje w sławnej naówczas szkole aleksandryjskiego kościoła i liczył między uczniami swemi św. Hieronyma, Rufina, Palladjusza i Izydora. Wedle Palladjusza umarł 392 r. wieku 83. Pisał wiele, ale nie wszystko do czasów naszych doszło, co się zostało, to się znajduje w Zbiorze OO. kościoła.
- ↑ W oryginale jest przysłowiowe wyrażenie: plane ficulno theologo, figowemu, to jest nikczemnemu, słabemu, teologowi. Starożytni bowiem Grecy i Rzymianie, chcąc wyrazić co zniewieściałego, słabego, kruchego, lub godnego pogardy, zwykle to nazywali figowem (wyżej przy. 217. 787 i 880), jak my rzecz nikczemną zowiemy glinianą, lub też prosto figą, ztąd pewnie wzięto i dać komu figę, dla wyrażenia pogardy.
- ↑ Głupstwo Boże, nie znaczy to jakoby w Bogu było co głupiego, ale że sama najdrobniejsza, milionowa, jeśli jeszcze tak rzec można, boskiej mądrości cząsteczka, wyższą jest nad największą ludzką mądrość i rozum.
- ↑ Origenes, urodzony w Aleksandrji, w Egipcie 185 r. z ojca Leonidesa, uczeń św. Klemensa Aleksandryjskiego, wzór wszechstronnej nauki, którą o wiele przeszedł swojego mistrza, oraz nieskazitelności obyczajów, surowego aż do fanatyzmu życia, niezmordowanej pracy, przez co zjednał sobie przezwisko diamentowego adamantinus, t. j. tak twardego, jak ten kamień, najżarliwszy obrońca chrześćjańskiej wiary przeciw Celsowi, twórca chrześćjańskiej egzegiezy, liczne dla religji chrześćjańskiej nieocenione zostawił dzieła. Pod Decjuszem Cesarzem, czego sobie najgoręcej pragnął przez całe życie, zasłużył na imię żarliwego wyznawcy Chrystusa i w 69. roku życia wskutek prześladowań i nieprzyjemności, które wytrzymał, umarł w Tyrze 254 r. Niektóre błędy, jakie w jego pismach wykryto, oraz postępek jego z samym sobą, którym chciał dojść do największej doskonałości chrześćjańskiej, idąc za literą pisma św. są, co się sami wyuczali dla królestwa niebieskiego, jedynym były powodem, że kościoł nie przyznał go świętym. Dzieła jego w Zbiorze OO. kościoła, chociaż, wnosząc z ich spisu u historyka Euzebiusza, większa ich część zaginęła.
- ↑ Zabawnie to miejsce nakręca do swojej sprawy, chociaż tam Chrystus Pan mówi w osobie swoich członków.
- ↑ Bo Brutus i Kassiusz (przyp. 304) zrobili spisek na Cezara, którego gdy ostrzegano, by się miał na baczności od Antoniusza, odpowiedział: zgoła się nie lękam tych pasibrzuchów i pijaków, ale raczej tych wybladłych i trzeźwych charłaków, rozumiejąc Brutusa i Kassiusza: se nihil metuere crassos illos et ebrios, sed potius pallidos et sobrios.
- ↑ Nauczyciel Nerona Seneka (wyżej przypis 65), za to jedynie był przezeń na śmierć skazany, że kilka razy zbyt otwarcie i bez ogródek napominał go, jakim być powinien imperator.
- ↑ Plato na okręcie puścił się był do Sycylji, by Dyonyziusza tyrana zapalić do nauki filozofii, ale u tego niepohamowanego młodzieńca więcej miały wagi poszepty pochlebców, niż przestrogi i nauki znamienitego i cnotliwego filozofa.
- ↑ O Faryzeuszach, równie jak i drugich żydowskich sektach, zob. Bruckeri Hist. crit. Philosoph. a mundi incunabulis ad nostram usque aetatem deducta. Lipsiae 4o 1766. Wyd. 2. T. 2. str. 1714. W polskim języku Czackiego Rozprawa o Żydach: tudzież Geiger Abraham Sadducäer und Pharisäer 8o Breslau 1863. (
w czasopiśmie Jüdische Zeitschrift für Wissenschaft und Leben, zeszyt 2 (1863), s. 11 nn.) i w języka rossуjskim: Религіозные секты Евреевъ, отъ паденія Іерусалима до нашихъ временъ, и описаніе ихъ религіозныхъ обрядовъ по Іосту. Москва 1864.
- ↑ Bo różne ich gatunki wszystkie drapieżne żyją rozbojem.
- ↑ Ptak ten tak jest łagodny, szczery i prosty, że Chrystus Pan kazał swym uczniom naśladować jego prostotę, gdy mówi: bądźcie prości, to jest szczerzy, jako gołębie Mat. 10, 16. Że także Duch św. w czasie chrztu Chrystusa Pana ukazał się w postaci gołębia, prosty lud ruski przez uszanowanie nie używa gołębi na pokarm, a tysiące ich po stolicach żywi. Obyczaje gołębi i charakter opisali już Pliniusz i Arystoteles.
- ↑ Także proste i łagodne zwierzę, często w piśmie św. stawiane człowiekowi za wzór. O nich także Pliniusz i Arystoteles.
- ↑ Tak u św. Mateusza 10, 16. mówi Chrystus Pan: Oto ja was posyłam, jako owce między wilkami.
- ↑ Arystoteles często na oznaczenie prostoty i głupoty używa wyrażenia: owcze obyczaje, owczy charakter; w historji zaś zwierząt ks. 9. tak mówi: „Obyczaje zwierząt, jakeśmy to już wyżej powiedzieli, różnią się między sobą lękliwością, łaskawością i siłą, a także rozumem i głupotą. Bo obyczaje owiec, jak się zwykle mówi, są gapiowate i głupie. Ze wszystkich bowiem czworonożnych, rodzaj owczy jest najgłupszy. Często i bez potrzeby zapuszcza się w pustynie, zimą, w ostre mrozy, wybiega z chlewu, a gdy owcę zaskoczy śnieg, lub zawierucha, jeśli ją pastuch nie popędzi, z miejsca się nie ruszy. Gdy wreszcie będzie zostawioną, ginie, chyba kiedy pasterze uniosą na ręku tryków, wtedy w ślad idzie i pozostałe stado“.
- ↑ Pobożni bowiem i prawdziwi chrześćjanie, żeby sobie pozyskać Chrystusa, gdy gardzą roskoszami, bogactwy, sławą, pięknością, zdrowiem i tym podobnemi rzeczami, gdy poglądają na nie, jak na jakie śmiecie, a które to właśnie rzeczy mędrcy tego świata ledwo nie ubóstwiają, kiedy się tuczą, że tak powiem, postami, rozmyślaniem i prześladowaniem, w oczach mędrców tego świata głupcami być się zdają. Porównaj Rozmowę Erazma pod napisem Epikurejczyk.
- ↑ Św. Paweł 1. Kor. 1, 24, zowie Chrystusa Pana mocą Bożą i mądrością Bożą.
- ↑ 1. Kor. 1, 21 i 23. Nie żeby w Chrystusie było jakie głupstwo, ale że przyjął na siebie postać człowieka, który z przyrodzenia swego, jakby daleko nie sięgał swoim rozumem, w porównaniu z Bogiem zawsze jest głupim, jak i wszelka, by największa ludzka sprawiedliwość, jest niesprawiedliwością w porównaniu z boską.
- ↑ Św. Paweł 2. Kor. 5, 21. mówi o Chrystusie Panu: który nieznał grzechu, uczynił się grzechem za nas, abyśmy się stali sprawiedliwością Bożą w nim.
- ↑ Tak mówi św. Paweł 1. Kor. 1, 21. Albowiem iż w mądrości Bożej świat nie poznał Boga przez mądrość, podobało się Bogu przez głupstwo przepowiadania zbawić wierzące.
- ↑ U Mateusza 18, 3. mówi odwieczna prawda: Za prawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jako dziatki, nie wnidzicie do królestwa niebieskiego. I u ś. Łukasza 18, 17. Ktobykolwiek nie przyjął królestwa Bożego jako dzieciątko, nie wnidzie do niego.
- ↑ Lilije Mat. 6, 28. Łuk. 12, 27. Gorczycę Mat. 13, 31. Mark. 4, 31. Łuk. 13, 19. — Wróble czy ptaszki Mat. 6, 26. Łuk. 12, 24.
- ↑ Łuk. 12, 11—12. A gdy was wodzić będą do bożnic i do urzędów i zwierzchności, nie frasujcie się, jako, albo cobyście odpowiedzieć albo mówić mieli, bo Duch S. nauczy was onejże godziny, co wam potrzeba mówić.
- ↑ Dzieje Apost. 1, 7. Nie wasza rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w swej władzy położył.
- ↑ Księgi Rodz. 2, 16—17. Z każdego drzewa rajskiego jedz, ale z drzewa wiadomości dobrego i złego nie jedz, bo którego dnia będziesz jadł z niego, śmiercią umrzesz. Tak mówił Bóg do protoplasty naszego Adama.
- ↑ Tak bowiem mówi: umiejętność nadyma a miłość buduje.
- ↑ Wcale trafnie do głupoty i niewiadomości przyłączył zapomnienie i niepamięć.
- ↑ Alluzja do owego zdania Pliniusza: Co do religji i po dziś dzień jeszcze błąka się rodzaj ludzki: ad religiones etiam nunc maxime caligat genus humanum. Nat. Hist. 30. init. Rozumie zaś tu Erazm różne błędne mniemania, przesądy i zabobony, których wszędzie jest pełno. Nie jednego też obraża dramatyczność chrześćjańskiego dogmatu i z nieograniczoną boską dobrocią niezgodne tak nierychłe w pierwszym już zaraz człowieku upadłej ludzkości odkupienie.
- ↑ Tak bowiem tam czytamy: a drudzy naśmiewając się mówili, że moszczu pełni są ci. Moszcz zaś, łacińskie mustum, oznacza właściwie świeże wino, bez tłoczenia z winogron ciekące, samotreść.
- ↑ Do Pawła opowiadającego jakim sposobem nawrócił się do Chrystusa i za co na niego żydzi byli rozjątrzeni, rzekł Festus głosem wielkim: Szalejesz Pawle, wielka cię nauka przywodzi do szaleństwa.
- ↑ Przysłowiowy sposób mówienia objaśniony wyżej, przypisy 110 i 630. a stosowany do człowieka, który będąc niczem, przybiera na siebie rolę ważnej osoby i za takiego chce uchodzić. Skąd także poszło i owo przysłowie: kumejski osieł na nieuka i umysłowego karła, który jednak dla wykwintnego stroju nieraz bywa w poszanowaniu u tych, co się na nim poznać nie mogą.
- ↑ Tak bowiem mówi w Fedonie „Ci, co jak należy pojęli filozofją i w niej się zagłębiwszy prawdziwymi stali się filozofami, że nią tylko zajęci są i o tem tylko myślą, jak umrzeć, zdaje się, jakoby ludzi unikali, byli im nieznani i umarli“.
- ↑ Sokrates skazany na śmierć, mając już umrzeć, do Ateńczyków, którzy go potępili, tak mówi w swojej apologji czyli obronie: „Co zaś potem nastąpi, pozwolcie wy, coście mię potępili, niech wam teraz objawię, w tym bowiem jestem stanie, w którym ludzie, gdy z tego świata schodzą, często przewidują przyszłość“. Ob. dzieła Platona 1. Apologja czyli obrona Sokratesa; 2. Kriton; 3. Fedon, czyli o nieśmiertelności duszy. Przekład. F. Kozłowskiego. Warszawa 1845. str. 215.
- ↑ O wymyślonej przez Platona pieczarze w 7. ks. jego Rzeczypospolitej, w której on przedstawia gmin siedzący i podziwiający same cienie i mary, zamiast rzeczywistych przedmiotów ob. wyżej przypis 571. Opisawszy zaś ową pieczarę, tak dalej mówi: „Gdyby który z tych siedzących w pieczarze po ostrych kamieniach i urwiskach wydostał się na powierzchnię ziemi, a przypatrzywszy się na niej na jawie słońcu i innym przedmiotom, znowu potem wrócił do niej, bezwątpienia tych, co u siedzących razem w pieczarze w wielkim byli szacunku, miałby za najnieszczęśliwszych. Dodaje przytem: że ten, co wróciłby do pieczary, niczegoby już tam nie widział, jako z jasnego dziennego światła nagle pogrążony w najgłębsze ciemności, a gdyby niewidząc żadnych cieniów, zaczął rozprawiać o rzeczywistych przedmiotach, pewnie, jako głupiec i na powierzchni ziemi zwichniony, zostałby przez siedzących w pieczarze wyśmiany i z niej natychmiast wygnany“.
- ↑ Filozofowie bowiem trojakie rozróżniają dobra, zewnętrzne externa, to jest zmysłowe czyli materjalne, drugie ciała i trzecie duszy, czyli umysłu, te ostatnie, twierdzą, że są od pierwszych daleko ważniejsze. Ztąd Arystoteles w 1. księdze Moralium Nicomachaeorum mówi: „Podzieliwszy zaś dobra na trojakie, kiedy jedne nazywamy materjalnemi, drugie zaś dobrami ciała i duszy, te, co się odnoszą do duszy najwłaściwiej nazywamy istotnemi dobrami“. Ludzie zaś gminni naodwrót, wręcz temu porządkowi, dobra materjalne (externa) zmysłowe liczą pierwszemi, a dobra duszy pośledniemi. Pobożny zaś, to jest człowiek cnotliwy na pierwszem miejscu kładzie dobra boskie (divina), na drugiem dobra duszy, dobra zaś ciała i materjalne czyli zmysłowe na ostatniem, jeśli je tylko przyznaje jeszcze dobrami, w które, jak mówi Cycero, najgorsi ludzie najwięcej opływają.
- ↑ Wielu ludzi, mówi Sallustjusz, służąc tylko brzuchowi i oddając się snu, spędziło życie, jakby jacy przechodnie, bez nauki, bez ukształcenia, dla takich wręcz przeciw przyrodzeniu ciało służyło roskoszą, a dusza ciężarem, a życie takich ja uważam za jedno ze śmiercią, bo jak jedno, tak i druga nie warte wspomnienia — Multi mortales dediti ventri atque somno, indocti incultique vitam, sicuti peregrinantes, transegere, quibus profecto contra naturam, corpus voluptati, anima oneri fuit, eorum ego vitam mortemque juxta aestimo, quoniam de utraque siletur. Cat. 2.
- ↑ Tak mówi ś. Paweł 1. Kor. 7, 29—31. Czas krótki jest, to zostaje, aby i którzy żony mają, byli, jakoby ich nie mieli, a którzy płaczą, jakoby nie płakali, a którzy się weselą, jakoby się nie weselili, a którzy kupują, jakoby nie dzierzeli, a którzy używają światła, jakoby nie używali.
- ↑ Alluzja do owego zdania Cezara, który powiedziawszy, że namiętności unoszą nasz umysł tak, że nie łacno może widzieć prawdę, dodaje: kiedy wytężysz umysł, działa, jeśli zaś nad nim zapanuje namiętność, wszelką traci siłę — ubi intenderis ingenium, valet, si lubido possidet, ea dominatur, animus nihil valet Cat. 51.
- ↑ Miało się to zdarzyć, że ś. Bernardyn, jak to czytamy w jego życiu, że, gdy jednego razu, wedle swego zwyczaju, zatopił się w rozmyślaniu nad pismem ś., czując pragnienie i widząc tuż stojącą konew, była zaś napełniona oliwą, machinalnie ściągnąwszy rękę z niej się napił, nie czując że to była oliwa. Gdy potem jeden z braci wszedłszy do niego zapytał, czemu usta jego połyskują się oliwą, bo tej na nich i na podbrodku nieco jeszcze pozostało, on zdziwiony długo sobie nie mogąc zdać sprawy, jakim sposobem zawalał sobie usta oliwą, przypomniawszy nareszcie że pił z konwi, zajrzał do niej, znalazł ją napełnioną nie winem, jak mniemał, ale oliwą i wtedy dopiero postrzegł się, że się omylił z roztargnienia.
- ↑ To jest ducha. Ś. Paweł bowiem i tłumacz jego Orygines trzy uważają części w człowieku, z których się składa: najwyższą, która nas pociąga do Boga i rzeczy boskich i tę nazywają duchem; średnią obejmującą to, co po grecku zowią adjafora t. j. rzecz pośrednią, obojętną, ni złą ni dobrą, i nazywają duszą; trzecią nakoniec ową grubą, dostępną roskoszom, a która bywa stekiem występków, i nazywają ciałem.
- ↑ Pięknie i pociesznie dodała mojem, to jest jakby głupców zdaniem. Bo mojem, odnosi się do osoby mówiącej głupoty.
- ↑ Ekstazę, czyli tak nazwane zachwycenie, zowią obłąkaniem, wszakże by kto nie wziął tego za zwyczajne obłąkanie, nie prosto ale zowie niby obłąkaniem, i dla tego dodaje pewnem, niejakiemś, żeby złośliwi potwarcy, kłótnicy i zrzędy nie wzięli ztąd powodu do oburzenia się i potwarzy. Rozsądny czytelnik nie ma chwytać za słówka i za nie besztać, ale na rzecz samą zważać. A kto tak postąpi, przekona się, że nic świętszego, nic pobożniejszego nie można było powiedzieć.
- ↑ W jego Fedrze.
- ↑ Całe życie człowieka, mówi Seneka, niczem innem nie jest, jak tylko podróżą do śmierci — Hominis tota vita nihil aliud quam ad mortem iter est. Cons. ad Polyb. 11, 2.
- ↑ Kto chce lepiej zrozumieć, to miejsce, niech czyta Origenesa wykład pieśni nad pieśniami, jak tam kochanka różnemi naprzemian miotana jest uczuciami, stosownie do tego, jak jej kochanek oddala się lub zjawia i z nią się łączy. Nie mało też i w życiu ś. Elżbiety można znaleźć, co na to miejsce rzuci światło.
- ↑ To jest niepomna kto jest. Że nie przystało głupocie rozprawiać o tak tajemniczych rzeczach, Toż samo robi i w końcu mowy, co zrobiła na jej początku, znając, że rzecz ta na pierwszy rzut oka zda się skądinąd niezwyczajną a prawie zuchwałą.
- ↑
Numer błędnie odnosi do przypisu 964 zamiast 967, co zostało poprawione przez zespół Wikiźródeł.
- ↑ W oryginale jest greckie przysłowie przeskakuję granicę (
ὑπὲρ tὰ ἐσκαμμένα πηδῶ), używane o tych, co zbaczają i całkiem się oddalają od przedsięwziętego przedmiotu, wzięte ztąd, że u starożytnych miejsce tak do wyścigów w biegu, jak i dla gry w krążek (discus), podobnie jak i dziś w grze w piłkę, oznaczało się pewnemi granicami, to jest metami, za które grającym nie wolno przekraczać.
- ↑ Z dwóch względów zasługuje na przebaczenie, naprzód jako kobieta, której płci właściwa gadatliwość, powtóre jako głupota, której wszystko się przebacza, a od której wszystkiego można się spodziewać.
- ↑ To przysłowie w greckim języku brzmi właściwie tak: nieraz i ogrodnik wcale powiedział do rzeczy, które każe nam nie gardzić radą lub przestrogą człowieka, chociażby niskiego stanu, wyjęte zaś, jak przywodzi Erazm w swoich Przysłowiach, z greckiego wiersza, zachowanego u Gelliusza Nocy Attyc. 2, 6, 9. Przysłowiu temu nie źle odpowiada nasze: słuchać panu nie zawadzi, gdy i sługa dobrze radzi. Sądzi jednak Erazm, że ponieważ w przepisywaniu łacno można było popełnić błąd, jedno słowo zamieniwszy na drugie, zamiast więc wyrazu {{roz|kepouros (
κηπουρός), warzywny ogrodnik, sprawiedliwiej należy czytać moros (
μωρός) głupi, i wiersz ten tak brzmieć powinien: nieraz i głupi dorzeczy powiedział. Daje więc do zrozumienia, że to mówiła ona, to jest głupota, że jednak nie trzeba tego lekceważyć, gdyż i głupi mówi czasem dorzeczy.
- ↑ Bo wiersz grecki ma głupi w męzkim, a nie głupia w żeńskim rodzaju.
- ↑ To jest epilogu, które jest streszczeniem i powtórzeniem w krótkich słowach tego wszystkiego, co było mówionem. Trafnie więc wymawia się zapomnieniem, bo to może zrobić tylko człowiek z dobrą pamięcią, a głupcom właściwe roztargnienie i zapomnienie.
- ↑ Czytamy je u Marcjalisa 1, 25 i przywodzi się u Plutarcha w biesiadniczych kwestjach.
- ↑ Tamto bowiem jest dawne, to zaś nowe i późniejsze wymyślone samą głupotą. Dotknął tu nieznacznie głupich słuchaczów, którzy z kazań nic z sobą nie przynoszą do domu, tak dalece, że nieraz zdarza się słyszeć mówiących: piękne było dziś kazanie, a zapytani o czem mówił kaznodzieja, niczego nie mogą odpowiedzieć.
- ↑ Po odegranej komedji występował na scenę tak zwany recitator, który w epilogu czyli domówieniu streszczał, to jest króciutko powtarzał treść całej komedji i w końcu temi słowy żegnał widzów: valete, plaudite, bywajcie zdrowi, klaskajcie w dłonie, dawajcie brawo. Cesarz światowładczy August, jak w jego życiu r. 99. świadczy Swetonjusz, będąc blizkim zgonu wezwawszy przyjaciół, pytał ich, czy dobrze odegrał swoją rolę komedjanta życia, ecquid videretur mimum vitae commode transegisse (
fragment Żywotów Cezarów Swetoniusza, 2 Boski August, 99, 1), dodając a więc klaskajcie w dłonie t. j. dajcie brawo, bo sztuka skończona. I miał słuszność, bo życie jego było długą komedją. Tu zaś Głupota ze swej głowy jeszcze dodała: vivite, bibite, napawajcie się życiem t. j. używajcie życia i pijcie. Powiernikami zaś mystae, zwali się ci u starożytnych, co byli wtajemniczeni w obrzędy czci jakiego bóstwa, inaczej ich nazywają adepci. Ob. przypis 120. (
tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
<ref> zdefiniowany w <references> nie ma atrybutu name.