Przejdź do zawartości

Pochwała głupoty (zbiór, 1875)/Świt

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Erazm z Rotterdamu
Tytuł Świt
Pochodzenie Pochwała głupoty (zbiór, 1875)
Redaktor anonimowy
Wydawca Nakładem tłumacza
Data wyd. 1875
Druk Drukarnia „Dziennika Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii
Świt.
Nefaliusz, Filipnus[1].

Ne. Chciało mi się koniecznie dziś z tobą widzieć, Filipnie; ale mi odpowiedziano, że nie ma cię w domu. Fil. Mówiono nie zupełnie fałsz: dla ciebie wprawdzie nie byłem w domu, ale dla siebie jak najbardziej. Ne. Co to za zagadka? Fil. Znasz owo przysłowie: nie dla wszystkich śpię[2]. Wiesz także zapewne o owym żarcie Nazyki[3], któremu, gdy chcącemu odwiedzić przyjaciela swego Enniusza, służąca z rozkazu pana powiedziała, że go nie ma w domu, Nazyka zrozumiał i odszedł. Ale kiedy wzajemnie Enniusz, wszedłszy do domu Nazyki, pytał chłopca, czy Nazyka w domu, ten ze swego gabinetu w głos się odezwał, mówiąc nie ma mię w domu, i kiedy Euniusz poznawszy go po głosie zawołał: jaki ty bezczelny, alboż nie poznaję twojego głosu? Owszem, odrzekł Nazyka, ty daleko bezczelniejszy, że nie wierzysz mnie samemu, kiedy ja uwierzyłem twojej służącej. Ne. Być może byłeś bardzo zajęty? Fil. Owszem przyjemnie bezczynny. Ne. Znowu mię traktujesz zagadką. Fil. Powiem więc jasno oczywistą prawdę. Ne. Powiedz. Fil. Smaczno spałem[4]. Ne. Co słyszę? Ależ już po ósmej, a słońce w tym miesiącu wschodzi jeszcze przed czwartą. Fil. Co do mnie wolno słońcu wschodzić choć o północy, byleby tylko mnie można było wyspać się do syta. Ne. Ale czy to się zdarzyło przypadkowie, czy z nałogu? Fil. Owszem nigdy sen nie jest tak przyjemny, jak po wschodzie słońca. Ne. O którejże godzinie zazwyczaj opuszczasz łóżko? Fil. Między czwartą i dziesiątą. Ne. Dość długi przeciąg czasu: tyle godzin i królowie nie tracą przy gotowalni[5]. Ale skąd ci taki nałog? Fil. Ponieważ zwykliśmy do później nocy przeciągać nasze biesiady, gry, zabawy, tę więc stratę wynagradzamy snem na poranku. Ne. Żadnego nie widziałem tak zgubnie rozrzutnego. Fil. Owszem mnie się zdaje to raczej oszczędnością, niż rozrzutnością. Bo między tem ani odzienie się nie szarga, ani tracą cię świece. Ne. Niedorzeczna zaiste oszczędność, oszczędzać szkło a tracić drogie kamienie. Inaczej myślał ów filozof[6], który zapytany co jest najdroższego, odpowiedział: czas. A że wszystkim wiadomo, że z całego dnia świt jest najlepszą porą, ty lubisz marnie tracić co jest najdroższego w najdroższem. Fil. Alboż się to traci, co się poświęca dla ciała? Ne. Owszem szkodzi się ciału, które wtedy największą czuje roskosz i rzezkość, kiedy się pokrzepia snem w porę i w miarę, a orzeźwia się rannem wstawaniem. Fil. Ależ przyjemna rzecz spać. Ne. Możesz co być przyjemnego dla tego, który nic nie czuje? Fil. Już to samo stanowi przyjemność, nie czuć żadnej przykrości. Ne. Ale takim sposobem nierównie szczęśliwsi są ci, co śpią w grobach. Bo pogrążonemu we śnie nie raz przyczyniają przykrości senne widzenia i zmory. Fil. Powiadają, że taki sen najwięcej tuczy ciało. Ne. To przystało na szczury[7], ale nie na ludzi. Słusznie tuczą się zwierzęta, przeznaczone na zarżnięcie; a dla człowieka do czego tłuścieć, chyba żeby dźwigać większy ciężar? Gdybyś miał sługę, powiedz mi, czy wolałbyś mieć go opasłego a następnie nieruchomego, czy zwinnego i do wszelkiej posługi zdolnego? Fil. Ależ ja nie sługa. Ne. Dla mnie dość, że wolałbyś mieć sługę rzeskiego, nie zaś opasłego i ociężałego. Fil. Zapewne, że tak. Ne. Wszak Plato powiedział, że umysł stanowi człowieka, ciało zaś jest tylko jego mieszkaniem, albo narzędziem. Ty, sądzę, zapewne się zgodzisz, że umysł stanowi główną cząstkę człowieka, a ciało jest jego sługą. Fil. Jeśli chcesz, niech sobie i tak będzie. Ne. Kiedy nie życzyłbyś sobie sługi z opasłym brzuchem[8], ale chciałbyś go mieć zwinnego i rzeskiego, dla czegoż dla umysłu sposobisz sługę nieczynnego i opasłego? Fil. Przekonywam się. Ne. Poznaj inną jeszcze stratę jak umysł ważniejszy jest od ciała, tak, zgodzisz się, że dobra umysłu ważniejsze są od dóbr ciała. Fil. Mówisz coś podobnego do prawdy. Ne. A między dobrami umysłu pierwsze zajmuje miejsce mądrość. Fil. Zgadzam się. Ne. Dla nabycia zaś jej nie ma dogodniejszej pory dnia, jak świt[9], kiedy wschodzące słońce wszystkie przedmioty ożywia i orzeźwia, rozprasza ową mgłę, jaka zazwyczaj roznosi się z żołądka, a która zwykle zaciemnia mieszkanie umysłu. Fil. Nie przeczę. Ne. Policzże teraz, wielebyś mógł sobie nabyć nauki w owe cztery godziny, które tracisz na sen nie w porę. Fil. Pewnie wiele. Ne. Ja doświadczyłem, że zajmując się nauką w jedną porankową godzinę, więcej można zrobić, niż we trzy poobiednie i to bez najmniejszego znużenia ciała. Fil. Słyszałem. Ne. Pomyśl przytem, gdybyś stratę każdego dnia zebrał w jedną summę, jakażby ztąd urosła kupa. Fil. Ani wątpić niezmierna. Ne. Jeśli ten jest rozrzutnym i dostaje zaraz opiekuna, kto nie rozmyślnie trwoni fundusz, klejnoty i złoto, czyż nie gorszy jest marnotrawca ten, co traci dobra daleko droższe? Fil. Rozważywszy to należycie, tak się zdaje. Ne. Rozważ także i to, co napisał Plato, że nic nie ma ani piękniejszego, ani milszego nad mądrość, która gdyby się dała widzieć cielesnemi oczami, zapaliłaby miłością ku sobie do nieuwierzenia. Fil. Ależ jej widzieć nie można. Ne. Nie przeczę, wszakże cielesnemi tylko oczami. Ale widzą ją oczy umysłu, który stanowi najlepszą cząstkę człowieka. A gdzie jest miłość do nieuwierzenia, tam być musi i największa roskosz, ile razy umysł spotyka się z taką przyjaciółką. Fil. Prawdę mówisz. Ne. Idźże teraz i jeśli się podoba za sen, ten obraz śmierci, oddaj tę roskosz. Fil. Ależ tym sposobem przyjdzie się pożegnać z nocnemi zabawami. Ne. Nie żal tracić, kiedy się traci gorsze dla lepszego, nic nieznaczące dla ważnego, nikczemne dla najdroższego. Dobrze traci ołów ten, co go zamienia w złoto. Przyrodzenie dla snu przeznaczyło noc, wschodzące słońce jak wszystkie zwierzęta, tak szczególniej człowieka wzywa do zatrudnień życia. Ci, co śpią, mówi ś. Paweł[10], w nocy śpią; a którzy są pjani, w nocy są pjani. Czyż może więc być co haniebniejszego dla człowieka, jak długo się wylęgać po wschodzie słońca, kiedy za jego ukazaniem się, budzą się wszystkie stworzenia, a niektóre z nich śpiewem swoim uprzedzają jego pojawienie się, kiedy słoń wschodzącemu słońcu składa hołdy? Ilekroć ten złoty blask oświeca twoją sypialnię, czyż nie zdaje się wyrzucać tobie pogrążonemu we śnie: głupcze, czemu marnie tracisz najlepszą chwilę twojego bytu? Nie na to świecę, żebyście zaryglowani oddawali się snu, ale żebyście dla najszlachetniejszych rzeczy czuwali. Nikt nie zapala świecy dla tego, żeby spał, ale by się czemkolwiek zajął, a ty, przy tej najwspanialszej ze wszystkich pochodni, tylko chrapiesz a chrapiesz. Fil. Pięknie rezonujesz. Ne. Nie pięknie, ale prawdziwie. Sądzę, że nieraz słyszałeś owo Hezioda[11], zapóźna oszczędność na dnie. Fil. Bardzo często. Bo we środku beczki wino jest najlepsze. Ne. A w życiu pierwsze lata, to jest młodość, jest najlepsza. Fil. Ani wątpić, że tak jest. Ne. A świt to samo w dniu, co młodość w życiu. Czyż więc nie głupi jesteśmy, kiedy młodość naszą marnie tracimy na pustkach, a ranne godziny na śnie? Fil. Tak się zdaje. Ne. Jestże cokolwiek, co można byłoby postawić na równi z ludzkiem życiem. Fil. Ani wszystkie nawet skarby Persów[12]. Ne. Czyżbyś nie powziął nieubłaganą nienawiść ku temu, ktoby podłymi jakimi środkami zechciał skrócić ci życie do kilku lat? Fil. Jabym jemu samemu łeb urwał. Ne. Ale mi się zdają nierównie gorszymi i zgubniejszymi ci, co sami dobrowolnie skracają swe życie. Fil. Prawda, jeśli tylko są tacy. Ne. Czy są? Owszem robią to wszyscy tobie podobni. Fil. Jak to? Ne. A tak. Rozważ tylko: czy niesłusznie powiedział Pliniusz[13], że czuwanie jest życiem, i człowiek tem dłużej żyje, im więcej czasu poświęca naukom? Bo sen jest to jakby śmierć. Dla tego poeci wyobrażają go jako przychodzącego z tamtego świata[14]. Homer zowie go rodzonym bratem śmierci[15]. A przeto pogrążeni we śnie nie należą ani do żywych ani do umarłych, więcej jednak do tych ostatnich. Fil. Tak się w rzeczy samej zdaje. Ne. Policz teraz jaką to część życia odbierają sobie ci, którzy w dzień trzy lub cztery godziny tracą na śnie. Fil. Widzę wielką stratę. Ne. Czyżbyś nie policzył za Boga takiego alchemika[16], któryby do całego życia mógł dodać jeszcze lat dziesięć i wiek podeszły przywrócić do rzeskiej młodości? Fil. I bardzo. Ne. Ale to prawdziwie boskie dobrodziejstwo sam sobie możesz okazać. Fil. Jakim sposobem? Ne. Bo poranek dnia jest młodość, do samego południa wre młodość, za nią następuje wiek męzki, potem wieczór jakby starość, a za wieczorem zachód, jakby dnia, śmierć. Oszczędność wielki zaiste jest nabytek, a nigdzie większy jak tu. Czyż więc nie wielki zrobił sobie dochód ten, co wielką i to najlepszą część życia przestał tracić? Fil. Prawdę mówisz. Ne. Niesprawiedliwie przeto ci utyskują, co oskarzają[17] naturę, że życie ludzkie w tak ciasnych zawarła granicach, bo z tego, co im dano, sami jeszcze dobrowolnie tyle sobie odejmują. Życie każdego dość jest długie, kiedy się z oszczędnością używa. Nie mała to jest korzyść, kiedy kto robi wszystko w swoim czasie. Po śniadaniu ledwie ludźmi jesteśmy, bo ciało obładowane pokarmem obciąża umysł i od żołądka zajętego trawieniem nie łacno zwrócić go do czegoś wyższego; po obiedzie zaś jeszcze trudniej. W porankowych zaś godzinach, człowiek cały jest człowiekiem, bo ciało zdolne jest do wszelkiej posługi, bo umysł rzeski, bo wszystkie władze jego są spokojne i wypogodzone, bo jak mówi Horacy[18] owa boskiego tchnienia cząsteczka oddycha i czuje swoje pochodzenie, i rwie się do wszystkiego uczciwego. Fil. Zaiste śliczny z ciebie kaznodzieja. Ne. U Homera[19] Agamemmon, zda mi się, słyszy: na męża stanu nie przystało całą noc przesypiać. Czyż nie większa nierównie hańba tracić na śnie taką część dnia? Fil. Prawda, ale ja nie jestem człowiekiem stanu. Ja nie jestem wodzem wojska. Ne. Możesz nie zważać na to zdanie Homera, kiedy dla ciebie jest co droższego, niż ty sam sobie. Rzemieślnik dla lichego zarobku wstaje do świtu; a nas nie może rozbudzić miłość mądrości, żebyśmy usłuchali przynajmniej słońca, wzywającego nas do nieoszacowanej korzyści? Lekarze prawie tylko na świcie dają lekarstwa; oni żeby ratować ciało znają złote godziny; a my dla wzbogacenia i uzdrowienia umysłu znać ich nie chcemy? Jeśli to wszystko małej dla ciebie jest wagi, posłuchaj co przez Salomona mówi niebieska mądrość: którzy rano czuwają do mnie znajdą mnie Przyp. 8. 17. A w tajemniczych Psalmach[20] jakże się zachwala czas porankowy? Rankiem prorok wielbi boskie miłosierdzie, rankiem wysłuchany jest głos jego, rankiem uprzedza Boga modlitwą. I u Łukasza Ewanielisty lud pragnący uzdrowienia i nauki od Pana, rano się do niego zbiera[21]. Co tak wzdychasz Filipnie? Fil. Ledwo się nie zalewam łzami, gdy wspomnę, jak wiele życia marnie straciłem. Ne. Próżno tem się dręczyć, czego już powrócić nie można, ale trzeba się starać wynagrodzić to nową odtąd usilnością. Nie tracąc więc i przyszłego czasu na próżnym żalu przeszłego, zwróć najwięcej na to swoją usilność. Fil. Dobrze mówisz; ale tak długi nałog całkiem już mną owładnął. Ne. Pfe! Klin się klinem wypędza, nałog pokonywa się nałogiem. Fil. Ale trudno porzucić to, do czego się przyzwyczaiło. Ne. Tylko z początku; ale tę przykrość przeciwny nałog zrazu łagodzi, potem zamienia się w największą roskosz, tak, że nie powinieneś się zrażać krótką chwilową przykrością. Fil. Boję się, czy się uda. Ne. Gdybyś był siedmdziesięcioletni starzec, nie odciągałbym ciebie od przyzwyczajenia, teraz zaś, zda mi się, ledwie masz ośmnaście lat. A czegoż w tym wieku nie można dokazać, jeśli tylko będzie mocne postanowienie i wola. Fil. Poprobuję i będę się starał z Filipna stać się Filologiem[22]. Ne. Jeśli to zrobisz, mój Filipnie, przekonany jestem, że po kilku dniach i sam sobie będziesz winszował i mnie będziesz wdzięczen, że cię ostrzegłem.








  1. Nefaliusz z gr. czujny, trzeźwy; Filipnos miłośnik snu, śpioch. Pięknie w tej rozmowie uczy pisarz dobrze używać czasu.
  2. Przysłowie o tych, którzy nie dla wszystkich są uczynni, i nie we wszystkiem drugich słuchają. Ztąd urosło: kiedy niejakiś Galba zaprosiwszy do siebie Mecenasa na ucztę, ze skinień i giestów zrozumiał, że ten ma się do jego żony, powoli opuścił głowę i zmrużył oczy udając, niby śpi; ale kiedy między tem sługa podszedłszy do stołu chciał z niego ściągnąć butelkę wina, on wtedy natychmiast jakby ze snu zbudzony, wytrzeszczywszy oczy, zawołał: łotrze, albożeś nie wiedział, że ja spałem dla jednego tylko Mecenasa. Inni te słowa przypisują samemu Mecenasowi, kiedy August był u niego w gościnie i miał się do jego żony. Ob. Monumens de la vie privée des douze Césars d’ apres une suite de pierres et médailles gravées sous leur regne à Caprée 1782. str. 66.
  3. Alluzja do tego, co o Enniuszu i Nazyce opowiada Cycero w księdze 2. de Oratore w te słowa: Nasica quum ad poetam Ennium venisset, eique ob ostio quaerenti Ennium, ancilla dixisset: domi non esse. Nasica sensit, illam domini jussu dixisse, et illum intus esse. Paneis post diebus, quum ad Nasicam venisset Ennius, et eum a janna quaereret, exclamat Nasica, se domi non esse. Tum Ennius, quid? ego non agnosco vocem, inquit, tuam? Hic Nasica: Homo es impudeus: Ego quum te quaererem, <span class="n0kh" title="[Korekta] 'ancillae'" style=" display:none">aneillaeancillae tuae credidi, te domi non esse: tu mihi non credis ipsi?
  4. Tak Juwenalis w Sat. 1. Consilium dedimus Syllae privatus ut altum dormiret. Radzilibyśmy Sylli, aby zapomniawszy spraw publicznych, chrapał sobie na dobre jak człowiek prywatny.
  5. Tak mówi Klinia u Terencjusza (He aut. Akt. 2. sc. 2) Nosti mores mulierum; dum moliuntur, comuntur, annus est. Znasz obyczaj kobiet, rok przejdzie póki wstaną, uczeszą się, ubiorą.
  6. Jedni to przypisują Demokrytowi, drudzy Teofrastowi, inni zaś innym.
  7. Szczur ospałe zwierzątko wedle owych słów Marcjalisa: Tota mihi dormitur hiems, et pinguior illo tempore sum, quo me nil nisi somnus alit. Spię sobie całą zimę i w tym czasie tłuścieję, w którym tuczę się jednym tylko snem. Ztąd przysłowie: ospalszy od szczura, glive somnulentior, stosuje się do głupich, co o nauki nie dbają. Ob. Erazma Przysłowia.
  8. Brzuch, abdomen, niższa część żołądka, niżej pępa. A że ludzie z opasłym brzuchem są nieruchawi, leniwi, ztąd przenośnie używa się za zbytek i nieumiarkowanie. Juv. Sat. 4. Montani quoque venter adest abdomine tardus.
  9. Ztąd znajome owo: Aurora musis amica, Jutrzenka przyjazna naukom.
  10. 1. Thess. 5, 7. Albowiem którzy spią, w nocy spią: a którzy są pjani, w nocy są pjani.
  11. Słowa Hezioda z Askry w dziele pod tytułem: Roboty i dni: Incipiente vero dolio et desinente saturato te. Medio parce: sera in fundo parsimonia. Zaczynając i kończąc beczkę wina pij do syta. Pośrodku oszczędnie: na dnie zapóźna oszczędność. Ob. 125. Przyp. do Pochwały Głupoty.
  12. Głośne były dawniej skarby Persów i teraz w przysłowiu używają za największe dostatki.
  13. Pliniusz w przedmowie do Wespazjana Cesarza tak mówi: Homines sumus et occupati officiis: suecisivisque temporibus ista curamus, id est nocturnis, ne quid vestiis putetis cessatum horis. Dies vobis impendimus: cum somno valetudinem computamus: vel hoc solo procucio contenti, quod dum ista, ut ait Varro, musinamur, pluribus horis vivimus. Profecto enim vita vigilia est. Człowiek jestem i zajęty obowiązkiem urzędu, wiedz, że tem się zajmuję w wolne tylko chwile, to jest nocą, żeby nic nie ująć z godzin należnych tobie. Całe dni poświęcam tobie: snu używam tylko tyle, ile wymaga zdrowie: kontent z tej jedynej nagrody, że, gdy, jak mówi Warro, zajmuję się naukami, dłużej żyję. Bo zaiste czuwanie stanowi życie.
  14. Sen, jako bóstwo i jego pałac pięknie opisał Owidiusz: Przem. ks. 11. w. 594 nn. i w. 627. nn,

    Przy kraju Cymereów, jaskinię szeroką
    Wykutą w gór wnętrznościach zgraja snów zaludnia.
    Nie przeziera tam słońce z wschodu lub zachodu i t. d.

  15. Brat śmierci. Homer. Eliad. ks. 2. mówi o śnie i śmierci jako bliźniakach; gdzieindziej sen porównywa do śmierci, jako do niej najpodobniejszy. Ob. Przyp. 157. do Pochwały Głupoty.
  16. O Alchemikach Ob. Przypis 498. do Pochwały Głupoty.
  17. Takim był Teofrast, który, jak mówią, umierając użalał się na przyrodzenie, że krukom i wronom, dla których to nie jest rzeczą ważną, długi wiek dało, a ludziom, dla których to jest najważniejszem, tak krótki i jeśliby on był dłuższy, to ludzie wydoskonaliliby się we wszystkich sztukach i naukach. Ob. 298 Przyp. do Pochwały Głupoty.
  18. Sat. ks. 2. Sat. 2. w. 74. nn. Quin corpus onustum Hesternis vitiis animum quoque praegravat una Atque affligit humo divinae particulam aurae. Ba nawet ciało brzemienne wczorajszym zbytkiem razem także przygniata i umysł, i trąca do ziemi cząstkę boskiego tchnienia (to jest duszę stworzoną na obraz boski), boskiej myśli, czyli boskiego ducha uczestniczkę.
  19. Tak mówi sen do Agamemnona Iliad. ks. 2.
  20. Tajemniczymi to jest proroczymi zowią się te psalmy, w których jest tajemnica. Bo król Dawid wiele przepowiedział tajemnic, które, wedle teologów, odnoszą się do Chrystusa.
  21. Lub. b, 13. A gdy był dzień, to jest kiedy rozedniało.
  22. Filipnos z gr. znaczy śpioch, lubiący sen. Filologus, filolog, to jest lubiący nauki. Ob. Rozmyślanie o poranku w Stunden der Andacht 8o 1846. 2. Tomy. Aarau. T. 1. str. 182 nn.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Erazm z Rotterdamu i tłumacza: anonimowy.