Plein-air

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Włodzimierz Perzyński
Tytuł Plein-air
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
WŁODZIMIERZ PERZYŃSKI.

Z SONETÓW.
PLEIN-AIR.

Leżę na stercie siana upojony ciszą,
Błękit mię obezwładnił, ogarnęła senność,
Oczy nakryłem dłonią i w nieba bezdenność
Patrzę, kędy obłoki srebrne się kołyszą.

Marzę... W sercu, jak w księdze myśli głoski piszą
Coraz inne... podziwiam barw, obrazów zmienność,
Poi mię łąk aromat i słońca promienność,
Wzrok we mgły się obleka, piersi zwolna dyszą.

Tak gorąco, tak cicho... Gdy w dal niebieskawą
Spojrzę, dostrzegam, zda się, lal powietrznych drżenie.
Wiatr drzemie gdzieś w przestworzu, nie szeleści trawą,

Nie gra na harfie z liści jego skrzydeł tchnienie.
Senno, cicho... uroczo... Zatęsknię­‑ż za wrzawą
Życia, czując na sobie wieczności spojrzenie?





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Włodzimierz Perzyński.