Dzikich grusz konary korabie płynących zapachów
Na rozstaju złoty tuman pyłu
Czyją jesteś Najado czyją
Pełna lęku dzikiego przestrachu
W maleńkiej izdebce
Wicher nocą stęka
Za szybą szepce
Tulisz się pełna lęku
Świt rózgi drobnych motyli w maju
Nie zawodzi ze zgniłego zielonego ruczaju
Gonię bosą po rosie
Głos się po rosie niesie
Poznamy się po głosie
W oczarowanym lesie
Nadbrzeżne urwiska
Wpijają się sosny
Rosną wielkie skrzydliska
Będą nas niosły