Pierwsza mowa, jako Prezesa Towarzystwa Rolniczego krakowskiego, wypowiedziana przy zagajeniu Ogólnego Zebrania Towarzystwa Rolniczego w 1885 r.
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Pierwsza mowa, jako Prezesa Towarzystwa Rolniczego krakowskiego, wypowiedziana przy zagajeniu Ogólnego Zebrania Towarzystwa Rolniczego w 1885 r. |
| Pochodzenie | Jan Tarnowski z Dzikowa |
| Wydawca | Zdzisław hr. Tarnowski |
| Data wyd. | 1898 |
| Druk | Drukarnia „Czasu“ |
| Miejsce wyd. | Kraków |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Otwierając Zgromadzenie Ogólne Towarzystwa Rolniczego, sądzę, że odpowiem intencyi i uczuciom waszym, Panowie, jeżeli sprawy bieżące pominę dziś milczeniem. Ze sprawozdania komitetu, które za chwilę będzie odczytane, poweźmiecie Panowie wiadomość o stanie Towarzystwa, o jego w roku upłynionym rozwoju i działalności. Mnie o sprawach tych obecnie mówić niepodobna, na sercu leży przedewszystkiem co innego; myśl moja, równie jak myśl każdego z Panów zwraca się mimowolnie za Tym, którego pierwszy raz od lat tylu w gronie naszem brakuje. Jego tu wspomnieć, pamięć Jego uczcić z tego miejsca, z którego tyle razy do nas przemawiał, tylu obradom naszym przewodniczył, to dzisiaj pierwszy mój obowiązek.
Lat 23 upływa od czasu, jak Towarzystwo Rolnicze krakowskie ster spraw swoich i interesów złożyło w ręce ś. p. Henryka Wodzickiego. Pamiętna to epoka z wielu względów, dla nas rolników, pamiętna przedewszystkiem z powodu znaczenia, jakie opinia kraju podówczas do Towarzystw przywiązywała. W braku innych legalnych reprezentacyj, w nich koncentrowało się, rzec można, całe życie obywatelskie, a do pewnego stopnia i polityczne. Jaką zaś wagę do objawów tego życia kraj przywiązywał, tego najlepszą miarę daje wybór ludzi, których powoływał do przewodniczenia tym instytucyom.
Dosyć tu wspomnieć imiona: Michała Badeniego, Andrzeja Zamoyskiego, Leona Sapiehy; obok tych imion, Panowie, w skromnych dziejach naszych Towarzystw rolniczych imię Henryka Wodzickiego pozostanie na zawsze zapisane.
Przez lat trzy jako wiceprezes i przez lat 23 jako prezes, służył On Towarzystwu z gorliwością, z poświęceniem i co najważniejsza z wytrwałością; miał On do walczenia z licznemi i różnorodnemi trudnościami, a gdy minął czas świetności i rozkwitu Towarzystw rolniczych, z trudnością największą i najgroźniejszą ze wszystkich — z obojętnością i zwątpieniem. I powiodło Mu się tę nawet trudność przezwyciężyć, powiodło mu się wlać nowe siły i tchnąć nowe życie w Towarzystwo Rolnicze krakowskie.
Daj Boże, by na długo i by utrzymało się zawsze na tej drodze, którą On je prowadził, na drodze pracy i praktycznej działalności.
Wielu z Panów pamięta może — ja przynajmniej żywo mam przytomną w pamięci chwilę, kiedy 23 lat temu Henryk Wodzicki, przyjmując po raz pierwszy wybór na prezesa Towarzystwa Rolniczego, powiedział, że zaufanie współobywateli synom przekaże, jako najdroższą spuściznę. A jednak dziś powiedzieć można, że pozostawił On coś jeszcze droższego, bo dwudziestokilkoletnią działalność, pełną pracy i zasług, działalność, będącą najlepszym dowodem, że wybór podówczas był trafny, że zaufanie w najgodniejsze ręce powierzone zostało.
Strata takiego, jak On, człowieka, musiala dotknąć boleśnie kraj cały, ale to nie ulega wątpliwości, że po rodzinie i najbliższem kółku przyjaciół, żadna instytucya, żadne grono ludzi nie mogło żywiej i boleśniej uczuć tej straty, niż nasze Towarzystwo Rolnicze.
Nie do mnie należy oceniać zasługi ś. p. Henryka Wodzickiego na innych szerszych polach działania, w Radzie państwa, w Sejmie, w Towarzystwie Wzajemnych Ubezpieczeń, tej instytucyi powszechnie a tak słusznie uważanej za chlubę naszego kraju, ale mówiąc o Nim tu właśnie w naszem zebraniu, jakże nie wspomnieć jeszcze choć słowem o tych zaletach rzadkich, a Jemu właściwych, które osobistość tę szanowną czyniły zarazem sympatyczną. Jak nie wspomnieć, że z bystrością rozumu i trafnością sądu, ze stałością przekonań i z wiernością zasadom łączył zawsze wytworność formy, wyrozumiałość dla drugich, pojednawczość, słowem, wszelkie te zalety, które Mu zjednywały i podbijały serca.
Że pamięć Jego żyć będzie długo między nami, o tem zapewniać byłoby zbytecznem, ale dać temu wyraz nie zaszkodzi.
Zwyczajem jest powszechnie przyjętym wszystkich ciał obradujących, że przez powstanie oddają cześć pamięci tych, których śmierć z ich grona zabrała; przyznacie jednak, Panowie, że objaw ten z naszej strony względem tyloletniego i zasłużonego prezesa, gdyby był jedynym, byłby cokolwiek blady i niewystarczający. Dla tego z upoważnienia i w imieniu komitetu mam zaszczyt upraszać Ogólne Zgromadzenie, ażeby przez powstanie i przez akklamacyę raczyło przyjąć i zatwierdzić uchwalę komitetu, postanawiającą, że ma być wybity medal pamiątkowy z wizerunkiem ś. p. Henryka Wodzickiego, że jeden egzemplarz tego medalu ma być od Towarzystwa Rolniczego krakowskiego ofiarowany Jego rodzinie.