[3]Ustęp z pieśni
XI. Kalewali.
(pierwsza harfa Wainamoinena).
Z fińskiego oryginału przełożyła M. Krahelska.
——○——
... Potrzykroć stary Wainamoinen,
Śpiewak i mędrzec o życiu długiem,
Do grania swoje sposobi dłonie,
Omywa wodą palce przed graniem.
Usiadł na głazie szczęścia, nad drogą,
Na czarodziejskim siada kamieniu,
Na pięknej, wiecznie widnej wyżynie,
Na pozłocistym siada pagórku,
Szczupaczą harfę ujmuje w dłonie,
O swe kolano mocno opiera —
Takiem przed graniem przemawia słowem:
„Chodźcież tu wszyscy, blisko stawajcie,
KrórzyścieKtórzyście pieśniom harfianym radzi,
Chodźcie posłuchać spokoju w pieśni —
Dźwięków maleńkiej mojej kanteli“.
Jął się sędziwy Wainamoinen,
Onego grania, bardzo wdzięcznego,
Gra na swej harfie z szczupaczych ości,
Na wyłonionej z morza Kanteli.
... To gra sędziwy Wainamoinen:
Ani się w puszczy gdzie najciemniejszej,
Ani na łąkach, ani śród gaju,
Ani się w polu zwierz taki znajdzie,
Coby tu teraz nie biegł z pośpiechem,
Słuch swój spokojnem nasycić graniem.
Mała wiewiórka skacze ku niemu,
Ciekawie patrzy z sosen gałęzi,
Tchórz śpieszy — borsuk porzucił norę
Łosie z wrzozowisk suną tu rysią,
Żwawe łasiczki biegną wesoło.
Zbudził się siwy wilk w głębi kniei,
Niedźwiedź poruszył się z matecznika,
Z swojego gniazda pośród korzeni,
Z kryjówki swojej śród ciemnych świerków.
Wilk szybkim krokiem drogę przemierza,
Niedźwiedź pośpiesza przez wrzozowiska,
Zdyszany wreszcie przy grajku siada,
Na płocie sobie siada sapiący.
Sam Tapio starzec — możny władyka,
Wszystkich puszcz czarnych i jasnych gajów,
I za nim jego leciuchna świta:
Leśne dziewczęta, leśni młodzieńce,
Orszakiem płyną z pomiędzy głazów,
Słuchania pieśni niezmiernie chciwi.
Toż samo można lasu Knehini,
Małżonka Tapio — odważna pani
Wdziewa pończochy swe szafirowe
Czerwoną szatą swą postać zdobi,
Z gałęzi brzozy wdzięcznie się schyla,
Śród gęstwy liści miejsce zajmuje,
Aby posłuchać pieśni harfianej,
By słuch spokojnem ucieszyć graniem.
Z podniebnych wyżyn orzeł zlatuje,
Zpopod obłoków wdół jastrząb spływa,
Kaczki rzucają swe żerowiska.
Łabędzie z swoich zdążają jezior.
I nawet małe sikory leśne,
Najmniejsze wszystkie ptasie śpiewaki,
Wesołe pliszki — setkami setek,
Zpod chmur skowrończe, powietrze stado,
Wszystko zlatuje nisko i słucha,
Zaledwie zcicha przyświergotujac,
Jak palce starca szczęście stwarzają,
Jak gra sędziwy Wainamoinen.