Pielgrzymka do Ziemi Świętej odbyta w roku 1863/O Ziemi Świętéj, książki polskie, z jednéj z nich dotąd nieznanéj wyjęte szczegóły

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Eustachy Iwanowski
Tytuł Pielgrzymka do Ziemi Świętej odbyta w roku 1863
Podtytuł Roku 1875 opisana z przydaniem różnych o Ziemi Świętéj szczegółów, i o Synai.
Data wydania 1876
Wydawnictwo nakładem autora
Druk Wincenty Kornecki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Indeks stron
O Ziemi Świętej książki polskie. Z jednej z nich dotąd nieznanej wyjęte szczegóły.

Mamy kilka o Ziemi Świętej dzieł polskich. Kilkakrotnie wydaną Peregrynacyą księcia Mikołaja Radziwiłła, ks. Józefa Drohojewskiego reformata Pielgrzymkę do Ziemi świętej odbytą w r. 1788, 89, 90, 91, w Krakowie wydaną w dwóch tomach. Ksiądz Ignacy Hołowiński szacowną i obszerną, wydał pielgrzymkę. Prócz tego mamy jeszcze kilka opisów, których dotąd nie znamy, które są wielką rzadkością. Przez Andrzeja Rymszę, chorographija, albo topographija, to jest osobliwe a okólne opisanie Ziemi Świętej. Wilno 1595 r.
Przez Stanisława Grochowskiego: Hierozolimska procesya, w Krakowie r. 1607 u Łazarza, dziełko bardzo rzadkie.
Nakoniec Peregrinacya, prawdziwe opisanie Ziemi świętej, Betleem i Jerozolimy, naprzód przez ludzi godnych duchownych i świeckich peregrynujących w r. 1509, łacińskim językiem wydana, a polskim w roku 1595 do druku podana, ponowiona w r. 1696 w Warszawie O.O. Schola. Pijarum.
Mając tę książeczkę nieznaną dotąd, aby gruntowniej jeszcze poznać Ziemię świętą, z niej wypis czynię niektórych szczegółów o najświętszych miejscach, które po tylekroć, i w każdym wieku opisane, są przedmiotem zawsze uwielbień dusz chrześcijańskich, i pobudką do nieustających pielgrzymek, i najświętszych o drogiej męce Pańskiej rozmyślań.
W tej peregrynacyi zaczyna od miejsca urodzenia Zbawiciela, od Betleem. Z Jeruzalem do Betleem jest wielka mila polska, jest pięć mil włoskich, a półtory leuki. Leuka zawiera w sobie trzy mile włoskie. Między Jeruzalem i Betleem po środku drogi jest miejsce, gdzie się okazała gwiazda mędrcom, gdy z Jeruzalem wyszli. Tu jest przywiązany odpust siedmioletni, i tu się znajduje studnia pod dachem. Dalej trochę klasztor, gdzie Elijasz prorok mieszkał, i pokutę czynił. Potem grób Racheli, który zadziwia pielgrzymów, a nakoniec Betleem. Tu czcimy kolebkę drogiego Zbawiciela. Kościół Betleemski w wieku XVI, Peregrynacya o której mówimy tak opisuje: „Kościół wtedy, to jest roku 1504 miał ściany okryte marmurem, sufit z drzewa, cedrowego, niepróchniejący i przez robaków nigdy nie toczony; 40 słupów marmurowych okrągłych i bardzo pięknych we cztery rzędy postawionych. Posadzka marmurowa, okien ku południowej stronie jedynaście, których wyzłocenie było szczerozłotem, od chciwości Saraceńskiej okryte czarnem malowaniem, jednak w niektórych miejscach było widać to złoto. Na miejscu, gdzie przygotowywali dary mędrce, był jeden ołtarz, około którego zaraz źródło, w które gwiazda wiodąca trzech króli wpadła. Gdzie Pan Jezus był obrzezanym ołtarz drugi. Niżej schodząc kapliczka urodzenia Chrystusa Pana, która w 1509 r. li tylko do katolików należała. W dzień narodzenia Pańskiego, gdy księża, franciszkanie odprawiali nabożeństwo, nikt oprócz katolików do kaplicy wejść nie mógł Straż wojenna turecka wejścia strzegła“ Opis kaplicy narodzenia Pańskiego, jako też i mieszkanie św. Heronima, grób jego, z którego ciało przeniesione zostało do Rzymu, i grób św. Euzebijusza tak są opisane w tej peregrynacyi jak i w innych pielgrzymkach. Peregrynanci z r. 1509 opowiadają, że jeden sułtan chciał marmury z kościoła Betleemskiego zabrać, lecz wąż straszliwie pełzając, i sycząc, i ukąszeniem grożąc, przestraszył, i robotnicy nie uczyniwszy żadnej szkody, odeszli.
Na miejscu, w którem Aniołowie zwiastowali pasterzom narodzenie Pańskie, św. Paula wielki zbudowała klasztor, którego ruiny w 1509 roku były widziane. Dwie mil polskich za Betleem, jest wysoka góra, z której widać morze Martwe, górę Seir w Arabii, i brzeg morza śródziemnego od Jaffy aż do Gazy. O pięć dużych mil polskich jest miasto filistyńskie Ebron, gdzie, jak pisze owa peregrynacya, były groby Adama, Ewy, Abrahama, Sary, Izaaka, Rebeki, Jakóba, i Lii. Tu za czasów panowania chrześcijańskiego w wiekach średnich, był wspaniały, okazały kościół, jak go nazywano stołeczny. W roku 1509 już śladów jego nie było, grób patryarchów był w rękach saraceńskich. Przy tym grobie w dolinie, jest tak zwana rola damasceńska, w której ma być glina, z której ciało pierwszych rodziców było utworzone. Glinę z doliny wykopywano, wywożono, i sprzedawano do dalekiego Wschodu, do Egiptu, i chociaż bardzo jej wiele wykopywano, przecie nigdy nie ubywało. Mylił się przeto książe Radziwiłł, sądząc, że koło Damaszku Adam i Ewa byli stworzeni. Około Betleem z roli damasceńskiej było ciało pierwszych rodziców ulepione. Na przeciw tej roli, na górze, w odległości dwóch strzałów, w skale jest rozpadlina, jaskinia, w której Adam i Ewa czynili pokutę i płakali lat sto Abla zabitego. Tam jest woda, którą zowią miejscem łez. Gdzie czcimy urodzenie Zbawiciela, i był urodzony pierwszy człowiek, przy kolebce pierwszego człowieka i naszego Zbawiciela, mieszkał Abraham, i tu jest grób jego. Peregrynanci w roku 1509 widzieli ślady murowanego domu, w którym mieszkał kochający Boga patryarcha wielki, który jedynego syna chciał dla spełnienia jego świętej woli ofiarować. W roku 1509, obok ruin tego domu, pielgrzymi widzieli wielkie rozłożyste drzewo Abrahamowe, podziwiające okazałością, podobne do klonu, dotykali się jego gałęzi. Pod niem stojąc Abraham witał przychodzących do siebie trzech Aniołów, którzy byli figurą Trójcy Przenajświętszej, i stali na górze, na przeciw drzewa tego, okrytej pięknym gajem. Na tem miejscu, z którego widać morze Sródziemne i morze Martwe, Bóg okazywał Abrahamowi cudowne i dziwne sprawy swoje, kiedy ogień zstąpił z Nieba, i palił Sodomę. Na przeciw Ebronu to jest grobu patryarchów jest góra wysoka, na której zabił Kain Abla brata swego. O siedm mil włoskich, co znaczy więcej, jak dwie mile polskie do grobu Abrahama jest grób Lota, brata jego. Z tych tradycyj, widzimy, że lud Izraelski z Egiptu dążąc do Palestyny szedł do własnej, do ojczystej ziemi, mieszkał w niej Abraham i tu były jego kości złożone, Izaaka, i Jakóba.

Miejsca, będące na zachodzie Jerozolimy.

Na początku XVI wieku o pół mili od Jeruzalem był klasztor Jakobitów, tam gdzie było drzewo na krzyż ścięte. Miejsce narodzenia Jana św. Chrzciciela było o milę od Jeruzalem. Nikt ze świętych Pańskich tak nie jest bliski Zbawiciela, jak święty Jan Chrzciciel. Jego był rowieśnikiem, szczególna przyjaźń łączyła Matkę Boską z Elżbietą, jeszcze w żywocie matki Jan święty poruszył się na zbliżenie się Zbawiciela. On Go objawił, i wskazał. On polał wodą w Jordanie, i rzekł o Nim, że jest Bóg wcielony, którego niegodzien był rzemyka u nóg Jego rozwiązać. Chrystus Pan nazwał Go naświętszym z ludzi. Nikt urodzony z niewiasty do skończenia wieków równym Mu w świętobliwości nigdy nie będzie. Miejsce jego urodzenia, pustynia, w której mieszkał, do najświętszych miejsc należy. W najpierwszej młodości swojej opuścił rodziców, i żył samotnie, wiodąc pokutniczy, anielski żywot. Pielgrzymi wszystkich wieków, jako do zdroju spragnieni dążyli i dążą do miejsca, w którem ojciec pustelników, ostatni prorok żywot młodzieńczy w Bogu zanurzył, i jako strumień wpada do rzeki, tak on złączył się ze Zbawicielem. Patryarcha, prorok, męczennik, najwyższą cześć i uwielbienie ma w kościele Bożym. Na tem miejscu, gdzie upłynął żywot jego, stróże grobu Pańskiego, zakonnicy św. Franciszka zbudowali kościoły i klasztory, i chwała tam Boża jest nieustającą.
Na miejscu urodzenia św. Jana Chrzciciela jest udzielony przez Stolice Apostolską odpust zupełny. Tam był wspaniały kościół, który w XVI wieku został przez Saracenów ostatecznie zniszczony. Obok kościoła był dom Zacharyasza, ojca św. Jana. Przy tym domie w rozpadłej skale, ukryła świętego Jana matka w czasie rzezi niemowląt, przez Heroda nakazanej. O pół mili polskiej, w domu Zacharyasza, jest pustynia, w której św. Jan mieszkał. W sześciu latach swego życia opuścił dom rodziców, i tam się przeniósł, żyjąc pustelniczo i samotnie. Karmił się miodem leśnym, i szarańczą. Między domem Zacharyaszowym i pustynią, mieszkaniem św. Jana, wskazywano stół mały i niski, na którym Zacharyasz siadał, odwiedzając na pustyni syna swego. Tędy idzie droga z Jerozolimy do Egiptu.
Arimatya, skąd Józef, który pogrzebł Pana Jezusa był rodem, i zwał się Józefem z Arymatyi, na górze jest położona, na zachód od Jerozolimy. Z Jerozolimy widać Arymatyą. Droga z Jeruzalem do domu Zacharyaszowego jest bliską drogi, idącej z Jeruzalem do Arymatyi. W Arymatyi była kaplica, w której był grób Samuela proroka, roku 1509 strzegli tego grobu żydzi.
Blisko Jerozolimy, jest miasto Emmaus, które pielgrzymi na dzień drugi Wielkiej-nocy odwiedzają, na pamiątkę tę, że Pan Jezus po swojém Zmartwychwstaniu tam okazał się uczniom swoim, z nimi szedł i rozmawiał. Objaśniał im Pismo święte, miejsce to zostało przezwane przez Saracenów. Chrześcijanie mieli trudności w odkryciu prawdziwego Emmaus. W XVI wieku nic w Emmaus nie było, ani kaplicy, ani kościoła, tylko mur wpół rozwalony, bez nakrycia.
Jaffa Joppen był port główny, w którym wylądowywali pielgrzymi dążący do Jeruzalem, ale póty nie wysiadali, póki nie dali znać o przybyciu zakonnikom św. Franciszka jerozolimskim. Ci wyrabiali u starosty zezwolenie wejścia na ziemię należącą, do sułtana, nie inaczej, tylko za opłaceniem pięciu dukatów od osoby. Peregrynanci roku 1509 liczą od Jerozolimy do Jaffy szesnaście leuk, to jest dużych 10 mil polskich. O cztery mile polskie od Jaffy jest góra Modyn, za nią miasto Leda, które lud zowie świętym Jerzym, tam bowiem, wedle tradycyi, miało być pogrzebane ciało św. Jerzego, który zabił smoka, którego Rosya za szczególnego sobie obrała patrona, umieściła go w herbie swoim, jego opiece przypisuje swą wielkość i potęgę. W tem miejscu Piotr święty uzdrowił chromego Eneasza, ochrzcił Korneliusza, i wskrzesił niewiastę. W Jaffie jest wspomnienie, pamiątka św. Piotra, naczelnika Kościoła, następcy Zbawiciela, który głową został przezeń apostołów, i całego Kościoła mianowany, dowiódł Boskiego namaszczenia, i posłannictwa. Nim opuścił Ziemię świętą, nim stanął w Rzymie gdzie zbudował kościół Apostolski, cudami w Palestynie się wsławil. Pielgrzymując do grobu Zbawiciela, w porcie, który pielgrzymów przyjmuje, oddajemy cześć świętemu Piotrowi, głowie Kościoła.
W roku 1509 w czasie peregrynacyi, z której wyjątki czynimy, w miejscu, gdzie Anioł znalazł Habakuka, niosącego obiad żeńcom, i ująwszy go za włosy zaniósł do jamy lwów, w której był Daniel prorok, stał kościół. Jama lwów była tam, gdzie jest dziś Kair.
Na zachodzie od Jeruzalem są: Acharon nad morzem, Azoth i Askalon. Z Askalonu był rodem Herod, zwany Herod Askalonita, za którego czasu narodził się Chrystus Pan. Od Askalonu o dwie mile polskie jest główne miasto filistyńskie Gaza. Od Jerozolimy do Gazy dwa dni drogi.

Przez Gazę idą karawany z Jerozolimy do Egiptu. W Gazie, Samson skończył życie, obaliwszy dom, w którym zginęło bardzo wielu Filistynów. Gmachu obaionego były jeszcze ściany w roku 1509. Na drodze z Gazy do Egiptu jest miasto Damiata, w którem Jeremijasz prorok był ukamienowany. W XVI wieku miasto Damiata już nie istniało, było ostatecznie zburzone, inne o kilka mil zbudowano.
Miejsca na północ Jeruzalem.

Wyżej Palestyny, jest Fenicya nad morzem. W niej miasto zwane dawniej Ptolemaida, które w XVI wieku nazywano Achon. Z dwóch stron morzem oblane, z trzeciej przylegają żyzne pola. Nigdy nie było w posiadaniu synów Izraela, chociaż w opisaniu ziemi Świętej pokoleniu Aser było naznaczone. Ze strony południowej jest góra Karmel. Zachwyca czarownym urokiem, jest najpiękniejszą górą w Syryi. Nie masz przystani, wzgórza nad morzem Śródziemném, nad wszystkiemi jego brzegami jak Karmel. Nie tylko zachwyca widokiem pięknym, ale ku Bogu serdecznym unosi zapałem, i chwała Boska tu nigdy nie ustawała w starym i nowym Zakonie. Karmel był w pokoleniu Issachar. Tu porodzili się Jakób, i Jan, synowie Zebedeuszowi.
Tyr był na początku XVI wieku jeszcze obronnym, dziś już śladu fortyfikacyi i murów dawnych nié ma, ziemia je już zasypała. Tyr, o którym tak szczytnie, uroczo, wzniośle, mówili prorocy, dziś jest w grobie. W tém mieście było wiele kości Świętych, mówi peregrynacya. Tu Orygenes pogrzebany, i wielu męczenników poległo. Nie tylko prorocy w Tyrze grzmieli silnem i potężnem słowem, tu i Chrystus Pan z Boską przychodził nauką. Co się tylko stało cudownego i wielkiego w Izraelu, do Tyru zaszło. Tyr słuchał proroków, Tyr oglądał Zbawiciela. W tém miejscu, gdzie był kamień, na którym stał Chrystus Pan i nauczał, zbudowany był w czasach szczęśliwych kościół. W Tyrze wskazują miejsce, z którego wołała niewiasta: „Błogosławiony żywot, który cię nosił“. Tyr od Jerozolimy jest o 30 mil wielkich polskich.
Miasto zwane Cezarea Filipowa, dawniejszy Dan, dla tego że pokolenie Dan zabrało miasta Tyryjskie pod górą, Libanem. Dan był granicą na północy Ziemi obiecanej, która się rozciągała od Dan z północy do Bersabey na południu. Bersabea była naprzeciw wielkiej puszczy, w której naród Izraelski idąc z Egiptu przebywał. Filip, który czwartą częścią królestwa Judzkiego rządził, ku czci cesarza Tyberyusza nazwał Dan, Cezarea. Tu są dwa źródła, z których płyną strumienie Jor i Dan, zlewają się w jedną rzekę Jordan, który między Kafarnaum i Korozaim, w morze Galilejskie wpada.
Sarepta, miasto niegdyś znaczne, W początku XVI wieku było już bardzo maluczkie. Przed bramą, miasta okazują miejsce, gdzie Elijasz syna wdowy Sareptańskiej umarłego wskrzesił, oliwę i mąkę rozmnożył.
Sydon w XVI wieku jeszcze nie miał murów, jak dziś zupełnie obalonych, miał dwa zamki obronne. Przed bramą, była kaplica, na miejscu, gdzie Pan Jezus rozmawiał z niewiastą Chananejską i syna jej uzdrowił.
W Bejrucie Chrystus Pan także nauczał. Tam pisze peregrynacya, był obraz Pana Jezusa krwią płynący. Pod Bejrutem święty Jerzy zabił smoka. Jedni utrzymują że zabił w Georgii, drudzy pod Bejrutem.
Miasto Trypolis nad brzegiem morza Śródziemnego, jeszcze w XVI wieku było zaludnione, mieszkali Grecy, Ormijanie, Maronici, i Europejczycy (Latynowie). Koło miasta jest wielka dolina, i źródło, jak mówi peregrynacya, gwałtownie z Libanu płynące, wspomniane w pieśniach Salomonowych. Przy Trypolis św. Eustachiusz rozłączył się z żoną, i z dziećmi.
Antyochija. Piotr święty miał tu Apostolską stolicę. Odtąd biskupi antyochejscy byli patryarchami. Antyochija nazwaną jest dla tego, że ją Antyoch rozszerzył i powiększył. Antyochija miała błogosławieństwo Apostolskie. Tu rozwinęło się życie świętobliwe pustelników, zakonników, klasztory antyochejskie na Wschodzie słynęły. Z Antyochii był rodem Galenas lekarz, i wnuk jego także w sztuce lekarskiej ukształcony Łukasz Ewangelista. Tu jest miasto Tarsis, w którem się Paweł apostoł narodził. Ku południowi są miasta Galilejskie, Neptalem, miasto, w którem mieszkał Tobijasz. Betsaida miejsce urodzenia św. Andrzeja i Filipa apostołów. Przy morzu Galilejskiem zamek był Magdalam, od którego Marya Magdalena wzięła swoje nazwisko. Morze Galilejskie żyznością brzegów, obfitym ryb połowem ściągało mieszkańców, którzy tu chętnie zamieszkiwali. Przy tém morzu byli wybrani Apostołowie. Tu cudowny ryb połów był figurą nawrócenia narodów. Tu burza uspokojona była, figura nieszczęść ludzkiego rodu, skutkiem ducha jego i namiętności, słowem Božem uspokojona. To morze ma odblask, cudowny urok i jakby zwierciadło, w którém i dziś zdajemy się widzieć przebywającego na niém Zbawiciela. O milę od góry, pod którą Chrystus Pan pięciorgiem chleba 5.000 ludzi nakarmił, jest Kapharnaum. Blisko tego miasta w 16tym wieku był zamek, najobronniejszy ze wszystkich w ziemi obiecanej. Tu się narodziła św. Anna, Matka N. Panny. Blizko jest Korozaim, któremu Pan złorzeczył, i Betulija, gdzie Judyt zabiła Holofernesa. Nakoniec Nazaret, o którym mówi peregrynacya: „Chwalebne miasto Nazaret, z którego kwiat nad kwiatami z korzenia Jesse wyniknął. W Nazareth ciecze wyborne źródło, z którego w dzieciństwie swém Pan Jezus zwykł był wodę czerpać, i Matce swej odnaszać. Nazareth od Jerozolimy jest trzy dni drogi, to jest naszych polskich mil piętnaście. Było niegdyś miastem, teraz jest miasteczkiem maluczkiem, jako Betleem trochę domków mając. Tam jest miejsce, gdzie anioł Gabryel zwiastował Pannie Maryi wcielenie Syna Bożego, i tam kaplicę zbudowano, którą aniołowie do Loretu przynieśli. Za Nazaretem ku południowi, jest miejsce w skale rozpadłej, na górze, które zowią Przeskok Pański, z którego żydowie chcieli Pana Jezusa z góry strącić, uszedł ich rąk, a w drugą skałę wskoczył, w której stopy nóg Jego bywają okazywane. Z téj góry, gdzie spychano Pana Jezusa, widać górę Tabor, Hermon, i wieś Endor, w której Saul do czarownicy przyszedł, i całą doline Ezrelon. Z Nazarethu o 2 mile polskie jest góra Tabor, na której się Pan Jezus przemienił. U spodu tej góry jest miejsce, na którem Melchizedechem nazwany Set, syn Adamów, zabieżał Abrahamowi, zwracającemu po porażce królów, kiedy odzyskał Lota syna brata swego. Na tej górze są rozwaliny pałaców, w nich się chronią lwy i inne zwierzęta.“ Tam królewskie bywały łowy, na dół schodząc jest potok Cison. Około Tabor są góry z północy Hermon, Kaim, na której Kaim był zabity przez Lamecha, Mageddo, i od południa Gelboe, która jest niepłodna, skalista, wedle podania nie postały na niej deszcz i rosa. Niebłogosławieństwo Saula spadło na Gelboe, przy której poległ. Między temi górami jest dolina więcej jak mila szeroka, a ze trzy mile długa, na której sławne były bitwy. Tu Gedeon poraził Madyanitów. Tu poległ z synem Jonatanem Saul nieszczęśliwy.

Samarya.

Prowincya górzysta leży między Galilea i Judeą. Zaczyna się od zamku Gelim. Od tego zamku do rzeki Jordanu jest polskich mil cztery czyli leuk sześć. Z Samaryi do granicy Galilejskiej jest leuk pięć. Niegdyś było miastem wielkiem. Na początku 16go wieku pokazywano dwa domy, z których w jednym był pałac królewski, w drugim św. Jana Chrzciciela pogrzebano. Samaryą zwano potém Sebaste. Pamiętna jest grobem św. Jana, w którym go między dwoma prorokami Elizeuszem i Abdijaszem złożono. Na grobie jego, za czasów królestwa chrześcijańskiego w wiekach średnich, był wielki kościół, który po powrocie Saracenów zburzony został. Ciało św. Jana przeniesiono do Europy. Do miejsca, w którem przedtém było złożone, pielgrzymują chrześcijanie, i mają je w wielkiej czci. O dwie mile polskie od Samaryi jest góra Betel. Między Betel i Dan jest miasto Sychem. Około Sychem miał swą własność Jakób patryarcha, tu mieszkał przed wyjściem do Egiptu, i swoję ziemię darował Józefowi. Izraelici wychodząc z Egiptu, nieśli z sobą kości Józefa, i tu w dziedzictwie ojca jego pogrzebali. Za bramami miasta Sychem są dwie góry Garizim i Hebal. Tu Izrael w 12 pokoleniach wszystek zebrany stanął pod temi górami przeszedłszy przez Jordan. Jozue rozdzielił ziemię Świętą na 12 pokoleń, i udzielił błogosławieństwa Izraelowi z góry Garizim, przekleństwo z góry Hebal. Samarytanie utrzymywali, że góra Garizim jest najświętsze miejsce w całym Izraelu. Tu bowiem otrzymał Izrael błogosławieństwo, i złożył ofiary dziękczynne Bogu jedynemu. Około Sychem była kolebka Izraela, tu bowiem blizko mieszkał Abraham na górze nazwanej Betel, i tu było dziedzictwo wnuka jego Jakóba. Jakób, jak mówi peregrynacya z r. 1509, na górze Betel miał sen, w którym widział drabinę i wstępujących na nią Aniołów. Na niej Abraham ofiarował syna swego Izaaka. Inni utrzymują, że Jakób miał sen na górze Kalwaryi, a Abraham ofiarował Izaaka na górze Morya, gdzie stanął kościół Salomonowy. Różnica zdań o tém, była powodem rozdziału Samarytanów z dwoma pokoleniami Judy i Benijamina. Pierwsi wszystkie święte wspomnienia i tradycye przywiązywali do góry Garizim, i okolic, drudzy, wyłącznie do Jeruzalem. Około studni, będącej przy Jakóbowej roli, gdzie Józef pogrzebany, z której się dała Zbawicielowi napić Samarytanka, był wielki kościół za czasów królestwa chrześcijańskiego. Między Jordanem i Jerychem jest równina zwana Galgala, gdzie synowie Izraelscy przeszedłszy przez Jordan, czas długi stali obozem.

Miejsca na wschód Jerozolimy położone.

Brama złota, przez którą Chrystus Pan wchodził do kościoła Salomonowego w niedzielę kwietnią, była zamurowaną, kiedy pielgrzymi w XVI wieku zwiedzali Jeruzalem. Była wtedy jedna brama, którą wchodzono przy górze Oliwnej. Niedaleko rzeczki Cedron okazywano kamień biały, na którym św. Szczepan był ukamienowany. To miejsce nieskończenie święte, dziś okazują. Ten pierwszy męczennik przelał krew swoją tam, gdzie ją wylał Zbawiciel, osiągnął najwyższą łaskę, której święci Piotr i Paweł nie dostąpili. Przez rzeczkę Cedron szedł most, na którym stała ławka z drzewa, na którém Zbawiciel był ukrzyżowany. Królowa Saba, zrozumiała, uczuła, poznała, że to drzewo jest cudowne i święte, nie chciała przechodzić przez mostek, weszła inną drogą. O tém drzewie powiedziała Salomonowi. Z jego rozkazu z mostu zostało zdjęte. Kościół grobu Najświętszej Panny tak opisuje peregrynacya: „Prosto przeciwko rzeczce w dolinie Jozafatowej jest kościół pod ziemią nie mający żadnego okna, do którego kościoła jest schód po stopniach. Zstępując do kościoła, po prawej stronie stopniów jest w ścianie grób, który powiadają ma być św. Anny, po lewej powiadają grób Joachimów. W chórze jest grób błogosławionej Panny Maryi, na kształt grobu Pana Chrystusowego. Tam bracia mniejsi OO. Franciszkanie[1] (Bernardyni) każdej soboty w nocy czytają Mszę św. o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, ustawicznie tam goreją kagańce rozstawione od chrześcijan. Do tego kościoła chrześcijanie wolnego przystępu nie mają, tylko za opłatą, tylko, bracia mniejsi mają wolne przejście i wyjście. Maurzyn oddał im klucze przymuszony cudem. Albowiem bracia nasi, za każdym razem, przez wiele lat, kiedy chcieli nabożeństwo celebrować, płacić musieli. Gwardyan wieczernika Pańskiego[2] nie mogąc mieć takiego dostatku, chciał na tamtém miejscu to nabożeństwo porzucić. Tedy się najbłogosławieńsza Panna Marya onemu Saracenowi, którego to grunt jest ukazała, i przestraszyła, i srodze mu groziła rozkazując, aby braciej wolno dopuścił tam celebrować przy jej grobie, i grób nawiedzać. Przestraszony Maurzyn przyszedł do braci, przed któremi on strach przerzeczony opowiadając, klucz oddał. Od tego czasu kiedy chcą wolno im, wnijść bez zapłaty i celebrować. W tym kościele jest źródło przy grobie Panny Maryi i zupełny odpust. Od tego kościoła na 16 kroków jest rozpadlina, wyciosana w kamieniu na ziemi, tam Pan Jezus trzy kroć wchodził modlić się, tamże się też krwią pocił. Tenże kościół przerzeczony (to jest ten, o którym mówiliśmy) i miejsce modlitwy Chrystusa Pana były w ogrodzie, który jest pod górą Oliwną.“ Dziś tego ogrodu nie ma, kościół grobu Panny Maryi od katolików jest odebrany, należy do Ormijan dyzunitów, księża nasi nigdy tam nie przychodzą. Na miejscu krwawego potu dziś jest kaplica rzymsko-katolicka, której w szesnastym wieku nie było.
O górze Oliwnej opowiada peregrynacya: „U stóp góry Oliwnej jest kamień, z którego Chrystus Pan usiadł na osiołka, gdy jechał do Jeruzalem. Na górę Oliwną zawsze szedł Pan pieszo, tylko do miasta wjeżdżał. Na górze Oliwnej wyżej, był drugi kamień, z którego widać całą Jerozolimę. Tam Pan Jezus patrząc na miasto płakał.“ Od tego kamienia nieco wyżej jest miejsce, gdzie Anioł przyniósł Najświętszej Pannie Maryi gałązkę palmową, by po Jej śmierci przed Jej marami była niesioną. Na tem miejscu była do Nieba wziętą i św. Tomaszowi apostołowi pas zrzuciła. Naprzeciw tego miejsca okazał się Chrystus Pan w dzień zmartwychwstania uczniom swoim. Na samym wierzchu góry Oliwnej jest bardzo święte miejsce, w wielkiej czci u chrześcijan, Wniebowstąpienia Pańskiego. Dziś tam nic nie ma, ani kościoła, ani kapliczki tylko stół kamienny, na którym raz na rok w dzień Wniebowstąpienia Pańskiego odprawia się msza św. W XVI wieku stał jeszcze kościół przez Heleną postawiony, ale bez dachu, w połowie rozwalony, do którego bydło, owce wchodziły. Wewnątrz jego na najświętszem miejscu była kaplica, w której był kamień, na nim był ślad stopy prawej nogi Zbawiciela, gdy wstępował w Niebo. Do tej kaplicy wchodzili chrześcijanie wszystkich wyznań, najczęściej jednak OO. Franciszkanie, śpiewając rzewnie i tkliwie: Jesu, nostra redemptio, Jezu odkupienie nasze! W wigiliją Wniebowstąpienia OO. Franciszkanie z góry Syonu, odprawiali tu solenne nieszpory, jutrznią, a potem chrześcijanie innych obrządków. O dwadzieścia kroków od miejsca Wniebowstąpienia Pańskiego, jest piwnica, gdzie św. Pelagija pokutę czyniła. Teraz tego miejsca pielgrzymom dzisiejszym nie okazują. W XVI wieku tam, gdzie Apostołowie ułożyli Credo, i rozdzielili kraje, do których pójść mieli, stały jeszcze ściany upadłych murów. Dziś najmniejszego śladu nawet gruzów nie ma. O 40 kroków ztąd, Chrystus Pan opowiadał znaki strasznego sądu. Od miejsca Wniebowstąpienia, idąc do miasta inną już drogą, wskazują, gdzie Chrystus Pan nauczył modlitwy Pańskiej, i gdzie Matka Boska odpoczywała idąc z wieczernika na górę Oliwną. Z góry Oliwnej widać całe miasto Jeruzalem, Jordan, i morze Czerwone. Wiara i miłość Pana Boga w ludach chrześcijańskich, była tkliwszą i szczerszą, gdy Bóg pozwalał, że wieczernik, najświętsze miejsce, zostawił w ręku chrześcijan. Na Syonie, który słyszał dźwięk arfy Dawida, na którym Chrystus Pan ustanowił N. Sakrament, chleb i wino w ciało i krew swą przemienił, nieustające pienia dzienne i nocne zakonników św. Franciszka wznosiły się ku Niebu, wtórzyły Dawidowej arfie, śpiewając pieśni, psalmy. Dziś zamilkł już Syon, z wieczernika wyparci zostali zakonnicy, synowie anielskiego Ojca. Posiedli go saraceni, maurzyni. Niema się komu o krzywdę Bogu zadaną i Jego chwale wiekuistej, upomnieć.
Wieczernik długości stóp 20 a szerokosci trzynaście, był kościołem w czasie pobytu zakonników, którzy odprawiali tam nieszpory, jutrznie, msze św., celebrowali, śpiewali, ale bez dzwonów i przy zamkniętych drzwiach. Dwa wieczerniki w tym się jednym łączyły. Główny, większy, w którym Chrystus Pan w Wielki czwartek jadł z uczniami wieczerzę, umywał im nogi, drugi mniejszy, w którym Duch Św. zstąpił na Apostołów, gdzie było z N. Panną zebranych 120 osób. Najświętsze Tajemnice wiary naszej, ustanowienie przenajświętszego Sakramentu, zesłanie Ducha św. spełniły się na tem miejscu. Dlatego też główny klasztor OO. Franciszkanów był przy wieczerniku, w którym, jak przy grobie Pańskim, chwała Boża we dnie i w nocy nigdy nie ustawała. Na najświętsze miejsca, położył maurzyn saracena żelazną rękę. Przy grobie Pańskim postawił straż, i kościół grobu Pańskiego zamyka. W wieczerniku nie było tureckich kluczów, księża sami, lękając się obelgi, i nie chcąc zwracać na siebie uwagi, przy zamkniętych drzwiach odbywali codzienne i solenne nabożeństwa. Pomimo tego najświętsze to miejsce wydarto, tym boleśniej, że się nie upomniały o to i nie użaliły się nawet państwa chrześcijańskie. W wieczerniku większym były dwa ołtarze, w miejscu, gdzie była wieczerza Pańska, ołtarz był większy. Stół tylko, na którym Pan nasz wieczerzał, przewieziony został do Rzymu, do bazyliki św. Jana Lateraneńskiego. Gdzie nogi Chrystus Pan uczniom swoim umywał, był ołtarz mniejszy. Zebrani Apostołowie otrzymali dary Ducha św. tam, gdzie były groby królewskie Dawida i Salomona. Przez długi czas odprawiały się tam msze św. i nabożeństwa katolickie OO. Franciszkanów. Na początku XVI wieku najpierwej miejsce zesłania Ducha św. było zamknięte. Księża i pielgrzymi nie wchodzili, w nocy tylko i kryjomo. Żydzi uważając w zbieraniu się chrześcijan zniewagę grobów królewskich, za znaczną opłatę zamknienie go wyrobili. Potem najboleśniejszy cios chrześcijanie w ziemi św. odnieśli, tracąc zupełnie cały wieczernik Pański, który wydarto dla Islamu.
Do dwóch ołtarzów w wieczerniku przywiązany był odpust zupełny. Wieczernik był czworograniasty. Chór we środku i dwa słupy były marmurowe, które podpierały jego sklepienie. Pod wieczernikiem w dole za sklepieniem była kaplica św. Franciszka i zakrystya. Tuż przy niej, tam, gdzie się zamykali apostołowie dla bojaźni żydów, i Chrystus Pan stanął po zmartwychstaniu między nimi, raz w niebytności Tomasza, drugi raz przy nim kładąc rękę jego w ranę boku mówiąc: nie bądź niewierny, ale wierny, była kaplicka maluczka. Blisko jest owa studnia Dawidowa, z której pili wodę Chrystus Pan z apostołami w czasie Pańskiej wieczerzy. Pod wieczernikiem z zachodniej strony, mieszkała N. M. Panna po wniebowstąpieniu Pańskiem aż do śmierci. Blisko tu jest miejsce święte, na którem św. Jan miał mszę św. przed N. M. Panną. Niedaleko wieczernika N. M. Panna umarła, tam odpust zupełny, i tam, gdzie leżała na marach. Pod wieczernikiem ze strony wschodniej, grób bohatera wiary naszej, anielskiego męczennika, św. Szczepana. Dawid Salomon i św. Szczepan, na Syonie byli pogrzebani. Przy wieczerniku była kuchnia, w której pieczono baranka wielkanocnego. Z północnej strony od wieczernika, były dwa kamienie. Na jednym stawał Zbawiciel kiedy nauczał, na drugim siadywała N. M. Panna, słów jego słuchając. Przy wieczerniku był obrany św. Maciej na apostoła, a na biskupa św. Jakób mniejszy. Dopókąd na Syonie mieszkali OO. Franciszkanie, dochowywano pamięć tych wszystkich miejsc, okazywano je pielgrzymom, przy nich odprawiano nabożeństwa, i przywiązane były odpusty. Dziś, jako są w ręku saraceńskiem, przystęp bardzo jest trudny, dawniej nawet niepodobny. Z pamięci chrześcijan, już się zatarła pamięć tych miejsc, dla serc wiernych, najszacowniejszych, najdroższych pamiątek. Za wieczernikiem, na równinie grzebali się chrześcijanie, wszystkich wyznań. Niektórzy powiadają, że wieczernik byłto dom Nikodema doktora, którego nazywano książe żydowskie, który gotował baranka wielkanocnego Panu Chrystusowi, o którym rzekł Chrystus do apostołów: „Idźcie do miasteczka do niektórego etc.“ Peregrynacya wspomina o miejscu, którego dziś już pielgrzymom nie okazują, gdzie żydowie chcieli ciało Panny Maryi niesione przez apostołów do grobu, z mar zrzucić. Tam był odpust 7-letni. Wieczernik, dom Annasza, Kaifasza, są dziś za miastem. Między domem Kaifasza a grobem Pańskim, jest jeden z większych kościołów jerozolimskich, należy wyłącznie do ormijan szyzmatyków, św. Jakóba większego, w miejscu, gdzie tego apostoła ścięto. Tam okazują grób tego apostoła. Koło domu Kaifasza, w XVI wieku była kaplica, w której był wielki kamień, którym Józef grób Pański przymknął. Chrześcijanie ułamywali kawałki tego kamienia, i nie utracił swojej wielkości. W XVI wieku koło domu Annasza było jeszcze stare drzewo oliwne, do którego Chrystus Pan był uwiązany, dopóki się Annasz nie obudził. Tego starego drzewa dziś niema, i kaplicy także na miejscu, na którem Chrystus Pan był policzkowany. Na miejscu zwanem kuropiewem, gdzie Piotr, wspomniawszy co mu rzekł Chrystus Pan, usłyszawszy śpiew koguta gorzko zapłakał, stał wielki kościół murowany, którego fundamenta na początku XVI wieku peregrynanci widzieli, dziś śladu nie ma. Peregrynacya mówi o wielkim bardzo kościele w Jerozolimie, na miejscu, w którem Najświętsza Marya Panna była ofiarowaną, mając lat sześć, i mieszkała do lat 14. Kościół ofiarowania N. M. Panny był w ręku saraceńskim, chrześcijanie tam wchodzić nie mogli. Mówiono, że każdej nocy tam 3000 lamp gorzało. Tego kościoła dziś śladu nie ma, i w nowych pielgrzymkach o nim wspomnienia nie znajdujemy. Na rzeczce Cedron dotąd jest mostek sklepiony, stoi nad suchym ruczajem, który pełen był wody niegdyś. Za mostkiem z przeciwnej strony jest grobowiec piękny Absalona, a inni utrzymują, że króla Jozafata. Cały ten wąwóz, w którym jest grób Maryi, zowią Doliną Jozafatową.
O ogrodzie pod górą Oliwną i świętych w nim miejscach peregrynacya mówi: „Od mostu nieco się skłaniając ku stronie północnej, Chrystus Pan przeszedł potok przez sto i ośmdziesiąt stajan aż do ogrodu. W tym ogrodzie jest wieś Getsemani, kilka chałupek mająca. Tam Pan zostawił ośm zwolenników (apostołów), aby się modlili mówiąc do nich: Siedźcie tu, aż ja przyjdę, Od Getsemani wziąwszy Piotra i synów Zebedeuszowych, idąc ku północnej stronie przez 120 kraczajów, skłaniając się ku wschodowi słońca przyszedł do kamienia wielkiego, bardzo białego, tam pokazał smutek swego człowieczeństwa mówiąc: smutna jest dusza moja aż do śmierci. Przy kamieniu onym, zostawiwszy trzech zwolenników zszedł z góry ku północnej stronie tak daleko, jako pachołek mocny i chyży kamykiem zarzucić co najdalej może. I wszedł w skałę wykowaną, w kamieniu, jakoby w piwnicy szerokiej, tamże się modlił i pocił krwią. A na témże miejscu trzykroć się modlił. Padł Pan Jezus na oblicze swe, modlił się, a za trzecim razem krwią się pocił. To miejsce jest bardzo nabożne, tam jest ołtarz, na którym bracia mniejsi co rok śpiewają pasyą w Wielki piątek. Nad ołtarzem jest kamień wysiadły ze ściany, na którym Archanioł Michał stał posilając Chrystusa Pana krwią pocącego się. Tam jest zupełny odpust.“
„Wstawszy Chrystus Pan zwrócił się do trzech Apostołów, gdzie jest kamień wielki i zastał ich śpiących. Od, miejsca tego na 20 kroków ku południowi Pan okrutnie pojmany i od Judasza pocałowany, tamże o 10 stóp był kamień położony miasto znaku, gdzie Piotr uciął ucho słudze książęcemu, jeszczem ja ten kamień widział, kiedym przyszedł do Ziemi świętej, to jest w roku 1508, ku końcowi roku ten kamień wykopano i precz wyniesiono przez Saracenów. Wszystkie te miejsca, począwszy od Getsemani, są w ogrodzie. A ten ogród jest prawie pod samą Górą oliwną.“

Opisanie świętego miasta Jeruzalem.

Brama złota, przez którą Chrystus Pan wchodził do kościoła, została zamurowaną, i około niej jest cmentarz muzułmański, wchodzić tędy chrześcijanie nie mogli. Wejście było przez drugą bramę zwaną Cedar czyli bramę św. Szczepana. Wchodząc do Jeruzalem od strony Góry Oliwnej, po lewej stronie jest głęboka sucha jama, taką już była w XVI wieku. Jest to owa sadzawka owcza z krużgankami, w której anioł poruszał wody, i wniesiony chory był uzdrowionym. Gdy pobożność, wiara ludu izraelskiego, a nawet i gorętsza doskonalsza chrześcijańska, która ją zastąpiła, wygasły, i woda cudowna wyschła, i dziś jest kościotrupem, podobną jest do jam w trupiej głowie, w których były niegdyś oczy żyjące. Za sadzawką był cmentarz Salomonowy, a pod nim stajnie jego, które oglądano w XVI wieku. Do kościoła Salomonowego, a raczej do postawionego na jego miejscu w XVI wieku i długo jeszcze żaden chrześcijanin pod karą śmierci wejść nie mogł. Od strony zachodniej szła ulica szeroka, sklepiona, którą wchodzili do kościoła i zwali bramą piękną. Tędy Piotr i Jan idąc ujrzeli ślepego człowieka, i Piotr go uzdrowił. W XVI wieku był kościół piękny św. Anny, który później został zupełnie zrujnowany, dziś przez Francuzów odnowiony, stoi na miejscu, gdzie był dom Joachima i Anny. Pod tym kościołem jest kaplica tam, gdzie się narodziła Marya Panna. Jedni utrzymują, że ciała śś. Joachima i Anny są złożone przy grobie Najśw. Maryi Panny w kościele Ormiańskim, drudzy w kościele św. Anny francuskim, gdzie przedtém mieszkali rodzice Najów. Maryi Panny. Te dwie były tradycye między chrześcijanami W XVI wieku. Dziś groby ich wskazują w kościele Ormijańskim, około groty Getsemani. Inni utrzymują, że cesarzowa Helena wywiozła ciało św. Anny do Konstantynopola. W Cyprze na górze, w kościele Benedyktyńskim okazują rękę św. Anny. Koło kościoła św. Anny, widziano w wieku XVI sadzawkę pełną wody, zrobioną przez króla Ezechijasza. Woda do niej wpływała ze stawów Salomonowych koło Betleem, z których rurami, kanałami szła naprzód do sadzawki przy kościele Salomonowym będącej, a potém do sadzawki Ezechijasza. Dziś jej już nie ma. Na miejscu biczowania gdzie był dom Piłata, w XVI wieku kaplicę zburzono, postawiono stajnie, chrześcijanom nie wolno było się zbliżyć. Dziś tam jest kościołek katolicki pod zarządem Franciszkanów.
Spotkawszy Najśw. Marya Panna Pana Jezusa idącego na mękę i dźwigającego krzyż, zemdlała. Na tem miejscu za czasu królów chrześcijańskich był wspaniały kościół pod tytułem „Omdlenia Najświętszej Maryi Panny.“ W XVI wieku zostawała już z tego kościoła tylko jedna ściana. W miejscu gdzie ujrzała Zbawiciela na drodze krzyżowej Najśw. Marya Panna, jest piękna zielona murawa, która podziwia rzadkością swoją. W miasteczku ścieśnionem, pełnem kamieni, prochu i ciasnych ulic, murawka zielonej barwy przypomina nam Boską Dziewicę, Pośredniczkę i Pocieszycielkę naszą, która we łzach tonęła, w omdleniu upadła i wyjednała u Boga ukojenie łez tych, którzy się do Jej pośrednictwa uciekają.
„Na ulicy, podle domu Piłatowego, zowią miejsce Likostratos, gdzie Pan skazany był na śmierć. Tamże na ulicy uczynion jest znak z muru, jakoby dwoiste drzwi, na którym murze niektóry gwardyan Braci mniejszej, otrzymawszy z Bracią u sułtana za wielkie pieniądze pozwolenie, włożyli dwa kamienie wielkie w mur ten, jeden biały, na którym Pan stał gdy Go sądzono, drugi, na którym siedział Piłat sądząc.“
Za miastem była góra, albo raczej pagórek podługowaty, opoczysty, szesnaście stóp nad ziemią wyższy. Tu był Zbawiciel ukrzyżowany. Niosąc krzyż na zawrzałych krwią ramionach, ciągle pod nim ciężko upadając, gdy się zbliżył do Kalwaryi, spojrzał na nią, złożył krzyż u stóp tego pagórka, nie chcąc go już nieść więcej. Na tym pagórku, który bardzo był twardym, wykonano z trudnością dla wbicia krzyża dziurę na łokieć głęboką, okrągłą, w nią krzyż wbito. Całe w skale wydrążenie napełnionem było krwią, która wypłynęła z prawego boku Chrystusowego. Dla tego téż pielgrzymi całują to miejsce, oblewają łzami. Gdy najtwardsza skała wykuć się dała, aby w nią wbito krzyż Pańskiej męki, tak serce ludzkie gdyby i skamieniałe, za zbliżeniem się i ujrzeniem tego miejsca, kruszy się, rozpływa. Pamiątka i cześć męki Pańskiej po ujrzeniu Kalwaryi zostaje wyrytą i niezmazaną na wieki. Na sześć dłoni pod prawą ręką P. Chrystusową wisiał św. Koźma grzesznik nawrócony, a po lewej na 16-cie dłoni bluźnierca. Między krzyżem jego a krzyżem Zbawiciela rozpadła się skała, szczelina dłuższa od wzrostu człowieka, zadziwia i świadczy o rzeczywistości faktu. Kiedy Pan Jezus zawołał głosem wielkim, rozpadła się skała, jakby zadržała na głos Boski. Był to znak odrzucenia umierającego grzesznika. O jakąż boleścią przeszywa serce Jezusowe odszczepieństwo ludzkie! śmierć wieczna dusz tylu, którą zadają sobie ci, co pomimo meki Pańskiej i Boskiej Jego miłości, bluźnią nieustannie.
Pod Kalwaryą stała najsmutniejsza Matka gorzko płaciąc, z Nią Jan święty. Na tém miejscu jest kaplica pod górą, za obrębem kościoła. Kalwarya, kamień namaszczenia, grób Pański, miejsce, w którem się Chrystus Pan okazał po zmartwychwstaniu, są objęte w jeden Kościół. Wzgórze Kalwaryi, do którego się wchodzi schodami, ma dwa ołtarze, jakby dwie kaplice. Gdzie był krzyż wbity, i skalna jest rozpadlina, Chrystus Pan skonał, to należało do Georgianów w wieku XVI, dziś wyłącznie do Greków szyzmatyków. Drugi ołtarz postawiony tam, gdzie do krzyża Chrystusa Pana przybijano, należy do księży Franciszkanów obserwantów. Zdjąwszy z krzyża ciało Chrystusowe Józef z Nikodemem z góry, złożyli na kamieniu, namaścili je maściami. Kamień namaszczenia okryty jest marmurem. Nad nim wiszą gorejące lampy. O 40 stóp od miejsca skonania Chrystusa Pana na Kalwaryi jest święty grób, w którym był złożony. Od grobu na piętnaście kroków Pan Jezus po zmartwychwstaniu okazał się matce swojej. Tam w XVI wieku i dziś jest kaplica, w której OO. Franciszkanie odprawiają nabożeństwo, odmawiają jutrznię, nieszpory, godziny kapłańskie. W niéj są trzy ołtarze, w jednym jest umieszczony słup biczowania, i dwa kamienie okrągłe bardzo białe, na jednym stał Pan Jezus po zmartwychwstaniu, na drugim Marya Magdalena gdy zmartwychwstałego ujrzała. Kaplica pod tytułem „Św. Maryi Magdaleny,“ pamiątce Pańskiego zmartwychwstania poświęcona, wyłącznie jest katolicka. Tryumfu Chrystusa Pana, miejsce, na którem zmartwychwstał posiadane przez katolików, jest jakby figurą tryumfu i zwycięstwa Bożej wiary i nauki w Kościele rzymsko-katolickim.[3] „W kościele grobu Pańskiego pod ziemią na 30 stóp, jest kaplica św. Heleny, zwierzchu jedno tylko okno mająca, jeszcze niżej w ziemię przez 11-cie stopni jest skała rozpadła, w której po zmartwychwstaniu Pana Chrystusowem, było schowane drzewo krzyża św., potém tamże od Heleny znalezione. W onem miejscu jest cudny zapach jako i u grobu błogosławionej Maryi Panny. Po lewej stronie kaplicy św. Heleny jest kapliczka, gdzie krzyżownicy dzielili szaty P. Jezusowe.“ (Teraz wskazują to miejsce. ale kapliczki tam nie ma.) „Po prawej stronie jest druga kaplica, w której jest kamień, na którym Pan Jezus cierniem był koronowany. Pod Kalwaryą było więzienie, gdzie Chrystus Pan był osadzony, dopókąd krzyż nie był nagotowany. Tam zupełny odpust i mieszkają Georgijanie.“ Trzech tych kaplic, i Georgijanów dziś nie ma w kościele Grobu Pańskiego. „Kościół Grobu Pańskiego jest szeroki, okrągły, w pośrodku Kościoła jest on święty grób Chrystusów, mający około siła (wiele) słupów równo od grobu stojące, jakoby na trzynaście kroków. Te słupy podpierają wieżę szeroką i wysoką, która jest nad grobem. Na jej wierzchu jest tylko jedno okno dobrze szerokie, które daje światło nie tylko do grobu Chrystusowego, ale i wszystkiemu kościołowi, a innego okna żadnego nie ma w kościele. Wszakoż zimą wielki deszcz na grób Pański spada onem oknem. W tyle słupów są mieszkania rozmaitych narodów chrześcijańskich aż do ściany. Tego dziś nie ma.“
Niedaleko góry Oliwnej była wieś Beftage, do której Chrystus Pan posłał apostołów po osła. Wieś ta potem zniszczała. Zostało nazwisko miejsca, na którem jest fig dużo. Ojcowie Franciszkanie ze Syonu w XVI wieku szli w niedzielę Kwietnią z procesyą z klasztoru do Beftage, potem do Jozafatowej doliny. W Betanii mieszkał Łazarz, którego kochał Zbawiciel, i siostra jego Marya Magdalena i Marta. Łazarza grób kamionny głęboko w ziemi jest wykopany, wchodzą tam pielgrzymi. Tam jest odpust zupełny. W XVI wieku nad tym grobem była kaplica, do której klucze mieli OO. Franciszkanie. W piątek przed niedzielą męki Pańskiej tam odprawiali msze święte, solenną i ciche. W kaplicy była pustelnicza cela, w której przez lat siedm po Pańskiem wniebowstąpieniu, mieszkała Marya Magdalena. Siostra jej, Marta, podawała jej przez okno chleb i wodę. W Betanii był dom Symona Trędowatego, który w sobotę przed niedzielą Kwietnią prosił Pana Jezusa na wieczerzę. W czasie wieczerzy tej Marya Magdalena wylała alabastrowy olejek na nogi Chrystusowe i otarła włosami swemi. W szesnastym wieku, tego domu Symonowego były jeszcze ślady w Betanii, i był też dom Maryi Magdaleny.
Około Jerycho, przy samem źródle Elizeuszowem, jest gora Czterdziesto-dniowego postu, której widok, stojąc u stóp jej, pobudza do najgorętszej modlitwy. Tu Chrystus Pan, jako człowiek łaknąc i cierpiąc, najzupełniej zwyciężył ludzką, naturę, wszystkich przewyższył, nikt Mu w poście i modlitwie nie wyrównał. O tej górze czytamy w Peregrynacyi XVI wieku: „Od źródła Elizeuszowego poczyna się góra Kwarantanna, na której Pan Jezus pościł 40 dni i 40 nocy. Tam jest jaskinia dosyć szeroka, nie na samym wierzchu góry przerzeczonej, ale jakoby w pół góry. Gdy na miejsce poszczenia Pana Chrystusowego przychodzą, czynią to z wielką pracą, bo na szesnaście stopniów ku górze bardzo trudny i niebezpieczny wchód: tak, ażby kto był dobrej głowy, aby tam mógł wnijść. Tam jest bardzo nabożne miejsce Pana Chrystusowe. Nad miejscem poszczenia jest miejsce wyższe, na którem szatan kusił. Ale od tego miejsca jeszcze trudniejsza droga na sam wierzch góry. Powiadają, że na wierzch tej góry wziął szatan Pana Jezusa i „okazał mu królestwa świata tego.“ Blisko góry Czterdziestodniowego postu jest miasto Jerycho, niegdyś znamienite, a potem w wioskę lichą zamienione. W XVI wieku były jeszcze ślady domu Zacheusza, który wylazł na figowe drzewo żeby widziéć Zbawiciela i prosił Go do domu swego.
Rzeka Jordan bieży z pod góry Libanu, wpada do morza Martwego, z którego już nie wychodzi, jest széroka jak nasza Warta. Na brzegach są równiny i lasy. Między Jordanem i Jerychem, aż do góry kwarantanny, równina dwumilowa zowie się Galgala. Na niej stał obozem cały lud izraelski, przeszedłszy Jordan. W wigiliją Trzech Króli schodziło się tu kilka tysięcy chrześcijan wszystkich obrządków dla solennego na Trzech Króli nabożeństwa. Nad Jordanem odprawiali OO. Franciszkanie i księża łacińscy pielgrzymujący msze święte na ołtarzach przynoszonych. Gdzie mieszkał Jan św., gdy chrzcił Chrystusa Pana, była kaplica, której dziś nie ma. Między Jordanem i morzem Martwem był klasztor św. Hieronima w głuchej pustyni. Dziś nie ma nawet i gruzów jego, w XVI wieku stały jeszcze ściany, sklepienie porysowane już się walić zaczynało. O morzu Martwem mówi Peregrynacya: „Morze Martwe od strony północnej do południowej ma długości pięć dni drogi, a szerokości cztery mil naszych, a przecie zda się być małe. To morze zowią Martwem dlatego, że nie ma ciekącej wody, ale jest jakoby jezioro, a woda w niem gorzka. Piszą, niektórzy, że ta woda jest śmierdząca, a dla jej gorzkości ziemia przyległa brzegom morskim nic zielonego z siebie nie wydaje. Ale gdym tam nogi umywał i widziałem Greków i Maurów się umywających, nie uczułem zepsutej wody, i widziałem na brzegu trawę, na której bydło mogłoby się paść. Na innych miejscach w Ziemi św. nie widziałem takiej paszy jak tam. Morze Martwe jest na tem miejscu, gdzie pięć pięknych miast ogniem spłonęło. To morze rozdziela Ziemię obiecaną od Arabii. Na wschodnim brzegu jest słup solny, w który się obróciła żona Lotowa. Do którego przystęp był niepodobny dla Madyanitów. Wznosiła się często powierzchnia tego morza, że ten zakrywała słup. Nieraz woda ubywała, wtedy był słup widywany do piersi, do kolan. Około morza Martwego jest góra Engaddy, w której się krył Dawid od Saula. Pod górą Engaddy były dawniej drzewa balsamowe.“
Ze wszystkich ksiąg o Ziemi św. najbardziej mię zajęła Peregrynacya z r. 1509, w drugiem wydaniu w r. 1696 drukowana; krótkie ma, ale dokładne, jasne opisanie. Zdaje mi się jedną z lepszych, które były w polskim języku pisane. Treść jej tu spisując, raz opowiedziane szczegóły znowu się powtórzyły, a to dla gruntowniejszego zapisania w sercu pamiątek świętych.
Książeczka ta kończy się wierszem, modlitwą długą, strzelistą pielgrzymów, i pieśnią, hymnem.

Boże prawdziwy, Jezu Chryste Panie,
Nadziejo moja i częste wzdychanie,
Ty miłośnikiem rodzaju ludzkiego,
Ty oświeceniem człowieka każdego,
Ty wiernych Twoich żywot, odkupienie,
Ozdoba wszelka, droga i zbawienie.
Dla których cierpieć raczyłeś z miłości:
Rany, śmierć, pogrzeb i inne gorzkości,
Potem powstawszy z grobu dnia trzeciego,
A zwyciężywszy łotra piekielnego,

Dałeś się widzieć uczniom frasobliwym,
Wiary gruntownej dodając wątpliwym,
Nakoniec, wszystko sprawiwszy jak trzeba,
Dnia czterdziestego wstąpiłeś do nieba,
Gdzie Pan Zastępów z Bogiem Ojcem wiecznie
I z Duchem świętym króluje społecznie.
Amen.


Powiédzmy teraz o Emmaus. Po Zmartwychwstaniu, Chrystus Pan, gdy się na drodze z dwoma spotkał apostołami, z nimi szedł razem, tłumaczył Mojżesza i proroków. Przyszedłszy do miasteczka Emmaus, w domu Kleofasa wieczerzał. W łamaniu chleba poznali Go apostołowie. Jedno łamanie chleba było w Wieczerniku, a drugie w Emmaus, w domu Kleofasa. Kościół święty i wszystkich wieków chrześcijanie, dwa te miejsca mieli w najwyższej czci, jako Przenajświętszy Sakrament jest najdroższym skarbem przez Chrystusa Pana zostawionym, którego widzialnym znakiem było łamanie chleba. Chleb zamienił się w ciało Pańskie mocą Boskiego słowa Zbawiciela w Wieczerniku. W Emmaus Chrystus Pan przypomniał tę chwilę najuroczystszą i poznali Go uczniowie.
Emmaus był przez pielgrzymów odwiedzany od najpierwszych czasów. Tradycya zachowała i wskazuje miejsce, w którem Chrystus Pan spotkał dwóch uczniów, skąd idą, pielgrzymi aż do domu Kleofasa. W Emmaus, za czasów królestwa chrześcijańskiego, wzniesiono wspaniałe i kosztowne kościoły na miejscu spotkania się Chrystusa z apostołami, i na szczycie góry, gdzie grób Samuela. Ustanowiono biskupstwo, sufraganije metropolii cezarejskiej. W sali, w której wieczerzał Pan w domu Kleofasa, była kaplica Sanctuarium. W Emmaus Dawid pokonał Golijata i leżą kamienie białe, z których kilka wziął Dawid do procy. Tu Absalon pomścił się na bracie krzywdy siostry swojej. Był tu dom, w którym mieszkał Symeon, który wziął na ręce Chrystusa Pana; gdy Go do kościoła wnoszono.
Po wygnaniu Krzyżaków i ustaniu królestwa jerozolimskiego, Emmaus najzupełniej był zburzony przez Saracenów i trzęsienie ziemi. W roku 1517 Soliman odnawiał mury jerozolimskie, z Emmaus, z kościołów rozwalonych mury zabierano do Jerozolimy. Z tego zburzenia jeden ocalał dom Kleofasa, głównie sala, w której było łamanie chleba. Od roku 1760 pielgrzymi w Emmaus, tej sali wieczerzy Chrystusowej nie zwiedzali. Wojny ze sobą hord, zniszczenie miasta, oddaliło chrześcijan. Nie wiedzieli nawet gdzie Sanctuarium, gdzie dom Kleofasa, drugiej wieczerzy Pańskiej, niebieskiej z Panem uczty pamiątka. Wskazywali Franciszkanie pielgrzymom wzgórze proroka Samuela, mówiąc, że obok świętego miejsca dom Kleofasa być powinien. W r. 1846 Aleksander Bacsel, uczony badacz starożytności, miejsca tego nie znalazł. W roku 1852 czterech Franciszkanów poświęciło się szukaniu miejsca tego. Apostolska ich żarliwość uwieńczona została pomyślnym skutkiem. Wsparli ich Mahometanie starzy, którzy od ojca i dziada wiedzieli, gdzie było miejsce, do którego niegdyś pielgrzymowali chrześcijanie, i dokąd już uczęszczać przestali. Idąc za wskazówką starych ludzi i śladami oznaczonemi w opisach dawnych, ruiny kościoła, łożyska strumienia Sanctuarium nietknięte znaleźli, które od roku 1760 do 1852, przez lat 92, było zgubionem. Sanctuarium było nietkniętem. Sala, w której Chrystus Pan wieczerzał, cudownie wśród rozwalin nieobalona, zupełnie taka, jak ją przed zagubieniem podróżni opisali. Nazajutrz dwaj inni zakonnicy z klasztoru św. Jana in Montana, wyszli także szukać miejsca tego, nie wiedząc nic o wycieczce czterech zakonników klasztoru jerozolimskiego. Trzymając się wskazówki w opisach, które mieli, i tradycyi między ludźmi dochowanej, razem się zeszli i na jedno się zgodzili. Wątpliwość, które Emmaus jest ewangeliczne, na zawsze ustała. Dwa świadectwa ludzi, przytem działających oddzielnie, o sobie nawet nie wiedzących, upewniły chrześcijan, że to a nie inne miasto, jak wnioskowali uczeni, jest Emmausem, w którym Chrystus Pan spotkał uczniów, i że Sanctuarium się w niem zachowało. Do zagubienia tej świętėj pamiątki najwięcej się przyłożyły utarczki ze sobą plemion, które nie dozwalały nawet zbliżyć się do tych miejsc. Dopiero kraj uspokoił Ibrahim basza. Krwawy fanatyzm mahometański niejednokrotnie wybuchał, tępił chrześcijan ogniem i mieczem, szczególnie w miejscach, do których rząd nie sięgał, na oku swem nie miał. Gdy się rozwinęły wojny domowe, wtedy swobodnie, bezpiecznie się wylewał, wszelkie ustawało prawo, Emmaus dla chrześcijan był niebezpiecznym i strasznym.
Nau, jezuita, w roku 1714 pisze o Emmaus: „Vous ne voyez partout qu’une confusion de pierres renversées les unes sur les autres, excepté au bout de ces ruines qu’on trouve une longue salle voûtée, où il y a quelques pressoirs à faire l’huile.“ Kanonik J. Doubdan opisuje jej długość, szerokość, wysokość. Odkryta sala ta ma tęż samą wysokość, szerokość, długość, jest sklepiona i tłocznię znaleziono do wyciskania oleju. Po oczyszczenia tych sal z ziemi, z kamieni, znaleziono sarkofagi, grobowce, które bardziej jeszcze udowodniły, że jest znalezionem Sanctuarium, które tak czcili pierwsi chrześcijanie. Na sarkofagu jest krzyż łaciński rzeźbiony, sculpté en relief. W tym domu był zabitym przez żydów Kleofas. Pisze o tem Martyrologium rzymskie, że we własnym domu po uczcie był zamordowanym i w swoim domu pogrzebany. „Septimo calendas octobris in castello Emmaus, natalis beati Cleophae Christi discipuli, quem tradunt in eadem domo, in qua mensam Domino poraverat, pro confessione illius a Judaeis occisum et gloriosa memoria sepultum.“
Utrzymują niektórzy, że grobowiec ten jest z czasów krzyżackich, kilka monet z tej epoki, z których jedna ma pięć krzyżów, tam znaleźli. Gdy Sanctuarium w r. 1852 odkrytem zostało, rozpoczęły się pielgrzymki w tygodniu Wielkanocnym, nie w Poniedziałek, jak przedtém, po Zmartwychstaniu Pańskiem, ale w Piątek. Odbyli pielgrzymkę zaraz po wynalezieniu: kustosz Ziemi Świętej, który w roku 1862 generałem był zakonu Franciszkanów, Bernardyn de Montefranco, Mr. Bartoleni prałat rzymski, Mr. Spacca Pietra arcybiskup Ancyry, wizytator apostolski patryarchatu jerozolimskiego, i hrabia Chambord ze świtą swoją.
Ale to miejsce było, po jego nowem wynalezieniu, w ręku muzułmańskiem, używane na stajnię, oborę dla bydląt. Dopiero 24 maja roku 1861 pobożna osoba, której nazwisko dotąd ukryte, wielkim kosztem wykupiła i miejsce zostało oddanem Kościołowi katolickiemu. Przedtém było katolickie, jako świadczy krzyż wynaleziony tam, rzeźbiony łaciński, i teraz Bóg to święte miejsce, które się niemal Wieczernikowi równa, z rąk szyzmatyckich wyrwał. W Sanctuarium księża śpiewają msze święte, odmawiają modlitwy odpustowe, ab antiquo, do tego miejsca przez Piusa IV przepisane.
Powiedzmy teraz o nocy Bożego Narodzenia w Betleem. Pielgrzymi, którzy ją tam obchodzili, z zachwyceniem, ze łzami, z nieporównanem uniesieniem ją wspominają. O, nocy Bożego Narodzenia w Betleem! o, jakiem uczuciem przejmujesz serca dla tajemnic biblijnych i ewangelicznych pamiątek. Tak są poruszajace obrzędy w miejscu, gdzie się ta Boska tajemnica, ten wielki cud wypełnił. W grocie staje w oczach jakby rzeczywiste i obecne Pańskie urodzenie. Najrzewniejsze uczucie wtedy przenika duszę, przejmuje najsilniejszą wiarą. Zdaje się, że w tej chwili człowiek nanowo chrześcijaninem zostaje. Kto téj nocy obecny, mógłby zwątpić o narodzeniu się Boga-człowieka, i któżby się nie wcielił odtąd całą duszą, całem sercem do nauki Chrystusa Pana, którą nas wzbogacił, uszczęśliwił. O Jezu najmilszy, w Betleem urodzony! Jesteś życiem dusz naszych! Najgorętszem ich pragnieniem, najwyższem uwielbieniem!! Wiara, którą nam dałeś, Twoje na ziemi urodzenie, jest duszy ludzkiej balsamem, szczęściem niewymownem, które nam poznać dało przeznaczone nam rozkosze niebieskie, cel żywota paszego.
Po odśpiewanej mszy w kościele św. Katarzyny, należącym do rytu łacińskiego, wychodzi solenna procesya, na czele jej celebrujący i wszyscy zakonnicy niosą świece, a celebrant obraz dziecięcia Jezus. Za procesyą, za duchowieństwem, idzie konsul francuski w całej paradzie, ze znaczną, asystencyą i pielgrzymi. W całym Kościele Bożym tak solennych procesyj i przejmujących czcią i uwielbieniem majestatu Bożego, nigdzie spotkać nie można, jak w Jeruzalem w Wielki Piątek, i w Betleem w nocy Bożego Narodzenia. Procesya, gdy się zbliży do groty, wtedy dyakon odbiera z rąk celebrującego dziecię Jezus i kładzie w grocie na miejscu, gdzie jest napisano:
Hic de Virgine Maria Jesus Christus natus est.
Celebrujący i kapłani okazują to miejsce, i dyakon śpiewa Ewangeliją, zaczynającą się od słów: Wyszedł edykt. A gdy śpiewa, że zrodziła syna i owinęła w pieluszki, owija obraz dziecięcia i kładzie go naprzeciw miejsca urodzenia, gdzie przedtém był żłobek, jak wiémy, do Rzymu przeniesiony. Ukląkłszy śpiewa: et reclinavit in hoc praesepio quoniam non erit eis locus in diversorio, i położyła Go w tym żłobku, bo nie było dla Niej miejsca w gospodzie. Po skończeniu Ewangelii śpiewają pieśń św. Hieronima, pełną prostoty i poruszającą, gdy ją w Betleem słyszeć można. Chór się sklada z kapłanów, zakonników do Zgromadzenia OO. Franciszkanów należących, i księży-pielgrzymów w tej nocy obecnych, i z dziatek katolickich miejscowej ludności. Śpiewają jeden verset kapłani, a drugi dziatki. Dziatki przedstawiają Wschód, kolebkę świętej wiary, która w tém miejscu z nieba ludziom była udzieloną; zakonnicy Zachód, świat europejski, który Wschodowi udziela światła cywilizacyi.

Śpiew.   Bethleem ecce in hoc parvo terrae
Foramine coelorum conditor natus est,
Hic in volutus pannis.

Chór.   Hic in praesepio est reclinatus.
Kant.   Hic visus a pastoribus.
Chór.   Hic demonstratus a stella.
Śpiew.   Hic adoratus a magis.
Chór.   Hic cecinerunt Angeli, dicentes:
Kant.   Gloria in excelsis Deo.
Chór.   Gloria in excelsis Deo.
Kant.   Alleluja.
Chór.   Alleluja.

Betleem, oto w tej małej grocie
Stwórca nieba jest urodzony,
Tu pieluszkami był okryty,
Tu był złożony w tym żłobie,
Tu Go pastuszkowie widzieli,
Tu gwiazda Go objawiła.
Tu uczczony był przez magów.
Tu zaśpiewali aniołowie, mówiąc:
Chwała Bogu na wysokościach.
Chwała Bogu na wysokości.
Alleluja.
Alleluja.


W czasie tego śpiewu wszystkich łzy oblały. Łzy najmilsze, za które Bóg błogosławieństwem obdarza.
Procesya powraca do kościoła św. Katarzyny, śpiewając „Te Deum.“ Kapłan, celebrujący tej nocy, tak opowiada swoje wrażenie: „Słowa ludzkie wyrazić nie mogą wzruszenia, jakiego doznałem, patrząc na uczucia wszystkich obecnych, które najżywiej sam podzielałem. Nieskończenie wdzieczny jestem pobożnym pielgrzymom betleemskim, w których skupieniu głębokiem i budującem czerpałem potrzebną siłę dla zwyciężenia wzruszeń serca mego. Je témoigne la plus vive reconnaissance à tous les pieux pélérins accourus à Bethléem, dont le recueillement fut si profond et si édifiant, que j’ai puisé dans leur assistance la force nécéssaire pour surmonter le trouble de mon coeur.“
W Betleemie zwykle mieszka dwunastu Franciszkanów, stróżów kolebki Zbawiciela. Codziennie zakonnicy z wielkiemi świecami idą z procesyą o czwartej po południu do groty Zbawiciela. Pielgrzymi též obchodzą stacye do ołtarza św. Józefa, do groty Niewiniątek, do oratoryum św. Hieronima, do Jego grobu, do grobów świętej Pauli i św. Eustachii i do św. Euzebijusza. Wchodzą do kaplicy św. Katarzyny, która jest kościołem klasztornym. W kaplicy jest źródło, które nie wysycha nigdy, i dostarcza najwyborniejszej wody. Michaud w swojej korespondencyi[4] mówi: „Cysterna Dawida, której wodę tak lubił, w czasie wojny z niej zapragnął się napić, jest w klasztorze, zwana cysterną św. Katarzyny. Wskazują, tėż w innem miejscu zródło Dawida, za miastem, na północ Betleemu, obok drogi idącej do Jeruzalem.“
Około klasztoru betleemskiego szkoła księży Franciszkanów jest liczniejszą od szkoły jerozolimskiej, dlatego, że więcej katolików jest w Betleem, jak w Jeruzalem. Nauka, porządek szkolny jest ten sam. Michaud w r. 1831 wyliczył, że było w niej 85 uczniów. Cmentarz katolicki dotyka samego klasztoru Franciszkańskiego. Cmentarz jest ubogi, nie ma marmurów i pomników. Z terasy klasztornej widziéć można pogrzeby katolików. W roku 1831 widział Michaud pogrzeb Betleemity. Dawnym zwyczajem, dwanaście płaczek wydawało przeszywające jęki, nie dopuszczały włożenia do grobu zwłok umarłego. Dwanaście kobiet wykonywało rozpaczliwe tańce. Żonę zmarłego ledwie dwóch ludzi wynieść zdołało z grobu. Na Wschodzie są żywsze uczucia. Cywilizacyjne ukształcenie nie napoiło cynizmem ostatecznie duszy i serca. Nadzwyczajne objawy na Wschodzie uczuć, które dziwią, przerażają podróżnych europejskich, są naturalne. We wsi Pasterskiej, dans le village des Pasteurs, wszyscy mieszkańcy są Muzułmanie. Gdzie było cudowne pasterzom objawienie, są ruiny kaplicy. Przy Betleemie, o godzinę odległości, jest wieś Beit-Jutta, w której jest seminaryum główne katolickie i kościół pod tytułem N. M. Panny. Tam są sami tylko chrześcijanie, żaden nie mieszka, nawet nie wchodzi Mahometanin. Twierdzą bowiem, że powietrze tam dla nich jest zabijające; ktoby wszedł do Beit-Galla, jakby wstąpił do grobu. Bóg ocalił różne miejsca od mahometańskiego fanatyzmu. Gdy ustąpili chrześcijańscy obrońcy, przesąd, przestrach w wierze mahometańskiej ocalił niektóre miejsca. W Beit-Jalla zakwitła osada katolicka, wzniósł się kościół N. M. Panny, rezydencya jerozolimskiego patryarchy, i seminaryum. Obok Beit-Jalla jest wioska, która ma piękne winnice, zowią ją wsią św. Filipa. Tu Filip ochrzcił sługe, niewolnika królowej Etyopii. Okazują nawet miejsce, w którem chrzest się ten odbył, niedaleko strumienia.
W Betleem zostały Salomonowe, niezatarte wiekami pamiątki. Są trzy sadzawki kamienne, niezwyczajnej długości i głębokości, z wybornego ciosowego kamienia wyrobione, w takiej pochyłości wyżłobione, że woda z jednej wpływa do drugiej, potém do trzeciej. Pierwsza ma 150 stóp długości, a 80 szerokości. Druga jest szersza i dłuższa. Trzecia najobszerniejsza i najpiękniejsza. Ojciec Nau, pisząc o Ziemi świętéj, sądził, że do sadzawek płynie woda ze źródła. Woda ta płynie tylko z deszczu. O 200 kroków na północ pierwszej sadzawki, znajduje się zródło zamknięte, Fontaine scellée. Dół głęboki, z którego wypływają trzy najobfitsze źródła. Te źródła łączą się ze sobą w jednym kanale i wpływają do groty, do której się chodzi dziesięciu schodami. A potém wody przechodzą kanałem w sklepieniu kamiennem obok sadzawek do Betleem, a stamtąd do Jeruzalem. Woda ta w wielkiej jest czci u miejscowego ludu. W miejscu obwarowanem, jakby w zamku, są chatki, w których mieszkają ludzie, którzy pilnują, aby nikt nie splugawił tej wody, za co wymierzonoby sroga karę. Lud sam jednak strzeże tej wody, uważa ją jako objaw łaski Bożej opatrzności, douce manifestation de la Providence. Źródła trzy niegdyś zamykane były pieczęcią Salomona królewską.
W Betleem najsławniejszy, i największy był z kościoków Palestyny. Tu był Bauduin I konsekrowany na króla. Z cząstki tego kościoła Grecy zbudowali swoją cerkiew. Wedle obliczeń n. p. 1830 roku było w Betleem 1500 katolików, a 400 syzmatyków, ledwie 100 muzułmanów. Jedyne miasto w Turcyi, w którem nie było naczelnika muzułmańskiego, ani agi, ani mufselina. Mieszkańce udają się do gwardyana Franciszkańskiego, który sądzi, rozstrzyga wszystkie sprawy. Jest najwyższą, najświętszą miejscową władzą. Betleemici wierzą, że modlitwy księży Franciszkanów są w niebie przyjęte i wysłuchane, dla tego się z całą ufnością, z najszczerszem sercem do przełożonego ich udają.
Betleem jest miejscem żyznem. Drzewa figowe, oliwne, są daleko tu bujniejsze. Miłowali je królowie Dawid, Salomon. Święte miejsce urodzenia Zbawiciela było ulubionem mieszkaniem świętego Hieronima. Święty Hieronim, ojciec Kościoła zachodniego, pustelniczego życia na Wschodzie miłośnik. Łaską Bożą rozpromieniony, został pochodnią, światłem całego Kościoła Bożego, prawem ramieniem papieży, żywemi usty, któremi Bóg przemawiał do ludzi. Święty Hieronim tłumacz pisma św., doktór Kościoła; w Betleem ducha wykształcił i udoskonalił do stopnia, do jakiego przyjść jest w stanie syn człowieczy. Najgruntowniejszym był znawcą, miłośnikiem kultury starożytnych mędrców, ta umiejętność i świecka nauka, w życiu pustulniczem, w najgorętszem uniesieniu ducha przez modlitwę i kontemplacyą, w której się zanurzył i utonął, zmieniła się w mądrość. Mąż uczony, cyceronista, został ptakiem, i ku Niebu uleciał. W Rzymie głównie działał, najsilniej ku zbawiennym celom wpływał, prostował, odkrywał błędy, zbijał herezye, nauczał prawdy; rozświecał. W pustyniach wschodnich był ogaikiem, do którego się zbiegali pielgrzymi z różnych części świata, i od światła Bożego, które rozlewał ten mąż święty, oddzielać się nie chcieli, zostawali w pustyni aż do śmierci. Świętego Hieronima wpływem zaludniły się pustynie wschodnie anachoretami, pustelnikami najzupełniej Bogu oddanymi. O nich później mówić będziemy.
Teraz dodam szczegóły w poprzednim opisie opuszczone, głównie tyczące się kościoła grobu Pańskiego w Jeruzalem. Kościół grobu Pańskiego (da Saint Sépulchre) od czasów cesarza Konstantego Wielkiego istniejącego, roku 615 przez wojska Kozroesa, roku 1018 przez Kalifa Hakima zburzony, odbudowanym został przez cesarza Konstantego IX Monomaka. Rycerze chrześcijańscy po wzięciu Jerozolimy, kościół znacznie nowemi budowlami powiększyli, kamień namaszczenia, i Kalwaryą będące za obwodem Kościoła, mające swoje oratorya tylko, w jednym kościele umieścili. Godefred de Bouillon ustanowił przy kościele grobu Pańskiego dwudziestu kanoników, dla których oznaczył odpowiedne mieszkanie. Patryarcha jerozolimski mający katedrę w kościele grobu Pańskiego, posiadł jedną część miasta, przyległą kościołowi. Roku 1187 sułtan Saladyn zwyciężył rycerzy chrześcijańskich, zawładnął miastem świętem. Żarliwi muzułmanie radzili mu, aby Jerozolimę z ziemią zrównał, i przeszedł pługiem, przez miejsce, na którem był grób Pański. Inni mu odradzali; mówiąc: Gdyby ten kościół do szczętu zupełnie zburzono, chrześcijanie będą pielgrzymować do Jeruzalem, dopókąd ziemia nie połączy się z niebem. Omar ocalił tę świątynię, za jego przykładem Saladyn zostawił kościół grobu Pańskiego, który wykupili księża syryjscy, którzy po wzięciu Jerozolimy, odprawiali ciche nabożeństwo przy grobie Pańskim. W pięć lat później roku 1192 biskup Hubert, który towarzyszył Ryszardowi lwie serce do Palestyny, wyrobił u Saladyna pozwolenie, aby dwóch łacińskich księży, i dwóch dyakonów zostawało dla utrzymania chwały Bożej przy grobie Pańskim, wraz z księżmi syryjskiemi. W połowie XIV wieku Robert, król neapolitański powierzył chwalebną misyą straży grobu Pańskiego, i miejsc świętych, księżom Franciszkanom obserwantom, którzy się pracami apostolskiemi w ziemi świętej tak znakomicie odznaczyli.
W miejscu, gdzie wedle tradycyi był kościół Salomonowy, wzniesiono meczet wielki, wspaniały, przez Onuara roku 640 zwany El Aksa, do którego chrześcijanie przez wiele wieków wchodzić nie mogli pod karą śmierci lub zmuszeni byli przyjąć islamizm. Michaud w roku 1830 zwiedzając Jeruzalem wejść tam nie mógł. Dziś zwiedzają ten meczet chrześcijanie za osobnem pozwoleniem. Drugi meczet El Rakhra, co znaczy skała, zbudowany jest na tém miejscu, w którem mieszkała N. M. Panna dopókąd nie była zaślubioną Józefowi, i tam przebywała Anna prorokini, świętobliwa wdowa. Znajduje się tu skała, na której jest ślad stopy Chrystusowej. Jak za czasów chrześcijańskich miejsce domu Anny należało od kościoła Salomonowego, dziś El-Sakhra należy do El Aksa, są jakby jednym meczetem. Przy meczecie Omara nie ma minaretu, muezin wchodzi do minaretu El-Sakhra i wzywa wiernych. Po zajęciu Jerozolimy przez rycerzy chrześcijańskich, muzułmanie schronili się do głównego meczetu El-Aksa, ale tam wszyscy w pień wycięci zostali, tak dalece, rycerze konni po własne kolana we krwi brnęli, krew dochodziła grzywy końskiej. Główny meczet zamieniono w kościół katolicki, legat papieża Innocentego II do Jerozolimy przybył dla poświęcenia kościoła. Meczet El-Sakhra poświęcono na kościół, okryto skałę marmurem dla jej zachowania, bo pielgrzymi ją rozbierali. Wzniesiono kopułę, umieszczono na niej krzyż złoty. Te dwa meczety były w ręku chrześcijan lat 80. Po odebraniu Jerozolimy mahometanie meczet El-Sakhra obmywali wodą różaną, a Saladyn z największym pośpiechem zniszczył wszystkie chrześcijańskie malowidła, obrazy, i złotemi literami napisał epokę wznowienia mihrabu, restauracyi meczetu, przez sługę i przyjaciela Bożego Józefa syna Aijouba, zwycięzcę Malek-Nasser Saladyna. W tym meczecie były przedtém wielkie bogactwa, złote klejnoty, które, mówią, że zabrał Tankred, a Saladyn, po restauracyi, więcej bogactw i klejnotów tu zgromadził. Naczynia znacznej wielkości złote i srebrne przypominały czasy Salomonowe, 7000 lamp jaśniało od zachodu słońca w każdy czwartek, aż do wieczora piątkowego. Najpiękniejsze dywany z Ispahanu ozdabiały tę świątynię. W meczecie El-Sakhra kazał Saladyn skałę przez chrześcijan marmurem zakrytą odkryć, i na niej złożyć koran. Kiedy zrzucano z kopyta krzyż złoty, taki był krzyk radości mahometanów, rozpaczy chrześcijan, mówi jeden autor arabski; zdawało się że się świat cały w jakąś przepaść zapada. Meczet El-Sakhra w architekturze swojej znacznie został zmieniony, ale główny Omara, co go zowią Salomonowym, zupełnie jest takim, jakim był za wojen krzyżowych, i królestwa łacińskiego. Okrągła kopuła przypomina kościół św. Piotra. Nieskończenie piękna jest terasa, to jest przedsień kościoła, wyłożona posadzką marmurową. Są długie galerye, kolumnady, fontanny, cyprysy. Meczet ten jest jakby miastem. W obwodzie jego murów są szkoły muzułmańskie, mieszkają duchowni. Zowią to El-Haram dom Boży. El-Haram Jerozolimski jest po Haramie Mekki, w Islamie najpierwszy. Czasu panowania królów chrześcijańskich było w Jerozolimie opactwo św. Anny, w którem mieszkały zakonnice, zupełnie zostało zburzone. Teraz Francuzi wznieśli kościół św. Anny. Przy Kalwaryi, ale za obrębem kościoła grobu Pańskiego, był szpital św. Jana Jałmużnika, w którym się mieścili ubodzy pielgrzymi, przybywajacy z zachodu. Kaplica tego szpitala była pod tytułem N. Panny Maryi łacińskiej. Na tem miejscu było tureckie więzienie. W roku 1869 kiedy następca pruski był w Konstantynopolu, otrzymał to miejsce od Sułtana, i objął je w swoje posiadanie. Dawny kościół i szpital N. M. Panny należy dziś do protestantów pruskich, którzy ciągłe robią w głębi ziemi poszukiwania. Roku 1874 w miesiącu styczniu znaleźli w lochach podziemnych, w cysternie ziemią zasypanej, skrzynię ołowianą w marmurowej zamkniętą, wewnątrz atłasem okrytą białym, i w niej ośmnaście kielichów, i jedna monstrancya. Te rzeczy przez siedm wieków były w ziemi, tak się wydały jakby je ukryto przed kilku dniami, żadnej rdzy, i najmniejszego nie ma zepsucia, nawet śladu czasu, i tylu wieków. Monstrancya oprócz drogich innych kamieni, ma cztery brylanty wielkiej bardzo objętości i ceny. Z tych naczyń zachowanych możemy mieć już wyobrażenie jaka była gorliwość, wiara wieków średnich, gdy wzniesiono najokazalsze świątynie, które w mgnieniu oka stanęły w Azyatyckiej pustyni, bogactwem przechodziły europejskie kościoły. Chrześcijanie zwyciężeni i wygnani woleli ukryć w ziemi klejnoty drogie, niźli je z sobą uwozić, i ich używać, gdy były na ozdobę Pańskich ołtarzy oddane.
Do ruin wieków średnich królestwa łacińskiego w Jeruzalem, należą zniszczone: klasztor św. Piotra, kościół Siedmiu Boleści, szpital św. Heleny. Wieża Tankreda zniknęła w fortyfikacyach Saladyna, tylko wskazują jej miejsce bez żadnych już śladów.
Książęta i rycerze chrześcijańscy się grzebali koło meczetu El-Sakhra. Grobowce ich zostały po wzięciu Jerozolimy zburzone. Haceldama jest to rola krwi, nabyta za pieniądze przez Judasza zwrócone, tam rycerze św. Jana grzebali pielgrzymów z Europy przybyłych, potem swoich, Grecy i Ormijanie. Na roli krwi była katolicka kaplica dziś zrujnowana; Haceldama należy dziś do ormijan. Do wieczernika Godefred de Bouillon wprowadził zakonników reguły św. Augustyna, nadał im znaczne posiadłości, i zobowiązał do utrzymania stu kilkudziesięciu rycerzy, dla obrony miejsc świętych. A potém gdy weszli Franciszkanie do Jeruzalem, mieli główny kustodyalny klasztor, przy wieczerniku; mahometanie roku 1560 zajęli go na meczet
. Roku 1807, dnia 12 oktobra, wielki pożar znaczną część kościoła grobu Pańskiego zniszczył. Najpiękniejsze kolumny korynckie, które kościół wspierały, i kopuła cedrowa zgorzały. Grecy chcąc zatrzeć pamiątkę panowania w Jerozolimie katolickiego, groby królów Jerozolimskich: Godfreda, i Balduina, Godefroi et Beaudouin, najzupełniej zniszczyli. Od czasu rewolucyi francuskiej, katoliccy księża zostali w Jerozolimie bez pomocy, i opieki. Kościół grobu Pańskiego po spaleniu został roku 1807 zrestaurowany przez Greków, mieli pomoce wielkie z Rosyi. Wtedy oni owładnęli głównemi miejscami świętemi. Zajęli Kalwarije, grób Pański, kamień namaszczenia; a katolicy zostali przy jednej kaplicy M. Magdaleny. Franciszkanie udali się do posła francuskiego w Konstantynopolu skarżąc się na krzywdy swoje. Po dziewięciomiesięcznem przywłaszczeniu Greków, powrócili do dawnych praw swoich. To jest wyłączne księża Franciszkanie mieli prawo odprawiania mszy św. przy grobie Pańskim, i na Kalwaryi, a Grecy odprawiali tylko nabożeństwa, ale mszy św. mieć nie mogli; utrzymywali trzynaście lamp przy grobie Pańskim. Ormijanie nietylko nie odprawiali mszy św., ale i lamp przy grobie Pańskim nie mieli. Trwało to po pożarze lat 10. Roku 1818, na mocy rozkazu porty, Grecy weszli na nowo w posiadanie grobu Pańskiego i Kalwaryi, jak to dziś jest, że główna straż grobu Pańskiego do Greków należy, i to miejsce na Kalwaryi, gdzie krzyż był wbity, wyłącznie jest grecki. Łacinnicy nie zostali usunięci, ale wspólnie z Grekami szyzmatykami, posiadają miejsca święte, które do nich wyłącznie należały. Ormijanie, którzy przez Greków za heretyków są poczytani, mają do miejsc świętych przyznane prawa firmanem sułtana tureckiego, r. 1829, złożywszy 1500 piastrów.
Księża Franciszkanie po odebraniu im wieczernika, mają swój główny kustodyalny klasztor w innej części miasta, zwany Zbawiciela, św. Salvatoris. Zachowują tam najściślejszą, wzorową, jakby w pierwszych czasach swego założenia, obserwancyę. Pielgrzymi nie należący do ich zgromadzenia złamać nie mogą klauzury. Wejść na korytarze klasztorne do refektarza obcemu nie wolno, zachowują najściślej wszystkie posty, wskazane w regule św. Franciszka, jedząc bez masła nie tylko cały post wielki, ale od wszystkich Świętych aż do Bożego Narodzenia. Wstają godziną przed północą, idą do kościoła na jutrznię, potem drugi raz przychodzą o piątej z rana. Zakonnicy są prawie sami tylko hiszpanie, i włosi. W klasztorze mają salę zwaną Il-Magasino, w któréj są rozmaite ceny i wielkości wyroby koronek, różańców, pudełek, krzyżów, obrazów Matki Boskiej, świętego grobu z perłowej macicy, i z pestek owocu, który rośnie na górze Tabor i około Jericho zwany zaceoum. W klasztorze św. Salvatoris jest bardzo cenna apteka wartości 100,000 piastrów, ma rozmaite najdroższe lekarstwa, najrzadsze balsamy, balsam zwany Jerozolimski, który leczy najcięższe rany, kamień czarny przykrowonny, z brzegów morza Martwego, leczący dżumę.
W kościele grobu Pańskiego są dwa piękne obrazy włoskie, jeden świętego Antoniego, drugi świętej Katarzyny, bardzo przez znawców ceniony, z podpisem Franciscus Dupuis vovit fecit, deditque Terrae sanctae anno 1694.

Gaza.

Powiédzmy cokolwiek, o której tylekroć Pismo św. wspomina. Gaza dziś należy do pachaliku d’Acre, była niegdyś obszernem miastem, leżała nad samym brzegiem morza, dziś o dwie mile już oddalona, jest na drodze z Jeruzalem do Synai, z Jeruzalem do Kairu. Wskazują w Gazie miejsce świątyni, którą Samson obalił. Gaza ma piętnaście meczetów. Najgłówniejszy z nich był przedtém kościołem, który zbudowała Helena. Jest to dawna bazylika grecka, którą zepsuli mahometanie, przydając mieszkania na szkoły, i dla Ymanów.
Gazę zdobył Szymon Machabejczyk, i wprowadził tam cześć prawdziwego Boga. Oblegał ją Aleksander macedoński, i dwie rany otrzymał. Rządcę Gazy kazał roztratować końmi.
Gaza była stolicą Filistynów. Filistynowie są najbardziej znani w historyi ludu żydowskiego. Kiedy tyle plemion zostało mieczem ludu Bożego wytępionych, Filistynowie nie tylko się oparli, ale byli karą Boską dla Izraela. Odnosili znaczne bardzo zwycięstwa, najsilniejsze im zadawali klęski. Zmuszali do zawierania uciążliwych przymierzy, tak n. p. wedle traktatu nie mogli się żelaza i stali dotknąć Izraelici. Najpotrzebniejsze narzędzia rolnicze kupować musieli u Filistynów. Nie wolno im było nawet pługa naostrzyć. Na nieodzowne potrzeby życia kładli nadzwyczajne ceny, i wybierali tém ogromną daninę z narodu izraelskiego. Nieustannie z niémi walczono za sędziów i królów. Najstraszniejszym pogromcą Filistyńskim był Samson, ale go potrafili w końcu pokonać, potem Saul i Dawid. Flistynowie posiadali tylko pięć miast, Gaze, Ascalon, Azoth, Geth, Accaron. Wyszli z Egiptu, osiedli na żyznych brzegach w Syryi, i utworzyli malutkie, ale dobrze uorganizowane państwo. W religii, w zwyczajach życia, podobni byli do mieszkańców Egiptu. Żydzi, którzy z Egiptu wyszli i tam długo mieszkali, mieli skłonność do religii, i zwyczajów życia, i często od swoich praw odstępowali. Filistyni zniknęli już bez śladu, zatopiła ich, i zniszczyła moc i potęga rzymska. Chrześcijanie wieków średnich zastali same ruiny Gazy. Obwiedziono ją murem, i oddano Templaryuszom. Templaryusze dla Askalonitów byli niebezpiecznymi sąsiadami. Saladyn zburzył Gazę, odbudował ją Ryszard Lwie serce, który w swojej rycerskiej wyprawie miał tu główne siedlisko. Blisko Gazy rycerze chrześcijańscy ponieśli najstraszniejszą klęskę: hrabiowie Baru i Monfort wparci do doliny piaszczystej, w której po kolana w piasku brnąć było potrzeba, pomimo cudów waleczności zostali pobici, i zniszczeni. Tu Gauthier de Brienne w niewolę się dostał. Na placu bitwy z różańcem w ręku pobożni ludzie liczyli umarłych, i zliczyli ich 30,000. Czasów rycerskich nie zostało w Gazie żadnych śladów, oprócz bazyliki greckiej, zmienionej na meczet. Gaza jest jakby nowa Aleksandrya, lub nowy Kair. Bardzo wiele tu palm, fig, i drzew morwowych, kolonija Egipska zachowała macierzyste cechy w zwyczajach, w ubiorach, i w produktach. Nie ma dziś już śladu pierwszych osadników egipskich filistynów, cywilizacya egipska nie dała się zatrzeć.
Tasso w Jerozolimie wyzwolonej o Gazie tak mówi:
Gaza, miasto na brzegu samej Judei, na drodze, która wiedzie do Peluzy, na brzegach morskich usiadła, i bliską jest bardzo piasczystej pustyni.

Cedry Libanu.

Dolina, raczej równina między górami Libanu i AntiLibanu, jest podobno tą, którą zowie Strabon Vallée Royale, dolina królewska. Na niej są podziwiające ruiny Balbeku. Książe Radziwiłł Sierotka wnioskował, że to są ruiny Salomonowego pałacu. Z Balbeku kto chce widzieć cedry, wdziera się na górę Liban. Kto może dosięgnąć samego jej szczytu, ma zachwycający widok. Naprzód z zachodu błyszczy piękny obszar Śródziemnego morza, w którem się brylantują promienie słoneczne, jakby się woda morska zanurzała w słonecznem świetle, i jakby skała jaka na morzu, tak się wyspa Cypr wydaje, widać przechodzącą długą droge przez dolinę Bekaa, między dwoma gór pasmami, i wspaniałe Balbeku ruiny, razem i bielejące mury Damaszku, i te wzgórza nieregularne Galilei, które się wydają jako skaczące baranki, st. Jean d’Acre z otaczającą doliną, i szczytny Karmel, który się wydaje okrętem, przygotowanym do rzucenia się w morze. Widać góry Taurus i mnóstwo gór innych w wierzchołkach pobielonych śniegiem. Widok tak uroczy, majestatyczny, piękny, i rozmaity, jeden Liban posiada. Ztąd niedaleko sławne, wiekopomne cedry, które zachwycały, i przejmowały czcią, i zdziwieniem podróżnych. W miejscu, które się w biblii zowie Domus saltus Libani, dziś El-her, rosną te sławne cedry. Przy większych są mniejsze, stanowiły przedtém las cedrowy, obejmujący milę przestrzeni. Michaud w roku 1832 zwiedzał Liban, widział ich jeszcze 15 większych, których pień główny miał obwodu do 40 stóp. W Libanie Maronici mieli wielką cześć dla tych drzew. Były przy nich ołtarze. Na święto św. Przemienienia Pańskiego była główna Maronitów pielgrzymka do tych drzew dla słuchania mszy świętych, które się odprawiały w natłoku ludu; zdarzały się nadużycia, patryarcha maronicki je zakazał. Zostawiono tylko trzy kamienne ołtarze pod trzema największemi cedrami, na których w dzień Przemienienia Pańskiego odprawiają się msze święte. Cedrów strzeże religijne uczucie, lud zachowuje to przekonanie, że ktoby się cedru zrąbać ważył, nagłą śmiercią umrze. Michaud zbliżywszy się do cedrów mówi, „Piętnaście cedrów, szlachetne, piękne ruiny starego Libanu, jakoby karta z biblii mówiły do serca mego jako ruiny Balbeku do mego umysłu, zdawało mi się, że słucham mówiących świadków, chwale wielkiego Tyru, o szczęściu i sławie ludu Izraelskiego. Orzeł, król ptaków, gdy na szczycie tych drzew usiędzie, gdy wiatr porusza majestatyczne tych drzew gałęzie, zdaje mi się, że słyszę echa arfy królów, i proroków Izraela.“
Na cedrach zostają dotąd napisy imion podróżujących europejczyków, i osiadłych w Syryi, i jakby się odświeżały w każdym roku. Cedr jest najsilniejszy, i najdłużej żyjący ze wszystkich drzew ziemi, coraz mu okazałości przybywa, żyjąc w sferach lodowych, corocznie kwitnie, i owoc daje.
Dla osłonienia kwiatu od zimnych wiatrów, i mrozu, schylają się gałęzie. Po okwitnieniu wyprostowują i w górę się wznoszą. W świecie roślinnym, cedr jest królem. Inne drzewa są i mniejsze, i słabsze, nie tak piękne, i zdrowe. Niczego się nie lęka, nic nie wymaga. Cały byt i przyszłość ma sam w sobie, jak mówi Michaud: „il est celui, qui est le cédre du Liban.“ Są to jedyne cedry tej familii. Ich to używał Salomon du budowy kościoła. W Paryżu, dans le Jardin de plantes jest jeden tego samego rodzaju. Około wiosek, zwanych Eden i Rpaddet są cedry, ale mniejsze i nie tak piękne.

O drzewie Krzyża Świętego.

Wedle podania, które się stale zachowuje, Adam umierając pragnął ujrzeć gałązkę z drzewa, które rosło w raju, z którego był wygnany, sądząc że Set, jako najcnotliwszy z synów będzie mógł wejść tam, i przynieść, wysłał go, ale Cherubin wzbronił mu wejścia, a dał trzy ziarnka z nasienia tego drzewa. Gdy Set wrócił, nie zastał żyjącego Adama, a ziarna posiał na górze Morya, i wyrosło z nich drzewo rozłożyste, piękne, i różne zupełnie od innych. Gdy Salomon budował kościół, ścięto to drzewo, ale go użyć nie było można do budowli, zawsze się znalazła przeszkoda. Nieprzydatne w przysionku zostawiono. Kiedy odwiedzając Salomona królowa ujrzała to drzewo, przepowiedziała, że na niem umrze ten, króry położy koniec królestwu Izraelskiemu. Salomon kazał je zarzucić. W cysternie się znajdywało na dnie sadzawki, której wodą poruszał Anioł, i wprowadzeni chorzy byli uleczeni. Moc leczącą tej wodzie nadawało to drzewo. Gdy z sadzawki zostało wzięte, woda przestała uzdrawiać, i wyschła. Po wyroku śmierci na Chrystusa Pana drzewo to na wierzch wody wypłynęło, pośpiesznie je uchwycono, dla ukrzyżowania Zbawiciela. Ten krzyż potém wraz z innemi w głębią ziemi został wrzucony, rozmaitemi gruzami zawalony, dla zniesienia wszelkich śladów, i postawiono nawet pogański posag. Cesarzowa Helena znalazła go. O prawdziwości drzewa krzyża Świętego dowiodły cudowne wyleczenia chorych, którzy dotykali się tego drzewa, od innych krzyżów nie uczuli żadnego wrażenia. Na górze Kalwaryi był Chrystus Pan z dwoma łotrami ukrzyżowany, gdy trzy krzyże w głębi ziemi znaleziono, a wedle tradycyi wiedziano, że tych krzyżów gdzieindziej nie wyrzucono, nie palono, ale w tém samém miejscu zagrzebano, a gdy jeden z nich cudownie leczył, każdy uznał, nikt nie wątpił, nie zarzucił prawdziwości drzewa krzyża Świętego, znalezionego przez cesarzowę Helenę, témbardziej, że długość krzyża tradycyi znana, zupełnie się sprawdziła. Drzewo krzyża św., ta święta, i droga relikwija wynaleziona została. Cesarzowa Helena połowę krzyża Świętego złożyła w kościele Jerozolimskim przez siebie wystawionym, druge połowę oddała synowi swemu Konstantemu W., który ją podzielił na części cztéry. Jedną umieścił w obrazie swoim na piramidzie, druga oddał do Rzymu, trzecią do kościoła w Carogrodzie, a czwartą, w skarbcu. Przez różne koleje przechodziła ta święta relikwija, gdy wśród prześladowań w ziemi zagrzebana, ocaloną została, témbardziej w czasie tryumfu religii chrześcijańskiej nie zaginęła. Wierzyć należy, że ta święta relikwija dotąd istnieje, w całości została zachowaną. Jako drogą własność posiada ją Kościół święty, różnym kościołom, i miejscom rozdał. Gdzie się tylko zachowuje, obchodzą tam uroczyste festa, i chwała Boska jest tam solenniejszą, i większą. Drzewo krzyża Świętego, znajduje się w Jerozolimie, w kościele Zbawiciela S. Salvatoris, i w kościele Pańskiego grobu w kaplicy św. Magdaleny znaczna część, którą zabrał Kozroes król perski, lecz ją odzyskał cesarz Heraklijusz. 2. W Rzymie w bazylice S. Croce Jerozolimitana. 3. W kościołach św. Piotra na Watykanie, św. Jana Lateraneńskiego, i w kościele N. M. Panny za Tybrem. 4. W Hiszpanii, w Walencyi. 5. We Francyi, w Paryżu, w kościele św. Dyonizego. 6. U Benedyktynów in Monte Cassino. 7. W Genui, w kościele św. Wawrzyńca, znaczna część drzewa krzyża świetego osadzona jest w krzyżu srebrnym, który zaledwie czterech ludzi unieść może. 8. W Lublinie znaczna część w kościele księży Dominikanów; ta sama, która była w skarbcu cesarza Konstantyna przeniesiona do Kijowa, dokąd wiele relikwij przed zaborem Carogrodu wywożono, Andrzej dominikanin, biskup kijowski z Kijowa do Lublina przywiózł. 9. Na Łysej górze, u Benedyktynów, Stefan król węgierski cząstkę drzewa krzyża Świętego, którą miał od cesarzów greckich, złożył. 10. W Krakowie, w katedrze się znajduje ta święta relikwija, i w dziewięciu krakowskich kościołach po malutkiej cząstce.

Relikwije św. Jana Chrzciciela.

Wielką cześć ma w kościele Bożym święty Jan Chrzciciel, pustelnik i męczennik. Na nim się skończyły proroctwa, ostatni, i najwyższy z proroków, a pierwszy z wyznawców Chrystusa Pana. Ciału jego zmarłemu nie przebaczono, pastwiła się Herodyada, koląc jezyk jego w uciętej głowie. Julijan Apostata kazał wygrzebać, i spalić ciało. Resztki niedopalone, wyrwali chrześcijanie, i zachowali. Relikwije te w najwyższej czci chrześcijan, były, i są pomocą dla ludzi w potrzebach duchowych, i w nędzach życia. Ciało św. Jana, po ścięciu głowy, było pogrzebane w Sebaście. Na grobie jego Krzyżacy wznieśli wspaniały kościół, który po ich upadku został zupełnie zburzony. Spalone cząstki zachowywano w Aleksandryi, w Antyochyi. Gdy zewsząd fanatyczny islam grozil, niszczył wschodnie chrześcijaństwo, a szyzma wewnętrznie gasiła miłość Bożą, zawziętą złość rozniecając, relikwije święte na Zachód przeniesiono. Żłobek, gwoździe, drzewo Krzyża Świętego do Rzymu, i cząstki ciała św. Jana Chrzciciela do innych miast włoskich. Relikwije św. Jana, kości jego w złoto oprawne, znajdują się w Genui, gdzie były pod kluczem sześciu senatorów. Noszone w procesyi, uspokajały morskie burze. Bez pozwolenia przeto nigdy nie mogły być okazywane, zawsze tylko w czasie festów przy uroczystościach kościelnych. W Siennie znajdują się także w drogiej oprawie. We Florencyi jest palec św. Jana, który zniszczył strasznego smoka, w Antyochyi człowiek skazany na pożarcie jego, aby uspokojony smok miasta nie zniszczył, wrzucił mu palec św. Jana, który wziął z kościoła, i smok zginął, a palec też ocalał, i dostał się do Florencyi. Święty Jan Chrzciciel, jest szczególnym Florencyi patronem. W oddzielném koło katedry babtiserium, historya jego życia jest w płaskorzeźbach, które są arcydziełem, wyrytą. Fest św. Jana Chrzciciela jest świętem religijném, uroczystością narodową, i solennością największą, w której cały lud florencki oddaje się radości, zabawom, z czcią serdeczną obchodzi pamiątkę św. Jana. W całém chrześcijaństwie św. Jan Chrzciciel nie ma tak wielkiej czci jak we Florencyi, która ze wszystkich miast włoskich, największy ma urok i wdzięk. W niej jaśnieli niegdy sławni Medyceusze, sztuki piękne przyszły do najwyższej doskonałości, i miała wielu artystów, poetów, mężów stanu, i znakomitych obywateli, kwiatem nazwana, Fiarenze. Była ogniskiem patryotyzmu, najświetniejszych cnót obywatelskich.
Opieka św. Jana Chrzciciela opromieniła Florencyą tak wielką sławą. W Polsce też jest relikwija św. Jana w unickiej murowanej cerkwi w Brzezanach, dziedzicznej rezydencyi Sieniawskich. Relikwija złożona w kosztownym srebrnym relikwijarzu z napisem. Te święte relikwije św. Jana Chrzciciela i proroka wielkiego, są przeniesione od Carogrodu z samego skarbu cerkiewnego św. Zofii za panowania prawowiernego i bogobojnego Jeremijasza Mohyły, hospodara ziemi Wołoskiej. Ten relikwijarz, albo trumienkę sporządził syn jego Konstanty Mohyła roku.... od narodzenia, (data jest niewyraźna) miesiąca Junii, dnia wtórego. W cerkwi jest manuskrypt, opisujący jaką drogą relikwija do Brzezan przeszła, z opowiadania Adama Mikołaja Sieniawskiego, kasztelana krakowskiego. Nie wszystkie relikwije wyniesiono z kościoła św. Zofii, niektóre z cerkiewnym skarbcem dostały się do Turków, miedzy innemi relikwija św. Jana, sułtan ofiarował ją, jako chrześcijaninowi, Mohyle, hospodarowi wołoskiemu, i była w skarbcu wołoskim. Roku 1673 w czasie drugiej bitwy Chocimskiej, gdy hetmanił marszałek W. koronny Jan Sobieski, hospodar wołoski w dniu bitwy przeszedł na polską stronę. Rzeczpospolita obdarzyła hospodara kilku kluczami z ekonomii samborskiej. Pragnął on uratować żonę, rodzinę, i skarby swoje. Hetman polecił chorążemu W. koronnemu Hieronimowi Mikołajowi Sieniawskiemu tę niebezpieczną wyprawę. Mając na karku Adzi-Giereja i 80,000 Tatarów, szczęśliwie jednak żonę hospodara ze skarbami, z rodziną do Polski przywiódł, do samego Śniatyna był gonionym. Wywdzięczając się hospodarowa oddała mu relikwiją, ramię św. Jana. Pamiątkę czynu swego, drogą relikwija, złożył Sieniawski w skarbcu. Adam Mikołaj Sieniawski, hetman W. Koronny postanowił relikwiją przenieść solennie do kościoła dla czci publicznej, do katedry lwowskiej. Arcy-biskup lwowski Skarbek na to się nie zgodził, chciał więcej mieć dowodów prawdziwości tej relikwii. Przeniesiono ją zatem do cerkwi Brzezańskiej przez celebrującego biskupa lwowskiego unickiego, księdza Atanazego Szeptyckiego. Sieniawscy byli ludzie poważni i gruntowni, nie dawali się obałamucać; gdy kasztelan krakowski prosił księży miejscowych, aby zapisali w swych księgach, że relikwija jest z ręki świętego Jana Chrzciciela, nie wątpimy że i Polska posiada skarb, który pobudzić powinien do szukania opieki dla ojczyzny polskiej w pośrednictwie największego ze świętych Pańskich, św. Jana Chrzciciela.


Przypisy

  1. Dziś nie odprawiają w tym kościele nabożeństwa.
  2. Wtedy przy Wieczerniku mieli swój klasztor i kościół O.O. Franciszkanie Obserwanci.
  3. Słowa wskazane, są to cytacye Peregrynacyi r. 1509.
  4. Corréspondance d’Orient 1830 — 1831 par M. Michaud, de l’Académie française.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Eustachy Iwanowski.