Do Aristiusa Fuskusa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
(Przekierowano z Pieśń I, 22)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Horacy
Tytuł Do Aristiusa Fuskusa
Podtytuł I, 22
Pochodzenie Ody Horacjusza
zbiór Pisma zapomniane i niewydane
Data wydania 1922
Wydawnictwo Wydawnictwo Zakładu Nar. Imienia Ossolińskich
Drukarz Drukarnia Zakładu Narodowego Im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów, Warszawa, Kraków
Tłumacz Henryk Sienkiewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały tekst ód
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst ód jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst ód jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst ód jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały rozdział Pism
Pobierz jako: Pobierz Cały rozdział Pism jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały rozdział Pism jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały rozdział Pism jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór Pism
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór Pism jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór Pism jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór Pism jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron


I, 22.
DO ARISTIUSA FUSKUSA.

Dulce ridentem Lalagen amabo,
Dulce loquentem.

Fusku, człek z czystem sumieniem, jak dziecię,
Może bez broni wędrować po świecie;
Nigdy mu bowiem w drodze się nie przyda
Ni ostra włócznia dzikiego Numida,
Ani zatrutych strzał pełne kołczany.

Fusku, poczciwy człek, lub zakochany,
Choćby przez Syrtów wędrował odmiały,
Czy przez Kolchidy grzbiet, śniegami biały,
Czy nad Hydaspem, gdzie w skwarnym upale
Leniwe płyną ociężałe fale,
Wszędy bezpieczny. — Wieść niepróżno niesie,
Że gdy raz błąkam się w sabińskim lesie
I, rozśpiewany na cześć mej dziewczyny,
Brnę coraz dalej w nieznane gęstwiny,
Nagle wychyla się wilk z matecznika
I na mój widok, jak zmyty, pomyka.

Więc chociaż straszny był, jak te potwory,
Których siedliskiem są apulskie bory,
Lub jako bestja jaka w kraju Juby,
Jednak — bezbronny - uniknąłem zguby.

Rzuć mnie w step śnieżny, gdzie z drzew nie dolata
Cieplejsze tchnienie wiosny, ani lata
I gdzie mgła wieczna wisi nad równiną, —
Rzuć mnie w pustynię, gdzie od żaru giną
Ludzie wśród spiekłych skalistych bezdroży, —
Gdziekolwiek każe mi iść wyrok boży,
Czy nieba będą sroższe, czy łaskawsze,
Ja mą szczebiotkę[1] będę kochał zawsze,
Moją szczebiotkę o różanej twarzy,
Co słodko śmieje się i słodko gwarzy.
„Tygodnik Ilustrowany“, r. 1914, nr. 15.





Przypisy

  1. Lalage — szczebiotka od lalageo — szczebiocę.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Horacy i tłumacza: Henryk Sienkiewicz.