Przejdź do zawartości

Piękna doboszanka/IV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Cieszkowski
Tytuł Piękna doboszanka
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Rój”
Data wyd. [1926]
Druk Sp. Akc. Zakł. Graf. „Drukarnia Polska“
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
IV.
„POLSKA HRABIANKA“.

W latach 1668—1674 w szeregu miast północnych Włoch bawiła niepospolitej urody, bajecznie bogata (?) cudzoziemka, wdowa po cesarskim oficerze i kawalerze, z domu „polska hrabianka“, Aleksandra Colatti.
Wszędzie wzbudzała podziw swą cudną urodą, królewską wprost rozrzutnością i... bardzo tkliwem, gorącem sercem, chętnem i skorem do przyjmowania składanych jej hołdów, które zresztą nie zawsze były natury platonicznej.
Rój wielbicieli, otaczających szlachetną i piękną cudzoziemkę wzrastał z dniem każdym, triumfalny pochód cudnie pięknej polskiej hrabiny, roztaczającej niewysłowiony urok swymi czarującymi wdziękami, wywoływał wszędzie, gdzie się tylko ukazała Aleksandra Colatti, niebywałą sensację.
Wenecja, Padwa, Werona, Mantua, Modena, Florencja były kolejnymi etapami tego pochodu, który zamieniał się dla szlachetnej i wysokiego rodu cudzoziemki w jeden, wielki triumf.
Pani Colatti, nie bawiąc nigdzie zbyt długo, zjawiała się w danem mieście, oszałamiała mieszkańców jego swą cudną urodą, bogactwem, wdziękiem i wnet, jak meteor znikała, pozostawiając poza sobą setki serc zranionych, tyleż zrujnowanych adoratorów i... moc długów.
Wreszcie zawitała pani Colatti do Wiecznego Miasta. Tu postanowiła osiąść na czas dłuższy. Duże miasto, stolica świata, ściągająca ze wszystkich jego krańców licznych przybyszów, wśród których wielu było bardzo dostojnych i bogatych panów cudzoziemskich, stanowiła świetny, wymarzony teren dla pięknej Aleksandry do zdobycia nowych triumfów...
Jak długo przebywała piękna pani Colatti w Rzymie, nie wiemy dokładnie, również nieznane są nam bliższe szczegóły jej kilkoletniej peregrynacji po klasycznej ziemi Italów, to tylko pewnem jest, że w końcu zawiodła ją dotychczas tak szczęśliwie przyświecająca gwiazda powodzenia, gdyż w kilka lat potem, mianowicie w 1675 r., spotykamy ją z powrotem w Wiedniu z resztkami fortuny.
W Wiedniu położenie jej stawało się coraz krytyczniejszem, resztki majątku topniały z dniem każdym, adoratorów, szczególnie bogatych a hojnych, było coraz mniej. Zwrócenie się zaś ponownie do rządu cesarskiego o pomoc materjalną z tytułu opuszczenia jej przez kawalera Colatti było więcej, jak ryzykownem, więc go oczywiście Aleksandra nie próbowała.
Piękna pani Colatti, do niedawna jeszcze bożyszcze najbogatszych i dostojnych adonisów włoskich, od pewnego czasu musiała zadawalniać się przelotnymi i skromnymi hołdami podrzędnych adoratorów. Gdy w tem szczęśliwy traf wyratował panią Colatti z tej przykrej opresji, w jakiej się znalazła w ostatnich czasach.
Gwiazda jej z powrotem zajaśniała wielkim, szczerozłotym blaskiem powodzenia i szczęścia, rokującego jej wymarzoną przez nią przyszłość.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Cieszkowski.