Pięć tygodni na balonie/Rozdział XLII
| <<< Dane tekstu | |
| Autor | |
| Tytuł | Pięć tygodni na balonie |
| Wydawca | Księgarnia Juliana Guranowskiego |
| Data wyd. | 1896 |
| Druk | E. Lubowski i S-ka |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Tłumacz | Anonimowy |
| Tytuł orygin. | Cinq semaines en ballon |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Wyprawa, która się znajdowała na brzegu Senegalu, była wysłaną przez gubernatora i składała się z dwóch oficerów, panów Dufraisse i Rodamel, jednego sierżanta i 7 żołnierzy.
Od dwóch dni, zajmowali się oni szukaniem odpowiedniego miejsca, celem urządzenia posterunku w Guina.

Anglicy byli zaprowadzeni do prowizorycznego posterunku nad brzegiem rzeki, gdzie znaleźli gościnne przyjęcie.
Tutaj spisany został protokół, który brzmiał jak następuje:
„My niżej podpisani oświadczamy, że: W dniu 24 Maja 1862 roku byliśmy świadkami przybycia tutaj na balonie doktora Fergussona i dwóch jego towarzyszów Ryszarda Kennedyego i Józefa Wilsona[1], przyczem balon, parę kroków od nas oddalony, wpadł do wody i uniesiony prądem rzeki zatonął w kataraktach Guiny. Celem zaświadczenia niniejszego zeznania, podpisaliśmy ten protokół, mający służyć za dowód prawny“.
Działo się nad kataraktami Guiny, 24 Maja 1862 roku.
Podpisano:
Samuel Fergusson, Ryszard Kennedy, Józef Wilson, Dufraisse, Radamel, Dufays, Flippeau, Mayor, Pélissier, Lorois, Rascagnet, Guillon i Lebel.
Tak zakończyła się zadziwiająca podróż doktora Fergussona i walecznych jego towarzyszów.
W sobotę, 24-go Maja, przybyli do Senegalu, a 27-go tegoż miesiąca znaleźli się w Medine, miejscowości położonej więcej na północ rzeki.
Oficerowie francuzcy przyjęli ich tam z otwartemi rękoma. Ztąd wsiedli podróżnicy nasi na mały parowiec „Basilic“, który zawiózł ich do ujścia Senegalu.
W 10 dni później przybyli do Saint-Louis, gdzie gubernator zgotował im uroczyste przyjęcie, wreszcie na angielskiej fregacie przybyli 25 tegoż miesiąca do Portsmuth, a następnego dnia stanęli w Londynie.
Chyba zbytecznem byłoby opisywać zapał, z jakim witało Królewskie Towarzystwo Geograficzne naszych bohaterów, którym w udziale przypadły najrozmaitsze odznaczenia.
Kennedy wkrótce powrócił ze swym znakomitym karabinem do Edynburgu, pilno mu było uspokoić swoją starą gospodynię.
Doktór Fergusson i Joe pozostali takimi samymi, jak ich znajdowaliśmy w podróży, bezwiednie jednak stosunek ich uległ zmianie, stali się przyjaciółmi.
Pisma całej Europy prześcigały się w wyrażeniu uznania dla odważnych podróżników, zwłaszcza „Daily Telegraph“, który wydrukował opis całej podróży.
Doktór Fergusson miał na jednem z posiedzeń Królewskiego Towarzystwa Geograficznego odczyt o swej wyprawie i został nagrodzony złotym medalem zasługi, który przypadł także w udziale dwóm jego towarzyszom.
- ↑ Dick = Ryszard. Joe = Józef.