Pięć tygodni na balonie/Rozdział II
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Pięć tygodni na balonie |
| Wydawca | Księgarnia Juliana Guranowskiego |
| Data wyd. | 1896 |
| Druk | E. Lubowski i S-ka |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Tłumacz | Anonimowy |
| Tytuł orygin. | Cinq semaines en ballon |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Nazajutrz ogłosił „Daily Telegraph“ artykuł treści następującej: „Tajemnicze wnętrze Afryki nareszcie będzie zbadane, tegoczesny Edyp rozwikłał tę zagadkę, której niepotrafili rozwiązać uczeni w ciągu sześciu wieków. Niegdyś uważano odszukanie źródeł Nilu jako przedsięwzięcie niemożliwe do wykonania.
Doktór Barth podążył po wytkniętej przez Denhama i Clapertona drodze aż do Sudanu, Dr. Liwingston czynił śmiałe wyprawy od przylądka Dobrej Nadziei aż do rzeki Zambezi; kapitan Burton i Speke zbadali wielkie międzymorze, nie wniknął jednak nikt do wnętrza Afryki; w tym więc kierunku winny być teraz zwrócone usiłowania podróżników i badaczy.
Prace tych nieustraszonych pionierów wiedzy będą obecnie uzupełnione przez doktora Fergussona.
Podróżnik ten i badacz, którego opisy czytelnicy nasi z takiem zajęciem odczytywali, powziął myśl odbycia podróży balonem przez całą Afrykę, dążąc ze Wschodu na Zachód.
Wedle naszych informacyi puści się on w podróż z Zanzibaru. Propozycja dotycząca tej naukowej wyprawy, uczynioną została wczoraj urzędownie na posiedzeniu Królewskiego Towarzystwa Geograficznego, które ją przyjęło i jednocześnie wyznaczyło 2,500 funt. szterl. na pokrycie kosztów wyprawy.
Nieomieszkamy czytelników naszych szczegółowo zawiadamiać o przebiegu zadziwiającej tej podróży, o jakiej dotąd nie wspominają roczniki odkryć geograficznych“.
Artykuł powyższy, jak było do przewidzenia, wywołał wstrząsające wrażenie.
W odpowiedzi na zawiadomienie „Daily Telegraph“ posypały się artykuły różnych czasopism, pomiędzy innemi w „Bulletins de la societe Geographique“, ośmieszający Królewskie Towarzystwo Geograficzne, Travellerklub i cały projekt Dr. Fergussona.
Natomiast p. Peterman, w swoim miesięczniku „Mittheilungen“, wychodzącym w Gotha, stanął w obronie doktora, znając tegoż osobiście i jego nieustraszoną odwagę.
Wkrótce też wszelkie wątpliwości zostały usunięte, gdyż przygotowania do podróży odbywały się systematycznie; budowano balon, a rząd Wielkiej Brytanji oddał do dyspozycyi doktora okręt transportowy „The Resolute“ z kapitanem Pennet.
Liczne porobiono zakłady nietylko w Londynie, ale i w całej Anglji, a mianowicie: Czy dr. Fergusson wogóle istnieje? Czy podróż podobna może być odbytą? Czy dr. powróci z tej wyprawy, lub nie?
Zakładano się o znaczne sumy, jak gdyby chodziło o wielką wygranę na torze wyścigowym.
Oczy wszystkich były zwrócone na Fergussona, uważano go za bohatera dnia, chociaż on sam nie miał pojęcia, iż nim się tak zajmowano.
Udzielał chętnie każdemu szczegółów dotyczących wyprawy, gdyż należał do ludzi prostych i przystępnych. Zjawiali się doń liczni awanturnicy, chcący przyjąć udział w wyprawie, ale tym stanowczo odmawiał, nie podając powodów odmowy. Zgłaszali się również wynalazcy rozmaitych mechanizmów z prośbą zastosowania ich systemu przy kierowaniu balonem, lecz i tych grzecznie z niczem odprawiał, a gdy go pytano, czy w tym względzie sam coś wynalazł, nie udzielał stanowczej odpowiedzi.