Pan Twardowski (Rydel, 1923)/Rozdział VIII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lucjan Rydel
Tytuł Pan Twardowski
Podtytuł Poemat w XVIII. pieśniach
Wydawca S. A. Krzyżanowski
Data wydania 1923
Druk Drukarnia Związkowa w Krakowie
Miejsce wyd. Kraków
Ilustrator Włodzimierz Tetmajer
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
ROZDZIAŁ VIII.
RÓŻNE CZARY I DZIWY.


Ale nie tylko na grzbiecie
Tego olbrzyma koguta
Latał Twardowski po świecie.
Raz — wieczerza była suta
I czarodziej zalał pałkę,
Wyszedł więc przejść się ku Wiśle.
Idzie sobie tak nad rzeką,
Aż zaszedł pod samą Skałkę[1].
Tutaj błysła mu w umyśle
Chęć, by lecieć gdzieś daleko
I dyabłów natychmiast woła.
Zaraz piekielna czereda
Stanęła przed nim w posłuchu.
— „Hej, wy! Drzwi tego kościoła
Wyjąć leciuteńko z zawias
I przynieść mi tu co duchu,

Niech jeno nie czekam na was!“
Rzekł, a już duchy piekielne
Spełniły jego życzenie;
Twardowski na drzwi kościelne
Siadł i uniósł się w przestrzenie.
Musiał się klamki co siły
Trzymać, pęd bowiem był taki,
Że aż w uszach wichry wyły.
Nawet i najszybsze ptaki
Chyżości równie szalonej
Nie mają. — Drzwi go nosiły,
Kędy chciał, na wszystkie strony
Myślą kierować mógł niemi.
Leciał… Nad nim księżyc, gwiazdy,
Pod nim ziemski krąg zamglony. —
A gdy dosyć miał już jazdy,
Drzwi spuściły się ku ziemi
I legły na niej z łoskotem.
Cisza… noc… w koło nikogo…
Mistrz Twardowski podniósł ramię —
Drzwi znowu pomknęły lotem
Tą samą powietrzną drogą,
I wkrótce w kościelnej bramie
Znów znalazły się z powrotem. —

Twardowski nazajutrz rano
Robotników tłum niemały
Ujrzał u potężnej skały,
Którą z miejsca ruszyć chciano:
Wprzężono dziesięć par wołów,
Ale wszelki trud był próżny,
Bo skale, ciężkiej jak ołów,
Żadna siła nie poradzi.
Twardowski, jako podróżny,
Zapytał ludzi o drogę —
— „Ta do Czerwieńska[2] prowadzi!“
Rzekli chłopi w odpowiedzi.
— „Odstąpcie, ja wam pomogę!“
Krzyknął do onej gawiedzi,
Która nad ruszeniem głazu
Z mozołem takim się biedzi.
Gdy objął skałę w ramiona,
Ci w śmiech… ale on od razu
Dźwignął głaz w całym ogromie.
Wierzyła rzesza zdumiona,
Że dźwiga o własnej sile,
Tymczasem z jego rozkazu
Czart zań dźwigał niewidomie —
Dość, że przeniósł go o milę.

Inny znowu w Tykocinie[3]
Twardowskiego dziw nielada
Po dziś dzień w podaniu słynie:
W noc jednę za jego sprawą
Usłużnych czartów gromada
Wykopała staw olbrzymi.
Napracowali się krwawo,
Kopiąc wciąż i ryjąc w piasku
Pazurami krogulczymi,
Wiercąc długimi ogony
Przy błędnych ogników blasku,
Co służyły miast latarni.
A kiedy o pierwszym brzasku
Staw był wodą napuszczony,
Gwizdnął Mistrz i pierzchli Czarni…



Przypisy

  1. „Skałka“, czyli kościół na Skałce, słynny męczeństwem św. Stanisława; na miejscu pierwotnej świątynki św. Michała Archanioła, gdzie zginął św. biskup, wzniesiono później kościół gotycki, murowany, który w XVII w. uległ zupełnej przebudowie.
  2. „Czerwieńsk“. Miasto rządowe, poduchowne, w dawnej ziemi wyszogrodzkiej, dziś województwie i powiecie płockim, nad samą Wisłą, przy trakcie warszawskim, w malowniczem nader położeniu. Początkiem swoim sięga bardzo odległych wieków.
  3. „Tykocin“. Miasto powiatowe w województwie Łomżyńskiem, w powiecie mazowieckim, nad rzeką Narwią, wielce starożytne, gdyż już w XV w. miało prawo miejskie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Lucjan Rydel.