Pamiętnik dr Z. Karasiówny/Jak to doktór prywatny za 3 zł na wszystkim się pozna

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Zofia Karasiówna
Tytuł Pamiętnik
Pochodzenie Pamiętniki lekarzy
Wydawca Wydawnictwo Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
Data wydania 1939
Drukarz Drukarnia Gospodarcza Władysław Nowakowski i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały pamiętnik
Pobierz jako: Pobierz Cały pamiętnik jako ePub Pobierz Cały pamiętnik jako PDF Pobierz Cały pamiętnik jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


Jak to doktór prywatny za 3 zł na wszystkim się pozna.

Pan St., to nie byle kto. Kolejarzem jest, swój rozum ma i żaden lekarz Ubezpieczalni mu nie dziwny. Skierowałam go przed trzema tygodniami do szpitala z powodu podrażnienia wyrostka robaczkowego.
Co słychać, pytam, widząc go po powrocie.
„O w tym szpitalu, to wcale człowieka nie leczą. Ino mi leżeć kazali i nic nie jeść, a lików to mi żadnych nie dali“.
Bo się tak leczy na ślepą kiszkę — tłumaczę mu.
Na tę chorą kasę to tak leczą. Ino okład dadzą na brzuch, a herbatką człowieka żywią, żeby z głodu zdechł. A badać to mnie badali codziennie. Tak się nie mogli wyznać, co mi jest. Żebym zapłacił, to by mi od razu powiedzieli, jaka choroba.
Kazali mi jeszcze raz przyjść za dwa miesiące.
„No to proszę się zgłosić po kartkę w oznaczonym czasie“.
„Tyle razy nie będę jeździł i tyle czasy nie będę w szpitalu leżał, jeszcze by mi operację zrobili, bo na tę chorą kasę to wiadomo“. Poszedłem do prywatnego doktora. Zaraz się wyznał na mojej chorobie. Dałem mu 3 zł i od razu powiedział, że jestem „oberwany“. Baba mnie wysmarowała, poprawiła mi wnętrzności i będzie po chorobie“.
Nie potrafię wytłumaczyć St. magicznej potęgi 3 zł. Za 3 zł lekarz musi powiedzieć St. co mu jest, choćby nawet sam nie wiedział. Bo gdyby mu nie powiedział, St. by więcej do niego nie poszedł. Najlepiej kiedy mówi: oberwanie, przeziębienie lub przelęk. Co to szkodzi, że takie choroby nie istnieją? Bo chłop innych rozpoznań nie uznaje. A lekarz, który zwalcza przesądy, traci zaufanie chorych, traci praktykę.
Gdy skierowuje do szpitala, też nic nie wart. Powinien sam ślepą kiszkę wyleczyć. Dostał przecie 3 zł.
Daj Boże zdrowie Panu St. i wszystkim ubezpieczonym. Niech mu się więcej atak nie powtórzy. Bo gdyby mu się powtórzył, pan St. drugi raz do szpitala nie pojedzie. Po co ma jechać? Jeszcze by go zoperowali. Jest oberwany, baba go wysmaruje. A jeżeli go wysmaruje na drugi świat, będzie winna nie baba, nie lekarz za 3 zł, tylko Ubezpieczalnia.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Zofia Karaś.