Przejdź do zawartości

Pamiętnik (Kostrzewski, 1891)/VII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Franciszek Kostrzewski
Tytuł Pamiętnik
Wydawca S. Lewental
Data wyd. 1891
Druk S. Lewental
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron




But w moim życiu trzy razy odegrał ważną rolę! Pierwszy olejny obstalunek, szyld dla szewca, przedstawiający but. W bucie na maskaradzie ubawiłem całą publiczność warszawską i stałem się głośnym w dość dużém kole znajomych. But nareszcie schowałem memu teściowi, który niespodzianie do Warszawy przyjechał z zamiarem przyaresztowania w ostatnim momencie mego ślubu. A miał z sobą tylko jedną parę butów, więc musiał w domu zostać. Tak panowie, żeby nie ten but, byłoby wszystko inaczéj.

 Sformowawszy dom, musiałem myśléć o powiększeniu dochodów. Ponieważ jakto do dziś dnia się dzieje, sztuka na twardy grunt trafiła, czyli, że trudno jest obraz sprzedać, więc rzuciłem się na illustrowanie pism, bo choć nie wielki, ale zawsze jakiś grosz zarobić można, i także zacząłem dawać lekcye.
 Dzięki już licznym znajomościom, miałem lekcye w najzamożniejszych domach: Potoccy, Zamoyscy, Platerowie, Jezierscy, Lubomirscy, Łubieńscy i wiele innych zamożnych domów, protegowali mnie jako nauczyciela akwarelli i rysunku w swoich domach.
 Zapewne, że kilka, i to najlepszych godzin dnia, musiałem poświęcać dawaniu lekcyi; z drugiéj strony, coraz nowe stosunki, a zawsze najlepsze, wyrobiły mi sympatyą i uznanie, któremi do dziś się cieszę.
 Dostawszy parę tysięcy rubli od matki żoninéj na podróż, zwiedziłem w 1856 r. Paryż, Bruksellę, Drezno, Berlin, Wiedeń, i jakkolwiek żałuję, żem dłużéj dla wiedzy artystycznéj za granicą nie został, to znowu z drugiéj strony, choć sam wiele braków w technice swojéj postrzegam, tyle jednak zyskałem, że będąc ciągle w kraju, kraj tylko rozumiem, krajowe postacie i krajowe okolice tylko maluję, i zdaje mi się, w rysunkach najczytelniejszym dla swoich zostałem.
 Dziwnie to jest o sobie korzystnie mówić, lecz zastawiam się tyloma i w tylu gazetach pisanemi o mnie artykułami. Wszak prawda?...







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Franciszek Kostrzewski.