Płomienie (Zbierzchowski)/Pogrzeb

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Pogrzeb
Pochodzenie Rokitno
Data wydania 1916
Wydawnictwo Wydawnictwo Księgarni Maryana Hasklera
Miejsce wyd. Wiedeń
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


POGRZEB.

II.

 
— Pamiętasz duszo, pamiętasz
Obraz z chłopięcych lat...
Mały, wioskowy cmentarz,
Wysoka trawa co krok
Szemrze u twoich stóp.
Jesteś jakby na łące,
Dokoła drzewa kwitnące
Prawdziwy sad...
..............
Piętnaście tam krwawych zwłok
Rzucono w zimny grób!!
..............
Na kres — na zgon
W żegnania chwili złej,
Po dniu mozołów
I walk i mąk,
Nie grał im dzwon
Farnych kościołów;
Jeno wichr naszych kniej,

Jeno szum naszych łąk...
Na zgon — na kres.
 
Nie było łez
Załamań rąk,
Ni kościelnego kiru
Po dniu mozołów...
Jeno jak łaska Boża
Zakwitła w łunach zorza,
Jeno pokłonił się w pas
Odwieczny stary las,
Jeno na znak zaklęcia
Pośród szumiącej łąki
Na jeden moment krótki
Siostrzyczki — niezabudki
Braciszki — polne dzwonki,
Chcąc swój okazać żal,
Padły sobie w objęcia.
A wśród bladego szafiru,
Gdzie opalowa dal,
Płakały chóry aniołów.
 
Śpij! śpij! polski ułanie,
Ojczyzny wierny synu,
Słuchaj, jak wicher łka.
Piękności twego czynu
Nie zgryzie czasu rdza,
Nie zatrze piętno lat,
Ale w sercach zostanie
Jak bajka, jak cudna wieść

I będzie się snuć i nieść,
Duszom zdzierając smęt,
Sercom zadając lek,
Wśród dworów i wśród chat.
Opowie braciom brat,
Opowie wiekom wiek,
Jak ułan w boje szedł,
Jak ułan w boju padł.
Aż wreszcie w zimnym grobie
Za cały życia trud,
Polska się przyśni tobie,
— Twój sen i cud —
Polska zwolniona z pęt!!










Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.