Płomienie (Zbierzchowski)/Ginącym

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Ginącym
Pochodzenie Wrażenia
Data wydania 1916
Wydawnictwo Wydawnictwo Księgarni Maryana Hasklera
Miejsce wyd. Wiedeń
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


GINĄCYM.

Nie żal mi was,
Co wiek przeżywszy męski,
Wzloty ducha i klęski,
Syci już życia kras,
Gasnąc w jakimś zakątku
Bez radości i słońca,
Bliżsi byliście końca
Aniżeli początku.
Nie żal mi was!
 
Gdy się jest jako mara
Pośród jesiennej mgły,
Gdy serce zmienione w głaz,
Gdy gorzki każdy chleb
I mętna wszelaka czara,
Gdy się już wszystkie łzy
Sedecznie wypłakało,
A w piersi pozostało
Z dawnego czucia ćwierć —
Czyż może być słodsza śmierć,
Jak kula w serce lub w łeb,

Która przychodzi w czas?!
Nie żal mi was!

Tych jeno żal,
Co w wiosny swej rozkwicie
Młode stracili życie
I idą w ciemną dal
Torem przeznaczeń ślepych
Cienie smętne i blade,
Opuszczając biesiadę
I cały życia przepych...
Tych jeno żal!

Droga przed wami pusta.
Niby żórawi klucz
Płyniecie w nieznaną dal,
Na piórach mając krew.
Nie dotkną niczyje usta
Waszych zagasłych ócz —
Kwiatów, spłakanych rosą,
Gdy śmierć je dotknie kosą,
Porwanych harfy strun,
Jutrzenki porannych łun,
Piorunem strzaskanych drzew,
Niewracających fal —
Tych jeno żal!










Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.