Przejdź do zawartości

Ostatnia kochanka Franciszka Józefa/Katarzyna Schratt

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Nowicki
Tytuł Ostatnia kochanka Franciszka Józefa
Wydawca Towarzystwo Wydawnicze „Rój”
Data wyd. [1926]
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron

KATARZYNA SCHRATT.

Wreszcie koło 1885 roku cesarz Franciszek Józef I-szy nawiązał stosunek miłosny z kobietą, której miał pozostać wiernym aż do swojej śmierci. Była to — oczywista — także aktorka. Jej nazwisko panieńskie brzmiało Katarzyna Schratt. Ale wtedy, kiedy cesarz ją poznał, była już mężatką.
Katarzyna Schratt przyszła na świat w Badenie pod Wiedniem, jako córka stolarza. Baden pod Wiedniem był za panowania cesarza Franciszka I-go i cesarza Ferdynanda letnią stolicą Austrji. Jak później Franciszek Józef niemal od pierwszych lat swego panowania miesiące letnie spędzał w Ischlu, tak Franciszek I-szy i Ferdynand na lato przenosili się do Badenu. Brakowało wtedy jeszcze połączeń kolejowych. Baden położony wśród średniej wysokości gór, posiadający klimat podalpejski i urocze okolice, zmienił się, dzięki pobytowi dworu, na bardzo czyste i pięknie utrzymane miasteczko. Ludność stała, osiadła tutaj od stuleci, wzniosła się na wysoki stopień kultury umysłowej i towarzyskiej. A więc i majster stolarski Schratt posiadał taką ogładę obyczajową i takie zrozumienie potrzeby kształcenia swoich dzieci, że Katarzyna Schratt wyniosła z domu dobre manjery, a wykształcenie odebrała w jednym z pensjonatów, utrzymywanych przez zakonnice w południowych Niemczech. Przyniosła atoli swoim rodzicom zawód. Czuła pociąg do teatru i została aktorką, zamiast poślubić jakiegoś porządnego stolarza, lub ślusarza, z którą niejeden czułby się szczęśliwym, otrzymując rękę pięknej panny Katarzyny.
Klasycznie piękną w całem tego słowa znaczeniu Katarzyna Schratt nigdy nie była. Była ona tem, co w djalekcie wiedeńsko-austrjackim nazywa się ein fescher Kerl“, to znaczy, że była dobrego wzrostu, pięknej kibici, miała świeżą i różową cerę, rysy twarzy regularne, bardzo miły uśmiech twarzy i figlarne, wymowne i ogniste oczy. Żywa w ruchach, dowcipna i nie tracąca nigdy równowagi ducha, najchętniej — poza sceną — mówiła po niemiecku językiem literackim, ale djalektem wiedeńskim, tak zresztą, jak mówił do końca życia Franciszek Józef i większa część arystokratów austro-niemieckich oraz rozmaici bogaci fabrykanci wiedeńscy, wzorujący się chętnie na dworze i na arystokracji. Ale nadto także i na scenie panna Katarzyna Schratt najlepiej grywała role mieszczek, gospodyń wiejskich, kobiet z ludu, słowem te wszystkie role, w których zamiast literackiego języka niemieckiego mogła się posługiwać djalektem.
Była ona od cesarza co najmniej o 20 lat młodsza. Urodziła się około 1850 roku, może nawet i nieco później. W pierwszych latach swojej karjery scenicznej nie miała wielkiego szczęścia. Przechodziła ciężkie chwile, zanim zdołała wydobyć się na wierzch. Rodzice nie chcieli o niej wiedzieć. Bywały więc dnie, kiedy nawet brakowało jej na kawałek chleba. Poznał się na niej jednak jeden z największych dyrektorów teatralnych w Niemczech i w Austrji, Laube, który zaangażował ją do Stadteatru.
Pod owe czasy, gdy panna Katarzyna Schratt należała do zespołu Stadteatru, zakochał się w niej szlachcic węgierski, p. Kiss.
Kissowie należeli do najstarszej szlachty madziarskiej w Siedmiogrodzie. Ich ród był tak starożytny, że nigdy ani od króla z dynastji Arpadów, ani od Jagiellonów, gdy panowali na tronie madziarskim, ani później od Habsburgów, noszących koronę madziarską, nie chcieli przyjąć nawet książęcego tytułu. Posiadali olbrzymie dobra i należeli do najbogatszych ludzi w krajach koronnych św. Stefana. Ale podczas rewolucji węgierskiej w 1848 roku Kiss przyłączył się do walki o wolność przeciwko Habsburgom. Skazano go na śmierć i skonfiskowano mu cały majątek. W ostatniej chwili ułaskawienie ocaliło mu życie, ale fortunę skonfiskowano mu bezpowrotnie. Wnuk tego Kissa, wielbiciel panny Katarzyny Schratt, był, jak na swoje stosunki, człowiekiem niemal ubogim. Atmosfera przecież, w której wzrastał, nie nauczyła go oszczędności. To też na hołdy składane pełnej temperamentu aktorce, poszedł szybko mająteczek, uratowany po matce. Ponieważ atoli panna Katarzyna Schratt pokochała swego wielbiciela, przystojnego i w gruncie rzeczy dobrego człowieka, przeto zdecydowała się go poślubić, gdy ten oświadczył się o jej rękę.
Młodym małżonkom zdawało się, że gaża teatralna potrafi opędzić wydatki na utrzymanie domu, tembardziej, że w tym właśnie czasie panna Schratt została zaangażowana na pierwszą scenę Austrji i Niemiec, to jest do tak zwanego nadwornego Burgteatru.
Wnet atoli pokazało się, że potrzeby młodych małżonków były znacznie większe, aniżeli gaża teatralna. A ponieważ nie umieli żyć z kredką w ręku, zaczęto więc zaciągać długi. W międzyczasie urodził się im syn, co jeszcze bardziej pogorszyło ich egzystencję. Wtedy bezinteresowni przyjaciele panny Schratt, ulubionej wybitnej aktorki nadwornej, poradzili jej, ażeby skorzystała z istniejącego na dworze zwyczaju i zwróciła się bezpośrednio do cesarza Franciszka Józefa z prośbą o pożyczkę długoterminową, która umożliwiłaby jej spłacenie długów i uwolnienie się w ten sposób od lichwiarskich wierzycieli. Pani Schratt zdecydowała się tedy prosić o audjencję u cesarza. Otrzymała odpowiedź przychylną.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Nowicki.