Orzeł i Sowa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Orzeł i Sowa
Pochodzenie Bajki
Księga piąta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz anonimowy
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga piąta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga piąta jako ePub Pobierz Cała Księga piąta jako PDF Pobierz Cała Księga piąta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 323.png


BAJKA  XVIII.
ORZEŁ I SOWA.

Po wieloletnich zawiściach, najazdach,
Zjadaniu sobie piskląt nawzajem po gniazdach,
Pogodził się Orzeł z Sową.
Traktat pokoju tak brzmiał słowo w słowo:
«Zamiast swe gniazda napadać,
Dzieci wzajem sobie zjadać,
Odtąd, przodków obyczajem,
Przeciw obcej napaści brońmy ich nawzajem.»

Po tak przykładnej umowie,
Przyszła myśl Sowie
Zapytać Orła: «Ależ, panie bracie,
(Wybaczcie, jeśli was nudzę)
Czy tylko dobrze moje dziatki znacie?
Żebyście ich nie zjedli, w mniemaniu, że cudze.
— Znam je, odpowie Orzeł, tak... zdaleka... trochę,
Są nieco szare, bure, głupowate, płoche...
Lecz dla pewności zapoznaj mię z niemi.
—  Wolę opisać; słuchaj: to czyste anioły,
W piękności nic im nie zrówna na ziemi,
Dowcipne jak jastrzębie, krasne jak sokoły;
A nawet (przebacz, bo to prawda święta)
Daleko są zgrabniejsze niż twoje orlęta,
Choć wam królewską cześć oddają szpaki.
Słowem, wszelkie inne ptaki
Znikną przed niemi tak jak cień przed słońcem;
Koniec końcem...
— Już dosyć, przerwie Orzeł, przyjaciółko miła,
Tak dobrześ mi je skreśliła,
Że niepodobna zbłądzić; żegnam cię, bądź zdrowa.»
Niedługo atoli, Sowa
Wróciwszy raz do gniazda nakarmić wyrostki
(Swe anioły tak nazwane),
Znajduje z nich tylko kostki
I główki poodgryzane!...
Więc w gorzkie żale,
«Dziękuję waszeci,


ORZEŁ I SOWA.

Ujrzawszy Orła krzyknie, tak to więc wspaniale
Szanujesz zdrajco przymierze?
— Alboż to, rzekł zdziwiony, twoje były dzieci?
Ja byłbym przysiągł, że to nietoperze!
Gdzież takie łby szkaradne mogły mieć twe sówki,
Te ślepie jak trzygroszówki,
Dzioby jak pazury kocie!...
— Dobrze ci tak, zawoła, siedząca na płocie
Kraska, zadarłszy ogona;
Po coś głupia, zaślepiona,
Dzieci twoje przechwaliła
I Orła w błąd wprowadziła?»

I ja też tę bajeczkę poświęcam dla matek,
Które lubią przesadzać pochwałę swych dziatek.

✻✻✻






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: anonimowy.