Orlica i Jelonek

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Orlica i Jelonek
Pochodzenie Bajki
Księga druga
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga druga
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga druga jako ePub Pobierz Cała Księga druga jako PDF Pobierz Cała Księga druga jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 091.png


BAJKA  VIII.
ORLICA I JELONEK.

Głodna Orlica ścigała Królika.
Nieborak, pędząc do jamy,
Jelonka w drodze spotyka.
«Schroń się do mnie, cny sąsiedzie,
Rzekł owad; przecie nie od dziś się znamy,
A ja przyjaciół nie opuszczam w biedzie.»
Niezbyt bezpieczne było to ukrycie,
Ale trudnoż przebierać, gdy idzie o życie;

Więc Królik wpadł do nory i przytulił uszy,
A wtem Orlica, ostre sposobiąc pazury,
Uderza z góry.
«Królowo ptaków! niech mój głos cię wzruszy,
Rzecze Jelonek; nie gub mi sąsiada:
To mój kum i przyjaciel; miej wzgląd na nas obu,
Bo gdy on życie postrada,
Ja za nim pójdę do grobu.»
Lecz któż z rabusiem wygrał kiedy sprawę?
Owad, trącony skrzydłem, upadł na murawę
Omdlały, ledwie żywy; a Orlica chciwa,
Królika w szpony porywa.
Jelonek, rozżalony, zemstę poprzysięga;
Dąży w górę szybkim lotem,
Pod niebytność Orlicy gniazda jej dosięga
I wszystkie jaja gruchocze na szczęty.
Dopieroż Ptak za powrotem
W skargi, groźby i lamenty!
Lamenty, groźby, skargi, na nic się nie zdały:
Niszczyciel znikł bez śladu. Orlica, w rok potem,
Wije gniazdo na szczycie niedostępnej skały,
Znosi jaja: Jelonek, mszcząc zgon towarzysza,
Znów je tłucze. Pół roku, wraz z matką strapioną,
Echa żałosne płakały.
Wreszcie Orlica wzywa pomocy Jowisza,
Składa mu jaja na łono,
Pewna, że z pod takiej straży
Wziąść ich nikt się nie odważy.

Nikt ich też nie wziął: lecz, w zemście zajadły,
Jelonek zcicha się skrada
I Jowiszowi na kolanie siada.
Bożek się wzdrygnął i otrząsnął szatę:
Jaja na ziemię upadły.
Orlica, zoczywszy stratę,
W płacz i w krzyk: zagroziła, że Olimp porzuci,
Że dziękuje za służbę, na puszczy osiędzie,
Jeśli tego zuchwalstwa Jowisz nie ukróci.
Bożek umilkł: któż kiedy sługę swą przegadał?
Lecz, żal jej mając na względzie,
Wezwał Jelonka i sprawę wybadał.
Wtedy to wyszedł na jaw niecny czyn Orlicy;
Zganił ją cały Olimp. Lecz gdy przeciwnicy
Niechcieli się pogodzić, Jowisz rzekł te słowa:
«Odtąd, Orły nieść będą jaja w takiej porze,
Gdy Jelonek, zimowe zalegając łoże,
Przed światłem słońca, w ziemię, jako kret się chowa.»






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.