Przejdź do zawartości

Opieka nad dziećmi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Gabriela Zapolska
Tytuł Opieka nad dziećmi
Pochodzenie Nieśmiertelniki
Wydawca „Lektor“ Instytut Literacki Sp. z o.o.
Wydanie pośmiertne
Data wyd. 1923
Druk Drukarnia A. Gojawiczyńskiego
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


OPIEKA NAD DZIEĆMI.

 Telegraficznie donieśliśmy o wydaniu przez ministra sprawiedliwości okólnika, w sprawie ustawowej opieki nad dziećmi. W okólniku tym minister wzywa przedstawicieli prawa, ażeby prawo szło ręka w rękę (Hand in Hand) z prywatnemi towarzystwami opieki nad dziećmi, które funkcjonują w Austrji oddawna, lecz nie mają odpowiedniego ostrego i energicznego ze strony prawa poparcia. Smutna to sprawa, bo sprawa rodziców i dzieci od dłuższego czasu zajmuje już nie tylko Austrję, ale i inne kraje. Mamy przed sobą numer „Fronde“, pisma francuskiego, w którem Paulina Kargonard domaga się tak samo reformy prawodawstwa francuskiego na punkcie ochrony dziecka.
 Mianowicie — żąda, ażeby uszkodzenie fizyczne dziecka, które spowodowało jego zgon, karane było śmiercią, okaleczenie dziecka — równało się usiłowaniu zabójstwa. To odnosi się do fizycznego znęcania nad małoletniemi. Chodzi jednak także i o moralne zaniedbanie, w które rząd, a raczej prawo, wkroczyć powinno. Zwiększająca się nędza proletarjatu skłania do nieślubnego związku, czego wynikiem są tak zwane dzieci „naturalne“. Otóż te dzieci są najczęściej przedmiotem strasznych pastwień się ze strony rodziców(!) i zupełnego, moralnego opuszczenia. Nikt chyba nie zapomni procesu anarchisty Vaillanta, zgilotynowanego w Paryżu, który zapytany o swych rodziców, odparł: „Pamiętam tylko matkę... biła mnie zawsze, potem jednego dnia, gdy miałem lat pięć, wsadziła mnie do wagonu, dała w rękę trzy franki i bilet i kazała jechać do Paryża, szukać chleba“.
 Pięcioletnie dziecko znalazło się na bruku olbrzymiego miasta, nie znając nikogo i szukało chleba. Wyrósł zeń Vaillant — gilotyna dostała żer. A co wyrasta z tych innych katowanych dzieci? Jaka gorycz, jaka nienawiść rośnie w ich sercu!
 Inne znów pozbywają się zupełnie ambicji. Straszny jest także wyzysk rodziców którzy dzieciom pracować każą po fabrykach, w chwili, gdy to dziecko potrzebuje rozwijać się fizycznie i moralnie. Silni wielkością dania życia stworzeniu, które się o to nie prosiło, rodzice bywają często katami swych dzieci.
 I tu prawo powinno musieć wkroczyć z całą surowością, ale zarazem i z wielką subtelnością — odnosząc się do tej sprawy, jako do choroby społecznej, którą dla samego dobra społeczeństwa i rozwoju ludności, rozwoju moralnego i fizycznego, leczyć trzeba. Okólnik ministra, wydany w tym duchu, odwołuje się niejako do serc wykonawców prawa i im porucza misję czuwania nad dziećmi.
 Nakaz, wydany już 3-go grudnia w r. 1899 o wspieraniu przez prawo prywatnych towarzystw opieki nad dziećmi, okazał się według słów okólnika odpowiednim — obecnie chodzi ylkotylko o jeszcze silniejsze wkroczenie sprawiedliwości w ochronę dziecka.
 Okólnik ministra wywołał jak najlepsze wrażenie, gdyż sprawa ta, rzec można, oddawna jest raną społeczeństwa.
 U nas, we Lwowie, ran takich jest dosyć. Wystarczy zajrzeć po suterenach, wystarczy spojrzeć na dzieci, wałęsające się po ulicach, obdarte, bose, dzikie, często pokryte sińcami. Od czasu do czasu wypada jakaś megera i złorzecząc i przeklinając, bije dziecko po głowie i wlecze za sobą do suteren.
 Często dziecko ledwie podrosłe dźwiga młodsze maleństwo i tak wloką się oboje, żebrząc po ulicy, już zdemoralizowane i zakatowane w samem życia zaraniu. U nas niema Towarzystwa ochrony dzieci. A przecież takich Hawryszowych (ul. św. Zofji), która niedawno stawała w policji za znęcanie się nad swoją 3-letnią dziewczynką, jest podostatkiem, niemal w każdym domu. Związek rodzicielski robi wiele, ale to dla dzieci szkolnych.
 Czy nie mógłby ten sam Związek rozszerzyć zakresu swojej działalności i wziąć pod opiekę i tę sprawę, która obecnie zajmuje cały świat cywilizowany i dobro społeczeństwa na sercu mający? Poparte prawem takie towarzystwo może zdziałać wiele dobrego, a skoro mamy towarzystwo opieki nad zwierzętami, czy nie powinniśmy mieć towarzystwa opieki nad dziećmi?




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Gabriela Zapolska.