Ogrójec

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Ogrójec
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wydania 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Ogrójec


Wszedł Pan w Ogrójec, kiedy to pospali
Się jego żołnierze:
Szymon
I Juda,
I Jan tam był —
Wszyscy chrapiący pospołu.

Zdziwiło Pana, że kiedy On Śmierci
Zaglądał w żebra
Jak w ekran Roentgena:
Szymon spał truchtem,
Galopował Jan,
A Juda wlókł się na spania osiołku.

I wielka tkliwość — tak, ta gorzka tkliwość,
Która nas godzi z pokrzywą i ostem,
Dla której w baśniach królewną jest żaba,
A krowa księżną;
Tkliwość objęła Pana i Go uniosła
Ponad śpiącymi.

Bo Szymon ściskał pod pachą koguty („ty się mnie zaprzesz”),
Trzy trąbki strachu.
Jan w śpiących palcach dźwigał głowę Marii
Jak blady lampion.

Juda radował się snem prostych rybaków
O pyszczkach karpi i pośladkach kobiet.

Któż — czemu jest winny?
Naokoło straże
Dzwoniły włóczniami;

Pomiędzy cierniem wilczym okiem błyskał
Złowrogi przelot wędrownych pochodni.
Tak dni już wiele
Toczyła się wojna
Pomiędzy Bogiem i lampką oliwną.

A człowiek zacny potrzebuje snu.
Najbardziej lubi spać przy szumie deszczu.

Więc Chrystus spadał z obłoków tkliwości
I — płacząc — wzmacniał sen swoich żołnierzy.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.