Odpowiedź na list otwarty Chéradame’a

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Sienkiewicz
Tytuł Odpowiedź na list otwarty Chéradame’a
Pochodzenie Pisma zapomniane i niewydane
Data wydania 1922
Wydawnictwo Wydawnictwo Zakładu Nar. Imienia Ossolińskich
Druk Drukarnia Zakładu Narodowego Im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Lwów, Warszawa, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały rozdział Pism
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Cały zbiór Pism
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
ODPOWIEDŹ NA LIST OTWARTY CHÉRADAME’A[1].
Szanowny Panie!

Z prawdziwem zdziwieniem wyczytałem w pańskim Liście otwartym, że za główną przeszkodę w porozumieniu się Słowian wogóle, a Polaków i Rosjan w szczególności, uważasz pan stosunek Polaków do Rusinów w Galicji i politykę Koła Polskiego w Wiedniu. Widzę w tem tylko nowy dowód, jak sprawy te trudne są do zrozumienia dla ludzi, stojących od nich zdaleka, a zatem tem bardziej poczuwam się do wyjaśnienia właściwych stosunków, o ile one w krótkiej odpowiedzi wyjaśnione być mogą.
Więc naprzód co do Rusinów w Galicji.
Dzielą się oni na dwa stronnictwa. Jedno z nich, nader liczne, twierdzi, że Rusini stanowią całkiem odrębny od Rosjan naród, który się zowie ukraińskim, drugie, bez porównania szczuplejsze, głosi, że między Rusinami a Rosjanami niema żadnej różnicy i że Rusini galicyjscy pod panowaniem Austrji są tylko oderwaną gałązką od pnia wielkiego narodu rosyjskiego.
Byłoby, zaiste, rzeczą pożądaną, aby Rusini w Galicji zdecydowali między sobą, czem są i jak ich należy nazywać. Ale, nim to nastąpi, z którym z tych dwu wzajem się nienawidzących obozów radzisz pan porozumiewać się Polakom? Który popierać, któremu czynić ustępstwa? Czy układać się ze starorusinami, którzy uważają się za Rosjan i przyjmują język rosyjski za swój własny? Są politycy polscy, którzy próbowali iść w tym kierunku, ale obecnie wiadomo aż nadto dobrze, jak kończą się tego rodzaju próby. Oto Rusini z przeciwnego, nierównie liczniejszego obozu podburzają masy ludowe przeciw Polakom, a posłowie ich w Wiedniu skarżą się na krzywdy, na gwałt, zadany narodowości ukraińskiej, na prześladowanie i ucisk. Skargi ich trafiają, jak to niedawno się zdarzyło, nawet do tak wybitnych, a mylnie poinformowanych osobistości, jak Björnson — i przez ich usta rozbrzmiewają w całej Europie. Jestem przekonany, że pańskie wiadomości o ucisku Rusinów płyną także z tego źródła.
Więc może powiesz pan, że trzeba się porozumiewać z obozem, obejmującym ogromną większość Rusinów w Galicji, to jest z ukraińcami, którzy się uważają za odrębny od Rosjan naród? Tak. Wielu polskich polityków podzielało to zdanie. Ale, nie mówiąc już o tem, że przedstawiciele ukraińców w Galicji, dla których jedyną racją bytu jest walka z Polakami, odrzucają absolutnie myśl ugody, czy pan zechce zwrócić uwagę na to, jakie byłyby jej następstwa w państwie rosyjskiem, w stosunku do pańskich własnych dezyderatów? Pan przecie twierdzi, że przyszłość Słowiańszczyzny, a zatem Polski i Rosji, zależy od porozumienia się Rosjan z Polakami. Otóż, biorąc rzecz z pańskiego stanowiska, oświadczam panu, że nic nie utrudniłoby w tak wysokim stopniu tego porozumienia, jak zgoda w Galicji Polaków z obozem Rusinów-ukraińców. Nie my to bowiem, ale Rosja nie chce uznać narodu ukraińskiego. Rosja, która posiada u siebie wiele miljonów Rusinów, boi się, jak ognia, separatyzmu rusińskiego, ten bowiem zwrócićby się musiał w jej granicach nie przeciw Polakom, jak w Austrji, ale przeciw Rosjanom. Czy panu wiadomo, że niedawno jeszcze, gdy w Galicji Polacy przyznawali Rusinom katedry uniwersyteckie, gimnazja i szkoły, w Rosji rząd zabraniał absolutnie nawet drukowania książek w ich języku? Czy panu wiadomo, że przed kilku zaledwie dniami najbardziej wpływowy i najpoczytniejszy dziennik rosyjski, Nowoje Wremia, mówiąc o możliwości zbliżenia się Polaków z ukraińcami, nazwał próby, czynione w tym kierunku „polską intrygą“ i zapowiedział, że za wszelkie ustępstwa, przyznane Rusinom-ukraińcom w Galicji, rząd rosyjski pomści się na Polakach, przynależnych do państwa rosyjskiego?
A wobec takiego położenia, jakieżby znaleźli wyjście ci, którzy w rozmaitych dziennikach europejskich rozpisują się o ucisku Rusinów w Galicji? Ucisk i prześladowanie nie leżą w polskim charakterze. Rusini przeszli niedawno przez krwawe prześladowanie religijne, ale to było w granicach państwa rosyjskiego i wiadomo panu, że prześladowcami nie byli Polacy. Faktem jest, któremu nikt zaprzeczyć nie zdoła, że jedynym na świecie krajem, w którym Rusini posiadają narodowe prawa, jest rządzona przez Polaków Galicja.
Więc nie będę panu powtarzał tego, com już napisał Björnsonowi, o zupełnem równouprawnieniu Rusinów; nie będę panu wymieniał, ile rusińskich katedr w polskim uniwersytecie we Lwowie, ile gimnazjów z wykładem w narodowym języku i ile tysięcy własnych szkół mają Rusini w Galicji. Powiem tylko jedno: Gdybyśmy, Polacy, posiadali takie prawa pod panowaniem rosyjskiem, to, istotnie, podstawa do porozumienia byłaby położona. Ale my nietylko nie posiadamy nic z tego, lecz na każdym kroku, z największym trudem i wysiłkiem musimy walczyć o naszą polską duszę i naszą łacińską kulturę. Zrozumie pan, iż w takich warunkach mamy co innego do roboty, niż krytykować politykę Koła Polskiego w Wiedniu. Politykę tę prowadzą ludzie wytrawni i znający bliżej od nas obu stosunki austrjackie. Nie brak im z pewnością sympatji dla ludów słowiańskich, ani poczucia solidarności z niemi, ale w swych kombinacjach politycznych muszą dbać o dobro i bezpieczeństwo Austrji, jako jedynego państwa, które przyznało nam prawa narodowe i ludzkie.
To, co się dzieje teraz w krajach polskich pod panowaniem rosyjskiem, wychodzi istotnie na korzyść Niemiec, ale pańska nadzieja, że w Rosji znajdzie się większa liczba ludzi, którzy zrozumieją konieczność głębokiej reformy stosunków rosyjsko-polskich, jest złudna. Takich ludzi możnaby zliczyć na palcach — i ci nie mają najmniejszego wpływu, gdy zwolennikom dawnego systemu na imię jest legjon i władza spoczywa w ich ręku. — Do nich więc — i do nich jedynie, powinny się zwracać głosy polityków, ożywionych tak szlachetnemi intencjami, jakie pan żywisz — i im tylko wykazywać, na czyją korzyść pracują.

„Kurjer Warszawski“, r. 1910, nr 49.






Przypisy

  1. Jest to oryginał polski odpowiedzi dziennikarzowi francuskiemu Chéradame’owi na jego List otwarty w sprawie słowiańskiej. Tekst francuski tej odpowiedzi ukazał się w Le Petit Journal, r. 1910. (Przyp. wyd.)


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Sienkiewicz.