Odjazd (Verhaeren, 1898)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Émile Verhaeren
Tytuł Odjazd
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok II (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1898
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Antoni Lange
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub Pobierz Cały wybór jako PDF Pobierz Cały wybór jako MOBI
Indeks stron
EMIL VERHAEREN.

ODJAZD.

Mórz wał o piersi skał rozbija fal swych szał,
I szumią tonie ciemne,
Szumią, bryzgają pianą,
Huczą dookoła.
Oderwane znikają barki i spichrze,
Zgrzyta pomost w łańcuchu. Słychać gwar
Szereg pomostów i doków i gar —
I ognie spiętrzonych latarń i far
Chwieją się w wichrze,
Co biczuje morski piach
I słupy — i wieże i — dach...
I gdy maszty zaskrzypią — i fale się wydmą
Szalony okręt mój kotwicę rzuca.
I na zenitach mając portu widmo
Ryczy całą mocą swego płuca
Na wichry i gromy — —
I mknie zwierz błyskawiczny na morza ogromy.
O na jakiż to obłęd niewiadomy,
Na jakie sny letargiczne,
Na jakie przebudzenia magnetyczne,
Na jakie Pozaświaty, na jakie gdzie — bądź
W promieniach konwulsyjnych słońc,
Na jakie grozy i mrozy,
Na jakie rafy i trafy,
Na jakie złote Potozy,
Na jakie steru i masztów rozłomy —
O, na jakie miraże — i śmiechy — i kwiaty
Pędzi mój okręt, dziki mors zębaty —
Zwierz błyskawiczny przez morza ogromy? —
Ale ta, co rozsądku mego dzierży stery
Trzymając bladą lampę w ręku
Weszła na wielkie debarkadery
I patrzy, jak mój okręt odpływa w rozjęku
Na widnokręgów niewiadomych sfery.

Tłom. A. Lange.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Émile Verhaeren i tłumacza: Antoni Lange.