Oda VII. Do rycerstwa europejskiego, o wyswobodzeniu prowincyi greckich

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
ODA VII.
Do rycerstwa europejskiego, o wyswobodzeniu
prowincyi greckich.

Si quem cruentae vultus adoreae...

Kto lubi kunsztem wydane dzieje
Zbrojnych wojaków, — czyja myśl skora,
Czyja się dusza rozpłomienieje
Na widok cześci tryumfatora, —

Kto radby widział swoje pochwały
Ryte na starej korynckiej miedzi, —
Kto chce mieć pomnik na szczycie skały,
Kto chce uczczonym być od gawiedzi, —

Kto chce u wnuków słynąć korzystnie,
Komu się wdzięczy pośmiertna chwila,
Gdy po bratersku Hektora ściśnie
I oko w oko ujrzy Achilla; —

Niechajże śpieszy! — bo teraz właśnie
Czas się na zawsze unieśmiertelnić,
W pendzlu Tymanta zasłynąć jaśnie
I piękne dzieło wybawcy spełnić.

Gdzie sygnał Marsów rycerstwo sprasza,
Tam się niech rycerz kwapi do rzeczy,
Niech bierze tarczę, ostrzy pałasza,
Niech karaceną pierś ubezpieczy.

Czubatym hełmem niechaj nasroży
Głowę, co w piękny warkocz głaskana,
I przez ramiona niech na krzyż włoży
Rzemienny popręg swego kołczana.

Rycerstwa trzeba — rycerstwa proszą
Wody i lasy na greckiej stronie;
Dobrych wojaków przyjmą z rozkoszą
Gaje w Tanagrze i Maratonie.


Strzelistych grotów Kreta dostarczy,
Stymphalus łuki zagnie na krzywo,
Lemnos da stali, Focyda tarczy, —
Idźże, rycerzu, idź nieleniwo!

Gdy z dobrym wiatrem, w dobrej godzinie
Zbierze się orszak Marsowych dzieci,
W wiosła uderzy, żagiel rozwinie,
I przez Egejskie morze poleci;

Sosny, bukszpany, świerk paflagoński,
I cyprysowy krzak kędzierzawy,
Jak gdyby wieńcem swemi gałązki
Otoczą pokład wybawczej nawy.

Przy Negroponcie niech szumią wiosła,
Tespijski rudel niech się zanurzy,
Ossa tessalska, drzewem zarosła,
Piękną się sosną na maszt przysłuży.

Wśród gęstych dębów tam Kaik płynie,
Tu Hebrus tracki toczy się z rykiem,
Owdzie Meander w gęstej olszynie
Klarowne wody kręci wężykiem.

Gdy w pole części dziatwę Izmary
Zechce prowadzić bohater raźny,
Na bohaterskie jego sztandary
Błogo wiać będzie zefir przyjaźny.

Niechże z rozwianym proporcem w dłoni
Stanie pomiędzy greckimi braćmi,
Niech z pól Emonu wroga przegoni,
Niechaj półksiężyc turecki zaćmi.
 
Chwała mu wielki kolos wykrzesze
I aż pod chmurę szczyt jego zbliży,
I w Orchomenie beockie rzesze
Wzniosą mu pomnik lany ze śpiży,


Kuty z marmuru, — a on zasłynie
Na wszystkie ludy, na wszystkie strony;
Na Kapitolu, na Palatynie,
Jak tryumfator będzie sławiony.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Maciej Kazimierz Sarbiewski i tłumacza: Ludwik Kondratowicz.